Pozwólcie, że zanim przejdę do sedna postu, to zacznę od najdziwniejszych zdań, które usłyszałam na temat podróży i wakacji z małym dzieckiem… Zwariowaliście! Takie małe dziecko i w tak daleką podróż? Nigdy w życiu! Wakacje są od odpoczywania, a nie niańczenia dziecka. Tak to jak nigdy się nie zrelaksuje. Tam jest inna flora bakteryjna, a jak coś się stanie dziecku? Nie dacie sobie rady, ja bym nie ryzykowała. Po co taki wyjazd? Dziecko i tak nic nie będzie pamiętało. Ale jesteście odważni, i szaleni równocześnie! Nie ma czegoś takiego jak wakacje z dzieckiem… I szczerze powiedziawszy, mogłabym tak wymieniać znacznie więcej i więcej.

Niektórych te komentarze nie powinny w ogóle dziwić, ale mi jedyne co przychodzi do głowy słysząc takie osoby to… egzorcysta! Tak, egzorcysta, który zrobi coś z tymi opętanymi myślami negatywnie nastawionych ludzi. Dzieci są różne, podejścia rodziców również, tak samo jak wyjazdy. Jeśli ktoś doświadczył gorszego wyjazdu rodzinnego to wcale nie zostaje usprawiedliwiony do zniechęcania i straszenia innych. A jeśli boisz się flory bakteryjnej czy zmiany klimatu to najlepiej zamknij dziecko w klatce, w końcu na każdym rogu czyha niebezpieczeństwo.

Pamiętajcie, podróżowanie i wakacje z dzieckiem, bez znaczenia czy krajowe lub zagraniczne to naprawdę super przygoda. Zachęcam do tego każdego, bez wcześniejszych uprzedzeń i z bardzo pozytywnym nastawieniem. W końcu na własnej skórze najlepiej się przekonacie. My niedawno wróciliśmy z pierwszych zagranicznych Greckich wakacji z Polą i muszę przyznać, że było naprawdę odlotowo! Kilka osób już nam powiedziało, że łamiemy stereotypy podróżowania z maleństwem. Sami również byliśmy pozytywnie zaskoczeni, do tego stopnia, że planujemy kolejny wyjazd – już z dwójką urwisów. Oszaleliśmy? Na pewno! :)

IMG_8051

Zauważyłam, że temat bardzo was interesuje i macie ogrom pytań dotyczący wakacji z dzieckiem. Część z was zdążyła już zabukować wycieczki, a co za tym idzie, pojawiły się pierwsze obawy. Niepotrzebnie! Mam nadzieję, że dzięki mnie rozwieją się wasze wątpliwości i wszelkie strachy, a wakacje z dzieckiem staną się proste i przyjemne. Oczywiście pamiętajcie, że nasza Pola ma 10 miesięcy. Podróż z kilkulatkiem może być zupełnie inna. Ale spokojnie, nie zabraknie moich obserwacji i spostrzeżeń w tej kwestii. Zebrałam kilka najczęściej zadawanych przez was pytań i na bazie tego stworzyłam materiał do tego posta. Ok to zaczynamy…

Jak wygląda podróż samolotem z niemowlakiem? Odprawa, bagaż, wózek, miejsce do siedzenia i te sprawy.
Rodziny z dziećmi, a także kobiety w ciąży mają ZAWSZE pierwszeństwo w kolejkach. Do odprawy idą poza kolejnością, także ta kwestia powinna pójść raz dwa. Jeśli mowa o bagażu to dziecko do 2 lat nie ma swojej walizki i pakuje się razem z mamą i tatą. Na szczęście są to małe ubranka, najwięcej ważą pampersy więc nie powinniśmy mieć problemu z pomieszczeniem się i przestrzeganiem wagi bagażu. Jeśli mowa o bagażu podręcznym to rodziny z maleństwami mają delikatne ulgi – mogą na pokład wnieść dodatkową torbę z rzeczami dla dziecka, w której możemy zabrać pieluchy, mleko, przekąski, drobną zabawkę, kocyk lub poduchę do karmienia. Kolejna ulga to wózek, który jest transportowany bezpłatnie, i który możemy zabrać ze sobą aż pod samo wejście do samolotu, później jest zabierany i oddawany nam po wylądowaniu.To bardzo wygodne. Po wejściu na pokład dziecko do lat 2 nie ma swojego miejsca, całą podróż spędza na kolanach u rodziców, ale jeśli komuś nie pasuje taki scenariusz to nie ma problemu aby wykupić takie miejsce i zabrać ze sobą np fotelik.

