Instagram

Parenting

Początki macierzyństwa z punktu widzenia czasu – Za czym najbardziej tęsknię? [SUPER KONKURS!]

Lis 14, 2017

Gdy dzieci się rodzą tak bardzo wyczekujemy tego czasu, w którym będą świadomie nas rozpoznawały i do nas się uśmiechały. Później nie możemy się doczekać pierwszego samodzielnego słowa czy kroczku. Później gdybamy, że tak fajnie by było gdyby nareszcie poszły do przedszkola, bo jest ta integracja z innymi dziećmi, no i odrobina wolnych chwil dla siebie. Później szkoła, bardziej samodzielny starszak i nieograniczone możliwości na bardziej kreatywne zajęcia czy podróże. Zawsze jest coś „później”, co planujemy i czego nie możemy się doczekać.

Przyznajcie się, która z Was tak miała? Ja już gdybałam tak niejednokrotnie. Marzyłam aby dzieciaki w końcu zaczęły chodzić, a jak już chodzą to marzę o tym, aby wysiedziały chociaż chwilę w jednym miejscu. Rozmarzam też o tym, jak to będzie gdy Pola i Maks będą mieli po ok 6-7 lat i w końcu będziemy mogli wyruszyć w podróże naszego życia – nie takie odpoczynkowe jak do tej pory, tylko takie bardziej aktywne, zwiedzające i rozpoznawcze. Zawsze marzyliśmy o Stanach czy Afryce i w końcu jest ten czas, że możemy sobie na to pozwolić. Teraz tylko czekamy na dzieci, ale już planujemy!

Ale plany planami – pewnych rzeczy już nie mogę się doczekać – ale i tak obstawiam, że później będę tęsknić za tym co jest teraz. W sumie już teraz tęsknie za tym, co było wcale nie tak dawno… Ironia, prawda?

Początki macierzyństwa to jeden z najpiękniejszych okresów życia – tak przynajmniej było i jest w moim przypadku. Mimo, że moje dzieci wcale nie urodziły się tak dawno, bo w 2015 i 2016 roku, to i tak mam wrażenie, że wiele momentów uciekło mi zbyt szybko. Już brakuje mi pewnych rzeczy i tęsknie za pewnymi chwilami.

Tęsknie za tą nieświadomą i okresem poporodowym. Pomimo tego, że ten czas wcale nie należy do najłatwiejszych. Brakuje mi go po prostu. Wtedy jest wszystko takie nowe i świeże, zupełnie nieznane i jakby… odkrywcze. Nie dokładnie wszystko wiesz i dopiero wszystkiego się uczysz, ale na swój sposób, ta nauka jest najpiękniejszą w całym życiu. Ten okres jest po prostu magiczny i trwa tak krótko, niestety,

Tęsknie za tymi mikro stópkami i rączkami. Ohhh, tak! To chyba największa słabość każdego rodzica. W tym i moja! Może Pola i Maks są jeszcze mali, ale gdy widzę te noworodki i inne mikro bobaski, to te moje stają się jakieś takie… ogromne. Nadal trzymam na pamiątkę kilka skarpetek i bucików z początku ich istnienia i jestem w szoku, jak oni szybko z nich powyrastali.

Brakuje mi pierwszego usłyszanego „mama”. Bo to jest tak, że te pierwsze „mama” jest takie magiczne, wyjątkowe i niezwykle chwytające za serce. Później już kolejne i w dodatku słyszane milion razy dziennie już… niekoniecznie. Dlatego tak bardzo tęsknie za tym samiutkim początkiem, gdy te słowo było miodem dla moich uszu. Teraz raczej brzmi, jak paznokcie jeżdżące po tablicy. :)

Brakuje mi tego noworodkowego zapachu i jego „stylu życia”. Te dosłownie najmniejsze, świeżo urodzone dzieci mają w sobie taki nietypowy zapach. Można wąchać te główki i buźki na okrągło i z niczym nie da się ich porównać! Ten kto miał styczność z tak malutkim dzieckiem, ten zapewne wie o co chodzi. Szkoda, że to tak szybko mija. W dodatku brakuje mi „stylu życia” takiego noworodka, który przez większość dnia śpi lub jest wtulone w ramiona rodziców. Mało kiedy protestuje i krzyczy, nigdzie nie ucieka, nie pyskuje i nie buntuje się. Jest takim małym aniołkiem i jedyne co go interesuje to mleko, sucha pielucha i bliskość mamy lub taty. Aż się rozmarzyłam…

Tęsknie za tą początkową wyprawką i tym całym szałem z nią związanym. Pamiętam nasze mini smoczki, butelki i laktator od Lovi, kocyki, które sprezentowała nam czytelniczka, pajacyki, które zawsze tak skrupulatnie wybierałam, mini skarpetki i całą masę innych rzeczy. Wszystko było takie nowe, świeże, pachnące, no i bardzo malutkie. Pamiętam gdy ekscytowałam się kupnem nowego smoczka, bo akurat wyszła nowa kolekcja, wyborem łóżeczka i dekoracji do dziecięcego pokoju, czy moim odkryciem szumiącego misia, którego później mogłam polecać dalej. To wszystko było jeszcze ciekawsze i przyjemniejsze, niż zakupy w ulubionym sklepie odzieżowym z nieokreślonym limitem budżetowym. Ajajaj!

Tęsknie za tymi pierwszymi chwilami. Tak po prostu. Tęsknie za pierwszym poznaniem, dotykiem i buziaczkiem, za kolejnymi chwilami, w których uczyliśmy się wzajemnie. Naprawdę, jeśli ktoś by mnie spytał: Jaki okres w moim życiu był najpiękniejszy? To śmiało odpowiem – Narodziny moich dzieci i te wszystkie chwile, które dzieją się zaraz później.

Ale wiecie, co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Że to są właśnie te wspomnienia, piękne i niezapomniane, których nikt już nigdy mi nie zabierze. Mam je w głowie, w sercu, w formie zdjęć i pamiątkowych rzeczy, takich jak: pierwszy mini smoczek, mały bodziak, bucik czy opaska ze szpitala. I mogę sobie tak gdybać, że brakuje mi pewnych chwil, ale ostatecznie za nic i z nikim nie zamieniłabym się na miejsca – to co mam tu i teraz jest dla mnie najcenniejsze i najwspanialsze na świecie. Dzieci są zdrowe, aktywne (czasem aż nadto), mądre, szczęśliwe i przepełnione czystą miłością. Czyż nie mam ogromnego szczęścia? To co było może i już nie wróci, ale w tym właśnie cała magia – wszystko co przechodzimy trwa raz, wyjątkowo i jest nie do zapomnienia.

Czy zastanawiałyście się kiedyś, za czym najbardziej tęsknicie w macierzyństwie lub innym aspekcie życia? Czy jest coś, co byście zmieniły lub zrobiły inaczej? Bo ja chyba niczego bym nie zmieniła, pomimo tego, że nie do końca zawsze podejmowałam te „właściwe” decyzje. Jedną z takich decyzji było postanowienie o bardzo krótkim karmieniu piersią, o którym pisałam Wam TUTAJ. Poddałam się, odpuściłam i poszłam na skróty – nie żałuję – ale i tak zawsze będę powtarzała i zachęcała, aby jednak inne kobiety walczyły o to co „najlepsze” dla swojego dziecka. Możecie wziąć mnie w tej chwili za hipokrytkę, ale tak to właśnie w życiu bywa. Nieraz wybieramy tę drogę, która nie do końca jest łatwa i prosta, jednocześnie chcąc innym wskazać tę odpowiednią. Rozumiecie?

Ja Wam tę drogę chcę wskazać i pomóc przez nią iść. Chcę abyście budowały tak wspaniałe wspomnienia i chwile, za którymi później będziecie mocno tęsknić. Czy słyszałyście może o nowym laktatorze Expert marki Lovi? Lovi jest bardzo bliskie memu sercu, ponieważ jest z nami już od pierwszych chwil narodzin naszej dwójki. To z nimi komponowaliśmy całą wyprawkę, od pierwszego smoczka, po butelkę, nakładki na piersi, czy właśnie laktator. To oni ułatwiali nam życie, pomagali i towarzyszyli podczas tworzenia tych wszystkich niezapomnianych wspomnień. Czy chciałybyście aby również i Wam potowarzyszyli?

Laktator Expert podobno jest Ekspertem w rozwiązywaniu problemów laktacyjnych i odciąganiu pokarmu. Efektywne i delikatne odciąganie w nowej technologii 3D PUMPING. Innowacyjna zasada działania lejka pracuje całą swoją powierzchnią (masuje, naciska, zasysa), otaczając ze wszystkich stron brodawkę sutkową na całej jej długości. Brzmi fajnie, prawda? Ja współpracowałam z poprzednim modelem i muszę przyznać, że byłam bardzo zadowolona, a ten wydaje się być jeszcze lepszy. :)

W związku z tym, dam Wam możliwość wygrania takiego laktatora, przetestowania go i zbudowania z nim niezapomnianych wspomnień przy tych pierwszych chwilach macierzyństwa.

Co musicie zrobić aby wziąć udział w konkursie i mieć szansę na wygranie jednego z 2 laktatorów Expert marki Lovi?
– Lubić Zatrzymując czas na facebooku
– Lubić Lovi Karmienie miłością na facebooku
– W komentarzu (koniecznie pamiętajcie aby podać imię i maila) odpowiedzieć na jedno z dwóch pytań: Jak wyobrażasz sobie początek macierzyństwa? Lub za czym najbardziej tęsknisz z początku swojego macierzyństwa?
* Konkurs trwa do 21 listopada – następnego dnia ogłoszę wyniki. Wygrają aż dwie z Was. Powodzenia!


* Konkurs wygrywają: Karolina (kajaw86@gmail.com) oraz Ania (aniapodolak@o2.pl)
Gratulację! Zwyciężczynie proszę o kontakt na fb Zatrzymując czas w celu odebrania nagrody :)

  • Reply
    Aleksandra Stolc
    Lis 14, 2017 at 18:35

    Aleksandra Stolc Aleksa2608@wp.pl

    Ja Najbardziej tęsknie za długimi spacerami wózkiem kiedy córka leżała jeszcze w gondoli Wtedy nie wazne czy snieg czy deszcz spacerowalysmy 4 godz dziennie.Teraz na wiecej niz 30min nie ma szans:) Córka teraz ma.3.5 roku tęsknie czasami żeby trzymac ja jak.mala.dzidzie kiedy byla całkowicie ode mnie zależna. Teraz kiedy o cos pytam.odpowiada ” trzecież ci już mówiłam mamusiu nie powtarzaj tyle razy ja uważam”

    • Reply
      Karolina
      Lis 15, 2017 at 10:35

      Właśnie jestem w drugiej dość upragnionej ciąży. Najbardziej w czasie starania się o dzidzie tęskniłam za tym brzuszkowym czasem. Kiedy byłyśmy z córką w dwupaku. Kiedy mogłam celebrować każdą chwilę razem. I teraz kiedy brzuszek jest już widoczny i dzidziuś w nim szaleje strasnie celebruje te chwilę wręcz namacalnie licze każdego kopa;) Mam już cudowną 5 latkę a z jej okresu niemowlęcego pamiętam najlepiej karmienie piersią. Wprost go uwielbialam. Uwielbialam jej małe ciałko czuć tak blisko, jej małą głowkę przyklejoną do mojej piersi…początki nie były łatwe..mała nie chciała ssać, pokarm po cięciu był znikomy i nawet położna zalecała dokarmianie MM, a ja wtedy męża zamiast po mleko wysłalam p laktator, tak się uparłam! Niestety finanse pozwoliły tylko na kupno ręcznego laktatora. I pamiętam pczątki każdą wymęczoną krople mleka..z cxzasem okazało się to skuteczne i tak udało nam się mleczną drogą przejść 9 moesięcy:) teraz przed porodem wiem że zrobię wdzystko aby dzidziuś też mógł byc karmiony piersią bo to były cudowne chwile i wiem ze moze bezdobrego laktatora się nie udać. Ale tak jak 5 lat temu będę walczyć o każdą kroplę aż uda nam się znów mleczną krainą podożać przez wiele cudownych miesięcy:)

    • Reply
      Magdalena
      Lis 15, 2017 at 11:38

      Ja najbardziej tęsknię za spacerami teraz córka ma 11 miesięcy kolejne dziecko w drodze a nasza mała pociecha nie lubi spacerów jeszcze nie zaczęła nam chodzić wiec spacer w wózku jest tak niemożliwy jak jej pierwsze kroki :) córkę karmiłam miesiąc czasu walczyłem o pokarm ale go nie miałam przy drugim dziecku chciałabym aby mi to wyszło bo pamiętam jakie miałam wyrzuty sumienia i ile razy płakałam przez to ze nie potrafię własnego dziecka nakarmić. Teraz będę się starać jeszcze bardziej oby wyszło :)

    • Reply
      Akemi
      Lis 15, 2017 at 13:21

      Ja uwielbiałam i nadal uwielbiam te małe paluszki, które tak słodko mnie miziaja.Kiedy córeczka przytula się do mnie lub kiedy zasypia i głaszcze mnie ta mała, słodką łapką.
      Drugim takim momentem,który kompletnie mnie rozczula jest kiedy mój synek wstaje i tak cudownie się do mnie przytula,mówiąc „mama”.Jest wtedy absolutnie przesłodki.Tak bezgranicznie mi ufa i czuję się wtedy najważniejszą osobą na świecie – w końcu,dla niego jestem?

    • Reply
      Magdalena
      Lis 16, 2017 at 08:54

      Kiedy synek skończył już roczek najbardziej brakowało mi tych miniaturowych stopek, które jeszcze nigdzie same nie powedruja ? przez pierwsze miesiące życia mama jest całym światem dla maluszka. Dba, karmi, pielęgnuje, wszędzie ze sobą zabiera. I nagle dziecko zaczyna chodzić, robi się bardziej samodzielne i zaczyna zauważać, ze on i mama to dwie odrębne osoby, chodź do tej pory wydawało się, ze to jedność ? oczywiście dalej jesteśmy najważniejszymi osobami w życiu naszych dzieci, potrzebują Nas, zeby poznawać świat, lecz stają się coraz bardziej niezależne …
      Teraz synek ma 2 latka, a 2,5 miesiąca temu urodziła mu się siostrzyczka. Znów mam te miniaturowe stopki, które potrzebują mnie do przemieszczania się, oraz dwie male główki do kochania (synuś i córcia) ?

    • Reply
      Marysia
      Lis 17, 2017 at 12:19

      Nasza Beatka przyszła na świat przez cesarskie cięcie. Tęsknię za tym momentem, kiedy usłyszałam jej cieniutki, krótki muskający lekko powietrze, srebrzysty okrzyk. Nie zapomnę chwili, w której po raz pierwszy położna pochyliła się nade mną z Beatką, a ja ujrzałam jej maleńką twarzyczkę z zamkniętymi oczkami i jedyne co przechodziło przez gardło przeszywając serce, to „Słoneczko” i pierwszy buziak w delikatny policzek. :-) Ckni mi się również za tymi małymi nuziami z brązową małą plamką w kształcie fasolki po prawej stronie. :D Najpiękniejsza plamka na świecie. ;)

    • Reply
      Dorota
      Lis 17, 2017 at 20:45

      Ja najbardziej tęsknię za pierwszym dniem po powrocie ze szpitala do domu był to niezwykły i niezapomniany dzień ponieważ długo byliśmy w szpitalu w sumie 12 dni przez wrodzone zapalenie płuc i antybiotyk który przyjmowaliśmy i ten dzień był cudowny bo nareszcie wszyscy razem w domu pierwsza noc w swoim łóżeczku są to cudowne wspomnienia pierwsza kąpiel troszkę ze strachem. Tęsknię za każdym minionym dniem bo już nie wróci mój synek ma ponad miesiąc a każdy dzień jest niezapomniany i tęsknię za każdym minionym ale cieszę się i biorę z każdego dnia jak najwięcej. Każdy dzień jest cudowny i wyjątkowy i każdego uczymy się siebie nawzajem. Macierzyństwo to cudowny okres a w nim same chwile za którymi będziemy tęsknić dlatego cieszmy się każdą chwilą z maluszkiem. Tęsknię również za kopniakami w brzuszku i za pierwszą wizytą na usg tęsknię za pierwszym usłyszanym biciem serca

    • Reply
      Aleksandra
      Lis 19, 2017 at 09:11

      Jestem mamą od czerwca 2017 roku. I od tego czasu moje wyobrażenia o macierzyństwie zostały zweryfikowane co do joty. Gdy byłam w ciąży, wszystko miałam zaplanowane. Naturalny poród, kangurowanie, karmienie piersią. Szkoła rodzenia tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to wszystko będzie takie naturalne, proste i piękne. A potem 10 czerwca przyszedł na świat mój syn. Urodził się przez cesarskie cięcie, którego tak koszmarnie się bałam. Był maleńki, ważył nieco ponad dwa kilogramy i zupełnie nie miał sił, żeby samodzielnie jeść z piersi. Z resztą na początku w ogóle nie było co jeść, bo mój organizm przekonany, że nadal jestem w ciąży zaczął produkować mleko dopiero po pięciu dniach ciężkiej pracy z laktatorem. Myślałam, że to tylko na chwilkę. W końcu doradczyni laktacyjne i położne mówiły, że muszę przystawiać małego do piersi i z pewnością się uda. To moje zaplanowane macierzeyństwo jesszcze miało szansę stać się rzeczywistością. Dni mijały. Ja „randkowałam” z laktatorem siedem a nawet osiem razy na dobę. Ten pierwszy laktator wytrzymał miesiąc. I choć sprzęt się poddał, ja próbowałam dalej. Tym razem z laktatorem innej marki. Dość powiedzieć, że przez prawie pół roku przetestowałam laktatory wielu marek. Póki co, LOVI wytrzymuje ze mną najdłużej.
      Moje macierzyństwo zupełnie nie jest takie, jak zaplanowałam. Mój syn pokochał butelkę. O jedzeniu z piersi nie ma mowy. Więc zacisknam zęby i regularnie odciągam dla niego mleko. Jestem z siebie ogromnie dumna, bo systematyczność nigdy nie była moją silną stroną. A tymczasem, jako mama znalazłam w sobie ogromne pokłady samozaparcia i codziennie karmię mojego syna wyłącznie moim mlekiem. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie laktator i moja silna wola. Narodziny dziecka od pierwszych chwil weryfikują wszystkie nasze plany i założenia. U mnie na szczęście ta nowa wersja macierzyństwa, na którą nie byłam gotowa, okazała się całkiem przyjemna. A czy będę kiedyś tęsknić za laktatorem? Na pewno nie. Choć zapewne będę miło wspominać te noce, kiedy to mój mąż karmił i usypiał naszego synka, a ja mogłam się w końcu wyspać ;)

    • Reply
      Monika Łaska
      Lis 19, 2017 at 21:16

      Monika Łaska – monikaw23@gmail.com

      Odpowiem na pierwsze pytanie, czyli jak wyobrażam sobie początek macierzyństwa.
      Wyobrażać sobie jako tako nie muszę, gdyż jestem na samym początku mojej drogi z synem Jasiem. Urodził się 3 tygodnie temu i nasze początki są piękne, ale niestety nie należą do łatwych. W marzeniach wyobrażałam sobie jak to będzie pięknie karmić piersią, ale niestety nie udało nam się. Walczymy, aby jak najdłużej Jaś mógł zajadać się moim mlekiem, więc odciagam je za pomocą laktatora.
      Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale wiem jedno – na pewno warto! Widząc mojego syna staram sie jak mogę. Jego oczy są tak piękne i wpatrzone we mnie, mamę, że mam nadzieję uda nam się karmić miłością jak najdłużej!

    • Reply
      Magda
      Lis 21, 2017 at 22:15

      Za czym najbardziej tęsknie z początku swojego macierzyństwa? Za wszystkim. Dosłownie.
      Za malutkim ciałkiem. Bardzo malutkim, bo córcia była prawdziwą kruszynką. Za ciałeczkiem, które mogłam trzymać jedną ręką, za cudownymi fałdkami i tą marmurkową, cieniutką skórką. Za maleńkimi stópkami i rączkami na mojej i tak niewielkiej dłoni.
      Za zapachem. Tym jedynym, niepowtarzalnym, noworodkowo-niemowlęcym. Mimo, że używamy tych samych kosmetyków, tych samych proszków i płynów, tego zapachu nie da się powtórzyć.
      Za kolejnymi pierwszymi razami. Za pierwszym spojrzeniem, pierwszym karmieniem piersią, pierwszym uśmiechem. Później pierwsze dźwięki, słowa i ten pierwszy raz gdy usiadła, gdy zrobiła pierwszy krok.
      I nie ma znaczenia, że byłam wtedy okropnie niewyspana, zmęczona i wykończona. Nocne pobudki , bo głodna, bo bolący brzuszek, bo ząbki. Usypianie na rękach, noszenie i kołysanie. Godzinne śpiewanie kołysanek czy robienie „cisisi cisisi cisisi”. A potem zamartwianie się, czy aby nie śpi za długo?
      Tęsknie za każdą chwilą, w której poznawałyśmy się nawzajem.
      Piszę, piszę i tęsknie! Ogromnie tęsknię, bo moja malutka córeczka wcale nie jest już taka malutka!
      Jestem jednak tą szczęściarą, że już niedługo będę mogła odświeżyć te cudowne wspomnienia i na nowo głęboko zakodować je w swojej pamięci. Tak, by wystarczyło mi ich na każdy pochmurny dzień i na czas, kiedy moje dzieci będą już dorosłe i wyfruną z gniazda.

  • Reply
    Magladena
    Lis 14, 2017 at 19:12

    Macierzyństwo to piękna sprawa zwłaszcza jego początki. Gdy rodzisz dziecko zmienia się cały świat i to on jest tym światem ? Zakochanie od pierwszego wejrzenia te malutkie ciałko, rączki, nóżki i wielka potrzeba bliskości mamy. Początki karmienia są bardzo trudne ale z czasem jest coraz lepiej i ten widok tych małych oczek wpatrzonych w Ciebie w cały jego świat. Cały czas się karmimy z synkiem już 21 miesięcy a niedługo przyjdzie na świat rodzeństwo dla Tobiaszka i coś czuję że będe karmić dwójke ?ale niezmiernie cieszy mnie myśl że znowu będę miała w domu takiego małego noworodka bo początki są trudne ale zarazem piękne ?

  • Reply
    Angelika
    Lis 14, 2017 at 19:33

    Ja najbardziej tęsknie za karmieniem piersią – to był wyjątkowy okres, tylko ja i syn. To była chwila dla nas, czasem noce bywały ciężkie bo syn jadł częściej niż spał ( poprawka on jadł i spał równocześnie :) ) ale i tak to były wyjątkowe momenty.
    Brakuje też mi tego brzucha – niesamowite uczucie !!!

    Planujemy drugie dziecko, więc wszystkie te wyjątkowe momenty wrócą ! :)

  • Reply
    Aleksandra
    Lis 14, 2017 at 19:34

    Będę mama porażka drugi. Za pierwszym razem karmiłam piersią tylko albo i aż 5 miesięcy. To były ciężkie 5 miesięcy walczyłam o każdy ml mleka do córki, ale poddałam się. Tym razem jestem bardzo mocno zdeterminowana – chce karmić długo, jeszcze dłużej. Bo wiem ze karmienie piersią to niesamowita bliskość i najlepsze co mogę dziecku dać na te pierwsze miesiące zycia❤️. Chciałabym się na to przygotować m.in. Mieć pożądny laktator ( nie ręczny jak poprzednim razem). Taki mam plan. Zrealizuje go.

  • Reply
    Paulina
    Lis 14, 2017 at 19:48

    Jestem w 36tc. Za miesiąc powitamy na świecie naszą pierwszą córeczkę. Już teraz codziennie mówię mężowi jak bardzo nie mogę się doczekać aż będę mogła ją tulić i wąchać :D W brzuchu daje mi nieźle popalić, więc już sobie zaczynamy wyobrażać co to będzie za giguśka (szczególnie jak odziedziczy charakterek po tatusiu) :O Jak wyobrażam sobie początek macierzyństwa? Nie planuję. Będę żyć i cieszyć się każdą chwilą, bo one zbyt szybko nam uciekają, a małe dzieciątko jest takie maluśkie zbyt krótko, żeby wybiegać w przyszłość. Trzeba żyć tu i teraz :)

    • Reply
      Monika
      Lis 16, 2017 at 17:00

      Niestety człowiek nie ma czasu cieszyć się bieżącą chwilą. Piszę to nietylko z własnego doświadczenia :)
      Dopiero jak czas pójdzie dalej, wspominamy i żałujemy, że to wszystko tak szybko minęło :-(
      Ja karmiłam całe 10 miesięcy. Ostatnie 2 byłam już tak zmęczona nocnym wstawaniem, że ucieszyłam się, kiedy Synek polubił się z mm… ?Teraz, po 3 miesiącach niekarmienia, tęsknię za tą bliskością, wtulaniem się Bąbelka we mnie, jego niemowlęcym zapachem zmieszanym z zapachem mojego mleka :-) Teraz tylko gdy Mały choruje, potrafi się tak przytulić. Na codzień jest zbyt szybki i wszędobylski, by mieć czas na takie przytulasy ?

  • Reply
    Agnieszka Wandelt
    Lis 14, 2017 at 20:09

    Jestem w 11 tygodniu ciąży i już nie.mogę doczekać się tego wszystkiego o czym piszesz :) tak właśnie wyobrażam sobie początek macierzyństwa – sielanka i dużo,dużo miłości :) nasze dzieciątko jest wyczekiwane i już kochane. Nasze pierwsze chwile wyobrażam sobie jako chwile pełne miłości i chloniecia każdej z nich,gdyż będzie mi dane przeżywać to po raz pierwszy <3

  • Reply
    Marysia
    Lis 14, 2017 at 21:00

    Początek macierzyństwa (który już niedługo) wyobrażam sobie jako ogromną kulę, taką bombę uczuć, w której będzie miłość, radość na widok wyczekiwanego Szczęścia, obawa co i jak, niepewność czy aby na pewno wszystko robię dobrze ,ale i ekscytacja, bo w końcu Jest, to Moje, Kochane Dziecko. Na pewno zarówno przy pierwszym jak i przy każdym kolejnym Maleństwie chce się zapamiętać jak najwięcej i tak sobie myślę , ze Ono jest na początku takie spokojne by pozwolić mamie na chłonięcie tych wszystkich wyjątkowych chwil, by mogła patrzeć, podziwiać i zatrzymać tę bombę uczuć w sercu już na zawsze i wracać do niej wspominaniami kiedy tylko zechce, a zwłaszcza jak rozkoszny maluch stanie się mniej rozkosznym, trochę większym i tupiącym nogą potworkiem z własnym zdaniem :).

