Karmienie miłością. Może mnie po tym znielubisz, ale…

Karmienie piersią bez wątpienia jest najlepsze dla naszego dziecka. Aby sprawa była jasna, to nie podlega w ogóle żadnej dyskusji. Ale… no właśnie, ale… nie jest też tak kolorowe i piękne jakby to mogło się wydawać. Naprawdę podziwiam kobiety, które długo karmią piersią swoje maluszki. Dla mnie pół roku to już szmat czasu, a przecież są też takie, które karmią rok i więcej. Szacunek, naprawdę. Ponad rok temu, po urodzeniu Poli uparłam się, że będę karmiła ją naturalnie przynajmniej te 6-8 miesięcy. Wtedy właśnie duży wpływ miały na mnie położne i inne matki, które przekonywały w zaparte, że to najpiękniejsza bliskość matki z dzieckiem. I wiecie co, wymiękłam. Totalnie. Odpadłam już po 2 miesiącach. Z początku miałam wyrzuty sumienia, że wyrodna ze mnie matka, że nie daję tego cycka i nie buduję bliskości z moim dzieckiem. Ukrywałam to przed innymi i schodziłam z tematu, jeśli ktoś o to pytał. Sama nie wiem dlaczego. To chyba pokazuje jaki nacisk mają kobiety na siebie nawzajem w tej kwestii. Odwieczna walka matek karmiących piersią, a mlekiem modyfikowanym. No cóż… dla mnie karmienie piersią nie było kolejnym cudem świata. Może mnie po tym znielubisz, ale…

1

… gdy tylko sięgnęłam pierwszy raz po butlę z mlekiem modyfikowanym odczułam ogromną ulgę. Moje dziecko w końcu nie denerwowało się, że z mojej piersi słabo leci ten pokarm (zanim napiszesz mi, że nie ma czegoś takiego, jak brak pokarmu i że trzeba o niego walczyć to proszę cię… odpuść sobie już z góry), a tym samym ja przestałam się irytować i stresować, co w pewnym stopniu miało wpływ na Polę. Nasza więź właśnie wtedy stała się jeszcze silniejsza, bo mogłyśmy spokojnie skupić się na przytulaniu, niż tej walce. Nie zrozum mnie źle, może jestem po części samolubna i mało waleczna, ale kompletnie nie zaliczam się do grona kobiet, które kochają karmić naturalnie i uważają to za coś najpiękniejszego. Miałam dość hormonów (wiesz jak to jest po porodzie) i tego, że na mojej bluzce są wiecznie mokre plamy, niczym jak u dojnej krowy. Nie mogłam też nigdzie wyjść sama, chociaż na chwilę do sklepu po bułki, bo musiałam być zawsze w pełnej gotowości, niczym lodówka z jedzeniem. Denerwowało się dziecko i ja, że to mleko leci sobie jak chce. Do tego te noce. O matkooo, karmienie w nocy ciągnie się w nieskończoność. I te ciągłe pytania – mam nadzieję, że karmisz piersią? Wiesz, że to najlepsze. Nie, to nie dla mnie. Może przez to odbierzesz mnie za złą matkę, ale mam to gdzieś. Moim dzieciom niczego przez to nie zabraknie. Ja pasuje.

Abyście sobie nie myślały, moje wyznanie nie ma na celu zniechęcić was do karmienia. Broń Boże! Kibicuję matkom, które karmią piersią, podziwiam i podglądam z zaciekawieniem. Tak trzymajcie! Jesteście naprawdę super i silne, że dajecie radę, a tym bardziej, że lubicie to. Gratulacje! Ale wiecie co… poruszam ten temat, ponieważ zauważyłam niepokojący sygnał od moich czytelniczek. Nie jestem specem w tej kwestii, ale dostaję masę maili z pytaniami karmieniowymi, wtedy tak dyskutujemy sobie, wymieniamy poglądami itp… i w pewnym momencie (prawie za każdym razem), kiedy dziewczyna wyznaje mi, że nie karmi piersią to wspomina o wyrzutach sumienia. Po części ją rozumiem, bo sama to przechodziłam, ale teraz, z perspektywy czasu uważam, że to totalnie idiotyczne! Czy dziecko będzie mniej kochane, gorsze czy niedowartościowane, że nie może przyssać się do cyca matki? Nie! Nie ważne jest jak karmisz, ważne jest jak kochasz! Proszę zapamiętaj to, jeśli kolejny raz wpłyną na ciebie inne osoby i poczujesz się przez to gorsza.

