Pamiętacie mój wpis o dziecięcym naśladownictwie? O zabawie w sercu całego domu w gotowanie i pichcenie? Dokładnie o TEN post chodzi. Czyli powinniście pamiętać pierwszą Poli mini kuchenkę. Tym razem przyszła pora na prawdziwą rewolucje! Pola od tamtego czasu już podrosła, nie tylko w centymetrach, ale i w rozwoju oraz kreatywności. W związku z tym przyszła pora aby starą kuchnię wymienić na taką w formacie XL – taką, która spełni oczekiwania, jeszcze bardziej zabawi, pobudzi kreatywność i urośnie wraz z dzieckiem. Także zobaczcie, zapraszam, bo podano do stołu…

Nowa kuchnia to oczywiście najnowszy kolekcja jednej z naszych ulubionych marek – Janod. Kuchnia zwie się „Macaron”, której nazwa pochodzi od tradycyjnego francuskiego ciasteczka – makaronika. No i oczywiście samej marki, która pochodzi właśnie z Francji. Design jak zwykle jest na najwyższym poziomie, a jakość i wykonanie poszło klasycznie w drewno i pastelowe kolory. Jednak tym razem, w nawiązaniu do poprzedniej kuchenki, obecna została wzbogacona nie tylko o większe gabaryty, ale i efekty specjalne: sygnał dźwiękowy oraz podświetlenie „rozgrzanych” palników. Są też efekty przy kręceniu pokrętłami.

Kuchnia ma prawie metr wysokości i szerokości – czyli gabaryty są całkiem pokaźne. Znajdziemy w niej lodówkę, mikrofalę, szafki, piekarnik, zlew i płytę indukcyjną. Są też akcesoria takie jak: metalowa patelnia i garnek z pokrywką, metalowa chochla, łyżka do makaronu i szpatułka, różowa rękawica kuchenna do „gorących” naczyń, drewniane jajko sadzone i 7 kartoników – produktów spożywczych. Jest też dodatkowy bajer! Jak dla mnie mało gdzie spotykany przy tego typu zabawkach – tablica do rysowania kredą. Fajny gadżet, który w kuchni się przydaje i daje dodatkowe pole do popisu w kreatywności i zabawie dziecka.

Kiedy zaczęliśmy przeprowadzać kuchenne rewolucje i dałam Wam mała zajawkę nowej kuchni na instagram, to moja poczta i szufladka zaczęły pękać w szwach – już wtedy wiedziałam, że przygotowanie tego posta to tylko kwestia czasu, który będzie strzałem w 10tkę. To idealny przykład na to, jak drewniane zabawki potrafią wzbudzić swoje zainteresowanie.

Kuchnia „Macaron”, jak dla mnie nie ma ani jednej wady. Jest idealną zabawką oraz meblem do pokoju dziecięcego. Jest ładna wizualnie, zajmująca i naprawdę solidnie wykonana. Chociaż co dla niektórych małym minusem może być jej cena – kosztuje ok 890zł, w zależności od sklepu czy aktualnej promocji. Nie ukrywam, również dla mnie jest to spora suma, jak na zabawkę dla dziecka. ALE! Ja zawsze będę powtarzała, że czasem lepiej jest odłożyć i kupić dziecku jedną lepszą zabawkę niż stado byle jakich. Już kiedyś robiłam takie porównanie – weźcie plastikową kuchenkę, typową z supermarketu, za przypuśćmy ok 150-200zł, i taką drewnianą, już z trochę wyższej półki. Jak myślicie, która wytrwa Wam dłużej? Która zniesie dziecięce intensywne używanie, uderzanie czy wpinanie się? Pamiętajcie, że dzieci mają bardzo bujną wyobraźnię. Ja zdecydowanie wolę zainwestować w jedną lepszą, która posłuży nam na lata, sprawdzi się dobrze przy dziecku dwuletnim, jak i siedmioletnim, która nie popsuje się czy nie popęka po niecałym roku zabawy.

Dodatkowo, tego typu kuchnia może być również świetnym pomysłem na prezent z okazji zbliżających się Świąt. A jeśli Wasz budżet jest mniejszy, to śmiało zróbcie rodzinną zrzutkę z dziadkami czy ciociami – myślę, że to świetna alternatywa.

Jak widać na poniżej załączonym obrazku – zabawa w naśladownictwo, gotowanie i pichcenie może być doskonałym zajęciem dla rodzeństwa, zarówno dla chłopca, jak i dziewczynki. Jest to rzecz, która potrafi zająć dzieci na dłużej, dzięki czemu same zyskujemy chwile wolnego czasu dla siebie. Czyż to nie jest bezcenne? :)

Kuchnie „Macaron” od Janod kupicie np w sklepie – Edukatorek.
Natomiast gdybyście miały dość różu i szukały czegoś typowo chłopięcego to zaproponuję Wam tę wersję – „Happy Day”.