  • Reply
    Agnieszka
    Lis 14, 2017 at 21:14

    Ja najbardziej tęsknię za karmieniem piersią. Było to najwspanialsze uczucie jakiego doświadczyłam i kiedy odstawiałam drugie dziecko od piersi po 13 miesiącach karmienia to kilka nocy przepłakałam że nie będę miała okazji doświadczyć ponownie tego uczucia. Na szczęście los chciał inaczej i obecnie spodziewam się trzeciej dzidzi i już nie mogę doczekać się tego jak przytulę maluszka i będę mogła ponownie doświadczyć tego cudownego uczucia. Niestety spodziewam się że mogę mieć problemy z pogryzinymi brodawkami co miało miejsce z poprzednimi maluchami, dlatego muszę zaopatrzeć się w laktator (poprzedni się popsuł bo był często eksploatowany),, który pomoże mi przejść przez trudne chwile, aby w konsekwencji jak najdłużej móc doświadczać tego wspaniałego uczucia ?

    • Reply
      Anna
      Lis 15, 2017 at 10:25

      Początek macierzyństwa? Ciężko wyobrazić sobie coś, co jest całkowicie nowe i nieznane… Podejrzewam, że będzie podobny do początku mojej ciąży. Z jednej strony ogromna radość, poczucie głębokiej miłości od pierwszej sekundy, a z drugiej strony strach, przerażanie, obawy. Wiadomo, że lekko nie będzie ;) ale już wiem i jestem przekonana, że warto! Warto przewartościować całe swoje życie, warto w końcu zadbać o siebie i swoje zdrowie (a tym samym zdrowie Maluszka), warto marzyć, mieć nadzieję i warto stawiać czoła wszystkim przeciwnościom! Już się nie mogę doczekać, kiedy przyjdzie mi się z tym zmierzyć <3

  • Reply
    Monika
    Lis 14, 2017 at 21:20

    Monika Szymanska monikakruszynska0501@gmail.com

    W maju 2018 po raz pierwszy zostaniemy rodzicami. Tylko osoby ktore doświadczyły tego oczekiwania, wiedza ile skrajnych emocji siedzi w człowieku. Szczęście, ekscytacja a czasami myśl czy dam radę, czy będę dobra matka. To chyba normalne i pewnie przechodzi jak ta mała istotka przychodzi na świat. Od zawsze marzyłam aby karmić moje dziecko naturalnie jak najdłużej, marzy mi sie noszenie w chuście i ta bliskość która towarzyszy za każdym razem kiedy masz je w ramionach, kiedy ono czuje, ze to właśnie ty a nie kto inny jest jego mama. To bezpieczeństwo i bezgraniczna miłość. Na sam widok małych śpioszków i bucików, chce mi sie płakać ze szczęścia. Chciałabym robić zdjęcia i wywoływać je syksecywnie. Nie 100zdjec na tel, tylko piękne albumy, dokumentujące i uchylające jak dziecko dorasta, zmienia się.

  • Reply
    Marta Anna
    Lis 14, 2017 at 21:32

    Za czym tęsknię?
    Za codziennym masażem po kąpieli mojej córeczki. To będą niezapomniane chwilę kiedy po wyciągnięciu z kąpieli takiego maluszka nakładasz olejek i masujesz taką kruszynke. Te malutkie stopki,rączki…a twoja malutka miłość patrzy na Ciebie swoimi dużymi oczkami i nie widzi poza Tobą świata.
    U nas karmienie piersią nadal trwa dlatego to wciąż jeszcze żywe przeżycia,ale na pewno koedy nasza mleczna droga się skończy będzie również jednym z najlepszych wspomnień.
    Macierzyństwo to piękny czas!
    Pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe mamy ;)

  • Reply
    Marta
    Lis 14, 2017 at 21:37

    W drodze moje pierwsze dziecko… Bardzo wyczekiwane przeze mnie i narzeczonego. Jak sobie wyobrażam początek macierzyństwa? Napewno jako piękny okres pełen uśmiechu, dumy i łez szczęścia. Wiem, że będzie mnóstwo ciężkich dni i nocy i czasami może zabraknie sił lecz gdy spojrzę na moje maleństwo spokojnie śpiące lub bawiące się ze swoim tatą, to wszystkie te złe chwilę będą mi wynagrodzone właśnie tym widokiem. Tak sobie wyobrażam moje początki macierzyństwa, których doczekać się już nie mogę :)

  • Reply
    Patrycja (Marta Marta)
    Lis 14, 2017 at 21:48

    Ja tęsknię za wszystkim, za pierwszym uśmiechem, słowem, krokiem. Ale najbardziej wspominam sam początek którego tak brakuje i tak szybko minął. Niestety nie miał kto uwiecznić, bo rodziłam sama, otóż były to chwile odrazu po urodzeniu córeczki. Ten moment i wyczekany płacz to jedno z najważniejszych chwil w moim życiu, dostanie takiego okruszka na brzuch i to ciepło bijące od córeczki było magia. Nie liczyło się nic innego.. Wtedy czułam się jakby cały świat to tylko my we dwie i chwila w której się poznajemy. Pierwszy jej zapach, pierwsze karmienie, cos co było zupełnie nowym nieznanym i niepewnym, ale jakoś się udało.. Chociaż karmiliśmy się krótko, ale było cudownie, te małe rączki które chwytały za palec, oczka pełne miłości które wpatrywały się we mnie, ta bliskość.. Teraz czekamy na drugiego okruszka i mam nadzieję że będzie trwać to wszystko dłużej..

  • Reply
    Klaudia
    Lis 14, 2017 at 22:10

    Tak bardzo teskniłam za maluszkiem, za takim bezbronnym i zależnym od mamy dzieckiem, że zdecydowaliśmy się na drugie dziecko :) pamiętam te wszystkie piękne i niepowtarzalne chwile. Pierwsze posiłki, pierwsze sylaby, później słowa mama i tata, pierwsze kroki :) wspaniałe jest znów móc pokazać drugiemu dziecku świat od podstaw.. Dzieci są takimi cudami, że dla nich warto wszystko :) Kto wie.. Może za kilka lat zabije kolejne serduszko pod moim

  • Reply
    Jowita
    Lis 14, 2017 at 22:43

    Jak wyobrażasz sobie początek macierzyństwa? Mój początek zaczął się ponad 3.5 roku temu myślałam że to będzie sielanka, że pewne rzeczy jak karmienie piersią przychodzi w monnecie pojawienia się ukochanego bobasa….a były to chwile walki, stresu, łez ale i też radości gdy te małe oczka z taką miłością patrzyły jak mama daje mleko? były też to chwile pracy z laktatorem lovi które trwaly 17 miesięcy i za to jestem wdzięczna.
    Za czym tęsknię? Za zapachem niemowlęcej skóry, za miłością w chuście, że do pewnego momentu było się wszystkim dla dziecka? choć dziś w prawdzie nadal karmie 2 dziecko, nadal czuje zapach niemowlaka i widzę bezgraniczna miłość i szczerość w oczach mojej córki i słyszę mama mleka to wiem ze za moment to wszystko się skonczy i będę tęsknić, ale wiem też ze gdy wrócę do pracy lovi mogło by przedłużyć nasza przygodę i dać jeszcze więcej wspomnien

  • Reply
    Iwona P.
    Lis 14, 2017 at 23:04

    Najbardziej tęsknię za spędzaniem wspólnie czasu- starszej corce po urodzeniu mlodszej zrobilismy dluzszą przerwę w przedszkolu, abyśmy mogły razem ją poznawać, uczyć się nowej codzienności, rytmu, bez pośpiechu, chodzenia w pizamach do południa, długich spacerów i wielu wyjazdów. Teraz, gdy musiałam wrócić do pracy tego czasu nie da się rozciągnąć, poranny pośpiech nie przypomina tych leniwych porankow sprzed 1.5 roku, popołudnie w kilka minut zamienia się w porę spania, po tygodniowym maratonie w weekend tylko od czasu do czasu pozwalamy sobie gdzieś wyskoczyć, odpuszczajac nadrabianie zaległości całego tygodnia. Oczywiście przy dobrej organizacji praktycznie na wszystko jest czas, ale kurczę, wlasnie tego mi brakuje- tego braku grafika, nieprzewidzianych sytuacji, które zamiast stresowac powodowaly śmiech i zmianę koncepcji na dany dzień.
    Brakuje mi też tego, że moje dziewczynki stają się samodzielne (ile razy o tym marzylam), juz nie są tak zależne ode mnie, chcą o sobie decydować i mają odmienne zdanie. Niby to cieszy, ale jakoś tak tęskno za tym, by być całym światem.

  • Reply
    Julia
    Lis 14, 2017 at 23:21

    Ja najbardziej tesknie za momentem kiedy otrzymalam coreczke zaraz po porodzie i moglam ja ucalowac.. ten zapach i smak mazi byl taki magiczny.. moze niektorzy sie pukna w glowe gdzie tu w tym cos fajnego ale dla mnie to byl najpiekniejszy moment w zyciu.. I oczywiscie tesknie za kazdym dniem jak ona byla taka malusia.. ten czas tak szybko leci… Moja corcia to moj Skarb i najwieksze szczescie, kazdego dnia dziekuje za to ze jest ze mna ❤

  • Reply
    Maja PeL
    Lis 14, 2017 at 23:28

    Ten początek jest po prostu magiczny. Jest bardzo trudny dla świeżo upieczonej mamy ale przede wszystkim wyjątkowy. Płacz i zwątpienie w siebie przeplata się z bezgraniczna miłością i totalnym zachwytem nad mała bezbronna istotka. To poczucie odpowiedzialności za tworzenie przepięknej i jakże ważnej relacji mama-dziecko, często okupionej zarwanymi nockami a zarazem ogromem szczęścia…bo właśnie się uśmiechnęła;) Te połączenia są właśnie magiczne. Za tym tęsknie najbardziej.

  • Reply
    poprostukasia
    Lis 14, 2017 at 23:34

    Czekam na ten cudowny czas,

  • Reply
    Ania
    Lis 15, 2017 at 00:10

    Moje dziecko wczoraj skończyło swój pierwszy miesiąc. Mimo krótkiego czasu jaki spędziliśmy razem, już mogę stwierdzić, że na początku macierzyństwa brakowało mi skupienia się na tym, co działo się tu i teraz. Po dłuższym pobycie w szpitalu przed porodem i narodzinach małego (które wyglądały zupełnie inaczej niż sobie to wyobrażałam) byłam zbyt zmęczona i zdołowana, żeby cieszyć się dzieckiem. Teraz, po kilku popełnionych błędach i nieprzespanych nocach zaczęłam doceniać to co mam. I wcale nie spieszy mi się do kolejnego dnia. Po karmieniu trzymam synka na rękach i wpatruję się w niego myśląc, że już nigdy nie będzie tak malutki jak w tej chwili i że muszę wycisnąć z tego momentu ile się da. Zbyt często przejmujemy się czy dziecko będzie miało jedyny w swoim rodzaju kocyk czy zabawkę a zbyt rzadko cieszymy się tym, że jest zdrowe i że po prostu jest na świecie. Ja już nie zamierzam tracić czasu na zbędne rozmyślania.

  • Reply
    Agnieszka Jankowska
    Lis 15, 2017 at 08:55

    Jak wyobrażam sobie początek macierzyństwa?
    W moim wyobrażeniu jest to kolejne wielkie wyzwanie w życiu, które trwa przez całe nasze życie. Bo macierzyństwo nie ma końcowego terminu, mamą dla dziecka jesteśmy całe życie. Najbardziej ze wszystkiego przeraża mnie wizja porodu, ta czynność, kiedy to w szpitalu musisz użyć wszystkich swoich sił by „wypluć” tą małą istotę na świat. Po wszystkim, kiedy już tulisz ją w ramionach myślisz sobie „uff… udało się, teraz już będzie z górki”. Nic bardziej mylnego! Właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa przygoda z torem przeszkód. Pierwsze kolki, nieprzespane noce, ulubione ciuchy, które kiedyś dobierałyśmy starannie, teraz są oznaczone dziecięcym pawiem, pierwsze ząbki i … masa porad od rodziny i innych ludzi (aż myślisz sobie co ja robię nie tak?!). Przychodzi moment, że siadasz, rozglądasz się w poszukiwaniu swojego dawnego życia, a widzisz wokół siebie tylko stertę pieluch, ubranek do poprasowania i męża, który tak trochę jakby schudł, bo nie masz czasu nawet obiadu ugotować :p Ale wtedy też widzisz tą małą istotkę, która słodko śpi, uśmiechając się do siebie, która mocniej chwyci Cię za palec abyś nie odeszła za daleko. Widzisz czułe spojrzenie męża, uśmiech na jego twarzy i bijące szczęście z jego oczu. Wtedy właśnie wiesz, że masz WSZYSTKO, że nic innego tak naprawdę nie ma znaczenia, bo jestem mamą i żoną i mam swoją rodzinę, która idealnie dopełnia moje życie.

    Agnieszka
    e-mail: agnieszkaa.kubanska@gmail.com

  • Reply
    Aneta
    Lis 15, 2017 at 09:13

    Aneta necior.az@gmail.com
    Moja córka ma 4 lata ale za dwa tyg może wcześniej przyjdzie na świat nasza druga córka i nie możemy się doczekać za tymi małymi raczkami nozkami i za tym uściskiem palca przez maleństwo ;) za tym przebieraniem ustami w poszukiwaniu piersi. ;)

  • Reply
    Lilianna Szwarc
    Lis 15, 2017 at 09:20

    Nasze pierwsze dziecko ma sie urodzić juz 25 grudnia ?.
    Wszystko jest takie pierwsze i nowe. Nie do konca odkryte i świadome. Jednak początek macierzynstwa wyobrazam sobie tak, ze to bedzie czas tylko dla nas. Daleki od codziennej gonitwy, stresującej pracy i tego z czy mamy do czynienia na co dzień. Czas tylko dla nas. Dla mnie i maluszka. Czas wyciszenia i czułości tak bardzo nam wszystkim potrzebny w tym zabieganym świecie.

  • Reply
    Aleksandra
    Lis 15, 2017 at 10:37

    Kończę 35 tc. ? Za moment przyjdzie mi stoczyć nową rolę zycia – rolę mamy. Nie mogę się doczekać, choć czuję lęk przed nieznanym to czuję że będą to moje najlepsze chwile życia. Wiem też, że nie będzie łatwo, ale jestem gotowa na wszystko. Początek macierzyństwa wyobrażam sobie jako wyjątkowy czas. Czas spędzony na tulenie, całowanie, dbanie o moją Perełkę. Spodziewam się też chwil niepewności czy aby na pewno robię wszystko dobrze. Pewnie jak każda świeżo upieczona mama.
    Wiem tez, że dla całego świata mogę być nikim, ale dla niej będę całym światem – będę jej mamą.
    Aleksandra

  • Reply
    Agnieszka
    Lis 15, 2017 at 10:39

    Jako że jestem mamą dwóch chłopców ( Kacper 4,5 roku, Ksawery 2 lata) mogę napisać za czym tęsknię najbardziej z początków macierzyństwa.
    Tęsknię za:
    -zapachem noworodka (te maluszki mają naturalny, piekny, jedyny w swoim rodzaju zapach)
    – za tą bliskoscią z maleństwem (mimo że wcale nie mam dużych synów to już nie chcą się tak ze mną tulić a mi tego brakuje?)
    – za karmieniem piersią (chodź kiedy karmiłam uważałam to za koszmar bo byłam ciągle uwiązana w łóżku z małym przy piersi to z perspektywy czasu mogę powiedzieć że tak tęsknię za tym okresem)
    – za nocnym wstawaniem (chociaż w życiu nie pomyślałam że będę mogła za tym tęsknić)
    – za wiciem gniazdka dla maluszka
    – tęsknię po prostu za tymi malutkimi stópkami i rączkami

    Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, i tak bardzo za tym wszystkim z poczatków macierzyństwa teskniłam że obecnie z mężem oczekujemy naszego trzeciego maluszka który już niebawem się pojawi bo termin mam na Wigilię, jeśli maluch zechce się z nami przywitać w terminie to będziemy mieli najwspanialsze święta, a ja od nowa będę mogła przeżywać te najcudowniejsze momenty❤️
    Agnieszka.
    sadowska.agnieszka94@gmail.com

  • Reply
    Karolina
    Lis 15, 2017 at 10:41

    Choć jestem dopiero na początku matczynej drogi, bo moja córcia ma trochę ponad 4 miesiące, tęsknie już za każdą chwilą, która przemija. Jak tylko mała przyszła na świat powtarzaliśmy sobie z mężem: „niech szybciej minie ten pierwszy miesiąc”. Przy pierwszym dziecku człowiek zamiast cieszyć się wspólnym czasem, martwi się czy wszystko z maluszkiem dobrze, bo to za dużo płacze, za długo „wisi na piersi”… Moje maleństwo od urodzenia staram się karmić piersią, choć nie przyszło mi to tak łatwo i naturalnie. Na początku córa była typowym „cycoholikiem”. Momentami miałam serdecznie dosyć i chciałam chwili odpoczynku dla swoich zbolałych piersi. Po skończeniu drugiego miesiąca mój maluszek zaczął coraz mniej czasu spędzać na jedzeniu. Aktualnie jesteśmy na etapie 2-3 minutowego ssania, kończącego się często akrobacjami w moim wydaniu, a unikami ze strony Oleńki. Przy usypianiu dochodzimy maksymalnie do 10 minut. Tęsknie za tamtymi chwilami bliskości i liczę po cichu, że córcia się jeszcze „nawróci” i wydłuży się ten czas, a nasza „mleczna przygoda” nie zakończy się przedwcześnie.

  • Reply
    Pipka Joanna
    Lis 15, 2017 at 10:42

    Najbardziej tęsknię za momentem porodu bo pomimo , że nie było to najprzyjemniejsze uczucie to ta chwila kiedy dają Ci w ramiona wyczekiwane maleństwo jest niezastąpiona :) Moja córeczka niedługo kończy roczek a już w marcu zostanie starsza siostra więc myśląc , że znów przytule wyczekiwanego szkraba nawet poród nie wydaje się straszny:)

  • Reply
    Anna
    Lis 15, 2017 at 10:49

    Anna – annach1989ch@gmail.com
    Biorę udział w konkursie.
    Sama nie wiem od czego zacząć, chciałabym tyle napisać. Cały szał przygotowań zaczął się dość szybko, ubranka, wózek, łóżeczko, wszystkie te butelki i inne gadżety. To wspaniały okres, kiedy jeszcze z brzuchem krzątałam się po domu i wyczekiwałam terminu porodu. Bardzo tęsknie za tymi pierwszymi momentami w domu, kiedy uczyłam się własnego dziecka, uczyłam się tego jak być mamą. Kiedy wróciłam z synem do domu i złapałam oddech ze słowami ,,jestem mamą” dni leciały szybko, a ja byłam coraz szczęśliwsza. Jednak chciałabym napisać, że ogólnie bardzo tęsknie za pierwszymi miesiącami, dzisiaj jestem o wiele mądrzejsza i wiele bym zmieniła. Macierzyństwo to wspaniały moment w życiu kobiety. Tęsknie za noszeniem mojego syna na rękach, kiedy jako noworodek zasypiał w trakcie jedzenie, tęsknie za małymi ubrankami, smoczkami, zapachem oliwki, tęsknie za tym wspaniałym przytulaniu w dzień i w nocy, bez końca, tęsknie za spacerami z wózkiem, za bujaniem, śpiewaniem i głaskaniem. Oczywiście te wszystkie czułości w jakiś sposób jeszcze są, bo nadal głaskam, śpiewam dziecku, ale mój syn to już prawie 2-latek, który ma swoje zdanie :)
    Jestem wdzięczna za to co dostałam od życia, za to, że mam najcudowniejsze dziecko na świecie, a ja jestem mamą, jestem kimś wyjątkowym w oczach mojego dziecka. Tego szczęścia nie da się opisać.
    Brakuje mi wielu rzeczy i przychodzą momenty, że ponownie chciałabym zajść w ciąże, znowu to wszystko przechodzić. Cały okres samej ciąży był magią przeżywanych uczuć, wszystko odczuwałam podwójnie, mocniej, lepiej…. to na prawdę wyjątkowe. Dzisiaj jestem z mamą z małym bagażem doświadczeń, każdy dzień to coś nowego, chyba zawsze pozostanie we mnie tęsknota do pierwszej, wyczekiwanej, wymarzonej ciąży i dziecka.

  • Reply
    Edyta
    Lis 15, 2017 at 10:53

    Piękny tekst. Bardzo wzruszający. I to nie z powodu hormonów, ktore buzują w moim organizmie na „ostatniej prostej”, a emocji i podekscytowania, które mi teraz towarzyszą. Kompletowanie wyprawki, składanie i rozczulanie się nad malenkimi ubrankami, zastanawianie się, do kogo będzie podobny nasz Synek, jakie będzie miał oczy – to przeżywam teraz, a jak sobie wyobrażam początek macierzyństwa? Nie wyobrażam tego sobie. Z jednej strony jestem pełna obaw, czy nie zawiodę Maleństwa, a z drugiej nie mogę się doczekać aż je utulę do serduszka i ucałuje. Jest to dla mnie wielka niewiadoma, ponieważ razem z Mężem oczekujemy na pierwsze dziecko. Jesteśmy świadomi, że czeka nas nie lada wyzwanie, ale wiemy również, że przed nami jeden z najpiękniejszych momentów w zyciu, który w dodatku przypada w magicznym okresie Świąt Bożego Narodzenia. To, że Święta spędzimy juz w trójkę jest dla mnie najbardziej wartościowym prezentem od życia.

  • Reply
    Katarzyna
    Lis 15, 2017 at 11:01

    Zacznę od tego, że rodzę za 3 tygodnie. Czy się cieszę? Ogromnie! Czy się boję? Jeszcze bardziej… Czym dla mnie jest początek macierzyństwa? Momentem wkroczenia w inne życie. Do tej pory żyłam dla siebie, teraz będę żyć dla kogoś. Będę całym życiem dla Małej Istoty. Początkowy czas macierzyństwa jest jak spełnienie, wzajemne okazywanie miłości, cierpliwości i oddawania drugiemu człowiekowi wszystkiego co najlepsze. To czas kiedy jesteś uniesiona kilka metrów nad ziemią. Trzymają Cię skrzydełka tego malutkiego Aniołka, który zasypia w Twoich ramionach. To taki idealny obraz odczuć, które na pewno się pojawią, ale też będą poprzeplatane tymi gorszymi momentami. Macierzyństwo to czas nieprzespanych nocy, wiecznego prania, prasowania, zmieniania pieluch, krzyków, płaczu i wpadania w histerię… Męczących godzin spędzonych przy pierwszych nieumiejetnych karmieniach piersią… Ale to wszystko to nic. Przetrwamy to, razem. Musimy. Bo cały wielki świat, z którym spotyka się Maleństwo, jest o 100 razy bardziej przerażające dla Niego. Muszę być na prawdę silna żeby pomóc Mu iść tą drogą. Nagrodą jest każdy uśmiech zobaczony na twarzy mojego dziecka, nawet ten najmniejszy… A spełnieniem zobaczenie własnego odbicia w oczach dziecka w dorosłym życiu…

  • Reply
    Kasia
    Lis 15, 2017 at 11:11

    Sześć tygodni temu urodziłam moje pierwsze dziecko, cudownego synka. Mimo, że było to bardzo niedawno już tęsknie za chwilami po porodzie, za tym cudownym momentem gdy położono mi go na brzuchu, po tym jak przyszedł na świat. Tęsknie za nim, nawet gdy trzymam go w ramionach, a najcudowniejsze są dźwięki które wydaje z siebie gdy układam jego główkę na swoim ramieniu, blisko mojego ucha. Cmokanie, delikatny oddech, lekkie postękiwania. Najwspanialsza muzyka dla moich uszu. Już dziś wiem, że za tym najbardziej będę tesknić gdy on podrośnie <3

  • Reply
    Joanna
    Lis 15, 2017 at 11:17

    Aż mi się łezka w oku kręci, bo mimo, że moja Gabi ma dopiero 4 miesiące to ja już tęsknię za początkiem jej życia ;) pamiętam nasze pierwsze chwile po powrocie do domu, gdzie zjechała cala moja rodzina, ale dali nam ten czas, byśmy mogli w spokoju poznawać się z tą naszą kruszynką, pamiętam jak z mężem leżeliśmy w naszym łóżku i patrzyliśmy na te małe usteczka, policzki, przymknięte oczka, czując się tak jakbyśmy odkrywali nowe lądy, jakbyśmy to my wynaleźli rodzicielstwo :) wszystko było takie nowe, piękne, nasze i naturalne. Tak jakbyśmy od zawsze byli zaprogramowani do bycia rodzicami. Pamiętam, jak Gabi pierwszy raz w szpitalu spróbowała mojego mleczka, a ja nigdy nie czułam się taka dla kogoś ważna, jak wtedy dla Niej. Bo nigdy jesteś ważna dla męża, dla rodziców, dla brata czy siostry, ale to nawet w połowie nie może się równać do tego uczucia jakim darzy Cię to maleństwo. A gdy zdajesz sobie sprawę, jak kruche i delikatne jest, to chcesz je chronić za wszelką cenę. Myślę, że natura wiedziała co robi, po prostu :)
    Tęsknię też za tymi chwilami, gdy zbieraliśmy ją ze szpitala, czułam się jakbym odbierała w banku kumulacje w euro millions! Pamiętam położna, która nam ją ubierała do domu, że mimo, że robiła to codziennie kilka razy, to wiedziała jaki to dla nas cud i uśmiechała się na nasze ochy i achy :)
    A ten malutki różowy serwetek,w którym ją zabraliśmy do domu mam schowany i nikomu nie oddam :)
    Tęsknię za wieloma chwilami, ale cieszę się każda kolejną. Bo w tym cala magia, że ta przygoda zwana macierzyństwem będzie trwać i trwać :)

  • Reply
    Emilia K
    Lis 15, 2017 at 11:23

    Mam córeczkę która nie dawno skończyła dwa latka, i staramy się z mężem o kolejne dzieciątko. Gdy czasem oglądam zdjęcia z tych ostatnich dwóch lat z życia mojej kruszyny , tęsknie bardzo za tymi pierwszymi chwilami, tak nie wiele z tego czasu pamiętam bo niestety dopadł mnie „Baby Blues” i wiele chwil mi umknęło. Ale gdy zaczynam sobie przypominać to chciała bym jeszcze raz przeżyć te pierwsze chwile . Kiedy przyszła na świat , kiedy pierwszy raz wzięłam ją na ręce, dotykałam tych malusich stópek i rączek. Ciąże wspominam bardzo dobrze i już czekam kiedy zobaczę te upragnione dwie kreseczki i będzie rozwijać się we mnie życie. Teraz wiem ,że do wszystkiego podejdę inaczej. Nie będę wymagała tyle od siebie jak wtedy kiedy pierwszy raz zostałam mamą. Tak bardzo chciałam być idealna , tak bardzo chciałam być najlepsza. A przecież to jaka byłam po prostu kochającą mamą mojej córeczce wystarczało, a ja chciałam być jeszcze lepsza i początek był ciężki bo miałam wrażenie ,że w ogóle się do tej roli nie nadaje. A po czasie okazało się ,że wcale tak źle mi nie idzie , a słuchanie własnego instynktu i kierowanie się tym co mi podpowiada serce spowodowało ,że macierzyńsko okazało się o wiele prostsze niż ja myślałam. Mój mąż bardzo mnie wspierał i wspiera , to on powtarzał ,że jestem najlepszą mamą na ziemi i ,że nasza córeczka to wie i to czuje i nie wymaga ode mnie bym starała się bardziej . Mam po prostu ją kochać. I tak też jest . Kocham ją z całego serca, i wiem ,że dla niej jestem najlepszą mamą . Czegóż chcieć więcej. Rola mamy to najlepsze co mnie w życiu spotkało i już nie mogę się doczekać aż będę podwójną mamą :)

  • Reply
    Maja
    Lis 15, 2017 at 11:31

    Jestem mamą 7 letniego syna i tak mi się tęskniło do tych chwil bliskości że 3 miesiące temu dołączył do nas drugi synek. Pomimo iż przeżywam te przyjemności na bieżąco to już tęsknię do pierwszych wspólnych chwil i wzajemnego poznawania. Czerpię pełnymi garściami bo wiem już jak to szybko mija. A karmienia piersią będzie mi brak najbardziej.