Jak wyglądała nasza podróż z Polą w praktyce?
Wylot mieliśmy o dość później porze, bo o 23:30, także ok 21:00 musieliśmy już pojawić się na odprawie. Przyznam, że trochę obawiałam się tej godziny, ponieważ Pola zazwyczaj o 19-20 chodzi spać. Bałam się, że będzie marudna i przestawi jej się zegar biologiczny podczas wyjazdu. Oczywiście moje obawy jak zwykle okazały się bezpodstawne. Położyliśmy ją normalnie spać o 19:00 w swoim łóżeczku i nawet nie zorientowała się, że została przetransportowana na lotnisko. Obudziła się dopiero podczas odprawy, w której faktycznie wszystko poszło bez zarzutów – byliśmy wszędzie przepuszczani. Swoją drogą tego dnia jakoś ponad połowa podróżujących to były rodziny z dziećmi i na lotnisku w ogóle nie widziałam płaczu czy histerii. Pola bacznie obserwowała starsze, bawiące się dzieci i tak nam zleciał czas do wejścia na pokład. W samolocie mieliśmy dwa miejsca, ja z Polą siedziałam pod oknem. I teraz moim niezbędnikiem podczas takiej podróży okazała się poducha rogal (dokładnie TA, Effii dziękuję za uratowanie tyłka!), którą wsadziłam sobie po łokieć, bo jakieś 20 minut po wylocie Pola odpłynęła w objęciach Morfeusza. Gdyby nie ona ręka by mi odpadła, także zachęcam do zabierania tego typu rzeczy, aby ten lot z dzieckiem na rękach przebiegł jak najbardziej komfortowo. Pola obudziła się dopiero po dotarciu do hotelu, czyli przespała lot, lądowanie, zabieranie bagażu, transport busem i zameldowanie. Mistrz!

Powrót przebiegł bardzo podobnie, pomijając mały fakt, że mieliśmy godzinne opóźnienie lotu. Do Polski powrót mieliśmy ok 13:00 więc Pola podczas podróży była już bardziej aktywna. Zaczepiała ludzi, bawiła się i gaworzyła, ale też były momenty podczas których była marudna. Modliłam się wtedy aby nie płakała i nie hałasowała, aby pozostali nas w myślach nie przeklinali. Na szczęście nic z tych rzeczy, wszyscy byli bardzo wyrozumiali i starali się zagadywać. Także nie ma co się stresować jeśli ma się aktywne czy głośne dziecko. Ludzie muszą się z tym liczyć, a jeśli komuś coś się nie podoba, to niech wykupi sobie klasę biznes lub prywatny odrzutowiec. 30-40 minut później Pola odpłynęła i obudziła się po wylądowaniu. Czyli podsumowując, oba loty przeszły bez dramatów, a ten w nocy, którego bardziej się bałam był najlepszy. Grunt to pozytywne nastawienie, spokój i myśl o wakacjach, a wtedy wszystko przebiegnie dobrze.

