Codzienność

No i gdzie jest to później?

Kończycie szkołę podstawową i idziecie do szkoły średniej – wtedy nasłuchujecie się, że prawdziwa nauka dopiero przed Wami. Później kończycie szkołę średnią i idziecie na studia – i ponownie tego słuchacie. Później zaczynacie pracę i jesteście głodni nowych wyzwań i kariery, ale znów słyszycie to – uważaj, bo później wraz z kolejnymi awansami, to dopiero będzie harówka i wysoko podwyższona poprzeczka. Wyprowadzacie się, idziecie na wynajem, kupujecie mieszkanie lub budujecie dom, załatwiacie sprawy papierkowe i ponownie słyszycie, że najtrudniejsze dopiero przed Wami. Zachodzicie w ciążę i słyszycie, że po urodzeniu dziecka to dopiero będzie… Później dziecko się rodzi i słyszycie – poczekaj, jak ono zacznie chodzić lub pójdzie do szkoły to dopiero się zacznie. Później to dopiero będzie trudniej, lepiej uważaj na to wszystko.

Czy ten wstęp Wam coś mówi? Czy nasłuchałyście się o tym, że dopiero wszystko co „później” jest trudniejsze, jakby ważniejsze i bardziej wymagające? Bo ja mnóstwo razy, a ostatni raz kilka dni temu i właśnie z tego powodu postanowiłam przygotować ten wpis. O podcinaniu skrzydeł będzie słów kilka.

Życie nie jest łatwe, tego nikt nie powiedział, ale jest też jedno, wyjątkowe i zdecydowanie za krótkie aby dać się w jakiś sposób blokować czy ograniczać. Nic nie dzieje się bez powodu, wszystko jest po coś i nawet jeśli nadchodzi to „później” to wcale nie musi być trudne czy przerażające. Ludzie lubią wspominać o tym „później” i lekko narzucać fakt jak ono będzie wyglądało, ale tak naprawdę w dużej mierze to od nas samych zależy, jak faktycznie będzie wyglądać i jakie będzie niosło ze sobą doświadczenia i przeżycia.

Na słowo „później” zaczęłam wyjątkowo reagować gdy tylko zaszłam w ciążę, urodziłam dzieci i zaczęłam budować nasz dom. Ciągle uświadamiano mi, że wszystko co najtrudniejsze i ważniejsze dopiero przede mną i muszę na to uważać. Czy mam się tego bać? Czy mam z tego rezygnować, bo coś wymaga więcej pracy i poświęcenie? Oczywiście, że nie. Ze mną jest tak, że ja cholernie lubię być kowalem swojego losu. Lubię łamać stereotypy i pokazywać niedowiarkom, że niemożliwe staje się możliwe, a nawet najtrudniejsze i najbardziej nieosiągalne rzeczy możemy dosięgnąć gdy tylko mocno się postaramy. Dlatego bardzo nie lubię straszenia i głupiego gadania, że jeszcze nic nie wiesz o życiu, bo w końcu „później” jeszcze przed Tobą.

Idealne przykłady, kiedy to „później” nie sprawdziło się w moim przypadku:

Gdy zaszłam w ciążę – na początku w kółko mówiono mi, że ciąża jest piękna, ale bardzo trudna. Pamiętam gdy z Polą cały pierwszy trymestr wisiałam nad toaletą i słuchałam nad głową, że skoro już na początku jest mi tak ciężko, to mam przygotować się na później. Nic z tego się nie sprawdziło. Pierwszy trymestr minął, a całą resztą cieszyłam się jak nowonarodzona.

Gdy urodziłam pierwsze dziecko – to wtedy najbardziej uświadamiano mnie, że całe moje życie się zmieni. I oczywiście, zmieniło się, ale wcale nie na gorsze. Straszenie o nieprzespanych nocach i wielu innych rzeczach wcale nie miały pokrycia. Bo jak widać, każde dziecko jest inne i każdy rodzic jest inny. Jeśli ktoś inny miał gorzej w tej kwestii to wcale nie oznacza, że spotka to każdego.

