To oficjalne – nastał koniec lata, nadeszła jesień. Oprócz zmian pogodowych, zaszły ogromne zmiany w naszych szafach. Lekkie ubrania zamieniłyśmy na grube swetry, a sandałki czy baleriny zastąpiłyśmy cieplejszymi botkami. Tak to w życiu bywa, coś się kończy, a coś zaczyna. Jednak jest jedna rzecz w moim życiu, która jest stała i niezmienna, niezależnie od okazji czy pory roku. To moja miłość do sukienek! Latem maxi lub zwiewne, jesienią jenasowe czy boho, a zimą grube i do ciepłych rajstop. Gdyby ktoś postawiłby mi ultimatum, że mam wybrać tylko jeden rodzaj ubrań, który musiałabym nosić do końca życia to byłyby to właśnie… sukienki.

Dawno nie wrzucałam na bloga stylizacji. Dawno też nie aktualizowałam zakładki stylowa mama. W sumie nie wiem dlaczego? W końcu moja blogowa przygoda rozpoczęła się od mody. Ale jak to w życiu bywa, priorytety się zmieniają. Teraz sukienkę zakładam jako dodatek do mojego życiowego szczęścia, które zwie się – rodzina, samorealizacja i dom. :)

Kurtka, torebka, okulary – Reserved | Sukienka – Lav-Mag | Botki – Renee