Ty też masz prawo być dobrą, złą mamuśką!

Masz czasem ochotę wystrzelić swoje dzieci w kosmos? Nawet jeśli na co dzień bywasz chodzącą oazą spokoju? Chciałabyś wyjść na imprezę, upić się i tańczyć na stole do białego rana? Chciałabyś ubrać się tak seksownie, że twój facet błyskawicznie zadzwoniłby do mamy lub teściowej (kiedy zazwyczaj tego nie robi), aby zajęły się waszymi dzieciakami na godzinkę, dwie lub trzy, a najlepiej to na całą noc? Chciałabyś chociaż raz na jakiś czas zapomnieć się i poczuć tak, jak przed urodzeniem dzieci? Ja tak. I to nic złego. Mimo tego, że kocham je nad życie i na co dzień poświęcam się im na 100, a może nawet i 200%.

Urodzenie dzieci często wiele weryfikuje – twoje życie zawodowe, towarzyskie, ludzi, którymi się otaczałaś, poglądy na świat i styl dbania o siebie. Czasem wychodzi to na dobre, a czasem… niekoniecznie. Jednak w pewnym momencie przychodzi taki moment, podsumowań i rozliczeń. To też nic złego, a wręcz przeciwnie. Bycie mamą wcale nie musi nas ograniczać, wcale nie musi być końcem życia, mimo, że w społeczeństwie przyjęło się co innego. Masz dzieci to nie wypada ci wiele rzeczy. Może i tak. Ale odkąd jesteś mamą to wydaje mi się, że wypada ci jeszcze więcej niż kiedykolwiek. Nawet przysługuje. Nie sądzisz?

Urodziłaś dzieci, to już jest ogromny wyczyn i poświęcenie. Mimo, że kochasz je nad życie i twierdzisz, że dla ciebie to nie było żadne poświęcenie. Wierz mi na słowo, było. Spędzasz z nimi mnóstwo czasu, przewijasz, ubierasz, karmisz, bawisz, odprowadzasz do przedszkola, szkoły czy na inne dodatkowe zajęcia. Po prostu wychowujesz je na dobrych i ambitnych ludzi. I tak co najmniej aż nie skończą tych nastu lat, a czasem nawet znacznie dłużej. Wyrzekłaś się wielu własnych rzeczy, na rzecz tego małego człowieka. To bardzo dużo.

Zdradzę wam, że urodzenie Poli i Maksa sprawiło, że poczułam się… wyzwolona, silniejsza, śmielsza i bardziej świadoma niż kiedykolwiek. Mam te dzieci, poświęcam im się w 100%, ale mam też prawo czasem egoistycznie poświęcić się im w 99%. Ten 1% skumulować tak mocno, aby skupić się tylko i wyłącznie na sobie. Bo oprócz tego, że jestem mamą to jestem również kobietą i nie zamierzam z tego rezygnować. Wręcz przeciwnie, chcę miksować jedno i drugie. Ktoś może ci powiedzieć, że – rodząc dzieci świadomie zrezygnowałaś z dotychczasowego życia i teraz nie masz co nad sobą się rozczulać. Brednie! Decydując się na dziecko świadomie podchodzisz do macierzyństwa i wychowywania nowego życia w najlepszy sposób jaki tylko potrafisz. A tymczasem stajesz się bardziej świadoma i sięgasz po rzeczy, po które wcześniej nie miałabyś odwagi sięgnąć. Ryzykujesz. Dajesz z siebie jak najwięcej. Nie uważasz, że jest w tym wiele prawdy?

d

Zanim zostałam mamą miałam wiele kompleksów. Chyba jak każda z nas. Chciałam coś zmienić, ale też bałam się. Chciałam wiele zrobić, ale wychodziło tak, że przekładałam to stale na później. Teraz wszystko się zmieniło. Coś mi nie pasuję to mam odwagę to poprawić. Chcę coś zrobić to nie planuję, po prostu to robię. Stałam się bardziej tego wszystkiego świadoma. Wiem też, że mam prawo być czasem złą mamuśką i egoistycznie podchodzić do tematu. Ty również masz takie prawo. Nie musisz być idealna!