  • Reply
    Maja
    Lis 15, 2017 at 11:35

    Jestem mamą 7 letniego syna i tak mi się tęskniło do tych chwil bliskości że 3 miesiące temu dołączył do nas drugi synek. Pomimo iż przeżywam te przyjemności na bieżąco to już tęsknię do pierwszych wspólnych chwil i wzajemnego poznawania. Czerpię pełnymi garściami bo wiem już jak to szybko mija.

  • Reply
    Karolina
    Lis 15, 2017 at 11:51

    Od dwóch tygodni jestem szczęśliwą mamą, która każdego dnia uczy się jak dbać o swojego maluszka. Pewnie wiele osób mogło by uznać, że nie powinnam mówić o swoim doświadczeniu z macierzyństwem i jeszcze nic nie wiem w tej kwestii. Ale ja już śmiało mogę powiedzieć, że niesamowicie tęsknię za momentem, kiedy pierwszy raz mogłam dotknąć mojej córeczki. Nigdy nie zapomnę tej aksamitnej skórki! Bezcenne!

  • Reply
    Karolina
    Lis 15, 2017 at 12:03

    Ja wciąż czekam na maleństwo które będzie ze mną już za 2 miesiące :) początek macierzyństwa jest bardzo trudny dla świeżo upieczonej mamy ale ta mala istotka wynagradza wszystkie trudy :) bardzo bym chciała karmić piersią, a produktu lovi mam nadzieje ze mi to ułatwia :)
    Komponowanie wyprawki to coś wspaniałego!! I już teraz wiem ze na pewno bede za tym tęsknić!

  • Reply
    Paula K.
    Lis 15, 2017 at 12:13

    Jestem w połowie drogi by zobaczyć moje dwa Skarby. Przy czytaniu hormny dały góre i poleciały łezki. Nie mogę się doczekać aż to wszystko mnie spotka, w dodatku podwójnie! Już teraz zaczynamy z Mężem przygotowywać pokoik dla naszych Księżniczek, wybieranie tapety, mebelków. Powoli szykuje wyprawke, te malutkie ubranka, skarpetusie (do nich od zawsze miałam słabość), kocyki, ah.. Od samego początku ciąży „łapiemy” wspomnienia, dokumentujemy jak rośniemy, jak dziewcznki dają znać w brzuszku, że tam są. Za każdym ruchem idzie uśmiech, najcudowniejsze uczucie jakie do tej pory mnie spotkało.
    Nie mogę się doczekać aż Je zobaczę, przytulę, powiem, że Je kocham; aż zacznę Je uczyć każdych najprostszych rzeczy, a One mnie radości z najdrobniejszych szczegółów. Nie mogę się doczekać Ich uśmiechów i łez. Wiem, że będzie ciężko, ale Czekam na to wszystko już bardzo długo, teraz dzięki Bogu udało się podwójnie, co sprawia, że jestem przeszczęśliwa.
    Pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe Mamusie. Korzystajcie z KAZDEJ chwili. <3

  • Reply
    Sylwia
    Lis 15, 2017 at 12:16

    Jestem Sylwia i razem z Gabrysią już oczekujemy naszego wielkiego spotkania, gdyż termin mamy za 5 dni:) Całe 9 miesięcy miałam bardzo zagmatwane i wszystko było wielką niewiadomą. Gabrysia była wielką niespodzianką dla Nas i sprawiła, że moje dotychczasowe życie, w którym obecne były czeste podróże i brak większych zobowiazań przewróciło sie do góry nogami. Okres ciąży jest dla mnie najpiękniejszym dotyhczasowym przeżyciem. Niesamowite uczucie dziecka ruszającego się w brzuch nie ma prównania z niczym innym. Tak też wyobrażam sobie macierzyństwo- kolejny etap tej jedynej, niezapomnianej podróży, bardziej ekscytującej niż jakakolwiek przeze mnie odbyta. Wiem, że będzie to wyjątkowe przeżycie przepełnione wieloma niewiadomymi. Właśnie te niewiadome sprawiają, że nie moge doczekać sie już przeżywać tego okresu. Macierzyństwo dla mnie jest swego rodzaju kolejną podróża w nieznane. Tak samo jak przed każdym wyjazdem czułam swego rodzaju ekscytacje, tak teraz czuje chęć poznania tego co jest dla mnie nowe, nieznane ale w głębi serca czuje że będzie to podróż mojego życia- jedyna, najpiękniejsza, niezapomniana. Jednak najwspanialszą rzeczą, jaka będzie w tej podróży to to, że wiem już teraz, że nigdy nie będę chciała z niej wracać:)

  • Reply
    Daria
    Lis 15, 2017 at 12:16

    Daria dariaszczepaniak@wp.pl
    Najbardziej tęsknię za bliskością mojego maluszka. Ma dopiero niecałe 4 miesiące a i tak jest inaczej niż na początku. Wtedy był taki malutki drobniutki bezbronny i potrzebował całym sobą mojej bliskości. Najchętniej leżał by przy piersi cały dzień i noc. Mimo iż nie raz byłam mega zmęczona po takim maratonie to z perspektywy czasu zaczyna mi tego brakować.
    Teraz Andrzejek wydaje mi się taki duży i pomału bardziej zaradny? To chyba dziwne słowo ale inaczej nie da się tego opisać jest inaczej

  • Reply
    Magdalena Kosowska
    Lis 15, 2017 at 12:23

    URODZIŁAM…Jestem taka Szczęśliwa …Poród moja zmora , coś co chciałam mieć za sobą .
    W domu wszystko gotowe słodkie skarpetki , pajacyki ,koniecznie dostawka do łóżeczka aby mały był blisko ale nie spał z rodzicami bo wiadomo . Strój batmana zamowiony przebiore go zaraz jak odpadnie pępuszek hm brakuje szu misia …
    Mam córcie 5latek jest juz taka samodzielna Sama wybiera sukienkę na urodziny do kolezanki Kiedy ten czas minał a jeszcze chwilę temu byla maluszkiem leżącym na piersi Spiącym poł dnia ..Pamietam jak spała oglądałam jej zdjęcia i czekałam kiedy wstanie ?(tak wiem nienormalne )W domu wszystko zrobione obiad gotowy , spacer zazwyczaj o tej samej porze …. budzi sie uśmiechniety pachnacy bobas Za tym tęskniłam
    Juliusz zasypia przy odkurzaczu Szu miś wymięka Zasypia hmm na chwilę . Jestem wykończona Najchętniej czas spędza u mamy na rękach w nocy zasypia przy mnie nie przenoszę go do siebie bo to kończy sie pobudka a sen jest na wagę złota Mamy ponad miesiac pępuszek nie chce dopaść…Miało byc tak pięknie …
    Zaczyna sie uśmiechać i myśli ze to wszystko wynagrodzi Patrzy na zmeczoną potarganą matke która do tej pory byla gosciem w domu miala czas na kosmetyczke i fryzjera na wyjscia ze znajomymi ..patrzy tymi slodkimi misiowymi oczami i Ma racje to wszystko Wynagradza ten jeden UŚMIECH ?
    I choć bym chciała aby juz siedział i bawił sie na macie to wiem , ze kiedyś zatęsknie za trzymaniem główki , zapachem ,malutkimi stopkami …

  • Reply
    Marta
    Lis 15, 2017 at 12:45

    Kazda ciąża jest inna, każde dziecko jest inne… Ja mając juz 3 latka w domu i w brzuszku małego kopacza co to ma się nam ukazać na przełomie lutego i marca, moge wypowiedzieć się zarówno od strony tego za czym tęsknię i czego mi brakuje oraz tego czego oczekuje . mówiąc o straszaku najpiękniejsza chwilą tego macierzyństwa był poród. Było ciężko i długo ale ta świadomość ze każdy skurcz sprawia że nagroda jest coraz bliżej daje takie niewyjaśnione pokłady sił że pewnie rodzaca byłaby jeszcze w stanie wrzucić 3 tony węgla do piwnicy w międzyczasie. Tak jak piszesz, pierwsze „mama”, „kocham cie” są magiczne i ja osobiście w tych chwilach ryczałam jak bóbr. Teraz juz to „mama” o tej 6 rano nie jest takie magiczne :) tęsknię tez za karmieniem, za tą bliskością, tą małą rączką położona na mojej piersi…. Teraz własnie na to czekam, nie mogę sie doczekać jak maly ssak bedzie tak bardzo ode mnie zalezny, a ja od niego. To jest piekne. Laktator baaaaardzo mi pomoże bo w dalszym ciągu się uczę a zapasy na weekend trzeba będzie robić :) wiem ze z pierwszym dzieckiem w momencie zakonczenia karmienia w zamrazarce mialam 1,5litra mleka :) ;) ;) ha ha ….. Najbardziej pragnę znów poczuć to ze jestem komuś niezbędna, że beze mnie sobie nie poradzi. Chce kochać, przytulać i całować. Pragne tez aby starszak nie czuł się odrzucony a potrzebny. Trudne zadanie przede mną. Macierzyństwo to zdecydowanie najtrudniejszy i najpiękniejszy egzamin w życiu :) [Marta, szczypka25@o2.pl]

  • Reply
    Dorota
    Lis 15, 2017 at 12:47

    Za czym najbardziej tęsknię z początku mojego macierzyństwa…hmm pytanie tylko brzmi czy można tęsknić za czymś czego nie było lub tak jak w moim przypadku było tego tak mało, krótko ,za krótko…? Wydaję mi się że można ,bo ja tęsknię za karmieniem piersią (trwało to jakieś dwa tygodnie) albo chociaż własnym mlekiem (tu okres był dłuższy bo 2msc). Nic nie zastapi tej więzi matki z dzieckiem ,bo nikt nie da cyca prócz matki i to jest właśnie wyjątkowe a zarazem piękne. Matki nikt wtedy nie zastąpi. Na początku wszystko dzieję się po raz pierwszy, każda czynność jest pierwszą w nowej sytuacji. Tęsknię za optymalnie małymi drobnostkami ,które zarazem dostarczały taki ogrom uczuć od złości,bezsilności do wzruszeń,poczucia bezpieczeństwa,miłości ,troskliwosci. Tęsknię do budowania tej więzi ,dzięki której syn i przyszła córka (28 tc) będą wiedzieli co to bezpieczeństwo,zaufanie, ciepło rodzinne i bezgraniczna ,bezwarunkowa MIŁOŚĆ. Tęsknię za wieczorami, gdzie łzy napływaly do oczu,serce biło mocniej i szybciej , zagryzajac poraniona już warge z bezsilności dotyczącej kamienia ,dostawialam syna i choć wiedziałam podświadomie że pewnie nic z tego nie wyjdzie (pokarm zanikal ,syn nie łapał cyca,pozostawal reczny laktator-godziny odciagania) to mój wspaniały mały cud byl spokojny. Wystarczyła mu moja bliskość ,wtulenie ,szeptanie do uszka,trzymanie za rączki a on był zadowolony i tak bezbronny ,po prostu był szczesliwy, a jego szczęście było lekiem na całe zło. Małe dziecko , małe czynności mające tak wielkie znaczenie dla jego wychowania.

    Dorota Głuszek , dorotaswiatek22@gmail.com

    Za 11tyg urodze córeczkę i taki laktator byłby spełnieniem moich marzeń i może lekiem na mój strach który mnie ogarnia że znów może mnie coś tak pieknego jak karmienie ominąć…

  • Reply
    Anna Bańka
    Lis 15, 2017 at 12:56

    Jestem mamą od 14tygodni i bardzo tęsknię za chwilami od pierwszego dotknięcia maleństwa, kiedy to położyli mi córcię na brzuchu, jej ciepło, te malutkie rączki i nóżki, kiedy to mąż przeciął pępowine, kiedy pierwszy raz wziął ją w ramiona. Ta kruszynka, za którą oddałabym życie. Tyle łez wylanych ze szczęścia. Niestety nasza mała rodzina musiała się rozdzielić w 5 tygodniu życia naszej malutkiej, mąż musial wyjechac, chcemy stworzyć wspólny dom więc rozłąka jest konieczna. Dlatego tak bardzo tesknie za pierwszymi chwilami gdy bylismy razem z naszym maleństwem. Córcia w ramionach męża taka malutka, bezbronna, szczęśliwa. Nikt tego nam nie wróci, niunia rośnie a tata widzi to tylko przez ekran. Najchętniej cofnelabym się do pierwszych dni bo wtedy niunia uspokajała się kiedy mąż brał ją na ręce a teraz wszystko może być zmienione o 180 stopni. Ale cieszę się zdrowiem i każdym dodatkowym kilogramem Nelci.

  • Reply
    Sylwia
    Lis 15, 2017 at 13:03

    Jestem Sylwia i razem z Gabrysią już oczekujemy naszego wielkiego spotkania, gdyż termin mamy za 5 dni;) Całe 9 miesięcy miałam bardzo zagmatwane i wszystko było wielką niewiadomą. Gabrysia była dla nas wielką niespodzianką i sprawiła, że moje dotychczasowe życie, w którym obecne były częste podróże i brak większych zobowiązań, przewróciło się do góry nogami. Aktualny okres ciąży jest dla mnie najpiękniejszym dotychczasowym przeżyciem. Niesamowite uczucie dziecka ruszającego się w brzuchu nie ma porównania z niczym innym i już wiem ze będę za tym bardzo tęsknić, dlatego staram się nacieszyć tym uczuciem na zapas. Tak też wyobrażam sobie macierzyństwo- kolejny etap tej jedynej, niezapomnianej podróży, bardziej ekscytującej niż jakakolwiek przeze mnie odbyta, która rozpoczęła się z dniem zrobienia testu ciążowego;) Wiem, że będzie to wyjątkowe przeżycie przepełnione wieloma niewiadomymi. Właśnie te niewiadome sprawiają, że nie mogę doczekać się już przeżywać tego okresu. Macierzyństwo dla mnie jest swego rodzaju kolejną podróżą w nieznane. tak samo jak przed każdym wyjazdem czułam swego rodzaju ekscytacje, tak teraz czuje chęć poznania tego, co jest dl mnie nowe, nieznane, ale w głębi serca czuję, że będzie to niezapomniana podróż mojego życia- jedyna i najpiękniejsza. Jednak najwspanialszą rzeczą, jaka będzie w tej podróży to to, że wiem już teraz, że nigdy nie będę chciała z niej wracać:)

  • Reply
    Aleksandra
    Lis 15, 2017 at 13:03

    Nie wiem czy po tym wpisie potrafię emocjonalnie się pozbierać, żeby coś sensownego napisać tak się rozczuliłam. Mam jedno dziecko, pół roku, kiedy jest na świecie a mam wrażenie, że w głowie jest ponad milion wspomnień. I teraz sobie uświadamiam, że to już nie wróci, że za tym tęsknię.
    Brakuje mi chyba najbardziej tego, kiedy po całym dniu biegania z lakatatorem, mycia i wyparzania butelek brałam go na ręce a on opierał główkę na moim ramieniu zasypiając i słyszałam ten jego cichy oddech jak spokojnie śpi, senny szept. Do dziś to jedno z najlepszych wspomnień, kiedy czuje, że cały mój świat spoczywa na moim ramieniu.
    Jest jeszcze wiele innych wspólnych momentów, o których teraz myślę. Podobnie jak Ty wspominam ten odkrywczy okres, kiedy to byłam wielu rzeczy nieświadoma, musiałam się „uczyć” życia z noworodkiem. I ta cała nauka też jest tym czego mi bardzo brakuje, tego magicznego poczucia, że on się urodził, żeby uczuć mnie co jest w życiu ważne a nie ja jego.

  • Reply
    Edyta
    Lis 15, 2017 at 13:05

    Jestem mamą od 5 miesięcy. A dokładnie od 5 miesięcy i dwóch dni, więc w zasadzie chyba nadal na początku matczynej drogi. Chciałam zostać mamą od kiedy pamiętam…miałam chyba zaledwie 16 lat, gdy w mojej głowie „uruchomił” się instynkt macierzyński, choć zdawałam sobie sprawę z tego, że na zostanie mamą jest zdecydowanie za wcześnie. Na szczęście część mojej matczynej miłości mogłam przelać na mojego synka chrzestnego, który wytrwale przygotowywał mnie do bycia mamą na pełen etat. Najpierw studia, odpowiedni kandydat na tatę, ślub, dom…no w końcu…doczekałam się! Od samego początku jest idealnie. Tak idealnie, że czasami boję się głośno o tym mówić ;). Najpierw 9 książkowych miesięcy – 3 miesiące intensywnych mdłości, 3 miesiące wicia gniazda i 3 miesiące kuli śnieżnej toczącej się do wspaniałego celu jakim była PORODÓWKA. Chyba jak każda przyszła mama bałam się porodu, choć wszyscy bliscy zapewniali mnie, że nie będzie tak strasznie i żebym nie nastawiała się negatywnie to ja i tak po swojemu wolałam nastawić się na najgorsze, a w przeciwnym razie zostać przyjemnie zaskoczona. I tak się stało! Poród wspominam bardzo dobrze, mimo bólu i braku możliwości skorzystania z jakiejkolwiek formy znieczulenia. Poród błyskawiczny, dzięki wspaniałej położnej i wsparciu męża. Przyznam, że nie spodziewałam się, że będzie takim wsparciem dla mnie, choć ostatnie 5 minut moje wsparcie spędziło w kącie sali porodowej przytłoczony intensywnością wrażeń. Było idealnie…mój pierwszy poród, moje pierwsze dziecko – największe szczęście. Jestem pewna, że chcę mieć więcej dzieci i jeśli kolejny poród/porody będą równie „przyjemne” to boję się pomyśleć, gdzie ja te wszystkie moje skarby pomieszczę ;). Z tego dnia tęsknię za każdym momentem, ta wszechobecna radość a zarazem spokój. Cały świat przestał dla mnie istnieć w momencie, w którym przytuliłam mojego Synka. Oglądałam go bacznie, przez kolejnych kilkanaście godzin, liczyłam paluszki, podziwiałam czarną czuprynę i zachwycałam się przepięknymi lazurowymi oczkami, które wyjątkowo często jak na pierwszą dobę życia „wpatrywały się” we mnie z wzajemnością. Od tamtej pory było już z górki i momentów za, którymi tęsknię są tysiące: pierwszy nieświadomy i świadomy uśmiech, pierwsza zabawa grzechotką, pierwszy obrót na brzuszek…każdy dzień przynosi coś nowego i niezapomnianego. Czekamy teraz na pierwszy ząbek, pierwszą zjedzoną marchewkę, pierwszą przespaną noc ;). W moim macierzyństwie każdego dnia tęsknię za poprzednim i czekam z niecierpliwością na kolejny.

  • Reply
    Monika
    Lis 15, 2017 at 13:27

    Mam dwoje dzieci. Adasia urodziłam w 2015 roku, Maksia trzy tygodnie temu :)
    Porównuję okres wczesnego macierzyństwa i dostrzegam mnóstwo różnic między chłopcami, swoją dojrzałością i podejściem. Zaskakujące jak człowiek może się zmienić przez zaledwie dwa lata.
    Najbardziej tęsknię za pierwszym widokiem, pierwszym krzykiem moich dzieci. Ta ulga, serce w miodzie kiedy słyszysz, że wszystko gra, że masz zdrowe dziecko.
    Pamiętam malutką buzię Adasia, jego urocze, nieproporcjonalnie duże dłonie i stopy. To jaki był silny i jak bardzo chciał się przytulać. Tęsknię za pierwszym uśmiechem, takim świadomym.
    Teraz mam drugiego maluszka, widzę jak odmienny posiada charakter.
    Maksiu urodził się przez cesarskie cięcie, co spowodowało opóźnienie laktacji.
    Miał problemy z chwyceniem piersi.
    Pamietam jak w szpitalu wszystkie mamy karmiły, a ja nie potrafiłam. Nikt wtedy mnie nie uświadomił, że najlepszym rozwiązaniem na rozkręcenie laktacji jest laktator.
    Teraz Maksio potrafi ssać przez kapturek. Kosztowało nas to wiele czasu, łez i wspólnej nauki.
    Taka walka o dobro swojego dziecka to chyba najlepsze wspomnienie i świadectwo macierzyństwa.

  • Reply
    Ilona
    Lis 15, 2017 at 13:32

    Moje wyobrażenia o początku macierzyństwa? Ogromny wysiłek, zmęczenie tak zawładające człowiekiem, że momentami zmusza do płaczu, strach przed nieznanym, bolące, nawet krwawiące piersi, ciągła niepewność własnych kompetencji i ciągłe bycie pod obserwacją „mądrzejszych”, bardziej doświadczonych „mam – specjalistek”. Nie brzmi zbyt optymistycznie….ale dzięki temu, że 3 lata temu doświadczyłam tego cudu po raz pierwszy, wiem, że wszystkie te momenty bólu, smutku, żalu, wynagrodzi pierwsze spojrzenie maleńkich oczu, pierwsza zaciśnięta piąstka na moim palcu, pierwszy świadomy uśmiech topiący serce. Wszystkie te wyczekiwane chwile tak szybko przyjdą, ale i tak szybko miną. Chwytajmy je garściami, pielęgnujmy, zapisujmy wspomnienia, róbmy zdjęcia, nagrywajmy filmy. Za około dwa tygodnie przywitam pewnie na świecie moje drugie dziecko. Pierwszemu kibicuje w rozwoju, ale przed każdymi z dotychczasowych trzech urodzin płaczę w ukryciu w poduszkę. Za chwilami, które nigdy nie wrócą, choć tak wiele ich jeszcze przed nami, równie pięknych. Dziękuję. Dziękuję losowi, że dane mi będzie przeżyć ten wyjątkowy czas ponownie.

  • Reply
    Justyna
    Lis 15, 2017 at 13:32

    Nasz synek przyjdzie na świat w połowie grudnia. Na Święta Bożego Narodzenia będziemy w domu. To będzie magiczny czas….atmosfera Świąt które uwielbiamy i zawsze cudownie celebrujemy. ..a teraz jeszcze cud narodzin Naszego Syna.
    Nie możemy się już doczekać chwil które będziemy razem spędzać i uczyć się siebie wzajemnie. Pierwsze dziecko nowe wyzwania…pewnie będzie momentami trudno….ale będziemy mieć siebie nawzajem.
    Doczekać się już nie możemy tych chwil…pierwszego uśmiechu….zabaw….kroczków….słów…. ☺ Będzie to czas pełen uśmiechu, szczęścia, wzruszeń.

  • Reply
    Paulina
    Lis 15, 2017 at 13:35

    Moją córeczkę powiatam ma świecie w marcu. Myślę, że nie jestem stanie wyobrazić sobie początku mojego macierzyństwa. Moje oczekiwania, moje obawy dopiero wyjdą na jaw po urodzeniu maleństwa. Czekam na pierwszy dotyk, zapach i spojrzenie. Pierwsze karmienie, które powinno być jedym z najważniejszych momentów w życiu każdej kobiety, każdej matki.

  • Reply
    Małgorzata
    Lis 15, 2017 at 13:59

    Małgorzata rudnicka.malg@gmail.com

    Za trzy miesiące powitam na świecie swoje pierwsze dziecko, które okazało się wielką niespodzianką. W związku z tym, początek macierzyństwa budzi we mnie skrajne emocje: od wielkiego szczęścia, do przerażenia. Czasami zastanawiam się, czy to normalne? Jednak w takich chwilach wątpliwości, ruch dziecka, który czuję w sobie działa na mnie uspokajająco, a uśmiech partnera i jego miłość zapewniają mnie, że wszystko będzie dobrze.
    Zatem nie mogę doczekać się, kiedy zobaczę mojego synka i będę mogła pokazać mu świat, nauczyć go, że jest dobry i piękny.

