Mam 25 lat, a moje priorytety życiowe mogą niektórych zdziwić – podróże po świecie, kariera, imprezy…

Na karku 25 lat, czujemy, że cały świat stoi przed nami otworem. To idealna pora aby po studiach zacząć robić wymarzoną karierę, zacząć podróżować po świecie i zaliczać największe imprezy swojego życia. To idealny czas aby się wyszumieć. W końcu młodsi nie będziemy, a 20 pare lat ma się tylko przez krótki okres w życiu. Co wybierasz?

Może się zdziwisz, ale jestem w tak dziwnym okresie swojego życia, że połowa moich znajomych pozakładała rodziny, a druga połowa tak imprezuje, że nie wie jak się nazywa. :) Teraz, mając te 25 lat, posiadając już dzieci i wymarzony dom w budowie naszła mnie życiowa refleksja – ja chyba zawsze jakoś mentalnie odbiegałam od moich rówieśników. Nie wiem, jak to opisać? Po prostu miałam inne życiowe priorytety niż oni i mierzyłam dalej w sferze marzeń i planów na przyszłość.

Gdyby nie dzieci to nie wiem, co by teraz ze mną było? Może bym studiowała? Może rzuciła wszystko i wyjechała w podróż swojego życia? Otworzyła zupełnie inny biznes lub pracowała w korporacji? Nie wiem, ale wiem jedno…

1

… dzieci otworzyły mi drzwi do życia jeszcze lepszego niż mogłam sobie wymarzyć. I tu nie chodzi tylko o sferę macierzyństwa, a samorealizacji. Odkąd pamiętam, chciałam zostać młodą mamą – kiedy moi znajomi zaciągali mnie na kolejne imprezy, to ja planowałam sobie gdzieś w głowie to wszystko. Nie jarało mnie spontaniczne życie z dnia na dzień, ogromne ryzyko i w sumie jeden wielki fun. Mój instynkt macierzyński już mocno zapukał gdy miałam równe 20 lat, ale wolałam poczekać chwilę aby móc ustabilizować się finansowo – aby nie żyć od 1 do 1 i aby nie martwić się, że na coś w życiu nam zabraknie. Miałam wtedy w głowie plan, miałam wtedy marzenia i cele – zupełnie inne niż ludzie w moim otoczeniu. To był ten taki mały motorek, to była ta motywacja. Priorytetem wtedy stały się pieniądze (na wgląd na to co planuję), dlatego postawiłam wszystko na jedną kartę – odpuściłam sobie studia, aby móc zaraz po szkole średniej pracować i zbudować coś własnego. Częśc z was pomyśli, że brak studiów to coś niedopuszczalnego, ale w moim przypadku to opłaciło się. Owszem, to było bardzo duże ryzyko, ale obecnie, 5 lat później, posiadam własną firmę, która funkcjonuje z roku na rok coraz lepiej. Nie mam szefa nad sobą, nie muszę się o nic martwić i prowadzę biznes bardzo niezależny. Zajmuję się fotografią, blogowaniem i jeszcze kilkoma innymi projektami – czyli wszystkim co sprawia mi przyjemność, satysfakcję i jest moją pasją. Moja pasja stała się po części moją skarbonką i zapleczem na przyszłość. Myślę, że to fajne. A studia? Gdyby nie to wszystko to zapewne bym na nie poszła. Może w przyszłości jeszcze się to zmieni…

Teraz mam dzieci, a moim priorytetem oprócz nich jest również praca i nie ukrywam, dobre zarobki. W wieku 25 lat, ciężka praca, w której pracuję już nie tylko na samą siebie, a na całą rodzinę to mój prioytet. Czy ubolewam trochę na brak studiów? Może trochę, ponieważ dodatkowe wykształcenie zawsze się przyda i lepiej wygląda, ale moim zdaniem własna, niezależna i dobrze działająca firma, która prężnie się rozwija jest jeszcze czymś bardziej satysfakcjonującym niż dyplom. To udaje się nielicznym, zwłaszcza, gdy dochodzi się do tego samemu, na własnym samozaparciu i ciężkiej robocie. W końcu żyjemy w takich czasach, gdzie czasem wystarczy internet, osobowość, oryginalność, pomysł na siebie i samozaparcie – spójrzcie chociażby na kilka czołowych blogerów, Youtuberów i influencerów.

