Jeżeli czytałyście już mój wpis „Daleko mi do ideału, ale…” to wiecie jakie mam podejście do samoakceptacji i pozbywania się własnych kompleksów. Myślę, że tutaj dłuższy wstęp byłby zupełnie zbędny – tamten wpis idealnie wprowadza do dzisiejszego materiału, w którym poruszę temat o zabiegu powiększania ust. Część z was już zdążyła zauważyć, że poddałam się medycynie estetycznej, a kolejna część (zapewne ta nowa) jest nawet zupełnie tego nieświadoma.

Cóż, medycyna estetyczna dla niektórych nadal jest tematem kontrowersyjnym. Osobiście, dziwię się, ponieważ świat tak ewoluuje, że to już nikogo nie powinno dziwić. Ale nie będę was pouczać, nie będę mówić co jest dobre, a co złe, co powinnyście robić, a czego nie, ale będę stale powtarzać – jeżeli masz jakiś problem lub kompleks, i nie zranisz tym nikogo innego, to śmiało rób to na co masz ochotę i co sprawi ci szczęście. Nie patrz na innych, rób to aż do skutku i do własnego celu!

Bardzo dobrze wiecie, że jak każda kobieta mam jakieś tam swoje kompleksy. Jednym z nich były między innymi asymetryczne i bardzo małe usta, a raczej brak górnej wargi. Przed urodzeniem dzieci jakoś przymykałam na to oko, ponieważ potrafiłam tak się pomalować, że zatuszowałam to co mi przeszkadzało. Natomiast poród i stanie się mamą zmieniło coś we mnie. To wszystko sprawiło, że dojrzałam i zachciałam jeszcze bardziej robić coś ze swoim życiem, a także ze samą sobą. Ja chyba musiałam po prostu dojrzeć do pewnych decyzji, które na dzień dzisiejszy uważam za jedne z lepszych, które podjęłam – między innymi, zaraz po aparacie ortodontycznym.

W moim przypadku, z przygodą z medycyną estetyczną, zupełnie nie chodziło o panującą „modę” na ogromne usta. Mówi się, że „glonojadów” czy „kaczek” na ulicach widać mnóstwo. No cóż, może i widać, ale nadal powtarzam – jeżeli komuś to sprawia szczęście to niech wyglądają jak tylko zechcę. Niech kobiety robią sobie piersi, usta, liposukcje, nosy czy rzeczy, o których sama pewnie nie mam bladego pojęcia. W tym przypadku jestem bardzo tolerancyjna i może gdzieś tam w głowie zdarza mi się oceniach ludzi po wyglądzie, ale ostatecznie podsumowuje ich po bliższym poznaniu. Wydaję mi się, że to jest jak najbardziej fair. Niech każdy żyje tak, jak ma na to ochotę.

Przygoda z moimi ustami zaczęła się dość intensywnie na niedługo po narodzinach Maksa. Po urodzeniu dzieci i odstawieniu ich od piersi, w końcu zrobiłam coś dla siebie, nie patrząc zupełnie na opinię publiczną. Zapragnęłam pozbyć się kompleksu i w końcu mieć piękne, wyrównane i pełne usta. Myślę, że to było zwieńczenie po moim aparacie ortodontycznym, aby mój uśmiech wyglądał tak, jak od zawsze o tym marzyłam – prosty, biały, bez widocznych dziąseł i z pełnymi ustami. Teraz śmiało mogę przyznać, że cel został w końcu osiągnięty! ♡

img_0849

Założę się, a raczej jestem tego pewna (wnioskuję to po wiadomościach od Was), że część moich czytelniczek również „majstrowała” coś przy swoim wyglądzie, a kolejna część bardzo by chciała, ale ma obawy lub szuka informacji na ten temat oraz sprawdzonego miejsca. Jest też pewien procent, który uważa to za zło wcielone i nigdy przenigdy niczego by w sobie nie zmieniła, wstrzyknęła, czy wycięła. Moje Panie, pamiętajcie, że farbowanie włosów, przedłużanie rzęs czy malowanie paznokci to również ingerencja w naturę, z tym, że już tak powszechna, że nie uważamy tego za coś złego. Ale szanuję również takie zdania. :)