Moje uwagi i co bym zmieniła.
Jeśli podróżujecie z wózkiem to polecam zabrać do niego specjalny pokrowiec. Nasz różowy od Stokke po odebraniu z taśmy w Grecji był w niektórych miejscach czarny – to nie było fajne. Mamy też plan, aby kolejne wakacje były już z wykupionym dodatkowym miejscem w samolocie. Dziecko do roku czasu bez problemu mogę trzymać na rękach, ale starszego już sobie nie wyobrażam. Zabieramy fotelik i Pola będzie miała swoje miejsce. Wtedy jej brat będzie na mnie wisiał. :)

podróżowanie

Jakie miejsce najlepiej wybrać na pierwsze wakacje z maluchem?
Tutaj powinniśmy sugerować się wiekiem dziecka. Niemowlaki polecam zabierać do bardziej kameralnych hoteli i ośrodków. Powinniśmy zwracać uwagę na to czy hotel zapewnia – łóżeczko, aneks kuchenny (aby móc podgrzać mleko czy posiłek), krzesełka w restauracji, a także basen lub brodzik dla najmniejszych. Generalnie w tym przypadku dobrze jest wybierać miejsca, które są polecane przez innych rodziców, a nie imprezowiczów.

Natomiast ze starszymi dziećmi mamy już większe pole manewru, ponieważ można wybrać hotel z przeróżnymi rarytasami i atrakcjami, takimi jak aquaparki, sale/place zabaw czy pokazy z animatorami. Mogą też być to ośrodki w większych miastach. Wtedy i dziecko i rodzic mają zapewnioną rozrywkę.

Gdzie my się wybraliśmy i co mieliśmy do dyspozycji z myślą o dziecku?
Na pierwsze wakacje z maluchem wybraliśmy piękną Kretę. Postawiliśmy na bardzo kameralne miejsce, tuż na samej plaży. Nasz ośrodek mieścił się nieopodal Platanias i nazywał się Silver Beach. Polecam dla wszystkich rodzin, ponieważ 80% zakwaterowanych to właśnie familie, a 20% to seniorzy. Dlatego ciszę i spokój mamy gwarantowane jeśli tego oczekujemy. Do dyspozycji z myślą o dziecku mieliśmy łóżeczko, aneks kuchenny (z mikrofalą i kuchenką), krzesełka w restauracji, brodzik w basenie oraz leżaki z parasolami na plaży, która przynależała do hotelu – także obcy nam się nie kręcili, a my czuliśmy się komfortowo.

yyyyy

Co robić z niemowlakiem podczas wakacji?

– Wylegiwać się na basenie i plaży – My lecieliśmy głównie z myślą o takim odpoczynku, wiecie, biernym, a nie takim aktywnym. I tu właśnie stawialiśmy na wylegiwanie się na plaży lub basenie. Tak wyglądało większość naszych dni. Z niemowlakiem jest to chyba jedna z najlepszych opcji, ale też nie ostatecznych. Przy basenie mieliśmy miejsca pod parasolem na leżakach i tuż obok brodziku dziecięcego. Także miałam ogromne pole manewru na zabawy z Polą. To samo tyczyło się plaży. Wystarczyła godzinka lub dwie i mała szła na drzemkę. Wysokie temperatury i aktywność na powietrzu powodują, że dziecko jest bardziej podatne na sen. Braliśmy wtedy wózek, kładliśmy ją w cieniu i mieliśmy trochę czasu tylko dla siebie.

– Pojechać na wycieczkę objazdową – To, że mamy niemowlaka wcale nie oznacza, że nie możemy pozwiedzać czy pojechać w ciekawe miejsce. My właśnie takie dwa dni przeznaczyliśmy na aktywności. W końcu ile można siedzieć na basenie i plaży. Wypożyczyliśmy na dwa dni auto (w opcji z fotelikiem samochodowym) i w jeden dzień pojechaliśmy pozwiedzać Greckie miasteczka, a w drugi wybraliśmy się na drugi koniec wyspy na plażę Elafonisi, która jest 3 najpiękniejszą plażą w Europie. Wrażeń było naprawdę sporo i dziecko w niczym nam nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, Pola była wszystkim bardzo zaciekawiona i chyba nawet grzeczniejsza niż podczas tych lenistw nad wodą.