2

Moimi największymi priorytetami życiowymi zawsze była rodzina. Zbudowana od podstaw, w bardzo młodym wieku. Sama miałam ogromne braki w tym temacie więc zależało mi na zbudowaniu czegoś naprawdę wartościowego, prawdziwego i szczerego. Gdy ja już myślałam o dzieciach i stabilizacji, moje koleżanki myślały o kolejnych imprezach, chłopakach i zakupach, a inni rówieśnicy drwili ze mnie i śmiali się np z moich planów wczesnego macierzyństwa czy tego bloga. Ja nie wiem, czy źle dobierałam towarzystwo, czy po prostu miałam pecha, ale zawsze w tej kwestii odbiegałam od innych.

Moim tokiem myślenia jest – lepiej zacząć wcześniej, aby skończyć jeszcze wcześniej i mieć później mnóstwo czasu aby się tym nacieszyć. Nie chciałam zaczynać później. Nie chciałam mieć dzieci, domu i własnego biznesu po 30 lub 40. Chciałam wcześniej, tu i teraz. To był mój priorytet.

3

Czu brakuje mi dzikich imprez? Skłamałabym gdybym zaprzeczyła. Oczywiście, że tak! W końcu młoda jestem i niejednokrotnie dałabym sobie w przysłowiowy „palnik”, aby zakończyć wieczór tańcząc gdzieś na barze i wracając do domu na boso. Imprezy życia zawsze są emocjami, które zapamiętujemy na długo. Ale… ja wiem, że to wszystko co mam jest tego wszystkiego warte, aby na chwilę z tego zrezygnować. Na chwileczkę, ponieważ jak wspominałam wcześniej – wcześnie zaczęliśmy i wcześnie skończymy. Odchowamy dzieci, i kiedy to większość moich znajomych za te dzieci dopiero będzie się zabierać lub będzie siedzieć aktualnie w pampersach to my wtedy sobie odbijemy – ja to wiem. W końcu są rzeczy ważne i ważniejsze, każdy ma inne priorytety.

Czy brakuje mi beztroskich wakacji i podróży? Wcześniejszych nie! Może to dziwnie zabrzmi, ale nasze najlepsze wakacje i podróże zaczęły się w mojej pierwszej ciąży i dopiero z dziećmi. To one właśnie są motywacją aby co roku gdzieś wyjechać, aby zwiedzić kolejne piękne miejsce w Polsce lub jakiś ciekawy zakątek na świecie. Również dopiero teraz, gdy są z nami Pola i Maks, nasze finanse są na tyle ustabilizowane, że możemy pozwolić sobie na to wszystko. Priorytety podróżowania, odkąd ma się rodzinę zupełnie się zmieniają. Teraz chcę się jeszcze bardziej zwiedzać świat i móc to wszystko pokazywać następnemu pokoleniu.

4

Każdy w swoim życiu ma inne priorytety. Jedni chcą iść na studia, zrobić karierę, zwiedzić np Stany i dopiero później zabrać się za dzieci, a inni wolą zbudować coś emocjonalnego, coś czego nie da się kupić i może nie zawsze „pasuje” do danego wieku. Ja dla odmiany patrzę w zupełnie innym kierunku. Postawiłam na najważniejsze wartości, które pragnęłam zbudować samodzielnie chyba od zawsze. Zaczęłam od dzieci, które równocześnie stały się startem i napędem do tego wszystkiego. To one stały się moją życiową inspiracją i motywacją. To dzięki nim zaryzykowałam, zaczęłam wcześnie pracować, aż w końcu udało mi się stworzyć coś własnego. To dzięki nim i walce o lepszą przyszłość, udało nam się wspólnie zacząć budować wymarzony dom i odwiedzać najbardziej upragnione miejsca na ziemi. Wiem, że to dopiero czubeczek góry lodowej i każdy żyje, jak chce żyć, ale ja nie mogłam sobie wymarzyć lepszego rozwoju wydarzeń. To właśnie moje priorytety, kurczowe się ich trzymanie i dążenie do nich sprawiły, że jestem tu i teraz – szczęśliwa i spełniona. Priorytety to takie trochę fundamenty – gdy mamy wartościowe i mocno postawione to możemy zbudować coś na nich naprawdę wielkiego. Ja to właśnie buduję.

