Search here...
TOP
Parenting

Różnica między pierwszą, a trzecią ciążą. Jeszcze tego Wam nie zdradzałam, ale…

Nie ma dwóch takich samych mam, nie ma dwóch takich samych dzieci, nie ma dwóch takich samych porodów i nie ma dwóch takich samych ciąż. Przekonałam się o tym na własnej skórze, głównie w tym ostatnim temacie. Życie doskonale samo wszystko zweryfikowało i napisało swój własny scenariusz. Scenariusz, którego ja jestem bohaterką. Wystąpiłam w zupełnie różnych historiach, niby takich samych, tak samo ekscytujących i szczęśliwych, ale jednak w zupełnie różnych. – To właśnie tymi słowami zaczynałam wpis w 2016 roku o porównaniu pierwszej, a drugiej ciąży (był on TUTAJ). Tym razem przyszła pora na porównanie trzeciej ciąży z dwoma poprzednimi.

W sumie na powyższym zdaniu mogłabym ten post zakończyć, bo on naprawdę perfekcyjnie obrazuje to wszystko. Śmieję się, że jestem weteranką, bo w przeciągu 4 lat jestem w trzeciej ciąży i już niby nic nie powinno mnie zaskoczyć. A jednak…

Trzecia ciąża, ta również bardzo upragniona i jednocześnie zamykająca naszą „produkcję” marzeń o posiadaniu trójki dzieci, wyróżnia się najbardziej na tle dwóch poprzednich. Tym razem wszystko wygląda zupełnie inaczej – od mojego samopoczucia i wyglądu, po oczekiwania, przypuszczenia i obawy.

Tak dla małego przypomnienia…
Pierwsza ciąża była dla mnie totalną sielanką. Nie licząc mdłości i wymiotów w pierwszym trymestrze. Pamiętam, jak na okrągło powtarzałam, że w tym stanie mogłabym chodzić cały czas, tak się świetnie czułam. To właśnie popchnęło nas do chęci posiadania dzieci roku po roku. Za to w drugiej ciąży obyło się bez mdłości, ale pod koniec było już znacznie ciężej. To już ze względu na to, że w domu miałam malutkie dziecko – Pola miała zaledwie 5 miesięcy gdy zaszłam w ciążę z Maksem. Natomiast tym razem wszystko się zmiksowało. Trzecia ciąża to połączenie mdłości, wymiotów, ciężaru i tej nieopisanej ekscytacji równocześnie.

Jeszcze tego Wam nie zdradzałam, ale…
Pamiętacie moje chwilowe zniknięcie jakiś czas temu? Przez ponad miesiąc nic nie publikowałam na blogu i ogólnie byłam mało dostępna w sieci czy w życiu prywatnym. Sporo osób wypytywało się, co się z nami dzieje. Część nawet przypuszczała, że jestem w ciąży i dociekliwie się wypytywała. Jakoś udało mi się większość zbywać, nawet gdy pojawiały się ataki w moją stronę, że specjalnie robię szum z tajemnicy dla rozgłosu, ale później po prostu odpuściłam, bo miałam zupełnie inne rzeczy na głowie. Teraz już mogę Wam opowiedzieć co się wtedy działo, pomimo, że nie były to dobre chwile dla naszej rodziny – myślę, że są to tematy, może i niezbyt fajne czy wygodne, ale które również warto poruszać.

Początek trzeciej ciąży nie był dla nas zbyt kolorowy, raczej był bardzo stresujący, bo był zagrożony. A my przecież tak bardzo się ciszyliśmy, że udało się zacząć spełniać marzenia o trzecim dziecku. Niestety, wszystko nam rozmywał fakt, że tym razem byłam na podtrzymaniu. Okazało się, że wyszło kilka komplikacji, które nie były zależne ode mnie. Bałam się niesamowicie, bo nienawidzę nie mieć na coś wpływu. Przy tym wszystkim towarzyszyły mi ogromne nerwy, obawy i ogólne fatalne samopoczucie. W pierwszym trymestrze schudłam ze względu na stres i mdłości, do tego miałam ogromny spadek formy psychicznej i fizycznej po badaniach u lekarza, a na dokładkę dochodziły jeszcze inne czynniki, które dokładały kłody pod nogi. Bałam się dzielić tym wszystkim ze światem, bo wiecie, że w życiu różnie bywa. Nie chciałam chwalić dnia przed zachodem słońca. Gdzieś z tyłu głowy siedziała mi myśl, że w życiu mieliśmy tyle szczęścia i dobroci, że wszystko już wyczerpaliśmy. Później tylko czarny scenariusz. Bałam się, że stracę te dziecko… Ale ktoś tam na górze chyba nad nami czuwa. Po 3 miesiącach wszystko się ustabilizowało, odstawiłam leki, a od lekarza usłyszałam słowa, że wszystko co złe odeszło i teraz już wszystko będzie dobrze. Dzieciątko pięknie się rozwija, jest zdrowe, a o moje zdrowie nie mam w ogóle co się martwić. Kamień z serca i ogromna wdzięczność, pomimo, że jeszcze przez jakiś czas pochodziłam do tego wszystkiego z dużą rezerwą. To właśnie dlatego tym razem, tak późno podzieliłam się z Wami tą nowiną. Chciałam aby było ona szczęśliwa i bez jakichkolwiek nerwów. Na szczęście teraz już tak jest. :)

