Na karku 25 lat, czujemy, że cały świat stoi przed nami otworem. To idealna pora aby po studiach zacząć robić wymarzoną karierę, zacząć podróżować po świecie i zaliczać największe imprezy swojego życia. To idealny czas aby się wyszumieć. W końcu młodsi nie będziemy, a 20 pare lat ma się tylko przez krótki okres w życiu. Co wybierasz?

Może się zdziwisz, ale jestem w tak dziwnym okresie swojego życia, że połowa moich znajomych pozakładała rodziny, a druga połowa tak imprezuje, że nie wie jak się nazywa. :) Teraz, mając te 25 lat, posiadając już dzieci i wymarzony dom w budowie naszła mnie życiowa refleksja – ja chyba zawsze jakoś mentalnie odbiegałam od moich rówieśników. Nie wiem, jak to opisać? Po prostu miałam inne życiowe priorytety niż oni i mierzyłam dalej w sferze marzeń i planów na przyszłość.

Gdyby nie dzieci to nie wiem, co by teraz ze mną było? Może bym studiowała? Może rzuciła wszystko i wyjechała w podróż swojego życia? Otworzyła zupełnie inny biznes lub pracowała w korporacji? Nie wiem, ale wiem jedno…

1

… dzieci otworzyły mi drzwi do życia jeszcze lepszego niż mogłam sobie wymarzyć. I tu nie chodzi tylko o sferę macierzyństwa, a samorealizacji. Odkąd pamiętam, chciałam zostać młodą mamą – kiedy moi znajomi zaciągali mnie na kolejne imprezy, to ja planowałam sobie gdzieś w głowie to wszystko. Nie jarało mnie spontaniczne życie z dnia na dzień, ogromne ryzyko i w sumie jeden wielki fun. Mój instynkt macierzyński już mocno zapukał gdy miałam równe 20 lat, ale wolałam poczekać chwilę aby móc ustabilizować się finansowo – aby nie żyć od 1 do 1 i aby nie martwić się, że na coś w życiu nam zabraknie. Miałam wtedy w głowie plan, miałam wtedy marzenia i cele – zupełnie inne niż ludzie w moim otoczeniu. To był ten taki mały motorek, to była ta motywacja. Priorytetem wtedy stały się pieniądze (na wgląd na to co planuję), dlatego postawiłam wszystko na jedną kartę – odpuściłam sobie studia, aby móc zaraz po szkole średniej pracować i zbudować coś własnego. Częśc z was pomyśli, że brak studiów to coś niedopuszczalnego, ale w moim przypadku to opłaciło się. Owszem, to było bardzo duże ryzyko, ale obecnie, 5 lat później, posiadam własną firmę, która funkcjonuje z roku na rok coraz lepiej. Nie mam szefa nad sobą, nie muszę się o nic martwić i prowadzę biznes bardzo niezależny. Zajmuję się fotografią, blogowaniem i jeszcze kilkoma innymi projektami – czyli wszystkim co sprawia mi przyjemność, satysfakcję i jest moją pasją. Moja pasja stała się po części moją skarbonką i zapleczem na przyszłość. Myślę, że to fajne. A studia? Gdyby nie to wszystko to zapewne bym na nie poszła. Może w przyszłości jeszcze się to zmieni…

Teraz mam dzieci, a moim priorytetem oprócz nich jest również praca i nie ukrywam, dobre zarobki. W wieku 25 lat, ciężka praca, w której pracuję już nie tylko na samą siebie, a na całą rodzinę to mój prioytet. Czy ubolewam trochę na brak studiów? Może trochę, ponieważ dodatkowe wykształcenie zawsze się przyda i lepiej wygląda, ale moim zdaniem własna, niezależna i dobrze działająca firma, która prężnie się rozwija jest jeszcze czymś bardziej satysfakcjonującym niż dyplom. To udaje się nielicznym, zwłaszcza, gdy dochodzi się do tego samemu, na własnym samozaparciu i ciężkiej robocie. W końcu żyjemy w takich czasach, gdzie czasem wystarczy internet, osobowość, oryginalność, pomysł na siebie i samozaparcie – spójrzcie chociażby na kilka czołowych blogerów, Youtuberów i influencerów.

