Search here...
TOP
Budowa domu

Dwa najbardziej absurdalne pytania, które są nam zadawane na temat budowy dużego domu za miastem

Budowa domu to chyba jedno z najcięższych wyzwań, których się podjęliśmy. Za tym wszystkim ciągnie się masa wysiłku, pracy i wyrzeczeń. Każdy dzień na polu boju zaskakuje na nowo, a moim nowym odkryciem jest fakt, że terminowość w budowlance po prostu… nie istnieje. Niemniej jednak, spełniamy marzenia, jesteśmy podekscytowani tym wszystkim i cieszymy się z każdej cegiełki, która powstaje. I już teraz jesteśmy przekonani, że decyzja o budowie dużego domu za miastem to był dobry pomysł. Chociaż nie każdemu tak się wydaje…

Odkąd tylko zdradziłam Wam, że uciekamy za miasto (bo dokładniej 20km od Poznania), a nasz dom będzie miał niecałe 200m2, to posypała się lawina opinii, teorii i pytań – dwa tak często się przeplatały, i moim zdaniem są tak absurdalne i głupie, że postanowiłam na nie odpowiedzieć z mojego punktu widzenia.

Po co Wam tak duży dom? Przecież dzieci kiedyś dorosną i się wyprowadzą, a Wy na starość sami w nim zostaniecie.

Te pytanie i opinia powtarzała się zdecydowanie najczęściej. Zdałam sobie sprawę, że właśnie panuje taki stereotyp, że nie opłaca się budować dużej powierzchni, bo na przyszłość to się nie opłaci. Okej. Tylko już na samym początku zadajmy sobie jedno ważne pytanie: Ile dla kogo oznacza „duży dom”? Nasz będzie miał niecałe 200m2 powierzchni użytkowej, i to bez garażu, i dla mnie taka powierzchnia jest zupełnie optymalna, fajna i wystarczająca. Moim zdaniem najlepszy metraż na budowę domu to w granicach od 150m2 do max 300m2 + garaż. Co dla kogoś może być to olbrzymim kosmosem lub małą klitką. Ale nie mnie to oceniać, bo ja za kogoś gdzieś mieszkać nie będę. Dany metraż ma odpowiadać danej rodzinie, tak aby była z niego zadowolona i w pełni go użytkowała. Więc narzucanie komuś, że ma za duży lub zbyt mały dom jest naprawdę słabe.

Kolejna sprawa to „fakt”, że kiedyś zostaniemy w tym… dobra niech już niektórym będzie, że „dużym” domu. Więc bez sensu było go tak dużym budować. Szczerze? Planowaliśmy dużą rodzinę i jeszcze nie podjęliśmy decyzji czy zakończyliśmy „produkcję” dzieci, więc właśnie z tego powodu planowaliśmy taki metraż. Czy właśnie na wgląd na starość, która jest bardzo odległa, mieliśmy zrezygnować z marzeń o dużej przestrzeni, oddzielnych pokojach dla wszystkich dzieci i możliwości przyjmowania nawet na całe weekendy bliskich, na rzecz mniejszej powierzchni, która byłaby dla nas lepsza na starość? Bez sensu. Ja wolę żyć tym co jest TU i TERAZ, wolę korzystać z tego co tworzę i mieć większe możliwości – zwłaszcza, że jesteśmy jeszcze młodzi. Chcę aby moje dzieci nawet rowerkami mogły jeździć po salonie, chcę ponad 2,5 metrową choinkę na święta obok kominka, pełną kuchnię gości, własne azyle pokojowe, biuro czy wymarzoną garderobę. Nie będziemy rezygnować z własnych, wspólnych marzeń, bo to za kilkadziesiąt lat będzie niepraktyczne.

I kolejny hit, który w tym temacie usłyszałam – Lepiej zbudować mniejszy dom, a dzieciom kupić małe mieszkanka na start w dorosłość. Serio? Ja jednak wolę zapewnić najwspanialsze dzieciństwo moim dzieciom w domu, którego właśnie budujemy i w którym będziemy budować wspomnienia na całe życie. A tych wspólnych lat w tym domu będzie naprawdę mnóstwo! Nasze dzieci chcemy tak wychować, aby były na tyle ambitne i pracowite, że same będą mogły sobie pozwolić kupić mieszkanie czy może od razu postawić dom. My im w tym pomożemy, to oczywiste, ale już kiedyś o tym wspominałam – nie chcę dawać im od razu ryby, chcę dawać wędkę i dopiero uczyć łowić.