  • Reply
    Elwira
    Lis 15, 2017 at 14:18

    Elwira elwira.kuberska@onet.pl
    Obecnie 21 tc czwartej ciazy. Czego najbardziej mi brakuje? Hmmm chyba tego spokoju, radosci ze samego stanu w jakim bylam, kompletowania wyprawki, dzielenia sie cudowna wiadomoscia z bliskimi, wszyscy cieszyli sie z nami. Tak bylo wczesniej, zupelnie inaczej niz teraz. Teraz z poczatku lzy, zlosc, mialo wiecej nas nie byc, gdy wkoncu oswoilam sie z mysla o kolejnym dzidziusiu, wreszcie poczulam wewnetrzny spokoj okazalo sie ze ciaza zagrozona, bez wiekszych szsns na szczesliwy final. Strach jaki towarzyszyl kazdego dnia nie do opisania. W koncu po 16 tyg dobre wiesci, najwieksze zagrozenie minelo, czas podzielic sie z rodzina i bliskimi. Reakcja zabolala, obojetnosc to chyba najdelikatniejsze okreslenie, ze strony innych spojzenia politowania, jeszcze inni sie odsuneli jakby ciaza byla zarazliwa… wszystko sie skumulowalo, jakos tak ciezko. I mimo problemow wierze w szczesliwe rozwiazanie to na chwile obecna nie potrafie sie w pelni cieszyc, kazdego dnia czuje strach. Dopiero gdy wezme w ramiona dzieciatko cale i zdrowre odetchne pelna piersia…

    • Reply
      Elwira
      Lis 15, 2017 at 14:43

      Elwira elwira.kuberska@onet.pl
      Obecnie 21 tc czwartej ciazy. Czego najbardziej mi brakuje? Hmmm chyba tego spokoju, radosci ze samego stanu w jakim bylam, kompletowania wyprawki, dzielenia sie cudowna wiadomoscia z bliskimi, wszyscy cieszyli sie z nami. Tak bylo wczesniej, zupelnie inaczej niz teraz. Teraz z poczatku lzy, zlosc, mialo wiecej nas nie byc, gdy wkoncu oswoilam sie z mysla o kolejnym dzidziusiu, wreszcie poczulam wewnetrzny spokoj okazalo sie ze ciaza zagrozona, bez wiekszych szsns na szczesliwy final. Strach jaki towarzyszyl kazdego dnia nie do opisania. W koncu po 16 tyg dobre wiesci, najwieksze zagrozenie minelo, czas podzielic sie z rodzina i bliskimi. Reakcja zabolala, obojetnosc to chyba najdelikatniejsze okreslenie, ze strony innych spojzenia politowania, jeszcze inni sie odsuneli jakby ciaza byla zarazliwa… wszystko sie skumulowalo, jakos tak ciezko. I mimo problemow wierze w szczesliwe rozwiazanie to na chwile obecna nie potrafie sie w pelni cieszyc, kazdego dnia czuje strach. Dopiero gdy wezme w ramiona dzieciatko cale i zdrowre odetchne pelna piersia…
      Polubiane Elwira Kuberska

  • Reply
    Natalia
    Lis 15, 2017 at 14:28

    A ja będę mamą po raz pierwszy… po długich i ciężkich staraniach o maluszka i nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak to do końca będzie (a może nie chcę sobie wyobrażać żeby się nie nastawiać) i chyba jeszcze nie do końca wierzę, że nam się udało i uwierzę chyba dopiero gdy wezmę na ręce ;)))
    Jak dla mnie aktualnie jedynym wyobrażeniem jest że początek to będzie kompletne szaleństwo i jazda bez trzymanki. Wydaje mi się, że na początku będzie mnóstwo problemów technicznych i organizacyjnych do ogarnięcia, będzie zagubienie i niepewność ale chyba będzie też mnóstwo radości i niesamowite szczęście które wszystko zrekompensuje. i już nie mogę się doczekać…

  • Reply
    Kamila
    Lis 15, 2017 at 14:37

    Wyobrażam sobie początek macierzyństwa jako wspaniałą przygodę oraz możliwość wykształcenia zupełnie nowego człowieka. Wyobrażam sobie przede wszystkim początek jako wielką bliskość z dzieckiem, której nie da się później nadrobić, bo pierwszy etap jest dla dziecka najważniejszy, by mogło najłagodniej jak tylko się da przejść ze świata wewnętrznego mamy do świata zewnętrznego. Ogrom miłości i czułości jaki towarzyszy temu okresowi jest niewyczerpalny i zarazem bardzo naturalny. Wyobrażam sobie relację bliskości i ciągłego kontaktu z dzieckiem, aby czuło się bezpiecznie i dobrze. Uważam że jest to ten piękny czas kiedy rodzice mogą się sprawdzić w nowych rolach oraz skonfrontować się ze swoimi przekonaniami, wyobrażeniami i planami oraz ustalić priorytety w życiu.
    Dużo miłości, bliskości i nauki. ♥️

    Kamila k.berna@poczta.onet.pl

  • Reply
    Doris
    Lis 15, 2017 at 14:41

    Jako mama dwulatka, czekająca na jego siostrzyczkę, która przyjdzie na świat w marcu chyba mogę odpowiedzieć na dwa pytania :) tęsknię za ciągłym snem noworodka,za leżeniem i wlepianiem w niego oczu zamiast ogarniać cokolwiek, za pierwszymi chwilami, nowymi doświadczeniami, za pierwszym dotykiem malucha i zapachem noworodka. A jak sobie wyobrażam macierzyństwo z dwójką? No właśnie. Nie wyobrażam :D nie mam pojęcia jak wtedy będą wyglądać nasze dni, czy starszy brat pozwoli na karmienie młodszej piersią, czego znowu bardzo chcę, czy będzie to miłość od pierwszego wejrzenia czy raczej będą potrzebowali czasu żeby się „dotrzeć”. Wiem jedno. Musimy dać radę bo jak nie my to kto :)

  • Reply
    Magda
    Lis 15, 2017 at 14:53

    Myślę że wszystkie chwile związane z byciem mama są wyjątkowe niezapomniane i za wszystkim tęsknię ale najwspanialszy był ten czas kiedy już masz swojego maluszka na piersi i nie liczy się nic poza nim:) pamiętam jak urodziłam synka w nocy i nawet nie wyobrażałam sobie tego żeby iść spać leżałam z nim na łóżku szpitalnym o patrzyłam patrzyłam ciągle patrzyłam to jest nie do opisania jaka miłością go obdarowalam i właśnie wtedy ten czas dla nas był taki wspaniały kiedy mogliśmy poznawać się przytulać karmić o kochać ❤️

  • Reply
    Wiola
    Lis 15, 2017 at 15:14

    Jestem mamą 2.5 letniego Kubusia.Moj syn to wulkan energii zastanawiam się skad on ma tyle siły?? czasem chciałabym żeby podzielił się ze mną ta energią? Z okresu macierzyństwa najbardziej tęsknie za pierwszym przytuleniem które było tak magiczne że zapomniałam o ciężkim porodzie i bólu liczył się tylko On i jego cudowne malutkie ciało.tęsknię .za pierwszym aguu agaaaa i oczywiście uśmiechem,który rozweselał nawet najtrudniejsze chwile.Kubuś nadal bardzo często się uśmiecha i sprawia mi tym ogromną radość lecz ten pierwszy uśmiech byl najwspanialszy. Trudno mi opisać w skrócie za czym najbardziej tęsknie bo tak naprawde tęsknie za wszystkimi pierwszymi razami… Pierwszy zabek slowo itd?? zawsze gdy zrobił coś po raz pierwszy cieszyłam się bez opamiętania zaraz dzwoniłam do mamy siostry i o tym mówiłam? Cały czas robi coś po raz pierwszy ale mam wrażenie że to już nie wzbudza we mnie takiej fascynacji jak przez ten pierwszy rok jego życia?

  • Reply
    Olga
    Lis 15, 2017 at 15:49

    Najbardziej brakuje mi czasu,gdy przez pierwsze dwa tygodnie mąż miał wolne i byliśmy wszyscy we troje w domu. Razem uczyliśmy sie siebie nawzajem, razem wstawaliśmy w nocy,gdy Tymek sie budził na jedzonko i razem budziliśmy sie rano…wszyscy we troje w ciepłym łóżku…poranki były wtedy czasem kangurowania tego małego,cieplutkiego,bezbronnego ciałka,ktore przy nas czuło sie najlepiej,najbezpieczniej… Wtedy tez zupełnie inaczej dzieliliśmy z mężem obowiązki domowe i jakos tak gotowanie obiadu czy sprzątanie było nawet przyjemne…teraz to walka z czasem :P Jednak każdy Dzien przynosi nam cos nowego…nowa zdolność dziecka…nową mine czy odgłos…na nic bym tego nie zamieniła…❤️

  • Reply
    Kasia Tomczyk
    Lis 15, 2017 at 15:59

    Jest wiele takich momentów za którymi tęsknię…..
    Sama mam dwójkę maluchów rok po roku. Synek rok i 8 mieś i córcia 5 mieś.
    Tesknie za tym magicznym czasem kiedy to w temacie macierzyństwa raczkowałam. Wszystko było takie pierwsze, czesto nielatwe, niezrozumiałe ale i piękne, wciągające i ekscytujące! Pamietam wszystkie „pierwsze” momenty. Pierwsza kąpiel, przerazenie przy obcinaniu paznokci (o zgrozo- maciupkich że ledwo je widać!), pierwszy spacer i uśmiech, ząb i te małe raczki które zarzucone na szyji w uściskach….
    Lawina wzruszeń! Można by wymieniać w nieskończoność…
    Pierwsze macierzyństwo jest zupełnie inne, takie nieświadome, troche kulawe i pewnie dlatego tak fascynujące. Synek był naszym oczkiem w głowie. I kiedy już odnalazłam sie w tym naszym rodzicielskim świecie, pojawila sie Ona…. (wcale nie na biało… ;)) Wywróciła wszystko co tak skrzętnie układaliśmy- do góry nogami i…… znowu okazało się, że jest pięknie. Kolejny raz odkrywam macierzyństwo na nowo! Inaczej, juz nie tak po omacku, ale to też daje mase radości.
    Nie przypuszczałam, że można tak wiele dostać w zamian!
    To za czym najbardziej tęsknie- za czasem który pędzi za szybko!!!

  • Reply
    Anna
    Lis 15, 2017 at 17:28

    Marzenia są piękne ;) tak jak i moje wyobrażenia o macierzyństwie. Od prawie dwóch lat, nieśmiało, wyobrażam sobie jak to będzie kiedy zostanę pełnoetatową mamą, jak będę tulić swoje maleństwo czy będę mogła poczuć jego zapach. Rok temu, kiedy byłam w ciąży, ogarniał mnie przede wszystkim strach i niepewność. Bałam sie porodu, pierwszych chwil z dzieciątkiem. Nie wiedziałam czy sobie poradzę, czy będę dobrą mamą. Ale tak jak chyba wszystkie kobiety ciężarne, byłam przygotowana na wiele. Wyprawka była już prawie cała skompletowana, piękne ciuszki kupione, wózek wybrany. 23listopada, niespodziewanie w 7miesiącu ciąży zostałam mamą córeczki, niezwykłej, anielskiej. Nie było dane mi jej pielęgnować, karmić, tulić czy całować codziennie do snu. Mogłam ją tylko przywitać i jednocześnie pożegnać. Los zdecydował, że nasze życie jako rodziców będzie inne, trudniejsze niż można to sobie wyobrazić.
    Obecnie czekamy na przyjście na świat jej tęczowego brata. Ta ciąża jest inna. Piękna, niezwykła. Celebruje każdą sekundę tego stanu, każdy kopniak powoduje uśmiech na mojej twarzy:) Przez ostatnie miesiące wiele się w życiu naszej rodziny wydarzyło, ja się zmieniłam.
    Dziś, siedząc w fotelu z wielkim jak arbuz wiercącym się brzuchem, mogę śmiało powiedzieć, że jednego jestem pewna- że już się nie boję bycia mamą. Wiem, że sobie poradzę:) Wiem, że będę tulić, kamić, pielęgnować moje dziecko z macierzyńską troską i największą przyjemnością. Że codziennie będę nasłuchiwać jak oddycha, jak bije jego małżeńskie serduszko. I również wiem, że będę najlepszą mamą dla mojego Synka.
    Tak sobie wyobrażam moje macierzyństwo i tym marzę.
    PS. wierzę, że marzenia się spełniają:)
    PS2. Dobry laktator to jedno z moich małych marzeń;)

  • Reply
    Dorota
    Lis 15, 2017 at 18:15

    Jestem mamą 3 miesięcznej córeczki, także początki macierzyństwa przeżywamy obecnie ale już mam za czym tęsknić. Tęsknię za małym kotkiem szukającym na ślepo piersi i tulącym się co chwilę do mamy i piersi.

  • Reply
    Jola
    Lis 15, 2017 at 18:30

    Jak wyobrażam sobie początek macierzyństwa? Cóż.. macierzyństwo..z tym słowem kojarzy mi się po prostu strach, przed tym co nowe, nieznane, przed błędami, które bardzo łatwo popełnić. Strach przed samą ciążą, przed porodem, połogiem i późniejszym zmęczeniem, bólem.. A jednak jestem w ciąży, a jednak będę mamą :), bo nie ma nic złego w lęku, o ile oczywiście nie utrudnia w znacznym stopniu życia, więc należy się bać, ale działać. Na pewno łatwo nie będzie, ale każdy uśmiech dziecka i dobre słowo wynagrodzi mi ten trud. Bardzo bałam się samej myśli o dziecku, że to nie dla mnie, że sobie nie poradzę, będę złą mamą, także w momencie, gdy zobaczyłam pozytywny test ciążowy, poczułam wtedy niepokój, z kolei mój mąż bardzo się na tę wiadomość ucieszył, a ja byłam zmieszana, na przemian podekscytowana i zalękniona. Oswajanie się z tą myślą trwało cały pierwszy trymestr, później, gdy powiedzieliśmy najbliższym i zobaczyliśmy ich radość, sama też to poczułam. Teraz, gdy już połowa ciąży za mną, czuję ruchy dziecka, wiem, że reaguje już na mój dotyk i głos, czuję się już mamą, bo macierzyństwo zaczyna się jeszcze przed narodzinami, i to niesamowite, jak rozwija się miłość, do nieznanego jeszcze człowieka. Czy nadal się boję? Tak, ale kocham i z niecierpliwością czekam, aż poznam mojego synka :) Początek macierzyństwa może być bardzo różny, ale wiem, że warto wyobrażać sobie go jako piękne chwile. Jak najczęściej nastawiać się pozytywnie, bo wszystko siedzi w głowie. Mogę się załamywać z powodu problemów z karmieniem piersią, kolek maleństwa albo po prostu stwierdzić, że tak się zdarza, to normalne i mimo bólu cieszyć się, bo chwile są ulotne, doceniać każdy moment i celebrować go. Bardzo też liczę na pomoc męża, który zadeklarował urlop ojcowski po porodzie. Jestem przekonana, że razem sprostamy wyzwaniu, jakim jest nasz synek i stworzymy całkiem niezłą rodzinę :)

  • Reply
    Lidka
    Lis 15, 2017 at 18:49

    Lidka Kazmierczak komorebinonakade@hotmail.com

    Ja najbardziej tęsknię za tymi słowami, które miałam w głowie przez pierwsze dni z moim Synkiem: „To Ty, to naprawdę Ty! To Ty siedziałeś u mnie w brzuszku przez ostatnie 9 miesięcy!”. Za patrzeniem mu w oczka po raz pierwszy, piąty i dziesiąty. I za tą wspaniałą niespodzianką, że oczka ma po babci, uszka po tacie, usta po mamie, a łysy jest jak wszyscy jego kuzyni ;) ;) ;)

    • Reply
      Lidka
      Lis 15, 2017 at 18:51

      I baaardzo chciałabym wygrać taki laktatorek, bo buteleczki mam tylko Lovi antykolkowe <3

  • Reply
    Katarzyna
    Lis 15, 2017 at 18:56

    Moje pierwsze maleństwo ma pojawić się na świecie za trzy tygodnie. W tym momencie czuje wielką ekscytację, niepewność ale też strach. Z jednej strony tęsknię za maluszkiem i chciałabym móc już go przytulić, jednak bardzo lubię te jego kopniaki i ruchy jakie czuje pod moim sercem, więc chce by ten stan trwał jak najdłużej. Boję się, że jak już będzie z Nami, czy będę potrafiła odnaleźć się w nowej roli i wiem, że Nasze początki nie będą łatwe, ale są warte wysiłku. Cały mój świat się zmieni, będę musiała nauczyć się „obsługi” tak małego i bezbronnego człowieka, synek będzie musiał nauczyć się Nas. Myślę że będzie to wielka i niezapomniana przygoda.

  • Reply
    Sara
    Lis 15, 2017 at 20:21

    Tik, tak, tik, tak… czas nieubłaganie mija. To już ponad dwa lata wzlotów, upadków, radości ale przede wszystkim ogromu miłości. Od kilkunastu miesięcy brakuje mi najbardziej….

    POPOŁUDNIOWEJ DRZEMKI – tej chwili spokoju kiedy ciepła kluseczka wtulała się w moje ramie, a ja mogłam godzinami podziwiać na ten anielski i sielankowy wyraz buźki.

    PROSZKU DO PRANIA – dosłownie i w przenośni. Nie doceniałam czystych bodów oraz kaftaników. Teraz będąc mamą uczącego się samodzielnego jedzenia urwisa którego zamiłowaniem są kałuże tęsknię za nastawianiem pralki raz w tygodniu.

    NIESKOŃCZONEJ ILOŚCI CAŁUSÓW – chciałabym móc znowu bez limitów całować każda część ciałka mojego synka. Niestety…mamusiu dorastam , a całuja na szybko daję w biegu !

    Ostateczny wynik 3:0 dla czasu jednak TO MAMA ZAWSZE WYGRYWA. Pod sercem rośnie kolejny łobuz i tym razem jestem pewna że znając już tą dziecięcą ulotność chwil będę łapać ją garściami ciesząc się w pełni każdą chwilą (ponownie) świeżo upieczonej mamy.

  • Reply
    Sandra
    Lis 15, 2017 at 20:22

    W lutym przyjdzie na świat nasze pierwsze upragnione dzieciątko, a ja zupelnie nie zastanawiam się, jak to wtedy będzie. Nie chcę się na nic nastawiać, zamierzam przyjąć wszystko takim, jakie będzie i cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem. Nie chcę nic planować, nie chcę aby życie zweryfikowało boleśnie cały zestaw oczekiwań względem dziecka i macierzyństwa stworzony na podstawie cukierkowych zdjęć, którymi raczy nas przez całą ciążę internet. Chcę w 100 % dać się ponieść naturalnemu rytmowi, jaki podyktuje nam nasz Maluszek i z tego czerpać szczęście.
    Oczywiście szykujemy całą wyprawkę, też nie mogę oprzeć się maciupkim skarpetkom i słodkim bodziakom, ale myślami jestem bardziej tu i teraz. Nie mogę nacieszyć się każdym ruchem mojego Maleństwa, każdym kopniaczkiem wymierzonym w policzek przytulonego do brzucha Tatusia i każdą czkawką. Ciągle nie mogę się nadziwić, kiedy te dwie radosne kreseczki na teście zamieniły się w buszyjącego w brzuszku malego czlowieka ❤

  • Reply
    Marta
    Lis 15, 2017 at 20:58

    Choć nadal karmię piersią od prawie roku to już dzisiaj wiem, że będzie mi brakować tych wpatrzonych we mnie oczu podczas karmienia i długiego przypatrywania się śpiącemu, wtulonemu w ramiona bezbronnemu maluszkowi.

  • Reply
    Roksana
    Lis 15, 2017 at 22:42

    Przyznam się, że oglądałam Twoje zdjęcia z zazdrością i radością. Przeżywałam razem z Tobą, Twoje ciąże i pamiętam jak długo zwlekałaś z informacją o drugiej ciąży. Wzdychałam do tych pięknych i przesłodkich małych stópek, do ubranek i gadżetów oczywiście też. A teraz sama jestem w ciąży! Nasza mała ma już ok 700 gram, to 700 gram szczęścia. Początki ciąży nie były najprzyjemniejsze i nadal czuje się oszukana, że przecież miałam wyglądać kwitnąco. Teraz zupełnie inaczej patrzę na wszystkie kobiety w ciąży i mamy. Podziwiam i doceniam. Nie mogę doczekać się spotkania z naszą mała ( ale niech grzecznie czeka na termin). Nie mogę się doczekać kolejnego badania USG, jak zobaczę jej ciałko i jak się pięknie rusza. Nie mogę się doczekać badania 3D, żeby poznać jej słodką buźkę. Nie mogę się doczekać naszego spotkania. To jedna wielka niewidoma i niepokój czy sprostam temu zadaniu. Poradników jest cała masa. Jestem w trakcie edukowania się, a jak będzie? Zobaczymy, na pewno będę robić co w mojej mocy, żeby mała kruszynka była zdrowa i szczęśliwa. Bardzo chciałabym karmić piersią i mam nadzieję, że się nam uda.

  • Reply
    Ewelina
    Lis 16, 2017 at 07:38

    Najbardziej tęsknię za tym co mniej więcej napisałaś w swoim tekście ! Taka prawda , możesz pomyśleć o pójdzie na łatwiznę.. no ale niestety tak jest , tęsknie za porodem za pierwszym tak ważnym spotkaniem, które było zaraz po ostatnim wydanym przeze mnie krzyku, coś cudownego niedopisania ile emocji nagle uwalnia ciało! za tymi mini stópkami kiedy było można dowoli całować , całować a teraz nie bo uciekają z prędkością światła , pierwszą skwaszoną miną bo podało się pierwszy nowy posiłek oprócz mleczka mamy i było przy tym mnóstwo śmiech ;) za pierwszymi nieudanymi próbami raczkowania a później za pierwszymi krokami żeby się już więcej nie nachylać bo trzeba prowadzić za rączki a kręgosłup prosił o urlop ;) no i wiadomo za pierwszym „mama”. Macierzyństwo to piękna sprawa taki maluch jest bezbronny i zdany tylko na nas ! A teraz gdy za chwilę będzie miał półtora roczku to drzemka jest zbawieniem bo pokazuje pomału rogi :D Już nie mogę się doczekać aż znów nam się uda być szczęśliwymi rodzicami i mieć kolejnego maluszka w domku !

  • Reply
    Aneta
    Lis 16, 2017 at 08:20

    Początek macierzyństwa zacznie sie już niedługo bo 18 grudnia. Wyobrażam sobie go już od kilku miesięcy dzień w dzień. Boje sie go bo to moje pierwsze dziecko, lecz wiem ze to będzie najpiękniejszy a zarazem najtrudniejszy okres mojego życia. Będę musiała poświecić sie tej małej istocie bez reszty, żyć dla niej. Sama straciłam matkę w wieku 12 lat i wiem jak bardzo matka jest potrzebna w życiu dziecka. Chce dać mojej Alicji każdy kawałek mojego serca tak żeby kiedyś z dumom mogła powiedzieć ze miała wspaniałe dzieciństwo . Ja za to będę pamiętać każdy najdrobniejszy szczegół związany z tym jak moje małe szczęście przyszło na świat, i jak wiele razy bałam sie ze nie podołam w byciu dobra matka.

  • Reply
    Aneta
    Lis 16, 2017 at 10:15

    Moja historia jest całkiem inna. i tęsknota była już na samym poczatku – urodziłam wcześniaka w 26 tc. To moje czwatre dziecko (mam trzech synów) i zupełnie inaczej przeżywa się macierzyństwo. Widząc maleńką córeczkę leżącą w inkubatorze tęskniłam za tym co jest zwyczajne dla mamy donoszonego dziecka: za możliwością przytulenia choćby na chwilę, za karmieniem piersią albo chociażby butelką, za samodzielnym oddechem dziecka i brakim spadków saturacji… moja córeczka urodziła się z wagą 900g i przez 3 miesiące musiała zostać w szpitalu gdyby nie laktator Lovi nie mogłabym dziś karmić jej swoim mlekiem.

  • Reply
    Karolina
    Lis 16, 2017 at 11:01

    Mam kolejną wspaniałą okazję po 10 latach mieć w ramionach Śliczną maleńką istotę i patrzeć jak z każdym dniem rośnie, mimo iż każdego dnia walczymy o kolejne karmienie(co nie jest łatwe) to wiem że warto bo te chwilę ulatuja w tempie ekspresowym i fajnie jest jak widzimy kolejne nowe rzeczy jakie potrafi nasze dziecko ale cieszę się każdą minutą spędzoną z Moją Kruszynką na rękach i każdy jej uśmiech i bezgranicznie ufające wpatrzone we mnie oczy rekompensuje każdą nieprzespaną noc?uczucie które jest nieporównywalne z niczym innym na całym świecie. Tęsknię za tym wszystkim z czasów kiedy pierwsza córka się urodziła ale teraz mam niepowtarzalną szanse przeżyć to jeszcze raz?

  • Reply
    Agnieszka
    Lis 16, 2017 at 12:02

    Agnieszkakilen@wp.pl
    Dla mnie najwspanialszym momentem był momenty poznania kiedy pierwszy raz zobaczyłam swoje dzieci tuz po porodzie i nie mogłam się napatrzeć na ich buźki, rączki itp. Czy ten pierwszy świadomy uśmiech na mój widok serce roztapialo się w mgnieniu oka. Cudowne wspomnienia.

  • Reply
    Patrycja Stach
    Lis 16, 2017 at 12:55

    Najbardziej tęsknie za czasem kiedy mogłam dowoli przytulać i całować swoją córkę. Nie protestowała, sama chętnie wtulała sie we mnie w nocy czy podczas karmienia. Obecnie ma 16 miesięcy, na moje przytulanki często reaguje złością, czasem przyjdzie sama dać buzi ale tego jest za mało. W nocy zamiast przytulać mamę to kopie mnie w twarz lub śpi sama w swoim łóżeczku, albo wybierze męża :? . Za miesiąc znów będę miec noworodka, jednak juz nie będzie tyle czasu dla niego, ile miałam dla pierwszej corki, nie będę mogła sie tyle wtulać w niego. Korzystajmy z tego czasu. Cieszmy sie każda chwila przy dziecku, szczególnie dopóki mie protestuje :)

  • Reply
    Joanna
    Lis 16, 2017 at 15:10

    Właśnie jestem na samym początku macierzyństwa. Mój synek jest ze mną od razu 5tygodni. Jeszcze uczymy się siebie nawzajem. Momentami jest ciężko, pobudki nocne co godzinę, bóle brzuszka, płacz, bolące piersi… Ale wszystko wynagradza ta mała twarzyczka i duże oczka wpatrzony we mnie z takim zaufaniem. Ten maleńki człowieczek z każdym dniem uczy mnie czegoś nowego. Jak sobie pomyślę że czas mija tak szybko i zaraz już będzie dużym chłopcem to wiem że będzie mi brakowało tych naszych i tylko naszych chwil.
    Czy można zatrzymać czas? Albo chociaż zamknąć w butelce ten cudowny zapach dzidziusia..

