Search here...
TOP
Parenting

Oliwier, mały człowiek, który wchodząc do naszej rodziny poruszył nasze serca aż dwa razy…

Trochę nas tutaj nie było. Pewnie zastanawiałyście się, gdzie byliśmy? Teraz pragnę wyśpiewać Wam nowinę, że 13.05.2019 nasze życie w cudowny sposób, ponownie zostało wywrócone do góry nogami. Na świat przyszedł tak długo wyczekiwany przez nas synek, nasze trzecie upragnione dziecko – Oliwier. Wszystko potoczyło się trochę wcześniej niż to było planowane także mieliśmy prawdziwą niespodziankę. Malutki jest cudowny, dla nas perfekcyjny w każdym calu. Uczucie miłości, radości i przede wszystkim ogromnej wdzięczności przeszywa mnie całą. Te uczucie jest nie do opisania – to zrozumie tylko każda świeżo upieczona mama, bez znaczenia czy rodzi pierwsze czy kolejne dziecko.

Jestem mamą trójki! Uszczypnijcie mnie, bo jeszcze nie do końca to do mnie dociera. To wszystko jest jak sen, niczym spełnienie najskrytszych marzeń. Każdego dnia mam wrażenie, że śnię i bujam w obłokach. Pamiętacie, jak zawsze wspominałam, że jednym z moich największych marzeń jest posiadanie dużej, pełnej i szczęśliwej rodziny, a trójka dzieci przed 30stką to coś dla nas idealnego? I udało się! Jest jeszcze piękniej niż to sobie wyobrażałam. Teraz tylko musimy ogarnąć rzeczywistość, nauczyć się siebie na nowo i pielęgnować te wszystkie wartości każdego dnia. Teraz doceniam bycie mamą jeszcze mocniej, bardziej, intensywniej… Czuję się, jakbym została do tego stworzona.

Oliwier poruszył nasze serca aż dwa razy. Jego dzień narodzin kompletnie zmienił mój pogląd na poród, dzieci, zdrowie, uczucie strachu, miłości i wiary. Muszę przyznać, że długo zastanawiałam się, czy w ogóle poruszyć tutaj ten temat, ale doszłam do wniosku, że dobrze jest rozmawiać, ponieważ to może spotkać każdego. Pamiętajcie, że nikt nie jest nietykalny. Teraz już rozumiem, namacalnie wręcz, dlaczego zdrowie jest w życiu najważniejsze. Nie życzę żadnemu rodzicowi, aby musiał się martwić o zdrowie własnego dziecka. To łamie serce na najdrobniejsze kawałeczki.

Gdy Oliwier się rodził, nie wszystko do końca szło zgodnie z planem. Malutki zachłysnął się wodami płodowymi podczas porodu. Tak w wielkim skrócie: trzy dni spędził w inkubatorze, a pozostałe cztery w szpitalu na oddziale noworodkowym. Towarzyszyły mu rurki z tlenem, wenflony, kroplówki, antybiotyki, sonda przez którą na początku był karmiony… Wylaliśmy tonę łez w obawach o jego życie. Całą resztę sobie daruję, bo już nie chcę tego pamiętać. Wierzcie mi na słowo, nigdy w życiu, niczego tak bardzo się nie bałam. Najgorszą sytuacją, którą doświadczyłam, było leżenie na stole operacyjnym podczas cesarskiego cięcia i bezczynne patrzenie, jak położne zabierają szybko dziecko, aby podłączyć je pod tlen. W tym momencie urodziłam dziecko, którego nawet nie mogłam zobaczyć, poczuć czy dotknąć. Nikomu tego nie życzę. Nikomu. Ja wiem, że dzieci rodzą się chore, z wadami, albo nie przeżywają porodów wcale. Zawsze nam się wydaje, że to nas może nigdy nie dosięgnąć. A jednak, życie jest bardzo nieprzewidywalne… 13 maja o godzinie 00:50 nasze serca zostały poruszone, w okropny sposób.

