Za okresem zimowym nie szczególnie przepadam. Zima dla mnie jest fajna, ale tylko wtedy, kiedy gdzieś się wyjdzie w góry czy na narty, gdzieś gdzie jest śnieg i posiedzi się tam od tygodnia do dwóch – to w zupełności wystarczy. Ale nie mogę już się wyprzeć mojej miłości do okresu Świątecznego. Ja tak bardzo kocham ten koniec roku i Gwiazdkę, że nawet ta zima nie jest już dla mnie straszna. Boże Narodzenie to dla mnie naprawdę magiczny i wyjątkowy czas, który co roku zmusza mnie do pewnych refleksji i przemyśleń, które jeszcze bardziej budzą we mnie miłość, szczęście i zaangażowanie. Nie potrafię tego dosłownie wytłumaczyć, bo na to wpływa wiele czynników, ale tak naprawdę się dzieje – wtedy dzieje się istna magia.

Także za co kocham ten Świąteczny czas?

Za czas spędzony wspólnie z rodziną –
Bo to właśnie podczas Świąt możemy w 100% wyłączyć się od pracy, wszystkich rozpraszaczy i innych obowiązków. Kiedy myślę „święta” to właśnie myślę „rodzina”. Dlatego tak dobrze ten okres mi się kojarzy.

Za zaangażowanie ludzi –
Nawet jeśli przejawia się to zapchanymi parkingami i biegającymi ludźmi po galeriach handlowych. Na pierwszy rzut oka może to być wkurzające, ale z drugiej strony raduje mnie to bardzo. Dlaczego? Bo to właśnie wtedy ludzie najbardziej się starają, przygotowują wspólne potrawy, robią prezenty i stale kombinują, jak zaskoczyć kogoś bliskiego. Mam też wrażenie, że ludzie w tym okresie są bardziej serdeczni i uśmiechnięci.

Za wspólne posiłki i pyszne potrawy –
Bo nie ukrywajmy, jak myślimy Święta to w dużej mierze na pierwszą myśl przychodzi nam – jedzenie. Wspólne posiłki przy jednym stole, cała masa pysznych potraw i zapachy roznoszące się po domu są ekstra. Bo kto nie lubi jeść? W tym czasie każda dieta się chowa.

Za dawanie i otrzymywanie prezentów –
Bo kto nie lubi ich otrzymywać? A ja w dodatku uwielbiam też je dawać! Co roku staję na głowie aby zaskoczyć bliskich jakimś niesamowitym podarunkiem. Nie lubię prezentów „na odczep się”, aby tylko odbębnić, coś kupić i dać, bo w końcu ten ktoś też mi coś da. To bez sensu. Dla mnie prezent musi mieć duszę i przesłanie, ma spełniać marzenia, radować i cieszyć. Kiedy ktoś odpakowuje prezent ode mnie i widzę, że naprawdę z niego się cieszy, to czuję się jak prawdziwa pomocnica Świętego Mikołaja. A już od dziecka pragnęłam takową być. :)

Za pierniczki –
Po prostu za pyszne pierniczki, które w tym okresie dla mnie nie mają aż tylu kalorii. Okej? :)

Za kolędowanie –
Bo to jedyny okres w roku, w którym nie wstydzę się śpiewać poza granicami mojej kabiny prysznicowej. Powiedzmy, że talentem wokalnym los mnie nie obdarował, ale w trakcie Świąt mam to zupełnie gdzieś. Także kolędowanie – bez znaczenia na talent – jest super!

Za jarmarki i sklepy z pierdołkami –
Dlatego, że ja jestem taką sroką. Uwielbiam wszystko co się świeci i błyszczy, a przecież w Święta wszystko się świeci i błyszczy dwa razy mocniej. Uwielbiam te drewniane i ozdobione stoiska z jedzeniem, bombkami czy skarpetkami w reniferki. Uwielbiam przebranych Mikołajów chodzących po ulicy, kolędników, światełka i karuzele. W tym momwncie w każdym większym mieście w Polsce to mamy. Nie skorzystać z tego to grzech!

Za Świąteczne filmy i Kevina –
W szczególności za Kevina! Który dla mnie już jest takim symbolem Świąt Bożego Narodzenia. Nawet jeśli wychodzi już nosem i uszami, bo wszyscy znamy go na pamięć. Dla mnie w Święta musi lecieć obowiązkowo, nawet gdzieś w tle podczas przygotowań do Wigilii. To taka klasyka, której nie da się nie kochać. To przecież tradycja!

Za muzykę –
Która moim zdaniem w tym czasie jest najmagiczniejsza na świecie. Pierwsze usłyszane „Last Christmas” czy „All I Want For Christmas Is You” zawsze przyprawia mnie o gęsią skórkę na ciele i podrygi nóżki.

Za choinkę –
Która jeszcze bardziej pozwala poczuć ten magiczny czas i robi przegenialną atmosferę w domu.

Za opowieści o Świętym Mikołaju –
I za ten okres dziecięcy, do którego chociaż na chwilę możemy się cofnąć – zwłaszcza, kiedy same mamy już te dzieci. Opowiadanie historii o brodatym Panu w czerwonym ubraniu, który wchodzi kominem niesie ze sobą dużo radości i ciekawości, w dodatku kombinowanie z podrzucaniem prezentów, wypatrywanie pierwszej gwiazdki itd – to jest coś naprawdę pięknego. Ten kto ma dzieci w 100% mnie zrozumie. :)

Za świąteczne piżamki i skarpetki –
Które już same w sobie są super. To moje główne stylizacje po domu! Ale kiedy dorzucimy do tego renifery, bałwany, śnieżynki i choinki to powstaje z tego turbo hiper super stylizacja. Taka klimatyczna! :)

Za to, że to właśnie wtedy dzieje się prawdziwa magia –
Święta w pewnym stopniu zmuszają nas do refleksji. Podsumowujemy nasz dotychczasowy rok i rozmyślamy o nowym. Jesteśmy wtedy też łagodniejsi, odpuszczamy wiele złych rzeczy, przepraszamy i wybaczamy. Uważam, że to najlepszy okres aby móc coś zmienić w swoim życiu lub naprawić relację z pewnymi ludźmi. Jest to też idealna okazja aby więzi rodzinne jeszcze bardziej móc ze sobą zacieśnić. Jest to jedyny okres w roku, który tak mocno może mieć na nas wpływ. Dla mnie to właśnie podczas tych Świąt dzieje się prawdziwa magia. Dlatego warto wyczekiwań na nie, aż calusieńki rok…

I właśnie za to wszystko tak bardzo kocham Święta. Rodzina, wspólnie spędzony czas i różne refleksje, choinka, kolorowe światełka, prezenty i po prostu czysta magia… Czujecie ten klimat? Mam nadzieję, że z naszym Świątecznym, rodzinnym filmikiem z Bożonarodzeniowego Jarmarku jeszcze bardziej się wczujecie. Zapraszam Was do oglądania. ♡