O rodzinie, o której zawsze marzyłam… (nigdy nie było tak osobiście)

Niestety, nie wybieramy rodziny, w której się rodzimy. Za to możemy mieć ogromny wpływ, jak będzie wyglądała już ta stworzona przez nas samych. Te słowa zawsze będę powtarzała wszystkim osobom, które mają trudne relacje ze swoimi bliskimi (chociaż czasem trudno tak ich nazwać), lub po prostu nie mają tych relacji wcale. Nie ukrywam, że sama sobie również to powtarzam w kółko…

Długo zastanawiałam się, czy opublikować ten tekst na blogu. Wisiał on w kopiach roboczych już kilka dobrych tygodni. Jest on bardzo osobisty i obnażający prawie wszystko co siedzi we mnie gdzieś głęboko. Ostatecznie stwierdziłam, że chyba potrzebuję tego otwarcia. Niczym oczyszczenie. Sama do końca nie wiem dlaczego, ale może zależy mi na pokazaniu, że nie każdy w życiu ma idealne, mimo, że na pierwszy rzut oka może tak się wydawać. Wiem, że was również to dosięga. Wiem, że każdy skrywa w swojej szafie jakieś brudy, a na swoich barkach nosi ciężar przeróżnych doświadczeń. W takich momentach chyba łatwiej byłoby być rozpieszczoną córeczką tatusia, która nic nie wie o życiu, bo ma wszystko podane na tacy. Takich ludzi niby nie zawsze daży się sympatią, ale wiele z nas dałoby dużo aby być na ich miejscu. Cóż, ja również.

Dlaczego rodzina jest dla mnie zawsze na pierwszym miejscu? Dlaczego to ona jest dla mnie największym życiowym osiągnięciem? I dlaczego dosłownie walczę o to aby zawsze była ona pełna i szczęśliwa? Dlatego, że sama nigdy takiej rodziny nie miałam.

Nie pochodzę z szczęśliwego domu, gdzie zawsze jadło się wspólne śniadania, a rodzina zjeżdżała się z różnych stron. Wręcz przeciwnie, było w nim wiele nieporozumień, złości, żalu i nienawiści. Każdy miał w nim własne miejsce, nigdy wspólne, tylko własne. Nigdy nie miałam taty, co gdzieś odcisnęło swoje piętno na mojej psychice. Kiedy ojcowie moich koleżanek uczyli je jeździć na rowerze, ja sama musiałam to robić. Kiedy jakiś chłopiec je zaczepił czy działa im się krzywda, to oni stawali w ich obronie. Ja nadal musiałam radzić sobie sama. To tylko głupie przykłady. Wiele z was nie przywiązuje do tego uwagi, ale zrozumie to tylko osoba, której brakuje jednego z rodzica. A raczej nigdy nie miał jednego z rodziców. Słowo „tata” zawsze ciężko przechodziło mi przez gardło, powodowało, że niejedną noc przepłakałam do poduszki. Tylko tak aby czasem nikt nie słyszał. Dopiero teraz, kiedy mamy dzieci, słowo „tatuś” swobodnie przechodzi mi przez usta i jestem najszczęśliwsza na świecie, że nie powielam wzorców, które powielają kobiety w mojej rodzinie. A kilka pokoleń już to się ciągnie. Słowo „ojczym” zastępuję pseudo tatę, któremu bardzo daleko do ideału. Ja przez mojego naoglądałam się wielu scen z alkoholem w roli głównej, z przekleństwami i awanturami. Byłam niejednokrotnie poniżana i nikt nic z tym nie robił. Dopiero po 11 latach ktoś coś zrozumiał i ten człowiek zniknął z naszego życia. Moja samoocena wtedy była bardzo niska. Byłam dzieckiem, myśleli, że nie rozumiem zbyt wiele. Nie bądźcie głupie, dzieci rozumieją więcej niż wam się wydaje. Po dzień dzisiejszy nikt szczerze ze mną o tym nie porozmawiał. Ostatecznie mojego biologicznego ojca odnalazłam na własną rękę, ale kontaktu zupełnie nie utrzymujemy. W sumie, nawet nie znam prawdziwego powodu dlaczego moja rodzina wygląda obecnie tak jak wygląda, dlaczego nie mam ojca i co wtedy się wydarzyło. Pytałam, ale zawsze jest ten nieodpowiedni moment. Nie róbcie tego swoim dzieciom, nawet jeśli prawda jest gorsza od kłamstwa.

Nie ma taty, to jest mama. Owszem, jest mama, ale ona ma swoje życie i nie mamy więzi, jak prawdziwa „mama i córka”. To boli chyba najbardziej, zwłaszcza, że teraz sama jestem mamą i zależy mi na moich dzieciach do tego stopnia, że chciałabym mieć z nimi jak najlepsze relacje. Kiedyś moja mama powiedziała mi, że ona w życiu mało doświadczyła miłości, zawsze była ta najgorsza i teraz nie potrafi okazywać jakichkolwiek uczuć i nie mam co ją prosić. Wyobrażacie sobie prosić o miłość, wsparcie i akceptację? No właśnie… Cóż, mimo tego szanuję jej szczerość. Jest fajną babką i taką jakby koleżanką, spotkamy się raz na jakiś czas i w sumie tyle. Nie wie i nie zna mnie za bardzo, mimo, że jestem jej rodzoną córką. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek powiedziała mi, że mnie kocha czy, że jest ze mnie dumna. Za to doskonale pamiętam moment, kiedy wyznałam jej w wieku 19 czy 20 lat, że wyprowadzam się niedługo z domu, a ona na to wzdrygnęła ramionami z niedowierzeniem. Po prostu nie wierzyła we mnie, że coś w życiu uda mi się osiągnąć. Teraz ma partnera i własne życie, a córka dorosła więc może radzić sobie sama. I tak to wszystko wygląda. Nie wiem nawet czy to przeczyta, czy to ją w jakiś sposób dotknie i ruszy, ale w pewnym momencie wszystko robi się już obojętne.

