Widzisz innych ludzi, inne rodziny i zaraz masz tysiące myśli w głowie. Widzisz parę sąsiadów i dostrzegasz, że oni zawsze spacerują po okolicy za rękę. Spotykasz się z przyjaciółką, a ona kolejny raz chwali się jak jej świeżo upieczony mąż, co chwile kupuje do domu świeże kwiaty. Zauważasz obcego tatę z dziećmi w sklepie i aż nie dowierzasz, jak jego dzieci są super grzeczne. Później sama zatrzymujesz się, zauważasz szczegóły i dochodzisz do wniosku, że z Twoim życiem jest chyba coś nie tak… Nie pamiętasz kiedy ostatni raz szłaś z mężem/partnerem za rękę, bo zazwyczaj niesiesz siatki z zakupami czy pchasz wózek, ostatnie kwiaty jakie dostałaś były od siebie samej, a sklepy z dziećmi omijasz szerokim łukiem, bo zwyczajnie w świecie nie chcesz najeść się siary.

I teraz odpowiedz mi, ile razy widząc podobne sytuacje zadawałaś sobie podobne pytanie – Czy tak wygląda prawdziwe życie, czy to coś ze mną i moją rodziną jest nie tak? Ja Ci odpowiem…

Wszystko jest z Tobą w porządku! Para sąsiadów, którzy często spacerują po okolicy za rękę, ze względu na pracę bardzo mało się widzą w trakcie dnia i takim oto sposobem nadrabiają stracony czas. Przyjaciółka dostaje tyle kwiatów, bo to świeże małżeństwo, w którym nadal trwa ta ekscytacja, całkiem jak na początku związku – poczekaj miesiąc lub dwa. Natomiast dzieci „tajemniczego” taty, akurat były super grzeczne, bo godzinę wcześniej dały do wiwatu i energia im się skończyła. Ci wszyscy ludzie też mają gorsze dni, też zapewne kłócą się ze swoimi bliskimi i nie zawsze mają czas i chęci na przytulanie czy całowanie. To jest zupełnie oczywiste i normalne, bo tak właśnie wygląda PRAWDZIWE ŻYCIE. Nie wszystko jest kolorowe i zawsze nieskazitelne. Rodziny to wcale nie wiecznie uśmiechnięci ludzie, którzy mało pracują i mają mnóstwo czasu dla siebie, to nie serialowa rodzinka, która co chwile wyjeżdża na wakacje, wcale się nie kłóci i w domu ma nienaganny porządek. Nie, nie i jeszcze raz nie.

Mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Po części muszę się z tym zgodzić. Rodzina to jednak „zbiór” różnych ludzi, z różnymi charakterami i temperamentami, którzy nie zawsze muszą się ze sobą we wszystkim zgadzać. Jeśli z kimś przebywa się 24h to wcale nie trudno o sprzeczki, zgrzyty i trzaskanie drzwiami. Dlatego ja zawsze powtarzam, że z rodziną jest jak z kwiatkiem – trzeba ją stale podlewać i pielęgnować, bo inaczej uschnie i już nic z niej nie zostanie. I to nie tylko na kolorowych zdjęciach, ale i w życiu codziennym.

Człowiek jest trochę dziwnie skonstruowany, bo stale porównuje się z innymi. Nawet jeśli twierdzi inaczej – często robi to nawet nieświadomie. Wzrok kieruje ku szczęściu, bogactwu i powodzeń innych, a później sam się dobija i zastanawia, czy to właśnie z nim jest coś nie tak. Natomiast w przypadku cudzego nieszczęścia współczuje, ale w głębi duszy dziękuje, że sam tak nie ma i to tyle. Tymczasem wzlot i upadek może dosięgnąć każdego. Naprawdę.

Rodzina to wcale nie „rodzinna fotografia”, na której wszyscy są pięknie wystylizowani i uśmiechnięci. To tylko jeden z milionów momentów, który akurat w ułamku sekundy został uchwycony. To prawdziwe życie, które nie zawsze jest usłane różami. Rodzina powinna być ze sobą na dobre i na złe – i jeśli faktycznie podlewa oraz dba o to wszystko, to zabrnie naprawdę daleko. To właśnie od naszych wzajemnych starań będzie zależało, czy będziemy dobrze wychodzić tylko na zdjęciach, czy może każdego realnego dnia. Czy będziemy powielać błędy, które zauważyliśmy gdzieś w rodzinach, w których sami się urodziliśmy, czy może będziemy chcieli zrobić coś więcej, lepiej, bardziej, aby pielęgnować to wszystko. Należy pamiętać – tego nie da się wystylizować czy obrobić w photoshopie, kadry to życie, a flesz to naturalne i ludzkie emocje.

Nie ma dnia, abym nie dostawała od Was wiadomości czy komentarzy, jaką cudowną rodzinę tworzymy. Dziękuję Wam za to wszystko! Jednak miejcie świadomość tego, że tacy „cudowni” jesteśmy tylko dlatego, że jesteśmy „normalni”. Też się kłócimy, też nie zgadzamy się we wszystkim i mamy gorsze dni. Nie zawsze mamy tyle czasu dla siebie ile byśmy chcieli, też za czymś gonimy i są dni, kiedy zapominamy o sobie nawzajem. Ale! Nigdy nie zapominamy aby obudzić w porę aby ponownie podlać to wszystko. To jest chyba nasza najmocniejsza strona, i to nie tylko na zdjęciach! Pomimo tego, że zdjęcia w dzisiejszym poście są naprawdę pięknie wykonane i wystylizowane. ♡

Ten piękny portret rodzinny zrealizowaliśmy podczas naszej ostatniej wizyty w Gdańsku. Dziękujemy hotelowi Almond za takie ciepłe przyjęcie i piękne miejsce do wykonania sesji. ♡ W tym przypadku z rodziną najlepiej wyszliśmy nie tylko na samych zdjęciach, ale też i podczas całego pobytu. Na pewno jeszcze tu wrócimy, bo chociaż na chwilę mogliśmy odetchnąć od codzienności. I w końcu już szewc bez butów nie chodzi – spotkać nas w komplecie na jednym zdjęciu to rzadkość. ♡

Mam na sobie: Sukienka, opaska – Lav-Mag | Buty – Renee
Mariusz: Garnitur – Cybina | Koszula – Vistula | Zegarek – Kazar
Pola: Sukienka – LaPerełka | Balerinki – H&M
Maks: Koszula, spodnie, mokasyny – Zara | Muszka – H&M