Search here...
TOP
Podróże małe i duże

Z rodziną na mapie Polski – Mercure Kasprowy w Zakopanem

Cześć! Dziś zabieramy Was w kolejne miejsce na mapie naszego pięknego kraju. Tym razem czas na podróż rodzinną w góry. Dawno nie publikowałam tego typu wpisu, ponieważ mieliśmy małą przerwę z wyjazdami ze względu na moją ciążę i towarzyszące przy niej dolegliwości, ale już to nadrabiamy. Teraz czuję ogromny niedosyt i już mam ochotę na nowe wyjazdy, w naszą 5tkę.


Kolejne miejsce, które sprawdziliśmy w kontekście rodzinnego podróżowania, mieści się w Zakopanem i jest to Hotel Mercure Kasprowy.

Muszę Wam zdradzić, że sieć hoteli Mercure jest dla mnie dość sentymentalna, ponieważ chodząc jeszcze do szkoły, miałam praktyki w jednym z nich. Wiecie: przynieś, podaj, pozamiataj. Generalnie nic szczególnego czy ambitnego. Pamiętam, że wtedy mogłam tylko sobie pomarzyć, aby móc zatrzymać się na wakacje w takim lub podobnym miejscu. A tymczasem? Tymczasem zabrałam moje dzieci do Mercure i to w dodatku wśród takich pięknych, górskich plenerów. Pamiętam, że moje spojrzenie na ten hotel czy ludzi w nim pracujących było zupełnie inne niż przed laty. Jeszcze bardziej doceniłam miejsce, w którym się znaleźliśmy. :)

Hotel, jak i cały jego obiekt jest dość duży. Wielokrotnie wspominałam, że posiadając dzieci raczej unikamy wielkich molochów i stawiamy na domki czy apartamenty z kuchnią i minimum dwoma sypialniami, które przypominają mieszkania, ale tym razem nie miało to większego znaczenia. Pozytywnie się zaskoczyliśmy. Pomimo, że Mercure Kasprowy jest spory to panuje w nim „jakaś taka kameralność”, spokój i totalny luz. Wystrój jest utrzymany w schludnym i góralskim klimacie, a personel jest bardzo miły i sympatyczny. Do biegających dzieci wszyscy się uśmiechali, a widok aparatu czy kamery nikogo tam nie dziwił. Widziałyście mój pierwszy vlog, w którym pokazuję Wam to miejsce? Jeśli nie to koniecznie wpadajcie na mój kanał na YouTube – KLIK.


Już na samym wstępie witają nas niedźwiedź i jelonek przy kominku. Wygląda to pięknie. Możecie się domyślić, jak reagują na to wszystkie dzieci. Nie da się przejść obojętnie.


Tak jak wspominałam wcześniej, wyjeżdżając gdzieś i rezerwując nocleg, zawsze szukamy minimum dwóch pokoi, tak aby w nocy móc rozdzielić od nas dzieci. One idą spać, a my mamy jeszcze czas dla siebie – to fajne rozwiązanie dla rodziców na wakacjach. Tym razem rownież tak było.

Rezerwując nocleg w Mercure Kasprowy postawiliśmy na apartament z sypialnią, mini salonem z dodatkową rozkładaną sofą, dwoma łazienkami i mini barkiem. Dodatkowo mieliśmy bardzo duży balkon z widokiem na góry. Widok z 5 piętra był przepiękny, szczególnie o poranku gdy całe miasto dopiero budziło się do życia.


W apartamencie najbardziej podobało mi się to, że był on jasny, przestronny, czysty i naprawdę ładnie urządzony. Lubię taki wystrój, który mnie nie męczy i ma coś w sobie wyróżniającego od reszty. Tutaj fajnym akcentem był kominek czy przeszklona łazienka. Wystrój niby hotelowy, ale przytulny równocześnie.


Taki mieliśmy widok z balkonu. Piękny, prawda?


Jeśli o jedzenie chodzi… Hotel serwuje bardzo dobre śniadania i obiadokolacje. Znajdziemy tu spory wybór dań w formie bufetu w głównej restauracji, z przepięknym widokiem na góry. Mercure Kasprowy również fajnie zaopatruje się na rodziny z dziećmi, ponieważ ma też specjalnie menu dziecięce.

Jednego ranka, gdy zaspaliśmy i już nie chciało nam się specjalnie szykować na zejście do restauracji, zamówiliśmy śniadanie do naszego pokoju. Zobaczcie jak to pięknie wyglądało! Pyszne jajka, wędlinki, owoce, soki czy sernik. Pycha! Takie wspomnienia warto kolekcjonować.