Nie mam rodzeństwa, jestem jedynaczką. Chodź daleko mi do tych rozpieszczonych jedynaczek, które są wychuchane i wydmuchane przez rodziców. A szkoda, bo mogłabym taką być, jeśli by to oznaczało szczęśliwą i pełną rodzinę. Dlatego tak szybko zdecydowaliśmy się na dwójkę dzieci, aby w momencie, kiedy nas zabraknie Pola i Maks mieli siebie. Ja niestety nigdy nie będę miała kogoś takiego.

Momenty, w których poznałam Mariusza i wyprowadziłam się z domu były jednymi z najpiękniejszych w moim życiu. Uciekłam od wiecznych awantur i złych wzorców. A mieszkała z nami jeszcze babcia, która z moją mamą nie rozmawiała wcale… od ponad 20 paru lat. Ściana w ścianę, mijały się w kuchni jakby się nie znały. Kabaret i tragedia w jednym. Babcia może i ciężka charakterem, ale za to ona jako jedyna wielka sercem. Jej jako jedynej nie można zarzucić braku uczuć i empatii. W sumie to z nią mam jakiś tam najlepszy kontakt z całej mojej rodziny. Za to kuzynostwo i wujkowie nie utrzymują ze mną go wcale, bo są skłóceni z resztą, a ja będąc dzieckiem musiałam również przez to oberwać. Wiedzą, że prowadzę bloga, na pewno śledzą go na bieżąco, ale nie odezwą się. Co tu więcej pisać…

Historia rodziny, w której się urodziłam jest długa i bardzo pogmatwana. Wiem, że są ludzie, którzy mają znacznie gorzej. W końcu miałam co jeść i gdzie spać. Ale są też rodziny, które może i nie są do końca pełne, ale są naprawdę szczęśliwe i mają ze sobą głęboką więź. Pełna i szczęśliwa rodzina to już w ogóle marzenie. Dlatego ja nie chcę powielać wzorców, które przeplatają się u mnie z pokolenia na pokolenie. Nie będę trzymała dzieci na dystans, bo sama tego doświadczyłam. Dla mnie to wręcz przeciwnie – MOTYWACJA! Motywacja aby stworzyć rodzinę, której nigdy sama nie miałam i o której zawsze marzyłam. Dostaję również od was masę wiadomości i historii rodzinnych, zawsze odpisuję wam słowami, które są na samym początku posta – Niestety, nie wybieramy rodziny, w której się rodzimy. Za to możemy mieć ogromny wpływ, jak będzie wyglądała już ta stworzona przez nas samych.

Wiecie czego pragnę od życia? Więzi i pełnej rodziny. Nie musimy zawsze chodzić uśmiechnięci, możemy się nawet kłócić, ale najważniejsze abyśmy mogli być zawsze razem, a każdy dzień kończyli w zgodzie. Aby Mariusz mógł nauczył dzieci jazdy na rowerze, abyśmy wspólnie mogli chodzić na ich szkolne przedstawienia i mówić, że jesteśmy z nich dumni. Aby niedzielne obiady były naszą tradycją, nawet wtedy, kiedy Pola i Maks założą już swoje rodziny. Abyśmy nie mieli przed sobą sekretów, abyśmy mogli zrobić dla siebie wszystko, a nasz dom ciągle tętnił życiem. Aby była ta więź, szczerość, ciepło i miłość. Jestem matką i nie rozumiem, jak można by robić inaczej? Po prostu nie pojmuję tego. Dla mnie przytulenie, buziak w głowie i dwa najpiękniejsze słowa „Kocham Cię” są dla mnie na porządku dziennym. Nie wszystko potrafię ubrać w słowa, ale domyślam się, że większość z was zrozumie o co mi chodzi.

Pisząc ten post nie chodziło mi o pranie moich rodzinnych brudów i sekretów. Wręcz przeciwnie. Chciałabym nawet napisać o nich same dobre rzeczy, ale niestety tak życie nie wygląda. Wiele z was do tej pory myślało, że jestem szczęściarą, że zawsze miałam idealne życie, że jestem córeczką tatusia i miałam pieniądze podane na tacy. Niestety tak nigdy nie było. Chciałam wam przez to pokazać, że na walkę o własne marzenia nigdy nie jest za późno. A teraz, z perspektywy czasu, wiem, że to było gdzieś z góry mi pisane. Gdyby nie to wszystko, moje obecne życie tak by teraz nie wyglądało. Teraz jestem szczęściarą. Stworzę moim dzieciom takie dzieciństwo, tradycje, dom i ciepło uczuć, o których zawsze sama marzyłam.

Jeśli nie urodziliście się w perfekcyjnych rodzinach to nic, w końcu nie ma perfekcyjnych rodzin. Jeśli spotkało was coś złego potraktujcie to jako lekcję i walkę o marzenia. Jeśli czegoś nie możecie pojąć, nie powielajcie tego, bądźcie lepsi. Kochajcie, okazujcie uczucia i bądźcie dobrymi ludźmi. Dzieci to największy skarb, nie róbcie im krzywdy psychicznej (bo o fizycznej nawet wspominać nie muszę) i stwórzcie coś naprawdę wartościowego, co nawet na długo zostanie po waszej śmierci.

img_7970

(…) Uśmiech i głowa do góry, bo już za dużo zostało wylanych łez.