Pole karmiłam naturalnie 2 miesiące (i tak uważam to za wyczyn), a teraz Maksa karmiłam tylko 2 tygodnie. Czy to z winy braku pokarmu? Nie. Czy jest mi z tym źle? Też nie. Czy jest przez to gorszy od innych? Broń Boże! Tym razem nie mam wyrzutów sumienia i nie wstydzę się poruszać tego tematu, że kompletnie tego nie czuję. Zrobiłam to z premedytacją. Teraz chętniej wspieram koleżanki, które same mają z tym problem. Pozdrawiam też wszystkie czytelniczki, które ze mną o tym rozmawiały – mam nadzieję, że wszystko u was ok? :) Ten temat zawsze będzie dość kontrowersyjny, bo ze wszystkich stron słuchamy z dużym naciskiem o tym karmieniu, ale też nie dajmy się zwariować. Nie oceniajmy innych, nie podważajmy ich decyzji oraz uczuć. W końcu każda matka chcę jak najlepiej dla swojego dziecka. Jeśli są wśród nas kobiety, które kompletnie nie czują tego tematu to nie są przez to gorsze. Wierzcie mi na słowo. Więź z noworodkiem można nawiązywać na tysiąc innych sposobów. Niech się zakończy ta odwieczna rywalizacja między matkami karmiącymi cyckiem, a tymi „pomagającymi” sobie butlą. Wychowywanie dzieci już samo w sobie nie jest takie łatwe, nie dokładajmy sobie jeszcze więcej.

2 3 4 5

Aby sprawa była jasna. Tak, zrezygnowałam z piersi na rzecz butli i mleka modyfikowanego. Nie żałuję tej decyzji. Pola jest zdrów jak ryba, nigdy nie była chora i rozwija się jak trzeba. Maks teraz też jest zadowolony, bo widać, że jest najedzony i śpi znacznie lepiej. Nie jestem przez to gorszą mamą, a tym bardziej nie powinnam mieć wyrzutów sumienia. Moje dzieci również nie są przez to jakimiś ufoludkami. W tym wszystkim rozumie mnie i pomaga mi jak nikt inny marka Lovi. To właśnie oni towarzyszą nam w tym okresie karmieniowym. Mamy ich smoczki, butelki i różne kubeczki, i nie zamieniłabym ich na nikogo innego. Ale to już przecież wiecie.

Za to nie wiecie, że przy temacie karmieniowym pomagają nam również produkty Beaba – sterylizator parowy do smoczków i butelek, pojemniki na mleko w proszku i ekspress do mleka. Gadżeciarskie mamy, możecie się zachwycić! :)

1

Sterylizator parowy to nie tylko przyjemna, ale i bardzo praktyczna sprawa. Wiecie jak szybko brudzą się butelki, smoczki czy inne kubeczki dziecięce. Pucowanie ich może być dość czasochłonne. Najgorsze jest gdy mleko zaczyna zalegać w szczelinach między tym plastikowym kółeczkiem, a gumowym smoczkiem od butelki. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile wtedy bakterii tam się zbiera. Taki sterylizator dzięki wysokiej temperaturze wyeliminuje je wszystkie, a także zniweluje nieprzyjemne zapachy. I to tylko w 6 minut! Fajnie, co nie? Sterylizator sobie śmiga, a my zamiast pucować to wszystko ręcznie zaparzamy kawę czy zajmujemy się dzieckiem. Trzeba się jakoś organizować.

