Odkąd tylko stworzyliśmy projekt „Z rodziną na mapie Polski”, w którym zaczęliśmy sprawdzać i recenzować na blogu najciekawsze miejsca dla rodzin z dziećmi w naszym kraju, to wiedzieliśmy, że to tylko kwestia czasu aż zawitamy w tym słynnym hotelu Grand Lubicz w Ustce. Słynnym nie bez powodu – to właśnie on przeplatał się w najczęściej polecanych, recenzowanych i lubianych przez rodziny miejscach. Tyle się o nim nasłuchaliśmy, tyle westchnień i zachwytów, że w końcu musieliśmy tu przyjechać i przekonać się na własnej skórze, jak jest naprawdę.

Więc jak jest naprawdę? Może nie będę oryginalna, ale… jest SUPER! Wcale się nie dziwię, że to właśnie Grand Lubicz zdobywa tyle komplementów i polecajek. To jedno z najfajniejszych miejsc nad Polskim morzem, w którym byliśmy.

Już na pierwszy rzut oka, w Grand Lubiczu widać nowoczesność i podążanie za duchem czasu. Obiekt jest naprawdę ogromny! Z ciekawości wyszukałam, jaki ma metraż i znalazłam – obiekt położony na obszarze 2,5 ha posiada 27 458 m² łącznej powierzchni użytkowej, w całości zagospodarowanej ekskluzywnym wyposażeniem o 5-gwiazdkowym standardzie. Także naprawdę całość robi spore wrażenie. To największy obiekt nad naszym Polskim wybrzeżem, który odwiedziliśmy.

Mimo swojej potęgi i wielkości, w hotelu można poczuć przytulny i rodzinny klimat. Podczas naszej obecności (poza sezonem), dużą przewagą dominowały rodziny z dziećmi oraz emeryci z Niemiec. Także było naprawdę przyjaźnie i o dziwo dość kameralnie. Dla naszej czwórki, z tak małymi dziećmi, było perfekcyjnie.

Standardowo, jak przy tego typu hotelach, postawiliśmy na wynajęcie apartamentu zamiast pojedynczego pokoju. Już kiedyś wspominałam, że przy dwójce maluchów, takie rozwiązanie jest dla nas najwygodniejsze. Dwa pomieszczenia, w którym możemy wieczorem oddzielić dzieci, abyśmy mogli w spokoju odpocząć są dla nas bardzo ważne.

Apartament w Grand Lubiczu jest bardzo przestronny, komfortowy i posiada wydzielone strefy: salon, sypialnię, mini barek, dwie łazienki plus balkon. W pokoju mieliśmy telewizor z dostępem do Netflixa (chwała Ci Grand Lubiczu za to!), a z myślą o dzieciach mieliśmy dodatkowe łóżeczka turystyczne, mini szlafroczki, wanienkę i dziecięce kosmetyki. Zawsze zwracam uwagę na to, jak dane miejsce dba o dzieci, a tutaj zdecydowanie widać, że hotel to robi. Brawo. :)

Pomimo tego, że obiekt jest naprawdę duży i już na pierwszy rzut oka widać, że przeplata się w nim spora ilość ludzi, to w nocy mamy totalną ciszę i spokój, a w dzień nikt nam nie przeszkadza – czuć jakąś taką swobodę. Nie potrafię tego opisać, ale naprawdę można poczuć tu totalny luz blues. :)

Naszą ulubioną strefą relaksu i zabawy podczas wyjazdów z dziećmi standardowo jest – basen. I ten nas również nie zawiódł. W hotelu znajdziemy kompleks basenów: sportowy, rekreacyjny ze sztuczną rzeką oraz różnymi natryskami, brodzik dla dzieci z mini zjeżdżalnią, jacuzzi, basen solankowy oraz zewnętrzny. Czyli każdy znajdzie coś dla siebie.

Z dodatkowych rzeczy, którymi bardzo mocno zaplusował nam hotel w kwestii basenu jest to, że codziennie na miejscu są animatorki, które zabawiają dzieci, a także pampersy basenowe, które hotel zapewniał sam od siebie w gratisie. Pierwszy raz spotykałam się z czymś takim, a jednak trochę po tym naszym wybrzeżu podróżujemy. Kolejne brawo.