Także obecny dom jest dla nas optymalny, jest naszym spełnieniem marzeń i cieszymy się, że nasze dzieci będą mogły w nim dorastać. A jeśli ta starość okaże się faktycznie dla nas tak mało łaskawa i nasz dom okaże się dla nas już za duży, to wtedy będziemy się martwić co dalej. Czy podzielimy go między dzieci, sprzedamy i wybudujemy nowy, już mniejszy? To się okaże. Może jeszcze wyjdzie taka sytuacja, że po drodze wybudujemy kolejny. Z tym nigdy nie wiadomo! Nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość – dla nas najważniejsze jest TU i TERAZ. :)

Czy nie uważacie, że dzieci mogą Wam mieć za złe, że wyprowadzacie się za miasto?

Te pytanie utkwiło mi w głowie, ponieważ było zadane przez moją czytelniczkę, która ma „żal” do własnych rodziców, że wybudowali się poza miastem i tam spędziła 20 lat swojego życia. Jak sama tłumaczyła – wolała mieszkać w bloku, gdzieś w centrum samego miasta, bo nie chciało jej się pomagać mamie w ogrodzie i była zła, że zawsze była ostatnia z dojazdem do koleżanek aby mogły sobie wyjść do kina czy na imprezę… Nie wiedziałam jak to skomentować, naprawdę. Mi ręce opadły, ale okej, szanuję jej opinię i odczucia. Mimo wszystko mam nadzieję, że nasze dzieci trochę inaczej uda nam się wychować i będą wdzięczne za to wszystko co dla nich robimy.

Wyprowadzka za miasto jest tak samo pojęciem względnym, jak przy ocenianiu wielkości domu. My nie uciekliśmy na wieś, tylko do mniejszej miejscowości, która jest oddalona o 20km od dużego miasta i która stale prężnie się rozwija. Są tu między innymi szkoły, sklepy, sale sportowe, lekarze, kawiarnie i naprawdę dobra komunikacja, która raz dwa dojeżdża do centrum Poznania. Czyli psy dupami nie szczekają. :) Jest tu dużo rodzin z dziećmi i zapewne Pola z Maksem nawiążą z kimś fajne relacje na miejscu. A największym atutem jest fakt, że jest ty przedszkoli od wyboru i są aż dwie szkoły pod samym nosem, do których dzieci będą uczęszczały aż do momentu gdy zaczną wkraczać w dorosłość i będą mogły zrobić sobie te prawo jazdy. Nie ma dojeżdżania gdzieś specjalnie i tułania się pociągami. Więc zastanawiam się, za co te dzieci mogą mieć do nas żal? Za to, że budujemy dom z myślą o nich? Że chcemy aby miały ogród i perspektywy fantastycznego i beztroskiego dzieciństwa blisko natury? Że mamy takie prace, że możemy spędzać z nimi dużo czasu i nawet wozić o każdej porze dnia i nocy, gdzie tylko sobie zapragną? Jeśli mieliby mieć do nas jakikolwiek żal, to już sami w przyszłości to sobie wyjaśnimy. Mimo wszystko, mam nadzieję, że będzie inaczej… Ja dla przykładu od urodzenia jestem miastowa, a dopiero z dala od niego znalazłam swoje idealne miejsce i azyl. Więc jak widać, miasto nie jest dla każdego.

Powyższe zdjęcie jest idealnym obrazkiem, który jeszcze bardziej mnie przekonuje, że to wszystko to była dobra decyzja.♡

«

»

30 KOMENTARZE

  • Avatar
    Klaudia

    Fajny tekst, daje do zrozumienia, że ludziom nie dogodzisz nawet jeśli nie jest to ich interes ;) nie rozumiem jak ktoś może mówić, że dom jest za duży, czy za mały, za blisko miasta, za daleko.. a pewnie komentują to osoby, które mają 50 metrowe mieszkanie na blokowisku, gdzie słychać jak 3 piętra wyżej sąsiad śpiewa pod prysznicem. Ja np mieszkam w mieście od ok 3 lat, a jestem wiejska dziewczyna ;) i nie wyobrażam sobie mieszkania na dłuższą metę w mieście, i w najbliższej przyszłości planuje kupno lub budowę domu ale nie będę innych uświadamiać, że życie w mieście to jest be i mają myśleć tak, jak ja ? Życzę Wam dużo szczęścia i powodzenia! Jesteście super rodzinką i lubię Was oglądać :)

    • Zatrzymując czas
      Zatrzymując czas
      AUTOR

      Jeśli ktoś lubi takie blokowiska i śpiewających sąsiadów to też super – to domownik ma być zadowolony z miejsca w którym mieszka. Całej reszcie nic do tego. ?