Teraz wrócimy do sedna wpisu. Przybliżę Wam nieco temat samego powiększania ust. Pokażę wam, jak to u mnie wyglądało i jak te usta się zmieniły. Odpowiem również (z pomocą dr Joanny Bielskiej-Gawron) na najczęściej zadawane pytanie dotyczące samego zabiegu, ceny czy bólu.

img_0781

Najważniejsza sprawa! Proszę, przestrzegam Was!
Zabiegi wykonujcie w sprawdzonych miejscach u lekarzy lub osób naprawdę douczonych pod tym względem. Niestety ostatnio nie brakuje pseudo kosmetyczek, które łapią się strzykawki zaraz po jednym szybkim kursie. Moim zdaniem takie osoby nie mają wystarczającej wiedzy. Będziemy chciały zaoszczędzić kilka złotych, a zrobimy sobie tylko krzywdę, która później nie dość, że będzie nas kosztowała jeszcze więcej (pamiętajcie, że ratunek i naprawa również kosztuje) to w dodatku ucierpi na tym nasz wygląd i przede wszystkim zdrowie. Na takich rzeczach moim zdaniem na ma co żałować, a miejsca do których chcemy się wybrać powinnyśmy dokładnie weryfikować.

Jak wygląda taki zabieg powiększania ust?
Na pierwszej wizycie zbierany jest wywiad lekarski dotyczący stanu zdrowia pacjentki, jeżeli nie ma żadnych przeciwwskazań to od razu można przejść do zabiegu. W 90% zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu miejscowym powierzchownym – krem. Jeżeli u Pacjentki nie występuje nadwrażliwość na lidokainę to stosowane do zabiegu są preparaty zawierające w swoim składzie lidokainę która dodatkowo znieczula podczas zabiegu. Jeżeli pacjentka jest bardzo wrażliwa to jak najbardziej można przeprowadzić zabieg powiększania ust w znieczuleniu „dentystycznym”. Minus takiego znieczulenia to czas, utrzymuje się ok 6h!!! Przed i po każdym zabiegiem wykonywane jest zdjęcie fotograficzne – dla porównania. / I ciekawostka – u Pacjentek u których występuje często opryszczka, zaleca się stosowanie leków, Heviran kilka dni przed i po zaplanowanym zabiegu.

Jak to u mnie wyglądało i czy mnie bolało?
Ja na szczęście zaliczam się do osób bezproblemowych, nie cierpię na żadne choroby ani nie mam żadnych przeciwskazań do wykonywania takiego zabiegu. Znieczulenie miałam zastosowane tym podstawowym kremem. Siedziałam z nim ok 20 minut na ustach po czym poddałam się powiększeniu ust. Sam zabieg w moim przypadku odbył się bez większej tragedii, a wierzcie mi, mam BARDZO niski próg bólu. Znieczulenie dobrze działało, ale dodatkowo dostałam też do ręki piłeczkę antystresową, którą mogłam ugniatać – to dużo mi pomogło. :) Samo podawanie kwasu hialuronowego trwa jakieś 3-5 minut i jest to tylko kilka wkłuć. Dla efektu końcowego warto tę chwilę pocierpieć.

Jakie są przeciwskazania do wykonania zabiegu?
Pacjentka która przychodzi do gabinetu medycyny estetycznej musi być ogólnie zdrowa. Oczywistymi przeciwwskazaniami są ciąża i laktacja, aktywna opryszczka, choroba nowotworowa, choroby gorączkowe. Natomiast choroby przewlekłe, np dotyczące tarczycy nie są przeciwwskazaniem o ile pacjent jest pod kontrolą lekarza prowadzącego.