Wyżywienie hotelowe przetestowaliśmy we wszystkich opcjach – skorzystaliśmy z pakietu śniadanie + obiad + kolacja. Wszystkie trzy formy były w opcji bufetu szwedzkiego. Śniadania i kolacje były fundowane na 1 piętrze w głównej restauracji, a obiady w tej bardziej „eleganckiej” na parterze.

W Grand Lubiczu było zdecydowanie najpyszniejsze jedzenie ze wszystkich miejsc, w których byliśmy – tak aby nie obrażać nikogo. :) Nie dość, że wybór dań był naprawdę ogromny to w dodatku była masa owoców i bufet przeznaczony specjalnie dla tych najmniejszych. Idealnie podsumowuje to wszystko fakt, że po 5-dniowym pobycie, na wadze było +2kg. Ale kto by się tam przejmował…

Cały obiekt zapewnia naprawdę dużo atrakcji, bo oprócz basenu czy sali zabaw dla dzieci, znajdziemy tu również strefę spa, kręgielnie, club, siłownie, kort tenisowy, bilard, bar, salę z xboxem, plac zabaw czy po prostu strefy wypoczynkowe, gdzie możemy usiąść przy kominku i wypić kawę. Muszę przyznać, nabiegaliśmy się za dziećmi po tych wszystkich metrażach. :)

Strefa dla dzieci była naprawdę fantastycznie wymyślona. Uważam, że sporadycznie spotyka się hotele z tak niesamowitą infrastrukturą wewnętrzną przygotowaną na potrzeby rodziny. I to jest absolutny hicior tego miejsca. Duża sala zabaw, która znajduje się na piętrze ma całą masę atrakcji z animatorkami, które jeszcze bardziej zachęcają do zabaw. W przypadku Poli i Maksa, nie mogliśmy korzystać ze wszystkich atrakcji ze względu na ich mały wiek. Natomiast dla dzieci 4+ jest tego znacznie więcej – widziałam zajęcia plastyczne, zumbę czy naukę robienia pizzy. A dla tych bardziej wymagających odpoczynku, jest też opcja zostawienia dziecka pod opieką hotelowej niani, aby samemu móc skorzystać np z masażu. Brzmi fajnie, prawda?

Tutaj zdecydowanie atrakcje dla dzieci mogłyby się ograniczać do zabaw w hotelu. Po wejściu do tej sali, Pola i Maks musieli być wyciągani z niej siłą. :)

Jest też druga sala zabaw, już na parterze. Tam to mamy istny małpi gaj – kulki, zjeżdżalnie, tunele i bieganie na wysokości. Dzieci wręcz latają, a rodzice mogą sobie chwile odpocząć.

Hotelowa kawiarnia i punkt widokowy, który znajduje się na ostatnim piętrze budynku, to must have wizytowy podczas pobytu w Grand Lubiczu. W Panorama Lounge Cafe & Tarace – bo tak właśnie zwie się te miejsce – serwują pyszne desery i alkohole. Cała konstrukcja tego miejsca jest położona pod przeszkloną piramidą i ma obrotową podłogę dzięki której siedząc przy stoliku możemy podziwiać Ustkę z różnych stron. Całość robi naprawdę spore wrażenie, zwłaszcza po zmroku.

Muszę przyznać, że to był nasz pierwszy raz w Ustce na dłużej. Zazwyczaj byliśmy tu przejazdem. Plaża niesamowicie nam się spodobała – jest bardzo szeroka, czysta i moim zdaniem jedna z piękniejszych w Polsce. Na 100% jeszcze tu wrócimy, może i nawet ponownie do Grand Lubicza. Aż ciekawi nas, jak tu wygląda w sezonie. :)

Oczywiście nie jest to hotel na każdą kieszeń, ale jak zauważyłam – chętnych nie brakuje. Już poza sezonem było ogromne obłożenie. Czasem cały rok czekamy z upragnieniem na jakiś wyjazd, zbieramy do przysłowiowej skarpety, marzymy i planujemy… Ten czas powinien być jedyny w swoim rodzaju i niezapomniany. Tutaj gwarantuję Wam, że tak będzie. Polecamy Grand Lubicz Ustka! ♡