150

RELATED POSTS

53 komentarze

  1. Odpowiedz

    Ania

    Kwi 20, 2017

    Mądre słowa.. najważniejsze, że dasz swoim dzieciom tyle, że ich życie będzie przepełnione miłością, bliskością i wzajemnym wsparciem. Będą Ci za to wdzięczne do końca życia.

  2. Odpowiedz

    Natalia

    Kwi 20, 2017

    Popłakałam się… Aż nie wiem co napisać. Może po prostu Dziękuję Tobie za ten wpis Angeliko ❤
    Jesteś najwspanialszą Mama dla swoich dzieci. Z Mariuszem, Pola i Maksem tworzycie cudowna rodzinę.

  3. Odpowiedz

    Monika

    Kwi 20, 2017

    Kurde fajna z Ciebie babka. Nie sadzilabym ze taka jest twoja historia. Szczęścia zycze i dalszych sukcesow.

  4. Odpowiedz

    Oldccherrytown

    Kwi 20, 2017

    Rzadko (chyba nawet wcale) widuję u Ciebie tak mocne słowa. Do tej pory sama nie wiedziałam dlaczego tu bywam, skoro nie so końca podzielam podejście do życia i różnych spraw. Ale bywalam i dziś wiem dlaczego – pewnie czułam że jest głębia i moc. ;) dobrze że się tym dzielisz. To Cię uczłowiecza i ‚odróżawia’. ;) bardzo mądre słowa.

  5. Odpowiedz

    Natalia

    Kwi 20, 2017

    ” I stwórzcie coś wartościowego co na długo zostanie nawet po waszej śmierci” – przekręciłam wyrazy ale dotknęłaś mnie tym ostatnim zdaniem ;-)

  6. Odpowiedz

    Julia

    Kwi 20, 2017

    Mam cicha nadzieje, ze twoja mama przeczyta ten post. Może coś w niej wtedy pęknie.
    A Ty jesteś bardzo mądrą kobietą i życzę ci z całego serca szczęścia. Bardzo na nie zasługujesz!

  7. Odpowiedz

    Klaudia

    Kwi 20, 2017

    Pięknie to wszystko napisane.. czytałam i płakałam. Może nie miałam takiej sytaycji jak Ty ale moja rodzina też nie jest idealna. Moi rodzice przez dłuższy czas udawali ze wszystko jest ok i czekali do momentu aż z siostrą będziemy „dorosłe” żeby powiedzieć nam ze tak naprawdę się nie kochają.. mimo że mam 23 lata ciężko mi jest to wszystko zrozumieć bo chciałam mieć właśnie taki ciepły i kochający się dom . Żeby moje dzieci miały przykład nie tylko rodziców ale i dziadków a nawet pradziadkow..

  8. Odpowiedz

    Anonim

    Kwi 20, 2017

    Podziwiam Cie z całego serca, za sile i za to, ze mimo wszystko udało Ci sie zalozyc szczęśliwa, a najważniejsze zdrowa rodzine. Chce tylko zebys wiedziała, ze jestes dla mnie wzorem i ogromna inspiracja. Tak prosto z serca dziękuje za ten wpis jak i za każdy inny, pokazujesz mi codziennie, ze sie da, wystarczy ciezko pracować. Jeszcze raz dziękuje, za wszystko. Buziaki 😘

  9. Odpowiedz

    Natalia

    Kwi 20, 2017

    Doprowadziłaś mnie do łez! Piszesz tak mądrze i dojrzale. Jestem pod ogromnym wrażeniem dla twojej odwagi, by wyjawić, z pewnością, tak trudne i bolesne momenty. Angelika, twoje dzieci mają cudowną mamę! 😊

  10. Odpowiedz

    Justyna

    Kwi 20, 2017

    Aż łzy ścisnęły mi gardło :(
    Tak mi przykro:( Ale widać tak jak mówisz że wyciągnęłaś z tego lekcję :) Nie znam Cię osobiście ale bloga śledzę od jakiś 4-5 lat i teraz kiedy tworzycie swoją rodzinkę widzę że starasz się dać swoim dzieciom wszystko co najlepsze. Jesteś cudowną mamą i na pewno Pola i Maks Ci kiedyś za to podziękują Mam nadzieję że kiedyś uda Ci się z mamą porozmawiać tak szczerze od serca, może akurat to przeczyta i coś zrozumie. Pewnie jest jej też nie łatwo po tylu przejściach ale może jeszcze się wam ułoży :)
    Życzę Ci tego z całych sił pomimo że piszesz że po tylu latach wiele kwestii nie ma już znaczenia to jednak jestem pewna że marzysz usłyszeć od niej że jest z Ciebie dumna :)
    Trzymaj się kochana i ciesz z tego masz a masz cudne dzieciaczki i przyszłego męża :*
    Pozdrawiam
    Justyna

  11. Odpowiedz

    Natalia

    Kwi 20, 2017

    A ja jestem dumna z ciebie :) naprawde dumna i szczęśliwa z tego co masz.
    Moja rodzina tez nie była idealna, choc wszyscy udawali, że tak właśnie jest. Mój tata na pewno chciał dla nas dobrze, a mama oddalaby za nas wszystko. Teraz obie z siostra jestesmy dorosłe, a oni są z nas dumni. Mamy rodziny i mino, iż nie mieszkamy blisko, cały czas jestesmy w kontakcie.