Gdy urodziłam drugie dziecko – te wcześniejsze straszenia nie miały już pokrycia, bo zaczęły się nowe. Nasłuchałam się, że macierzyństwo rok po roku jest najtrudniejsze i zupełnie różni się od wychowywania jednego dziecka. Może i tak, ale ja stale uważam, że najtrudniej wychowuje się dzieci niepełnosprawne lub gdy brakuje jednego z rodzica. Cała reszta jest po prostu do organizacji i nie ma tu nawet dyskusji. Mówiono mi, że przy dwójce na nic czasu nie będę miała, a dom na głowie będzie stał. A jednak… czas mam, a dom ma się całkiem świetnie.

Gdy postanowiłam wszystko zaryzykować i założyć własną firmę – pytano mnie po co? Pytano, czy nie wolę być na etacie, z pewną wypłatą i spokojną głową? W końcu byłam świeża w branży i nie wiadomo, jak mi pójdzie. To właśnie takie pytania mogły po części podciąć mi skrzydła i plany, ale ja się nie dałam i zamieniłam ten brak wiary we mnie w motywację i walkę aby im wszystkim pokazać, że się mylą. Firmę założyłam jakieś 3 lata temu i obecnie z roku na rok coraz prężniej się rozwija. Opłacam ZUS’y, odciągam podatki, mam księgowość i intensywnie pracuję na macierzyńskim z dwójką dzieci u boku. Można? Można. Bo ogranicza nas tylko wyobraźnia i brak zapału.

Gdy nie mogłam się doczekać, aż moje dziecko zacznie chodzić – to przykład niby błachy, ale idealnie pokazuje sytuacje, że nie wszystko sprawdza się u innych. Cofniemy się rok wstecz, gdy Pola była w okolicy pierwszych urodzin. Wtedy nie mogłam się doczekać, aż zacznie już chodzić i świadomie coś mówić. Gaszono mnie pogaduszkami, abym nie spieszyła się ku temu, bo gdy zacznie chodzić to będę miała więcej biegania i roboty. Dwa miesiące później, ona dumnie zaczęła stawiać samodzielne kroki, a ja zamiast trudów miałam ogromną ulgę i odciążenie. Miałam łatwiej, ponieważ Pola zaczęła sama sięgać po swoje zabawki i zajmować się sobą. Wtedy to dopiero role się odwróciły i zamiast straszyć opowiadałam wszystkim, że to co mi mówiono kompletnie się nie sprawdziło, a wręcz przeciwnie. To „później” stało się jeszcze piękniejsze i wygodniejsze niż „wcześniej”.

Gdy zamiast wygodnego mieszkania postanowiłam wybudować dom – inni bali się o mnie czy dam sobie z tym radę. Ja sama trochę się tego boję i moim zdaniem to wystarczy. Nie potrzebuję nikogo innego aby robił to za mnie. Przy budowie domu co chwilę słyszę, że dopiero najtrudniejsze przed nami. Ale ja to wiem! Tylko nie muszę być o tym uświadamiana na każdym kroku. Słowo „później” może stać się przekleństwem zamiast jakimś wyzwaniem, które mamy zapał pokonać.

… i tego mogłoby być więcej, ale aż szkoda się rozpisywać.

