Instagram

Parenting Zabawki

W jaki sposób zachęcam moje dzieci do wspólnej zabawy?

Lis 26, 2018

Posiadanie dzieci z bardzo małą różnicą wieku ma sporo zalet. Wspominałam o tym już niejednokrotnie. Jedną z takich najfajniejszych jest chociażby fakt chęci do wspólnych zabaw ze sobą. Obecnie w naszym domu nastał ten długo wyczekiwany moment – my, zatyrani rodzice możemy usiąść na kanapie i niczym się nie przejmować,  bo dzieci zajmują i interesują się sobą nawzajem. I to bez ciągania nas stale za rękę! Dla mnie to strzał w 10tkę, bo między innymi o to nam chodziło przy decyzji posiadania dzieci rok po roku.

Mimo wszystko, dzieci to również ludzie – niespodzianka co nie? :) Mali ludzie, którzy również mają swoje charaktery, potrzeby i oczekiwania wobec drugiej osoby. Mając więcej niż jedno dziecko, nie zawsze powiedziane jest, że będzie ono dogadywać się ze swoim rodzeństwem od razu. Dlatego do tematu trzeba podejść bardzo delikatnie i przyjaźnie, aby pomóc dzieciom nabyć tę więź i chęci do wspólnego podbijania świata. W wielu przypadkach te kwestie są bardzo indywidualne, bo wiele zależy od temperamentu najmniejszych oraz różnicy wieku jaka ich dzieli – u nas jest to tylko 14 miesięcy.

Czy Pola i Maks dogadywali się ze sobą od początku? Zdziwię Was – nie. Gdy Pola miała nieco ponad rok to w jej życiu pojawił się ktoś nowy i nie była do końca świadoma tego co się dzieje. Potrzebowaliśmy trochę czasu aby ogarnęła nową sytuację i przyswoiła, że Maks to nowy domownik, członek rodziny i jej młodszy brat. Kiedy kolejne miesiące mijały, wszystko dopiero się stabilizowało, a między naszą dwójką zaczęła rodzić się siostrzano-braterska więź. W dniu dzisiejszym to prawdziwi brat i siostra, z krwi i kości, którzy jednego dnia zabijają się o samochodzik, a drugiego przytulają i całują przy wspólnym rysowaniu. W końcu równowaga w rodzinie musi być, prawda? :)

Bójki wśród rodzeństwa nie są niczym przyjemnym dla rodziców. W dodatku czas i odpoczynek mamy i taty jest na wagę złota więc staram się każdego dnia zachęcać Pole i Maksa do wspólnych zabaw – aby wyrobili sobie samodzielność i oparcie w sobie nawzajem. Dziś podzielę się z Wami moimi trikami, jak zachęcić swoje dzieci do wspólnych zabaw, abyście Wy mogły w spokoju wypić kawę – i to ciepłą.

Przede wszystkim, nie zmuszam moich dzieci do wspólnych zabaw. Taka abstrakcja tematyczna dzisiejszego wpisu. W końcu jest o zachęcaniu do wspólnych zabaw, a ja tu piszę, że nie zmuszam ich do tego. To sama prawda. To jest trochę jak z obowiązkami. Jeśli czegoś nie chcemy, a musimy to po dłuższym czasie zaczynamy to nienawidzić. Tak jest również z relacją rodzeństwa. Jeśli będziemy stale zmuszać nasze dzieci do wspólnej zabawy, przytulanek i całusów to macie to jak w banku, że nie będą tego robić. To trochę gra psychologiczna. Ci mali ludzie mają swoje potrzeby i oczekiwania – jednego dnia chcą bawić się ze sobą, a drugiego nie. Jeśli akurat nie chcą to niech tego nie robią, bo w końcu nie można stale się kochać i lubić.

Wymyślam zajęcia mega kreatywne i takie, które zajmują dużo czasu. Najlepiej coś artystycznego lub plastycznego, coś co moje dzieci będą mogły robić wspólnie, ale każde na swój sposób. Takim przykładem są u nas chociażby Puzzle Plus Plus, które od pewnego czasu są u nas hitem, bo zajmują Pole i Maksa na minimum godzinę. To świetna i mega kreatywna zabawa dla rodzeństwa, która wcale nie musi angażować czasu rodziców.

Wymyślam zabawy w naśladownictwo dorosłych aby zachęcić moje dzieci do samodzielności i interakcji między sobą. Zabawa w gotowanie, sprzątanie czy naprawianie czegoś pozwalają zająć najmniejszych na dłużej. W dodatku angażują siebie nawzajem i wchodzą w prawdziwą historię, którą sami sobie tworzą. Pola i Maks mogą zrobić sobie herbatkę, mogą wyprasować swoje ubrania czy sprzedać sobie lody, bo zabawa w lodziarnie to obecnie u nich zabawa na topie (no może zaraz po pichceniu w kuchni). Mają stragan, drewniane lody i kasę. Przy takiej zabawie, my rodzice naprawdę mamy święty spokój.

