Gdyby cofnąć się pamięcią, Pola swój pierwszy rowerek biegowy dostała na trzy miesiące przed drugimi urodzinami. W przypadku Maksa stało się to ciut wcześniej, bo młody miał niespełna 1,5 roku, kiedy po raz pierwszy usiadł na siodełku. Czy to nie za wcześnie? Można by się zastanawiać – Kiedy dziecko jest gotowe na swój pierwszy rowerek? Odpowiedź jest prosta! Dziecko spokojnie może wsiąść na dwa lub trzy kółka, kiedy tylko zacznie stabilnie chodzić i biegać. Ćwiczenie równowagi i koordynacji ruchowej od najwcześniejszych lat wpływa tylko na jego korzyść.

Pola swój pierwszy rowerek dostała na trzech kółkach (o TEN jeśli pamiętacie), w przypadku Maksa od razu postawiliśmy na dwa. Chcieliśmy sprawdzić, jaka będzie różnica, co będzie trudniejsze, a co łatwiejsze. Teraz widzimy, że dwa kółka na początku są trudniejsze, ale jeśli tylko dziecko opanuje równowagę i umiejętność odpychania się nogami, to jest sukces.

Teraz z perspektywy czasu widzę, że moim zdaniem lepiej jest zacząć od rowerka na dwóch kółkach, a nie trzech. Wydaje mi się, że tak jest znacznie korzystniej dla dziecka, jak i uczącego go rodzica. Dziecko szybciej opanowuje umiejętność równowagi i koordynację ruchową, więc później łatwiej go przenieść na zupełnie inne pojazdy. Jeśli dziecko zaczyna od trzech kółek to później znacznie trudniej jest je odzwyczaić od „pewnej równowagi”, którą zapewnia trzykołowy rowerek. Oczywiście nie każda z Was musi się ze mną zgadzać, bo wiem, że każde dziecko jest inne, ale ja to widzę po moich dzieciach. Maks opanował dwa kółka w kilka dni i teraz śmiga na każdym podstawionym mu pojeździe, a Polę niestety musieliśmy trochę dłużej uczyć przesiadki z trzech kół na dwa.

Aby z tradycji stało się zadość – nauki jazdy na rowerze uczy tata. Pełne skupienie, równowaga i start!

Jaki wybraliśmy pierwszy rowerek dla Maksa? Muszę przyznać, że z tym miałam ogromny problem. Wybór rowerków i marek dla dzieci jest olbrzymi. Można zwariować i zabłądzić nawet na zwykłej prostej. Przeglądałam różne blogi i sklepy internetowe, czytałam recenzje i słuchałam opinii innych. Zależało mi aby to było coś ekstra! A później znalazłam, zupełnie przypadkowo na jednym zdjęciu na instagramie markę BabySteps. Czy Wy też macie takie wrażenie, że większość influencerów w sieci pokazuje to samo? Te same marki czy produkty? Wcześniej mi to nie przeszkadzało, ale już do czasu… Dlatego od teraz chcę to zmienić. Zależy mi na dostrzeganiu tych niedostrzeganych i wyciąganiu ich na światło dzienne. Stąd moje zainteresowanie rowerkiem biegowym BabySteps. Moim zdaniem nie jest on tak powszechny, jest dla mnie nowością i czymś oryginalnym, bo nie spotkamy go na co drugim blogu czy wśród dzieci na placu zabaw. Dla mnie to jak najbardziej na plus!

Rowerek biegowy BabySteps jest drewniany i jednocześnie ultra lekki – na całe szczęście. Jednak ta waga ma dla mnie tu ogromne znaczenie, bo niestety bywa tak, że kiedy dziecko się znudzi to rodzicowi przypada rola tragarza. Założę się, że znacie takie sytuacje. :)

Rowerek wizualnie jest dla mnie przepiękny i mega designerski – zobaczcie te cudne zwierzaczki na froncie, jak i cały klimat kolorystyczny surowego drewna, który tu panuje. Cuuudnie! Ale tak czy siak, to nie kwestie wizualne tu wygrywają. Największym atutem tego pojazdu są duże, pompowane i dobre jakościowo koła, które świetnie sprawdzają się na każdej nawierzchni i których często na próżno szukać wśród innych rowerków.

Dodatkowo, siodełko jest regulowane, a kierownica ma ograniczoną skrętność dzięki której dziecko jest zabezpieczone przed gwałtownymi manewrami. Także bezpieczeństwo i wygodą są na sto %. Jest też coś dla oka – PERSONALIZACJA, którą kocham! Grawer „Maks” widnieje na ramie. I powiedźcie mi, jakie inne dziecko będzie miało taki sam? Znikoma szansa. :)

Cena BabySteps waha się między 249zł, a 269zł – w zależności czy chcecie nanieść grawer na ramę. Uważam to za jak najbardziej przystępną ofertę.


Dlaczego zachęcam Was do kupowania swoim dzieciom pierwszych rowerków? Bo pozwala on dziecku na naśladowanie starszego rodzeństwa czy rodziców, przy okazji wyzwalając poczucie samodzielności i wiary we własne kompetencje. Dodatkowo zachęca do tego, by spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu. Jazda na własnym rowerze jest wciągająca: pozwala na samodzielne i niczym nieskrępowane odkrywanie świata wokół. Dodatkową zaletą jest rozwijanie motoryki dużej i wypracowanie prawidłowej postawy ciała. I co tu więcej pisać? To wspaniała przygoda! Przypomnijcie tylko sobie własne dzieciństwo i pierwsze pojazdy. Może nie były one tak super i designerskie jak teraz, ale jednak ile dawały frajdy…

Czy to był dobry wybór? Jak najbardziej! Maksiu przepadł za jazdą, a ja zauroczyłam się kolejną marką. BabySteps oprócz samych rowerków ma w swoim asortymencie jeszcze przepiękne tekstylia i drewniane zabawki – a od niedawna bujne huśtawki, które koniecznie musicie zobaczyć. ♡

Dajcie koniecznie znać, czym jeżdżą Wasze dzieci i co sądzicie o pojeździe Maksa. :)