Moje samopoczucie w trzeciej ciąży…
Chciałabym Wam napisać, że teraz jest cudowne, ale niestety bywa różnie. Z Polą i Maksem były to tęcze i jednorożce, a teraz nawet nie wiem jak to opisać. Ogromna huśtawka nastrojów i hormonów. Sama nie wiem co o sobie myśleć. Gdyby ktoś obcy czasem od boku na mnie spojrzał, to by pomyślał, że uciekłam z psychiatryka, albo lepiej, że uciekłam z zoo… Mój brzuch w tej ciąży jest zdecydowanie największy. Jest ogromny! W 32 tygodniu ciąży wyglądam jakbym miała zacząć w każdej chwili rodzić. Staram się obracać to w żart, ale ból kręgosłupa i miednicy nie zawsze mi na to pozwalają. Tym razem jest zdecydowanie najciężej, dosłownie. Nie ze względu na to, że w domu mam dwójkę dzieci czy budowę domu i pracę równocześnie do ogarnięcia. Po prostu jest najciężej fizycznie przez te wszystkie gabaryty, które dźwigam każdego dnia. Godzina 20-21 i kończy się dla mnie dzień, muszę się położyć, bo już nie potrafię normalnie funkcjonować.

Kwestie wizualne…
Tym razem widzicie sami. Ja wobec siebie nie do końca mogę być obiektywna, bo są dni, kiedy czuję się jak milion dolarów i są dni, kiedy czuję się jak słonica czy totalny „niewygląd”. Wszystko chyba zależy od dnia i nastawienia moich hormonów. Brzuch mam największy, tego nie da się ukryć, ale lekarz tłumaczy mi to tym, że po dwóch poprzednich ciążach, moja macica jest już tak rozciągnięta, że wszystko dużo wcześniej się pojawia (jest to normalne dla kobiet, które mają za sobą przynajmniej jeden poród). Dodatkowo, sporo z Was pisze mi, że w tej ciąży wyglądam najszczuplej. Cóż, waga na szczęście leci w górę dość umiarkowanie. 70% z tego to chyba faktycznie mój brzuch, także tym nawet nie zaprzątam sobie głowy i nie poddaje specjalnej weryfikacji. 20% to raczej mój biust – nigdy nie miałam takiego rozmiaru, jak teraz. Szaleństwo! Za to pozostałe 10% leci mi jak zwykle w drugi podbródek i spuchnięte palce. Wszystko traktuję z duuużym przymrużeniem oka, bo obecnie mam ważniejsze rzeczy na głowie. Po urodzeniu będę dopiero się martwiła aby zostać „gorącą, fit mamuśką” – pisząc to żartobliwie. No i jeszcze rozstępy! W tej ciąży nawet nie wiem, co to takiego. I błagam, oby tak zostało. :)

Nastawienie w głowie…
Pomimo trudnych początków, jestem teraz naprawdę pozytywnie nastawiona. Jestem niezwykle wdzięczna i szczęśliwa, że jest mi dane ponownie przechodzić ten stan. Ciąża to prawdziwe Błogosławieństwo, nawet jeśli nie jest lekko i łatwo. Wiem, że wiele osób oddało by wszystko aby móc tego doświadczyć, dlatego tym bardziej to doceniam. To niby trzeci raz, niby znany i wiadomy, a jednak zaskakujący i wyjątkowy. Pierwsze ruchy, rosnący brzuch, te motylki i ekscytacja – na to nie da się znieczulić. Za każdym razem jest wyjątkowo i jedynie w swoim rodzaju. W końcu w moim ciele, tuż pod moim sercem, rozwija się nowe życie. To coś niesamowitego. Ta więź i uczucie są nie do opisania. Kocham być mamą, kocham spełniać marzenia, dawać życie i tworzyć piękną, pełną rodzinę. Nawet jeśli sama muszę coś poświęcić.