Zawsze będę chwaliła zabawę w naśladownictwo, bo oprócz tego, że dziecko naprawdę ma zabawę i rozrywkę to uczy się czegoś nowego. Pamiętajcie, że dzieciaki chłoną jak gąbka to co widzą, dlatego my dorośli musimy dawać im dobry przykład i masę zajęć, aby odpowiednio spożytkowali swoją energię i pomysły.

Angażuje dzieci do podobnych zajęć, aby nie było wojny o jedno autko czy książeczkę. To wszystko po to, aby któreś nie poczuło się gorsze lub pominięte. W naszym domu można spotkać wiele zdublowanych lub bardzo podobnych do siebie rzeczy czy zabawek – nieważne, czy coś jest akurat dla chłopca czy dziewczynki. Rywalizacja wśród rodzeństwa to pierwsza kość niezgody dlatego na maxa staramy się tego uniknąć. Dzięki temu udaje nam się osiągnąć rozejm i wspólną chęć do zabawy.

Dla przykładu, Maks na poniższym zdjęciu ma jedno ze swoich ulubionych aut (błękitny kamper), a Pola ma swój ulubiony wóz rodzinki Peppy. Jedno i drugie to niby auto, ale każde z nich ma dopasowane je de swoich zainteresowań i potrzeb. Tak to właśnie rozgrywamy. Podobne zajęcia, każde na swój sposób, ale jednak wspólnie.

Tworzę moim dzieciom zabawy codzienne i adekwatne do sytuacji. Czyli szykuje nam się wizyta u lekarza to przygotowujemy się i bawimy w lekarza. Będziemy piec ciasteczka to wyciągam zabawkowy zestaw cukierniczy. Jedziemy na budowę to bierzemy drewnianą walizkę z narzędziami. I tak to właśnie wygląda. Dzieci mają w sobie nadmiar niespożytkowanej energii i pomysłów, dlatego na każdym kroku staram się wymyślać coś nowego i zajmującego. Zazwyczaj działa to tak, że gdy jedno się zainteresuje, to drugie zaraz je naśladuje – i wszyscy wygrywają.

Na budowie naszym zwycięstwem okazał się mini warsztat i narzędzia, dzięki którym dzieciaki mogły poczuć się jeszcze bardziej potrzebne i aktywne w naszym życiu codziennym. Wspólnie wierciły dziury, robiły pomiary i przybijały gwoździe – po prostu bawiły się wspólnie. To wszystko naprawdę działa.

Muszę Wam jeszcze napisać, że już po takim okresie, jestem bardziej niż pewna, że decyzja o posiadaniu dzieci rok po roku była najlepsza jaką mogliśmy podjąć. Właśnie przez tą ich więź, wspólne zabawy i zainteresowania, które obserwujemy każdego dnia. To jest piękne i mam nadzieję, że z roku na rok będzie jeszcze piękniej. ♡

  • Reply
    Gosia
    Lis 26, 2018 at 22:12

    Uwielbiam twoje podejście do wychowywania dzieci. Wydajesz się być przebojową i wyluzowaną mamuśką z mega szczęśliwymi dziećmi. Pola i Maks będą mieli piękne dzieciństwo i pamiątki <3

  • Reply
    Sabina
    Lis 27, 2018 at 12:36

    Czy ta lodziarnia będzie dobrym pomysłem na prezent świąteczny dla 6 latki? Czy lodziarnia okaże się dla niej zbyt mała?

  • Reply
    Paolina paolina
    Lis 27, 2018 at 21:46

    U mnie jest różnica 2.5 roku
    Dopiero teraz starszy Syn zaczyna „dogadywac sie” z młodsza siostra. Czasami sie razem bawią, innym razem Olivier zabiera malej zabawki… chwilami myślę że to za duża różnica między nimi.

  • Reply
    Klaudia
    Lis 28, 2018 at 21:46

    Miedzy moimi dziećmi jest 17 miesięcy różnicy. Starsza córka w lutym skończy 3 lata. Z każdym miesiącem jest coraz lepiej. Nadal przeważają przepychanki o tę samą zabawkę ale potrafią się też już wspólnie bawić, szczególnie się gonić.

    Czy te drewniane lody Kids Concept to gotowy zestaw czy dzieci mogą je same konstruować ?

Leave a Reply

Instagram