Instagram

Parenting

Moje postrzeganie dzieci, przed i po zostaniu mamą

Lip 3, 2018

Nie wiem czy wiecie, ale zanim zostałam mamą dorabiałam sobie jako opiekunka. Z dziećmi miałam dużo styczności i w sumie od zawsze towarzyszyły one gdzieś w moim życiu. Niemniej jednak, miałam o nich zupełnie inne zdanie niż mam teraz, odkąd właśnie zostałam mamą. To właśnie dzieci zmieniły mój tok myślenia, postrzeganie i podejście do pewnych spraw, a największym moim zaskoczeniem były właśnie one same.

Kiedyś macierzyństwo kojarzyło mi się z brakiem wolności i końcem własnego życia, a mimo wszystko świadomie zdecydowałam się podjąć ten krok. Tyle się nasłuchałam, ludzie mnie straszyli, że macierzyństwo zapewnia koniec życia, koniec wakacji, imprez, samorealizacji i generalny koniec wszystkiego – zwłaszcza w tak młodym wieku. To była największa brednia, którą mi wcześniej wmawiano, ale która na tamte czasy, niestety wpłynęła na mój tok myślenia. Teraz wiem, że dzieci nie są żadnym ogranicznikiem tylko my sami nim jesteśmy. Jeśli wmówimy sobie, że przez dziecko czegoś nie mogę zrobić czy czegoś osiągnąć, to zapewne tak będzie. Sami te dołki sobie kopiemy. Dlatego ja, jednak wolę mówić sobie inaczej – to ci najmniejsi są moim motorkiem napędowym i największą mobilizacją do działania. Nie wiem jak Wy, ale ja jakoś potrafię znaleźć przy Poli i Maksie czas dla siebie, czas na pracę, samorealizację, a nawet wyjście do kina czy knajpy. Latamy też na wakacje i są to najlepsze wakacje w naszym życiu. Więc gdzie ten ogranicznik?

Kiedyś dzieci kojarzyły mi się z czymś bardzo absorbującym, zwłaszcza wtedy gdy byłam nianią. Myślałam, że życie mam cały czas tak wygląda, że te mamy siedzą i „nic nie robią”, tylko zajmują się dzieckiem i jego życiem, bo jest tak bardzo wymagające. Karmienie, bawienie, sprzątanie, ogarnianie i tak w kółko – zero czasu dla siebie. Tutaj wprowadziła mnie w błąd ta rola niani, w końcu ta praca na tym polega, więc nic dziwnego, że opiekunka zajmuje się na 100% tylko swoim podopiecznym. Muszę przyznać, że to mnie mogło zmylić i trochę zniechęcić. Teraz, już z perspektywy czasu widzę, że dzieci są również samowystarczalne. Nie trzeba cały czas ich zabawiać, chodzić za nimi krok w krok, wmuszać jedzenia lub na okrągło pytać, czy czegoś chcą – bo jeśli czegoś chcą to jakoś zakomunikują to same. I wbrew pozorom, dzieci również nudzą się rodzicem i szukają innego obiektu zainteresowania.

Kiedyś bałam się wielu pomysłów i ruchów dzieci. Chociaż nie. Może nie bałam się, ale zaraz podnosiło mi się ciśnienie, gdy widziałam jak się bawią w mało bezpiecznych miejscach (czyt. wysoki plac zabaw, drabinki, trzepak itd), jak biegają z lizakiem w buzi czy idą same blisko ulicy. To takie głupie przykłady, ale jednak nie mogłam przewidzieć co one zrobią i zaraz w głowie miałam czarny scenariusz. Odkąd zostaje się mamą ten czarny scenariusz nie znika, ale daje dużą ulgę „nauka własnego dziecka”, w której poznajemy je na tyle, że plus/minus możemy przewidzieć jego zachowanie.