Kilka dni temu rozmawiałam z koleżanką z którą bardzo dawno się nie widziałam (dziękuję za to J♡). Zaczęło się od tego, że zostawiła mi bardzo długą wiadomość na facebooku. W wiadomości było coś w stylu, że podgląda mnie od dawna i patrzy co u mnie słychać. Zdradziła mi również, że bardzo nam kibicuje, podziwia i zazdrości w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Była w szoku jak wszystko się u mnie pozmieniało od chwili gdy ostatni raz się widziałyśmy. I w wiadomości nie byłoby nic dziwnego gdyby nie fakt jej otwartości i szczerości, w której wyznała mi, że sama jest na rozdrożu dróg i nie wie co dalej zrobić ze swoim życiem, a jesteśmy w tym samym wieku i obie mamy dzieci. Opisała mi swoją historię i marzenia, które chciałaby spełnić, ale nie wie jak to zrobić. Po dość długiej naszej rozmowie wywnioskowałam, że otacza się ona bardzo złymi ludźmi. Chociaż nie, słowo „złymi” może jest za mocne. Ale nieodpowiednimi na pewno. J otacza się ludźmi, którzy nie za wiele wymagają od życia, którzy ciągle ją straszą gdy tylko wyzna jakieś swoje oryginalne plany i zamiary. Oni dosłownie podcinają jej skrzydła. W obawie o wszystko poddała się, załamała ręce, nie wie co ma teraz począć ze swoim życiem i swojej rodziny. Jedyne co mogłam zrobić w takiej sytuacji to napisać jej, aby nie bała się życia, ryzykowała i nigdy nie rezygnowała ze swoich marzeń i planów, nawet jeśli droga do nich jest długa i kręta. Nie może patrzeć na innych, a to co mówi ktoś inny traktować z bardzo dużą rezerwą.

Ja i J różnimy się tym, że ja te słowa „jeszcze nic nie wiesz, zobaczyć to wszystko później” biorę z przymrużeniem oka, a ona zbyt głęboko analizuje. I robi tak wiele z Was, niestety.

Najgorsze „później” jakie ostatnio usłyszałam dotyczyło planowania trzeciej ciąży. Chciano mnie intensywnie od tego odciągnąć, ponieważ jakaś kobieta podczas trzeciej cesarki wykrwawiła się i zmarła na stole szpitalnym. Kurczę, serio? Bardzo mi przykro z tego powodu i nawet nie chcę sobie tego wyobrażać, ale to wcale nie oznacza, że to spotka każdą rodzącą kobietę. Takich straszeń jest więcej, nie tylko w stosunku do mnie, ale założę się i każdej z Was. Trochę słabo, że wynikają takie sytuacje. Wychodzi na to, że wszystko co jeszcze przed nami jest trudniejsze, cięższe albo i lepsze. No, ale kiedy nadejdzie to później skoro każdy z nas pisze własną historię? Chyba lepiej skupiać się na tym co tu i teraz, prawda?

Każdy musi doświadczyć „później”, ale to wcale nie oznacza, że będzie ono gorsze czy trudniejsze, jak nas uprzedzano. Na pewno będzie nowe i zupełnie inne, ale wcale nie musimy się obawiać, ponieważ będzie tylko nasze i jedyne w swoim rodzaju. To my kreujemy nasze „później” i sprawiamy, że zamienia się w „teraz”. Na każdej płaszczyźnie życia.

Dlatego proszę Was, nie bierzcie wszystkiego do siebie i nie bójcie się słów innych. One wcale nie oznaczają, że tak u Was będzie. Może być lepiej lub może by gorzej – to zależy od Was samych lub po prostu losu. Ja przyznaję, że długo czekałam na wiele „później”, którym mnie straszono i … nadal czekam. :)

Mama: Sukienka – Zara | Buty – Renee | Kwiaty – Flower Store Poznań
Maks: Zestaw – Zara | Trampki – Pepco | Wózek – Stokke | Piesek – Ikea

You Might Also Like

28 komentarzy

  • Reply
    Joanna
    Sie 16, 2017 at 21:05

    Witaj,
    Jaki to konkretnie model butów? :)