  • Avatar
    Haha

    Jak zwykle post o niczym.. Nuda nuda i nuda. Ciągle tylko budowa domu

    • Avatar
      Sisi

      Dla Ciebie o niczym, a dla mnie i wielu o czyms. Czytam tego bloga od dawna i teraz tak naprawdę najbardziej mi się podoba. Może dlatego że sama jestem na etapie może nie budowy domu ale generalnego remontu starszego który kupiliśmy więc temat budowy jest mi bliski i z ciekawością go czytam. Jestem bardzo ciekawa jak urzadzisz przestrzeń w domu. Tematy rodzinne też są mi mega bliskie bo sama planuje założyć rodzinę i uwielbiam posty z twoimi dziećmi. Chętniej wchodzę na posty o dzieciach, domu czy jak to nazwała koleżanka wyżej o niczym niż w posty o stylizacji. Pozdrawiam:)

    • Avatar
      Dominika

      Jeżeli takie posty Cię nudzą to po co wchodzisz na bloga?

    • Avatar
      Ania

      W takim razie po co wchodzisz na jej bloga?? Jeśli się nie podoba to czytaj teksty, które są dla Ciebie bardziej wartościowe. Ludzie powinni czytać to co ich interesuje skoro czytasz ten teka to jest ku temu jakiś powód, a skoro go krytykujesz to znaczy ze sama nie wiesz czego chcesz !!

    • Avatar
      Ola

      Jesli komus nie odpowiada tekst autorki to po co czyta i obserwuje bloga. Mam wrazenie ze to czysta zazdrosc. Dla mnie jestescie wspaniala rodzina pelna milosci i szacunku do siebie. Zycze Wam jak najlepiej. Serdecznie pozdrawiam

  • Avatar
    Monia

    Uważam, że nie musisz się nikomu tłumaczyć z tych pytań :) To Wasze życie i nikomu nic do tego

    • Zatrzymując czas
      Zatrzymując czas
      AUTOR

      Nie musiałam, ale chciałam. :) Stworzyłam ten wpis po rozmowie z koleżanką, która teraz bardzo żałuje, że mieszka w bloku, bo wcześniej właśnie przez opinie innych, nie miała odwagi walczyć o marzenia a dom, bo kto to obroni, posprząta i co zrobi na stare lata. To był mój impuls właśnie aby wyjaśnić to wszystko i stworzyć ten post ??

  • Avatar
    Michasia

    Hej, ja również jestem zdania, że każdy robi jak uważa za słuszne i nic innym do tego? Co do metrażu argument z kupnem mieszkania nawet do mnie przemówił, bo nieruchomości to zawsze dobra inwestycja? Rozumiem też Twoje zdanie, zwłaszcza fragment o starości był bardzo trafiomy ? Jedyne co mi w tekście przeszkadza to błędy językowe- może przed publikacją warto przeczekać tekst jeszcze dwa-trzy razy i upewnić się, że wszystko jest idealnie. To są małe chochliki, ale trochę utrudniają cały odbiór?

  • Avatar
    Ana

    Jestem z moim już-prawie-mężem na etapie szukania mieszkania. Mieszkam całe życie w mieście, ale skłaniam się ku lokalizacjom właśnie odległym od centrum. Tam czas płynie wolniej :) a i mnie gdzieś ten zgiełk miasta na dłuższą metę przytłacza. Po latach harówki marzę o filiżance kawy wypitej w moim wymarzonym ogródku w szeregowcu ;) a że sąsiad blisko to albo sobie tuje postawię albo będzie żywopłot. Niestety, mam w swoim gronie takie dwie „panny dobra rada” i nie jest łatwo odpierać ataki personalne. Cóż, nie dogodzisz, każdy ma inną wizję TWOJEGO życia ;)

