Czy miałyście kiedykolwiek problem z cerą? Bo ja tylko w okresie gimnazjalnym, kiedy to ten okres dojrzewania był najintensywniejszy. Później już nie wiedziałam co to są wypryski, przebarwienia czy jakiekolwiek inne dolegliwości. Ale niestety, moja druga ciążą dała mi popalić i tak bardzo poprzestawiała moje hormony, że problem z cerą znów się pojawił. Nie ukrywam, że nie byłam zadowolona z tego powodu, ponieważ jestem już kobietą, matką i ostatnie o czym chcę myśleć to pryszcz na moim czole.

Z początku myślałam, że moje problemy są związane ze zmianą diety. Zmieniłam ją dość radykalnie w czerwcu i myślałam, że w taki sposób wychodzą ze mnie przeróżne toksyny. To nie było to. Później myślałam, że to wina kosmetyków, ale w sumie od dawna używałam tych samych. To znów nie było to. Później zbadałam się pod kątem hormonów i okazało się, że tu zaczynają się schody. Miałam je totalnie rozregulowane, a co za tym szło – między innymi to właśnie z tego powodu miałam problemy na mojej twarzy. Lekarz się mną zajął, moje hormony już się unormowały, ale problem z cerą nie do końca zniknął. Wybrałam się nawet do dermatologa, ale bardzo nie spodobało mi się jego podejście, ponieważ ledwo mnie obejrzał, a już przepisał antybiotyki – z tego co wiem, niestety wiele z Was miało podobne sytuacje. Kurczę, ja jestem taką osobą, że antybiotyki dla mnie to ostateczność i koniec końców nie skorzystałam z tego co mi zalecił. Później poleciłam się Was, zwykłych kobiet, które mają różne problemy i różne na nie metody. Wyciągnęłam z nich wnioski oraz porady i okazało się, żę najczęściej spotykałam się z taką samą odpowiedzią – kosmetyki tołpa. I wiecie co? To było to! Zainteresowałam się marką i tematem i naprawdę zostałam zaskoczona.

Tołpa znałam już wcześniej, ale jakoś nie zagłębiałam się specjalnie w temacie. Później posłuchałam Was i kupiłam to co doradzałyście. I wiecie co? Po 7 dniach stosowania już widziałam pierwsze efekty. Stan mojej skóry znacznie się poprawił, wypryski zniknęły, a nadmiar sebum znacznie zmalał. Ja wiem, że bloguję dla Was, ale często to Wy jesteście dla mnie jak przyjaciółka i inspiracja. Właśnie z Waszego powodu postanowiłam stworzyć tego pielęgnacyjnego posta, aby móc puścić to wszystko dalej w internety. Może ktoś skorzysta na tym tak samo jak ja. :)

Dzięki moim czytelniczkom i marce tołpa zdałam sobie sprawę, że kupowałam za dużo kosmetyków do oczyszczania i pielęgnacji. Z tysięcy rzeczy wybierałam nowe, kolejne, a później odstawiałam je na półkę gdzie przypominałam sobie o nich dopiero wtedy, kiedy kończyła się ich data ważności. To po części odbijało się również na mojej cerze. Takie podejście zdecydowanie nie posłuży nikomu. Teraz zdałam sobie sprawę, że mniej znaczy więcej. Zamiast kilkunastu rozwiązań i produktów postawiłam na trzy kroki, ale o nich napiszę za chwilę.

Kolejna kwestia to zły dobór kosmetyków. Każda z nas jest inna, ma inne hormony, inne problemy i zupełnie różne typy cery. Jeśli dobierzemy do nich odpowiednie produktu to już będzie połowa sukcesu. Bo niestety czasem bywa tak, że dany rodzaj kosmetyku zamiast nam pomóc, bo pomógł np koleżance, w naszym przypadku pogorszył sytuację. To jest słabe i trzeba tego unikać. Sugerować możemy się radami (tak jak ja to zrobiłam w stosunku do Was), ale ostatecznie musimy skupić się na własnym typie cery i pod to dobierać odpowiednie produkty – ich linie i przeznaczenie.

To w końcu, jak udało mi się odzyskać twarz i pozbyć się większych problemów ze skórą? Zaczęłam korzystać z trzech kroków i hasła ”mała wielka pielęgnacja”, w którym chodzi o codzienne, drobne, ale przemyślane czynności, bo w końcu suma małych rzeczy daje duży efekt. I tym właśnie się sugeruję. Mniej znaczy więcej. Ważna jest systematyczność, cierpliwość i te trzy poniższe kroki, które w zupełności mi wystarczyły, aby pozbyć się problemu.