    • Reply
      Gość.
      Sie 17, 2017 at 12:26

      Masz bardzo mądre przemyślenia, ale chyba nie zaprzeczysz, że Tobie łatwiej jest o optymizm niż innym mamom, które nie dostają na dzień dobry z ZUS ponad 6 tysięcy chorobowego miesięcznie i ciągnie się to przez dwa macierzyńskie to można rozwijać firmę i spokojnie budować dom za pieniądze z ZUSU.
      A co do trzeciej ciąży/trzeciej cesarki to takie beztroskie podejście do tego tematu źle o Tobie świadczy. Każdy szanujący się lekarz to potwierdzi. Oczywiście może nic się nie wydarzyć, ale jest Bardzo! Wiele przypadków poważnych komplikacji, z których kobiety ledwo uszły z życiem. Trzecia cesarska jest bardzo ryzykowna i proszę nie zaprzeczać i nie bagatelizować takich rzeczy (być może ze szkodą dla innych).

      • Zatrzymując czas
        Reply
        Zatrzymując czas
        Sie 17, 2017 at 12:37

        6 tysięcy? Jaki świat byłby piękny gdyby ZUS faktycznie tyle płacił. Skąd wzięłaś tę kwotę? 🤔 Nie utrzymuje się z tego i nie buduje za te pieniądze domu, bo to grosze w porównaniu do tego wszystkiego. Na szczęście ze spokojem stać mnie z własnych dochodów zapewnić to wszystko, a świadczenia które otrzymuje tylko chwilowo są przeznaczane w 100% na dzieci, czyli jedzenie, pampersy, klub malucha i inne atrakcje. Ten kto ma dzieci wie ile one kosztują. Po macierzyńskim nasz standard życia raczej się nie zmieni. 😉 A kwestie cesarki nie bagatelizuje. Jak możesz to wnioskować po tym co znajduje się w tekście? Mam teraz zakaz zachodzenia w trzecią ciąże przez 2 lata i bardzo na to uważam.

      • Reply
        Natalia
        Sie 17, 2017 at 13:34

        Każdy jest kowalem swojego losu,nikt nikomu nie broni dostawać 6 tysięcy z Zusu. Ale niektóre wola siąść na tyłku i tylko narzekać.Jak ja nie lubie takiej zazdrosci.
        A co do cesarki,to nie przesadzajmy,mnóstwo kobiet miało 3 i więcej cesarek i żyją i maja się dobrze.

  • Reply
    Sandra
    Sie 16, 2017 at 21:08

    Lubię wszystkie Twoje wpisy.Kazdy fajnie napisany,w punkt,ale ten ?? Chyba najlepszy 😍 Sama prawda.Niestety czasem nie da się tak po prostu odciąć od pewnych osób i nie brać tych wszystkich słów do siębie,ale zawadzam się z Tobą na 10000% !

  • Reply
    Martyna
    Sie 16, 2017 at 21:10

    Ja mam pytanie z innej beczki, czy na macierzynskim mozna pracowac? Wydaje mi sie ze jezeli pobierasz z zusu zasilek macierzynski to nie mozesz pracowac zarobkowo. Jak to jest?

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Sie 16, 2017 at 21:13

      Przy własnej działalności jest inaczej – możesz pracować i pobierać macierzyński równocześnie, ponieważ sam jesteś płatnikiem składek. Za to nie przysługiwało mi L4 ciążowe, ponieważ stale wykazywałam dochody i pracowałam. :)

      • Reply
        MamaKsięgowa
        Sie 17, 2017 at 15:48

        Na zasiłku macierzyńskim można pracować/prowadzić firmę :) Bo to nie czas choroby a opieki nad dzieckiem :)

  • Reply
    Roksana
    Sie 16, 2017 at 21:48

    W punkt ! P.S. Będzie dzidzia nr 3 ?? :D

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Sie 16, 2017 at 22:20

      Póki co pauza. Dwójka już daje nieźle popalić i w dodatku muszę mieć dłuższa przerwę po dwóch cesarkach 🙈

  • Reply
    Karolina
    Sie 16, 2017 at 22:13

    Ja jestem bardzo ciekawa jaką firmę prowadzisz? :) Post w samo sedno.