  • Avatar
    Ola

    Angelika kochana nie musisz się wszystkim tłumaczyć dlaczego co i jak przecież to twoje życie to tobie ma być wygodnie. To ty za wszytsko bierzesz odpowiedzialność. Nie przejmujmy się opiniami innych bo same wiemy jakie są niektóre. Życie jest piękne , to ty spełniasz swoje marzenia i tylko swoje. Często piszesz o dystansie Poprostu się tego trzymaj. Powodzenia

  • Avatar
    pogmatwany wredulec

    Angela, co do drugiego pytania… Hmmm trochę rozumiem tą czytelniczke, nie oceniajmy jej. Ja sama mieszkalam na wsi i do każdej szkoły musiałam dojeżdżać a były tylko autobusytrzy razy dziennie. W szkole średniej na żadną imprezę nie mogłam iść bo istatni autobus powrotny btl o 17… Chyba że rodzice mnie odebrali… Fakt jest że wy mieszkac będziecie w miasteczku nie na wsi. I wierzę że dzieci będą tam szczęśliwe. I kibicuke Wam cal serduchem! Co jednak nie zmienia faktu że trochę rozumiem Twoją czytelniczke
    PS: duże znaczenie ma też to z jakiej się jest rodizny, ja mimo utrudnien moglam liczyć na pomoc rodziców choć wiadomo nie zawsze i wtedy pojawiały się złości na to że mieszkam gdzie mieszkam….ale ja mieszkałam na typwej wsi z krowami i konmi ;) a nie w rozwijajacym się miasteczku. ???

  • Avatar
    Jjjj

    2 dzieci już macie wiec niech każdy ma 2 dzieci plus małżonka to dom się przyda na święta wakacje itd ? my mamy na razie 1 dziecko dom 160m2 i ile tez się osluchalam na co tyle pokoi… według mnie każdy buduje jak uważa i jak mu pasuje. A dzieciom według mnie ważniejsze jest pokazanie zeby być ambitnym i dążyć do osiągnięcia celów niż podawać na tacy wszystko (oczywiście nie mowie zeby nie pomoc bo to w końcu nasze ukochane dzieci).

  • Avatar
    marta

    szczerze zazdroszczę budowy domu ;) chyba coś źle zrobiliśmy z mężem, że uczciwie pracujemy, odkładamy pieniądze, a raczej nigdy nas stać nie będzie… może trzeba było zostać blogerem ;)

    • Zatrzymując czas
      Zatrzymując czas
      AUTOR

      Mogliście zostać lekarzami, strażakami, marketingowcami, blogerami, kucharzami czy tylko kim sobie zapragniecie. Każda praca to praca (nawet bycie blogerem) i to tylko od nas zależy jak ją wykorzystamy i w jaki sposób pokierujemy własną karierą. Czy pracując u kogoś czy może tworząc coś własnego. ? Trzymam kciuki abyście z mężem również spełniali swoje marzenia ?

      • Avatar
        Kate

        Angela, nie bądź taka naiwna. Nie każdy mógł w życiu zostać tym kim chce, życie się różnie układa i wbrew temu co tutaj ciągle gadasz NIE WSZYSTKO jest w naszych rękach, jest masa sytuacji, na które człowiek wpływu nie ma.

  • Avatar
    Ola

    A ja mam 22lata i właśnie wyprowadziłam się od rodziców, którzy mieszkali w samym Poznaniu i miałam wszystko pod nosem, do mieszkania mojego chłopaka w szeregowcu. Jest dalej, dużo dalej szczególnie jeśli chodzi o dojazd na uczelnie, która mam dokładnie na drugim końcu poznania. Wyprowadzka po za „centrum” to kwestia przyzwyczajenia się i organizacji. Moim zdaniem to była najlepsza decyzja jaka podjęłam. Wracam z zatłoczonego Poznania, jeszcze bardziej zatłoczonym autobusem, na obrzeża Lubonia. Wysiadam i jest cisza, spokój. Nawet czasem słychać koguta w oddali. Dla rodziny z dziećmi to też świetna decyzja. W obecnych czasach jak patrze na mojego brata który spędza całe dnie przed XBOXem czy komputerem to uważam że dom z ogrodem od małego jest świetnym rozwiązaniem, ogród i ładna pogoda az same proszą o spędzenie czasu razem na świeżym powietrzu. Życzę Ci powodzenia i szczęścia!

