Search here...
TOP
Budowa domu

NARESZCIE! Prosto z budowy – na półmetku stanu surowego otwartego

Nareszcie! W końcu! Nasz dom już zaczyna przypominać kształtem dom. Widać jego bryłę, wielkość i wstępny zarys ścian. Jesteśmy przeszczęśliwi! Od ostatniego wpisu z kategorii „Budowa domu” minęły aż 4 miesiące – wtedy pokazywałam Wam stan zero i koniec pracy nad fundamentami, dokładnie o TUTAJ – ale jak widać na załączonym obrazku, od tamtej pory sporo się zmieniło. Kończymy już ściany na piętrze i lada moment zaczynamy kłaść więźbę dachową. A wiecie co jest najzabawniejsze, a zarazem najgorsze w tym wszystkim? Planowaliśmy mieć stan surowy zamknięty w grudniu, a my w lutym nie mamy jeszcze ostatecznego stanu otwartego. Dlaczego? Zaraz Wam opowiem…

Z budową domu jest tak, że nie warto jest się spieszyć i są czasem rzeczy, których nie da się przeskoczyć. Niestety. Dowiedziałam się o tym już na samym początku tej przygody. To trochę taki etap życia, który musi swoje odleżeć i swoje przejść aby móc ruszyć dalej. Budowę rozpoczęliśmy we wrześniu i do końca grudnia chcieliśmy zrobić całe fundamenty, ściany parteru, strop, schody, ściany piętra, kominy, dach, okna i drzwi. I prawie wszystko by się powiodło gdyby nie fakt, że na dwa miesiące zamknęli nam drogę dojazdową do naszej działki – taki urok budowania się na samym końcu ślepej uliczki. Wcześniej nasza ulica była z samej ubitej ziemi, ale już teraz po jej remoncie mamy piękną, nowiutką kostkę brukową. Wtedy (nie ukrywam) byłam zła, bo żadne roboty drogowe nie mogły do nas wjechać i musieliśmy zrobić tę dwu miesięczną pauzę, ale już teraz, z perspektywy czasu, cieszę się, że tak wszystko się potoczyło. Nasi sąsiedzi latami musieli czekać na stworzenie drogi, a my jakimś szczęściem załapaliśmy się akurat na nową. Kiedyś cieszyłam się z nowej torebki czy butów, a teraz cieszę się z kostki brukowej. Cóż, priorytety z wiekiem się zmieniają. :)

Po stworzeniu nowej drogi przyszły mrozy więc woleliśmy też chwile odczekać, abyśmy jednak na gwałt wszystkiego nie robili – mieliśmy wtedy gotowy cały parter. Na całe szczęście zima w tym roku była dla nas bardzo łaskawa i chwile później przywitała nas temperaturą na sporym plusie. Także zalaliśmy strop, zrobiliśmy schody i w dwa tygodnie pojawiły się ściany na piętrze. Jest moc! Nawet z tym faktem, że mamy obsuwę o dwa miesiące później niż planowaliśmy. Trudno, nic się nie stało. :)

Co jeszcze działo się przez ostatni czas?

– Cieszyliśmy się z każdej nowej cegiełki. Dosłownie! Ten kto się budował ten pewnie wie, jakie są to emocje i jaka jeszcze większa radość. Dosłownie na naszych oczach, z zupełnie niczego, jakiejś tam dziury w ziemi, powstawało coś tak dużego i dla nas tak bardzo ważnego. Wciąż mam wrażenie, że śnię – obudzę się pewnie gdy po wszystkim przyjdzie mi do sprzątania. :)

– Wypiłam tysiąc melis i połknęłam jeszcze więcej stoperanów. Bez bajerowania. Stres, stres i jeszcze raz stres! Pomimo spełniania marzeń, budowa domu to jednak duże przeżycie, które powiększa się z każdą kolejną cegłą i etapem. Umysł i wyobraźnia muszą stale chodzić na najwyższych obrotach. Człowiek martwi się stale: czy wszystkie decyzje podjął dobre, czy ekipa dobrze to zrobi i przede wszystkim czy budżet wystarczy, a jeśli nie, to co wtedy?! Wszystkiego stale trzeba pilnować. Wszystkiego! A podobno prawdziwy rollercoaster zaczyna się przy wykończeniówce… a ta przed nami.

– Dowiedzieliśmy się, że 3 puste działki obok nas zostały sprzedane. Czyli… na wiosnę zaczną nam się budować nowi sąsiedzi! Nie każdy z tego powodu mógłby się cieszyć, ale my naprawdę się cieszymy. Już po wstępnym śledztwie wybadaliśmy, że to raczej młode rodziny z dziećmi. Fajnie, bo akurat koniec naszej ulicy będzie taki świeży, nowy i bardzo „dzieciowy”. :)

– Zniknęło przeklęte złudzenie optycznie fundamentów. Pamiętacie? Pisałam już o nich, w poprzednim budowlanym wpisie. Kiedy mieliśmy gotowe fundamenty nasz dom wydawał nam się taki malutki. Dopiero później dowiedziałam się o tym, że to złudzenie optyczne, które towarzyszy praktycznie przy każdej budowie. Wraz z pojawieniem się ścian i stropu ta przestrzeń zrobiła się zamknięta, a co za tym idzie, dopiero wtedy mogliśmy ją wstępnie ocenić. I ta wymarzona przestrzeń oraz wielkość jednak jest, i to nawet spora! Ufff.