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Sie 16, 2017 at 22:17

      Prowadzę bloga – to moja praca, zajmuje się również fotografią i jeszcze jednym biznesem, ale ten ostatni zachowuje już dla siebie. :)

  • Reply
    Ola
    Sie 17, 2017 at 08:18

    To jest brzydka prawda, ale często tak jest na różnych płaszczyznach życia. Później i później ludzie którzy chcą Cie ograniczac to ludzie którzy sami często nie mają celów, którzy się boją lub im nie wyszło. Nie rozumiem po co komu truc o tym jak to jest ciężko, zamiast powiedzieć dobre słowo. Same to wiemy😊. Angeliko czym konkretnie zajmuje się Twoja firma? Czy chodzi o blog? Już któryś raz o niej mówisz a tak nie do końca wyłapalam czym się zajmujesz w swojej firmie. Pozdrawiam 😊😊

  • Reply
    Anonim
    Sie 17, 2017 at 10:08

    Ludzie zwykle są nieszczęśliwi właśnie dlatego, że lokują swoje życie gdzieś, kiedyś…kiedyś w przeszłości lub kiedyś w przyszłości, a życie toczy sie dzisiaj, tu i teraz jakkolwiek banalnie to brzmi, jest faktem. Przecież nie można skupić się na oddechu, ktory był lub, który za chwilę będzie,ale tylko na tym aktualnym…Współczuję przebywania wśród ludzi, którzy straszą jutrem; czynią to zapewne z mało chwalebnych powodów, ale to już ich nieszczęście. I zgadzam się całkowicie – nasze życie jest takim, jakim je tworzymy my sami.
    Pozdrawiam!

  • Reply
    Karolina
    Sie 17, 2017 at 12:49

    Amen.
    To Twój najlepszy tekst, najlepszy jaki w ogóle ostatnio przeczytałam. Mogę powiedzieć tylko tyle, że obserwując jak się tutaj realizujesz i rozwijasz, PÓŹNIEJ może być już tylko lepiej;)… ze wszystkim:) powodzenia i dziękuje za te słowa, które chyba właśnie teraz potrzebowałam przeczytać :)

  • Reply
    Ewelina
    Sie 17, 2017 at 12:52

    Będąc w ciąży słyszałam śpij na zapas bo PÓŹNIEJ się nie wyspisz… i co ? Ani w ciąży ani teraz śpię raptem kilka godzin. Dziękuję Bogu za kawę
    Albo jeju później zacznie chodzić to Ci się zacznie… ehe najlepsza sprawa jak dziecko chodzi.

  • Reply
    Agata
    Sie 17, 2017 at 13:09

    Świetny post ! Co do trzeciej cesarki, hmm w mojej rodzinie były i nawet 4 cesarki, tylko większość jest z dwuletnią przerwą a ostatnia nawet z sześcioletnią przerwą. Co lekarz to inna teoria, co człowiek to inne zdanie.
    Fajne jest to, że w jakiś sposób motywujesz inne mamusie do spełniania swoich marzeń, oraz realizacji swoich celów.
    Trzymam za Was kciuki, za dzieciaczki, za budowę domu oraz żeby każdy Twój cel oraz marzenie zostało zrealizowane. Pozdrawiam serdecznie Agata