2

Ekspres do mleka 3w1 to mój hit wśród pomagaczy kuchennych. Jeśli myślałyście, że są tylko ekspresy do kawy to byłyście w błędzie. Nasze dzieci też mogą mieć takie bajery. Dzięki niemu w 15 sekund możemy mieć ciepłą wodę do przyrządzenia mleka czy podgrzania posiłku. A to wszystko można obsługiwać jedną ręką – chyba każda z was wie jakie to praktyczne. Fajnie, prawda? To zdecydowanie tego typu gadżet, który może nie jest niezbędny, ale za to bardzo pomocny i ułatwiający codzienne funkcjonowanie z dzieckiem. W sam raz dla wszystkich zabieganych i gadżeciarskich mam. A do tego zużywa znacznie mniej prądu niż mikrofalówka. U nas, przy dwójce dzieci spisuje się na medal.

3 4

Ekspres jest kompatybilny z pojemnikami na mleko w proszku. Szykujemy sobie w nich wcześniej odpowiednie porcje mleka (mamy 3 pozycje) i zaoszczędzamy dzięki temu czas. Po podgrzaniu wody wsypujemy jedno pięterko i mamy już pokarm gotowy. Tego typu pojemniki fajnie sprawdzają się również w podróżach, mogliście go zobaczyć chociażby podczas naszego wyjazdu do Grecji, o tutaj. Czyli widzicie, nie rzucam słów na wiatr. :)

5

Także jeszcze raz… Karmienie piersią bez wątpienia jest najlepsze dla naszego dziecka. Aby sprawa była jasna, to nie podlega w ogóle żadnej dyskusji. Ale jeśli nie czujecie tego klimatu, nie możecie lub nie chcecie tego robić to nie miejcie z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie będziecie przez to gorszymi matkami, a wasze dzieci jakimiś odmieńcami. Ja kompletnie się w tym nie widzę i pomagam sobie mlekiem modyfikowanym. Pomagam sobie również różnymi gadżetami i akcesoriami. Chcę sobie ułatwiać życie z dziećmi, a nie jeszcze bardziej je sobie komplikować. Karmi się miłością, bez znaczenia czy piersią czy butelką. ♥

6 7

Mam na sobie: Sukienka – PresKa | Maksiu ma na sobie: Pajac – F&F
Sprzęt BeabaEdukatorek | Butelka, smoczek – Lovi | Meble – Pinio | Króliczek – Fashion Family

21

Trackback from your site.

Komentarze

  • A.

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Angela wybacz, że nie w temacie postu, (poza tym, nie jestem mamą, a nie chce się w tej kwestii wypowiadać nie mając o tym pojęcia), ale jeżeli faktycznie coś tam majstrowałaś z ustami to efekty jest FENOMENALNY! Nie wiem czy to kwestia tego, ze masz swój fajny układ ust i kształt, ale efekt jest tak naturalny, że w życiu bym nie powiedziała, że coś zmieniałaś! :D Pięknie. :)

  • Kinga

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    A ja bym dała bardzo duzo zeby moc karmić piersią.. moj syn urodził sie przedwcześnie i nie potrafił ssać, sukcesem było ssanie butli. Ale od początku odciagam mu moje mleko. Juz 10 miesięcy co 4 godziny siedzę z laktatorem i ściągam pokarm. Cieszę sie ze moge mu choć tyle dać. Nikogo nie oceniam, każda matka chce dla swojego dziecka najlepiej, ja czuje ze tak chce robic i tak robię:) trzymaj kciuki zebym wytrwała do roku :)

    • Kamila

      Napisano Gru 7, 2016

      Odpowiedz

      Wow podziwiam. Miałam ten sam problem co ty. Synek tez urodził się przedwcześnie i nie potrafił ssać cyca. Ja tez odciagalam mleko ale wytrzymałam 1,5 miesiąca i zaluje ze tak szybko skonczylam. Miałam depresje przez to i doszedł jeszcze stres związany przez studia i powoli zanikl mi pokarm i przestałam. Dalej kwestia karmienia piersią mnie boli ale teraz wiem jedno. Jeśli będę miała kolejne dziecko to zrobię wszystko żeby tym razem mi się udało. Pozdrawiam wszystkie mamy z podobnym problemem

  • magda

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Jestem takiego samego zdania miłości nie przekłada.się przez cycki… Sama.karmila 2 tyg wyrzuty były ale.już przeszły:-) szczęśliwa mama=szczęśliwe dziecko i tyle w temacie karmienia :-) pozdrawiam

