Maileg to duńska marka stworzona w 1994 przez Dorthe i Erika Maili. Są to w 100% ręcznie robione zabawki – małe myszki i króliczki, jak również mniej znane klauny, rycerze, królewny i inne bajkowe postacie. Maileg to również mini mebelki i akcesoria codziennego użytku będące połączeniem nieco sentymentalnej skandynawskiej stylistyki z nutą nowoczesności. Są popularne na wielu blogach, profilach na instagramie, a także są rozchwytywane wśród dzieci gwiazd. Mają dobry marketing, mają popularność, a co za tym wszystkim idzie – nie należą do najtańszych. Te mini króliczki czy myszki kosztują od kilkudziesięciu złotych w górę, a aby mieć jakiś fajny zestaw z ubrankami i chociaż jednym mebelkiem to musimy wydać kilka dobrych stówek. Ale ludzie to kupują i stale po nie wracają. Więc w czym tkwi ich sekret? Wzięliśmy to pod lupę, bo byłam tego bardzo ciekawa. W naszym posiadaniu znalazła się wróżka zębuszka w pudełku, superbohater w walizeczce, myszki baletnice z mini szkołą tańca i miętowy wózek. Przyjrzyjmy się…

Z początku myślałam, że Maileg to taki trochę szpan wśród rodziców i dzieci. Wiecie, fajnie wyglądają na zdjęciach, są oryginalne i raczej należą do zabawkowej półki premium. Zawsze widziałam je na fajnie zaaranżowanych fotkach na instagramie i wśród najlepszych Skandynawskich sprzedawców. Nie ukrywam, wizualnie w 100% trafiają w mój gust i przyciągają mnie na maxa. Stwierdziłam, że muszę je mieć, chociażby do ładnych zdjęć dziecięcych aranżacji – bo wiecie, że bloger ma takie zboczenie – ale wtedy stało się to…

Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się z tymi myszkami i króliczkami, nie tylko przez ekran monitora czy smartphona, to coś zaiskrzyło. Dosłownie! Pola i Maks dostali fioła, zwłaszcza na punkcie wróżki zębuszki i superbohatera. Natomiast sama byłam pod wrażeniem ich wykonania oraz tego, że one na żywo wyglądają naprawdę jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Tu w 100% na pierwszy rzut oka widać ręczne dzieło, oryginalność i delikatne muśnięcie retro stylu. Skandynawski styl, który tak bardzo kocham, aż kipi od nich na kilometr. Ja generalnie uwielbiam marki, które od początku do końca wpisują się w to, co dla mnie piękne, takie które realizują swoje wizje i robią coś innego – nie oglądają się na trendy tylko same je wyznaczają. Ta marka zdecydowanie ma to w sobie i właśnie tym już podbiła nasze serca.

Teraz już wiem, że Maileg to nie tylko szpan, a zabawki z duszą i historią. Może kosztują swoje, ale jednak za ręczną robotę zawsze płaci się więcej. Do tego dochodzi pomysłowość, jakość i naprawdę piękny design – mam wrażenie, że z nimi można delikatnie cofnąć się w czasie – spójrzcie tylko na ten mini retro wózek!

Wśród asortymentu Maileg znajdą dla siebie coś wszyscy najmniejsi – zarówno chłopcy, jak i dziewczynki w przeróżnym przedziale wiekowym. Najmniejsze myszki dosłownie dla najmniejszych dzieci lub większe króliczki dla nieco większych. Są też mebelki, gadżety i akcesoria dla starszaków, którzy lubią bawić się w dom i tworzyć swoją własną zabawową historię. Tutaj zdecydowanie można pobudzić wyobraźnie.

Wróżka zębuszka za utracony ząb może przynieść nagrodę pod poduszkę, superbohater może być pierwszym bohaterem dla najmniejszego, a szkoła baletowa z tańczącymi myszkami może być po prostu niezłą zabawą. Natomiast gadżety i cała reszta innych bohaterów, które Maileg nam oferuje, może tylko bardziej rozszerzyć pole manewru do tworzenia dziecięcych historii i fantazji.

Tutaj jak najbardziej trzeba docenić wykonanie i pomysł. Poza samymi bohaterami są pudełka i dodatki, które już swoim samym wyglądem przyciągają. Widzicie tę szkołę baletową dla myszek w pudełku po baletkach? Widzicie tę mini pufę lub wieszaczki? Jak dla mnie to mistrzostwo! Zabawa jest przednia, a oko cieszy jeszcze bardziej.

Czuję się trochę źle, bo biorąc te małe stworzonka pod lupę myślałam, że znajdę jakieś wady, zaskoczę Was czymś i przygaszę tych wszystkich „szpanerów”, ale… ja naprawdę nie mam do czego się przyczepić. No może jedynym minusem jest cena, ale w końcu marka już wyrobiła sobie taką renomę nie bez powodu. Za jakość i oryginalność się płaci – proste.

Powiedzcie mi, czy znajdziecie wśród półkowych sklepów taki drewniany retro wózek lub myszki ręcznej roboty? Mało gdzie!

Jeśli chodzi o kupowanie droższych zabawek dla dzieci to ten temat chciałabym poruszyć w oddzielnym poście, ale już niejednokrotnie pisałam, że ja lubię produkty premium, lubię gdy coś jest oryginalne i niespotykane, a także stawiam na jakość, a nie ilość. Maileg w 100% trafia do mnie swoją ideą. Moje dzieciaki już pokochały te małe stworzonka, no i na zdjęciach też ładnie się prezentują – wszyscy zadowoleni. Na pewno zaprzyjaźnimy się z nimi na dłużej i niebawem powiększymy naszą mini rodzinkę. Poszukamy też lub zrobimy dla nich fajny mini domek – to jest myśl!

I muszę przyznać, że trochę zazdroszczę tym moim dzieciom. Ja nie pamiętam aby były takie rarytasy, kiedy byłam mała. W dodatku zobaczcie na ten kącik z tipi, który ponownie odtworzyłam – ktoś pamięta TEN wpis sprzed roku? Tu zdecydowanie dzieje się prawdziwa dziecięca fantazja i magia…

Dzisiejsi bohaterowie – Maileg (od AhojHome)
Tipi, poduszki, kołderka i girlanda – Nununu (na hasło „nununu20” – 20%)
Pola ma na sobie: Sukienka – Zara | Opaska – Mamunio
Maks ma na sobie: Bluzka i koszula – Reserved | Spodnie – Zara