  • Reply
    Ania
    Sie 17, 2017 at 15:16

    Od dłuższego czasu Cię czytam , podglądam czy to tu czy na insta ale ten post jest zdecydowanie Twoim najlepszym ( jeżeli chodzi o moją osobę).
    Zazdroszczę Ci wszystkiego co masz i zdobyłaś ( oczywiście jest to zdrowa zazdrość typu WOW ! :) )- ale podziwiam za determinację, silną wolę, odwagę i pewnie masę wyrzeczeń, które wiązały się z tym na co teraz możesz sobie pozwolić.
    Ja niestety przez te „złe” osoby straciłam wiele zapału na rzeczy, które chciałam robić. Zapomniałam o marzeniach, o spełnianiu siebie – bo po co Ci to, nie uda Ci sie, weź skończ. Dopiero przy moim Mężu skrzydła zaczynają mi odrastać na nowo ! :) I może nie marzę o domu ( starczy mi 3pokojowe mieszkanie, z balkonem i większą kuchnią :P – do spełnienia tego marzenia szykuję się w przyszłym roku) ale wiem, że warto inwestować w siebie i spełniać swoje marzenia ! :)
    3 mam kciuki i życzę powodzenia ! :*

  • Reply
    Marzena
    Sie 17, 2017 at 16:54

    Hej co do posta to się zgadzam ale myślę że nie wszyscy mają taką szansę, chodzi mi oto ze ja np za marzeniami musiałam wyjechać do Anglii żeby na to było mnie stać niestety w Pl życie jest tak drogie ze nie było mnie stać nawet na 1 dziecko i zdecydowałam się na nie dopiero tutaj w uk. Jestem początkującym fotografem i tutaj mogę sobie pozwolić na sprzęt szybciej ze tak powiem w Pl tylko na raty itp. Oczywiście zazdroszczę Ci w pozytywnym tego słowa znaczeniu bo ja osobiście też bym wolała się realizować w PL bo to moje miejsce na ziemi za którym bardzo tęsknię i nie zanosi się na to abym tam szybko wróciła. Tak wszystko zależy od nas jak będziemy żyć itp to fakt ale szkoda że człowiek musi wyjeżdżać żeby się realizować oczywiście nie każdy bo każdy ma inną sytuacje jedni lepsza drudzy gorsza ale mam nadzieje ze kiedyś wrócę do PL i szybciej niż mi los da :) życzę twojej rodzince jak najlepiej :)))

  • Reply
    Natka 8845
    Sie 17, 2017 at 20:23

    Super że się spełniasz zawodowo myślę że każdy w pewnym momencie swojego rzycia musi sobie zadać pytanie do kąd dąży i czy się spełnia. Ja po drugiej ciąży straciłam pracę (likwidacja stanowiska) i wtedy właśnie zrozumiałam że mąż się spełniły zawodowa a co ja chcę robić dla siebie i swoich dzieci ? Postanowiłam spełnić swoje marzenie które odkładam już kilka lat.I mimo tekstów że jak nie wypali skąd weźmiesz na opłaty zaryzykowałam i udało się .
    Życzę każdej osobie żeby dążyła do celów i życzę również tobie aby rodzina była właśnie tym motorem na kolejne teksty i osiągnięcia.

  • Reply
    Natka8845
    Sie 17, 2017 at 20:32

    Piękne słowa i powiem szczerze że po urodzeniu dzieci straciłam pracę likwidacja stanowiska i wtedy właśnie zrozumiałam że mąż się spełniły zawodowo a co ja chcę robić dla siebie i swoich dzieci postanowiłam spełnić swoje marzenia i udało się .I mimo że nie jedna osoba w to nie wierzyła postanowiłam pokazać że dla odważnych świat należy i mimo głupiego gadania ja to zrobię. Życzę wszystkim wytrwałości w dążeniu do celu a w szczególności Tobie aby rodzina była właśnie tym motorem napędowym do realizowania się.Powodzenia