5 6 7 8 9

8

RELATED POSTS

29 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Elli

    Lip 30, 2017

    gratuluję że wszystko idzie po Twojej myśli, zapracowalas i zasłużyłas! A jaka prowadzisz firmę jeśli to nie tajemnica?

  2. Odpowiedz

    Izabella

    Lip 30, 2017

    U każdego wygląda to inaczej. Macierzyństwo to ciężka praca. W wieku lat 19. nie było mi w głowie planowanie dzieci, zakładanie rodziny – interesowały mnie tylko wymarzone studia. Teraz, w wieku lat 26. wciąż nie interesuje mnie zakładanie rodziny. Moim priorytetem jest nieustanny rozwój w obranej, wymarzonej dziedzinie. Oczywiście nie zapominam o marzeniach z innego worka, na przykład koncertach (moim marzeniem był koncert Metallici, NIN czy Marilyna Mansona), podróżach (Skandynawia moim rajem) czy nauce języków obcych. Czy to są słabe fundamenty? Dla mnie to szczęście, solidna podstawa mojej motywacji i szczerego uśmiechu. Im więcej zdołam się nauczyć, im więcej wymarzonych krajów zwiedzę, więcej zobaczę pożądanych przeze mnie artystów tym mój apetyt na to jest jeszcze większy. Jeśli miałabym być mamą, chciałabym pomyśleć o tym dopiero za n lat – czuję, że mam czas, a tak szczerze to swoje szczęście widzę gdzieś indziej niż w założeniu rodziny. Słowem, kwestia indywidualna. :)

    • Zatrzymując czas
      Odpowiedz

      Zatrzymując czas

      Lip 30, 2017

      Oczywiście, masz wspaniałe marzenia i plany. :) Najważniejsze to dążyć do WŁASNYCH celów. Ty masz takie, ja akurat inne – nie podważam tego w żaden sposób aby było jasne. Trzymam za wszystko kciuki, bo własna realizacja i szczęście są najważniejsze! <3

      • Odpowiedz

        Izabella

        Lip 30, 2017

        Nie dziękuję, ale wzajemnie! ;)

    • Odpowiedz

      Tyna

      Lip 31, 2017

      To chyba ten blog ;)

  3. Odpowiedz

    Ewa

    Lip 30, 2017

    Czytam i tak myślę że życie nie jest zerojedynkowe… a tu widzę że robisz podzial na tych zajmujących się albo zakrapianymi imprezami i karierą albo tych co dbają o ognisko domowe. Na karku 25 lat? Niewiele 😊. Fajne jest to, że Ty jesteś świadoma swojego życia celów i dazysz do tego by rozwijac firmę i Ci się to udaje. Zawsze bardzo podkreślasz jak ważna jest rodzina. Lecz krzywdzące jest to że tak skategoryzowalas ludzi. Nie wiem czy masz takich znajomych którzy tylko się bawią i po 40 będą bawić dzieci, ale taki punkt widzenia nie jest adekwatny do rzeczywistości, chociaz kazdy ma prawo miec inne zdanie. Tylko czy po odchowaniu dzieci bedzie z kim spędzać czas i się spotkać skoro wszyscy beda bawic dzieci? Taka krotka refleksja.Czytam i bardzo lubię tu wracać.

    • Zatrzymując czas
      Odpowiedz

      Zatrzymując czas

      Lip 30, 2017

      Jak odpowiadałam na komentarz poniżej – nie miałam zamiaru podzielić czy kategoryzować ludzi. Przepraszam, jeśli ktoś to tak odebrał. Ja tu wspominam o sobie i tym jak moje życie się potoczyło i jakich ludzi spotykałam na własnej drodze. Niestety, do nich miałam bardzo kiepskiego pecha. Wszystko dopiero zweryfikowało się odkąd zostałam mamą – wtedy dopiero zauważyłam komu i na czym zależy. Ale aby sprawa była jasna – nie trzymam się tylko z dzietnymi, mam kilka fajnych i bardzo imprezowych koleżanek. :) Nie potępiam ich za to jak żyją, tylko jesteśmy po prostu na różnych etapach życia i priorytetów. To jest kluczowy punkt tego wpisu. :)

      • Odpowiedz

        Ewa

        Sie 1, 2017

        Dziękuję Angelika,
        Mój komentarz to żaden przytyk ani nawet krytyka, to subiektywny odbior😊. Pozdrawiam Cie ! Czekam na kolejne posty.