  • Avatar
    Justyna

    Z metrazem jak najbardziej się zgadzam, to wybór każdego jaki chce mieć dom I jaki ma być jego metraż. Aczkolwiek rozumiem wypowiedź Twojej czytelniczki (btw w tym przypadku odbieram Twoja wypowiedź jako bardzo ironiczną). Od zawsze mieszkam w miasteczku 30 tyś mieszkańców, do Krakowa mam 20km i bardzo się cieszę że mieszkam w bloku w centrum. Przez wadę wzroku nigdy nie będę mogła mieć prawa jazdy więc jestem uzależniona od autobusów i pociągów. W wioskach obok autobusy jeżdżą raz na godzinę. Nie wyobrażam sobie siebie w domu gdzie trzeba 2 kilometry pokonać na nogach do przystanku. Jak tu nawet zakupy zrobić i potem to nosić wszystko. ?

  • Avatar
    Megi

    Post niby zwykły, lecz pokazuje ciekawe spojrzenie na sprawę. Myślę, że co niektórym da do myślenia. Ja zdecydowanie podzielam Twoje zdanie. :)

  • Avatar
    Anka

    Doskonale rozumiem ten temat. My aktualnie budujemy dom 160m2 I ja sama sie zastanawialam czy Nie za duzo te 5 pokoi przy zaledwie dwojce dzieci (kto to bedzie sprzatal? ?) Ale tak jak mowisz – tu chodzi o spelnianie marzen. Btw marzenia mamy podobne ? Z ta choinka, Kominkiem I garderoba ? Niestety niektorzy ludzie po prostu Nie rozumieja, ze kazdy ma inne marzenia I ma prawo I dodatkowo chce! je spelniac. Zycie mamy tylko Jedno. I jesli ja mam ochote I mozliwosci na dom 160m2 to Nie powinno byc to niczyim zmartwieniem. Takze tego typu pytaniami I komentarzami sie Nie przejmuj.
    Ps. Ja rowniez jestem ciekawa Twojej aranzacji domu. Nasz dom ma byc gotowa do wykanczania (odbieramy dom w stanie Surowym ‚pod klucz’) w lipcu I z jednej strony Nie moge sie doczekac, a z drugiej jestem przerazona! I to Nie finansami a iloscia wyboru! Takze zycze i Wam I sobie powodzenia ?

  • Avatar
    Agata h

    Wasze 200m będzie idealne przy 2 dzieci! Jest przestrzeń do zabawy, odpoczynku i wszystko wydaje się poukładane i na miejscu, wbrew pozorom nie ma „bałaganu”. Gdy natomiast przyjeżdzają znajomi, rodzina, to dom wydaje się za mały. A wierzcie mi miło jest skupiać u siebie ludzi, którzy po prostu u nas odpoczywają, tez kilkanaście kilometrów od dużego miasta! A dla dzieci to instny raj! Posiłki na tarasie, gra w piłkę na trawie, na której nie spotkamy zagrożenia w postaci szkła czy innej rzeczy.. w pobliżu las, przechadzki i wycieczki rowerowe i odpoczynek od zgiełku każdego dnia! Wyobrażacie sobie mieć choć chwile wakacji codziennie? A tak właśnie jest poza miastem wśród zieleni;)

  • Avatar
    Olaa

    Hej.. Zupełnie nie rozumiem jak ktokolwiek może aż tak ingerować w życie innych. Mnie samą denerwują komentarze rodziny dotyczące mojego domu rodzinnego. Sami sprzedali dom na wsi i przeprowadzili się do mieszkania w mieście do którego dojazd zajmował im ok 10minut. A nas pytają po co nam ten duży dom, ile to zachodu ze sprzątaniem i utrzymaniem. Tak jakby nie potrafili uszanować, że my ten dom i ogród kochamy. Nie sprawia nam trudności dbanie o niego, bo to nas po prostu cieszy. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym go sprzedać.. I zamienić na najpiękniejsze mieszkanie gdziekolwiek indziej

  • Avatar
    Angelika

    Nie przejmujcie się tym co mówią inni :) Ja podziwiam Wasz zapał do budowy swoich czterech kątów :) Życzę Wam powodzenia i już nie mogę się doczekać aż się wprowadzicie ;)

  • Avatar
    Adrian

    Nie przejmujcie się tym, co inni piszą. Róbcie swoje, a Wasz dom jest super gratuluję!