Każda z nas się myli, każda z nas popełnia błędy. Nie ma idealnych mam. Są tylko perfekcyjne mamy, którym tylko się wydaje, że takie są. Ja chcę popełniać te błędy. Chcę aby moje dzieci miały po prostu fajną mamę, a nie sztywną kurę domową, która trzyma rękę na każdym pulsie. Tak się nie da, bo można przez to zwariować. Przeklnę sobie czasem pod nosem, kiedy Pola i Maks wyprowadzą mnie z równowagi, napiję się też , kiedy wiem, że dzieci mają opiekę, spotkam z koleżankami, które również są mamami tylko po to, aby nie rozmawiać o… dzieciach, puszczę muzykę i pośpiewam w aucie na cały regulator, założę też seksowną bieliznę aby poczuć się lepiej, pójdę zrobić nowy tatuaż, usta, rzęsy czy co tylko bym chciała. Dlaczego? Bo mogę. Będę pozwalała sobie na błędy, będę pozwalała też na nie moim dzieciom. Perfekcyjna lubię być, ale tylko jeśli chodzi o pracę i tworzenie, a nie życie codzienne. Zrobię wszystko dla moich dzieci, czasem nawet po trupach, ale zrobię też wiele dla… samej siebie. Bycie nieperfekcyjną, a czasem nawet złą i egoistyczną to nic złego. Tak naprawdę to siedzi w każdej z nas. Każda z nas ma dość wielu rzeczy, mimo, że decydowała się na nie świadomie. Mamy prawo trzasnąć drzwiami i zrobić sobie małą egoistyczną przerwę. Stańmy się bardziej świadome. Urodziłyśmy dzieci, teraz czas na nas! One na tym na pewno nie stracą, a zyskają… może i nieperfekcyjną, ale jeszcze lepszą i szczęśliwszą mamę. Masz prawo być dobrą, złą mamuśką.

c

A jeśli są tu świeżo upieczone lub przyszłe mamy i napiszecie mi, że szaleństwa wam nie w głowach, tylko dzieci i rodzina to poczekajcie… Ja też tak myślałam. Tym czasem planuję skok ze spadochronem, urządzenie szalonego babskiego wypadu czy po prostu spełnienie planów związanych z budową domu i własnym biznesem. Kocham moje dzieci, ale kocham też życie. Wiem, że wy też. ;)

17

Trackback from your site.

Komentarze

  • Angelika

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Wlasnie dzis mam taki dzien, ze wyslalabym corke w kosmos 7tyg, od porodu problem z karmieniem, bylo dobrze juz szlo calkiem niezle a tu nagle powrot do punktu wyjscia :-( po twoim ostatnim wpisie jestem pewniejsza decyzji o przejsciu na mm dla naszego wspolnego dobra. Czytajac ten tekst czulam jakby ktos przelal moje mysli na twoja strone. Pozdrawiam

    • Kasia

      Napisano Gru 9, 2016

      Odpowiedz

      Nie załamuj się :) niestety 1 rok to skoki rozwojowe, które potrafią dopić głowę tępymi gwoździami do podłogi. Co do KP naprawdę polecam zagryźć zęby przez pierwsze 3 miesiące :) potem jest magicznie :) choć oczywiście też uważam, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, ale wiem (bogatsza o doświadczenie) co jest po 2 stronie tęczy i warto tam pójść :)
      I daje ci słowo, że tylko pierwsze 3 lata tak wykańczają :) potem to jest juz fajowsko jak się ma w domu takiego rezolutnego przedszkolaka :)
      Powodzenia :)

  • Natalia

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Angeliko rozkwitasz:) widzę, że ostatnia popularność postu nakręciła Ciebie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) do dalszego działania. Powstał kolejny świetny post:) Widać, że dzieci i szczęśliwe życie nakręcaja Cię i bardzo dobrze. Blog jest różnorodny, ale caly czas wpisuje sie w tematyke rodzicielstwa. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie jesteśmy do siebie podobne…
    http://naszyfka.pl/

  • paolina paolina

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Ja się pod tym podpisuje!
    W 100% zgadzam się z Tobą. Czasami tez mam ochotę na coś szalonego, na jeden dzień dla siebie. Na ile mogę na tyle sobie pozwole. Synek wcale na tym nie cierpi. Ma wszystko do szczęścia. Mamę, tatę, czas który mu poświęcamy, zabawki, zdrowie. Dlaczego mamy sobie odmawiać?
    Jak dla mnie to takie głupie staroswieckie gadanie matka= dom + dzieci.
    Nie prawda!
    :-) :-) :-)

  • Paulina

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Angeliko! Masz całkowita rację. Macierzyństwo owszem to poświęcenie, ale nie rezygnacja z siebie. Ja chcę żeby moje dzieci w przyszłości powiedziały, mam super mamę! Szalona, zabawna, a przede wszystkim Szczęśliwa. Czytałam komentarze pod poprzednim postem. Niektóre z mam twierdzą że Macierzyństwo to poświęcenie i my schodzimy na drugi plan. Nie prawda! Sama nie chciałabym być wychowywania przez matkę cierpiętnice, która nie dba o siebie, a jej jedynym obowiazkiem jest dziecko. Zazwyczaj takie matki kurczowo ograniczają swoje dzieci. A już nie wspomnę jak któraś mama napisała „nie zdążyłam umyć zebow” Fuj! A później dziwić się że wiele matek które zrezygnowały z siebie, wylewa fale frustracji w internecie. Angelika pozdrawiam Cie serdecznie i Twoja rodzinkę. I jeżeli się spotkasz z negatywnymi komentarzami, głowa do góry. Ja wolę być szczęśliwa mama i popełniać błędy niż sfrustrowana matka która jedyne co potrafi to wylewac żale i osadzac innych w internecie.