  • Reply
    Aga
    Sie 18, 2017 at 12:12

    Świetny post 👍… uważam, że bardzo często takie „później” słyszymy od własnej rodziny. Tak też jest w moim przypadku. To powodowało, że mocno podupadło moje poczucie własnej wartości. Ale powiedziałam sobie : NIE!! Ja chcę żyć po swojemu. Grunt to nie dawać się wciągać w takie dyskusje,nie analizować i nie brać do siebie tych uwag. Ja kieruję się zasadą: kto nie ryzukuje, ten nie ma. Dzięki mojemu mężowi i córce wiem też, ze warto się spełniać i być szczęśliwą. Ogromne znaczenie ma dla mnie dzisiaj moja rodzina. Moja mam na myśli mojego męża i córkę, która ma 2 latka. I to oni są najważniejsi! Nabrałam też dystansu do tego co było i wyciągnęłam wnioski , jak nie chcę żyć i czego oczekuję od siebie i swojego życia.
    Cudownie jest też patrzeć na Was, że się wspieracie pomimo trudności jakie napotykacie. Jesteście kochającą sie rodziną. A to jest najważniejsze. Robicie swoje, nie porównujecie się z innymi tylko idziecie do przodu ! Życzę Wam dużo zdrowia i spełnienia Waszych planów 😙 cudownie jest patrzeć na ludzi ambitnych z pasją i celem w życiu. Pozytywnie nastawionych do świata. Naprawdę z przyjemnością śledzę Twojego bloga Angeliko😙
    Gdyby wiecęj ludzi miało tyle odwagi i pokonało wsłasne słabości, zamiast innych obwiniać za wlasne niepowodzenia – byłoby cudownie… bo grunt to pozytywne myślenie !!!!

  • Reply
    Aga
    Sie 18, 2017 at 12:14

    Świetny post 👍… uważam, że bardzo często takie „później” słyszymy od własnej rodziny. Tak też jest w moim przypadku. To powodowało, że mocno podupadło moje poczucie własnej wartości. Ale powiedziałam sobie : NIE!! Ja chcę żyć po swojemu. Grunt to nie dawać się wciągać w takie dyskusje,nie analizować i nie brać do siebie tych uwag. Ja kieruję się zasadą: kto nie ryzukuje, ten nie ma. Dzięki mojemu mężowi i córce wiem też, ze warto się spełniać i być szczęśliwą. Ogromne znaczenie ma dla mnie dzisiaj moja rodzina. Moja mam na myśli mojego męża i córkę, która ma 2 latka. I to oni są najważniejsi! Nabrałam też dystansu do tego co było i wyciągnęłam wnioski , jak nie chcę żyć i czego oczekuję od siebie i swojego życia.
    Cudownie jest też patrzeć na Was, że się wspieracie pomimo trudności jakie napotykacie. Jesteście kochającą sie rodziną. A to jest najważniejsze. Robicie swoje, nie porównujecie się z innymi tylko idziecie do przodu ! Życzę Wam dużo zdrowia i spełnienia Waszych planów 😙 cudownie jest patrzeć na ludzi ambitnych z pasją i celem w życiu. Pozytywnie nastawionych do świata. Naprawdę z przyjemnością śledzę Twojego bloga Angeliko😙
    Gdyby wiecęj ludzi miało tyle odwagi i pokonało wsłasne słabości, zamiast innych obwiniać za wlasne niepowodzenia – byłoby cudownie… bo grunt to pozytywne myślenie !!!!

  • Reply
    Natalia
    Sie 18, 2017 at 12:23

    Zazwyczaj „cicho podglądam” Twojego bloga (swoją droga gratuluję-świetna robota:)) , ale tym razem naprawdę muszę zgodzić się z Tobą pisemnie :) Ludzie ze strachu (swojego własnego) ciągną innych w dół w ogóle nie zwracając uwagi na efekty. Od dzieciństwa tego doświadczałam od najbliższych mi osób, ale odkąd mam swojego M. wszystko się zmieniło. Życzę Wam samych sukcesów i mocno trzymam za Was kciuki :)
    P.S. co do straszenia „jak Mała zacznie chodzić” było u mnie dokładnie tak samo-zrobiło się dużo lżej:) ;teraz oczywiście będąc w drugiej ciąży mamy kolejny argument – „zobaczysz jak jest z dwójką, z taką małą różnicą wieku,teraz się zacznie!”