  4. Odpowiedz

    Adka

    Lip 30, 2017

    „Każdy w swoim życiu ma inne priorytety. Jedni chcą iść na studia, zrobić karierę, zwiedzić np Stany i dopiero później zabrać się za dzieci, a inni wolą zbudować coś emocjonalnego, coś czego nie da się kupić i może nie zawsze „pasuje” do danego wieku” – wybacz, ale jedno nie zaprzecza drugiemu. Można iść na studia, rozpocząć taką czy inną satysfakcjonującą pracę (gdzieś lub u siebie), odbyć dalekie podróże, ale traktować to bardzo emocjonalnie i z myślą o swojej rodzinie. Studiowanie, budowanie finansowej niezależności, podróżowanie i tworzenie szczęśliwej rodziny nie wykluczają się wzajemnie. Mam wrażenie, że w swoim tekście stworzyłaś dość sztuczne i nieprzystające do obecnych warunków społeczno-kulturowych klasyfikacje: na tych, którzy idą ścieżką studia-praca-dzieci i na tych, którzy stawiają na rodzinę.

    • Zatrzymując czas
      Odpowiedz

      Zatrzymując czas

      Lip 30, 2017

      Kompletnie nie zależało mi na podzieleniu ludzi, także przepraszam jeśli ktoś mógł odebrać to inaczej. W poście piszę o MOICH planach i priorytetach – nie podważam jeśli ktoś robi inaczej. Oczywiście znam ludzi, którzy robią ogromną karierę i wychowują dzieci. Bardzo im kibicuje i tak jak piszesz – jedno nie wyklucza drugiego. U mnie akurat tak się życie potoczyło. :)

      • Odpowiedz

        Adka

        Lip 31, 2017

        Nie, no nie przepraszaj :-) Jestem stałą czytelniczką bloga, od kilku lat, choć bardzo długo nie komentowałam żadnych wpisów. Natomiast te dwa ostatnie są mi bardzo bliskie, ponieważ interesuje mnie zarówno tematyka prywatności dzieci, jak i samorozwój. Rozumiem, że piszesz o sobie i swoich doświadczeniach, tylko chyba prowadząc bloga mogłabyś pamiętać też o czytelniczkach w nieco innym położeniu. Nie ma wątpliwości, że wszystkie (w tym ja pierwsza) gratulujemy Ci sukcesu zawodowego, kibicujemy przy dochodzeniu do wymarzonego wyglądu, podziwiamy piękne stroje szczęśliwych dzieci. Jednak tak, jak już zauważyło kilka czytelniczek przede mną, stawiasz wysoko poprzeczkę, dlatego i my naturalnie oczekujemy tego „czegoś” więcej :-) W moim przypadku to jest akurat nieco szerszego, przede wszystkim mniej stereotypowego spojrzenia na opisywane sprawy. Jeszcze raz podkreślam-w pełni rozumiem, że dzielisz się swoimi przemyśleniami i piszesz o subiektywnych doświadczeniach. Dlatego mam nadzieję, że te komentarze, pokazujące jak wiele różnych kobiet Cię czyta będą dobrym polem do merytorycznej dyskusji :-)

  5. Odpowiedz

    Zuza

    Lip 30, 2017

    Jejku <3
    Ja mam teraz te 21 lat i czuję też ze jestem inną niż moi znajomi , że mam inne plany piorytety co innego jest dla mnie ważne :) mam nadzieję ze uda mi się tak samo zrealizować wszytsko jeszcze tylko muszę znaleźć kandydata odpowiedniego do realizacji moich wszytskich planów . Powodzenia 😊