    Pozdrawiam i życzę dużo siły :)
    Masz naprawde wspaniałą rodzinę i tylko to się liczy

  12. Odpowiedz

    Gabrysia

    Kwi 20, 2017

    Jakbym czytała o sobie ten post u mnie w domu było to samo tylko ojca do tej pory nie poznałam nikt mi nigdy nie powiedział że mnie kocha i nie był że mnie dumny…a teraz Pan Bóg chyba mi to wszystko wynagrodzil i mam wspaniałego męża i cudowna 4 miesięczna Córeczkę kocham ich nad życie i zawsze będę ❣Dziękuję Ci kochana za ten wpis

  13. Odpowiedz

    Oliwia

    Kwi 20, 2017

    Kolejny raz płaczę czytając Twój wpis. Jakbym po części czytała o sobie, swojej rodzinie i swoich marzeniach, więc na pewno szybko wywnioskujesz, że jestem z tych osób, które zrozumieją Cię jak nikt inny, bo przeszły to samo. Jedyne, co jestem teraz w stanie napisać, to, to że ZAWSZE będę życzyła Ci jak najlepiej i ZAWSZE będę trzymała za Ciebie kciuki, bo jesteś wspaniałą osobą. I jedyną, która daje mi nadzieję na lepszą przyszłość, mimo przeszłości na jaką nie miałam wpływu.

  14. Odpowiedz

    Kamila

    Kwi 20, 2017

    Smutna historia, ale dobrze, że jestes jaka jesteś i tworzysz teraz własną historię ze swoją cudowna rodzinka. Jestem mamą, mam cudowną malutka coreczke i również wielu wielu rzeczy w dieisejszym świecie, zachowań ludzi nie pojmuje. Ale wiesz co…juz a mam takie podejście-nie przejmować się innymi ludźmi, robić wszystko to co nas uszczęśliwia,szczęśliwa mama=szczęśliwe dziecko=szczęśliwa rodzina

  15. Odpowiedz

    alex

    Kwi 20, 2017

    Kochanie, ponoć nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny, ale najważniejsze to wyciągnąć z tego wnioski, dostać lekcję iruszyć do przodu. Jesteś bardzo inspirującą, młodą mamą – kobiety powinny brać z Ciebie przykład. Ściskam!

  16. Odpowiedz

    Magda

    Kwi 20, 2017

    Nie identyczna , lecz bardzo podobna jest moja sytuacja. Mam 27 lat gdyby nie mąż i wyrwanie się z domu zaraz po maturze -byłabym nikim.

  17. Odpowiedz

    Donka

    Kwi 20, 2017

    Jestes swietna babka. Po smierci mojego Ojca nie wiem co to rodzina. Mam brata i jestesmy w 2…dzieki Bogu. Mama? Hmmm od 4 lat pytam tylko co u niej.bez problemowo zostawila mnie i brata babci i poszla do partnera.Mieszkam w De mam piekne zycie prace ale…nie mam tej rodziny co mialam. Ale kocham brata. Buziaki

  18. Odpowiedz

    Kasia

    Kwi 20, 2017

    Angelika piękny wpis😘 też pochodze z nieidealnej rodziny i wiem co czujesz… wiem jak to boli… Mam córeczke w wieku Twojej Poli i też chce dać jej wszystko co najlepsze, dom pełen miłości😊

  19. Odpowiedz

    Anonim

    Kwi 20, 2017

    Bardzo mi przykro, że nie doświadczyłaś tego uczucia. Uczucia bycia kochaną przez rodziców. Ja mam wspaniałych rodziców. Wspaniałych, bo mnie kochają i ukazują to na każdym kroku. Doceniają każdy nawet najmniejszy sukces. Troszczą się i wspierają. Dasz wiarę,że są ze sobą ponad 35lat i wciąż trzymają się za ręce? Dali mi wszystko co najważniejsze: Milosc, szacunek i wsparcie. Dom pełen dobrych relacji. Dom do ktorego chce się wracać.

  20. Odpowiedz

    Ola

    Kwi 20, 2017

    Bardzo emocjonalny post. Współczuje Ci. Może nie o to Ci chodziło, ale nic nie poradzę na to, ze poczułam, ze jest mi Cię szkoda. Ja jestem z moimi rodzicami bardzo blisko, wiec wiem ile straciłaś. Ale jednego jestem pewna – stworzysz Poli i Maksowi najlepszy dom pod słońcem.

  21. Odpowiedz

    Roksana

    Kwi 20, 2017

    Wiesz co? Brawo dla Ciebie ! I ogromny szacunek ! Za glebie tego wyznania i za to że się odważyłaś na publikację tego postu! Moja rodzina też jest rozbita ojciec alkoholik był i nagle pod koniec mama rozstała się z nim ale bardziej że względu na mojego brata niż na mnie i chyba to też boli chociaż w przeciwienstwie do ciebie kontakt z mamą mam godny pozazdroszczenia ale to też chyba dzięki bratu bo był mały i musiałyśmy sobie nawzajem pomagać żeby móc żyć normalnie bez awantur i smrodu alkoholu. Dziś wiem że zawsze mogę na nią liczyć chociaż nie ważne co robiła nigdy nie zastąpiła pustki po ojcu na szczęście trafiłam na wspaniałego mężczyznę który jest moim mężem i razem wychowujemy 2,5 letnią córeczkę. Świetnie rozumiem to że spełniasz się w swej roli bo dla mnie też najważniejsza jest moja rodzina i chce żeby była pełna i szczęśliwa a przed wszystkim żeby moja córka miała kogoś kogo mi brakowało – tatusia nie ojca czy tatę ale tatusia właśnie. Dziękuję za ten post jest bardzo bliski mojemu sercu trzymam za Ciebie i Twoją rodzinę kciuki!! Będzie dobrze !