  • Martyna

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Piszesz jakbyś była już niewiadomo jak srtudzoną matką,a to dobiero twój początek macierzyństwa,wiec ciekawe co powiesz za 5 lat. Zamiast ubolewać,że brak czasu dla siebie i wygląd zaniedbany zajmij się lepiej dziećmi to one powinny być najważniejsze. Jakoś nie widziałam na twoim blogu wpisu jak organizujesz czas dla swojej starszej pociechy,najlepiej dać dziecku butle,pózniej tableta do ręki i niech zajmie się sam sobą,bo mama musi leżeć i pachnieć. Dasz dziecku więcej szczęścia spędzając z nim czas,twoj wygląd dla niego nie ma znaczenia dziecko kocha matkę bezwarunkowo!

    • EWA

      Napisano Gru 9, 2016

      Odpowiedz

      Co? Dziecko nie dało pospac w nocy, że trzeba swoje frustrację w internecie wyładować? Ty zamiast osadzac przejdź się z dzieckiem na spacer lub napij mieliski. Dobrze zrobi dla wszystkich;)

    • Zatrzymując czas

      Zatrzymując czas

      Napisano Gru 9, 2016

      Odpowiedz

      No wiadomo, a najlepiej zamknąć dzieci w szafie i nic więcej nie robić tyko się malować i nacierać olejkami. ;) Ty chyba nie wiesz co piszesz. Dzieci rok po roku to nie lada wyzwanie i już prawie półtora roku wiem co to trud macierzyństwa. Lubię to i poświęcam dzieciom tyle czasu ile potrzebują. Żal mi ciebie, że w tym wszystkim nie znajdujesz również czasu dla samej siebie, musisz być strasznie nieszczęśliwa. I tu nie chodzi tylko o wygląd, ale również samorealizację. Biedna jesteś, że musisz wyładowywać swoją frustrację w formie takich komentarzy. Niech moc będzie z tobą. :)

  • Magda

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    mój synek ma prawie 7tyg i kocham go nad życie ale nie zapomniałam o sobie ! przez ten czas RAZ nie zrobilam sobie makijażu bo miałam gorączkę, a tak to codziennie, dla samej siebie. Patrząc w lustro chce widzieć, młoda, zadbana mame z zadbanymi włosami i paznokciami. Powoli przechozimy na mm i czuję się lepiej. Musiałam ściągać pokarm bo mały za szybko usypial, źle ssal i czulam. Teraz jestem szczęśliwsza :-)

  • Kamila

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    To zupełne przeciwieństwo mnie :) mam dzieci od 6 lat (córka 6lat, synek rok) i od tych 6 lat przestawilam swoje życie tylko na dzieci. Dla siebie robię tylko to co muszę. Idę do fryzjera tylko wtedy jak grzywka zasłania mi oczy (może raz na pół roku), do kosmetyczki tylko wtedy jak cera się buntuje i aż krzyczy o nawilżenie (może raz w roku) i kazde to wyjscie skracam do wymaganego minimum. Na paznokcie idę z dziećmi (moja siostra jest kosmetyczka), z koleżankami też spotykam się tylko z dziećmi na placu zabaw :) kocham moje życie takie jakie jest w tym momencie. Jest mi dobrze, jestem szczęśliwa. Na szaleństwa będzie czas :) jedynie co mi się marzy to wakacje tylko z moim mezem gdzieś daleko w jakimś pięknym miejscu :) ale to zdecydowanie dopiero wtedy jak już nasze dzieci nie będą chciały z nami jeździć bo obciach :)

  • Aleksandra

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Wiesz, ja na ostatnich nogach, ale nie.brakuje mi picia imprez itp tylko naprawde dobrego ostrego seksu. No naprawde. 😂😂