Na całe szczęście w trzeciej dobie w końcu nastąpił zwrot wydarzeń. Oliwier był silny i waleczny, z dnia na dzień czuł się lepiej i awansował z inkubatora na łóżeczko. Tym samym mógł w końcu poczuć nasze ciepło – wtedy pierwszy raz trzymaliśmy go na rękach. Czuliśmy, że trzymamy w tym momencie nasz cały świat, taki mały i drobniusieńki, ale jednocześnie tak ogromny. Udało się! Płuca zostały oczyszczone, kwestia wybrania antybiotyków i możemy wracać do domu ze zdrowym noworodkiem. Dla nas tamten tydzień był jednym z najcięższych w naszym życiu. Zero snu, masa obaw, jeszcze więcej łez i strachu. Ja po cięciu cesarskim, po 10 godzinach musiałam być pełna mobilizacji, aby móc pokonać długi korytarz do syna, tak aby móc czuwać przy nim na twardym, drewnianym krzesełku – wszystkie mamy, które przechodziły cesarskie cięcie doskonale zrozumieją co to za ból. Trzeba było zaciskać zęby. Następnie gdy zostałam wypisana do domu, wsiadałam w samochód i przyjeżdżałam na całe dnie do szpitala. Gdy nastawała noc i wracałam do domu do dzieci, myślami nadal byłam w szpitalu. To było coś okropnego. A przecież pozostałe dwie ciąże i dwa porody przeszły tak gładko. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jaki obrót losu może czyhać tuż za rogiem… aż go coś nie spotka.

20 maja nasze serca zostały poruszone drugi raz – tutaj już w szczęśliwy sposób. Dostaliśmy wypis do domu, a Oliwier dostał miano zupełnie zdrowego noworodka. Dzięki Bogu! Poczuliśmy, że dostaliśmy drugą szansę od losu, jakby ktoś czuwał gdzieś nad nami tam do góry. Dlatego tym razem jesteśmy tak bardzo wdzięczni, że możemy cieszyć się zdrowymi dziećmi w zaciszu naszego domu – a wiemy, że nie każdy ma taką szansę albo możliwość. Przez te wszystkie dni, naoglądałam się na oddziale noworodkowym masy historii, przeróżnych wcześniaków i zachowań rodziców. To bardzo mocno przewartościowało moje poglądy. Nie ma w życiu nic ważniejszego od zdrowia i własnych dzieci. Wierzcie mi na słowo.

Wymazując ciężki początek… Jestem zakochana! Jestem szczęśliwa! Nasza rodzina powiększyła się o cudownego małego, wielkiego (walecznego) człowieka. Teraz można powiedzieć, że Oliwier wszedł do naszej rodziny z wielkim przytupem.

Pola i Maks od razu go pokochali. Aż jestem w szoku, jak z pozoru tak małe dzieci wiele rozumieją. Te uczucia są tak czyste, szczere i prawdziwe, że tego nie da się opisać słowami. Mamy ogromne szczęście. Mamy cudowne dzieci. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem naprawdę spełnionym człowiekiem, gdy przed oczami mam taki obrazek. To nasze dzieło. ♥

«

»

41 KOMENTARZE

  • Avatar
    Aneta

    Kochana, gratuluję synka. I wiesz, jestem z Ciebie bardzo dumna mamusiu. Ja przezyłam podobna sytuację z moim drugim synkiem. 3 tyg w szpitalu, wiele km przebytych po cc do małego z 3 piętra na 1. Brak windy. Tylko mamusie, które przeszły coś podobnego tak naprawdę wiedzą co to wszystko znaczy. Zdrówka dla was i cierpliwości. Ale tak powiem CI w tajemnicy, że dzień z trójka wcale nie ma dłuższej dobry heh. Wiem coś o tym hah

  • Avatar
    Kalina

    Gratulacje dla Was!
    Jesteście wspaniałą rodziną! ❤️

    • Avatar
      PAULINA

      Gratuluję i życzę dużo zdrówka dla was ;) czytając ten post rozumiem Cię w 100 % mój 2 synek urodził się cały i zdrowy, po 4 dobie wróciliśmy do domu do męża i rocznego synka-brata. Nie sądziłam że na następny dzień spotka nas coś co zagrozi życiu naszego dziecka. Starszy synek oblał się wrzątkiem… i zaczął się dramat. Opisywać wszystkiego nie będę ale po cesarza zostawiłam w domu 5 dniowe dziecko by być i ratować rocznego synka. To fakt moje serce jako matki rozpryslo się na kawałki. I my też mieliśmy to szczęście że ktoś tam na górze nad nami czuwał. Bo 2 tygodniach wróciliśmy do domu i wtedy mogliśmy zacząć od nowa – razem, pełna rodzina.

