Dziewczyny, dziś mam dla was prawdziwy hit! Gdybyście zadały mi pytanie, jaki gadżet domowy, który mamy od urodzenia Maksa jest moim faworytem, to bez zastanowienia odpowiedziałabym – łóżeczko Chicco Next2Me. Gdybyście poprosiły mnie o radę, czego nie mogłoby zabraknąć w wyprawce dla maluszka, to od razu bym wskazała właśnie na to łóżeczko dostawiane. W sumie, to po dzień dzisiejszy wśród koleżanek, a zarazem przyszłych mam, w kółko to robię. Ale nie ma co się dziwić, mamy je od narodzin Maksa, towarzyszy nam po dziś dzień i nadal sprawuje się świetnie. Żałuję, że nie miałam Next2Me przy Poli.

Pamiętam gdy wrzuciłam jakieś jedno z pierwszych zdjęć na mój instagram, gdzie Maks już był z nami i było widać to łóżeczko, zaraz po tym zalała mnie fala wiadomości z zapytaniami – „co to takiego i czy się sprawdza?”. Teraz po prawie 7 miesiącach użytkowania (dacie wiarę, że zaraz już 7 miesięcy mija?!) mogę wam odpowiedzieć na wszystkie pytania dotyczące tego cuda. Słowo „cuda” nie jest tutaj przypadkowe. Naprawdę! Chciałabym napisać jakąś obiektywną recenzję dotyczącą tego łóżkowego wynalazku, ale przyznam się wam, że do końca nie mogę być obiektywna – ja po prostu jestem zauroczona i nie potrafię inaczej. Będę słodzić i będę zachwalać. Także jeśli masz dość cukru na dziś to wróć jutro, albo kiedy indziej. :)

1

Łóżeczko Next2Me to nic innego jak łóżeczko dostawne, dzięki któremu maluszek może spać lub po prostu leżeć blisko nas, przy naszym łóżku w sypialni. Doskonale wiemy, jak wyglądają pierwsze tygodnie, a raczej noce, z noworodkiem w domu – karmienie, przebudzanie się i tak w kółko – więc nic dziwnego, że chcemy maleństwo mieć stale przy sobie. Tutaj zdradzę wam, że jestem kategorycznie przeciwna spaniu z dzieckiem w jednym łóżku. Sama do końca nie wiem dlaczego, może to przez bezpieczeństwo lub po prostu wygodę? Ale znalazłam takie rozwiązanie, aby mieć Maksa stale przy sobie, aby był razem z nami, ale jednak osobno.

2 3 4

Łóżeczko na pierwszy rzut oka wygląda, jak łóżeczko turystyczne. W sumie to i również w podróże może się nadawać, dlaczego by nie? My je zabieraliśmy kilka razy na wyjazdy (było w górach i nad morzem) i sprawdzało się tak samo dobrze, jak w domu. Design jak dla mnie jest prosty, schludny i nieprzekombinowany. Za to funkcjonalność – tu dopiero się dzieje!

5

Next2Me można bezpiecznie połączyć z naszym łóżkiem. Dodatkowo pasuje również do łóżek z szufladami (nóżki z jednej strony są składane), a jego wysokość można regulować. Dziecko może spać prosto lub z lekkim nachyleniem, tak aby mieć wyżej główkę – to akurat sprawdziło się idealnie, bo Maksiu to ten typ, który dużo nam ulewał.

Jak widać na załączonych zdjęciach, jeden z boków łóżeczka jest ściągany, ale w kilka sekund można go zamontować z powrotem. To duża zaleta, ponieważ możemy przemieszczać się z nim między pokojami i mieć maleństwo stale na oku. Dzięki temu łóżeczko jest jeszcze bardziej funkcjonalne, zarówno w dzień, jak i w nocy. Na tym „ruchomym” boku łóżeczka jest siateczka, która zapewnia odpowiednia cyrkulację powietrza, a także jest świetnym „zabezpieczeniem” między adaptacją rodzeństwa – Pola na początku mogła oglądać, zbliżać się do brata, ale w razie kryzysowej sytuacji nie zrobić mu krzywdy. To dużo nam ułatwiło te pierwsze tygodnie.

6

Polę, jak i Maksa urodziłam przez cesarskie cięcie. Pamiętam gdy przy Poli, kilka razy w nocy, musiałam podnosić się do jej łóżeczka. O matko! Cierpiałam niemiłosiernie i przeklinałam gdzieś pod nosem. Na końcu spała w gondoli wózka zaraz przy naszym łóżku aż do momentu gdy kompletnie nie doszłam do siebie. Po prostu nie dawałam już inaczej rady. W przypadku Maksa nie miałam już tego problemu – nie spał on z nami, ale był tuż obok mnie. W nocy nie musiałam wstawać (to był największy luksus), wystarczyło, że się obróciłam i miałam go na wyciągnięcie ręki. Za to chyba najbardziej uwielbiam ten gadżet. Gdybym była prezydentem to napisałabym nową ustawę, aby wszystkie kobiety, które rodziły cesarskim cięciem, otrzymały takie łóżeczko na NFZ zaraz po wyjściu ze szpitala. Panie Duda, co Pan na to? ;)

7 8

Jeśli o bezpieczeństwo chodzi. Wiem, że są mamy i mamy. Te przewrażliwione i te strachliwe. Więc co się stanie gdy łóżeczko odjedzie, a nasze dziecko wypadnie (aż mam ciarki na samą myśl)? Nic się nie stanie, bo… po prostu nie będzie takiej. Łóżeczko używamy prawie 7 miesięcy, Maks do dnia dzisiejszego w nocy w nim śpi, i nigdy nie wydarzyło się nic niepokojącego. Tak jak zostanie postawione to tak stoi i ani drgnie, ponieważ ma ono specjalną blokadę na nóżkach oraz pasy bezpieczeństwa, które przypina się do naszego łóżka. Jak wspominałam wyżej, Next2Me jest regulowane i ma specjalne ustawienia, tak aby jak najprecyzyjniej „dokleić” je do naszego łóżka. W najgorszym wypadku, gdybyście już naprawdę panikowały, to wystarczy zapiąć otwartą ściankę, a na porę karmienia ją zsunąć i już. Sekunda i po robocie.

9 10 11

Od 1 do 10, daję Next2Me – dychę! Niestety czuję, że to ostatnie nasze wspólne chwile, bo Maks rośnie jak na drożdżach i za moment przestanie się do niego mieścić. Cóż… taka jest kolej rzeczy. Ale aż łezka w oku się kręci na myśl, że moje dzieci tak szybko rosną i… że muszę tak szybko żegnać się z niektórymi gadżetami. Pomyślę, że jeszcze moment i juz nie będzie jednego tupotu stóp skradających się do naszego łózka, a będą takie małe dwa. Cieszy mnie to i smuci jednocześnie.

12

Łóżeczko dostawne – Chicco | Pościel – Eclectic Living & MoHome