Search here...
TOP
Parenting

Planowałam być idealną mamą, ale teraz już wiem, że taką nie jestem

Kiedy zaszłam w pierwszą ciążę doskonale zaplanowałam całe swoje macierzyństwo. Doskonale wiedziałam, jak chciałabym aby wszystko wyglądało i jaką zamierzałam być mamą. Chciałam karmić piersią jak najdłużej i mieć pięknie zaaranżowany, zawsze czysty dziecięcy pokój, chciałam prasować każde wyprane dziecięce ubranko i codziennie wychodzić z bobasem na spacer. Planowałam też na luzie podchodzić do wszystkiego, bez presji, potknięć i nerwów oddawać się codziennej opiece nad dzieckiem. Chciałam być perfekcyjna i dobra w tym całym macierzyństwie, chciałam odbiegać od innych matek, które stale narzekają i wręcz toną w natłoku codziennych obowiązków. A później urodziła się Pola, zaraz później Maks i moje wszystkie plany… legły w gruzach.

Perfekcjonizm już dawno odszedł do lamusa. W sumie to, perfekcjonizm, a tym bardziej perfekcyjna mama po prostu nie istnieją. Nawet jeśli bardzo będziemy się starały to nie ma szans abyśmy wszystko robiły bezbłędnie. Matka to też człowiek, a wiadomo, że człowiek popełnia błędy. Ale to nic złego! Są one potrzebne do rozwoju i pokory, a także lekcji, którą na przyszłość wyciągamy.

Nie jestem i nie chcę być perfekcyjną mamą. W końcu nie muszę wszystkiego wiedzieć i wszystkiego potrafić. Mam prawo do popełniania błędów i nie znania odpowiedzi na każde macierzyńskie pytanie. Zresztą rodzicielstwo to chyba najtrudniejsza rola świata i nie dostajemy do niej instrukcji obsługi. Ja o tym doskonale wiem i już zdążyłam się z tym pogodzić.

Nie wariuję, nie słucham i również to robię! Dam moim dzieciom tablet z bajkami, kiedy już trudno ogarnąć mi samodzielnie sytuację, poczęstuję też czekoladą przed obiadem, jeśli mamy naprawdę dobry dzień czy pozwolę boso biegać po trawie w deszczu. Nie nakrzyczę też kiedy moje dzieci postanowią spróbować jak smakuje piasek w piaskownicy lub dadzą mi mocno do zrozumienia, że wolą jednak jeździć w foteliku w aucie przodem do kierunku jazdy. Nie mówię nagminnie słowa „nie” i w sumie na wiele im pozwalam – jeśli to wszystko utrzymuje się w granicach zdrowego rozsądku. Jestem zdania, że dziecko musi wiele spróbować i się wyszumieć aby móc przeżyć beztrosko dzieciństwo, odkrywać świat i samego siebie. Inne mamy, kobiety czy babcie czasem łapią się za głowę i obsypują mnie przestrogami lub „złotymi” radami o moich niektórych poczynaniach i decyzjach. Cóż, ja je z kultury wysłucham, ale to jak postąpię dalej zadecyduję już sama. Nienawidzę narzucana i wtrącania się na kilometr. Zawsze ciekawi mnie, za kogo uważają się te inne mamy, które są jako pierwsze do udzielania innym rad wychowawczych. Na pewno nie są same takie idealne, chociaż często próbują stworzyć takie wrażenie.

Też płaczę i jestem bezradna. Też miewam gorsze dni, kiedy dzieciaki dają mi w kość, a ja nie pamiętam jak się nazywam. Też jestem tylko człowiekiem i boję się wielu rzeczy. Mam obawy, czy poradzę sobie w danej sytuacji lub czy moje dzieci zawsze będą bezpieczne. Nie prasuję dziecięcych ubrań tak jak planowałam, nie zawsze sprzątam po nich zabawki, karmię mlekiem modyfikowanym i zatykam je smoczkiem. Nie mam też pewności, żę zawsze odpowiednio postępuję, ale staram się najmocniej jak mogę. Nie jestem idealna, nie chcę taka być, ale na pewno chcę być jak najlepsza dla mojej rodziny.