  • Reply
    Joanna
    Lis 16, 2017 at 15:10

    Właśnie jestem na samym początku macierzyństwa. Mój synek jest ze mną od 5tygodni. Jeszcze uczymy się siebie nawzajem. Momentami jest ciężko, pobudki nocne co godzinę, bóle brzuszka, płacz, bolące piersi… Ale wszystko wynagradza ta mała twarzyczka i duże oczka wpatrzony we mnie z takim zaufaniem. Ten maleńki człowieczek z każdym dniem uczy mnie czegoś nowego. Jak sobie pomyślę że czas mija tak szybko i zaraz już będzie dużym chłopcem to wiem że będzie mi brakowało tych naszych i tylko naszych chwil.
    Czy można zatrzymać czas? Albo chociaż zamknąć w butelce ten cudowny zapach dzidziusia…

  • Reply
    Magdalena
    Lis 16, 2017 at 16:52

    Moja Córeczka wczoraj, dokładnie o 21:15 skończyła roczek. Wszystkie moje wspomnienia z Tego Dnia ozyly, nawet zachodzące słońce było takie samo, jak Wtedy. Brakuje mi tej nieświadomości tego, co mnie i Męża czeka, brakuje mi tego codziennego odkrywania i zdobywania wiedzy … Wszystkie było takie nowe i nieprzewidywalne. Brakuje mi też tych malutkich ubranek i codziennego prasowania po praniu. I skrupulatnego układania w komodzie. Brakuje mi deseru z bananów i bitej śmietany, który jadłam, żeby nabrać sił po nieprzespanej nocy ? ale przede wszystkim… Brakuje mi Tego Zapachu, który unosił się w naszej sypialni – zapachu noworodka. ❤

  • Reply
    Joanna
    Lis 16, 2017 at 17:00

    Miło się czyta te piękne historie, mam nadzieję że dziecko pozwoli przeczytać mi wszystkie :) ja nie miałam łatwych początków macierzyństwa, co prawda obyło się bez depresji poporodowej i leków, ale skutki odczuwam do dziś… Każda mama wie jak burza hormonów po porodzie szaleje w organizmie, niby wszyscy wiedzą, że mama potrzebuje wtedy wsparcia, opieki, a nie ‚szczucia’ przez świeżo upieczoną babcię. U nas nie było buziaka, bo wkońcu nie wiedziałam czy to faktycznie moje dziecko i czy mogę je pocałować (hormony), długo uczyłam sie dziecka, budowanie bliskości w tym stanie też trochę trwało. Dla tego tym bardziej cenne były dla mnie chwile, gdy dzidziuś zasypiał na mnie i tak trwaliśmy, znowu ‚razem’. Na pewno pomogło nam też karmienie piersią, z tym na szczęście nie było problemu. Nadal nie czuję się do końca matką, czasem mam wrażenie że jestem opiekunką 24/dobę, ale walczymy dalej. Życzę wszystkim przyszłym mamom wsparcia rodziny, ono jest kluczem do sukcesu chyba w każdej dziedzinie życia ♥️

  • Reply
    Żaneta
    Lis 16, 2017 at 17:25

    Początki miecierzyństwa – niby tak niedawno, a jednak już wieki temu, jakby w innym życiu. Najbardziej tęsknię za:
    – odczuwaniem ruchów dziecka w moim brzuchu, bo to chyba najbardziej niesamowite uczucie z całego okresu ciąży. Tak naprawdę właśnie wtedy urodziłam się i poczułam jak mama,
    – chwilą, w której ujrzałams syna pierwszy raz, tuż po porodzie,
    – kangurowaniem i kontaktem skóra do skóry,
    – wpatrzonymi we mnie podczas karmienia oczami, równie niebieskimi jak moje,
    – pierwszym uściskiem dłoni,
    – pierwszym uśmiechem,
    – uczuciami targającymi sercem młodej matki,
    – wzrokiem męża, który patrzył na nas z ogromem miłości podczas karmienia,
    – doświadczeniem cudu narodzin dziecka i tym wewnętrznym przekonaniem, że oto najpiękniejsze i naj, naj, naj dziecko świata
    – przekonaniem, że bardziej kochać się już nie da! ❤

    zanetadacewicz@wp.pl

  • Reply
    ALEKSANDRA
    Lis 16, 2017 at 19:33

    Najbardziej tęsknię za tym zapachem mojego synka, za delikatnością jego maleńkich stopek. Za tym czasem który spędzalam na przyglądaniu się jak śpi, a nie praniem i prasowaniem. Tęsknię za tym wolnym tempem tamtego czasu. Tęsknię za nieprzespanymi nocami kiedy walczyliśmy próbując się karmić – wtedy byliśmy tylko ja i On. Tęsknię za tym, że to ja pokazywałam mu świat a teraz On sam go zdobywa. Ma prawie rok i nadal się karmimy i tęsknię za tym że nie robię tego tak często jak na początku naszej wspólnej drogi.

  • Reply
    Aleksandra
    Lis 16, 2017 at 20:15

    Na początku następnego roku zostanę pierwszy raz mamą. Czekałam na to osiem długich lat. Mam mnóstwo wyobrażeń jak to będzie wyglądać. Chyba tyle samo obaw…
    Jak wyobrażam sobie macierzyństwo?
    Wyobrażam sobie, pierwszą chwilę kiedy zobaczę w końcu moją córeczkę. Będę mogła ją przytulić, pogłaskać i ucałować malutką główeczkę. Wiem, że wszystko będzie dobrze i nie będę mogła powstrzymać potoku łez szczęścia. Wyobrażam sobie jak moja córeczka będzie spokojnie spała, jej dziecięcy oddech oraz uchwycony ulotny uśmiech wśród jej kolorowych snów. Nie mogę się doczekać kiedy spojrzy na mnie bezbronnie swoimi niewinnymi, wielkimi oczami oraz dotyku jej aksamitnej skóry. Czekam na kojący zapach oraz uspokające delikatne gesty. Czekam na to poczucie odpowiedzialności i dumę towarzyszącą rodzicom, kiedy obserwują swoje pociechy. Nie mogę się doczekać pierwszego kroku, pierwszego „mama” oraz wszystkiego co będzie „pierwsze”. Czekam na to, aż będę mogła powiedzieć, że bycie mamą jest najcudowniejszą rolą na świecie i nigdy przenigdy nie chciałabym z niej zrezygnować. Zdaję sobie sprawę, że opieka nad malutkim istnieniem nie do końca będzie tak wyglądać. Ale wiem, że doświadczając tych wyobrażonych cudownych chwil nie będę pamiętać o trudach i nieprzespanych nocach.
    I już niedługo będę najszczęśliwszą osobą na ziemi.

    Aleksandra alexa7717@gmail.com

  • Reply
    magda
    Lis 16, 2017 at 20:59

    Początek macierzyństwa… wyobrażenia, które nie mieszczą mi się w głowie. Jesteśmy obecnie w 28tc, czekając na pierworodnego syna. Nie możemy doczekać się, aż dołączy do nas i będziemy tworzyć ,,w końcu” kompletną całość. Z drugiej zaś strony, niemiłosiernie brakuje mi już czasu, w którym… staraliśmy się o dziecko, w którym po raz pierwszy pojawiły się dwie kreski, pierwsze usg, dźwięk serduszka oraz machające rączki… Odczucie jak kopie po raz pierwszy i pływa w moim brzuszku jak w najprzyjemniejszym, najlepszym i najbezpieczniejszym basenie na świecie…. Poprzez brak wiedzy oraz doświadczenia na temat dzieci, macierzyństwa czytam wiele artykułów, książek jak również uczęszczam na szkołę rodzenia. Wszystko po to, aby jak najlepiej przygotować się do Jego narodzin, do pojawienia się Go na tym bezwzględnym, nowym świecie… Wiem, że teoria, a praktyka okaże się kosmosem, czymś na co nie jestem w pełni przygotowana, bowiem małe ciałko, które płaczę z niewiadomego na początku powodu, spowoduje u mnie spięcie wszystkich mięśni, dzieki czemu będę budzić się z zakwasami, jak po długim, wyczerpującym treningu. Wiem też, że z dnia na dzień, spięcie będzie opadać, a moja miłość oraz chęci pozwolą bezpiecznie oraz szczęśliwie wychowywać mojego synka. Macierzyństwo kojarzy mi się z bliskością, ciepłem oraz bezpieczeństwem. Liczę na ,,przespane noce”, ,,pachnące pieluchy” oraz brak problemów z laktacja! A tak na poważnie: mając kochanego męża, wiem że poradzimy sobie ze wszystkim… ze stresem, ze zmęczeniem oraz brakiem czasu na cokolwiek. Każdy stan ciąży jest niesamowicie ekscytujący, nowy oraz niosący wyzwania. Wiem, że razem… możemy wszystko!!

  • Reply
    Iza
    Lis 16, 2017 at 21:35

    jula00@wp.
    Nie mogę się doczekać kiedy po raz pierwszy spojrzę w oczy mojego Maleństwa i przekonam się jak to jest być mamą naprawdę. Jeszcze Cię nie poznałam, a już za Tobą tęsknię, Łobuzie! Wiem, że jeśli będziesz choć w połowie tak zakręcony jak Twoi staruszkowie, nie będzie łatwo, ale pokażemy, że potrafimy!

  • Reply
    Iza
    Lis 16, 2017 at 21:36

    Nie mogę się doczekać kiedy po raz pierwszy spojrzę w oczy mojego Maleństwa i przekonam się jak to jest być mamą naprawdę. Jeszcze Cię nie poznałam, a już za Tobą tęsknię, Łobuzie! Wiem, że jeśli będziesz choć w połowie tak zakręcony jak Twoi staruszkowie, nie będzie łatwo, ale pokażemy, że potrafimy!

  • Reply
    Anna
    Lis 16, 2017 at 21:41

    Będę banalna twierdząc że najbardziej tęsknię za snem… Mój syn im starszy tym gorzej śpi. Jak był mały przesypiał całe noce po 7 -8 h a teraz max 3h ( to maksymalnie ) Mimo że mamy już skończony roczek i nadal karmimy się piersią to noce są straszne ( cały czas „wisi na cycu ” ) a najgorsze w tym wszystkim jest to że wszystko normalnie je a pić nic nie chce poza cyckiem :/ dlatego ten laktator byłby wybawieniem bo może jak by poczuł moje mleko w butelce przekonałby się do picia ?i nie byłabym przy nim tak uwiązana jak jestem teraz ? miłego wieczoru ?

  • Reply
    Ewelina Frontczak
    Lis 16, 2017 at 23:49

    Ewelina ewelinamitula@hotmail.com
    Za czym tęsknię? Za pierwszym spojrzeniem na mojego synka, gdy go rodziłam. Niesamowite i niepowtarzalne uczucie, które już nie wróci. Nie sądziłam, że to przeżycie będzie aż tak silne :) Kocham mojego brzdąca i nie zapomnę tej radości po usłyszeniu jego krzyku na sali porodowej :)

  • Reply
    Kana
    Lis 17, 2017 at 00:04

    Jak wyobrażam sobie początek macierzyństwa? Wiem, że to będzie coś niesamowitego. Pierwszy płacz, te małe spółki, zapach dzieciątka, wiem, że to będzie coś pięknego ? tym bardziej, że nasz Synek który jest w drodze jest spełnieniem naszych najskrytszych marzeń :) Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nie będzie łatwo i kolorowo. Nasze życie wywroci się o 180°, będzie nam o tyle trudniej, że dziadkowie Maluszka mieszkają w polsce, a my (jeszcze w anglii), ale przecież w rodzinie jest siła. ❤ Wiem, że razem z mężem damy sobie radę. ?

  • Reply
    Dorota
    Lis 17, 2017 at 08:49

    Nieco ponad miesiąc temu zostałam mamą po raz drugi. Mam już sześciolatka, którego urodziłam mając 20lat. Z perspektywy czasu wiem, że byłam wtedy młoda, niedoswiadczona, nie mialam tyle cierpliwości.. Tęsknię za chwilami których nie da się już odzyskać, a wiem, że wiele rzeczy zrobiłbym zupełnie inaczej.. Szybko wróciłam do szkoly i pracy, synek poszedł do żłobka, jak tylko skończyłam karmić piersią (musiałam wrócić na studia, a laktator ręczny (nie miałam pojęcia o istnieniu elektronicznego – wiedziałam tylko to co zaleciła położna) nie spełnił swojej funkcji, więc szybko pokarm zniknął.. Przy drugim synku już zapowiedziałam roczny urlop, z możliwością przedłużenia o urlop wychowawczy. Żałuję każdej chwili która mój starszy synek spędził z Paniami ze żłobka a nie ze mną, tęsknię za chwilami, które nie były moje, choć powinny.. Właśnie w tej chwili mój młodszy synek leży na moim brzuszku i zasypia wątroby we mnie jak w obrazek.. Będę tęsknić za każdą chwilą w której jest tak bardzo zależny ode mnie i tak bardzo mi ufa, patrząc na starszego brata, który właśnie zrobił sobie sam kanapki i powiedział z oburzeniem, że nie potrzebuje mojej pomocy „bo nie jest już małym dzieckiem, przecież chodzi do zerówki” te chwile zanim się obejrzę się skończą.. Leżę i myślę o tym, że ta ciąża nie przebiegła tak pomyślnie jakbym tego chciała.. Na początku długo walczyliśmy o synka, co chwilę lądowałam w szpitalu na podrztrzymaniu, a kiedy już ciąża się rozwinęła dopadła mnie kolka nerkowa, następnie odezwały się kamienie w woreczku.. Synus obnazyl wszystkie słabości mojego organizmu.. W szpitalu byłam stałym bywalcem, a i poród nie należał do łatwych.. I może właśnie dlatego, że towarzyszyły nam te wszystkie komplikacje teraz nie mogę rozstać się z synkiem na krok.. Będę więc tęsknila za każdym spojrzeniem, pierwszym uśmiechem, przypadkowym dźwiękiem, szybkim oddechem, jego bujną czupryna, która zmienia się każdego dnia, oczkami wpatrzonyni we mnie, które codziennie jaśnieja, małym noskiem który całuję codziennie na dobranoc, tym jak cudownie wypluwa smoczka, który próbuje mu wcisnąć jak jestem zmęczona tym, że mógłby bez końca „wisieć” na mojej piersi.. Mogłabym tak wymieniać do jutra za czym tęsknię i tęsknić będę :) właściwie jest to temat stworzony dla mnie, gdyż 26ego listopada muszę znów wstawić się w szpitalu na zabieg.. Niby nie długi, ale nie będzie mnie trzy doby, nie wyobraźam sobie rozstania z synkiem na tak długo i dlatego jak wypisuje za czym będę tęsknić, to jest to takie realne, bo ta tęsknota czeka mnie już niedługo.. Wykorzystuje dlatego teraz każda chwilę z małym jak tylko mogę najlepiej, boję się tego zabranego nam przez chorobę wkrótce czasu razem, tego, że stracę pokarm pod narkoza i moje oczka przestaną się we mnie wpatrywac tak blogo ssac pierś, przestanę mu być już taka niezbędna.. Tęsknię za tym, mimo że jeszcze to trwa.. Czas niestety płynie nieubłaganie..

  • Reply
    Karolina Woźniak
    Lis 17, 2017 at 10:12

    Za czym najbardziej tęsknie? Chyba za ta bliskością.Tak naturalną,niewymuszoną. Tym dotykiem maleńskiego delikatnego ciałka. Tym przeciąganiem kiedy wstaje i bezzębnym ziewaniem. Tym kangurkowaniem,kiedy dwa ciała-jeszcze przed chwilą złączone w jedno- znów sa razem,najbliżej jak się da. Tą nieskalaną niewinnością. Tymi stópkami nieużywanymi nigdy i paluńciami jak malutkie kurki prosto z lasu,które az szkoda zrywać. Tym zapachem główki bez włosków i cichym kwileniem. Tęsknie,za tym pierwszym razem-kiedy wszystko jest nowe,niespodziewane i pierwsze! Za wielogodzinnymi spacerami i przychylnościa sąsiadów. Oj dziecko tak szybko dorasta.Czekamy kiedy postawi pierwszy krok,a on już biega.Czekamy na pierwsze mama,a on już rozstawia nas po kątach. Pewnie dlatego czekamy już na następny pierwszy raz,żeby az tak nie tęsknic! Taka potrzeba serca:)

  • Reply
    Danuta
    Lis 17, 2017 at 10:24

    Moja mama miała nas troje i niestety żadnego nie była w stanie karmić piersią, ale były to trochę inne czasy pod względem świadomości kobiet i do tego nie pomagał fakt, że nie było urlopu macierzyńskiego a zwierzęta w gospodarstwie same się nie na karmią a przy dobrej pogodzie trzeba iść na pole bo nie wiadomo jak będzie jutro. Nasz Skarb pojawi się w marcu i karmienie swoim pokarmem mam zakodowane w głowie od początku kiedy jeszcze nie wiedziałam, że się udało. W gruncie rzeczy początki macierzyństwa już za mną, bo przecież w brzuszku jest już dziecko, które żyje i ma swoje lepsze i gorsze dni. Do 14 tygodnia ciazy całodzienne wymioty i spanie, potem wyczekiwania ruchów. Żadnych bąbelkow, trzepotania skrzydeł itp. Od razu solidne pukniecie w brzuchu a potem przewroty. Tak jest do teraz, czesto nie da się spać albo coś boli, kłuję, strzyka w biodrach. Na razie czuje ze w brzuszku jest dziecku dobrze, ale jak już się pojawi to zmieni się całe nasze życie. Nocne wstawanie, próby zrozumienia a co chodzi, dlaczego płacze. Walka o trochę odpoczynku, ale też o to żeby nie zaniedbac nic dookoła. W końcu przyjęło się, że mimo wychowywania dziecka kobieta jest w domu i dba o domowe ognisko. Bardzo bym chciała zapamiętać te wielkie oczy wpatrzone we mnie podczas karmienia i uśmiech na buzi zadowolonego dzidziusia. Mam nadzieję, że będę miala taka możliwość i trochę więcej szczęście niz moja mama 30 lat temu.

  • Reply
    Agata
    Lis 17, 2017 at 10:43

    Mój synek w maju skończy dwa latka, wtedy też w naszym życiu pojawi się kolejne maleństwo i znow będę miała okazję przeżyć te wszystkie wspaniałe chwile od początku – tylko inaczej. Przyznam się szczerze, że trochę się boję, synkowi mogła poświęcić każda chwilę, czy tak samo będzie gdy pojawi się drugie dziecko? Tym co chciałabym zmienić jest karmienie. Synka nie udało mi się karmić piersią, a wierzcie mi próbowałam wszystkiego. Mój koszmar zaczął się na porodówce choć wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Pielęgniarka laktacyjna powiedziała , że mam piersi pełne mleka byłam Wniebowzieta! Tylko, że później okazało się, że mimo karmienia piersią synek wciąż traci na wadze (urodził się chudziutki 2670g), okazało się, że tego mleka wcale nie jest tak dużo. Lekarze namówili mnie na karmienie mieszane. Jeździłam po poradę do specjalistów od laktacji, szukałam rozwiązania w internecie, korzystałam nawet z „ludowych sposobów” mleka było za mało :( po miesiącu gdy udawało mi się ściągać po 7ml znobu piersi w końcu się poddałam. Usłyszałam wtedy, że jestem zła matką, która odbiera dziecku bliskość… Co gorsza tak się właśnie czułam. Dlatego tym razem nie zamierzam słuchać żadnych mądrych głów i już od początku spróbuję rozkręcać laktację dodatkowo laktatorem. Myślę, że sposób karmienia początkowego to jedyne co chciałbym zmienić w swoim macierzyństwie.

  • Reply
    Paulina
    Lis 17, 2017 at 12:18

    Będąc jeszcze w ciąży, nie wyobrażałam sobie początku macierzyństwa. Wszystko wydawało sie wtedy takie nieznane. Wiedziałam tylko tyle, że wszystkiego będziemy uczyć się sami (w tym na własnych błędach) i… że nie będę karmić piersią. Wówczas było to dla mnie coś kojarzącego się niezbyt przyjemnie – żeby nie powiedzieć wręcz odrzucającego. Tak, takie właśnie miałam zdanie o karmieniu piersią. W dodatku wszyscy wokół powtarzali, że po cesarskim cięciu z reguły nie ma pokarmu, a jeśli się pojawi, to okupione jest to walką z samą sobą. Tego nie chciałam. I w końcu nadszedł dzień planowanej cesarki. Pierwszy krzyk syna na sali operacyjnej i mój płacz, ktorego nie mogłam powstrzymać przez kolejnych 20 minut. Płacz szczęścia. A potem – ból, schodzące znieczulenie i brak dziecka obok… W końcu po kilku godzinach położna przywiozła szpitalny wózek z moim maleństwem. Na karmienie. Karmienie, którego tak bardzo nie chciałam. I wiecie co? W chwili, gdy zobaczyłam mojego synka odwracającego główkę w poszukiwaniu piersi, sama – bez pomocy położnej stojącej obok – po prostu go przystawiłam. Okazało się to tak naturalne i tak piękne jednocześnie. Całe moje złe nastawienie do karmienia naturalnego prysnęlo jak bańka mydlana. Mija już 5 miesiąc, a my nadal karmimy się piersią i przestać nie zamierzamy. I tego właśnie kiedyś będzie brakować mi najbardziej – karmienia, związanej z tym bliskości i czułości oraz zadowolonych oczek mojego niemowlaczka, udowadniających że daję mu to, co najlepsze!

  • Reply
    Justyna Holeczko
    Lis 17, 2017 at 12:41

    Justyna vvvertigo@gmail.com
    Choć było to tak niedawno, to jednak zaczynam już tęsknić za tą magią. Magią chwili i brakiem szarej codzienności. Tęsknię za tą mocą, którą miałam nie śpiąc tylko patrząc z uśmiechem, przez całą noc na ten mały cud. Tęsknię za tym docenieniem każdej sekundy i każdego najdrobniejszego szczegółu. Tęsknię za tym zwolnieniem. Życie wtedy to istne slow motion. Wszystko jest takie nieoczekiwane. Kiedy pierwszy raz czegoś próbujesz – już wiesz jak to będzie smakować… Ta zasada nie istnieje w macieżyństwie. To jest niesamowite kiedy przechodzi sie coś drugi lub trzeci raz, a jednak jest całkiem inaczej. Myślisz, że w czymś jesteś expertem, a nagle czujesz się zwykłym amatorem. Tęsknię za tą przygodą do której nie wiadomo jak się przygotować, nie wiadomo co Cie spotka, a jednak pragniesz tego z całego serca. Tęsknię za pierwszym spojrzeniem, za niepowtarzalnym zapachem, za kolejnym podziałem serca. Tęsknię za tym pokonywaniem własnych granic. Te pierwsze chwile są tak cudowne, że uczucia które towarzyszy nam wtedy – będą nam towarzyszyc już do końca życia i nigdy – nikt nam ich nie odbierze.

  • Reply
    Agnieszka Napiórkowska
    Lis 17, 2017 at 14:48

    Jestem na początku macierzyństwa z drugim synkiem … Ale tęsknię za początkiem z pierwszym. Przez baby blues straciłam wiele pięknych momentów. Bałam się mojego synka,  bałam się bo wziąść na ręce,  jego płacz powodował mój płacz. Czasem by nie wyjść na nienormalna,  płakałam pod prysznicem. Bardzo źle wspominam ten czas . A tak nie powinno być!  Teraz patrząc na młodszego synka (ma miesiąc)  próbuje sobie przypomnieć te piękne momenty z starszym synem. I niestety mało pamiętam.  Jego pierwszy uśmiech przypominam sobie dopiero jak miał może 3 miesiące!  A przecież uśmiechał się wcześniej!  Chciałabym cofnąć czas do tych chwil , by upijac się jego obecnością, dotykać tych malutkich rączek,  gładzic po twarzy … Teraz jest już taki duży!  W chwili obecnej czerpie cala sobą z chwil spędzonych z młodszym,  bo wiem że nigdy tych chwil nie odzyskam , dzieci tak szybko rosną.  Za niedługo nie będę mnie potrzebować ,  w mi zostaną zdjęcia i łzy w samotności . Pierwszego synka nie karmiłam piersią,  przez chorobę i może też dlatego nie czułam takiej wielkiej więzi,  w sumie nie był tak mocno ode mnie zależny .  Teraz karmię piersią i wiem, że będę mocno tęsknić za ta zaleznoscia,  za tą bliskością, widokiem tej twarzyczki przyklejonej do mojego ciała. OMG łzy same napływają do oczu , to chyba jeszcze te hormony poporodowe. PAUZA idę przytulić starszaka,  bo pomył mi podłogi w łazience… nie ważne że nowym ręcznikiem do rąk ? staram się poświęcac mu strasznie dużo czasu , bo teraz z  perspektywy noworodka , okazuje się  że mam jednego prawie dorosłego syna! Patrzę na jego zdjęcia na ścianie i tak strasznie mi brak tego wszystkiego co było pierwsze ! Pamiętam,  że pierwsza kupkę zrobił mi na rękę w szpitalu , podczas przewijania ? Pierwszym słowem było TATA ,a  pierwszy krok zrobił w 10 miesiącu.  Teraz z perspektywy czasu wiem , że baby blues zniszczył mi wspomnienia i początki pierwszego macierzyństwa.  Może gdybym miała przy sobie kogoś do pomocy byłoby inaczej. Niestety teraz się nie dowiem tego.  Całym sercem staram się dzielić równo czas pomiędzy dwójkę chłopaków,  podczas kp opowiadam bajki starszemu. Pozwalam mu pomagać przy młodszym . Nie chce bym za kilka lat uświadomiła sobie , że ich dzieciństwo mi przeleciało w mgnieniu oka. Choć mój mały ma dopiero miesiąc,  już wiem , że będę tęsknić za tym jego szukaniem cycusia? śmiejemy się że jak malutki szczeniaczek wtedy wygląda ? powiem szczerze , że laktator bardzo by nam się przydał,  bo mama się nie może z domu ruszyć z tą mleczna kraina. Ale jak nie wygramy bedzie ok,  po prostu czytając ten tekst na blogu musiałam się podzielić moja historia ? pozdrawiamy gorąco
    Agnieszka Napiórkowska
    agnieszka.napiorkowska@onet.eu

  • Reply
    Gabriela Suchenek
    Lis 17, 2017 at 16:00

    Gabriela Suchenek gabriela.suchenek@gmail.com

    Jesteśmy już na najlepszej drodze do drugiej ciąży . Jednak jeśli bym miała powiedzieć za czym będę tęsknić już nawet w trakcie drugiej ciąży to za tym uczuciem wielkiej niewiadomej. Jak to bedzke, człowiek czuje się jakby szedł do nowej szkoły. Tutaj za to mniej więcej już wszystko odkryło się przy pierwszym. Noe będzie już tej laby i wyczekiwania co przy pierwszym dziecku . Za to znów będzie ten słodki zapach małego dziecka , te małe stopy i bycia takim słodkim „cycolinem” .

  • Reply
    Justyna
    Lis 17, 2017 at 16:22

    Juz coraz bliżej do rozwiązania, jest to moja pierwsza dzidzia…w mojej glowie klebia się różne myśli, a mianowicie czy dobrze się przygotowałam do bycia mama, ale im dłużej o tym myślę, to wiem, że nigdy na 100 % się na to nie przygotuje. Zawsze lubiłam mieć wszystko uporządkowane, przygotowane wcześniej, zaplanowane, ale tego kiedy pierwszy raz ujrze swoje maleństwo nie przewidze. Okres oczekiwania jest tak słodko-ekscytujący, że jak już zacznie się akcja porodowa, to powtarzam sobie codziennie jedno zdanie, nie będę bać się porodu i tego co mnie czeka, tylko cieszyć się, że juz za kilka chwil zobaczę moja sloda pociechę i będę mogła je pierwszy raz przytulic do piersi.
    Domyslam się, ze na początku macierzyństwa nie jest łatwo, ale wiem, że ten okres jest potrzebny po to, żebyśmy się nawzajem poznali. Wyobrażam sobie, że na samym początku będziemy się poznawali i dużo przytulali. Będę duzo mówiła i spiewala dla swojej dzidzi, aby czuł się tak bezpiecznie jak w brzuszku. I w razie gorszych chwil i bezradności będę sobie przypominać, że muszę być nastawiona pozytywnie, ponieważ tak jak dzidzia w brzuszku odczuwa nasze emocje tak samo będzie odczuwał je noworodek i niemowlak.