Oprócz głównej restauracji, w hotelu znajdziemy również ich tamtejszą chlubę, jaką jest Grand Kasprowy. Ta restauracja jest już do dyspozycji każdego, nie tylko dla gości hotelowych. Sporo z Was na instagramie pisało mi, że znajdziemy tam jedne z pyszniejszych steków w okolicy. Więc tak też poczyniliśmy. Jednego dnia wybraliśmy się tu na kolację, aby sprawdzić, czym te miejsce tak naprawdę zachwyca.


Przepiękny wystrój, piękny widok z okna (ponownie na góry) i jeszcze lepsza atmosfera. Steki faktycznie przepyszne i pięknie podane. Na foteczkę na instagram idealne. :)


Grand Kasprowy słynie z dań z pieca opalanego węglem drzewnym, sezonowanymi stekami oraz regionalnymi specjałami z jagnięciny. Kucharz dania szykuje na Waszych oczach. Oryginalnie. :)


Śmiejemy się, że na wakacjach wszystko kręci się dookoła jedzenia i relaksu. :) Jedzenie było więc teraz przejdziemy do tej drugiej części. Pokażę Wam Spa & Wellnes w hotelu.


Basen to jeden z głównym punktów, którego musimy odwiedzić podczas wyjazdów w tego typu miejsca. To świetna alternatywa dla rodzin z dziećmi. Można tutaj się pobawić, zrelaksować, wymęczyć najmniejszych przed snem czy po prostu spędzić miło czas gdy pogoda za oknem płata figle.

Basen w Mercure Kasprowy może do największych nie należy, ale ma wszystko co potrzeba. A przynajmniej to, czego my potrzebujemy. Jacuzzi, strefę dla dzieci, zjeżdżalnie, leżaki czy takie mini ala łóżka przy basenie (to fajne rozwiązanie gdy macie niemowlaka na wyjeździe). Dodatkowym atutem jest też fakt, że mogliśmy tu wjechać wózkiem – a nie wszędzie tak można. To duże udogodnienie gdy na wakacje jedziecie z maleństwem. O widokach z okien chyba ponownie wspominać nie muszę? Tutaj z każdej strony widać piękne góry i naturę. :)


Miałam też okazję zostać oprowadzona po strefie relaksu i SPA. Do godziny 15:00 czy 16:00 mogą tam przebywać dzieci, a później już tylko dorośli. To super sprawa dla ludzi, którzy chcą naprawdę odpocząć. Uważam, że hotel fajnie to rozwiązał i pomyślał o wszystkich. W pełni szanuję takie wybory. Gdybym tylko miała taką możliwość, wzięłabym Mariusza pod pachę i poszlibyśmy do którejś z saun, gabinetów masażu czy gabinetu VIP na jakikolwiek zabieg, aby móc na maxa się zrelaksować. Tymczasem zostały nam tylko pląsy w brodziku dziecięcym. Ale odbijemy sobie to jeszcze! Rozważamy opcję, aby wrócić tutaj zimą z dziadkami do pomocy przy dzieciach, aby jeszcze bardziej wycisnąć uroki tego miejsca i gór. No, zobaczymy… :)

Aha! I odkryłam jeszcze, że w hotelowym SPA macie dostępny zabieg Icoone® Laser, którego Wam gorąco polecam. Po urodzeniu Maksa chodziłam na tego typu zabiegi w swoim mieści i zniwelowałam nimi rozstępy do minimum. Moja skóra była też jędrniejsza i bardziej napięta. Super sprawa! Wiem, że mało gdzie można spotkać tego typu urządzenie, także jeśli wybieracie się tutaj na wakacje, jesteście z Zakopanem czy okolic, macie taką możliwość aby zrobić coś dla siebie. Więcej poczytajcie sobie o tym TUTAJ.