  22. Odpowiedz

    Iza

    Kwi 20, 2017

    Moje życie wyglądało identycznie…. Niestety….. W wieku 20 lat wyprowadzilam ,się z domu wyszłam za mąż,i urodziłam pierwsza córkę,a mam dwie 6 i 2 latka. Teraz mam 27 lat i jestem najszczęśliwszą osoba pod słońcem. Mam męża który nie pije nie bije ale wspiera i kocha najmocniej…. Ojczym umarł na raka,co tu dużo gadać kamień z serca-moze się wydawać przerażające. Biologicznego nie znam. Ale za to,teraz dobrze układa mi się z mamą,coraz lepiej…. Kocha wnuczki jak tylko może i je rozpieszcza i mnie pomaga we wszystkim,choć teraz jest sama i chciałabym aby poznała kogoś kto ją pokocha tak jak mnie mój mąż….. Troszkę mi się ulało…..😉

  23. Odpowiedz

    Dominika

    Kwi 20, 2017

    Ściskam Cię mocno i bardzo ciepło! Mam nadzieje, ze jesteś z siebie dumna każdego dnia, którego udaje Ci się dawać swoim dzieciom cieplo, poczucie bezpieczeństwa i miłość. Powinnaś być!

  24. Odpowiedz

    Aga z www.makeonewish.pl

    Kwi 20, 2017

    Bardzo czesto jest tak ze luszie swoje zyciowe porazki przypisuja problemom z dziecinstwa zlej sytuacji rodzinnej. Jestes najlepszym przykladem ze los jest w naszych rekach. I moze bylo Ci ciezej bez wsparcia rodziny ale masz satysfakcje ze wszystko co masz zawdzieczasz sobie i mezowi. Wierze ze Wasz dom bedIe rajem na Ziemi dla Waszych dzieci. Caluje serdecznie. Gratuluje odwagi by pozbyc sie ciezaru tych slow i wspomnien

  25. Odpowiedz

    Ania

    Kwi 20, 2017

    Pomimo tego, że nie stworzyłam jeszcze własnej rodziny, nie mam dzieci i pewnie jeszcze sporo czasu minie, zanim te momenty nastąpią, to uwielbiam czytać Twojego bloga, na którego trafiłam dzięki instagramowi. Paradoksalnie nie moja tematyka trafiła do mnie od samego początku, a trwa to już dobre ponad 2 lata, bo pamiętam jak byłaś w ciąży z Polą. Nigdy nie pisałam komentarzy, nie udzielałam się, ale podziwiałam za podejście do życia i uwielbiałam zaglądać. Teraz uwielbiam chyba jeszcze bardziej. Bardzo ujął mnie ten post i powiem szczerze – nie spodziewałam się takiej historii. To przefantastyczne (a niestety rzadkie), że ktoś z takim bagażem niemiłych doświadczeń, stworzył jak piękną i ciepłą rodzinę. Ja wychowałam się w pełnej i kochającej się rodzinie… ale nikt tego wprost nie mówił. Domyślam się oczywiście miłości rodziców, pokazują to swoimi czynami, ale słów „kocham cię” nie słyszałam od nich z 15 lat. Przez to teraz sama nie potrafię słowami wyrażać uczuć. Jak widać dom rodzinny i lata dzieciństwa i dojrzewania mają na nas największy wpływ. Pozdrawiam Cię ciepło!

  26. Odpowiedz

    Patrycja

    Kwi 20, 2017

    Rozumiem. Wiem o czym piszesz..😢

  27. Odpowiedz

    papi

    Kwi 21, 2017

    A ja Ci dziękuję za ten post. Sama pochodzę z domu gdzie wiecznie są tylkoawantury, o byle pierdołę, byle tylko się pokłócić. Matka alkoholiczka, nie porozmawia, nie zrozumie, a ojciec kierowca którego praktycznie nie ma, a jak jest to szuka tylko pretekstu do kłótni. Rodzina tak bardzo obojętna na to, co się ze mną działo.Nie mogłam nigdy liczyć na jakąś rodzicielską pomooc, radę. Zawsze zdana tylko na siebie. Byłam poniżana, obrażana, nigdy niedoceniana. Przez to samoocena spadła do 0, ponieważ takie relacje bardzo mocno wpływają na psychikę człowieka. Zajęło mi to kupę czasu żeby się jakoś z tego ogarnąć. Nadal nie jest perfekcyjne, widzę dużą poprawę, aczkolwiek czasami ślady tego co się dzieje w domu są widoczne. Momentami nadal mi brak pewności w siebie, niekiedy boję się że ne dam sobie rady w dorosłym życiu. Czasami nawet się wstydzę tego, że mój dom jest taki a nie inny, głupio mi nawet zapraszać kogoś, żeby nie musiały widzieć tego co ja. Mimo wszystko wydaje mi się że jestem na dobrej drodze, a żeby odżyć i zyskać pełni pewności siebie potrzebuję po prostu się od tego odciąć. Dziękuję jeszcze raz za ten post, bo jesteś przykładem na to, że osoby takie jak ja nie są skazane na gorsze życie i że wszystko jeszcze może się ułożyć. Mimo, że Twoja historia jest przykra, to znalazłam w niej odrobinę motywacji i nabrałam wiary w to, że i moja historia może mieć szczęsliwe rozwinięcie.