  • Reply
    Weronika
    Lis 17, 2017 at 16:28

    Tęsknię za chwilą gdy po raz pierwszy córeczkę zobaczyłam
    Gdy wymęczona porodem w końcu ją przytuliłam
    Za pierwszym karmieniem?, w ramionach trzymaniem
    Za pierwszą kąpielą i nocą nie spaniem
    Tęsknię za kopniakiem ktory nie raz dała
    Kiedy była w brzuszku bardzo dokuczała
    Za tym jak szukaliśmy wózka, łóżeczka parą całą
    Chcieliśmy by wszystko czekało na naszą miłość małą.
    Teraz będzie okazją drugi raz to przebywać
    Te magiczne chwilę będą przypływać
    Szykując wyprawkę dla skarba naszego
    Brakuje nam laktatoru
    A potrzebuję jego
    Więc korzystam z szansy i czekam na te chwile
    By trwały jak najdłużej, niewiadmo ile ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

  • Reply
    Weronika
    Lis 17, 2017 at 16:33

    Tęsknię za chwilą gdy po raz pierwszy córeczkę zobaczyłam
    Gdy wymęczona porodem w końcu ją przytuliłam
    Za pierwszym karmieniem?, w ramionach trzymaniem
    Za pierwszą kąpielą i nocą nie spaniem
    Tęsknię za kopniakiem ktory nie raz dała
    Kiedy była w brzuszku bardzo dokuczała……..

    Za tym jak szukaliśmy wózka, łóżeczka parą całą
    Chcieliśmy by wszystko czekało na naszą miłość małą.
    Teraz będzie okazja drugi raz to przeżywać
    Te magiczne chwilę będą przypływać
    Szykując wyprawkę dla skarba naszego
    Brakuje nam laktatoru
    A potrzebuję jego
    Więc korzystam z szansy i czekam na te chwile
    By trwały jak najdłużej, niewiadmo ile ❤ ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤
    Ps. Nie wiem jak edytować komentarz, a byly tam małe błędy, więc zamieszczam jeszcze raz :)

  • Reply
    Marta
    Lis 17, 2017 at 18:15

    Już za dwa tygodnie powitamy na świecie nasze pierwsze dziecko. Uczucia jakie towarzyszą mi przez całą ciążę są zupełnie nowe .. nigdy wcześniej nie odkryte. Mogę je jedynie przybliżyć do słów takich jak miłość i niepewność. Miłość nigdy wczensiej nie poznana, nowa ale już bezgraniczna. Niepewność związana z tym że będę mamą, najważniejszą osobą dla tej maleńkiej istoty, która pojawi się na świecie i to ja będę musiała sprostać tej ważnej roli w jej życiu. To ja wraz z partnerem będę się  o nią najbardziej  troszczyć, wychowywać ją, pokazywać na czym polega życie i pomagać jej w każdej chwili… od samego początku.
    Początek macierzyństwa wyobrażam sobie jako nową, zupełnie nieprzewidywalną a zarazem cudowną podróż.  Podróż, w którą wyruszamy we troje:  ja, mój partner i nasze maleństwo. Podróż na nieznany ląd, który z otwartym sercem i pełni zaangażowania chcemy poznać.
    Wiem że będziemy robić wszystko aby ta podróż była pełna miłości, pięknych chwil ale z pewnością nie unikniemy obaw i nowych, stresujących  wyzwań.
    Chcemy dla naszej córeczki wszystkiego co najlepsze! A jej zdrowie i bezpieczeństwo jest i będzie dla nas najcenniejsze. Dlatego jedną z bardzo ważnych rzeczy, które mogę zrobić aby zapewnić lepszy start mojemu dziecku jest karmienie piersią.  Chciałabym aby ten okres trwał jak najdłużej, dlatego będę się starać aby mieć takie możliwości i skorzystam z wszystkich  możliwych wspomagaczy :)
    Laktator jest z pewnością bardzo pomocny w okresie laktacji  a z marką lovi powoli się zaprzyjaźniamy ! :)

  • Reply
    Joanna
    Lis 17, 2017 at 20:51

    Joanna asiula55@wp.pl
    Najbardziej będę tęsknić za kamieniem piersią(mimo, iż było ciężko, często bolało )wtedy z synkiem byliśmy jednością, byłam dla niego najważniejsza tylko ja mogłam ukoić jego płacz, Brzmi może troszkę egoistycznie, wszyscy mogli go nosić, bawić ale to mama była najważniejsza.byłam całym jego światem I to mizianie malutkimi rączkami w trakcie karmienia. Do dziś pamiętam ten wzrok tuż przed zaśnięciem przy piersi mówiący „mamo kocham cię i dziękuję „

  • Reply
    Joanna Palacz
    Lis 17, 2017 at 21:29

    Super konkurs i jego tematyka. Pozwala na chwilę wspomnień. DZIEKUJĘ ZA TO ???
    Cała przygoda z macierzyństwem zaczęła się 4 lata temu, kiedy to na świat przyszła moja córeczka Zosia. Początek macierzyństawa to jak dla mnie wzloty i upadki. Ale przede wszystkim najleszy czas w moim dotychczasowym życiu.
    Tęsknię za tym, że wówczas wszystko było nowe, niezwykłe i ekscytujace. Tęsknie za tym wspaniałym czasem. Tylko ja, moj mąż i córeczka. Mężowi udało się załatwić miesięczny urlop i celebrowaliśmy każdą chwilę. Wszystko razem. Pierwsza kąpiel, przewijanie, usypianie, kremowanie, przytulanie, noszenie, spacer i tak mogłabym wymieniać w nieskończoność.
    Tęsknię za tym magicznym zapachem. Bardzo uzależniającym. Mogłam godzinami wąchać i calować całe małe ciałko mojej pięknej Zofii.
    Tęsknię za tymi malutkimi stopami, rączkami..
    Tęsknię też za tym jak się szykowałam do roli mamy – kupowanie wyprawki, ubranek… wtedy miałam mnóstwo czasu dla siebie.
    Ale chyba najbardziej tęsknię za karmieniem piersią. Kiedy to była tylko ja i moja córka. Jej oczka wpatrzone we mnie. Cudowny moment. Tylko muszę się przynać, że moja droga mleczna nie była usłana różami. Pomimo wielu starań. Wizyt specjalistów. Wielu przeczytanych i obejrzanych filmów instruktażowych karmienie piersią nie trwało długo.
    Kiedy po dwóch latach starań udało się mi znowu zajść w ciążę to bardzo się ucieszyłam. Że to wszystko za czym tęsknie już wkrótce stanie się rzeczywistością. Nie mogę się tego doczekać. A najbardziej karmienia piersią. Jestem tym razem bardzo zdeterminowana! Uda się i już. Ale wiecie co…. poniekąd wydaję mi się, że moje problemy wynikały z tego, że nie umiałam pobudzić lakacji i żadna z mądrych głów, które mnie wtedy odwiedzały nie zaproponowały zakupu laktatora… tym razem nie popełnie tego błedu. A ponieważ lovi ten stan i to właśnie firma Lovi kojarzy mi się najbardziej z moim macierzyństwem. Stawiam na laktator LOVI ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡

  • Reply
    Joanna.
    Lis 17, 2017 at 21:52

    Najbardziej tęsknię za tym maluszkiem który był spokojny wtedy była to taka zmiana nagle pojawiło się dziecko niewyspane noce nieodespany poród i narzekałam że zmęczona byłam a teraz tęsknię za tamtymi chwilami za tym małym spokojnym maluszkiem który w większości spał jadł i robił w pieluszke. Teraz mój urwis nie chce spać wszystko gryzie rozrabia wszędzie nosa chce wsadzić do tego również je trzeba przewinac ale oprócz tego cały dzień trzeba pilnować więc nie ma chwili dla siebie tak jak na początku.

  • Reply
    Agnieszka
    Lis 17, 2017 at 22:08

    W pierwszej chwili pomyślałam, że mnie to chyba brakowało tych rozciągniętych dresów, choć mimo pernamentnego prania nawet nie wyblakły. Brakowało, bo już do nich wróciłam, chyba są nawet wygodniejsze, a drugie pacholęcie smacznie teraz śpi …. Choć za 3 godzinki przerwa na karmienie, to odpowiem, może przewrotnie, że z pierwszego macierzyństwa brakuje mi …. czasu….
    Ja nie wiem, czemu 2 lata temu, gdy na świat przyszedł pierwszy syn brakowało mi czasu na różne rzeczy, szczerze: dopiero teraz mam zagwostkę jak oszukać zegar, jak rozciągnąć trochę dobę tudzież jak się rozdwoić….Brakuje mi tego, że nie musiałam dwoić się i troić i mogłam w całości skoncentrować się na pierworodnym, wąchać bez końca zapach dzidziusia, bo wiecie, że zapach niemowlęcia jest specyficzny, mogłam karmić tak długo, jak tylko chciał, a należał do tych długodystansowców, pół godzinne karmienia – nie były kłopotem, mogłam spokojnie robić zdjęcia, podczas gdy słodko się uśmiechał, nawet spacery nie były wyzwaniem, odkąd pakowałam go w chustę….A teraz musząc dzielić czas dla dwóch maluszków, czuję się jakbym go musiała wyrywać zębami tej dobie, co to ani na sekundę nie chce się zatrzymać. I to nie jest kwestią złej organizacji, bo serio, z tym nie miałam nigdy kłopotu. Raczej chodzi o moje uczucie, takie rozdarcie, że jak się zajmuję młodszym, to straszaka zaniedbuję i na odwrót….zwłaszcza, że historia się powtarza, a jakże! maluszek też by się z piersią nie rozstawał, z rąk by nie schodził, nie pytajcie o drzemki nawet…. 40 minut to wszystko choć szumiś szumi….. Tu karmienie, przewijanie, płacz- uspokajanie, spacer, karmienie itd takie koło… a przecież chciałam nawet więcej czasu poświęcać starszakowi, by nie poczuł się odrzucony…..
    Tak więc najbardziej tęsknię za ….czasem…..

  • Reply
    Agata
    Lis 17, 2017 at 22:42

    Mój szkrab skończył w zeszłym tygodniu skończył dwa latka, ten czas mignął jak gwiazdka na niebie w ułamku sekundy. Tęsknię za tym wyczekiwaniem na Niego jak był jeszcze w brzuszku. Tęsknię za zapachem oliwki i za karmieniem piersią która była dla mnie najcudowniejsza czynnością po urodzeniu Tymonka. Trwało to niestety tylko 3 miesiece potem maluszek zaprotestował i piersi już nie chciał. Tęsknię za tym że potrzebował tylko mnie. To ja choć na chwilkę mogłam być dla niego najwazniejsza. Teraz jestem w 20 tygodniu ciąży i staram się przeżyć wszystko na nowo, zapamiętując kazdy ruch, każde kopniecie, wizytę u ginekologa, USG… Z cicha nadzieją patrzę w przyszłość ze karmiebie drugiego maluszka również będzie najprzyjemniejsza czynnością jaką mogłam doświadczyć :)

  • Reply
    Magdalena Kochanek
    Lis 17, 2017 at 23:26

    Mimo tego, że mój synek ma 7 miesięcy, to już brakuje mi pewnych chwil. Już gdy w brzuszku się przekręcał, rozpychał i kopał, nawet jeśli wtedy nie byłam ,,mamą” oficjalnie to zaliczam to do macierzyństwa :)
    Ach, a po porodzie brakuje mi tych chwil, gdy synek był najmniejszy… Tego uczucia, gdy musieliśmy się nauczyć siebie na wzajem, wszystko było nowe, świeże i zaskakujące..
    Pomimo tego, że czasem jest ciężko, jak mały budzi się co godzinę w nocy na karmienie, to i tego również będzie mi brakować- tych pięknych oczek, wpatrzonych ufnie w swoją mamę. Nam również od początku towarzyszy firma LOVI. Smoczki, butelki… wszystko nie zastąpione, tylko ta firma była w stanie sprostać oczekiwaniom moim i maluszka :)
    Pozdrawiamy wszystkie wspominające mamusie :) :*
    magdalena-kochanek@wp.pl

  • Reply
    Laura Bohdan
    Lis 18, 2017 at 09:25

    Dziś rano dowiedziałam się,że znowu będę mamą,mamą nr 2?❤? uskrzydlona znalazłam Ciebie i ten blog. Początek mojego macierzyństwa to..poznawanie zupełnie innego świata,świadomość bycia.odpowiedzialnym za życie tej małej istotki..minęło to tak szybko,ze gdyby nie zdjęcia,filmiki nie pamietalam bym wszystkiego a staralam się zapamiętac jak najwięcej! Ostatnie moje NASZE wieczory kiedy siedzimy przed tv ,pod cieplym kocykiem wygladaly dziwnie bo chyba czegos zaczelo Nam brakować…zamiast cieszyc sie.sobą, dziecko śpi od 20stej w swoim łóżeczku…My ..przegladamy zdjecia sprzed 2 lat,wspominamy…czasem nawet placzemy..od dziś wiem,że moja przygoda z macierzyństwem troszkę się zmieni..podwoi. Z czego niesamowicie się cieszę i nie mogę sie doczekać tych małych stopek,rączek..wszystkiego w wersji super mini..zapachu unoszacego się w.powietrzu…znasz ten zapach? Noworodkowy cudny zapach!??❤

  • Reply
    Marta Burdzińska
    Lis 18, 2017 at 12:28

    Aż ciepło mi się w sercu od wspomnień zrobiło. Tęsknię za malutkimi uszkami, ciękimi jak płatek róży. Za tym jak słodko składała rączki piąstka do piąstki podczas karmienia. I jak ufnie w trakcie patrzyła do góry swoimi ciemnymi oczkami. Za tym, że w tych pierszych dniach byłam dla niej wszystkim, a ona dla mnie. Tęsknię też za smiesznymi momentami jak na śpioszka łapała powietrze szukając cycuszka, Zachowywała się wtedy jak mały dinozaur próbujący złapać mięsko. Brakuje mi widoku męża, który nie będąc przy porodzie onieśmielony był maleńkością naszego dzieciątka. Mimo, że ma dopiero 4,5 miesiąca i nasza mleczna przygoda wciąż trwa to tyle rzeczy się już zmieniło…cały czas budujemy nowe wspomnienia. ???

  • Reply
    AgnieszkaKor
    Lis 18, 2017 at 15:50

    Za górami za lasami…spokojna wioska była mama pięknego synka w niej urodziła. Dwa piękne lata z nim już przeżyła w szczęściu i zdrowiu rodzina urokliwa. Lecz w szczęściu największym czasem zdarza się za czymś zatęsknić i ta mama ma ciągle w swej pamięci…
    Chwile kiedy synka mocno TULIŁA, CAŁOWAŁA bez przerwy lecz teraz synek się trochę buntuje i już milionów całusków nie wytrzymuje.
    O cieplej KAWIE marzy tez skrycie bo noworodek śpi dużo a dwu latek tak mało że nie uwierzycie. Do tego bałagani w domu za trzech takich, a pralce za pełen etat płaci.
    Tęskni też za bezproblemowym JEDZENIEM. Piersi mamusi on nigdy nie odmawiał, a teraz humorki przy jedzeniu ma i to nie lada.
    O POWOLNYM poruszaniu na prawo, na lewo głowy obracaniu bo teraz te małe nóżki biegają tak szybko że mamie z brzuchem (a w nim kolejnym urwisem) nadarzyć jest ciężko.
    O CISZY w domu, słuchaniu maluszka serca bicia teraz „nie” ” a co to” tyle jest do odkrycia !
    A w drugiej ciąży LUZU jaki oczekując na pierworodnego w głowie miała. Już wiem ile siły i odwagi rodzic potrzebuje i świadomość ta więcej strachu wywołuje który do dnia porodu się potęguje.
    I mama już wspomniała w brzuchu synka kolejnego miała i boi się że czasu na dwóch nie zdoła podzielić. Lecz stęsknione chwile chodź nieco inne na nowo znowu ona przeżyje.
    I mimo że ta bajka się trochę nie rymuje i na dobranoc dzieciom jej nie opowiecie to ja jestem z niej dumna najbardziej na świcie. Bo pozwoliłam sobie na prywaty trochę, wspomnień które są cenniejsze niż nasze polskie złote i mimo że na przemijanie trochę narzekamy te nowe niedługo utęsknione chwile właśnie przeżywamy.

  • Reply
    AnnaW
    Lis 18, 2017 at 19:37

    Piękny tekst. Teraz jestem przy końcu drugiej ciąży i muszę przyznać, że moje wyobrażenia o początku macierzyństwa zostały mocno skorygowane przez rzeczywistość. Nasz przygoda z pierwszym maluszkiem zaczęła się o 3 miesiące za wcześnie, ale mimo to mała dzielnie walczyła i od pierwszej chwili, po dziś dzień, jest naszym największym skarbem. Tak więc moje macierzyństwo zaczęło się zupełnie inaczej niż zakładałam, ale może dzięki temu miałam większą siłę i jeszcze bardziej doceniam każdy nasz wspólny dzień. A za czym tęsknię najbardziej? Za kangurowaniem ;) mała juz z tego wyrosła i woli spać na kanapie, niż wtulona w mamę. Ale mimo tej małej tęsknoty za tym, co już było i nie wróci, mam całą moc radości z każdego dnia i z każdej nowej umiejętności. Nigdy nie spodziewałam się, że obserwowanie rozwoju dziecka jest jak oglądanie cudu, który dzieje się na naszych oczach. Coś niesamowitego. A teraz czeka nas kolejna nowa przygoda – moje maleństwo będzie miało rodzeństwo ;) i juz rozmyślam jak to będzie…

  • Reply
    Dla Mojej Żony
    Lis 19, 2017 at 11:06

    Postanowiłem zrobic niespodzianke żonie i wziąć tez udział w konkursie. Wczoraj spytałem ją za czym najbardziej teskni z początków macierzyństwa i zaskoczyła mnie mówiąc, że za brzuszkiem. Wg żony macierzyństwo zaczyna sie dokładnie wtedy, gdy powstaje nowe życie, a najbardziej teskni za tymi małymi kuksańcami od środka ;) mam fajną żonę; )

  • Reply
    Monika Hawełka
    Lis 19, 2017 at 22:25

    Trzy lata temu pierwszy raz zostałam mamą. Zielona z przerażenia, niedoświadczona ale przekonana że dam sobie radę tuliłam do siebie 3kg szczęścia. To nic,że męczyłam się ponad 14 godzin, to nic że mdlałam z powodu zbyt dużej utraty krwi, że wszystko piekielnie rwało i bolało-ta mała, pomarszczona i czerwona na buzi istotka stała się dla nas centrum wszechświata… pamiętam jak mój duży, zawsze twardy i rzadko okazujący emocje mąż drżał i jak oczy mu się szkliły, kiedy trzymał w ramionach tę małą Skrzatkę, który była małym klonem tatusia. I gdzie tu sprawiedliwość-myślałam sobie- ty się kobieto trudzisz, znosząc mdłości,zgagę,huśtawki nastroju,nosisz 9 miesięcy brzuszek i dodatkowe kilogramy, puchną ci stopy, masz kłopoty z wypróżnianiem, twoje żebra służą jako worek treningowy, męczysz się tyle godzin przy porodzie a ona i tak jest podobna do tatusia… ;) ale mina tego Dużego, gdy odkrywał w niej poszczególne rysy swojej twarzy wynagrodziła wszystko. Nawet przedłużający się z powodu zakażenia pobyt w szpitalu,nawet walka o każdą kroplę mleka a potem nawał pokarmu,pierwsze zapalenie, potem drugie, obgryzione sutki, nieprzespane noce nie zniechęciły mnie-znowu jestem w ciąży! I znowu wspominam jak to było i jak do tego wszystkiego tęsknię. I nie mogę się doczekać już drugiego Szkraba, który będzie z nami za niecałe dwa miesiące. I po cichu liczę,że choć troszkę będzie podobna do mnie, bo to byłoby już zbyt wiele szczęścia dla Dużego-powinien się nim podzielić, a co! Już wiem, że tak jak starsza siostra i ten maluch jest małym wojownikiem- mimo problemów z którymi się męczymy od 18 tygodnia, mimo ciąży leżącej, z paskudnym kawałkiem gumy zabezpieczającym bobasa przed zbyt szybkim wyskoczeniem i na lekach, mimo wszystkich ciążowych dolegliwości wiem,że damy radę. Bo mamy wsparcie tego Dużego i Skrzatki,która już się nie może doczekać i co chwilę pyta kiedy mała siostrzyczka w końcu się urodzi ;) Damy radę. Naprawdę w to wierzę.

    • Reply
      Anonim
      Gru 18, 2017 at 05:21

      Takie masz problemy ciążowe, a Twój mąż nie ma żadnego współczucia dla kobiet!!!!!

  • Reply
    edka767
    Lis 19, 2017 at 23:23

    Pierwszy raz mamą zostałam 3 lata temu . Pamiętam to jak dziś … Ciężki poród, niesamowite bóle i … depresja w którą wpadłam tuż po narodzinach córeczki . Ogarniała mnie taka bezsilność, taka nicość .
    A przecież dziecko w ramionach powinno cieszyć … mi było obojętne (a podczas ciąży byłam taka szczęśliwa, nie mogłam doczekać się tego dnia w którym wezmę córcię na ręce). A tu … los spłatał mi figla …

    I tak się właśnie zaczęło. Z zadowolonej kobiety cieszącej się ciążą, stałam się smutną kobietą bez życia … Dosłownie . Gdy pielęgniarka przyniosła mi dziecko byłam nieobecna … Karmiłam piersią. Tylko karmienie dawało mi jakąś więź z córcią, tylko to tworzyło między nami niesamowitą więź której nic nie było w stanie zerwać . Z dnia na dzień zmieniałam swoje nastawienie . Z dnia na dzień pokochałam córkę i z chęcią ją karmiłam… I tak się właśnie zaczęło, Gdyby nie karmienie, nie wiem jak szybko wyszłabym z depresji … Dziękuję Bogu, że my kobiety możemy karmić dzieci .

    Karmienie piersią to było dla mnie ogromne wyzwanie
    brak radości z narodzin, i ciągłe w szpitalu płakanie !
    Karmienie piersią więź z dzieckiem moją pogłębiało
    i mimo wszystko, jakoś szczęśliwie tak się stało,
    że pokochałam dziecinę, i karmiłam ją miłością
    po pewnym czasie objawiała się ma miłość wielką radością .

    Karmienie piersią zaczęło się dla mnie nie dość wesoło
    nalegali na mnie wszyscy, cała rodzina w koło !
    I tak właśnie dzięki temu,moja więź z córcią się umocniła
    naszą miłość, nasze serca ze sobą spoiła ….

    Teraz , gdy zobaczyłam ten konkurs na moim ulubionym blogu wszystkie wspomnienia powróciły . Na nowo przeżywałam dawne emocje , na nowo rozdrapywałam rany . Teraz? Jestem w ósmym miesiącu ciąży . Mam nadzieję, że nic nie zmieni mojego nastawienia po porodzie (choć wiemy, że różnie bywa, i nie da się tego przewidzieć).

    NAPRAWDĘ wzruszająca chwila gdy maluszek je z zadowoleniem
    PONADCZASOWA niewinność, kojarzy mi się z marzeniem
    CUDOWNE chwile podczas karmienia przeżywać można
    ATRAKCYJNE oczka dziecka gdy patrzą to rzecz cudowna !
    OBY każda mama na karmienie piersią się decydowała
    LUKSUSOWE zalety i plusy z karmienia będzie odczuwała !
    BAJECZNE ciało już nie wróci, lecz pozostaną wspomnienia
    IDEALNE macierzyństwo – tak właśnie spełniają się marzenia .
    EXTRA samopoczucie i ta wiara ,że coś pożytecznego robimy
    SENTYMENTALNIE pokarmem wraz z dzieckiem się dzielimy !
    BUTELKĄ także można karmić, lecz karmienie piersią wyzwala
    ADEKWATNIE do sytuacji, sprawia, że czujemy się dobrze !

    Najbardziej boję się tego, że pokarmu nie wystarczy !Że poddam się w walce o niego… chciałabym mieć pomocnika w postaci laktatora LOVI który podtzymywałby mnie na duchu, który pozwoliłby mi walczyć jak lwica o to, by karmić dziecko naturalnie, bo nie ma nic lepszego niż mleko matki. Tego właśnie się boję! Laktacja i brak pokarmu spędzają mi sen z powiek i nie wysypiam się. Nie dość że już z wielkim brzuchem ciężko zasnąć to gdy kładę się do łóżka milion myśli przychodzi do głowy . A co jeśli nie będę miała pokarmu? a co jeśli będę miała jego „nawał”, a co jeśli będę musiała iść na kontrolę, jak odciągnę mleko ?

    Emocje kobiety ciężarnej są fascynujące, mam ogromne wahania nastroju ! Podczas pierwszej ciąży byłam wniebowzięta. Nie przeszkadzały mi uporczywe nudności ani bóle kręgosłupa, cieszyłam się jak małe dziecko. Z tej drugiej ciąży też ogromnie się cieszę, ale emocje nieco opadły. Kocham oboje dzieci tak samo ! Nad życie ! Chciałabym aby dzięki mojemu mleku , maluszek miał lepszy start w życie. Ale czy to będzie możliwe ? Z takim wygranym laktatorem, na pewno by się udało. Ale czy sprawisz że tak właśnie będzie?

    Z początku macierzyństwa najbardziej tęsknię za tą „fascynacją” że taka mała fasolka do kolejnej wizyty u lekarza już „taaaak ” urosła, że już tak się rozwinęła. Pierwsze bicie serduszka, poznanie płci, pierwsze wyraźne USG … Coś co sprawia że do oczu napływają mi łzy wzruszenia bo… czas tak szybko leci. Za szybko

  • Reply
    edka767 Edyta
    Lis 19, 2017 at 23:24

    Pierwszy raz mamą zostałam 3 lata temu . Pamiętam to jak dziś … Ciężki poród, niesamowite bóle i … depresja w którą wpadłam tuż po narodzinach córeczki . Ogarniała mnie taka bezsilność, taka nicość .
    A przecież dziecko w ramionach powinno cieszyć … mi było obojętne (a podczas ciąży byłam taka szczęśliwa, nie mogłam doczekać się tego dnia w którym wezmę córcię na ręce). A tu … los spłatał mi figla …

    I tak się właśnie zaczęło. Z zadowolonej kobiety cieszącej się ciążą, stałam się smutną kobietą bez życia … Dosłownie . Gdy pielęgniarka przyniosła mi dziecko byłam nieobecna … Karmiłam piersią. Tylko karmienie dawało mi jakąś więź z córcią, tylko to tworzyło między nami niesamowitą więź której nic nie było w stanie zerwać . Z dnia na dzień zmieniałam swoje nastawienie . Z dnia na dzień pokochałam córkę i z chęcią ją karmiłam… I tak się właśnie zaczęło, Gdyby nie karmienie, nie wiem jak szybko wyszłabym z depresji … Dziękuję Bogu, że my kobiety możemy karmić dzieci .

    Karmienie piersią to było dla mnie ogromne wyzwanie
    brak radości z narodzin, i ciągłe w szpitalu płakanie !
    Karmienie piersią więź z dzieckiem moją pogłębiało
    i mimo wszystko, jakoś szczęśliwie tak się stało,
    że pokochałam dziecinę, i karmiłam ją miłością
    po pewnym czasie objawiała się ma miłość wielką radością .