  • Avatar
    Magda

    Córkę urodziłam w 34 tc z wrodzonym zapaleniem płuc. Uczucie, kiedy zaraz po porodzie zabierają Ci dziecko i nie możesz to przytulić – najgorsze na świecie! Teraz jestem już na końcówce 2 ciąży i tylko modlę się, zeby tym razem mała urodzila sie cala zdrowa i nikt mi jej nie zabierał. Ogromne gratulacje dla dzielnych rodzicow, dumnego rodzeństwa i dużo zdrówka dla walecznego Oliwierka :*

  • Avatar
    Magda

    Właśnie dziś o Was myślałam 😊 i byłam pewna ,ze to właśnie ten moment😊 wszystkiego dobrego, dużo zdrówka dla Was

  • Avatar
    Karolina

    Jaki on jest piękny! ❤ Gratulacje Kochana, wszyscy pięknie się spisaliście. Oby teraz już było tylko pięknie! Troszkę się o Was martwiłam, ale myślałam, że przygotowujecie się do porodu w ciszy. A tu taka niespodzianka. Buziaki ❤

  • Avatar
    Aśka

    Doskonale Cię rozumiem, przeszliśmy dokładnie to samo z naszą córeczką. Podobno często się tak zdarza przy cesarce. Na szczeście teraz to duża i zdrowa, dwumiesięczna dziewczynka. Gorące uściski dla rodzinki😉

  • Avatar
    Monika

    Witaj na świecie ❤️

    Mój pierwszy syn urodził się także przez CC i mieliśmy bardzo podobną sytuację, tylko,że zanim położne go zabrały minęło 20 min, na oczach męża zaczął sinieć a ja nawet go nie widziałam.
    To były najgorsze dwa dni w naszym życiu.

    Najważniejsze,że jest dobrze. Te dobre chwile wymazują powoli z pamięci to co złe i za jakiś czas będzie to mgliste wspomnienie.

    Dużo szczęścia dla Was 😉

  • Avatar
    Kasia

    Właśnie sie tak zastanawiałam gdzie zniklas , pojedrzewalam ze może malutki juz na świcie . Kochana życzę wam teraz juz tylko samych szczęśliwych dni 👶🏻 wiem co yp strach o dziecko , dwa miesiące temu zostalam po raz pierwszy mama i to jest cudowne ❤

  • Avatar
    Anonim

    Wszyscy wspaniali 😍👧🧒👶aż miło się ogląda i czyta 😊

  • Avatar
    Kasia kaja

    Wszyscy wspaniali 😍👧🧒👶aż miło się ogląda i czyta 😊

  • Avatar
    Weronika

    Wszystkiego dobrego dużo, dużo zdrówka dla całej rodziny!

  • Avatar
    Anonim

    Gratulacje ❤️Myślałam o Was przez ostatni tydzień i czekałam aż ogłosisz wiadomość . Cieszę się ze szczęśliwego zakończenia tego ciężkiego początku 👍Wiem co czuje mama martwiąca się o dziecko 😔moja mała była w szpitalu od 5 doby .. półtora tygodnia ze mną a później sama na Oiomie😢wyszła do domu gdy miała miesiąc .. najgorszy miesiąc mojego życia ☹️A Wam życzę samych radosnych chwil jesteście wspaniałą rodziną👍👏

  • Avatar
    Aga

    Na początku ogromne gratulacje! Nowe życie to nowy etap. A po drugie ja również po porodzie drżałam o życie mojego dziecka. Kilka dni na oddziale neonatologicznym, podłączony do kardiomonitora. Najgorsze co moze przeżywać mama. I ta bezsilność, że nie można nic zrobić tylko czekać… Natomiast teraz maluch jest cudowny pełen energii i radosny do granic możliwości i choć czasem jest ciężko to dziękuję za każdą sekundę spędzoną z dzieciątkiem za każdy uśmiech i dotyk. Dziękuję Bogu, że dał mi doświadczyć w życiu takiego cudu, bycia świadkiem nowego Życia:)

  • Avatar
    Ewelina

    Ja też ostatnio za Wami zatęskniłam. Dobrze, że już jesteście 😍.