  • kasia

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Ojej ile racji w tym co piszesz. Ja mówiłam sobie że moje dziecko nie będzie jadło sklepowych słodyczy i owszem staram się tego trzymać choć nie powiem że kupię mu czasem żelki które sama lubię lub flipsy. Ale miałam też postanowienie że nie będzie oglądał tv przynajmniej te 2 lata ale teraz mam taki okres w zyciu. Mąż co rusz na kursach my siedzimy sami ją w 7 miesiącu ciąży i ledwo naprawdę ledwo chodzę syn ogląda strażaka sama a ja mam chwilę żeby poleżeć 😉 jak Idę w sklepie obok półki z winami taka mam chęć na swoje ulubione winko że aż mi slinka leci i z chęcią bym wyszła do kina ale niestety jestem sama z moim szkrabem. Już czekam do porodu i nie mogę się doczekać jak wrócę do treningów i choć na początku przy pierwszym dziecku byłam Zosia samosia to teraz bym chciała żeby babcia przyjechała i powiedziała z wnuczkiem żebym mogła wyjść z mężem do kina 😁 jesteśmy tylko ludzmi. A pierwsze co zrobie jak mąż wróci z kursu Idę na masaż dla ciężarnych i oby trwał on jak najdłużej. Pozdrawiam

  • Lollala

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Obawiam się tylko, że bardzo wiele z nas – mam – boi się tego uczucia… bo ktoś nam kiedyś powiedział, że „kobieta jest stworzona do bycia matką”, a my błędnie założyłyśmy, że tylko dlatego. Chciałabym powiedzieć, że to nieprawda, ale – niestety – często chyba tak jest…

  • Anna

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Ja tez bym najchetniej wyszla z domu trzaskajac drzwiami i poszla jak najdalej sie da.. Zostawiajac faceta z dzieckiem i jego rodzicami i niech sami sobie radza.. Juz mam dosyc sluchania przyszlej tesciowej i jej ciaglego narzekania.. Poszlabym na impreze, upila do nieprzytomności, chociaż bym miala na drugi dzień zdychac i zalowac tego, ale z przyjemnoscia bym poszla i zapomniala o tym ze jestem matka chociaz na kilka godzin.. I chcialabym tez moc w koncu sie wyspac, pospac sobie do popoludnia nie martwiac sie ze trzeba wstac bo maly placze i trzeba go nakarmic, albo przebrac.. A o wspolnym wyjezdzie z facetem na weekend bez malego to juz nawet nie marzę, bo wiem ze to przez najblizszych kilka lat nie nastapi, niestety😑. Mimo, ze kocham mojego synka najbardziej na świecie, to i tak chwilami mam go dość. Takie życie. Pozdrawiam

  • Sabina

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Dokładnie!
    Czasem mam ochotę zostawić wszystko i uciec gdzieś daleko chociaż na chwilę i zostawić mężowi nasze dzieciaczki żeby na własnej skórze się przekonał ile trzeba się poświęcić.

  • Lena

    Napisano Gru 10, 2016

    Odpowiedz

    Oglądałaś może film „Złe mamuśki” ?
    Domyślam się, że to on zainspirował Cię do napisania tego postu, jeśli nie to proszę napisz mi o tym :) Naprawdę twierdzę, że czasami warto to wszystko rzucić i poświęcić trochę czasu dla siebie. Tyle wysiłku ile mamy wkładają w wychowanie dzieci, odprowadzanie ich do szkoły, odrabianie z nimi lekcji, prowadzenie na kolejne zajęcia pozalekcyjne, chodzenie na zebrania, festyny, imprezy szkolne, przedstawienia musi być kiedyś wynagrodzone. A jeśli nie jest trzeba samemu się o to upomnieć. Jeśli każda mama byłaby perfekcyjna, „chodziłaby na szpilkach” to te szpileczki w końcu pękną i wszystko się skończy. To są tylko pozory, przytłaczające uczucia, że samą siebie oszukuje. Nie ma sensu udawać, że wszystko jest zawsze idealne, nie można też wychowywać dzieci na rozwydrzonych bachorów. Jeśli nie odpuści się choć na chwilę, nie zorganizuje czasu dla samej siebie i tym samym pozwoli się na to by dzieci były we wszystkim wyręczane, by miały zawsze wszystko to co chcą i kiedy chcą, nie przeżyją w tym świecie. Po prostu ich zmiażdży. Poza tym jeśli pozwoli się na to, by mężowie zajmowali się tylko „zarabianiem na rodzinę” to wkrótce okaże się, że nie będzie on w stanie nawet przewinąć dziecka. Mimo, że nie jestem jeszcze mamą, doświadczyłam tego na własnej skórze. Moja mama nigdy nie pozwoliła mi na to bym była niesamodzielna, nigdy mnie w niczym nie wyręczała, jedynie wskazywała co mam robić. Nauczyła mnie tego, że jej życie nie musi się kręcić wyłącznie wokół mnie (jestem jedynaczką) i czasami wychodziła na imprezę z przyjaciółkami, do fryzjera czy kosmetyczki. I ja mam nadzieję, że w przyszłości moje dzieci nauczę tego samego i wolę być złą, ale szczęśliwą mamuśką niż perfekcyjną kurą domową.

Zostaw komentarz