Animacje dla dzieci w hotelu też są ekstra! Na dole, przy głównej restauracji mamy rozłożony cały grafik, co Mercure Kasprowy zapewnia naszym dzieciom. Mamy salę zabaw, dmuchańce, plac zabaw na zewnątrz, kącik z grami, mini disco, zajęcia zorganizowane, warsztaty i wiele innych. Gwarantuję Wam, że tutaj Wasze dzieci nie będą się nudzić, a Wy zyskacie chociaż chwilę dla siebie. Słyszałam też, że hotel nadal się rozwija i kładzie jeszcze większy nacisk na udogodnienia dla rodzin. Oby coraz więcej było takich miejsc w Polsce. Pola i Maks byli zachwyceni, szczególnie gdy puścili im ukochane „Baby Shark”. :)


Sama lokalizacja hotelu też ma ogromny plus. Wszędzie z niego mamy blisko. Z balkonu widzieliśmy skocznie narciarską, na Krupówki mieliśmy rzut beretem, a tuż obok znajduje się wyciąg, którym można wjechać na samą Gubałówkę. W okolicy pasą się owieczki, słychać tylko szum drzew i ptaków śpiew – istna sielanka!


… i oczywiście te widoku. Ja za każdym razem zachwycam się górami. Polska taka piękna!


To był nasz pierwszy wyjazd w 5tkę. Przyznam, że z początku trochę się bałam, ponieważ z dwójką dzieci już mieliśmy ogarnięte wyjazdy, ale z trójką, gdzie trzecie dziecko ma niespełna 1,5 miesiąca jeszcze nie. Dodatkowo podróż z Poznania do Zakopanego trwała u nas 7 godzin. Mimo wszystko, pozytywnie się zaskoczyłam. Z dziećmi można wszystko! Całe 5 dni mieliśmy bardzo aktywne i z masą atrakcji. Łącznie z (pieszym!) wejściem na Morskie Oko. Hotel zapewniał nam też sporo wrażeń i pozwolił zbudować jeszcze więcej pięknych wspomnień. Zachęcam Was, abyście nie blokowali się zwiedzać nasz kraj z dziećmi. Mamy tutaj tyle pięknych miejsc. Teraz czas zaplanować kolejny wyjazd.


Gdyby jeszcze któraś z Was nie widziała. Ruszyłam z własnym kanałem na YouTube. Zobaczymy czy awansuję z blogerki na vlogerkę, ponieważ pokochałam to od pierwszego włączenia kamery. To zupełnie inny level tworzenia w sieci. Nasz wyjazd z Zakopanego możecie też zobaczyć w formie filmu – KLIK. Dajcie znać, jak się Wam podoba. :)

«

»

11 KOMENTARZE

  • Avatar
    Gosia

    Uwielbiam Wasze relacje z wyjazdów <3

  • Avatar
    Sara Stęc

    Wiesz, że mam 30 lat i nigdy nie byłam nad naszymi Polskimi górami. Aż mnie zmotywowałaś do zmian. :)

  • Avatar
    Wiki

    Byłam tutaj z siostrą i przyjaciółką na panieńskim. Z tym, że byłyśmy w okresie zimowym. Latem też pięknie okolica wygląda:)

    • Zatrzymując czas
      Zatrzymując czas
      AUTOR

      Podobno zimą cały hotel jest udekorowany lampkami. To prawda? W połączeniu ze śniegiem i górami musi to wyglądać obłędnie. 💕

  • Avatar
    Aleksadnra N.

    Chyba zarezerwuję jakiś weekend z mężem tutaj. Widoki mnie zachwyciły. ❤️

  • Avatar
    Dorota

    Ale piękne zdjęcia, zachwycona jestem! Pozdrawiam całą 5 -teczkę ♥♥♥♥♥ + Browcia którego tutaj nie widać ♥

  • Avatar
    Karolina

    Na wstępie napisze, że podziwiam Cię za ogrom pracy, jaką wkładasz w bloga, a teraz w you tube! Naprawdę Wow! Przy 3 dzieci… ja mam 2 maluchów i czasem mi ciężko pranie rozwiesic i obiad ugotować;) zdjęcia są piękne! Jedna rzecz mnie może tylko ciut razi. Niektóre zdjęcia są jakby za idealne, i trochę za bardzo instagramowe jak dla mnie. Np. To ze śniadaniem na łóżku, bo już widzę jakby to u nas wyglądało! To jedyne ‚ale’, które mi przyszło na myśl, jak oglądałam relacje:) A poza tym, to jeszcze raz Wow! Pozdrawiam !!

    • Zatrzymując czas
      Zatrzymując czas
      AUTOR

      A wiesz o tym, że te śniadanie do łóżka do żaden fake. Naprawdę je tak zjedliśmy. Jedynie co, to poprosiliśmy obsługę hotelu, aby ładnie je nam podała ze względu na zaplanowane zdjęcia. Po zdjęciach zjedliśmy je (i to razem z dziećmi) w łóżku. :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

INSTAGRAM @ZATRZYMUJACCZAS