  6. Odpowiedz

    ROKSI

    Lip 30, 2017

    Przeczytane ;) Gratluje i powodzenia 💜

  7. Odpowiedz

    Kate

    Lip 30, 2017

    Napisałam już komentarz ale jakoś go nie widzę, problem z połączeniem czy weryfikujesz komentarze przed publikacją? :( Chciałam napisać , że na blogu zaczęło wiać nudą – w kółko to samo, że dzieci priorytetem, że szybko chciałaś mieć rodzinę bla bla bla, czytamy to w KAŻDYM poście. To samo w kwestii Twojej wagi – nikt nie zwracałby na to aż tak wielkiej uwagi gdybyś w kółko o tym nie gadała/pisała jakie to Twoje ciało jest take i owakie, więc powiedzmy sobie szczerze: sama nakręcasz ten temat. A w kwestii studiów: piszesz, że jakbyś je miała to „lepiej by to wyglądało”. Czy to jest jedyny sens studiowania? A co z samorozwojem, zdobywaniem nowej wiedzy, poszerzaniem horyzontów? I powiedzmy sobie szczerze: gdybyś chciała te studia zrobić to byś zrobiła, znam bardzo wiele studiujących dziewczyn z dziećmi (odsyłam choćby na bloga Mama i stetoskop). Bloga i instagrama śledzę od narodzin Poli, bo przyciąga przepięknymi zdjęciami – tego Ci nie można odmówić. Ale merytorycznie treści sensownej w tym nie ma, bo piszesz tu sobie jakieś tam bzdety i reklamujesz produkty. Jeszcze jedno odnośnie kanału na yt: miałam spore oczekiwania, miałam nadzieję, że jakoś fajnie to pociągniesz, będziesz opowiadać ciekawe rzeczy, a dostajemy jakiś filmik z typowego rodzinnego albumu z darmową muzyczką reklamową (lecą takie w galeriach handlowych), co oczywiście jest ładne, ale kompletnie nieciekawe. Dla was wartościowa pamiątka rodzinna, dla nas oprócz ładnych widoczków średnio interesujące. Plus Mariusz wiecznie z piwem, strasznie mnie to raziło, bo pewnych rzeczy nie powinno się pokazywać (dziwne, że Tobie jako takiej estetce to nie przeszkadza). Niemniej jednak mój komentarz miał być wyrażeniem opinii jako czytelniczki/widza w celu ewentualnej poprawy treści :) Pozdrawiam serdecznie.

    • Odpowiedz

      Olka

      Lip 30, 2017

      Mam wrażenie, że wchodzisz tu celowo byleby napisać tylko coś uszczypliwego. Nie wiem czy wiesz ale Angelika jest blogerem, zresztą jak dla mnie dobrym blogerem i pewne rzeczy robi specjalnie. To się nazywa budowanie emocji i odzewu. Pewne tematy sama nakręca to fakt, ale nie robi tego bez przyczyny. Komentarz zupełnie z czapy. Czepianie się o muzykę we vlogach czy piwo? Współczuje jeśli uważasz, że alkohol na wakacjach to coś złego. ;-) Chciałabym aby w moich galeriach handlowych puszczali taką muzykę i chciałabym aby mi bez studiów również tak dobrze się powodziło jak autorce tego bloga. :-)

      I aby sprawa była jasna : masz prawo do własnej opinii, ale ja także. Współczuje tylko Angelice, że musi czytać takie komentarze na swój temat, które jak na moje oko tylko podcinają skrzydła i każdy ruch (wszystko co robi) jest na nie……

      • Odpowiedz

        nounir

        Lip 31, 2017

        Nie powiedziałabym, że to komentarz z czapy. Raczej słuszne uwagi, które Angelika może wykorzystać. Żaden blog nie jest perfekcyjny, ale zawsze można do tej doskonałości dążyć. Kate przyznała,że zdjęcia są przepiękne i ja też się pod tym podpisuje. Zresztą, uważam je za największą zaletę tego bloga. Napisałaś, że ,,Pewne tematy sama nakręca to fakt, ale nie robi tego bez przyczyny.”, chętnie dowiem się jakie to wg Ciebie przyczyny :)

  8. Odpowiedz

    M.

    Lip 30, 2017

    Ja mam 23 lata. Skończone studia. Chłopaka od siedmiu lat. Marzę o byciu mamą od lat, kocham dzieci i nie wyobrażam sobie bez nich życia, ale wiem, że to nie jest właściwy moment. Jeszcze trochę, może dwa lata. Zdobędziemy doświadczenie wraz z chłopakiem, stworzymy finansowe zaplecze i wówczas stworzymy taką prawdziwą rodzinę. W tym momencie nie możemy sobie na to pozwolić, chcemy być niezależni. Imprezy nigdy mnie nie interesowały. Marzę o podróżach z Ukochanym i dziećmi, o spacerach po górach czy zabawach w piasku nad morzem. Z moją rodziną, którą będziemy tworzyć.