Kiedyś myślałam, że małe dziecko nie rozumie zbyt wiele i w wielu przypadkach to co mówiło traktowałam z przymrużeniem oka, lub nie zwracałam uwagi na to, co sama mówiłam w jego obecności. To był mój największy błąd, a równocześnie zaskoczenie i odkrycie życia. Dzieci nie są bezmózgimi amebami, bo one rozumieją więcej niż nam dorosłym się wydaje – nawet te kilkulatki. Najmniejsi chyba stale będą mnie zaskakiwać i bez końca uczyć czegoś nowego. Odeślę Was do TEGO wpisu, bo tutaj wyczerpałam temat na maxa. :)

Kiedyś uważałam, że dzieci tylko stale brudzą, bałaganią i brzydko pachną. Może to zabrzmi śmiesznie, ale naprawdę tak myślałam. :) W końcu niemowle stale ładuje do pampersa, a starsze dzieci latają po dworze, od rana do wieczora i tarzają się w trawie w niewiadomo czym. W dodatku domy i mieszkania osób, które są rodzicami, zawsze wyglądały jakby przeszedł przez nie huragan czy tsunami. Więc jak to było? Tak po części nadal jest, dzieci bałaganią i to strasznie, ale jeśli o nie same chodzi – one są najsłodsze na świecie! Noworodki mają pięknie pachnące główki (dziwne zjawisko, prawda? Tego zapachu nie da się podrobić), a te starsze, nawet ubrudzone lodem wyglądają mega uroczo. W dodatku teraz jest tyle wszystkiego dla tych najmniejszych, że nawet najzwyklejszy balsam czy krem sprawiają, że rozpływam się gdy przytulam Polę i Maksa i czuję ten boski zapach. Takim przykładem jest Nivea, marka kosmetyczna, której sama używam od niepamiętnych czasów, a obecnie używają ją moje dzieci – zawsze i wszędzie! A w szczególności teraz, podczas naszych przeróżnych letnich wypadów, gdzie o odparzenia pieluszkowe nie jest trudno. Śmiało mogę przyznać, że dla mnie zapach Nivea to zapach dzieciństwa. ♡

Wiecie co, to wszystko jest takie dziwne, szalone i skomplikowane równocześnie. Człowiek niby boi się, tyle rzeczy widzi i wie, a jednak wariuje i decyduje się świadomie podjąć ten krok bez odwrotu – zostać rodzicem. Wychodzi na to, że żaden rodzic nie jest zdrowy na umyśle. No innego wyjścia nie widzę! :)

  • Reply
    S.
    Lip 3, 2018 at 20:02

    Zgadzam się absolutnie z każdym słowem . Amen.

  • Reply
    Ania
    Lip 3, 2018 at 21:33

    Niestety dziecko dziecku nierówne. Nie każde jest samowystarczalne. Jak dołożymy do tego chorowanie co drugi tydzień, bo znowu przynosi chorobę ze żłobka,a my musimy kombinować co zrobić z pracą, to już w ogóle robi się mega ciężko. Czasem przez miesiąc nie maluję paznokci, bo nie mam chwili. Ale nie narzekam, kiedyś będzie lepiej ;)

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Lip 3, 2018 at 22:06

      Ale to są gorsze chwile, które miewa każdy. To okres przejściowy, a nie koniec życia, jak to niektórzy twierdzą 🤭

  • Reply
    nikt ważny
    Lip 4, 2018 at 00:06

    A ja powiem tak, dziecko zmienia życie i w niektórych przypadkach jest ograniczeniem bo nie każdy ma na tyle dobrą sytuację finansową, żeby starczyło na imprezy i podróże, czy chociażby kosmetyki i ciuchy. Pojawia się dziecko i budżet się dzieli. A pomoc dziadków nie jest dla każdego możliwa. Angeliko powiedz samotnej matce, żyjącej za 1600 miesięcznie, że sama sie ogranicza

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Lip 4, 2018 at 14:13

      Może zabrzmi to źle i kilka osób mnie zlinczuje, ale odpowiedzmy sobie na dwa ważne pytania:
      – Dlaczego samotna matka jest samotna?
      – Dlaczego ktoś decyduje się na dziecko jeśli ledwo wiąże koniec z końcem? Dla mnie to nieodpowiedzialne!

