Instagram

Parenting Zabawki

Rodzeństwo z punktu widzenia jedynaczki

Paź 20, 2017

Jestem jedynaczką więc nie do końca wiem, jak to jest mieć rodzeństwo. Ale jedno w tej kwestii wiem – nie chciałam tego dla moich dzieci. Już od momentu gdy planowałam macierzyństwo powtarzałam, że będę miała minimum dwójkę dzieci. I mimo tego, że jestem fanką dzieci o małej różnicy wiekowej, to tu nie było to priorytetem. Najważniejsze aby jednak te dzieci nie były same i miały siebie – w postaci rodzeństwa i niezależnie od wieku.

Kiedy myślę „rodzina” to w głowie mam obrazek szczęśliwych ludzi, którzy się kochają, dobrze dogadują i są ze sobą na dobre i na złe. Jest mama, tata oraz dzieci, minimum dwójka, która oprócz oparcia w rodzicach ma te oparcie między sobą. Taki wartościowy życiowy fundament. Ja tego niestety nigdy nie miałam więc z pewnymi rzeczami musiałam być po prostu sama. Musiałam być wsparciem, motywatorem i pocieszycielem dla samej siebie. To nie do końca jest fajne, ale na szczęście teraz los się do mnie uśmiechnął. Udało mi się zbudować wszystko co najważniejsze w życiu. Była to długa i ciężka droga, ale na szczęście z wielkim happy endem. :)

Jedynak zawsze kojarzy się z osobą rozpieczoną i samolubną. Może trochę prawdy w tym jest, bo on od małego nie jest nauczony do dzielenia się i życia z kimś na pół „w jednym stadzie”. Takie odruchy później są u niego zupełnie naturalne i to nie jest jego wina. Wiele zależy też od wychowania rodziców oraz wartości, które mu wpajają. W końcu nie każdy decyduje się lub może mieć więcej niż jedno dziecko. W końcu życie pisze różne scenariusze. I już głębiej nie mi to oceniać, ale z mojej perspektywy wiem, że bycie jedynaczką jest beznadziejne. Dlaczego? Przez to, że nie miałam rodzeństwa zawsze trudniej było mi nawiązać nowe znajomości. Nie czułam się tak pewnie jak rówieśnicy, którzy mieli braci czy siostry, którzy już od małego wiedzieli jak to jest żyć w społeczeństwie. Przez to, że nie miałam rodzeństwa, w dużym stopniu też za bardzo później angażowałam się w pewne znajomości i relacje – czasem szukałam przyjaciółki na siłę, aby była dla mnie oparciem tak jak siostra. To nie do końca było fajne i dobre, bo przez takie sytuacje wielokrotnie zostałam wykorzystywana i raniona. Chociaż z drugiej strony, to może właśnie dzięki temu stałam się taka zaparta, zdeterminowana i nauczyłam się walczyć o swoje? Nie wiem… ale nadal twierdzę, że brak rodzeństwa jest beznadziejne.

Za każdym razem gdy poruszam ten temat znajdzie się część osób, które twierdzą, że rodzeństwo i tak w życiu do niczego nie było im potrzebne, że mają i tak kiepski kontakt i kompletny brak więzi. Oczywiście, tak również może się zdarzyć, sama widzę takie przypadki, ale wydaje mi się, że tu bardzo wiele zależy (ponownie to napiszę) od rodziców, ich podejścia oraz wartości, które przekazują swoim dzieciom od najmłodszych już lat.Dużo też zależy od rodzeństwa, bo wystarczy, że jedna ze stron sobie odpuści i już wszystko jest przekreślone. A w dodatku tutaj często też pojawia się zazdrość, rywalizacja i jakiś żal. Dlatego ja zamierzam moim dzieciom właśnie te wartości przekazywać i pielęgnować, aby jednak w tym życiu były dla siebie najważniejsze. Wiecie jak to jest, nas rodziców kiedyś zabraknie, więc dlatego bardzo ważne jest aby te dzieci miały siebie, aby się wspierały, pomagały, ciągnęły w górę, nie były o siebie zazdrosne, cieszyły się z wzajemnych osiągnięć i po prostu żyły w dobrych, zdrowych i rodzinnych relacjach.

Kiedy dzieciaki są małe bawią się ze sobą, czubią, kłócą o zabawki, ale i tak bawią się ze sobą, trzymają za rączki i uczą się ze sobą żyć. Później zaczyna się okres dojrzewania i tu ta rola również staje się bardzo ważna. Okres dojrzewania jest dość ciężkim etapem dla nastolatka, jak i rodzica. Dlatego warto mieć osobę przy sobie, która będzie nas wspierać i trzymać na dobrej ścieżce życia – rodzeństwo (a zwłaszcza z małą różnicą wieku) jest tu idealne, ponieważ przychodzą takie momenty, że niestety nasze dziecko nie porozmawia z nami o wszystkim. Później zaczyna się życie dorosłe, praca, zakładanie własnej rodziny i cała masa innych bardzo ważnych rzeczy. I jest to taki etap, że rodzeństwo już może nie mieszka ze sobą, nie widuje się codziennie, ale jednak fajnie aby miało ze sobą dobry kontakt – aby dzwonili do siebie, widywali się, spędzali ze sobą święta, wyjeżdżali na wakacje i po prostu byli przy sobie i wspierali się na dobre i na złe. To niby niewiele, ale jednak tak wiele – to są te jedne z ważniejszych wartości życiowych. Niby banalne, ale równocześnie tak wymagające. To trudne, ale też i proste – wystarczy mocno się starać i podlewać to wszystko jak roślinkę, bo w innym przypadku zwiędnie.