  • Avatar
    Ela

    Przepiękne zdjęcia – Mały wygląda jakby był wklejony :)

  • Avatar
    Anna

    Miło się patrzy na taki wpis i na prawdę bardzo inteligentnie napisany, właśnie z miłości do swoich dzieci i perspektywy z ich przyszłością. To wszystko zależy od nas jaką przyszłość damy dzieciom. Ja np. mieszkam na wsi na prawdę gdzie psy dupą szczekają, jest 8 domów na krzyż i do tego brak chodnika, ale powoli się tu odnajduję i ja jestem z tych miastowych, co pracuję w mieście, syna codziennie dowożę do miasta do żłobka, oboje z mężem jesteśmy mobilni i zaradni, więc i nasz syn również będzie :) wszystko kwestia dobrej organizacji z perspektywą na dobre wychowanie. Chociaż co mogę powiedzieć do terminowości podczas budowy, ja nie mam jakiejkolwiek opinii o terminowości, ponieważ dom zbudowaliśmy z mężem sami, własnymi rękoma, jedynym fachowcem jaki się pojawił i spieprzył sprawę to hydraulik…. który poprawiał wszystko :)
    Jednak budowa to ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny, wyrzeczenia od podstaw, ale dzięki temu dzisiaj mamy po prawie 30-ści lat i brak kredytu na głowie, czystą kartę, dom, pracę i wspaniałą rodzinę. Dla chcącego nic trudnego, wystarczy myśleć, chcieć, walczyć i realizować swoje marzenia. Każdy wybiera gdzie chce mieszkać, dzisiaj świat, ludzie i perspektywy się zmieniają i na prawdę to nie problem, jeżeli mój syn zechce mieszkać w mieście, to zrobimy tak z mężem, aby mieszkał w mieście, a może to na odwrót na starość ja z mężem pójdę do miasta, a syn założy rodzinę w domu, który zbudowaliśmy ?? Nie wiem… żyjemy tu i teraz i jesteśmy szczęśliwi :) Pozdrawiam Cię ciepło !!! a dom jest super !

  • Avatar
    Magda

    Całkowicie się zgadzam! Z Mężem jesteśmy na podobnym etapie budowy domu (sądząc po zdjęciach) i też nasze gniazdko stanie na peryferiach miasta :) Nasz metraż również to niecałe 200m2 i jest to dla nas przestrzeń w sam raz. Nie warto słuchać opinii innych, bo w końcu Wy będziecie mieszkać tam, a nie reszta świata. Dobrze, że postawiliście na swoim, a dzieciaczki będą miały cudowne dzieciństwo <3

  • Avatar
    Jakub

    Właśnie trafiłem na waszego bloga. Super wpis. Powodzenia w budowie domu.

  • Avatar
    Michał

    To teraz ja z doświadczenia – trochę inne spojrzenie na to, żeby nie było tak słodko.

    3 dzieci, dom wybudowany 200 m2 8 lat temu.
    Też na początku mieliśmy takiego powera, ale teraz, po 8 latach….

    Syn wyprowadził się na studia, raczej już do nas nie wróci. Córki za ok. 4 lata też pójdą na studia, są przebojowe, na pewno będą chciały się usamodzielnić….

    Do tego nie wyrabiamy już z obróbką, sprzątaniem tak dużej powierzchni, mimo że dom ma 8 lat to i tak zawsze coś przy nim trzeba poprawić. Nie mówiąc o ogrodzie. Z czasem człowiek zaczyna się stawać coraz bardziej leniwy.

    Dlatego z pełna świadomością dom sprzedajemy w tym roku (póki jeszcze jest stosunkowo nowy i trzyma wartość) i budujemy drugi dom parterowy – dwa razy mniejszy (96 m2), na tzw., starość (choć dopiero mamy 45 lat ;-). Działka 400 m2 w centrum miasta.

    Po prostu zaczęliśmy sobie siebie wyobrażać za 10 lat w tym wielkim pustym domu, który trzeba sprzątać i utrzymać, którego stajesz się powoli zakładnikiem, bo każdy wyjazd to stres, czy coś się nie stanie, czy sąsiedzi dopilnują.

    To tak z kompletnie innej perspektywy spojrzenie ;-)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

INSTAGRAM @ZATRZYMUJACCZAS