Czy stoicie dopiero przed tematem odpieluchowania, a może macie go już za sobą? Jeśli macie za sobą to zdradźcie mi koniecznie, w jakim wieku i w jaki sposób udało się Wam rozdzielić pieluszkę ze swoim dzieckiem? Jeśli jesteście jeszcze przed tematem to wiedzcie, że presja jest ogromna, rywalizacja między matkami o szybsze przywitanie z nockiem jeszcze bardziej zacięta, a złote rady i uszczypliwe komentarze od znajomych lub rodziny są jeszcze bardziej dosadne i nasilone.

Odkąd Pola skończyła 2 lata, coraz częściej jestem pytana o to, kiedy ją w końcu odpieluchujemy. Bo jak to wygląda, że tak duża dziewczynka biega jeszcze z pieluchą. Cóż, zawsze odpowiadam jednym głosem, że pożegnamy się z tematem wtedy, kiedy ONA SAMA będzie na to gotowa. Tak samo w przypadku Maksa, pomimo tego, że przed nim jest jeszcze sporo czasu.

Wydaje mi się, a raczej jestem tego pewna, że każde dziecko jest INNE. Każde czuje i jest gotowe na coś w swoim czasie i danym momencie. Jedne uczą się szybciej chodzić, a jeszcze inne szybciej mówić. Dotyczy to dosłownie wszystkiego – nauki jedzenia, samodzielnego trzymania butelki, nauki pisania, tańca, recytacji czy masy innych rzeczy lub czynności. Tak samo w wypadku nauki siadania na nocnik czy sedes. Dążenie do bardzo szybkiego odpieluchowania jestem jeszcze w stanie zrozumieć wiele lat temu, kiedy to kobiety używały pieluszek tetrowych, musiały je prać i za każdym razem mierzyć się z „tym” wszystkim co brudne, trudne i bardziej wymagające. Ale teraz? Teraz, gdy mamy kilkadziesiąt rodzajów pieluch jednorazowych? Kiedy to wszystko jest takie proste i wygodne? Przewijasz i już, bez prania i większych męczarni.

Zdradzę Wam, że Polę już próbowaliśmy sadzać na nocnik, tłumaczyć i pokazywać, ale na nic nasze starania. Ona nocnik traktuje jako zabawkę, zakłada go na głowę albo wrzuca do niego zabawki. Z tego względu wiem, że to jeszcze nie ten czas. Właśnie zakupiliśmy nakładkę z drabinką na sedes i zobaczymy, jakie to przyniesie rezultaty, ale BEZ PRESJI. Moim zdaniem, najgorszym błędem jest właśnie wywieranie tej presji na dziecku. Ono nie jest głupie, ma też oczy i własny rozum. Ono czuje! Jeśli zobaczy, że my się spinamy i naciskamy, bo jest taka presja społeczna, to ono tym bardziej poczuje się zdenerwowanie, co może przynieść gorsze skutki – uraz, strach czy obawę przed daną czynnością. A to, że sąsiadki córka rozstała się z pieluszką przed drugimi urodzinami wcale nie czyni jej lepszą, albo fakt, że syn znajomego nadal ma z tym problem przed trzecimi urodzinami, wcale nie czyni go gorszym. Tak to wszystko jest zbudowane – każdy jest inny, każdy jest na coś gotowy w swoim czasie. Od tak, po prostu. A my niepotrzebnie spinamy się w wielu kwestiach i poddajemy presji czy opinii publicznej. To jest zupełnie bez sensu! I proszę pamiętajcie o tym, zanim ktoś włoży nos w nieswoje sprawy. Komentarzy nieprzychylnych czy uszczypliwych zawsze będzie cała masa. W pewnych kwestiach trzeba być po prostu głuchym i ślepym.