Jeśli ktoś mnie pyta: co jest najważniejszą wartością życiową? To bez zastanowienia odpowiadam – RODZINA i RODZEŃSTWO. ♡

Pola i Maks są już na takim etapie, że oboje wiele już kumają i pokazują. To właśnie już teraz zaczyna się nasza praca aby zbudować między nimi jak najlepsze relacje i więzi. Każdego dnia widzę, jak wspólnie bawią się, przytulają czy podają jakieś przedmioty. Widzę też, jak kłócą się o zabawki czy przepychają – ale super, bo to jest zupełnie normalne. Najważniejsze aby były między nimi interakcje i kontakty. To naprawdę dobry wiek na posiadanie rodzeństwa i uczenia się wszystkiego wspólnie.

Namiot tipi, który widzicie na zdjęciach jest prezentem urodzinym Maksa. Obecnie jest to jeden z lepszych gadżetów jakie posiadamy. Dzieciaki chętnie do niego wchodzą, a co za tym idzie spędzają czas wspólnie i blisko siebie. Wystarczy, że do środka wrzucimy jakieś zabawki i frajda gwarantowana. Tym razem urządzili sobie piknik. Pola szykowała kanapki i „karmiła” nimi Maksa. Było też tak, że to on kradł jej talerze, a później zdzielił gdzieś łyżką. Ale to nic! Bo czy się czubią czy bawią, najważniejsze jest, że mają siebie. :)

Namiot – Edukatorek | Kosz piknikowy – Zielone Zabawki

  • Reply
    Gingerhead
    Paź 20, 2017 at 11:17

    Ten uśmiech Maxa jest rozbrajający :) W pełni się zgadzam, że to jakie kontakty ma się z rodzeństwem w dużej mierze zależy od wychowania rodziców :)
    Gingerheadlife.blogspot.com

  • Reply
    izaaa456
    Paź 20, 2017 at 11:50

    Tak samo jak Ty również jestem jedynaczką. Myślę, że korzyści z bycia jedynym dzieckiem w rodzinie mogą być tylko w dzieciństwie. Jak człowiek dorasta i stara się założyć własną rodzinę to właśnie wtedy najbardziej zaczyna odczuwać brak rodzeństwa,najbliższej osoby zaraz po rodzicach i wówczas zostaje sam. Dlatego ,, zazdroszcze” osobom, które mają rodzeństwo i w pełni się zgadzam z tym co napisałaś.
    Pozdrowienia dla całej Waszej czwórki ?

  • Reply
    Arleta
    Paź 20, 2017 at 11:55

    Z rodzeństwem bywa różnie, ale to zawsze najbliższa rodzina, na którą można liczyć <3

  • Reply
    Goś
    Paź 20, 2017 at 12:31

    Ja kiedy byłam dzieckiem nie zawsze dogadywałam się z bratem, który jest tylko 1,5 roku młodszy ode mnie. Właściwie to ciągle się kłóciliśmy i biliśmy. Ja zazdrościłam koleżance, że ma siostrę i dobrze się z nią dogaduje, mój brat wolałby mieć brata. Na szczęście teraz, kiedy oboje jesteśmy dorośli, a on się ożenił, wszystko się zmieniło. Czasem myślę, że to trochę zasługa mojej bratowej ;)

  • Reply
    Karolina
    Paź 20, 2017 at 12:48

    Wpis świetny. Mam brata i mimo tego że jest ode mnie 17 lat starszy i mieszka odkąd skończyłam 6 lat (prawie 20 lat) w Londynie mamy ze sobą świetny kontakt. Jesteśmy mega zżyci. Jak dziś pamiętam jak urodził mu się pierwszy syn od razu mówił że nie bedzie jedynakiem. Mówił że nie chce by był kiedykolwiek sam teraz ma trójkę dzieci i tworzą świetną rodzinę. Widujemy sie tak często jak to możliwe a kontakt w sieci mamy praktycznie non stop. Rodzeństwo to najlepsze co można dać swojemu dziecku dlatego i ja już planuję rodzenstwo dla córeczki

  • Reply
    Just
    Paź 20, 2017 at 13:36

    To co piszesz wydaje się proste. Jednak prawdziwe życie takie nie jest.
    Chociaż jako siostra dwojga rodzeństwa mogę śmiało przyznać – dużo w relacjach między dziećmi zależy od rodziców. Jednak czy będąc nawet super rodzicem da się uniknąć wszystkich błędów? Czy nic się nie zepsuje? Czasem warto nawet by coś poszło nie tak, by się przekonać, że mamy w sobie tyle zrozumienia dla drugiej osoby by wzajemne relacje naprawić.