    • Odpowiedz

      Kate

      Lip 31, 2017

      Czytam tego bloga od kilku lat i to był mój pierwszy komentarz, a Ty mi mówisz, że wchodzę tutaj tylko po to żeby napisać coś uszczypliwego… To komentarze można pisać tylko pochwalne? Starałam się zgrabnie i bez złośliwości napisać co mi się nie podoba i tyle. Nie jestem wyznawczynią irytującej i bzdurnej teorii, że KAŻDY MA PRAWO WYRAZIĆ WŁASNĄ OPINIĘ (nie ma dnia żeby gdzieś w necie nie przeczytała tego zdania, ech). Otóż nie, nie każdy ma prawo opluwać innych w imię wyrażania własnej opinii i ja tego nie robię. Napisałam komentarz w celu może zwrócenia uwagi autorce na coś, czego być może nie dostrzega? A co co za tym idzie, refleksji i może jakiejś zmiany na lepsze? To jest podcinanie skrzydeł? Bo mnie się wydaje, że raczej postawiona jakaś poprzeczka aby podskoczyć jeszcze wyżej ;) A co do piwa – na wakacjach to oczywiste, że pozwalamy sobie na więcej, niemniej jednak do zrobienia jednego ujęcia do filmu, który maja zamiar opublikować mogliby tą puszkę z Żywcem schować, bo zwyczajnie nieprofesjonalnie to wygląda. A napisałam o tym, bo być może nie zwrócili na to uwagi, w końcu Angelika dopiero zaczyna przygodę z youtube, czyli jeszcze się uczy jak się z tym obchodzić, więc subtelne uwagi wyjdą tylko na dobre. Pozdrawiam :)

  9. Odpowiedz

    Agnieszka

    Lip 30, 2017

    Jejku jak bym czytała o sobie! Tylko z taką różnicą że nie mam własnego biznesu tylko skończyłam w zeszłym roku studia. Też mam 25 lat, dwójkę dzieci (jeden ma 2 lata a drugi 6 msc), taki sam mam pogląd na moje macierzyństwo i takich samych znajomych :) czuję że znalazłam pokrewną duszę ;) Życzę Ci abyś dalej była taka szczęśliwa <3

    • Odpowiedz

      Kate

      Lip 31, 2017

      Źle mi się kliknęło, ten komentarz miał być odpowiedzią na komentarz powyżej, do Pani podpisującej się Olka :)

  10. Odpowiedz

    Monika | WIkilistka.pl

    Lip 30, 2017

    Pod większością Twoich dzisiejszych rozważań mogłabym się podpisać – jako również 25latka, mająca w dorobku już własną dwójkę : ) Czuję bardzo podobnie i bardzo podobnie z Ł. myślimy o życiu i podchodziliśmy do rodzicielstwa. I jak nic innego na świecie, dzieci nas motywują!

  11. Odpowiedz

    lineczkacloset

    Lip 31, 2017

    Mam 31 lat i 6 letniego syna. Zawsze chciałam miec 25 jak urodzę dziecko i sie udalo 😊 w wieku 23 wyszłam za mąż. Wczesniej sie wyszalałam i wcale mi tego nie brakuje. Cieszę się ze mam juz dziecko 😊 a co do zwiedzania to nawet juz byliśmy w Stanach 😊

  12. Odpowiedz

    Paulina

    Lip 31, 2017

    Moje serdeczne gratulacje!

    Obserwuje Twojego bloga od czasu, gdy prowadzilas Angelika’s Place. Nie zawsze rozumialam Twoja chec zalozenia szybko rodziny, a jestem w Twoim wieku. Jestem pelna podziwu nad sposobem, w jakim spelniasz sie na wszystkich plaszczyznach i czujesz sie spelniona i szczesliwa! Jestes kolejnym dowodem na to, ze to nie studia, lecz samozaparcie i ciezka praca przynosza sukces, a studia moga, lecz bardzo rzadko sa spelnieniem marzen i gwarancja szczescia i zyciowej stabilizacji! Mialas marzenia, postawilas sobie cele i zrealizowalas je w 100%! Bije Ci brawo! Zycze Ci powodzenia na kazdym kolejnym etapie Twojego zycia! Badz dumna z decyzji, ktore podjelas, ktore nie bazowaly na opinii ludzi z Twojego srodowiska na Twoj temat!