  28. Odpowiedz

    Iza

    Kwi 21, 2017

    Kochana wiesz co, życie jest przewrotne. Ludzie mają pełne rodziny, mama, tato, dzieci, a i tak nie ma pomiędzy nimi miłości rodzinnej, zrozumienia… I to jest dopiero przykre. Życzę sobie i Tobie, abyśmy w naszych Rodzinach nie powielały błędów rodzin, z których się wywodzimy ;) :*

  29. Odpowiedz

    Kasia

    Kwi 21, 2017

    Jak na Twój młody wiek jesteś bardzo dojrzała osoba, co widać w tym wpisie. Pisząc to wszystko pozwoliłaś spojrzeć nam na swoją osobę z innej perspektywy. Po prostu napiszę tak: podziwiam i dopinguję. Pewnie zdajesz sobie sprawę, że doświadczenia z domu rodzinnego odbijają swoje piętno w dorosłym życiu. Ale skoro Ty potrafisz urzeczywistniać swoje plany i marzenia, pomimo tego co gdzieś siedzi głęboko w twojej psychice, to jestem pod jeszcze większym wrażeniem. Wiele osób, które mają trudną sytuację w domu, nawet nie do końca świadomie powiela pewne zachowania, bo tak zostali wychowani, nie potrafią żyć inaczej, bo nikt ich tego nie nauczył. Jesteś przykładem, że można jednak oddzielić poprzednie życie ode tego obecnego gruba kreską i zacząć wszystko z czystą kartą, po swojemu. Dodam do tego tylko tyle, że wiele wnosi osoba, z którą planujemy dzielić wspólne życie. Ty jak widać dobrze wybrałaś. Gratuluję tego wyboru i z serca szczerze życzę, aby Was nigdy nie spotkały takie przykrości, a szczególnie waszych gwiazdeczek :) dużo szczęścia. Pozdrawiam!

  30. Odpowiedz

    Aga_S

    Kwi 21, 2017

    Przeszłam przez piekło…szczęśliwe dzieciństwo miałam do momentu,kiedy ojciec stracił pracę i pociechy zaczął szukać w alkoholu…z roku na rok było coraz gorzej,awantury,interwencje policji,bicie…i ten upokarzający wstyd…
    Dziś mam własną rodzinę,Mama-moja najlepsza Przyjaciółka-mieszka z nami,myślimy z mężem o dziecku,a z ojcem mam bardzo sporadyczny,telefoniczny kontakt-w sumie nie widziałam go ładnych kilka lat…
    dziękuję za ten post-ja chyba też potrzebowałam takiego ‚oczyszczenia’,choćby wirtualnego…

  31. Odpowiedz

    Kasia

    Kwi 21, 2017

    Bardzo Cię szanuje Andzeliko. Szanuje i podziwiam. Od dawna podobała mi się estetyka Twojego bloga i przyznam, że wchodziłam tu głównie z powodu pięknych zdjęć i ciepła które od nich biło, ale pomimo tej kolorowej otoczki, zawsze czułam u Ciebie glebie. Czułam jakieś większe emocje. Jesteś praktycznie jednyna blogerka której posty prawie zawsze czytam, bo od początku kiedy do Ciebie trafiłam, wydalas mi się być po prostu człowiekiem. Nie kolejna zwykła blogerka, a kimś kto pisze z sercem. Dużo zdrowia dla Ciebie i całej Twojej rodziny :) Dziękuję za ten wpis – dzięki niemu na nowo wzięłam głęboki oddech i docenilam to co mam i to kogo mam :) Rodzina gora :D

  32. Odpowiedz

    Ania

    Kwi 21, 2017

    Brawo za ten post! Bardzo szczery i wzruszający. U nas w rodzinie historia inna, choć ma jakieś cechy wspólne. Moja mama wychowywała się w rodzinie pełnej, ale jakby bez miłości. Jakby nie zrobiła to było źle, babcia nigdy nie była z niej zadowolona. I obiecała sobie, że swoim dzieciom tego nie zrobi. I jestem jej ogromnie wdzięczna, bo dzięki jej motywacji i determinacji ja z bratem mieliśmy normalne dzieciństwo i kochających nas i siebie rodziców. To samo chcę dać swoim dzieciom.
    Jeszcze raz wielkie brawa dla Ciebie Angeliko! :*

  33. Odpowiedz

    Ania

    Kwi 21, 2017

    Angeliko wiem co czujesz, możnaby powiedzieć niestety wiem .. Mając 8 lat poznałam swojego ojca. Do tego czasu zawsze była mama, brat i wspaniała rodzina mojej mamy. Po 8 latach poznałam swojego tatę , rodzice postanowili „spróbować raz jeszcze ” . Stworzyli piękną rodzinę , przynajmniej na poczatku.. sielanka trwała tylko dwa lata. A później dopadła nas szara rzeczywistość. Tata już przestał się starać , a my dzieciaki staliśmy się obiektem na których rozładować mógł swoją złość. Zaczęły się awantury itp. W wieku 19 lat poznałam cudownego faceta , z którym chciałam ułożyć sobie życie . Nie wytrzymałam już ciągłych awantur , kłótni i przeplalanych nocy. Postanowiłam odejść .. wyprowadziłam się do mojego ówczesnego narzeczonego. Kontakt z moimi rodzicami i bratem zupełnie się urwał. Teraz mam wspaniałą rodzinę ze strony mojego przyszłego męża, mam wsparcie i miłość. Mam też wspaniałą rodzinę mojej mamy która stoi za mną murem. Nie jesteś sama ! Głowa do góry. Trzymam za Was kciuki !❤

  34. Odpowiedz

    Agnieszka

    Kwi 21, 2017

    Myślę, że to bardzo dobrze, że napisałaś ten post. Może on pomóc wielu osobom :). Ja Cię podziwiam, że pomimo braku odpowiednich wzorców udało Ci się stworzyć tak szczęśliwą rodzinę w dorosłym życiu. To naprawdę coś wielkiego, bo z doświadczenia wiem, że budowanie udanego związku, kiedy nie miało się jego wzorca w domu rodzinnym, jest trudniejsze. Jesteś dzielna i wspaniała <3

