Na ten wpis zdecydowanie zbyt długo kazałam Wam czekać. Dziś zabieram Was w kolejne miejsce na mapie naszej Polski. Przenosimy się prosto w góry, tuż obok Karpacza, do Osada Śnieżka, w której byliśmy pod koniec maja. To chyba pierwsza relacja z kategorii „podróże małe i duże”, która tak długo leżała sobie w wersjach roboczych. Szczerze? Zrobiliśmy tam tyle zdjęć, że musiałam je na spokojnie posegregować – z ponad tysiąca ujęć, tylko w tym wpisie zobaczycie ich ponad 50. Dodatkowo byliśmy tym miejscem tak zachwyceni, że musiałam przeczekać, czy nasza ekscytacja nie jest chwilowa i pod wpływem impulsu. Na szczęście nie jest. Minęło niecałe 3 miesiące, a my byśmy chętnie tam wrócili.

Jeśli szukacie miejsca wprost idealnego na rodzinny wyjazd z dziećmi, rocznicę we dwoje czy wypad w większym gronie, to Osada Śnieżka jest ku temu idealna. Można tu spotkać dosłownie wszystkich – młodych i „starych”, w większych lub mniejszych grupach, a nawet zwierzaki! Bo nie wiem czy wiecie, ale Osada jest przyjazna zwierzętom. To pierwszy wyjazd z cyklu „Z rodziną na mapie Polski”, w którym zabraliśmy ze sobą naszego psa Browara. Także tym razem byliśmy wszyscy tak już na serio w komplecie.♡

Osada Śnieżka znajduje się w miejscowości Łomnica, tuż niedaleko Karpacza. Dookoła mamy góry i klimatyczne domki, a tuż obok jest mały kościółek i stadnina koni. Wyobraźcie sobie, jaki to tworzy klimat. Istna sielanka!

Jeśli już o sam obiekt chodzi, to jest on przeogromny! To zdecydowanie więcej niż hotel, bo na próżno tu szukać zdublowanych pokoi, długich korytarzy czy wystroju „na jedno kopyto”. To kompleks domków, z apartamentami piętrowymi lub parterowymi, własnymi ogródkami, balkonami i tarasami. Wszystko utrzymane w spójnym klimacie, z piękną okolicą, górami, łąkami i lasami dookoła. Chociaż klasyczne pokoje również się znajdą (w głównym budynku), ale wydaje mi się, że w tym miejscu one kompletnie giną. To właśnie apartamenty, jako przytulne mieszkanka tworzą klimat tego miejsca. Tego jest naprawdę ogrooom – spacerując po Osadzie Śnieżka mieliśmy wrażenie, że ona nigdy się nie kończy i zajmuje jakieś 3/4 właśnie tej miejscowości, w której jest położona. :)

Muszę przyznać, że trafił nam się super domek. Miał on idealną lokalizację – tuż naprzeciwko budynku z salą zabaw i siłownią, niedaleko placu zabaw, basenu zewnętrznego i głównego budynku z restauracją. Dodatkowo mieliśmy dwa piętra, mały ogródek z tarasikiem i leżaczkami oraz balkon, z którego było widać góry i wschód słońca. Nawet nie pytajcie, jak zachwycałam się widokami skoro świt, gdzie niebo było różowo-pomarańczowe, a mgła rozprzestrzeniała się tuż u podnóża gór. Magia! ♡ To chyba jedyny plus wczesnego wstawania przez dzieci na wakacjach. :)

Natomiast w środku, nasz dwupoziomowy apartament składał się z toalety i przestronnego salonu z w pełni wyposażonym aneksem kuchennym na parterze oraz z dwóch sypialni i łazienki na piętrze. Dodatkowo mieliśmy kominek, którego rozpalenia nie mogliśmy sobie odpuścić podczas majowego wieczoru. Tak dla klimatu! Śmiali się z nas w recepcji gdy przyszliśmy po drewno, ale cóż. :)

Jeśli podróżujecie z dziećmi to w te miejsce nie musicie brać ze sobą łóżeczek turystycznych – Osada Śnieżka je zapewnia, tylko wcześniej trzeba zgłosić. :)

Wydaje mi się, że gdybyśmy przyjechali tu w pełnym sezonie letnio-wakacyjnym to moglibyśmy się tu poczuć, jak na zagranicznych wakacjach. Te miejsce zdecydowanie odstaje od reszty Polskich miejsc w których byliśmy. Tereny dookoła są piękne i bardzo spokojne. W dodatku (o ile dobrze policzyłam) są aż 4 baseny zewnętrzne oraz jeden kryty. Wyobraźcie sobie ile to atrakcji gdy jest przepiękna pogoda i wysokie temperatury.

Na terenie obiektu znajduje się również plac zabaw, na którym znajdziemy między innymi biały mięciutki piasek, zjeżdżalnie, karuzelę czy huśtawki. Tuż to istna beztroska i raj dla najmniejszych! A rodzice w tym czasie mogą „poczilować się” na leżaczku przy basenie lub w pizzerii, która znajduje się tuż obok.

