Instagram

Podróże małe i duże

Z rodziną na mapie Polski – Imperiall w Sianożętach

Lis 12, 2018

Witajcie serdecznie! Muszę przyznać, że przez moją ostatnią nieobecność uzbierałam całkiem pokaźną ilość zaległych materiałów do publikacji. Tak się stało również z moją recenzją miejsca z serii naszego cyklu #zRodzinąNaMapiePolski. Wiem, że mamy już jesień pełną parą, ale może cofniemy się jeszcze na chwilkę do lata, co Wy na to? :)

Koniec sierpnia, Polskie morze i kameralne Sianożęty obok Ustronia Morskiego – to właśnie tam spędziliśmy kilka dni w Imperiall Resort & MediSpa, dość sporym obiekcie, wśród drzew i tylko 100m od plaży.

Nasz wyjazd do Imperiall był bardzo spontaniczny. W Sianożetach byliśmy tylko raz w życiu z wizytą u znajomych, w dodatku gdy jeszcze dzieci nie było na świecie i od tamtego czasu czuliśmy spory niedosyt. Później o tym miejscu zaczęliśmy słyszeć same pozytywne rzeczy – również od koleżanki blogerki, która również tam pojechała ze swoją rodziną. Także to mnie jeszcze bardziej utkwiło w przekonaniu, że warto jednak sprawdzić tę miejscowość i ten hotel, tak aby wciągnąć go do naszego cyklu. Na całe szczęście nie pożałowaliśmy.

Cały obiekt z zewnątrz wydaje się niepozorny, ponieważ budynek główny schowany jest gdzieś głębiej, a dookoła ulokowane są same domki letniskowe, bungalowy i apartamenty. Z początku myślałam, że to coś oddzielnego, ale później okazało się, że to wszystko jest jedną całością, należącą właśnie do Imperiall. Jak dla mnie super, bo jednak uniknęliśmy hotelowego molocha na rzecz sielanki, natury i błogiego spokoju.

Jak już sielanka i spokój to nie trudno się domyślić, że przy noclegu zrezygnowaliśmy z klasycznego pokoju hotelowego w głównym budynku na rzecz bardziej kameralnego domku, a dokładnie całorocznego apartamentu lux o nazwie „Rita 2”. Domek składał się z salonu, sypialni, łazienki i aneksu kuchennego, w którym mieliśmy lodówkę, kuchenkę i wszystkie potrzebne rzeczy do samodzielnego przyrządzania dań dla całej rodziny – zawsze na to zwracamy uwagę przy wyjazdach z dziećmi. Natomiast na zewnątrz mieliśmy mały ganek i grilla, który jak zwykle wieczorem był zarządzany przez Pana Tatę. :)

Muszę przyznać, że patrząc wizualnie na te miejsce, przypomniały mi się moje lata „młodzieńcze”, kolonie i wycieczki szkolne. Wszystko niby było odświeżone i zadbane, ale jednak między domkami panował ten wspominany przeze mnie klimat lat 90-tych i początek 2000 roku. Fajnie tak zatrzymać czas! Uważam, że to niecodzienna odskocznia od naszych dotychczasowych wyjazdów, gdzie jednak pojawiały się te obiekty bardzo nowe czy 5-gwiazdkowe. Jakby to ująć? Tutaj jakby wolniej, bardziej „swojsko” i sielankowo płynął czas – idealnie na spokojny wyjazd w gronie rodzinnym, z dziećmi, znajomymi czy nawet dla paczki seniorów. :)

Co jeszcze nie umknęło mojej uwadze, to panująca tu zieleń i idealne przystrzyżone krzewy. Cały obiekt należący do Imperiall jest naprawdę spory i ogrodzony, można spokojnie tu sobie pospacerować i cieszyć się widokami bez niepożądanych gości – w oddali nawet słychać morze i mewy, bo w końcu to tylko 100m od plaży. A co zabawne, po zachodzie słońca, nawet nie zdajecie sobie sprawy, ilu rodziców chodziło tu z wózkami, aby uśpić swoje dzieci. Fajnie tak widzieć, że jednak nie jesteśmy sami. :)