  • Reply
    gość
    Sie 18, 2017 at 14:23

    Świetne buty, wygodne? przetańczę całą noc czy tylko nadają się do sesji? :P

  • Reply
    Adka
    Sie 18, 2017 at 20:43

    Ja również nie lubię słuchać o tym „później” – w dosłownym jego znaczeniu (którego przykłady podałaś na blogu), ale także w nieco bardziej metaforycznym. I rozumiem Twoją irytację, kiedy ktoś inny chce swoim negatywnym lub „zmęczonym” nastawieniem niby uświadomić Cię, co przed Tobą i poprzez to nie pozwolić przeżywać różnych chwil (i fajnych, i trudnych) samodzielnie. Nie mogę się jednak podpisać pod komentarzami, że to Twój najlepszy post. Bardzo razi mnie tautologizm przykładów, na których opierasz teksty. Wiem, że masz dwoje dzieci, że ogarniasz je sama, że dobrze Ci się powodzi i jest to efekt Twojej zaradności i pracowitości, że sięgasz po marzenia, że się realizujesz na wielu polach, że dom, że podróże itd. itp. Zauważyłam (choć może to po prostu moje zboczenie zawodowe), że w znakomitej większości tekstów przytaczasz wypowiedzi „innych”, którzy albo się dziwią, albo zazdroszczą, albo piszą, że obserwują Cię od dawna i widzą rozwój. Czy naprawdę zdanie tych „innych” jest dla Ciebie aż tak ważne? Podejrzewam, że nie… Słuchałam także Twojej wypowiedzi na instastories (tej dot. zaglądania do portfela). Jeśli prowadzi się bloga czyli staje się osobą publiczną, na własne życzenie i pokazuje się swoje konsumpcyjne wybory, jak spędza się wolny czas, w co się ubiera, a nawet podaje parametry działki i domu, który się buduje, to niestety trzeba się liczyć z tym, że ludzie będą się interesować tymi materialnymi sprawami. Tym bardziej, że sama wielokrotnie deklarowałaś chęć inspirowania i motywowania do działania. I tu właśnie mój zawodowy konik – bardzo, bardzo trudno odpowiedzialnie motywować innych, szczególnie anonimowych ludzi. Nie każdy może, chce, ma predyspozycje czy wykształcenie do bycia blogerem, influencerem czy prowadzenia własnego biznesu. To nie jest takie proste napisać czy powiedzieć, że trzeba sięgać po marzenia, realizować je, ciężko pracować. Jeśli chcesz stać się motywacją i inspiracją dla innych kobiet, to naprawdę musisz przemyśleć, co chcesz im przekazać. Tyle ode mnie, przepraszam za przydługi komentarz :-)

  • Reply
    Ani
    Sie 23, 2017 at 14:07

    Każda matka, rodzina, dzieci są inne, z tym postem zgadzam się z Tobą w 100%, to wszystko zależy od naszego podejścia, naszej psychiki – to co siedzi nam w głowie – zależy co przenosimy na życie. Moje macierzyństwo było wspaniałe, potem zaczęły się schody, a 18 miesięcy po porodzie, wiem jakie mam ogromne szczęście, cudowną, zdrową rodzinę, pracuję i spełniam się coraz więcej w życiu i pasji.
    Już pisałam pod jednym postem, że jesteś wspaniała i nadal to utrzymuje, ponieważ taka mądra mama, która przelewa tutaj tyle cudownych i wartościowych słów jest bogata – już przez samą rodzinę i Twoje wnętrze. Jak czytam te wszystkie komentarze z zazdrością, och jacy ludzie są okropni…. na to wpływu nie mamy.
    Trzeba budować dalej to co wychodzi nam najlepiej :)
    Jednak ja również jestem ciekawa Twojej firmy… to taka ludzka ciekawość, że wspaniała mama ze wszystkim sobie radzi i jeszcze prowadzi firmę :) Fajnie !
    Pozdrawiam :)

  • Zostaw komentarz