    Karmienie piersią zaczęło się dla mnie nie dość wesoło
    nalegali na mnie wszyscy, cała rodzina w koło !
    I tak właśnie dzięki temu,moja więź z córcią się umocniła
    naszą miłość, nasze serca ze sobą spoiła ….

    Teraz , gdy zobaczyłam ten konkurs na moim ulubionym blogu wszystkie wspomnienia powróciły . Na nowo przeżywałam dawne emocje , na nowo rozdrapywałam rany . Teraz? Jestem w ósmym miesiącu ciąży . Mam nadzieję, że nic nie zmieni mojego nastawienia po porodzie (choć wiemy, że różnie bywa, i nie da się tego przewidzieć).

    NAPRAWDĘ wzruszająca chwila gdy maluszek je z zadowoleniem
    PONADCZASOWA niewinność, kojarzy mi się z marzeniem
    CUDOWNE chwile podczas karmienia przeżywać można
    ATRAKCYJNE oczka dziecka gdy patrzą to rzecz cudowna !
    OBY każda mama na karmienie piersią się decydowała
    LUKSUSOWE zalety i plusy z karmienia będzie odczuwała !
    BAJECZNE ciało już nie wróci, lecz pozostaną wspomnienia
    IDEALNE macierzyństwo – tak właśnie spełniają się marzenia .
    EXTRA samopoczucie i ta wiara ,że coś pożytecznego robimy
    SENTYMENTALNIE pokarmem wraz z dzieckiem się dzielimy !
    BUTELKĄ także można karmić, lecz karmienie piersią wyzwala
    ADEKWATNIE do sytuacji, sprawia, że czujemy się dobrze !

    Najbardziej boję się tego, że pokarmu nie wystarczy !Że poddam się w walce o niego… chciałabym mieć pomocnika w postaci laktatora LOVI który podtzymywałby mnie na duchu, który pozwoliłby mi walczyć jak lwica o to, by karmić dziecko naturalnie, bo nie ma nic lepszego niż mleko matki. Tego właśnie się boję! Laktacja i brak pokarmu spędzają mi sen z powiek i nie wysypiam się. Nie dość że już z wielkim brzuchem ciężko zasnąć to gdy kładę się do łóżka milion myśli przychodzi do głowy . A co jeśli nie będę miała pokarmu? a co jeśli będę miała jego „nawał”, a co jeśli będę musiała iść na kontrolę, jak odciągnę mleko ?

    Emocje kobiety ciężarnej są fascynujące, mam ogromne wahania nastroju ! Podczas pierwszej ciąży byłam wniebowzięta. Nie przeszkadzały mi uporczywe nudności ani bóle kręgosłupa, cieszyłam się jak małe dziecko. Z tej drugiej ciąży też ogromnie się cieszę, ale emocje nieco opadły. Kocham oboje dzieci tak samo ! Nad życie ! Chciałabym aby dzięki mojemu mleku , maluszek miał lepszy start w życie. Ale czy to będzie możliwe ? Z takim wygranym laktatorem, na pewno by się udało. Ale czy sprawisz że tak właśnie będzie?

    Z początku macierzyństwa najbardziej tęsknię za tą „fascynacją” że taka mała fasolka do kolejnej wizyty u lekarza już „taaaak ” urosła, że już tak się rozwinęła. Pierwsze bicie serduszka, poznanie płci, pierwsze wyraźne USG … Coś co sprawia że do oczu napływają mi łzy wzruszenia bo… czas tak szybko leci. Za szybko

  • Reply
    Dagmara Kołodziejska
    Lis 20, 2017 at 10:50

    Początki macierzyństwa… Kobieta różnie wyobraża sobie ten okres… wyobraża sobie cudowne chwile ze swoim maluszkiem, moment karmienia, gdy ten Skarb tak bardzo zależny jest od mamy, ten sen, bezwarunkowe uśmieszki i grymasy… Niejednokrotnie te początki są bardzo trudne, każdy krzyk i płacz Maluszka rozdziera serce jego mamy. Jest to jednak cudowny czas, który na zawsze pozostaje w naszych wspomnieniach. Dla mnie macierzyństwo zaczyna się z chwilą pierwszych kresek na teście, pierwszego USG i potwierdzenia, że nie jesteśmy już same, ale rozwija się w nas nasz Maluszek. Wiele razy przeżywałam te momenty z moimi pacjentkami, gdzie jako położna byłam przy nich podczas prowadzenia ich ciąży i po porodzie. Byłam w chwilach radości i chwilach zwątpienia. Służyłam radą i mimo, iż miałam jedynie wiedzę teoretyczną, starałam się odpowiadać na każde pytania najlepiej jak umiałam. Narodziny „naszych” dzieci były i są dla mnie wyjątkowe. Wyjątkowe są Mamy – Bohaterki, które w tej nieznanej drodze tak instynktownie potrafią poradzić sobie z czymś, co kompletnie wcześniej było dla nich obce. Całym swoim sercem angażuję się w każde spotkanie z ciężarną czy położnicą, aby jak najlepiej przygotować je na spotkanie ze swoim Maluszkiem. Uświadamiam im, że świat się zmieni, w tym świecie nie mogą jednak zapominać o sobie.
    Pamiętam ten dzień, gdy wracałam z pracy i czułam, że pod moim sercem również zaczyna kiełkować nowe życie. Oczekiwałam tego spotkania bardzo cierpliwie – z tygodnia na tydzień… Teraz jeszcze lepiej rozumiałam przyszłe Mamy, ich dolegliwości – zgagi, nudności, wymioty, bezsenność. Dzieliłyśmy się tymi doświadczeniami i wzajemnie wspierałyśmy. I nastał 27 tydzień mojej ciąży, czarna wizja, gdy nagle dowiedziałam się, że muszę iść na zwolnienie dla dobrego mojej Małej Kruszynki. Nie zdążyłam życzyć szczęścia moim Kochanym Bohaterkom – przyszłym Mamom, z którymi widywałam się na co miesięcznych wizytach.
    Nigdy nie zapomnę tego stresu, który przeżyliśmy. Tych cotygodniowych kontroli i USG. Nadziei na jeszcze kolejny tydzień rozwoju w brzuszku mamy i odwlekania decyzji o Jej narodzinach.
    Udało się… :) Dotrwaliśmy do 37 tygodnia ciąży, gdzie moja Kruszyna mogła się już rodzić. Ta malutka istotka 11 dni temu przewróciła mój świat do góry nogami. Mała bohaterka, która dzielnie połyka każdy ml pokarmu mamy, aby rosnąć zdrowa i silna. Moment Jej narodzin to najwspanialsze co mogło mnie spotkać. Nigdy nie zapomnę jak przyssała się po porodzie do mojej brody w oczekiwaniu, że znajdzie upragnioną pierś. Łzy same płynęły po policzkach. Nigdy nie zapomnę widoku mojego ukochanego, który kanguruje po porodzie nasz długo wyczekiwany Skarb.
    Każdego dnia próbuję chłonąć chwile, gdy Ona jest jeszcze taka malutka i bezbronna, tak zależna ode mnie. Całuję Jej stópki i małe rączki. Śpiewam kołysanki i tulę do swojego serca. Mimo, iż powinna być jeszcze w brzuszku, tak bardzo cieszę się i czuję ulgę, że strach już minął, a ona jest już przy mnie. Kocham Ją miłością bezwarunkową. Teraz już wiem, że w pełni wkroczyłam w magiczny świat macierzyństwa. Myślę, że po powrocie do pracy, nie tylko jako położna, ale już jako mama, będę jeszcze lepiej umiała zrozumieć emocje i dylematy towarzyszące w czasie ciąży i w trakcie połogu. To najcenniejsze, co mogę dać moim Bohaterkom – WSPARCIE – na ich początkowej i niejednokrotnie trudnej dla nich drodze we dwoje.

  • Reply
    Patrycja M.
    Lis 20, 2017 at 11:38

    Jeszcze przed posiadaniem dzieci wyobrażałam sobie jak to będzie. Miałam w głowie piękne obrazki. Wszystko w nich było takie proste i oczywiste. Gdy zostałam mamą po raz pierwszy moja wizja macierzyństwa totalnie legła w gruzach. Nie mogłam karmić piersią – tak jak to sobie wymarzyłam. Niby to tylko jeden z elementów ale serio przybił mnie na długo…nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Minęło trochę czasu zanim zrozumiałam, że na tym świat się nie kończy. Po kilku latach znów zostałam mamą. Z zupełnie innym nastawieniem bo wiedziałam już, że leki które przyjmuję uniemożliwią mi karmienie piersią. Szczerze przyznam, że to pragnienie gdzieś się we mnie tkliło, teskniłam za tym mimo, że nigdy nie doświadczyłam. Więcej dzieci nie planowałam. Los chciał inaczej. Kilka miesięcy temu okazało się, że znów będę mamą. Leków już od dawna nie biorę. Wierzę, że tym razem się uda, że nie będę już za niczym tęsknić. No może tylko za tym zapachem niemowlęcej skóry :)

  • Reply
    Monika
    Lis 20, 2017 at 11:46

    Może czas na kolejną pociechę, aby przeżyć to wszystko jeszcze raz :)

  • Reply
    Klaudia
    Lis 20, 2017 at 12:09

    Jak wyobrażam sobie początek macierzyństwa?
    Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży a było to dokładnie kilka tygodni temu, była to
    najpiękniejsza i najsłodsza chwila w życiu, chwilowe zawieszenie w czasie…
    Jest to uczucie, którego nie da się opisać. Za nami prawie 2 lata nieudanych starań, straconych szans i nadziei… i wtedy po kolejnych bolesnych diagnozach, że szanse są naprawde niewielkie staje się cud. Dla mnie mój aktualnie 7 tydzień ciąży to naprawdę cud.
    Początek macierzyństwa to fascynujące wyzwanie, któremu chciałabym podołać. To magiczny czas, który da mi wiele ciekawych przeżyć i nowych doświadczeń, które przyjdą z całym morzem nieskończonej miłości… Najpiękniejsza jest dla mnie świadomość, że tworzę nowe wspaniałe życie. To dodaje mi nieznanej siły i energii, odzyskałam niezwykłą moc i chęć życia. A szczęście i radość dodatkowo wzbogacają każdy mój dzień przygotowań do macierzyństwa.

  • Reply
    Aarko13
    Lis 20, 2017 at 12:29

    Tatusiu ! Tatusiu ! Macierzyństwo poznaję,
    Smaku radosnych chwil z żoną się poddaję,
    Jako wierny mąż i tatuś czuwam zawzięcie,
    To cudowne dla mnie relaksujące zajęcie.

    Przyglądam się z radością macierzyństwu żony,
    Tak wspaniałym widokiem jestem zaskoczony,
    Nigdy nie myślałem, że coś takiego przeżyję,
    Uroki tacierzyńskiego ja również odkryję.

    Wspólnie z żoną na narodziny dziecka czekamy,
    Urokiem nadchodzącego macierzyństwa się upajamy,
    Będzie wspaniale, w sercu głęboko to czuję,
    Na ten cudowny czas z napięciem oczekuję.

    Nie będę ukrywać ! Trochę się ostatnio stresuję,
    Czy podołam wyzwaniu, jak się dziecko wychowuje,
    Lecz widząc uśmiech żony, która instynkt wyczuwa,
    Ta myśl na dalszy plan w jednej chwili sie odsuwa.

    Kto powiedział, że Tatuś macierzyństwa nie przeżywa,
    Przecież on tak jak i matka uroki tego okresu przeżywa,
    Co prawda inaczej sie to nazywa, lecz te same doznania,
    Nie ma nic piękniejszego, jak maleństwa pokochania !

    Każda matka wie, i tatusiowie też odkrywają,
    Że pierwsze miesiące życia nas pochłaniają,
    Ciężko będzie, długie noce nieprzespane,
    Lecz wszystko to zawsze jest doceniane.

    Początek macierzyństwa ? Żona będzie zmęczona,
    Lecz pomocą męża i tatusia będzie zauroczona,
    Co prawda karmić piersią nie będę, mleka nie posiadam,
    Lecz na różnorodną pomoc przy dziecku się podkładam.

    Jednym słowem opisać ? Będzie to … WYZWANIE,
    Nowego świata wspólne z maluszkiem odkrywanie,
    Lecz wiecie co ? Warto doświadczyć takiego życia,
    Wszystkie matczyne i tatusiowe troski wyjdą z ukrycia !

    Macierzyński i tacierzyński, na to się nastawiamy,
    Za niedługo na świecie maluszka małego powitamy,
    Będziemy szczęśliwi, rodzina będzie w komplecie,
    Nie ma cudowniejszej chwili na tym szarym świecie…

    P.S Konkurs typowo do kobiet jest skierowany,
    Lecz mam nadzieję, że nie będę z dyskryminowany,
    Jako tatuś, tacierzyński będę też przeżywał,
    Uroki rodzicielstwa wspólnie z żoną odkrywał.

  • Reply
    Szwalnia Snów
    Lis 20, 2017 at 12:44

    Wspomnienia to jedna z najpiękniejszych uczuć w życiu człowieka! Będą z nami dopóty, dopóki będziemy o nie dbać i pielęgnować je, jak te małe, pocieszne skarby!. Pozdrawiamy serdecznie – Szwalnia Snów

  • Reply
    Ania F
    Lis 20, 2017 at 15:18

    Cześć :-)
    21 listopada rok temu zostałam pierwszy raz mamą, akurat finał Twojego konkursu, przypadek? ? Tęsknię za pierwszymi dniami po powrocie ze szpitala do domu, za tym uczuciem podniecenia, że marzenie o posiadaniu rodziny się spełniło. Że wszystko jest takie nowe, nieznane, a ten mały człowiek jest już z nami. Tak, zdecydowanie te pierwsze dni żyłam i w to wszystko nie wierzyłam. Dlatego zamierzam to powtórzyć i przeżyć ponownie!
    Pozdrawiam serdecznie
    Ania F

  • Reply
    Karolina
    Lis 20, 2017 at 15:40

    Bardzo poruszający wpis, gdyż ze wszystkim zgadzam się w 100%. Ja zawsze starałam się nie być sentymentalna, a jednak Tobie udało się we mnie obudzić chwile tych najpiękniejszych wspomnień. Zatem za czym tęsknię najbardziej?

    T – trochę czasu dla siebie (teraz mój czas ogranicza się do samodzielnej, pięciominutowej kąpieli ;))
    E – elektryzującymi nocnymi seansami (jestem bardziej padnięta wieczorem niż moja dwulatka i mem odnośnie ,,czego to ja dzisiaj nie zrobię,, tyczy się dokładnie mnie :)
    S – stópkami, tak, tymi małymi, cudownymi, miniaturowanymi stopkami…
    K – kopniakami, tymi małymi kuksańcami, jak i bokserskimi ciosami :)
    N – Niepewnością, czy to dziewczynka, a może jednak chłopak… I otóż są dwie dziewuchy :)
    I – informacjami odnośnie tygodnia ciąży. Tak, miałam dwie książki, które po każdym tygodniu wertowałam. A jak ja się czuje, a co robi dziecko, co powinnam teraz zrobić, ach, piękne czasy :)
    E – Euforią, gdy po raz raz pierwszy ujrzałam dwie kreski na teście :)

    I wiem, że jeszcze czeka mnie wiele, niezapomnianych chwil za którymi będę również tęsknić :)

  • Reply
    Magda
    Lis 20, 2017 at 18:29

    Ta chwila kiedy na teście widzisz te dwie magiczne kreseczki. U mnie wyglądało to tak: ja siedzę i wyje jak bóbr przede wszystkim ze szczęścia, może trochę z przerażenia( bo przecież mieszkamy jeszcze z rodzicami, zmieniłam dopiero co pracę, zaraz zaczynamy budowę) mój narzeczony siedzi ze łzami w oczach i próbuje się nie popłakać, bo mężczyźnie przecież nie wypada :p, obydwie babcie twierdzą, że się tego spodziewały, jeden dziadek myśli, że żartujemy a drugi jakby nie słyszał co do niego mówimy :D
    5 miesięcy tego pięknego stanu jakim jest ciąża już za mną a ja odliczam za każdym razem do następnej wizyty u ginekologa, żeby zobaczyć tą małą kruszynkę na ekranie, posłuchać bicia tego maleńkiego serduszka, coś pięknego <3
    Dotychczas byliśmy parą, teraz jesteśmy parą z brzuszkiem a w kwietniu zacznie się najwspanialsza przygoda, zostaniemy pełnoetatowymi rodzicami. Rodzicami…Bożee jak to pięknie brzmi i tak poważnie, w końcu to ogromna odpowiedzialność.
    Moja wyobraźnia działa już na pełnych obrotach, mimo tego że nie wiem jeszcze jak to jest mieć dziecko, (to pewnie jak każda przyszła mama) buduję sobie pewne wyobrażenia i oczekiwania. Szczerzę powiem, że cholernie boję się porodu, wiadomo..czy wszystko pójdzie ok, czy będzie zdrowe i wgl.
    A jak sobie wyobrażam macierzyństwo? Hmm…na pewno będzie to obrót o 360 stopni.
    Mam nadzieję, że będę mogła karmić piersią,
    mam nadzieję, że będzie śpiochem za mamą i nie będzie często wstawał w nocy ;p,
    mam nadzieję, że będzie rozwijać się poprawnie i będzie ciekawe świata,
    mam nadzieję, że będę pełna miłości, czułości i energii,
    mam nadzieję, że nawet na chwilę nie stracę dobrego samopoczucia, jak będę je kolejny raz przebierać bo znowu się pobrudziło :D,
    mam nadzieję, że będę w miarę dobrze zorganizowana i znajdę czas na wszystko, czas na spacer, na ugotowanie obiadu, na zrobienie prania a nawet na pomalowanie paznokci :),
    I mam nadzieję, że mimo tej rewolucji jaką są narodziny dziecka razem z tatusiem damy radę i będziemy się wspierać w gorszych chwilach.
    Wszystko pięknie brzmi a jak będzie.. tak naprawdę zweryfikuję to czas i mam nadzieję, że po kilku tygodniach nauczymy się życia we troje :)

  • Reply
    Ania
    Lis 20, 2017 at 20:38

    Moja Aniela właśnie skończyła miesiąc,macierzyństwa uczę się każdego dnia. Malutka przyszła na świat przez cesarskie cięcie w dodatku w pełnej narkozie. Nie mogłam usłyszeć jej pierwszego krzyku,nie mogłam jej przytulić. Mój mąż bez koszulki wziął ją na ręce i tulil za nas oboje. Za tym będę zawsze tęsknić,jej pierwszym momentem na świecie,który mnie ominął. Codziennie staram się żeby kazdy nasz dzień razem był wyjątkowy. Mała Osobka zatrzymała mój świat i daje mi tony radości każdą miną i westchnieniem. Razem walczymy o karmienie piersią,żeby Aniela miala najlepszy start.

  • Reply
    Ewa
    Lis 20, 2017 at 21:46

    Siódmego lutego 2007 roku zdarzył się cud za który do końca swojego życia będę dziękować Bogu. Tego dnia umarłam… umarlam z miłości do maleńkiej , kudłatej istotki która okazała się być najpiękniejszą najdelikatniejszą osóbką jaką kiedykolwiek widziałam.Tego dnia zrozumiałam że moje dotychczasowe życie nie miało sensu.Tego dnia poznałam miłość mojego życia… i chociaż od tego czasu minęło już ponad dziesięć lat pamietam każdy szczegół związany z tym magicznym czasem.A najbardziej tęsknie za nocami, kiedy nie mogąc zasnąć wpatrywałam się w jej kruche ciałko i wiedziałam już ze mam wszystko, kiedy targana negatywnymi emocjami łapałam ja za maleńką stópkę byłam pewna ze pokonam nawet największe przeszkody.I miałam racje :) Ona jest moim największym bohaterem , a już niedługo…… do naszej drużyny dołączy jeszcze jeden maleńki wojownik :)))

  • Reply
    Marta
    Lis 20, 2017 at 21:58

    Jak wyobrażam sobie początek macierzyństwa ?

    Wyobrażenie 1
    Jako dar który własnie dostałam od Boga i który muszę wykorzystać do granic możliwosci.
    Chronić moje dzieciątko przed złem tego świata, dać mu to co najlepsze, rozwjać jego talenty.

    Wyobrażenie 2
    Jako wspaniały początek przygody karmienia piersią, którą mam nadzieje uda mi się pociągnąć jak najdłużej. Łapanie bliskości, wspólne chwile słysząc nawzajem bicie naszych serc, karmienie nie tylko naturalnym mlekiem ale też miłością.

    Wyobrażenie 3
    Jako wymiane spojrzeń, później gestów, a jeszcze dalej słów. Duże oczka wpatrzone w mame jak w obrazek, malutkie rączki i stópki do całowania, a później nauka pierwszych pięknych słów MAMO i TATO.

    Wyobrażenie 4
    Jako wieczorna rutyna kąpieli, czas zabawy, chlapania, pieknego zapachu plynów do kąpieli, olejków dla niemowlaków i tych małych słodkich fałdek.

    Wyobrażenie 5
    Jako CZAS RAZEM, spędzony rodzinnie, mama tata i dzieciąko. Wspólne piękne chwile, poznawanie siebie, uczenie się siebie nawzajem, przytulanie, głaskanie, jako czas pełen milości bezgranicznej i prawdziwej.

    Wyobrażenie 6
    Jako spacery z wózkiem, w chuście czy nosidle, blikość natury, łapanie świeżego powietrza, słuchanie szumu jeziora u dziadków, śpiewu ptaków, czy szczekania psiaków.

    Wyobrażenie 7
    Jako etap w którym wole kupić dziecku niż sobie. Piękne sukienki, sweterki, bodziaki, kocyki bambusowe i te wszystkie śliczne rzeczy których „za moich czasów” 25 lat temu nie było.

    Wyobrażenie 8
    Jako matczyny strach o maleństwo, taki naturalny, wrodzony, instynktowny, taki który będzie nam jako matkom towarzyszył do końca życia.

    … a to wszystko już niedługo, za 20 tyg. będzie z Nami Córka, nasz dar, cud, radość niesłychana !!!

    Pozdrawiam :*
    Marta ( kukardaa@gmail.com )

  • Reply
    Monikaaa
    Lis 20, 2017 at 22:22

    Początki macierzyństwa… Hmm pierwszy raz zostałam mamą w 2015 roku. Drugi raz w czerwcu tego roku. Oba te momenty były dla mnie przełomowe. Pierwsza ciąża była wyczekana, wymodlona, trudna i pełna obaw i niepewności. Odliczalam dni do kolejnej wizyty w gabinecie lekarskim bo tylko one potrafily mnie na chwile uspokoić. Bardzo bałam się o mojego synka. Balam się też sobie wyobrażać jak to będzie jak się urodzi. Wyprawke i pakowanie do szpitala zostawilam na ostatnią chwilę. Bardzo chcialam rodzić naturalnie, ba nie bralam nawet innej możliwości pod uwagę. I udało się, po wielu bolesnych godzinach zobaczylam mojego Mikołaja. Do dziś pamiętam ten zapach maleńkiego ciała zaraz po urodzeniu. Bardzo mi go pozniej brakowało. Wspomnienia wróciły wraz z narodzinami córeczki. Już sama ciąża była inna: spokojniejsza, ale nie mialam też czasu sie nad sobą rozczulac z 2 latkiem u boku. Znowu poczułam te ruchy w brzuchu- cos czego nie da sie opisac, chyba kazda mama za nimi teskni. Ja bardzo… Z rozczuleniem wspominam obie ciążę. Drugi raz też byłam pewna ze urodze naturalnie i znowu sie udalo. Maleńka była piękna. Od razu otwarla oczy, byla spokojna, śliczna ( choć straszno mnie ze dzieci urodzone sn wygladaja zle), miala ksztaltna główkę. Czas tak szybko mija. Chcialabym zachować te wszystkie momenty… Teraz gdy robi cos Milenka wracam myslami do czasu gdy Mikołaj był taki maleńki . Troszke brakuje mi naszego czasu we dwoje: długich spacerów, zabaw, przytulanek. Stram się zeby mały nie odczuł za bardzo ze cos sie wzgledem niego zmienilo, ze mama ma mniej czasu. Z drugiej strony chcę by coreczka też miała mnie tylko dla siebie. Takimi momentami są karmienia. Karmię mała piersia i jest to czas tylko dla nas. Możemy sie dowoli poprzytulac i patrzec sobie w oczy. Żałuję ze mleczna droga mojego synka zakonczyla sie tak wcześnie bo zaledwie po miesiącu. Brakuje mi tych chwil. Niestety maly wyladowal w szpitalu . Ja codziennie dojeżdżalam i karmilam go. Niestety siedzac calymi dniami w szpitalu, jedzac malo co (mocno mi wtedy wparto mit diety matki karmiącej) powoli zaczynalam tracic pokarm a conocne odciaganie recznym laktatorem wspominam jak katorge. Szkoda ze nie mialam wtedy zadnego wsparcia, byc może karmilibysmu sie duzo dluzej.
    Z wielka nadzieja biore udzial w konkursie i marze by wygrac laktator z prawdziwego zdarzenia na ktory nie moge sobie sama pozwolic. Bylby on wielkim wsparciem. Trzymam kciuki.

  • Reply
    Monika
    Lis 20, 2017 at 22:49

    Jeszcze mnie nie widziałaś mamo,
    A juz mnie kochasz bezgranicznie.
    Dotykasz mnie, choć myślisz ze niewiele czuje.
    Uwielbiam Twój głos, kiedy śpiewasz i opowiadasz wieczorem o dniu, który minął.
    Wiem, ze każdy dzień przybliża mnie do spotkania z Tobą po drugiej stronie brzuszka,
    W którym jest mi coraz ciaśniej.
    Tylko ja mam ten zaszczyt usłyszeć bicie Twojego serca od środka !
    Wiem kiedy Ci smutno, a kiedy jesteś wesoła.
    Nasza więź jest teraz bardzo duża, wręcz ogromna.
    Miłość jaka mnie darzysz,
    Chce by trwała jak najdłużej.
    Wiem, ze chcesz dla mnie tylko tego co najlepsze.
    Dziś proszę Cię byś nie rezygnowała z karmienia mnie swoim pokarmem.
    Jest on dla mnie bardzo ważny,
    Chce być zdrowym dzieckiem, a Twój pokarm daje mi ogrom zdrowia i miłości.
    Chce by nasza więź bliskości takiej wiesz,
    Sam na sam tylko MY ! Trwała jak najdłużej.
    Chce nadal czuć i słyszeć bicie Twego serca, czuć Twój zapach i słyszeć czule słowa.
    Czuć miłość jaka Mnie darzysz, dałaś mi największy dar na świecie !
    ŻYCIE !
    Proszę Cię jeszcze o jeden..
    o miłość płynąca mlekiem.
    Mlekiem pełnym miłości, uczuć.. mlekiem Twoim MAMO !
    Będzie to dla Ciebie najpiękniejsze wspomnienie, chociaż wiem, ze uwielbiasz kopniaki jakie dostajesz odemnie codzień, wiesz ze ze mną wszystko dobrze. Najpiękniejsze wspomnienie, nie da się go kupić, choćbys dała mi cała fortunę świata nic nie zastąpi mi Ciebie mamo i Twojej miłości!