Wydaje mi się, że dziecko powinno być odpieluchowane dopiero przed pójściem do przedszkola, bo tam już trzeba uczyć się tej pierwszej samodzielności, ale wcześniej? Niech będzie dzieckiem! Nie róbmy wszystkiego za szybko. Obserwujmy, bądźmy wyrozumiali i czekajmy na odpowiedzi moment, w którym nasze dziecko da jakiś znak, że jest na to wszystko gotowe. My możemy mu tylko pomóc, nauczyć czy wskazać drogę, ale nigdy nie należy zmuszać, bo ktoś coś powiedział, czy chcemy pokazać „lepszość” w szybciej nauczonej czynności. Takie jest moje zdanie. I chciałabym Was wesprzeć w tej kwestii, bo dostaję od Was wiadomości i pytania, więc wiem, że temat i Was dotyka. Nie będę Was zachęcała do bagatelizowania sprawy, bo jednak korzystania z nocnika będziemy musiały wcześniej czy później dziecko nauczyć, ale spokojnie i na luzie. W końcu to nie jest sprawa życia i śmierci. Śmieję się, że w pieluszce zaczynamy i zapewne w pieluchach też kiedyś skończymy. :)

A jeśli jesteśmy już przy temacie pieluszkowym to zdradzę Wam, że testowaliśmy od pewnego czasu bardzo fajne pieluchy, które moim zdaniem zasługują na szczególne uznanie przy dzisiejszym wpisie. Znacie może Mummi Baby? Muumi Baby są produkowane w Finlandii przez firmę Delipap OY. Firma ma ponad 40 letnie doświadczenie w produkcji pieluszek szczególnie przeznaczonych dla skóry wrażliwej. W naszym przypadku, a raczej w przypadku Maksa, który jest dość wrażliwym chłopcem, cała idea tych pieluszek, jako jedna z nielicznych, sprawdziła się słowo w słowo.

Taka ciekawostka powstania marki Mummi Baby, która mnie zaintrygowała: W latach 70-tych XX w. pracownik jednej z firm zajmujących się obróbką celulozy w Finlandii został tatą. Niestety jego syn miał bardzo wrażliwą skórę i użycie jakichkolwiek pieluszek jednorazowych powodowało reakcje alergiczne. Tata, korzystając ze swoich doświadczeń związanych z przetwórstwem celulozy szybko doszedł do wniosku, że podstawowym czynnikiem alergizującym jest chlor stosowany powszechnie w procesie bielenia celulozy, której używają producenci pieluszek. Po wielu doświadczeniach opracował i opatentował technologię bielenia celulozy przy użyciu tlenu, pozbywając się z celulozy głównego czynnika alergizującego. Stworzył pieluszki Muumi Baby, które nie tylko nie posiadają tego czynnika, ale są dodatkowo produkowane bez użycia jakichkolwiek innych substancji mogących alergizować skórę dziecka. – Dla mnie to idealny przykład, że rodzic dla swojego dziecka jest wstanie zrobić WSZYSTKO. Jeśli coś jest tworzone z pasji i miłości to ja idę w to w ciemno!

Na rynku oferowane są dziesiątki typów pieluszek jednorazowych. Różnią się one konstrukcją i użytymi materiałami. Część z nich o oznaczeniach typu „sensitive” przeznaczona jest dla dzieci z wrażliwą skórą i posiada najczęściej inny skład substancji nawilżających lub zapachowych, a niektóre z nich są nawet w całości ich pozbawione. Niestety cechą wspólną praktycznie wszystkich pieluszek jest obecność w nich śladowych ilości chloru, który jest używany w procesie bielenia celulozy, będącej podstawowym składnikiem prawie wszystkich pieluszek. W procesie produkcji pieluszek Muumi Baby nie używa się chloru do bielenia celulozy. Są one bielone tlenem i nie znajdziemy w nich jakichkolwiek substancji nawilżających, konserwujących lub zapachowych ponieważ każda z takich substancji może mieć działanie alergizujące.

Przy Poli nie mieliśmy żadnego problemu z wyborem pieluszek. W jej przypadku było dosłownie wszystko jedno. Natomiast w przypadku Maksa temat jest już bardziej angażujący. Właśnie przetestowaliśmy i przekonaliśmy się, że pieluszki Muumi Baby to wybór świadomych i troskliwych rodziców, którzy dbają o idealne rozwiązanie dla wrażliwej skóry swojego maluszka. Po testach dajemy im naprawdę wysoką notę za trzymanie wszystkiego pod kontrolą.

I teraz śmiało i jeszcze bardziej świadomie, nie muszę przejmować się presją czy opinią innych – wyścig między matkami mnie kompletnie nie interesuje. Na odpieluchowanie mamy jeszcze czas, a o podrażnieniach czy innych dolegliwościach nawet nie chcę słyszeć – ja po prostu już nie muszę się tym martwić. Tyle. :)