Ile razy, ile ml i jaki rodzaj kwasu miałam wstrzyknięty?
Pamiętajcie, aby dojść do idealnych ust czasem potrzeba trochę więcej czasu. Jeśli mamy bardzo małe wargi, a chcemy mieć pełne jak Angelina Jolie czy uwydatnione jak Kylie Jenner, to nie możemy za jednym razem wstrzyknąć sobie 3ml. A przynajmniej każdy normalny lekarz nie powinien się tego podjąć – i powinien znać słowa „stop, nie więcej”. Dlatego ja stopniowo poddawałam się zabiegom. Łącznie byłam na trzech (w grudniu 2016 roku, a później w styczniu i marcu obecnego roku) i za każdym razem miałam wstrzykiwane max 1 ml. Poniżej możecie zobaczyć jaką metamorfozę przeszły moje usta. Patrząc na te zdjęcia, aż sama jestem w szoku i zupełnie nie pamiętam, że tak wyglądałam. Naprawdę szok!

bez-nazwy-1-kopia

Jak często powinno się powtarzać zabieg?
To wszystko to sprawa indywidualna. Dużo zależy od organizmu (bo pamiętajcie, że kwas się wchłania), a także kwasu hialuronowego na którym pracuje nasz lekarz. Mój pracuje na Restylane, który utrzymuje się w tkankach ok 6-7 miesięcy. Do tej pory częstotliwość moich zabiegów była częstsza, ponieważ chciałam najpierw dojść do ostatecznego wyglądu ust o jakich marzyłam. Teraz zabieg będę powtarzała co 6-8 miesięcy, tylko dla podtrzymania efektu.

Jaki jest koszt zabiegu?
Ceny są naprawdę zróżnicowane. Wszystko zależy od miejsca i zależności od ilość podawanego preparatu (między 0,5 ml – 1 ml) i waha się od 600zł, nawet do 1200zł. W moim przypadku za każdym razem miałam podawany 1 ml i płaciłam 800zł.

Ciekawostka – powiększenie, a usuwanie samej asymetrii.
Dostawałam od Was mnóstwo pytań dotyczących może i nie samego powiększania ust, co wyrównania ich asymetrii. Czy czymś takim możemy ją „naprawić”? Wszyscy w większość jesteśmy asymetryczni. Chyba tylko 5 % populacji nie jest. Mimo największych starań, przy korekcie asymetrii usta i tak lekko się powiększą. Będą bardziej zaznaczone. Czasami dopiero przy 2 lub 3 zabiegu udaje się wyrównać asymetrię – tak jak to właśnie było w moim przypadku, chociaż i tak nie jest wszystko idealnie równe.

img_0785

Pamiętajcie proszę, jeśli chodzi o własne szczęście, przezwyciężenie słabości czy kompleksów, to nie patrzcie na innych. Nie porównujcie się do innych, idźcie swoją drogą i róbcie to co Wam radość przynosi. Nie każdy musi to akceptować i nie każdemu musi się to podobać. Czy poddam się jeszcze kiedyś medycynie estetycznej lub jakiejś operacji plastycznej? Nie ukrywam, rozważałam powiększenie piersi, bo całe życie jestem posiadaczką małego biustu, ale póki co nie jest to dla mnie tak istotne i temat raczej odszedł gdzieś daleko – a w końcu w takich kwestiach trzeba być pewnym na 100%. Jeśli o sam temat wyglądu chodzi, to oprócz tych powiększanych ust, wolę się skupić już tylko na pielęgnacji, dbaniu o siebie i zdrowym trybie życia. Wydaje mi się, że póki młoda jestem to nie warto ingerować w to co naturalne, świeże i młodzieńcze. Może po 40 lub 50 będę w delikatny sposób walczyć z czasem, ale póki co dobrze się ze sobą czuję. Mam nadzieję, że Wwy również. :)

yyyy
Moją historię z wypełnieniem ust rozpoczęłam u dr Joanna Bielska-Gawron z JB Klinika.