  • Avatar
    Kamila

    Jest piękny, ogromne gratulacje dla Was, wszystkich. Mogę się tylko domyślać co czuliście bo u nas na szczęście poród bez powikłań itd ale 5tyg po porodzie nasze życie i poglądy również sie zmieniły maksymalnie. Trafiliśmy do szpitala na prawie 2 tygodnie z ostrym zapaleniem oskrzelików z dodatnim wirusem rsv. Dla mnie jako na prawdę młodej mamy (22lata) i pierwsze dziecko to było takie wyzwanie pod względem psychicznym i fizycznym. Nigdy w życiu nie sądziłam że coś nas takiego spotka, przeżyliśmy kawał szkoły życia, byliśmy tak mocno przerażni ale musieliśmy być silni dla naszego wtedy miesięcznego syna i na szczęście (tfu tfu) jest teraz zdrowy (1ego pół roku mija :)) Wiem że jeszcze wiele przed nami.
    Trzymajcie się wszyscy, cieszcie sobą ❤️❤️❤️

    • Avatar
      Kaja

      Duzo zdrowia dla malucha. Cieszcie sie soba Kochana. Wielkie gratulacje !

  • Avatar
    Dominika

    Ja miałam podobne przejścia, mały po 15 godzinach od narodzin miał problemy z oddychaniem, potem okazało się że ma wrodzone zapalnie płuc.
    Nigdy nie zapomnę przerażenia, kiedy położna poinformowała mnie o tym i zapytała czy chcę ochrzcić dziecko.
    Też miałam cesarkę i tą niewielką ilością sił siedziałam przy nim i płakałam.
    Zabrali go ode mnie do Łodzi, 120 km dalej, oglądałam go na zdjęciach.
    Dlatego doskonale Was rozumiem.

    U nas po 10 dniach wszystko wróciło do normy, a mały jest cały czas zdrowy.
    To prawda, że ktoś czuwa nad nami i naszymi aniołkami ☺️
    Zdrówka dla Was i dużo miłości ☺️ teraz już jest z górki.

  • Avatar
    Mama

    Wiem co czułaś, niestety. ☹️ Podczas porodu SN, podjęli decyzję o cc bo malutka traciła tętno. Tak cholernie się bałam, ale byłam taka szczęśliwa że już zaraz ją zobaczę. Niestety okazało się że malutka waży zaledwie 2 kg i zabierają ja na neonatologie. Widziałam ja tylko sekundę, nie mogłam dotknąć, przytulić. Czułam się okropnie. W jednej minucie zawalił mi się świat. Uczucie nie do opisania. Następne 2 tygodnie spędziła na oddziale noworodków. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło i mój mały łobuziak zaraz będzie miał 1,5 roku.
    Najważniejsze że już jesteście w komplecie. Życzę dużo zdrówka bo to ono w życiu jest najważniejsze. 😘

  • Avatar
    Ewa

    Gratulacje dla was ❤️

  • Avatar
    Monika

    Hej! Mam podobne doświadczenia jak Ty, ale z pierwszego porodu… Moj synek z powodu opieszałości lekarza przy cc urodził się z sinymi rączkami i nóżkami, 6 pkt, 13 dni antybiotyku, 5 dni na oiom, po 5 dniach mogłam trzymać moje maleństwo w ramionach… rozumiem Twoje łzy i strach! Dziś mija prawie 10 lat od tych wydarzeń, mam już dwóch wspaniałych zdrowych synow, ale tego strachu nie da się niestety zapomnieć!

  • Avatar
    Marta

    Rozumiem doskonale co przeżywałas. Urodzilam w 29tc. Syna widzialam przez 2 sekundy, a potem, z powodu komplikacji z moim zdrowiem, dopiero po 32 godzinach, a przytulic go po raz pierwszy po 9 dniach. Potem mimo cesarskiego cięcia musialam sie wziąć w garść i dojeżdżać codziennie 50km w jedną stronę do szpitala i tak przez dlugich 51 dni. To moje pierwsze dziecko i boje się mieć kolejne, ale jednoczesnie chcialabym móc przeżyć to czego zostałam pozbawiona przez przedwczesny poród.

  • Avatar
    Kasia

    Gratulacje <3

  • Avatar
    Kamila M.