Idealność już dawno odeszła od lamusa i stała się zupełnie… prosta i naturalna. Teraz wśród mam jest nawet moda na publiczne narzekanie na macierzyństwo. Cóż, ja nie chcę należeć do żadnej z tej grup. Też mi niejednokrotnie ciężko i też nieraz chciałabym być w czymś najlepsza, ale tak się po prostu nie da. Ja nie chcę zwariować, chcę tą całą drogę i dzieciństwo moich dzieci przeżyć jak najlepiej, beztrosko i szczęśliwie. I mimo tego, że tę rolę mamy uważam za najpiękniejszą na świecie to wiem, że jeszcze dużo przede mną – słodkich, jak i gorzkich chwil. Poświęcam się temu na 200%, nieidealnie, ale z całym moim sercem. ♡

«

»

10 KOMENTARZE

  • Avatar
    Arleta

    Trafiłaś w sedno kochana! Moja córcia ma dwa miesiące, oczywiście tak jak piszesz – staram się i robię co w mojej mocy, aby było idealnie, jednak i tak nigdy idealnie nie będzie i trzeba się z tym liczyć. A to co według nas jest idealne, względem innych mam jest nie do przyjecia. Ważne, żebyśmy były idealne w oczach naszego dziecka, partnera. Aby nasza rodzina tętniła szczęściem i miłością, a reszta? W nosie z resztą! ;) ;*
    http://www.bliskolasu.com.pl

  • Avatar
    M

    I o to chodzi!najpiękniejszy jest Nieperfekcjonizm!:)

  • Avatar
    Gingerhead

    Świetny tekst :) Ja jeszcze mama nie jestem, ale już teraz jak pomyślę o tych wszystkich złotych radach od innych to mnie coś trafia :D
    http://gingerheadlife.blogspot.com

  • Avatar
    Kasia

    Wiesz matki chyba tak mają, przynajmniej ja. Kiedyś osądziłam w myślach znajomą która jest opanowana, krzyknęła wtedy na swoją córkę a ja pomyślałam sobie że nigdy nie będę krzyczała na moje dzieci i nie to że ją potępiłam za to, nie. Byłam w szoku że ona krzyknęła i wtedy nie miałam świadomości że może była już zmęczona. Teraz mam 2 dzieci jesteśmy obecnie sami bo mąż pół roku na kursie i są momenty, że naprawdę mam chęć zamknąć się w szafie i przeczekać ten bunt dwulatka i skok rozwojowy córki ? szczególnie jak zaczyna się choroba i syn cały dzień płacze a córka biega z gilem pod nosem i non stop trzeba ją podłączać pod odkurzacz a ja już nie mam siły. I czy ja krzyczę na moje dzieci? Tak zdarza się ale zawsze wieczorem myślę sobie boże jaka ja jestem beznadziejna znowu krzyknęłam z bezradności a mogłam zrobić to inaczej. I kiedyś ktoś powiedział mi że jak się krzyknie na dziecko czy da klapsa to się nie przeprasza żeby dziecko wiedziało że to rodzić ma rację. Ja moje dzieci przepraszam i kiedy syn mówi mamusiu nie krzycz na mnie ja siadam i tłumaczę mu, syneczku ja jestem poprostu zmęczona i już nie mam siły dlatego krzyczałam ale postaram się więcej tego nie robić. To działa w obie strony rozumiem go że może być zmęczony i dlatego płacze i się złości. Jesteśmy tylko ludźmi mamy lepsze i gorsze dni i mimo że wyrzucam sobie że mogłabym być lepsza mamą wiem że dla moich dzieci jestem jedyną najlepszą i kocham ich ponad wszystko. Dzięki tej znajomej nauczyłam się również nie osądzać niczyich metod wychowawczych każdy ma swoje. Zreszta każdy chce dla swoich dzieci jak najlepiej a przynajmniej większość. Nie dyskutuję też na temat moich poglądów i metod wychowania bo i tak uchodźcę za dziwaka wśród niektórych mam z placu zabaw ? Dlatego zawsze jak czytam twoje posty to szkoda że mieszkasz tak daleko myślę że miałybyśmy o czym gadać ?