      Ale… znam życie i wiem, że czasem dzieją się sytuacje, która nas przerastają i są niezależne od nas samych. Wiem też, że w 80% przypadkach jesteśmy kowalem własnego losu. Jedna kobieta ma 4 dzieci – każde z innym i polega tylko na 500+, a inna kobieta starała się z mężem o dziecko latami, ale ich związek po jego narodzinach już nie przetrwał. Życie pisze różne scenariusze, ale nikt nie wmówi mi, że dziecko jest ogranicznikiem – nawet dla samotnej matki żyjącej za 1600zł miesięcznie. Dosłownie nikt! Dużo się naoglądałam i motywuję się walecznymi kobietami, które nawet bez dachu nad głową z maluszkiem pod pachą osiągnęły dużo.

  • Reply
    Ula
    Lip 4, 2018 at 00:27

    Miło poczytać i mimo, że dzieci planuje za parę lat to aż jestem ciekaw jak zdanie na temat dzieci zmieni się u mnie :D

    • Reply
      Tatuś córeczki
      Lip 18, 2018 at 18:54

      Statystycznie podejście „dzieciatych” i bezdzietnych do maluchów jest różne, obserwuję to na co dzień. Niedawno popełniłem na blogu wpis o krzyku dziecka, który rodzice są w stanie dość długo wytrzymać, a osoby nieposiadające dzieci najchętniej zamknęłyby się w dźwiękoszczelnej bańce, byle tylko tego krzyku nie słyszeć. Sam też nigdy za tym krzykiem nie przepadałem, ale słysząc go regularnie, musiałem albo oszaleć albo się przystosować, wybrałem to drugie ;) Osoby postronne nie stoją przed takim dylematem, może dlatego bezdzietni znajomi mniej chętnie do nas przychodzą :)

  • Reply
    Ola
    Lip 4, 2018 at 07:14

    Piękny wpis , bardzo prawdziwy i szczery ;). Pozdrawiam

  • Reply
    Katarzyna
    Lip 4, 2018 at 10:53

    Hehe moje dzieci też nie bywają samowystarczalne – też rok różnicy i jest dosłownie bitwa cały dzień o moją osobę :P młodsza 9mcy, starsza niecałe 2latka i dochodzę do wniosku, że to o czym piszesz to nie tylko kwestia wieku, ale też charakteru i usposobienia – widzę, że młodsza mimo wszystko jest bardziej skłonna zająć się czymś sama przez chwilę. Starsza za to od urodzenia uwieszona mojej nogi, mimo zachęcania do samodzielnej zabawy. Czas dla siebie mam jak wyjdę z domu i dzieci z mężem lub babcią zostawię, ale z dwójką takich maluchów to nie takie proste :P

  • Reply
    Maja z fashion-moda
    Lip 4, 2018 at 14:25

    Przeurocze dzieciaki :)

  • Reply
    Gosik
    Lip 4, 2018 at 17:35

    A ja mam pytanie trochę z innej beczki 😊Czy udało Ci się odpieluchować Polcię? Jeśli tak, to jak to zrobiłaś😉? Pozdrawiam serdecznie 😊

  • Reply
    M
    Lip 5, 2018 at 14:32

    Ja nigdy nie lubiłam opieki nad dziećmi, nie zachwycałam się maluszkami. Dopiero zmieniłam myślenie po zostaniu mamą;)

  • Reply
    hanka
    Lip 7, 2018 at 18:01

    bardzo wazny wpis !

  • Reply
    ogrodymontessori.pl
    Lip 20, 2018 at 13:22

    Dobrze jest przeczytać wpis z dwóch różnych perspektyw :)

Leave a Reply

Instagram