    Gratuluję z całego serca! Cieszę się, że jesteście w domu wszyscy razem. Doskonale rozumiem Twoje odczucia. Mój synek urodzil sie z wadą układu moczowego co doprowadziło do zakażenia, antybiotyku… W szpitalu po porodzie spędziliśmy 2 tygodnie… A w domu czekała na nas starsza siostra steskniona za mamą. To był bardzo trudny czas, którego skutki odczuwam do dziś, mimo że minęło już 3,5 roku, a synek jest całkowicie zdrowy. Życzę Wam tylko radosnych chwil, cieszcie się sobą :*

  • Avatar
    Sara

    Gratulacje ! Silna z Ciebie babka ! ❤️ Jesteście cudną rodziną 😍
    Ja , byłam 3 w kolejce . Pierwsze dwa porody mamy przebiegły pomyślnie i szybko .
    Ja urodziłam się po 16h i w dodatku nie oddychałam . Nie wyobrażam sobie co musieli przechodzić moi rodzice czy wy … mamą jeszcze nie jestem , ale wierzę , że to były okropne dni dla Was .
    Życzę wam dużo zdrowia ! :) no zgodzę się z Tobą , że życie jest najcenniejsze ❤️
    Wszystkiego co najwspanialsze dla was !

  • Avatar
    Samantha

    Czytam i płacze. Bo wiem co czujesz. moja Lena urodziła się w 32tyg ciąży cesarskie cięcie. I przez 4tyg byłyśmy w ssoitalu. 8tygodni sonda. Strach o każdy oddech, a te dziwne liczby skaczące na monitorze przyprawiały mnie o strach i płacz. Kochana teraz przed Wami piękna podróż z trójką wspaniałych dzieci! Moja kończy zaraz 7miesiecy i jest zdrowym szczęśliwym dzieckiem z dwoma zębami na dole ! Kochana Wam życzę zdrówka i miłości każdego dnia!

  • Avatar
    Monika

    Gratulacje i wszystkiego najlepszego 😘

  • Avatar
    Agnieszka

    Gratulacje zdrowego synka 😘💐 życzę samych radosnych chwil.
    Moja pierwsza ciąża również zakończyła się morzem wylanych łez o zdrowie synka. Zaraz po pierwszej dobie stwierdzono wrodzone zapalenie płuc – obustronne u naszego synka (najprawdopodobniej zachłysnoł się wodami) ponad miesiąc spędził w szpitalu a na dodatek szpital w którym rodziłam był oddalony od naszego miejsca zamieszkania o 100 km więc musiałam przeprowadzić się na ten czas bliżej szpitala aby móc codziennie być z synkiem. To był najgorszy czas w naszym życiu ale wszystko dobrze się skończyło teraz synek 28 maja kończy 5 lat 💕😘 My kobiety jesteśmy silne.. ✊ 💐

  • Avatar
    Magia

    Gratuluję! Ja pierwszą ciążę przeszłam lekko i przyjemnie za to po porodzie w 10 dniu otrzymaliśmy info od lekarza z Poznania że musimy na wczoraj przyjechać bo badania przesiewowe wyszły nieprawidłowo 10 dni spędziliśmy z maluszkiem w szpitalu ja po CC tak jak piszesz na drewnianym krzesełku… Zacisnęłam zęby i dzięki Bogu wyszliśmy że szpitala z informacją że jest dobrze. Druga ciążę już przechodziłam gorzej na szczęście nasze Szczęście urodziło się duże i zdrowe jedynie mamie w brzuszku dał się we znaki. Powodzenia i wielkie Wow za urodzenie 3 ;) jesteście super!!!

  • Avatar
    Aganiezska

    Właściwie to nie wiem co napisać…. Chyba tylko tyle, że dobrze ze macie to już za sobą. Wiem co to znaczy „kłopoty okoloporodowe”. Moja kruszyna przyszła na świat za wcześnie. Po wyciągnięciu jej z mojego brzucha, lekarka pokazała mi ją i powiedziała żebym pocałowała. Była sino, zielona i widziałam ja zaledwie parę sekund. Potem trafiła do inkubatora. Jak wiadomo po cesarce czasami ciężko jest nawet pójść do ubikacji co dopiero do inkubatora. Starch, który towarzysz w każdej minucie jest niedoopisania. Widok tak małej istotki podpiętej do skomplikowanych aparatur, paraliżuje z góry do dołu. Człowiek chce pomóc – ale nie ma jak. Jesteśmy bezsilni, skazani na osoby trzecie. Na szczęście po każdej burzy przychodzi słońce więc teraz macie małego wojownika! Brawo robaczku!!!! Dużo miłości dla waszej piątki ❤️