Jeśli o bezpieczeństwo dzieci chodzi to spodobał mi się fakt, że każdy dostaje na czas pobytu opaskę na rękę, łącznie z tymi najmniejszymi, która daje możliwość korzystania ze wszystkich hotelowych atrakcji. Słyszałam, że kiedyś była sytuacja, że dziecko na plaży się zgubiło, ale właśnie dzięki opasce szybko się odnalazło i zostało przyprowadzone rodzicom, bo ktoś zasugerował się nazwą hotelu. W sezonie letnio-wakacyjnym, gdy te natężenie ludzi nad morzem jest ogromne, taka opcja bezpieczeństwa jest dla mnie obowiązkowa i jak widać na powyższym przykładzie, bardzo przydatna.

Ale pragnę podkreślić też, że sam Imperiall to nie tylko hotel, domki i zieleń. Znajdują tu się również baseny (kryty i odkryty), boisko, plac zabaw, strefa wellness, centrum spa i rehabilitacji, sala zabaw dla dzieci, klub nocny, siłownia czy sala gimnastyczna. Z tych wszystkich wymienionych atrakcji, basen zewnętrzny jest tutaj chyba najbardziej atrakcyjną opcją, zwłaszcza podczas takiego lata, jakie nas w tym roku zaszczyciło. Ciepła woda, słońce, basen dla dorosłych, brodzik dla dzieci i leżaczki – klimat prawie, jak na zagranicznych wakacjach. :)

Tylko 100m do plaży! To zawsze mnie zachęca przy wyborze obiektu na wyjazd – niezależnie czy mówimy o Polskich czy zagranicznych wakacjach. Nie ukrywam, jestem bardzo wygodna i lubię mieć na wakacjach tę plażę tuż na wyciągnięcie ręki, zwłaszcza gdy jest się z dziećmi i te rundki plaża-hotel można robić nawet kilka razy dziennie. Chyba rodzicom tłumaczyć nie muszę? :)

A co najbardziej podobało mi się w Imperiall? Oczywiście animacje! Animacje i atrakcje dla dzieci, które okazały się jednocześnie świetnymi atrakcjami dla rodziców. Podczas naszego pobytu były organizowane tańce na plaży dla dzieci, budowanie zamków z piasku, grill dla całej rodziny, dmuchany zamek, malowanie twarzy, muzyka na żywo, wybory mis i mistera obiektu plus jakieś warsztaty plastyczne. A to wszystko tylko przez te kilka dni. Nawet nie wyobrażam sobie, ile tego było podczas całego sezonu letniego. Dzieciaki bawiły się w najlepsze, a my mogliśmy zrelaksować się przy integracyjnym grillu i piwie – tak właśnie wyobrażam sobie idealne wakacje z dziećmi nad Polskim morzem. :)

Czym byłyby wakacje bez pysznego jedzenia? Ja zawsze je przeklinam, bo po nich wracam jakieś 2kg cięższa. Z Mariuszem trochę śmiejemy się, że podczas wyjazdów żyje się od posiłku do posiłku. Śniadanie, obiad i kolacja, a w międzyczasie coś tam po prostu się robi. Też tak macie? :)

W Imperiall serwowane jedzenie było oczywiście pyszne i w mojej ulubionej formie: bufetu szwedzkiego. Ilość była idealna, bo umiarkowana, ale jednocześnie treściwa. Pamiętam nasze wakacje w Grand Lubicz w Ustce, gdzie ta restauracja hotelowa była ogromna i same 20min zajmowało mi wybranie posiłku. Tutaj nie miałam tego problemu.