1. Oczyszczam – mikrozłuszczającym żelem peelingującym do mycia twarzy. Stosuję go zawszę po demakijażu. Zdałam sobie sprawę, że sam płyn micelarny to jednak za mało. Potrzebowałam czegoś więcej, co dogłębniej wyczyści moją cerę. Tutaj po 7 dniach stosowania produktu zauważyłam już, że jest ona w znacznie lepszym stanie. Jest czystsza, gładsza, a ilość niespodzianek z każdym kolejnym dniem się minimalizuje.

2. Dogłębne złuszczamzłuszczającą pastą-maską do mycia twarzy. Ten kosmetyk używam 2-3 razy w tygodniu. Jest on dla mnie takim utrwalaczem aby utrzymać tą lepszą cerę na dłużej. Maskę nakładam na umytą twarz tuż przed snem i zmywam po ok 5 minutach. To trochę taki mocny peeling i maseczka w jednym. Oczyszcza pory i eliminuje zaskórniki, a co za tym idzie sprawia, że nie wytwarza się nic nowego, niepożądanego.

3. Tonizuję – tonikiem serum 2w1, który nawilża, łagodzi podrażnienia, odświeża i tonizuje. Stosuje go z rana i wieczorem. Wieczorem po ostatni kroku zmywania makijażu, a rano aby usunąć nadmiar sebum (razem z płynem micelarnym), który przez tę noc się wytworzył. Zawsze po myciu twarzy wodą stosuję tonik aby przywróci skórze naturalne ph.

I to tyle. Te trzy kosmetyki wystarczyły aby poradzić sobie z problemem. To aż śmieszne, ile wcześniej musiałam się naszukać i wycierpieć, a pomoc była tuż pod samym nosem, np w Rosmannie.

Pamiętacie gdy jakiś czas temu pokazywałam się Wam na moim instatory zupełnie bez makijażu? To właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że z moją skórą twarzy było naprawdę źle i to właśnie wtedy prosiłam Was o rady. Na mojej brodzie była masa wyprysków i strupków, czoło się świeciło, a na nosie były widoczne wągry. W tamtej chwili nie wyobrażałam sobie wyjść z domu bez podkładu.

Teraz, po tych dniach pokazuję się na nowo i co najważniejsze – śmiało, bez kompleksów i przede wszystkim bez makijażu. Mam tylko doklejone rzęsy (które i tak są przed uzupełnianiem) oraz balsam na ustach. Cała reszta to 100% natura – bez podkładu, pudru, konturowania, pomalowanych oczu czy brwi. Może jeszcze nie jest idealnie, ale wiem, że to tylko kwestia czasu i dłuższego stosowania kosmetyków tołpa. Patrząc na to co było wcześniej – teraz jest efekt wow. Póki co pozostanę wierna. ♡

Jestem taka szczęśliwa! Nawet nie wiecie, ile dla mnie znaczy posiadanie pięknej i zdrowej skóry. Lata lecą i chcę zadbać o nią w jak najlepszy dla mnie sposób. Teraz wiem, że mniej znaczy więcej, a systematyczność działa tylko na moją korzyść. Teraz codziennie będę stosować się do moich trzech kroków – oczyszczanie, dogłębne złuszczanie oraz tonizacja – i zobaczymy, jak dalej wszystko się potoczy. Najważniejsze, że dojrzałam do bycia w pełni świadomą i zdałam sobie sprawę, że prawidłowe oczyszczanie to skuteczna pielęgnacja. To dla mnie tylko 3 minuty dziennie, a dla mojej skóry tak wiele. Pamiętajcie, że dbanie o siebie jest bardzo ważne, zwłaszcza, że młodsze już nigdy nie będziemy. Lepiej teraz zapobiegać i naprawdę o to wszystko dbać niż później leczyć i płakać.

Chciałam podziękować przede wszystkim Wam, moim czytelniczkom, które polecały mi te kosmetyki, a także samej marce tołpa, za zaproszeniedo kampanii oczyszczanie oraz uporanie się z moim problemem, którego w sumie… już nie ma. :)

Teraz zaczynam testować linię „dermo” i „mum” do pielęgnacji ciała, a także „baby” z myślą o tych najmniejszych. Muszę przyznać, że czuję niedosyt. Jeśli Wy po moim wpisie również, to mam dla Was rabat -20%  na zakupy w tołpa.pl na hasło – czas17. Kod jest ważny do 24.09.2017 i nie łączy się z innymi promocjami. Miłego testowania!

Mam na sobie: Bluzka – Zara | Klapki – Renee | Naszyjnik – Sotho