Poświęcony czas…
Tym razem niestety nie mam możliwości poświęcenia tylu czasu i uwagi na maleństwo w brzuszku, ile bym chciała. To wszystko za sprawą naszej aktywnej dwójki w domu. Ale nie powiem, że jest źle! Tym razem wszystko wygląda zupełnie inaczej, bo ich zainteresowanie i ciekawość jest znacznie większa niż moja, gdy doświadczałam tego za pierwszym razem. Pola i Maks chyba bardzooo nie mogę się doczekać nowego członka rodziny. Mi aż serce się rozpływa. :)


Wiele z Was pisze do mnie, że ma kiepską pierwszą ciążę, bo nie jest tak, jak pokazują to w filmach czy na parentingowych blogach. Jest rozczarowanie. Przez to wszystko jakiś procent, raczej nie zdecyduje się na kolejne dziecko, a tym bardziej dzieci. Ja Wam napiszę jedno, w sumie to samo pisałam na początku tego tekstu – nie ma dwóch takich samych ciąż. Pierwsza może być okropna, a druga może się okazać idealna i jeszcze fajniejsza niż w filmach. To też może działać w drugą stronę, po pierwszej sielankowej, druga może być horrorem. Tego nigdy nie możemy przewidzieć. Ciąża, hormony, dziecko i kobiecie ciało rządzą się własnymi prawami. Mimo wszystko, to naprawdę wyjątkowy stan, który mija tak szybko i za którym naprawdę się tęskni. Wierzcie mi na słowo. :)

«

»

18 KOMENTARZE

  • Avatar
    SkrabSon

    Jesteś piękną i mądrą kobietą,taki typ dziewczyny z sąsiedztwa z którą można konie kraść!
    Życzę Ci szczęśliwego i szybkiego rozwiązania!
    😊😊

  • Avatar
    Magdalena

    Witam ja w obydwóch ciążach miałam ogromne brzuchu w drugiej nawet większy Syn urodził się bardzo duży. 4500 rodziłam naturalnie na USG był 1kg mniejszy 🙄 Super pani wygląda Wrscsjac do pani tekstu o późnym info o ciazy.Czasem nie rozumiem ludzi którzy spekulują na temat czyjegoś życia Ale wydaje mi się że jest to cena życia w social mediach niestety pozdrawiam

    • Zatrzymując czas
      Zatrzymując czas
      AUTOR

      4500 drogami natury – podziwiam! Pola urodziła się z wagą 4120, ale przez cesarskie cięcie. W szpitalu również się pomylili o ok 1kg wg usg. Nie wyobrażałam sobie później urodzić ją naturalnie, nie wiem czy bym dała radę…

  • Avatar
    Alicja

    Czytałam ten post ze łzami w oczach. Szczególnie fragment dotyczący podtrzymania i leków. Sama, mimo młodego wieku w ciągu ostatnich dwóch lat jestem w trzeciej ciąży. Pierwsze dwie straciłam i dowiadując się o trzeciej byłam przerażona choć od początku, bo już od trzeciego tygodnia brałam leki na podtrzymanie. Pierwszy trymestr to był horror pełen nerwów o zdrowie, a przede wszystkim życie dziecka. Drugi trymestr za to był cudny,mogłam przenosić góry, brzuszek się ładnie zaokrąglił. A teraz? 36 tydzień, czuję się jak słoń, brzuch mam ogromny, mam takie humory i humorki… szok.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego i mocno trzymam kciuki ❤

    • Zatrzymując czas
      Zatrzymując czas
      AUTOR

      Nie ważne teraz samopoczucie! Ważne, że już 36 tydzień i jest bliżej niż dalej – UDAŁO SIĘ! Wszystko dzieję się po coś. 😊

  • Avatar
    Ewelina

    Wspaniały tekst :) moja pierwsza ciąża była z tych idealnych :) teraz jestem w 2 ciąży w 23 tygodniu. Niestety dalej pije tabletki na podtrzymanie, od samego początku coś się dzieje, a ja czuję się okropnie. Nawet krótki spacer jest dla mnie jak maraton … W pierwszej ciąży mówiłam właśnie ze mogłabym całe życie być w ciąży :D A teraz czekam tylko do lipca :D boli mnie dosłownie wszystko :D sapie, jakbym wazyla 100 a teraz dopiero jakieś 55 :D nawet nie chce myśleć co będzie pod koniec :)

  • Avatar
    Kasia

    Moja pierwsza ciąża to była sielanka 😁 druga natomiast… nie chciała nadejść, 1,5 roku walki, badań i starań, czasu odmierzanego cyklami nie miesiącami, aż tu nagle cud, dosłownie w ostatnim miesiącu przed planowana inseminacja… Pierwsze tygodnie to strach każdego dnia, 50 zastrzyków, 2 rodzaje hormonów, w zasadzie jeszcze 3 bo wyszła tarczyca… Na szczęście to już za mną, wkroczyłam w 2 trymestr z nadzieją i optymizmem i z idealnym wynikami po badaniach prenatalnych <3 życzę Ci wszystkiego dobrego :*

