Instagram

Życie codzienne

Za co najbardziej będę pamiętać i uwielbiać rok 2018?

Gru 31, 2018

Już za moment wkraczamy w nowy rok. Jeszcze nie do końca to do mnie nie dociera, mam wrażenie, że śnię… Przecież ten obecny tak szybko nam przeminął. Dopiero co świętowaliśmy w styczniu, snuliśmy plany i marzenia, a teraz już kolejny rozdział na zamknięciu. Myślę, że to fajna pora na małe podsumowanie i wspomnienia, tego co działo się u nas w tym 2018…

Rok 2018 był u nas zdecydowanie rokiem rodzinnym i budowlanym. To właśnie na tych dwóch aspektach się skupiliśmy. Ale nie zabrakło też samorozwoju i inwestycji w nowy, rodzinny biznes, kilku życiowych lekcji czy podróży małych i dużych. Może nie będę blogerem, który pokaże Wam 10 zwiedzonych i przepięknie (instagramowo) utrwalonych krajów przez te ostatnie 12 miesięcy, czy nie zobaczycie w moich wspomnieniach największych eventów, którymi żyła cała Polska, ale dla mnie to bez znaczenia. Ten rok nie podbijał dla mnie świata, ale podbijał moje marzenia, rodzinę i wartości, które są dla mnie najcenniejsze.

Ale od początku. Za co uwielbiam rok 2018?

– Za trzecią ciążę
Która pojawiła się dopiero w drugiej połowie roku, ale która zdecydowanie wybiła się w tym 2018 ponad wszystko. Wiecie, że posiadanie trójki dzieci to jedno z moich największych marzeń, o którym już niejednokrotnie wspominałam – a teraz to wszystko się spełnia. Te uczucie jest nie do opisania. Wieścią o ciąży podzieliłam się z Wami zupełnie niedawno (o w TYM wpisie), ale my cieszymy się tym już o kilka tygodni dłużej. Znalazłam się w momencie, w którym uświadomiłam sobie, że życie przynosi nam znacznie piękniejsze chwile i momenty, niż możemy sobie wymarzyć. ♡

– Za budowę domu i swojego miejsca na ziemi
Pomimo, że budowę rozpoczęliśmy pod koniec roku 2017, to właśnie w 2018 zrobiliśmy największy budowlany progres. Obserwowaliśmy, jak rosły w naszym domu mury, jak tworzył się dach czy jak były montowane okna. Udało nam się zamknąć stan surowy zamknięty i rozpocząć prace w środku. Zrobiliśmy też ogrodzenie na naszej działce i podpięliśmy wszystkie media. W tym roku roku zdecydowanie obserwowaliśmy, jak z niczego powstaje coś. W przyszłym już czeka nas wykończeniówka, urządzanie i tak bardzo upragniona – przeprowadzka!

– Za rodzinne podróżowanie po Polsce
W ramach mojego cyklu #zRodzinąNaMapiePolski udało nam się w tym roku jeszcze bardziej rozwinąć projekt i zwiedzić kilka fajnych miejsc w naszym kraju. Podróżowaliśmy od gór po samo morze. Kilka wyjazdów było prywatnych, a kilka połączonych z blogiem. W tym roku ze względu na budowę i Mariusza biznes kompletnie odpuściliśmy sobie zagraniczne wakacje i skupiliśmy się właśnie na tym, co mamy pięknego pod samym nosem. Byliśmy między innymi w Grand Lubiczu w Ustce, Aquariusie w Kołobrzegu, Osadzie Śnieżka pod Karpaczem, Imperiallu w Sianożętach, w Gdańsku na weselu i hotelu Almond, gdzie realizowaliśmy sesję czy ponownie w domkach na wodzie HThouseboats w Mielnie, o których pisałam już TUTAJ. Można powiedzieć, że ten rok pod względem rodzinnych wyjazdów był obfity i udany.

– Za zrozumienie i docenienie
Muszę Wam wyznać, że dopiero w tym roku zrozumiałam (tak szczerze), ile naprawdę mam szczęścia i dorobku – tego materialnego i nie. Wcześniej miałam taki moment w swoim życiu, w którym stale mi czegoś brakowało. W mieszkaniu nie mogłam już patrzeć na starą kuchnię, irytowałam się gdy budowa domu się przeciągała, a gdy statystyki na blogu jednego miesiąca spadły to szukałam problemu u samej siebie. Bywało też tak, że oglądałam idealne zdjęcia na instagramie i wpadałam w kompleksy – po prostu miałam za złe, że tyle nie podróżujemy czy nie mamy z tyle czasu tylko dla siebie. Zazdrościłam ludziom, którzy z pozoru mieli „więcej” ode mnie. Porównywałam swoje zaplecze z czyimś salonem. Chciałam więcej, bardziej, mocniej… Tylko po co? W moje 26 urodziny, z dwójką dzieci, przyjacielem i równocześnie miłością mojego życia u boku, a także domem w trakcie budowy zrozumiałam, że mam naprawdę dużo. W głowie utkwiło mi takie zdanie: „Przychodzimy na ten świat bez niczego i umieramy nie zabierając niczego, a w międzyczasie kłócimy się i rywalizujemy o wszystko. Tylko po co?” Te słowa mocno dały mi do refleksji. Ten rok pod tym względem był naprawdę przełomowy, bo w końcu zrozumiałam i zaczęłam jeszcze bardziej doceniać to, co mam tu i teraz. Świata nie trzeba zdobywać łapczywie, lepiej delektować się tym kęskami. To chyba przychodzi już z wiekiem. :)

– Za to, że jesteście
No właśnie! Bo czym byłoby te miejsce bez Was, moich ukochanych internetowych czytelniczek i kumpelek? Pomimo tego, że komunikujemy się ze sobą głównie wirtualnie, za pośrednictwem nowych wpisów na blogu, zdjęć na instagramie czy postów na facebooku. Doceniam to wszystko i cieszę się z każdego serduszka, nowego komentarza, maila, prywatnej wiadomości czy łapki w górę. Cieszę się też, ze wszystkich spotkań w realu czy zaczepek na ulicach ze zwykłym „Cześć Angela, tworzysz pięknego bloga!”. Dzięki temu wszystkiemu widzę, że za tymi pozornymi liczbami stoją prawdziwi ludzie. Dziękuję Wam za to, że tu jesteście… że możemy być razem i tworzyć to wszystko. To był fantastyczny, kolejny rok razem. ♡

Zdecydowanie muszę przyznać, że rok 2018 był dla nas udany i wyjątkowy. Aż jestem ciekawa, co przyniesie nam ten 2019… :)

  • Reply
    Anonim
    Sty 4, 2019 at 00:04

    Piekne zdjecia ❤️

  • Reply
    Ada
    Sty 16, 2019 at 13:43

    życzę 2019 roku o jakim tylko marzysz! :*

Leave a Reply

Instagram