    Gratulacje, poruszylas mnie tym postem, a musze przyznac, ze jeszcze chyba nigdy nie zostawilam komentarza na Twoim blogu! Trzymaj tak dalej!

    Pozdrawiam goraco cala Twoja piekna rodzinke!

  13. Odpowiedz

    Ola

    Lip 31, 2017

    Powiem Ci Angelika, że studia są przereklamowane. Znam mnóstwo osób (wliczając mnie), które uważają, że to czego nauczyły się na studiach nic im nie dało a wszystkiego nauczyli się sami. Tego, co teraz robię na codzień, nauczyłam się z internetu, w pracy i metodą prób i błędów. Moje koleżanki zrobiły doktoraty i siedzą bez pracy. Ja skończyłam studia na licencjacie i postanowiłam zaczać pracę. Szczerze mówiąc, myślę, że gdybym nie studiowała wcale szybciej osiągnęłabym sukces, bo te 3 lata spędzone na licencjacie spędziłabym w pracy, ucząc sie najwięcej.

    Po drugie, teraz studiują prawie wszyscy i mamy mnóstwo ludzi z dyplomem który do niczego im się nie przyda. Nie wiedzą jak szukać pracy, nie lubia tego co robią, nie różnią się niczym od setek innych osób z tym samym dyplomem.

    Za jakies 10 lat firmy będą patrzeć na umiejętności bardziej niż dyplom (firmy jak Google czy Facebook już to robia, zatrudniając managerów bez studiów, ze świetnymi umiejętnościami miękkimi). Coraz więcej firm widzi, że dyplom na niewiele się zdaje. Szczególnie w czasach internetu, gdzie mozna nauczyć się wszystkiego za 1/100 ceny studiów. W krótszym czasie.

    Studiuj jeśli chcesz i czujesz potrzebę, jasne! Studia to świetne doświadczenie. Ale nie myśl, że jesteś gorsza bo nie studiowałaś. Jesteś niesamowicie przedsiębiorcza, utalentowana i umiesz więcej niż nie jeden z Twoich rówieśników z dyplomem.

    Umiałaś zbudować prężnie działającą firmę której większość ludzi nawet nie rozumie (patrz komentarz powyżej gdzie ktoś pyta jaką firmę prowadzisz).

    Bądź z siebie dumna!

    Umiejętności potrzebne do zbudowania takiej firmy i życia jakie Ty masz nie uczysz się na studiach.
    Pozdrawiam!

    • Odpowiedz

      Katarzyna Szydło

      Lip 31, 2017

      A mogę wiedzieć, co studiowałaś ?

  14. Odpowiedz

    Katarzyna Szydło

    Lip 31, 2017

    oj musze odpisać, bo bardzo mnie „poruszył” ten post. Aczkolwiek, musiałam go niestety przeczytać ze zrozumieniem 2 razy, bardzo się ciężko czyta Twoje posty. Czasem mniej treści znaczy lepiej. Tytułem wstępu – mam 25 lat, skończyłam studiować prawo, aktualnie jestem na aplikacji adwokackiej. Od 7 lat jestem w szczęśliwych związku, za 2 lata mam ślub.

    1. Przykre jest to, że podzieliłaś ludzi na: imprezowiczów i stawiających na karierę – oraz takich, co olali studia bo to przecież w życiu jest nie potrzebne i postawili na rodzinę.