Dodatkowo bardzo fajnie wspominam restauracje hotelu, bo poznałam tu aż trzy czytelniczki mojego bloga. Przez żołądek do serca i nowych znajomości. :)

Okej, dobre jedzenie jedzeniem, ale czym byłby obiekt wakacyjny dla rodzin z dziećmi bez sali zabaw? Niczym! Dlatego to nasz obowiązkowy punkt wymagań podczas szukania noclegów – powtarzam to chyba za każdym razem.

Tutaj sala zabaw również nas nie zawiodła, a raczej nie zawiodła oczekiwań naszych dzieci. Sala zabaw Joonglaland w Imperiall, bo tak właśnie się nazywa, jest duża, pełna fajnych zabawek i organizowanych animacji dla dzieci. Dodatkowo pierwszy raz spotkaliśmy, że w sali zabaw było terrarium z parą legwanów i żółwiem, a także ogromne akwarium z kolorowymi rybkami. Wyobraźcie sobie zainteresowanie najmniejszych. Pola z Maksem dosłownie latali, a kanapa była nasza. :)

I tak jak wspominałam wcześniej, w hotelu znajduje się też cała masa innych atrakcji – dla tych małych, jak i dużych. Sala gier, klub nocny, bar, siłownia czy sala fitness. Także każdy znajdzie coś dla siebie.

A dla wszystkich przemęczonych rodziców (i nie tylko) jest też hotelowe spa. Mega kameralne, delikatnie przygaszone, klimatyczne i ciche. Można tu się zrelaksować, zamówić masaż czy usługi kosmetyczne. Dodatkowo w ofercie jest cała masa zabiegów: komora hiperbaryczna, coś na odmładzanie czy odchudzanie. Jest tego naprawdę sporo także najlepiej zapoznać się z ofertą osobiście. Ja jestem ogromną fanką zamawiania wieczornych masaży, gdy dzieci pójdą już spać.

W ostatni dzień, tuż przed powrotem do domu zaliczyliśmy plac zabaw. Imperiall zaserwował nam tyle atrakcji, że wcześniej po prostu nie mieliśmy na niego czasu. To idealny przykład, jak tu fajnie i aktywnie spędziliśmy czas.

Podczas wyjazdu zrealizowaliśmy też moją wymarzoną, plażową sesję zdjęciową z dziećmi. Rok temu robiliśmy taką na Sycylii, a w tym nad naszym Polskim morzem w Sianożętach – jaka odmiana. Zdjęcia z sesji mogłyście zobaczyć o TUTAJ, a poniżej mały backstage. Postawiłam sobie za cel, że raz do roku coś takiego zorganizujemy aby później widzieć, jak się zmieniamy i dorastamy. Za to właśnie uwielbiam nasze wyjazdy i cykl #zRodzinąNaMapiePolski :)

  • Reply
    Nina
    Lis 12, 2018 at 13:00

    Super wpis :) a ka nadal czekam na odświeżenie zakładki budowa domu :)

  • Reply
    Adrian
    Lis 14, 2018 at 13:35

    W tamtym roku byliśmy w tym samym hotelu. Muszę przyznać, że to miejsce przyjazne rodzicom!

  • Reply
    Ada
    Lis 16, 2018 at 15:48

    super

  • Reply
    Ministerstwo Gadżetów
    Lis 20, 2018 at 12:48

    Bardzo ciekawe miejsce :) Fajnie czytało się ten artykuł :)

  • Reply
    Zoja
    Lis 22, 2018 at 18:54

    Byliśmy w tym samym czasie co wy również w Sianożętach i widzieliśmy was na plaży z dzieciakami. To niesamowite, bo na żywo jesteście tak samo uśmiechnięci jak w internecie, a to naprawdę mało spotykane, bo ludzie lubią kreować sobie teatrzyk. Ogólnie fajny wpis, piękne zdjęcia i ogólnie dobry kawał ciężkiej roboty. Podziwiam Cię :*

  • Reply
    Hania Lis
    Lis 27, 2018 at 10:02

    Zaklepałam tam majówkę 2019. Już nie mogę się doczekać :)

Leave a Reply

Instagram