  • Reply
    panibentleyowa
    Paź 20, 2017 at 14:12

    Świetny post! Niestety również i ja jestem jedynaczka.. uważam to za coś okropnego, nigdy nie mam do kogo napisać ani komu się wyżalić. Patrząc na mojego męża, który ma 2 siostry, ogromnie mu zazdroszczę! Zawsze może na nie liczyć. Już teraz wiem, że moja córeczka będzie mieć rodzeństwo, może nie z tak mała różnica wieku ale będzie napewno ??

  • Reply
    Megi
    Paź 20, 2017 at 14:47

    Podzielam Twoje zdanie. Ja mam dwóch młodszych braci, jeden młodszy o 10 lat a drugi o 14. Nie wyobrażam sobie życia bez nich. Pomimo że jestem już dorosła i założyłam swoją rodzinę zawsze będę dla nich tą „starszą siostrą” i dobrze sie z tym czuje. Fakt że wychowalismy się już w dwóch różnych światach, ale mamy bardzo dobre relacje i wiedzą że zawsze mogą na mnie liczyć. Nie wyobrażam sobie dlatego aby moje dziecko w przyszłości było jedynakiem. Chciałabym mieć większą rodzinę :)

  • Reply
    Marta
    Paź 20, 2017 at 15:15

    Też jestem jedynaczką,ale w przeciwieństwie do Ciebie nigdy nie miałam i nadal niemam problemów z nawiązywaniem nowych kontaktów,poznawaniem nowych osób wręcz sama czasem to inicjuje. Myślę że dużo tu zalezy od wychowania i środowiska w jakim dorastamy. Mój mąż ma 3 siostry i tylko z jedną ma naprawdę dobry kontakt,więc myślę że tu dużo zależy od wychowania. Jestem mamą 4 miesięcznego chlopczyka i narazie rozważamy kolejne dziecko.
    Bardzo miło się na Was patrzy i mimo ze2 Was nieznam kibicuje Wam z całego serca;)
    pozdrawiam

  • Reply
    Ewa
    Paź 20, 2017 at 15:36

    Racja, wszystko zależy od sposobu wychowania i wpojonych wartości przez rodziców. Na szczęście mam siostrę, mlodsza o prawie 4 lata i nie oddalabym jej za nic. Patrząc na znajome czy przypadki jedynaków w rodzinie wygląda to różnie. Opierając się na przykładzie męża kuzynki która ma 24 lata, nie pracuje i nie zamierza bo utrzymują ja rodzice i jest jej dobrze, zawsze była zła o to jak ktoś miał lepiej. Nie sądzę by cokolwiek zmieniło jej spojrzenie na życie,mogłabym jeszcze wiele wymieniać.
    Teraz jej totalne przeciwieństwo- znajoma, jedynaczka, bogaci rodzice i lekkie życie.
    Gdy ja poznałam w życiu bym nie powiedziala ze jest jedynaczka i ma tyle pieniędzy. Dziewczyna zawsze dąży do spełnienia marzeń, pracuje,studiuje i ma bardzo dobry kontakt z innymi. Byłam pod wrażeniem że jest jedynaczka ;)
    Uważam że rodzeństwo to skarb, ogólnie w najbliższej rodzinie z każdym mamy bliskie relacje i możemy porozmawiać o wszystkim. W brzuszku mam córeczkę i baaardzo bym chciała aby miała rodzeństwo :D 3 lub 4 by mnie w pełni zadowolila ale życie pokaże :D

  • Reply
    Kamila
    Paź 20, 2017 at 23:23

    Ja może i nie jestem jedynaczką, ponieważ mam dwie siostry ( młodszą o 8 lat i o 21) ale czuję się jak jedynaczka. Teraz kiedy mam 26 lat dopiero znajduję kontakt z tą średnią ( wcześniej bywało różnie). Odkąd sama założyłam rodzinę wiedziałam że nie chcę mieć dzieci z taką różnicą wiekową. Mam synka za 2 miesiące będą jego drugie urodzinki i mam nadzieję że do tego czasu znajdę w ciążę, choć z mężem staramy się już od pół roku…

  • Reply
    Ada
    Paź 23, 2017 at 13:41

    W tym poście brakuje mi jeszcze jednego aspektu :) Dobrze jest mieć rodzeństwo, z którym podzielisz się opieką nad rodzicami. W życiu bywają różne sytuacje – choroby, problemy finansowe etc. Jest też tęsknota i syndrom pustego gniazda. Gdyby nie mój młodszy brat, nie wiem jak poradziłabym sobie z zapewnieniem moim rodzicom wsparcia jakiego potrzebują. A tak jesteśmy do tego dwoje, jest się z kim naradzić, jest z kim sobie wspólnie ponarzekać i jest z kim się wymienić obowiązkami, podzielić kosztami jeżeli takowe są. I tak jak kiedyś nie doceniałam faktu posiadania rodzeństwa, tak teraz nie wyobrażam sobie żeby go nie było :)

Leave a Reply

Instagram