  • Avatar

    Ja też wiele planowałam :) A teraz….
    Nie boję się przyznać, że regularnie mam potrzebę odpocząć od swojego dziecka. Powody nieco się zmieniły ale fakt jest faktem – czasem z rozmarzeniem myślę o krótkiej ucieczce. Kiedy moja mała księżniczka była jeszcze w brzuchu, nie mogłam się doczekać, kiedy zobaczę jej twarzyczkę. Po porodzie nie jeden raz myślałam, jak wspaniale byłoby schować ją tam z powrotem choćby na dwie godzinki aby trochę się wyspać :P

  • Avatar
    ola

    ja troszke nie na temat. ta naklejka mapy to ten najwiekszy rozmiar ?

  • Avatar
    PATRYCJA OWOC

    Jesteś nie tylko wspaniała mama, ale także wspaniała kobieta. ❤ dajesz dzieciom wszystko, to co powinien dać rodzic. Miłość, poczucie bezpieczeństwa i szczęście.
    Dzieciaki są szczesliwe- widać na kilometr.

    Nikt nie jest idealny ? buziaki

  • Avatar
    Anna

    Punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia.
    Kiedy jeszcze nie byłam mamą, krytykowałam inne matki jak je obserwowałam, jak się zachowują, co robią itp.
    Dzisiaj, kiedy jestem mamą to zmienia postać rzeczy. Kiedy moje dziecko drze się w sklepie, bo chce wyjść z wózka i iść, a ja stoję przy kasie z toną zakupów, daję mu słodką bułkę, bo wiem, że to go uspokoi – na pewno na tyle, abym mogła powrzucać zakupy i uciec ze sklepu, przed tymi wszystkimi gapiami.
    Jest wiele sytuacji w których się wstydzę, w których widzę jak inni patrzą, obserwują i krytykują.
    Od kiedy jestem mamą wiem jak zachowują się dzieci, co rozumieją, a czego nie.
    Mam wiele obaw, boje się wielu rzeczy.
    Nie jestem idealną mamą, ale jestem mamą, która kocha najmocniej na świecie i to powtarzam codziennie mojemu synowi.
    Można planować, ale życie i tak zmienia nasze scenariusze.
    Pozdrawiam

  • Avatar
    Malwina

    Z wszystkim się zgadzam, jesteś bardo mądra kobietą! Chodzenie po trawie boso, bajka na tablecie czy czekolada od czasu do czasu czy w kryzysowej sytuacji nie zaszkodza, są fajnym urozmaiceniem…
    Ale nie rozumiem rodziców, którzy takie małe dzieci wożą przodem do kierunku jazdy…jesteś mądra i otwarta na wiedzę a w tak ważnej sprawie odpuszczasz?
    Mieszkam na wsi, tu nikt nie słyszał albo nie chciał słyszeć o fotelikach z testami, nosidełka z kompletu 3w1 są w powszechnym użyciu a często dzieci jeżdżą nawet bez takich…bo przecież ich rodzice też tak jeździli i żyją…szkoda nawet ruszać temat z takimi ludźmi…ale Ty?

  • Avatar
    Ania

    Myślę, że w tak ważnej kwestii jak bezpieczeństwo dzieci nie ma kompromisów. To rodzic decyduje co jest bezpieczne a nie dziecko. I nawet jeśli dziecko upiera się przy swoim (choć wątpię, że o kierunek jazdy akurat chodzi) to i tak rodzic powinien postawić na swoim. Lepiej wytrzymać ten czas marudzenia i nie kusić losu. W końcu to o zdrowie i życie naszych dzieci chodzi. Jeśli rodzic sam nie przesadzi dziecka przodem to ono nawet nie będzie wiedziało, że tak można, w końcu od narodzin jeździło tyłem. Absolutnie zagadzam się co do Twojego tekstu poza tą jedną sprawą. I będę teraz jedną z tych właśnie mam dających dobre rady. Przemyśl jeszcze raz kwestię przewoźenia swoich dzieci w aucie. To nie rada typu ‚a dlaczego nie ma czapki, a na ten smoczek to juź za duży” Tu chodzi o bezpieczeństwo Twoich dzieci. Na Polę teź nie jest jeszcze za późno. Są fotele rwf do 25 kg czyli nawet do 4-5 lat! I wiele dzieci w jej wieku przesiadło się w rwf i są mega zadowolone! Proszę, poczyj i przemyśl ☺

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

INSTAGRAM @ZATRZYMUJACCZAS