Przedłużanie rzęs, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich lat, stało się coraz bardziej popularne. Na ulicach można spotkać wiele kobiet, które korzystają z tego zabiegu upiększającego. W 90% przypadkach potrafię rozpoznać, kiedy rzęsy są naturalne, a kiedy sztucznie doklejone, co daje mi świadomość, że bardzo trudno o ten subtelny, naturalny efekt jaki dają nam nasze geny, ale nie ma w tym nic złego. Nie ma co się oszukiwać, rzęsy sztuczne, zawsze będą rzęsami sztucznymi, nigdy nie będą naturalne, ale mogą być po prostu… ładne. Dobrze wykonane rzęsy będą potrafiły pięknie podkreślić oko, sprawią, że my kobiety poczujemy się pewniej siebie i równocześnie zaoszczędzą nam czasu przy codziennym makijażu. Zaraz po przebudzeniu będziemy mogły swobodnie patrzeć w lustro. :)

3-3-1-kopia

Jak wygląda zabieg przedłużania rzęs?
Na pewno nie przedłużysz sobie ich sama (chyba, że mówimy o kępkach, które dokleisz sobie jednorazowo na jakąś imprezę) dlatego warto wybrać się do profesjonalistki, która w salonie kosmetycznym wykona nam tą przyjemność. Bo to dosłownie sama przyjemność! Kładziesz się na specjalnym łóżku, zamykasz oczy i leżysz sobie swobodnie przez 1,5 – 2,5 godziny. Kosmetyczka wtedy robi swoje. Jeśli jesteś mamą z bardzo aktywnymi dziećmi to na pewno potraktujesz takie bezczynne leżenie jako mega luksus. :) W tym czasie możesz poplotkować sobie z kosmetyczką, która działa czasem lepiej niż niejeden psychoterapeuta, lub możesz po prostu porozmyślać w ciszy, a nawet się zdrzemnąć.

Jaką metodę i wzór wybrać?
Tutaj najlepiej zaufać osobie wykonującej takie rzęsy, ponieważ w końcu to ona zna się na tym najlepiej. My możemy tylko lekko zasugerować czy chcemy dość mocny i wyrazisty efekt czy bardziej naturalny i subtelny. Pamiętajmy, że nie każda metoda jest dla wszystkich, wiele zależy od kształtu naszego oka i gęstości naszych naturalnych rzęs. Ja mam dość duże i okrągłe oczy, w dodatku mam opadającą powiekę i dość krótkie swoje naturalne rzęsy, dlatego zdecydowałam się na metodę objętościową (czyli doklejanie między 2-8 rzęs do jednej naturalnej) i w kształcie kociego oka. Zależało mi na bardziej podkreślonym oku, abym nic więcej już nie musiała przy nim robić i to właśnie udało się osiągnąć.

Co ile trzeba uzupełniać rzęsy?
Mówi się, że między 2-4 tygodnie, ale wiadomo, że każdy ma inne oko. Wszystko zależy od tego jak reagują nasze naturalne rzęsy i czy często wypadają – bo pamiętajmy, że nasze rzęsy stale wypadają, a na ich miejsce odrastają nowe. Duży wpływ na to ma również nasza pielęgnacja i to jak dbamy o nasze sztuczne rzęsy. Ja codziennie rano rozczesuje je specjalną szczoteczką, dzięki której nie plączą się i dłużej trzymają. Uzupełniam je co 2,5 tygodnia (przy uzupełnieniu spędzamy już mniej czasu u kosmetyczki niż przy pierwszej aplikacji).

Czy szkodzi to naszym naturalnym rzęsom?
Wszystko zawsze w pewnym stopniu szkodzi. To, że pomalujemy je tuszem lub użyjemy zalotki już wystarczy. Chodzi o to, że ingerujemy w naturę. Sztuczne rzęsy działają tak samo, ale moim zdaniem nie mają zbyt dużego wpływu na te wszystkie czynniki. Nie dajmy się zwariować, wszystko jest dla ludzi jeśli znamy rozsądek i umiar. Jeśli trafimy w złe ręce to możemy zrobić sobie urodową krzywdę, ale jeśli kosmetyczka wie co robi to nie pozwoli abyśmy na tym ucierpiały. Ja przedłużałam rzęsy jeszcze w ciąży, w ostatnie lato, a później zrobiłam sobie krótką przerwę i nie widziałam skutków ubocznych po ich ściągnięciu. Owszem, na początku może to być jakiś szok, bo w końcu przez te wszystkie tygodnie patrzyło się na piękne, długie i gęste rzęsy, a co za tym idzie zapomniało się jak wygląda nasze naturalne oko, i to jest chyba ten efekt.

Obecnie przedłużam i zagęszczam swoje rzęsy od dobrych kilku miesięcy i wiem, że tym razem zaprzyjaźnię się z nimi na dłużej. Dlaczego? Bo przede wszystkim zaoszczędzają mi mnóstwo czasu przy codziennym makijażu, a nawet sprawiają, że czasem wcale nie muszę się malować. Dodatkowo dorzucają kilka punktów do dobrego samopoczucia i usprawiedliwiają, aby raz na 3 tygodnie wyjść z domu i sobie bezczelnie bezczynnie poleżeć – bez dzieci. To chyba dobry argument, prawda? :)

1

Rzęsy przedłużam w salonie kosmetycznym – SueMe. Zapraszam! :)