Jeszcze na chwilkę zostaniemy przy urodzinowym klimacie i świętowaniu z okazji pierwszych urodzinek Maksa. Nadal oswajam się z tą świadomością, że moje dzieci tak szybko rosną, że to już ponad dwa lata i rok – aż jakoś tak staro się poczułam…

Pierwsze urodziny świętowaliśmy i celebrowaliśmy przez cały miniony weekend. Był wypad w kulki i na plac zabaw, były wizyty rodzine, masa prezentów i prawdziwe domowe mini przyjęcie z tortem, które Wam właśnie pokażę. Nie da się ukryć, że to właśnie na Maksie skupiała się uwaga na maksa. Haha. :)

Mini przyjęcia dziecięce to coś co wprost uwielbiam organizować. W głowie zawsze mam mnóstwo pomysłów i realizacji, które mogłabym wdrożyć w życie. W przypadku Poli urodzin moje aranżacje mogliście oglądać już TU i TUTAJ. Z dziewczynką faktycznie można poszaleć, ale z chłopcem wcale nie jest trudniej. W przypadku Maksa postawiłam na naturalny motyw przewodni – las i misie, które on tak bardzo lubi. I to jest właśnie zawsze moja podstawa, aby sugerować się tym, co faktycznie lubi główny bohater.

Zorganizowałam kolorowy namiot, który równocześnie był jego prezentem, do tego wykorzystałam drewniane skrzynki, które posłużyły za mini stoliczek i wszędzie przeplotłam motyw lasu, niedźwiadków, przygody, tipi i naturalnej kolorystyki. Tort na jaki się zdecydowaliśmy nie miał odwracać uwagi od całości, miał być pyszny i dość prosty więc zdecydowaliśmy się na tort bezowy, na którym wykorzystaliśmy własne dekoracje i to właśnie była ta wisienka całości. Zobaczcie jak prezentowała się całość…

Wszystko udało się na 100%! I pomyśleć, że to ostatnie dziecięce urodziny w bloku – w przyszłym roku będę mogła już szaleć i planować prawdziwe garden party czy inne imprezowe pląsy przy kominku. Główny bohater jak widać zachwycony! ♡

Wszystkie dekoracje jak zwykle – Pan Talerzyk | Namiot – Edukatorek | Prezenty – Janod
Stylówka młodego: Koszula – Endo | Ogrodniczki – Zara | Bosa stopa +10 do słodkości ;)