Opcji jest zdecydowanie więcej. Wiadomo, że z niemowlakiem nie wybierzemy się na długi rejs statkiem w pełnym słońcu czy dzikie szlaki po kilkanaście kilometrów piechotą, ale to wcale nie oznacza, że nie odbijemy sobie w przyszłości, albo w inny sposób spędzimy aktywnie dzień. Ze starszym dzieckiem również jest sporo dodatkowych możliwości – safari, aquaparki, pływanie z delfinami, motorówki, wesołe miasteczka, dłuższe zwiedzanie… To wszystko od nas zależy i naszego podejścia jak te dni będą wyglądały. Grunt to dobra organizacja, aby dziecko również czuło się komfortowo.

Tutaj jedno jest pewne i wynika to z mojej obserwacji innych rodzin – im starsze jest dziecko, tym więcej zajęć, uwagi i atrakcji potrzebuje.

q

Jak ugryźć kwestie jedzeniowe z maluszkiem podczas wakacji?
O to pytałyście mnie chyba najczęściej. Co Pola jadła podczas pobytu w Grecji i czy braliśmy dla niej ze sobą jedzenie z Polski. Przyznam, że tej kwestii sama nie byłam do końca pewna i nie wiedziałam jak się zorganizować. Wiadomo, zabraliśmy ze sobą mleko, a zgrzewkę wody kupiliśmy zaraz po wylądowaniu na miejscu. Podczas takich podróży lepiej nie podawać maleństwu wody z kranu, nawet jeśli jest przegotowana. Wzięliśmy też kilka słoiczków z jej ulubionymi deserkami i obiadkami, ale na miejscu okazało się, że oprócz mleka cała reszta była zupełnie niepotrzebna i tylko zajmowała dodatkowe kilogramy w bagażu. Przecież tam też jest cywilizacja i są sklepy gdzie można kupić to wszystko. No, chyba, że jedziemy w dżunglę czy na pustynię. ;) W dodatku okazało się też, że Pola najchętniej jadła wszystko to co my (poza owocami morza i mocno doprawionymi daniami), a w hotelowej restauracji, przy opcji all inclusive, mogliśmy poprosić np o puree z ziemniaków czy zblendowane owoce. Także z jedzeniem obyło się bez jakichkolwiek problemów.

Jeśli dziecko jest alergikiem lub potrzebuje specjalnej diety to wiadomo, że ta kwestia jedzeniowa będzie zupełnie inaczej wyglądała. To samo tyczy się kobiet karmiących. Podczas pobytu widziałam sporo mam z dyskretnie wyciągniętym cycuszkiem do maleństwa. Takie miały chyba najwygodniej, bo wyglądały na najbardziej zrelaksowane, równocześnie czytały książki i karmiły dziecko na leżaku przy basenie. I nikogo to nie oburzało. :)

Wysokie temperatury i dziecko – co robić podczas najgorszych godzin w pełnym słońcu?
Padło też kilka pytań, jak organizowaliśmy sobie czas z Polą podczas najgorszych upałów, kiedy to słońce jest najbardziej intensywne. Szczerze? W tym momencie najczęściej bywaliśmy przy hotelowym basenie. Zauważyliśmy, że większość rodzin z dziećmi również z tego korzystała. Były to godziny między 11, a 14:30 czyli przed porą lunchową. Może to wszystko zależy od dziecka, ale nasza Pola całkiem dobrze znosiła wysokie temperatury, których momentami sami mieliśmy serdecznie dość. Siedziała sobie w samym pampersie i bawiła się w cieniu. Co jakiś czas wchodziliśmy popluskać się w wodzie i znowu zabawa. Filtr 50-tka obowiązkowo, chusta na głowę i to chyba tyle. Nie było większych problemów. Ale wiadomo, dziecko dziecku nie równe, więc jeśli w tym czasie zauważycie, że wasze maleństwa nie dają rady to nie męczcie ani jego, ani siebie, przeczekajcie te godziny w klimatyzowanym pokoju.