  35. Odpowiedz

    Anonim

    Kwi 21, 2017

    Momentami jakbym czytała o sobie. To jak słowo ‚tata’ nie przechodzi przez gardło – to takie prawdziwe…miałam tak samo. Bałam się tego słowa, totalna blokada…
    Myśle, że takie doświadczenia bardzo mocno nas kształtują. Też wcześnie założyłam rodzinę. Bo pragnęłam tworzyć wspólnotę , której nigdy nie zaznałam.
    Uderzyłaś mnie tym postem.jak nigdy wcześniej.
    Pozdrawiam

  36. Odpowiedz

    Natalia

    Kwi 21, 2017

    Piękny wpis, daje bardzo dużo do myślenia, mi aż łezka poleciała ♡

  37. Odpowiedz

    Karolina

    Kwi 21, 2017

    Szok! Przyznam że zawsze myślałam o Tobie właśnie jak o rozpieszczonej córeczce Tatusia. Znam Cię z widzenia, chodziłyśmy do tego samej szkoły średniej. Tak też trafiłam ładnych kilka lat temu na bloga jeszcze wtedy modowego. Teraz mi wstyd że tak stereotypowo Cię oceniłam! Tylko zazdrościć Twoim dzieciakom, że mają taką super Mamę :)

  38. Odpowiedz

    Kalina

    Kwi 21, 2017

    Łzy napływają do oczu gdy to czytam i myśl że siedzę w tym bagnie i powielam to w mojej rodzinie, nie szanujemy się z mężem a dzieciaki na to patrzą, nie wiem dlaczego to robie; ( codziennie rozmowy o rozwodzie chociaż tylko dzięki mojemu mężowi wyrwalam się z patologicznej rodziny gdzie nie brakowało alkoholu klotni i bijatyk a ja z moim rodzeństwem ciągle uciekalismy z domu by na to nie patrzeć a wczoraj uciekam ze swojego domu ale wróciłam jestem matką nie mogę uciekać od problemów nie jestem dzieckiem ale to dziecko ciągle siedzibie mnie nigdy nie wybacze ojcu ze zmarnował mi życie

  39. Odpowiedz

    Kinga

    Kwi 21, 2017

    Historia przypominająca moje życie chodź nie dokońca. Ja miałam mamę która zmarła 5 lat temu ja miałam 18 lat teraz mam 23 zostałam z młodszym bratem i ojcem który nie poradził sobie z tym wszystkim i zaczął pić często alkohol . Każdy mówił ojej jakie masz ciężkie życie i ten twój ojciec – ale dokładnie mówię to samo ja nie wybrałam sobie tej rodziny ale przyszłą którą stworze sobie sama wybrałam . Ciężko pisać i mówić o życiu w którym nie było tak jak by sie chciało. Jesteś wspaniałą kobieta i tego sie trzymaj ☺

  40. Odpowiedz

    Justyna

    Kwi 21, 2017

    Pamietam Twoje problemy. Obserwuje Cię za czasów pingera. Pamietam jak pisałaś o problemach. Bardzo Ci kibicowałam i cieszyłam się jak pisałaś że się wyprowadzasz. Świetnie Cię rozumiem. Mimo iż mi w życiu nie brakowało żadnych dóbr materialnych. Mam mamę i tatę. Ale uczucia nie miałam od matki. I usłyszałam to samo co ty że ona od swojej mamy uczuć nie miała i nie umie ich okazać. Wiem jaki to ból. Dlatego to samo obiecałam sobie ze moje dzieci, moja rodzina będzie ode mnie otrzymywać tyle miłości ile będę w stanie dać, nawet jeśli nie będą jej czasem chcieli ja będę czekać obok i wspierać i nigdy nie pozwolę by czuły się samotne.

  41. Odpowiedz

    Klaudia

    Kwi 21, 2017

    Czytając Twoj post miałam przez chwile wrażenie że ktoś wkradł mi się w moje myśli uczycia i napisał o tym. Podobna historia która mam nadzieje zakończy się u nas dobrym „happy end”. 😊

  42. Odpowiedz

    Ania

    Kwi 21, 2017

    W życiu nie pomyślałabym, że masz taką trudną sytuację 😞 bardzo współczuję… Wydawało mi się właśnie że jesteś taka córeczką tatusia która ma wszystko czego chce…Pozory mylą. Stworzyłaś cudowną rodzinę, dużo szczęścia i miłości! Mam nadzieję, że ułoży się jeszcze między Tobą a Twoją mamą, trzymam kciuki!

  43. Odpowiedz

    adwokat katowice

    Kwi 21, 2017

    Podziwiam Cię za odwagę bo opowiedzieć taką historię nie jest łatwo. Niestety podobnie jak kiedyś u Ciebie dzieje się w wielu rodzinach. Najważniejsze, żeby się nie załamywać chociaż chwile zwątpienia na pewno pojawiają się czesto i brnąć do przodu z podniesioną głową. Obecnie masz szczęśliwą rodzinę i to się liczy :)

  44. Odpowiedz

    karolina

    Kwi 21, 2017

    Moja mama miała nas troje i wychowywała nas sama i budowala dom z dziadkiem bo staremu zachcialo się innej baby ja go nie znam wcale tylko z widzenia moje rodzeństwo miało gorzej bo oni widzieli co on wyprawiał z matka i z nimi mnie to ominęło ale to nie koniec teraz matka się z nim sadzi o majątek bo jemu się należy co mu się należy dom był w surowym stanie jak odszedł takie prawo ale jak umrze to obiecalam sobie ze pójdę i nasram mu na grób no i to koniec tej opowieści nie tylko ty mialas takie dzieciństwo zrypane😁

  45. Odpowiedz

    Ula

    Kwi 21, 2017

    Przepiękne słowa. Muszę przyznać że trochę mnie podbudowaly, bo również nigdy nie usłyszałam słowa kocham cię i zawsze byłam najgorsza. Trzymam mocno kciuki za Ciebie i Twoja rodzinę 💖

  46. Odpowiedz

    .