2

Moimi największymi priorytetami życiowymi zawsze była rodzina. Zbudowana od podstaw, w bardzo młodym wieku. Sama miałam ogromne braki w tym temacie więc zależało mi na zbudowaniu czegoś naprawdę wartościowego, prawdziwego i szczerego. Gdy ja już myślałam o dzieciach i stabilizacji, moje koleżanki myślały o kolejnych imprezach, chłopakach i zakupach, a inni rówieśnicy drwili ze mnie i śmiali się np z moich planów wczesnego macierzyństwa czy tego bloga. Ja nie wiem, czy źle dobierałam towarzystwo, czy po prostu miałam pecha, ale zawsze w tej kwestii odbiegałam od innych.

Moim tokiem myślenia jest – lepiej zacząć wcześniej, aby skończyć jeszcze wcześniej i mieć później mnóstwo czasu aby się tym nacieszyć. Nie chciałam zaczynać później. Nie chciałam mieć dzieci, domu i własnego biznesu po 30 lub 40. Chciałam wcześniej, tu i teraz. To był mój priorytet.

3

Czu brakuje mi dzikich imprez? Skłamałabym gdybym zaprzeczyła. Oczywiście, że tak! W końcu młoda jestem i niejednokrotnie dałabym sobie w przysłowiowy „palnik”, aby zakończyć wieczór tańcząc gdzieś na barze i wracając do domu na boso. Imprezy życia zawsze są emocjami, które zapamiętujemy na długo. Ale… ja wiem, że to wszystko co mam jest tego wszystkiego warte, aby na chwilę z tego zrezygnować. Na chwileczkę, ponieważ jak wspominałam wcześniej – wcześnie zaczęliśmy i wcześnie skończymy. Odchowamy dzieci, i kiedy to większość moich znajomych za te dzieci dopiero będzie się zabierać lub będzie siedzieć aktualnie w pampersach to my wtedy sobie odbijemy – ja to wiem. W końcu są rzeczy ważne i ważniejsze, każdy ma inne priorytety.

Czy brakuje mi beztroskich wakacji i podróży? Wcześniejszych nie! Może to dziwnie zabrzmi, ale nasze najlepsze wakacje i podróże zaczęły się w mojej pierwszej ciąży i dopiero z dziećmi. To one właśnie są motywacją aby co roku gdzieś wyjechać, aby zwiedzić kolejne piękne miejsce w Polsce lub jakiś ciekawy zakątek na świecie. Również dopiero teraz, gdy są z nami Pola i Maks, nasze finanse są na tyle ustabilizowane, że możemy pozwolić sobie na to wszystko. Priorytety podróżowania, odkąd ma się rodzinę zupełnie się zmieniają. Teraz chcę się jeszcze bardziej zwiedzać świat i móc to wszystko pokazywać następnemu pokoleniu.

4

Każdy w swoim życiu ma inne priorytety. Jedni chcą iść na studia, zrobić karierę, zwiedzić np Stany i dopiero później zabrać się za dzieci, a inni wolą zbudować coś emocjonalnego, coś czego nie da się kupić i może nie zawsze „pasuje” do danego wieku. Ja dla odmiany patrzę w zupełnie innym kierunku. Postawiłam na najważniejsze wartości, które pragnęłam zbudować samodzielnie chyba od zawsze. Zaczęłam od dzieci, które równocześnie stały się startem i napędem do tego wszystkiego. To one stały się moją życiową inspiracją i motywacją. To dzięki nim zaryzykowałam, zaczęłam wcześnie pracować, aż w końcu udało mi się stworzyć coś własnego. To dzięki nim i walce o lepszą przyszłość, udało nam się wspólnie zacząć budować wymarzony dom i odwiedzać najbardziej upragnione miejsca na ziemi. Wiem, że to dopiero czubeczek góry lodowej i każdy żyje, jak chce żyć, ale ja nie mogłam sobie wymarzyć lepszego rozwoju wydarzeń. To właśnie moje priorytety, kurczowe się ich trzymanie i dążenie do nich sprawiły, że jestem tu i teraz – szczęśliwa i spełniona. Priorytety to takie trochę fundamenty – gdy mamy wartościowe i mocno postawione to możemy zbudować coś na nich naprawdę wielkiego. Ja to właśnie buduję.

5 6 7 8 9