  • Avatar
    Natalia

    Moja ciąża przebiegała prawidłowo, a ja czułam się cudownie! Jedynie trzy tygodnie miałam mdłości, a tak sielaneczka 😎 Ostatnio przyjaciółka pokazała zdjęcie jakie zrobiła mi gdy przyjechała mnie odwiedzić a ja byłam w 8 miesiącu ciąży – byłam sobą zachwycona 😀
    Teraz mam małego cudownego 9cio miesięcznego Brzdąca pełnego energii ❤ i prawie cały czas uśmiechniętego 😄
    Przychodzi mi myśl nie raz o drugim dziecku ale zdecydowanie nie. Ciąża była super ale początku macierzyństwa już nie… Boli mnie że nie były one takie „bajkowe” i dopiero zaczęłam cieszyć się z bycia mamą chyba po 3 miesiącach, jak nie później. Baby blues przyszedł do mnie jak moja pociecha skończyła 8 miesięcy, a burzę hormonów poporodowych miałam w 4 miesiącu.
    Mam jedno dziecko a robi za dwóch 🙈

    Ściskam Was serdecznie, wspaniała rodzinko! ❤

  • Avatar
    Marta

    Ja pierwszą ciążę miałam zagrożoną, od 4 m-ca leżałem plackiem, co chwilę zaliczając szpital.. mimo to wiedziałam, że chcę mieć więcej dzieci. Druga ciąża była fantastyczna.! Nic mi nie polegało, nie bolało, zero mdłości… nic tylko chodzić w ciąży i cały poród trwał tylko 2 godziny więc tylko dziękować ;D teraz jestem w 3 ciąży i na początku było strasznie.. krwawienie, bóle, leki na podtrzymanie, szpital… po 12 tygodniu się uspokoiło ale muszę uważać na siebie. Mimo wszystko wiem, że nie mogłabym być szczęśliwsza i w innym miejscu niż jestem teraz ;) powodzenia dla Was i zero komplikacji :*

    • Avatar
      Ala

      No to ja miałam podobnie z 1 ciaza 3 lata temu urodziłam I już od roku próbuje się nastawić pozytywnie do 2 ciazy, ale chyba moj mozg nie będzie na to nigdy gotowy za to serce juz daaaaaawno jest.

  • Avatar
    magda

    „nie ma dwóch takich samych ciąż” – to samo usłyszałam od lekarza w 2. ciąży, wszystko było idealnie, tak jak w ciąży 1. czułam się świetnie, po czym po niespełna miesiącu poroniłam.. Świetnie, że u Ciebie mimo ciężkich początków teraz już wszystko dobrze – i oby tak do końca <3 a wyglądasz rewelacyjnie!

  • Avatar
    Magda

    Staram się zrozumieć obawy kobiet, które po pierwszej ciąży nie chcą lub boją się. My mamy problemy żeby w ogóle zajść w pierwszą ciążę.
    Uwielbiam Twój blog ! Uwielbiam jak piszesz o swoich dzieciach :) ale zawsze mam mieszane uczucia …. z jednej strony miło się patrzy na Wasze szczęście a z drugiej strony człowiek myśli o swojej sytuacji i nie rozumie dlaczego on nie może mieć …

  • Avatar
    Gosik

    A ja mam pytanie odnośnie Twojej blizny,być może jest zbyt intymne,ale zawsze możesz nie odpowiadać 😉Czy po dwóch cesarkach była ona w dobrym stanie?Ja panicznie boję się rozejścia dlatego pytam. Zwłaszcza że miałaś krótkie odstępy pomiędzy cesarkami. Moje gratulacje i trzymam kciuki!!😊

  • Avatar
    Wera

    Świetnie napisane :) Bardzo dobrze się czyta.

  • Avatar
    Beata

    Oj tak każda ciąża i poród jest inny. Mam za sobą to 3 razy :) 1 ciąża lekkie mdłości i super się czułam rozpierdala mnie energia i nie przeszkadzało mi że tak dużo przybiera na wadze (23,5 kg). 2 ciąża mdłości i wymioty do 5 miesiąca potem lekarz powiedział że muszę się oszczędzać bo wcześniej urodze. 3 ciąża byłam w ciągłym ruchu nie umiałam usiedziec w miejscu pomimo wymiotow do samego ciąży (nawet po znieczuleniu przed cesarka) i rozchodzenie się spojenia lonowego od 8 miesiąca. Przez ciągły ruch przytyłam 2,5 kg przez całą ciąże. Jedyne co łączy moje ciąże to że wszystkie zakończyły się po terminie ale różnie 1 poród na materacu i workach sak 2 standard na łóżku a 3 cesarka

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

INSTAGRAM @ZATRZYMUJACCZAS