    2. Ja jestem z tych jednostek, dla których „niestety” studia były bardzo ważne. Zawsze chciałabym być adwokatem. W sumie niestety, żyjemy w takich czasach, że wykształcenie to jest podstawa. I nikt mi tego poglądu nie zmieni. I albo się otwiera własny biznes – albo niestety trzeba iść na SENSOWNE studia. Czy mogłam urodzić dzieci w wieku 20 lat ? Jasne, że bym mogła. Ale co ja bym zaoferowała mojemu dziecko ? Nic. Byłoby to tylko ciężarem dla mnie i dla moich rodziców. Z twojej wypowiedzi wypływa wniosek, że ci co idą na studia to dla nich kariera jest najważniejsza. Otóż nie. Ja poszłam na studia, żeby po pierwsze – zapewnić mojej rodzinie byt. Zarabiać godnie. Dać moich dzieciom wszystko to, co bym chciała dać. A do tego, nie oszukujmy się, są potrzebne pieniądze. Na drugim miejscu oczywiście samorozwój. Bo wiem, że mam wiedzę. I jak nie ta praca, to odnajdę się w 4 innych. Po postawiłam te 5 lat na samorozwój, ciężką naukę i zdobywanie doświadczenia. I teraz jestem konkurencyjna na rynku pracy.I myślę, że podobne podejście ma większość osób. Że stabilizacja materialna to podstawa. Czy związane z tym rzeczy, typu wspomniane podróże do Stanów to czysty egoizm ? No nie, to związek przyczynowo-skutkowy. Mam pieniądze, zarabiam, ciężko pracuje – to je wydaje.

    3. „Moim tokiem myślenia jest – lepiej zacząć wcześniej, aby skończyć jeszcze wcześniej i mieć później mnóstwo czasu aby się tym nacieszyć.” – późne macierzyństwo to wcale nie jest coś złego. Czy ludzie w wieku 30 lat są starzy? Moja ciocia urodziła właśnie pierwsze dziecko (ma 40 lat). Dziecko ma pół roku, podróżują z nim po całej Polsce, aktualnie są w Czarnogórze. Wszystko da się pogodzić, w każdym wieku. Moi rodzice np. „mieli mnie” w wieku 20 lat. Obecnie mają 45, mój brat idzie na studia i mama ‚rozpacza” że nie będzie miała żadnego dziecka w domu ;)

    4. „Każdy w swoim życiu ma inne priorytety. Jedni chcą iść na studia, zrobić karierę, zwiedzić np Stany i dopiero później zabrać się za dzieci, a inni wolą zbudować coś emocjonalnego, coś czego nie da się kupić i może nie zawsze „pasuje” do danego wieku. ”
    Powyższe zdanie jest bardzo krzywdzące. Serio ;)

    Nie wszystko jest czarno białe tak, jak to przedstawiłaś. Moim priorytetem też jest rodzina. Czy chcę mieć dzieci, teraz ? Bardzo. Czy mogę sobie na to w tym momencie pozwolić? Nie. Nie chciałabym, żeby moje dziecko nie miało własnego pokoju, tułało się z matką wariatką po wynajmowanych mieszkaniach. Ważne to mieć poukładane w głowie i zdecydować się na dziecko w takim momencie życia, który jest dla nas odpowiedni. Nie ważne, czy to w wieku 25 czy 40 lat.

  15. Odpowiedz

    Emily

    Lip 31, 2017

    A ta firma to? blog… ? 🙈

  16. Odpowiedz

    Emilia

    Sie 6, 2017

    Hej, przeglądam Twojego bloga od dawien dawna, jednak po urodzeniu dzieci, po Twoim podejściu, ale także otwartości na chwytanie każdej chwili życia, zaczęłam Ciebie podziwiać. Nie znam Ciebie osobiście, ale to co prezentujesz w postach, woooow…. Pełen podziw! Wydajesz się naprawdę fantastyczną mamą. Widać, że spełniasz swoją najważniejszą rolę w życiu – bycie mamą. I także uważam, że super być mamą wcześniej niż czekać nie wiadomo ile (stwierdzam tak, mimo że mam niemal 28 lat i nie mam dziecka;p). Mam nadzieję, że gdybym kiedyś spotkała Ciebie osobiście, okazałabyś się tak samo ciepłą osobą:*

  17. Odpowiedz

    EMilia

    Sie 7, 2017

    Muszę przyznać, że myślimy podobnie. Już pod najnowszym postem napisałam komentarz o poronieniu, rozwodzie i byłych marzeniach. Mam tyle samo lat co Ty i takie same plany. Instynkt macierzyński jest u mnie silny, chciałabym założyć rodzinę, cieszyć się dziećmi, nie w głowie mi imprezy. No ale teraz to już nie mam jak i dopóki nie znajdę kogoś z kim mogę się w tym realizować będę cierpieć. I nic nie pomoże znalezienie sobie zajęcia żeby o tym nie myśleć. Wokoł jest za dużo rodzin, aby o tym zapomnieć „na chwilę”. Cieszę się, ze się realizujesz :)

LEAVE A COMMENT