Kiedy pojawiły się wymarzone schody, a my z dziećmi w końcu mogliśmy wejść na górę to było jak jakiś strzał – trafił nas zachwyt jeszcze bardziej. Mogliśmy sobie wyobrazić, gdzie na piętrze będzie nasza sypialnia, w którym miejscu będzie pokój Poli, a w którym Maksa, gdzie będzie łazienka, sauna czy mini prania. Fajnie tak sobie to powyobrażać. :)

Taka ciekawostka: na poniższym zdjęciu dzieciaki stoją w moim przyszłym królestwie – garderobie i biurze w jednym. Marzyłam o czymś takim odkąd tylko zaczęłam blogować. Wiecie, o miejscu gdzie będę mogła wyłączyć się od życia na chwilę i przejść do trybu online, gdzie zacznę planować i realizować projekty, gdzie będę mogła się skupić, pracować i robić zdjęcia czy filmy jednocześnie. Tu zdecydowanie będzie panował „instagramowy” klimat. Tak to sobie wymarzyłam i raduje mnie to ogromnie. :) Moje królestwo będzie znajdowało się na półpiętrze (w połowie schodów) i właśnie z tego powodu część naszego domu jest trochę obniżona. Myślę, że to fajne i oryginalne rozwiązanie.

Ogólnie budowa domu to wcale nie takie hop siup, o jakim kiedyś myślałam. Człowiek uczy się przez całe swoje życie, a teraz już wiem, że zwłaszcza podczas tak dużego przedsięwzięcia. Tu trzeba opanować od nowa cierpliwość, skupienie, ufność, planowanie i własną siłę psychiczną. Ale moja determinacja i wizja domu, w którym są huczne święta, biegające dzieci i pies wylegujący się na ogrodzie, jest tak silna, że już teraz wiem, że te wszystkie wyrzeczenia i stres są tego warte. ♡

«

»

11 KOMENTARZE

  • Paulina

    Pięknie to zaczyna wyglądać ;) Coś czuje, że chwila moment i będziemy oglądać jak działasz w tym biurze i tworzysz piękne rzeczy ;)
    Powodzenia w dalszej części ;)

  • Aga

    Cieszę się z Waszego szczęscia! :) Będzie pięknie.

  • Jula

    Super już to wszystko wygląda. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło zgodnie z planem :) My też już powoli zaczynamy spełniać nasze marzenie, kupiliśmy działkę, mamy projekt, więc jeszcze trochę i zaczynamy piąć się w górę <3

  • Eva

    Naprawdę fajny widok, dom a w jego tle rodzina. Mam pytanie trochę prywatne wiem… czy wzięliście kredyt hipoteczny czy za własne budujecie ?

  • Karolina

    Wiem co czujesz ? sama jestem na etapie budowy domu. U nas bryła już jest -a ja głupia myślam ze najgorsze za nami… aż tu przyszła pora na wykończenie ? ale każda kafelka, fuga, nowa puszka farby cieszy niczym nowa torebka ? nigdy nie przypuszczałam ze wizyty w centrum handlowym wymienię na sklepy budowlane i ze będzie mi to sprawiało taka ogromna radość ? trzymam za Was kciuki aby wszytako poszło szybko i bez kompilacji – bo wiadomo jak to bywa na budowach ???

  • Marti

    My zaczynamy w marcu:) emocje ogromne!
    P.S.
    Skąd czapa?

  • Kasia

    Cieszę się razem z Wami :)

  • poprostukasia

    Ja jestem na etapie fundamentów i jeszcze długa droga do końca :)

  • Hubert

    Świetne zdjęcia i gratuluję. Pewnie się nie możesz doczekać urządzania :)

  • Norbert Tomaszewski

    Bardzo miło się patrzy, gdy ktoś z taką radością opisuje swoje budowlane doświadczenia. Dużo cierpliwości i powodzenia życzę! :)

  • Angelika

    Superrr ? zazdroszczę nawet bardzo zazdroszczę ale zarazem bardzo Wam kibicuje? może kiedys i ja z moim mężem bedziemy mogli pobudowac nasz dom tylko nasz? jak narazie jestesmy po stworzeniu swoje przestrzeni na poddaszu domu rodziców meża? mam nadzieje ze to było nasze przyuczenie przed budowa kiedys naszego domu. Moim marzeniem jest dom nie za duży zdrewna taki jak w filmie „nigdy w zyciu”☺ ale sie rozmarzyłam… trzymam za Was kciuki powodzenia ??? nie moge sie doczekac kolejnych efektów?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

INSTAGRAM @ZATRZYMUJACCZAS