IMG_8608

Dodatkowe sprawy o których należy pamiętać podczas każdych wakacji!
Wiadomo, że nikt nigdy nie liczy na jakieś problemy podczas wakacji, ale musimy być przygotowani na każde ewentualności. Jedne z nich to:

– książeczki zdrowia i ważne dokumenty, tutaj już nie tylko dla dziecka, ale również i dla nas. Nigdy nie przewidzimy czy coś się stanie. W związku z tym, podczas kupna wycieczki, skorzystaliśmy z rozszerzonego ubezpieczenie ze względu na Pole i to, że jestem w ciąży. Na szczęście nie musieliśmy z niego korzystać, ale dzięki temu byliśmy spokojniejsi. Do tego zawsze będę zachęcała!

– apteczka, w której powinny znaleźć się takie podstawy jak plastry, bandaż, woda utleniona, stoperan czy coś przeciwbólowego. Jeśli nasze dziecko jest w w okresie ząbkowania dobrze też jest zabrać maść na dziąsełka, termometr, coś na zbicie temperaury i odsysacz do noska.

– coś na ukąszenia i komary, bo skubańce są wszędzie. Mimo, że nas nie gryzły i myśleliśmy, że ich tam nie ma to w nocy pochlastały biedną Pole. Przez kolejne dni korzystaliśmy w pokoju z odstraszacza do kontaktu i był spokój. Natomiast na zewnątrz korzystaliśmy ze specjalnego spray’u dla dzieci od 3 miesiąca życia. Takie rzeczy zawsze lepiej mieć przy sobie.

kkkk

Pamiętajcie jedno, nie sugerujcie się wszystkim co słyszycie. Wakacje z dzieckiem wcale nie muszą być utrapieniem i co lepsze, naprawdę można wtedy wypocząć i się zabawić. Bez znaczenia czy mówimy o podróżach bliższych czy tych dalszych. Osoby, które nie chcą zabierać dzieci na takie wyjazdy lub zniechęcają do tego innych są dla mnie egoistami, bo decydując się świadomie na rodzinę powinniśmy się liczyć z tym, że ta rodzina będzie nam prawie wszędzie towarzyszyła. Pokazujmy świat dzieciom już od samego początku, mimo, że nie zawsze będą to pamiętały. Od tego mamy zdjęcia i filmy aby móc powspominać. A jeśli jeden wyjazd nie do końca pójdzie po naszej myśli to nie zniechęcajmy się, wcale nie jest powiedziane, że kolejny też taki będzie. Dajcie szanse sobie i swoim dzieciom.

Podsumowując…. ten tydzień w Grecji był naprawdę cudowny. Pola nas pozytywnie zaskoczyła, była grzeczna, ciekawa i otwarta na nowości. Owszem, miała gorsze chwile, ale to tak samo jak zdarza się w domu. Sami wypoczęliśmy, pozwiedzaliśmy i nawet znalazł się czas tylko dla naszej dwójki czy tworzenia materiału na bloga. Dlatego tak bardzo jestem za podróżowaniem z dzieckiem już od jego pierwszych miesięcy jego życia. Jeśli macie taką możliwość to korzystajcie, bo to jedna z piękniejszych pamiątek jaką możemy sobie nawzajem zafundować. :)

ooooo

Jeśli macie jakieś konkretne pytania, które pominęłam to piszcie w komentarzach. Chętnie odpowiem, doradzę i pomogę w miarę możliwości. A może i wy macie jakieś ciekawe sugestie lub własne doświadczenia z takich wyjazdów? Koniecznie podzielcie się nimi!

PS. Temat pakowania dziecka na wakacje, tego co zabrać, a także kwestia fajnych gadżetów na plaże/do wody poruszę w oddzielnych postach.