    Kwi 21, 2017

    Nie do końca jest tak jak napisalaś na początku posta. Ja myślałam, że wybrałam dziecku najlepszego tatę na świecie, ale niedługo po porodzie okazało się, że jednak mnie i moje dziecko czeka przyszłość w niepełnej rodzinie. Chciałam inaczej, ale nie miałam na to wpływu. Zdecydował, że lepiej będzie rozstać się i wychowywać dziecko osobno. Staram się jednak być najlepszą mamą, jaką potrafię i mam nadzieję, że moje dziecko nie będzie wspominać dzieciństwa tak smutno, jak Ty.
    Pozdrawiam.

  47. Odpowiedz

    Julia

    Kwi 21, 2017

    Ja widziałam Cię jako rozpieszczona córka tatusia…pozory mylą. Podglądam Cię od Angelika’ s place…a moja historia podobna, tylko jeszcze bardziej pokrecona. Ale happy end podobny; Mama 2ki misiakow uwielbiajaca buziaki i przytulasy! A corka tez Pola 😊 na naszym przykładzie zastanawia mnie, jak dzieci z takich rodzin jak my maja w sobie tyle miłości dla swoich wlasnych rodzin. Chyba za tamte czasy się zgromadzilo😊 pozdrawiam i życzę coraz to lepszych dni!😊

  48. Odpowiedz

    Marta

    Kwi 21, 2017

    Śledzę Twojego bloga jeszcze od czasów Angelika’s place – będzie już ze 4 lata – zawsze uśmiechnięta, fajnie ubrana, z pięknymi zdjęciami i pomysłami. Ludzie zawsze byli podli, są i będą. Zaglądają do portfela, włażą buciorami w życie, oceniają po pozorach i wszystko wiedzą najlepiej. Księżniczka z kasą, własne mieszkanie, wczasy, firmy rozdają na prawo i lewo różne produkty – no żyć nie umierać. To co napisałaś wyżej to bardzo szczery i osobisty post i może utrze nosa tym ‚najmądrzejszym’. Obserwując Twojego bloga tyle czasu, widzę jak krok po kroczku osiągałaś kolejne cele w życiu, spełniałaś małe marzenia i masz teraz wspaniałą rodzinkę. To piękne, że dajesz swoim dzieciakom tyle miłości i wsparcia, że darzysz je uczuciami, których sama nie otrzymywałaś – zmieniłaś wielokrotnie powielane w Twojej rodzinie wzorce bo tego chciałaś i to to sprawia właśnie, że jesteś ponad, to a nie pieniądze czy prezenty od firm. Ludzie nie doceniają tego co mają, małych rzeczy, zazdroszczą innym pieniędzy, wczasów, ubrań, sprzętu a zapewne nigdy nie pomyśleli, czy osoby mające to wszystko tak naprawdę mają wszystko, czy to właśnie oni nie mają więcej szczęścia bo mają mamę, tatę, siostrę, brata, wsparcie i miłość…. Ja jestem szczęściarą bo mam kochanego, starszego brata i wspaniałych rodziców, którzy dali mi dużo miłości. A Maksiu i Pola są szczęściarzami, bo mają Was, dom i na pewno będą mieć wspaniałe wspomnienia, dużo zabawy, miłości i… siebie :D

  49. Odpowiedz

    Sylwia/ lasosfera.pl

    Kwi 23, 2017

    Mocne słowa. Bijące aż po oczach ze wszystkich sił i maksymalnie prawdziwe. W każdym z nas tkwi jakaś zadra, ból czy lęk. Najważniejsze to pogodzić się z przeszłością, cieszyć się z tego co mamy tu i teraz. Na swoje dzieciństwo nie mogę narzekać. Były różne momenty, ale przeważnie radosne. :) Jednak w dorosłe życie weszłam z wielkim hukiem. Zawsze byłam optymistką, ale coś zaprzepaściło moją pogodę ducha. Podniosłam się, zawalczyłam o lepsze jutro i teraz jestem szczęśliwa z mężem i córeczką. :) Jesteś bardzo silna, gratuluję pięknego wpisu i życzę wszystkiego dobrego! :) Zastanawiam się tylko jak radzisz sobie z dwójką malutkich szkrabów? Szczerze mówiąc – mimo aktywnego trybu życia i masy energii już przy mojej małej akrobatce czasami wysiadam. :D Pozdrawiam!

  50. Odpowiedz

    Monia

    Kwi 23, 2017

    Wiesz co, jak oglądałam Twojego.bloga, to mówię o Boże, co to trzeba mieć w głowie, żeby decydować się od razu raz po razie na drugie dziecko. Teraz już rozumiem i jest mi głupio. Chylę czoła.

  51. Odpowiedz

    Ola

    Kwi 23, 2017

    Piękny post :) ja akurat mam pełną rodzinę i mimo że w przeszłości były nieporozumienia, teraz jest dobrze. Z teściami niestety coraz gorzej. Ale dla naszej trójki, jak już się od nich wyprowadzimy to wiem że warto się starać.

  52. Odpowiedz

    Anonimka

    Kwi 24, 2017

    Powielanie wzorca… ja przez 10lat myślałam że nie powiedizal wzorca jaki miałam w domu. Myślałam że jestem szczesciar , niestety na niektóre rzeczy nie mamy wpływu i vos wychodzi prędzej czy później.

  53. Odpowiedz

    Monika

    Kwi 25, 2017

    Pięknie to napisałaś <3

LEAVE A COMMENT