  • Avatar
    E

    Witaj na świecie Mały! Ja urodziłam dwa dni przed Tobą, na szczęście wszystko potoczyło się dobrze :) Co prawda poród był długi i końcówka nie wyglądała za ciekawie ale dałyśmy radę. Dużo zdrowia! ❤🤗

  • Avatar
    MagdalenaSz

    Przeczytałam twój wpis od razu z rana po przebudzeniu, kiedy tylko zobaczyłam zdjęcie Oliwiera. Wpis bardzo mnie poruszył. Po przeczytaniu zdaję sobie sprawę, że bardzo dużo serca i wysiłku kosztowało cię jego napisania. Nie każdy chcę i uważa, że warto dzielić się takimi sprawami. Ty się na to zdecydowałaś. Brawo dla Ciebie. Brawa jeszcze raz dlatego, że pomimo trudnych chwil nie tracisz w sobie radości z życia i pokazujesz, że pomimo wszystko wychodzi się na prostą i wszystko się układa. Chcę Ci życzyć dużo zdrowia dla ciebie i dla małego Oliwiera, radości ze wspólnie spędzonych chwil. Wszystkiego dobrego!

  • Avatar
    Kamila

    Gratulacje i dużo zdrowia życzę :)

  • Avatar
    Mariola

    Pięknie to wszystko napisałaś, czytałam z zapartym tchem i aż łezka w oku mi się zakręciła❣życzę Wam dużo zdrówka i jeszcze więcej miłości, dzielni jesteście 💪 💕

  • Avatar
    Kasia

    Nie da się opisać słowami, tego co czuje matka, tego co czują rodzice dziecka, którego życie lub zdrowie jest zagrożone. Miałam dwie cc. Pierwsza odklejenie łożyska. Zagrożenie i dla mnie i dla dziecka. Córcia zabrana na oiom noworodkowy do inkubatora. Ja tak samo jak Ty, leżąca na stole, bezradna. Jedyne co mogłam zrobić to wyrazic zgodę na przetoczenie krwi i modlić się by cały ten koszmar w końcu się skończył. Na szczęście mała była bardzo dzielna i silna. Na badaniach przesiewowych usłyszałam że miała bardzo dużo szczęścia, bo taki przypadek jak jej bardzo często kończy się uszkodzeniem mózgu. Jest zdrowa, mądra, pełna energii. Drugie cc już planowane. Bałam się powtórki. Niestety mimo, że łożysko nie odkleilo się synek urodzi się mając problemy z oddychaniem. Znów inkubator i tlen :( na szczęście obie historie maja happy end. Mam dwójkę wspaniałych dzieci, ale na samo wspomnienie tych ciężkich chwil, łzy ciekną po policzkach. Z każdym kolejnym dniem doceniam jeszcze bardziej to, że mam zdrowe dzieci. A wszystko inne to już nie jest ważne. Dlatego zdrowia dla Was :*

  • Avatar
    Ania

    Gratulacje, wzruszyłam się..trudne chwile przeszliście ale najważniejsze ze już wszystko dobrze 🙂

  • Avatar
    Jiji

    Wspanialy artykul,przestalam go do moich bliskich!

  • Avatar
    Malwina

    Szczęście,że wszystko dobrze się skończyło. Pamiętam jak napisałaś kiedyś,że wszystko w życiu zależy od nas i że jak się chcę to można wszystko… ja wówczas walczyłam o życie swoje dziecka…walkę niestety przegraliśmy. Pamiętam,że bardzo mnie wtedy te Twoje posty drażniły… dobrze,że jak piszesz, wszystko przewartosciowałaś, widzisz, jednak nie wszystko w życiu zależy od nas i naszej determinacji… mam nadzieję,że nie będziesz musiała się już o tym przekonywać jednak będziesz pamiętać,że czasem pomimo wszelkiej determinacji życie nie układa się tak jak człowiek sobie wymyśli.

  • Avatar
    Paolina paolna

    Gratulacje! Niech sie zdrowo chowa 😍

  • Avatar
    Agata

    Gratulacje! Mały waleczny słodziak :) Również jestem po cc, wiem co to są ból! Jesteś mega dzielna! Dużo zdrowia i radosnych chwil w domowym zaciszu :)

  • Avatar
    Monika

    Czytam Twojego bloga, każdą historię… Reasumując całość Twoich doświadczeń nasuwa mi się jedna myśl: Tyś to jest prawdziwa KOBIETA RAKIETA !

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

INSTAGRAM @ZATRZYMUJACCZAS