Gdyby atrakcji było mało, w Osada Śnieżka jest również wypożyczalnia rowerów dla tych bardziej aktywnych. My co prawda wzięliśmy ze sobą jakieś rowerki dla dzieci i ten Maksia od BabySteps, o którym pisałam TUTAJ, ale dla odmiany fajnie było też skorzystać w wersji dla dorosłych + krzesełka. Natomiast dla tych bardziej spragnionych relaksu jest też świat saun i jacuzzi, a to wszystko na świeżym powietrzu tuż obok klimatycznych drewnianych domków.

Jeśli o jedzenie chodzi… co tu dużo będę Wam się rozpisywała. Było pyszne! Restauracja, w której mieliśmy śniadania i obiadokolacje była mała i klimatyczna. Wybór jedzenia był umiarkowany, ale to jak dla mnie ogromny plus, bo jeśli dany obiekt zapewnia zbyt wiele potraw i dań jednocześnie, to mam problem z wyborem i opamiętaniem się – a do domu jednak wolę przywozić wspomnienia i pamiątki, a nie dodatkowe kilogramy. :)

A teraz to, co najmniejsi kochają najbardziej – SALA ZABAW! Tego typu punkty chyba są najczęściej przez nas odwiedzane podczas wyjazdów. Co się dziwić, dwójka dzieci ma nadmiar niespożytkowanej energii, nawet po całym dniu zwiedzania i jeżdżenia po okolicy. Także sala zabaw jest jak najbardziej nam potrzebna – dzieciom do wyhasania się, a nam dorosłym do chwili oddechu.

Sala zabaw sama w sobie była fajna. Może nie było tu małpiego gaju, ale za to były kulki, ogrom zabawek czy automatów. Znalazło się też coś dla dorosłych: sala gier, bilard czy mój ukochany „cymbergaj”, który (uwaga) był bez wrzucania pieniążka. Więc nie zbankrutujemy, jak to bywa w tego typu miejscach. :)

Niemniej jednak sala zabaw, jak dla mnie miała jeden mały, ale dość ważny minus: była dwupiętrowa – do góry znajdowały się gry i zabawy dla starszych, a na dole dla tych mniejszych. Górę i dół łączyły bardzo wysokie, obłożone płytkami schody. Jeśli, któryś z rodziców ma tak samo jak my, takiego uciekiniera jak Maks, to ma przechlapane. Musieliśmy kombinować i zastawiać schody aby na nie nie wchodził. Moim zdaniem powinna tam być jakaś bramka czy inne zabezpieczenie dla tego typu dzieci. Ale może sami na to wpadną.

W Osadzie Śnieżka może i są place i sale zabaw, baseny i inne atrakcje, ale tak naprawdę największy szał wśród najmniejszych robi tu strefa z dmuchańcami. Aż przypomniały mi się nasze wakacje na Sycylii, bo tam właśnie podobnie spędzaliśmy czas z dziećmi. :)

Za każdym razem, gdy wydawało nam się, że już wszystkie atrakcje tego miejsca odkryliśmy, to coś zaskakiwało nas na nowo. Były animacje, jakieś zajęcia zorganizowane, a nawet podróżujący wesoły delfinek, który miał przystanek w Osadzie Śnieżka i zabierał ludzi na wycieczki po okolicy. Wesoły delfinek w górach, a nie nad morzem? Sami się dziwiliśmy i nawet pytaliśmy kierowcę, o co z tym chodzi. On na to zaśmiał się i powiedział, że sam nie wie, ale na tym właśnie polega jego fenomen. No był ubaw. :)

Wesołym Delfinkiem pojechaliśmy na krótką wycieczkę po okolicy i do Pałacu Wojanów. Zjedliśmy tam pyszny lodowy deser i pospacerowaliśmy przy stawie. Aż żałuję, że nie przygotowaliśmy się na jakąś tematyczną sesję zdjęciową w tym miejscu, bo naprawdę… widoki i klimat tego miejsca były niesamowite.

Osada Śnieżka jest tak fajnie położona, że autem mamy bardzo blisko do różnych ciekawych miejsc w okolicy. Oprócz wycieczki do pałacu, wybraliśmy się też do Karpacza, Szklarskiej Poręby na wodospady i tor saneczkowy, do pobliskiego „Western City”, którego pamiętam jeszcze z czasów mojego dzieciństwa, parku miniatur czy parku bajek. Tu jest zdecydowanie co robić.

Podsumowując, mam ogromny życiowy problem, ponieważ mam wrażenie, że co kolejne miejsce na mapie Polski do którego jedziemy, jest jeszcze lepsze od poprzedniego. Gdyby miała wybrać, w którym najbardziej mi się podobało to miałabym ogromny problem. Osada Śnieżka postawiła poprzeczkę bardzo wysoko. Jest tu naprawdę istna sielanka, spokój, piękne widoki i jeszcze fajniejsi ludzie – Panie na recepcji czytały i pochwaliły mojego bloga, także już na starcie mnie kupiły… :)

Jeśli lubicie nietypowe i oryginalne lokalizacje na wakacje w górach, wprost stworzone na rodzinne wyjazdy i przyjazne na posiadanie tak małych dzieci jak my, to z czystym sercem polecam. Uśmiechy dzieci na tych wszystkich zdjęciach nie są wyreżyserowane i to właśnie idealnie pokazuje, jak tu jest naprawdę. :)