    Myśle, ze „list” od dzieciątka z brzuszka wyraża wszystko, a nawet więcej. Nauczyłam się czerpać chwile pełnymi garściami i nie zmarnuje szansy bo dać miłość kolejnemu synkowi. Juz się zastanawiam jak uda mi się ja podzielić na dwojga ?!

    Monika Miazio
    Monika-miazio@wp.pl

  • Reply
    Paulina
    Lis 20, 2017 at 22:50

    A ja swojego Szymka mam przy sobie juz 2 i pol miesiaca a wszystko bym dala zeby wrocic do dnia porodu, chodz byl ciezki bo moj maluszek stwierdzil ze wyjdzie na swiat jak supermen (z reka przy glowce) to i tak chciala bym cofnac czas do tej mysli „dlugo jeszcze, chce go zobaczyc te male raczki stopki oczka brzuszek anajwazniejsze czy bedziesz przypominal tate czy mnie” a teraz kazdego dnia przed snem zadaje sobie pyt czy jeszcze kiedys bede mogla cofnac czas do tego dnia gdy byl taki malutki a ja moglam go dotknac przytulic przystawic do piersi i dac to co najlepsze a teraz przez wlasne niedoswiadczenie i nie do uczenie zamias karmic piersia mojego maluszka i spedzac z nim czas tulac go musze usiasc i sciagnac pokarm po to zeby dalej dostawal to co najlepsze dla niego to i tak bede nadal to robic bo go KOCHAM i codziennie mu powtarzam „synku prosze nie rosnij bo ja codziennie chce calowac te twoje malutkie dlonie, stopki, policzki i to twoje malenkie serduszko do mojego po pozniej bedziesz o de mnie uciekal”. Procz tego ze chciala bym strasznie cofnac czas ale wiem ze sie nie da to zawsze staram sie by kazdy dzien byl wyjatkowy zapamietuje kazda najwazniejsza chwile tak jak np.pierwszy usmiech.

  • Reply
    Dawid
    Lis 20, 2017 at 23:17

    Witam wszystkie kobiety :)
    Wiem ,wiem konkurs jest skierowany do macierzyństwa a ja matką nie jestem ,ale jestem ojcem a to też bardzo ważna rola. Ojciec wbrew pozorom też przeżywa ‚macierzyństwo’ ale w odmienny sposób. Matka jest ostoją i daję wszystko to co dziecku jest potrzebne do życia w brzuchu i to na kobietach spoczywa cała odpowiedzialność. Matka wszystko czuję fizycznie (ruchy,kopniecia,skurcze,bolu) jak i podswiadomie.Ojciec tylko może słuchać potrzeb i pielęgnować brzuszek. Powinien dbac w tym czasie o potrzeby kobiety swojej jak i dziecka bo to ona daje mu najpiekniejszy prezent a ja swój może otrzymam na 24 urodziny. Z okresu macierzyństwa żony a mojego tacierzynstwa jako ojciec będę tęsknił za oczekiwaniem na coś nowego ,nieznanego na coś co zmienia nasze życie już po raz drugi o 360° . gdy spogladam na moja wykończona ,przemeczona psychicznie żonę, leżąca aktualnie w szpitalu na podtrzymaniu , to i tak widzę w jej oczach iskierke , taki błysk promiejacy z jej oczu który daje mi siłę i pokazuje ile okres ciąży daje szczęścia i wprowadza czułości ,bliskości . Dziękuję jej za to. Dziękuję że z tak nieidealnych ludzi jakimi jesteśmy , powstanie po raz drugi cos dla nas idealnego.

    Dawid Gluszek

    Żona również złożyła swoje zgłoszenie i dla Was kochane Panie jest ono pewnie jedno z wielu , bez rymów , wierszyków i innych ozdobnikow to dla mnie jest płynącym z serca tekstem i choć tu mogła sie otworzyć. Trzymajcie kciuki za nas i jeśli to czytasz moja kochana żona , proszę otrzyj łzy i usmiechnij sie , twoje szczęście przekłada sie na szczęście naszego dziecka. ? kocham cie. Dawid.

    gluszekdawid@wp.pl

  • Reply
    AnabellA
    Lis 21, 2017 at 09:51

    Już niebawem, bo za niespełna cztery miesiące zostanę MAMĄ, ah!- jak to dumnie brzmi ;) Odkąd dowiedziałam się, że w moim brzuszku rozwija się mała istotka, to wciąż myślę jak będzie wyglądało moje życie po jej narodzinach, czy dam sobie radę, czy w moich piersiach pojawi się pokarm, którym będę mogła sycić jej brzuszek, czy będę umiała się od niej oderwać choć na chwilę…bo nie mogę się wprost doczekać kiedy tulić będę mogła w swych ramionach tę małą istotkę, która już lada moment wpływać będzie na moje humorki ;) Już teraz przeżyłam pierwszą najpiękniejszą chwilę, za którą już za cztery miesiące będę okropnie tęskniła, a mianowicie – pierwszy kopniaczek, ah! – ileż on wywołał u mnie łez szczęścia, ileż ja się wtedy ogłaskałam brzuszka, by maluszek powtórzył swój fikołek i dał mi kolejny powód do radości…;) Było to tak niezwykłe uczucie, że nigdy go nie zapomnę. Od tamtego momentu kopniaczków nie ma końca, a ja z niecierpliwością czekam na kolejny wieczór kiedy się położę i poczuję falę zalewających mnie sygnałów, że synek jest w brzuszku i już nie może się doczekać przyjścia na świat. No dobrze, ale jak wyobrażam sobie początek macierzyństwa? Myślę, ba!- jestem tego pewna, że będą to same wyjątkowe i cudowne chwile, nie tylko ze względu na to, że wszystko będzie dla mnie nowe (to będzie moje pierwsze dziecko) ale też ze względu na fakt, że ta mała istotka jest już ze mną na świecie ;) Może i nieraz będzie ciężko, będę rwała sobie włosy z głowy jak synuś zapłacze, a ja nie będę widziała co mu jest, jednak przewagę będą brały wyjątkowe chwile, na które nie będę mogła się doczekać – pierwszy uśmiech, pierwsze wygibasy na brzuszku, potem pierwszy ząbek, pierwsze wypowiedziane słowo ‚mama’. Ah, dopiero teraz uświadamiam sobie, że macierzyństwo jest wypełnione samymi niezwykłymi chwilami, wyjątkowo radosnymi i szczęśliwymi chwilami, dla których warto nie przespać nocy, które nie tylko wprawiają w dobry humor i malują na twarzy wielkiego banana, ale i są niezapomnianymi chwilami mojego życia. Bowiem czym jest pełne radości życie przekonam się dopiero kiedy zostanę mamą, kiedy ten malutki promyczek słońca pomieszkujący w moim brzuszku postanowi wywrócić moje życie do góry nogami ;) Nie mogę się wprost doczekać tych wszystkich pięknych chwil!!

  • Reply
    Maria
    Lis 21, 2017 at 13:48

    Miałam 22 lata, kiedy mój okres zniknął. Myślałam, że jestem w ciąży.. Zrobiłam test ciążowy z krwi, zapisałam się do lekarza. Beta wyszła ujemna, a lekarz po szeregu badań stwierdził, że zaczęłam przekwitać! Myślałam, że się przesłyszałam! Przecież mam dopiero 22 lata! Podczas rozmowy z lekarzem, moja dusza przez chwilę opuściła ciało, a ja czułam się jakbym siedziała pod wodą. Werdykt: dwa lata na zajście w ciążę, albo mogę o dziecku pomarzyć.
    Szczera rozmowa z moim chłopakiem.. przytulił mnie, powiedział że chce ze mną dziecka i zaczęliśmy starania. Trzy miesiące.. nic. Pół roku.. nic. Powoli miałam dosyć, zastrzyków, hormonów, tabletek i tej cholernej presji.
    Zabrał mnie do restauracji na ostatnim piętrze budynku. Obserwowaliśmy zachód słońca. Wyszłam do łazienki, kiedy wróciłam.. kelner podał Ł. kwiaty, ten padł na kolana i zapytał czy zostanę jego żoną. Ludzie obecni w restauracji zaczęli klaskać i krzyczeć „powiedz tak!”. Zgodziłam się. A on wsunął na mój palec pierścionek z niebieskim oczkiem. Tego wieczoru…. poczęliśmy nasz skarb! Widocznie tego jej brakowało… :D
    Zaczęliśmy powoli planować ślub, tak żeby odsunąć od siebie myśli o tym iż nie potrafimy zajść w ciążę.
    Wybraliśmy salę, sukienkę , kupiłam buty w niebieskim kolorze i bukiet pięknych z hortensji.
    Podczas wizyty u lekarza, usłyszałam magiczne i jakże piękne słowa: „Gratulacje! Jest Pani w ciąży.. 8 tydzień!”.
    Popłakałam się ze szczęścia, Łukaszowi z oczu także leciały łzy.
    Ślub przyspieszyliśmy :)
    Za parę tygodni przysięgałam przed ołtarzem, miłość, wierność i uczciwość małżeńską, patrząc w błękitne oczy mojego narzeczonego.
    Czas minął błyskawicznie. W styczniu 2014 roku przyszła na świat po 13 h porodu nasza córeczka Zuzia.
    Pierwsze tygodnie to była istna sielanka. Uwielbiałam przystawiać małą do piersi, i słuchać jakie wydaje dźwięki podczas jedzenia. Był to miód dla mojego serca!
    Każdego dnia kochałam mocniej i bardziej ten mały cud z niebieskimi oczkami!
    Ominęły nas kolki, czy inne dolegliwości żołądkowe. Nagle z dnia na dzień, moja córeczka stwierdziła że pić mleka z piersi już nie zamierza. Ile ja łez wylałam… ile razy próbowałam. Aż w końcu walcząc by nadal piła moje mleko, kupiłam laktator ręczny.
    Ciężko było tę znajomość nazwać przyjaźnią, ale laktator stał się częścią mojego życia. Jeździł ze mną wszędzie. A ja nie raz nie dwa, z powodu braku miejsca musiałam mleko ściągać np. w publicznej toalecie. Coś strasznego…
    Mleko ściągałam okrągłe pół roku. Dzień w dzień, noc w noc. Do dzisiaj nie wiem dlaczego nie sięgnęłam w tedy po laktator elektryczny, przecież znacznie ułatwiłby mi życie. Walczyłam o każdą kroplę mojego mleka, aż do momentu kiedy nie zachorowałam na anginę. Chciałam karmić nawet… do drugiego roku życia mojej córki. Nie udało się. Po włączeniu do leczenia antybiotyku, mleko po prostu spaliło się :( Długo nie mogłam się z tym pogodzić. Starałam się pobudzać laktacje. Niestety mój stary laktator ręczny odmówił posłuszeństwa i zepsuł się :(
    Pisząc to, mój skarb który ma prawie 4 latka siedzi obok, a w brzuszku tańczy jej mała siostrzyczka :) Bo stał się cud, i jestem w ciąży :)
    Biorę udział w tym konkursie, z nadzieją że wygram… i mimo iż moje piersi są malutkie i zbudowane tak jak są, będę mogła dać dziecku wszystko co najlepsze na start, czyli własne mleko :) Dla chcącego nic trudnego. Ja z rozczuleniem wspominam naszą mleczną drogę, choć była wyboista, tak jak droga do macieżyństwa Do dziś kiedy zamykam oczy, słyszę jak Zuzia mruczy przy piersi tuląc się do piersi. Piękne uczucie!!!!

    Pozdrawiam, Maria :)

  • Reply
    Kasia
    Lis 21, 2017 at 15:45

    Dzięki Pani wpisowi mogłam powrócić do tych cudownych wspomnień, które wywołują ciągle tak dużo emocji i powodują, że rozklejam się jak dziecko. Tak sobie pomyślałam, że wszystkie moje tęsknoty spiszę kierując je bezpośrednio do mojej córeczki i gdy będzie już dorosła przekaże jej ten papier na, którym zawarta będzie cała miłość do niej.
    Kochana córeczki,
    Tęskno mi, za czasem gdy przybierałam na wadze i nie musiałam się tym martwić bo wiedziała, że rośniesz i rozwijasz się we mnie.
    Tęskno mi, za rosnącym brzuszkiem, za rozmowami z nim i za wyobrażaniem sobie jak będziesz wyglądać.
    Tęskno mi, za każdym Twoim ruchem w brzuszku, który mi przypominał, że tam jesteś i że już nie jestem sama.
    Tęskno mi, za każdą wizytą u lekarza, na której dzięki badaniu USG mogłam Cię oglądać i która poprzedzona była oczekiwaniem i ciekawością jaka już jesteś duża.
    Tęskno mi, za kompletowaniem wyprawki dla Ciebie, za tymi malutkimi ubrankami, które tak czule prasowałam i składałam rozmyślając jak to będzie, gdy będziemy już razem.
    Tęskno mi, za czasem gdy nie umiałam sobie wyobrazić jak malutka będziesz, jak zmieścisz się do tych miniaturowych ubranek.
    Tęskno mi, za chwilą, gdy Cię pierwszy raz usłyszałam, gdy w moich uszach rozległ się Twój płacz. To był najcudowniejszy i najbardziej wyczekiwany odgłos na jaki czekałam.
    Tęskno mi, za chwilą, gdy Cię pierwszy raz ujrzałam i gdy moje oczy wypełniły się łzami szczęścia.
    Tęskno mi, za chwilą gdy pierwszy raz położyli mi Cię na brzuszku i gdy mogłam Cię przystawić do piersi, te chwile była takie magiczne i nierealne,
    Tęskno mi, za twoimi paluszkami cieniutkimi jak zapałki, pupką przypominającą dwa pieprzyki i malutkimi uszkami, które na zawsze pozostaną mi w pamięci.
    Tęskno mi, za Twoim niesamowitym zapachem słodkości i mleczka, który powodował, że mogłam Cię wącham bez końca.
    Tęskno mi, za Twoim cichutkim gaworzeniem, które tak mnie rozczulało.
    Tęskno mi, za Twoim głośnym śmiechem, gdy razem z Tatą się wygłupialiście.
    Tęskno mi, za Twoim uśmiechem, którym mnie obdarzałaś zaraz po przebudzeniu.
    Tęskno mi, za Twoim spojrzeniem, w którym widziałam bezbronność i bezgraniczne zaufanie.
    Tęskno mi, za Twoimi malutkimi stopkami, które wywoływały na moich ustach za każdym razem uśmiech.
    Tęskno mi, za chwilami, gdy na Nas krzyczałaś w swoim języku i który wywoływał u nas głośny śmiech.
    Tęskno mi, za Twoimi świtającymi nóżkami, gdy się z czegoś cieszyłaś.
    Tęskno mi, za każdą chwilą, która już minęłam i nigdy już nie wróci, bo chwile, które z Tobą spędziłam były najcudowniejsze i najpiękniejsze na świecie. Mam wielkie szczęście, że mogłam zostać Twoją Mamą :)

    Kasia K.
    kasia23792@vp.pl

  • Reply
    Taka Aneta
    Lis 21, 2017 at 20:09

    Pierwsza noc w domu z małym „Kosmitą”. Wielki strach, że już nie w szpitalu, że nikt nie pomoże. Dziecię zdane tylko na nas, my tacy słabi i zupełnie bezbronni. Taka mała a tak szybko oddycha? Czy to normalne? Śpi i nagle zaczyna podrygiwać, stoimy zatrwożeni nad kołyską. Dzwonić po karetkę? Nie… to tylko czkawka… Za mało je, zbyt dużo je… Czy się odbiło, musi się odbić, czemu się nie odbija?

    Początki Rodzicielstwa to jedna wielka niewiadoma. I ja właśnie za tą niewiadomą tęsknię najmocniej. Za czasem kiedy każda sekunda przynosiła nowe, nieznane. Kiedy każdy ruch był powodem wielogodzinnych analiz, a każda minka warta była zapamiętania. Kiedy euforia mieszała się ze strachem. Kiedy każdy dzień przeżywało się intensywniej, odczuwało mocniej….

    Początki macierzyństwa to jak podróż w nieznane. Podróż, którą każdy w swym życiu powinien odbyć <3

  • Reply
    Kasia
    Lis 21, 2017 at 21:13

    Tęsknie za prezentami, które każdego dnia moje macierzyństwo mnie obdarowuje, każdego miesiąca otrzymuję co innego, cos niepowtarzalnego, coś co się nie zdarzy.
    Po pierwszym miesiącu tęsknię za uczuciem pustki w brzuszku, zmęczeniem, niepewnością i strachem, które o dziwo dały wielką moc. Brak mi tego poznawania siebie, od początku, od nowa.
    Po drugim miesiącu tęsknię za uczuciem życiowego zwycięstwa w walce o pokarm, o życiodajne dobro płynące z mego ciała. Radość trwa dalej a uczucie wielkiej wygranej wynagradza cierpienie, ból i łzy.
    Po trzecim miesiącu tęsknię za pierwszymi świadomymi uśmiechami, grymasami, humorkami. Tęsknię za długo wpatrzonymi we mnie oczami podczas zwycięskich chwil karmienia przy piersi.
    Czwarty miesiąc to tęsknota za małym człowieczkiem, który znienacka staje się coraz bardziej świadomą siebie istotą i coraz mniej zależną ode mnie. Tęsknię za nią nawet kiedy śpi…

    Moje życie stało się inne, lepsze, pełne cudownych niespodzianek. Macierzyństwo każdego dnia wnosi w moje życie szczęście a ja już tęsknie za dniem wczorajszym. Bo jutro moja córka będzie już starsza, doroślejsza a dziś się już nie powtórzy.

  • Reply
    Ewelina Pikula
    Lis 21, 2017 at 21:40

    Najwspanialszy zawód świata wykonuje
    JESTEM MAMĄ dwóch wspaniałych córek i to mnie do działania motywuje.
    Macierzyństwo to najpiękniejsze co mnie w życiu spotkało
    A same poczatki bycia mama wiele radosci mi dało.
    Teraz gdy wracam wspomnieniami
    Tesknie za wieloma rzeczami.
    Brakuje mi tego ciążowego brzuszka
    Tych kopniaków gdzie przez napiętą skórę było widać nóżkę maluszka.
    Za badaniem usg gdzie
    Przygladalam sie jak rośnie dzieciątko me.
    Za oczekiwaniem na rozwiązania chwile
    I choc to bylo bolesne wspominam miło te chwile.
    Tesknie za tym jak córeczki urodziłam
    I po raz pierwszy je zobaczyłam:
    Za tym pięknym widokiem tej kruszynki wspaniałej
    I jego ufnosci niebywałej.
    Tesknie za pierwszą kąpielą w emoliencie
    Jego zapach specyficzny utkwil mi w pamięci.
    Za malymi stupkami i szybko odrastającymi paznokietkami.
    Za tym wzrokiem w mame wpatrzonym
    I gdy widzi pierś usmiechem zadowolonym.
    Tesknie do chwil piersią karmienia
    Gdy mleczne plamy wszedzie mi towarzyszyly
    Co czasem bylo nie do pomyslenia.
    Tesknie do zacisniętych piąsteczek
    I do delikatnie usmiechających sie usteczek.
    Brakuje mi chwil gdy pierwsze slowa uslyszalam
    Gdy smaki z nimi poznawalam.
    Tesknie do wspolnych zabaw grzechotkami
    I zasypiania na brzuchu mamy.
    Do długich spacerów z nosidelkiem i bobasem przy serduszku
    Do turlania bobass na swoim łóżku.
    Za tymi wszystkimi bobasowymi akcesoriami
    I za tymi wspanialymi ubrankami.
    I choc na nic chwili nie mialam
    Choc nie raz karmiąc z córką na reku zasypiałam.
    Nie raz z bezsilnosci plakalam
    Ale nigdy sie nie poddawalam.
    Tesknie za tym wszystkim
    Za łatwymi i trudnymi chwilami
    Za wszystkimi stawianymi nam wyzwaniami.
    Za nauką smoczka ssania
    Za znieczulaniem ząbkowania
    Za całymi nocami nieprzespanymi
    Za litrami bawarki wypitymi
    Za wszystkim co mnie cieszyło a przede wszystkim za tym co mnie przerażało
    Bo trud, upór i zawziętość wiele mi dało.
    Pokonałam to co wydawało sie nie do pokonania
    I wtedy wiedziałam ze nie ma takiego wyzwania
    Którego bym się podjać bała i któremi bym rady nie dala.
    I choc wszystko w różowych barwach sobie wyobrażałam
    Szybko na ziemie zeszłam i to zweryfikowałam
    Bo zycie nigdy mlodej matki nie oszczedzalo
    I dzieki temu sile mi wielka dalo.
    Dlatego tesknie z serca calego
    Do tego czasu wspaniałego.
    Było ciężko lecz i wspaniale
    Macierzyństwo a w szczególności jego początki to są momenty wspaniałe, cudne i niebywałe.

  • Reply
    Kinga
    Lis 21, 2017 at 23:22

    Najbardziej tęsknie za pierwszymi chwilami, w których dowiedziałam się o istnieniu pod moim sercem nowego życia. Tęsknie za każda wizyta, na której choć nie wiedziałam gdzie na ekranie jest brzuch, obserwowałam z zaciekawieniem. Tęsknie za pierwszymi ruchami których mi brakuje do dzis. Tęsknie za strachem jaki mi towarzyszył przed narodzinami synka. Tęsknie za pierwszym dotykiem, pierwszym uśmiechem.. są to piękne chwile, które nigdy nie zostaną zapomniane! Chwile, które na zawsze zmienia Twoje życie. Teraz dzielone dla dwojga a lada moment dla trojga <3

  • Reply
    Asia
    Lis 21, 2017 at 23:30

    Zawsze rozczulał mnie widok karmiącej mamy – ta bliskość, fala miłości i te subtelne przytulanki z maluszkiem! Taki tyci okruszek, który tak mocno się wtula w Mamę i łączy podczas karmienia. Takie widoki rozczulały mnie do tego stopnia, że jeszcze zanim byłam w ciąży wiedziałam, że będę karmiła piersią :) Właśnie za tym karmieniem najbardziej tęsknię. Uwielbiam tą radość, jaką otrzymuję w zamian od dziecka, te spojrzenie pełne miłości od mojej małej istotki i te cieplutkie rączki, które głaszczą mnie po szyi i rękach podczas karmienia. Uwielbiam karmić, bo wtedy jesteśmy tylko dla siebie! Na wyłączność! Wtuleni, sam na sam :) Choć nasza droga karmienia była nieco wyboista – nie poddałam się i teraz pękam z dumy z tego powodu :-) że udało mi się rozkręcić laktację mimo tego, iż synek po urodzeniu miał długie naświetlania i musiałam walczyć z pielęgniarkami by mu nie serwowały mieszanki, że walczyłam ze zmęczeniem i zamiast odespać poród wyczekiwałam pod drzwiami patologii noworodka by dać Skarbkowi pierś, że w momencie, gdy maluśkiemu spadała saturacja i był podłączony pod aparaturę mimo, iż łzy mi zalewały oczy to byłam przy nim i karmiłam – bo mleko mamy to najlepszy ANTYBIOTYK, że nie dałam się głupim pytaniom położnych „Ma Pani wystarczająco pokarmu?” i że utarłam nosa teściowej, która próbowała mi wmówić, że mam słaby pokarm i żeby podać mleko modyfikowane. Choć bywały chwile zwątpienia i miałam już dość to uśmiech mojego Szkraba motywował mnie by walczyć o mleko. Jestem dumna i szczęśliwa, że tak zawzięcie walczyłam – warto było! I właśnie z tych powodów mogę śmiało stwierdzić, że za tym tęsknię najbardziej! Bo wypracowane niemałym trudem, bo takie drogocenne, bo takie moje – a w zasadzie nasze. Na szczęście nie przyjdzie mi już długo tęsknić, bo za kilka tygodni powitamy na świecie nową istotkę i mam nadzieję, że także będziemy mieć takie cudowne chwile ( a nagroda znacznie ułatwiłaby nam starcie z laktacją, którą też trzeba było ‘motywować’ :) )

  • Reply
    Magdalena
    Lis 21, 2017 at 23:36

    Gdy moje pierwsze wyczekiwane, upragnione dziecko pojawiło się na świecie byłam ogromnie szczęśliwa. Nasze życie bardzo się zmieniło. Zaświeciło nam słońce, które daje dużo radości i dzięki niemu każdy dzień jest cudowny. Jednak czas bardzo szybko pędzi i chociaż chcemy go zatrzymać nie mamy takiej możliwości. Dlatego staram się czerpać z tego okresu niemowlęcego mojego dziecka jak najwięcej. Cieszyć się każdą chwilą i zachowywać cudowne pamiątki. Zdjęcia, opaska ze szpitala, pierwszy smoczek :) Nadal karmię piersią ale bardzo brakuje mi czasu , kiedy mój maluszek leżał przy piersi spokojnie i pił mleczko. Teraz wszystko go interesuje i często się odrywa, rozgląda i podgryza przy piciu :) Brakuje mi też takiego przytulania bez protestów :) Teraz w ciągu dnia mój skarb już czasami woli pobawić się zabawką niż przytulić do mamy. Jeszcze jest malutki, pachnie niemowlakiem i ma słodkie stópki ale zaczyna rosnąć. Cieszę się jak pokonuje każde następne kroki milowe ale już tęsknię za naszymi pierwszymi dniami razem kiedy uczyliśmy się siebie. Chociaż bywają ciężkie dni, ponieważ mam zastoje mleczne, zapalenia, obolałe piersi to staram się wytrwać i karmić piersią bo wiem, że ma to znaczenie dla zdrowia maluszka. Pozdrawiam Magdalena :)

  • Reply
    Łukasz
    Lis 21, 2017 at 23:37

    Na macierzyństwie znam się jak przysłowiowa kura na pieprzu. Ale… za miesiąc po raz pierwszy zostanę Tatą. A Tacierzyństwo to równie wielka sprawa. I bardzo chciałbym się do tej roli właściwie przygotować. Chciałbym się przygotować, ale… ale nie wiem… Nie wiem czy potrafię być wystarczająco delikatny, aby nie skrzywdzić tego małego Człowieka. Nie wiem czy będę umiał rozpoznać kiedy płacze ze zmęczenia a kiedy z głodu. Nie wiem czy zdołam się obudzić kiedy w nocy będzie domagał się uwagi. Nie wiem czy moje kołysanki będą uspokajające czy denerwujące. Nie wiem czy nauczę się odróżniać tył pieluszki od przodu. Nie wiem nawet czy mnie polubi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem…

    Nie wiem jak będzie wyglądał początek mojego Tacierzyństwa… Co do jednego mam jednak pewność – będzie to czas pełen miłości. Prawdziwej, szczerej, bezgranicznej miłości. Takiej, której to nawet silny facet nie powinien się wstydzić. Miłości Ojca do Dziecka.

Leave a Reply

Instagram