  • Ula

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Amen :-) nigdy nie komentuję na blogach, rzadko też je czytam. Ale w tym przypadku zgadzam się w 100%. Karmienie piersią jest najlepsze, jeśli dziecku i mamie to odpowiada. Ja „poległam”. Mimo, że przystawiałam córkę prawidłowo, często, w nocy, zawsze i wszędzie to nie udało się rozkręcić laktacji. Nie udało się mimo pomocy położnych z najbardziej nawiedzonego pod kątem kp szpitala, czyli św. Zofii. Córka była głodna, płakała, nie spała wcale. Najpierw dokarmiałam, po miesiącu całkowicie przeszłam na mleko modyfikowane z poczuciem porażki. Teraz wiem, że to była najlepsza decyzja ;-) Pozdrawiam serdecznie.

  • katarzyna

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Nareszcie ktoś, komu spokojnie mogę przybić piątkę :) ja swojego młodego karmilam 5,5miesiaca, ale wspominam to strasznie. Chciałam, bo zdrowo, bo więź, bezpieczeństwo i wygoda (w nocy budził się kilka a czasem nawet kilkanaście razy), ale decyzja o przejściu na mm była dobra decyzja. Czułam parcie innych mam i najbliższych, sama chciałam żeby moje dziecko ssalo cyca jak najdłużej, ale nie wytrzymywalam trgo psychicznie. W dodatku między jedną a drugą piersią miałam 2 rozmiary różnicy…. Książę chciał koniecznie tylko lewego cyca i żadne sposoby przechytrzenia go nie skutkowały. Dziś ma 12 miesięcy i jest fajnym zdrowym dzieckiem, a ja uważam, że jeżeli ktoras z nas nie czuje się z tym dobrze (ja wręcz brzydzilam sie siebie i swojego ciała), to nie ma sensu się męczyć. Dziecko jest ważne, ale bez nas nie da sobie rady, bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Pozdrawiam :)

  • Ania

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Karmiè synka od 6 tygodni. Cala ciaze gloryfikowalam karmienie piersią, jednak teraz wiem ile to kosztuje i nie potepiam matek podajacych butelkę. Mleczko mamy jest lekkostrawne wiec w nocy pobudki mamy co 2 godziny 😐

  • Zoe

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Ja karmiłam piersia az 2,5 miesiąca ! To rownież nie było dla mnie . Mała wiecznie chciała byc na piersi a ja przez to nic nie mogłam zrobić … nie mówiąc juz o nieprzespanych nocach … od kad zaczęłam podawac mleko modyfikowane mała spi od 20 do 8-9 rana :) ! Rodzice sa wyspani a i dziecko zadowolone bo w końcu najedzone :) nie żałuje swojej decyzji . Na szczescie w moim otoczeniu nie było matek (terrorystek) tak to te co uważają ze matki karmiące mm sa złymi matkami . Córka ma prawie 5 miesięcy :) obie jestesmy w końcu szczęśliwe :p takze na prawdę tak jak pisałaś wyżej … karmienie piersia nie jest dla każdego ;) i jak najbardziej szanuje wybór każdej mamy :) serdecznie Was pozdrawiamy :)

  • Joanna

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Dzięki Tobie poczułam się lepiej, dziękuję! Chciałam karmić mojego synka do 6go miesiąca, jednak kiedy miał 2,5 miesiąca jego waga stała w miejscu a pediatra podpowiedział mi, żeby karmić mieszanie. Ja uparta (bo przecież wkoło tylko słuchać o tym jakie to mleko matki jest cudowne a inne bee) karmiłam tylko piersią, był płacz, nerwy i waga stojąca w miejscu. Byłam załamana, słyszałam tylko rady, karm więcej w nocy, przystawiaj co godzinę, albo częściej i w tym wszystkim czułam, że oddalam się od mojego maleństwa. Razem z mężem podjęliśmy decyzje o podaniu mleka modyfikowanego i teraz wiem, że była to najlepsza decyzja. Mój synek ma prawie 4 miesiące, karmie go mieszanie, choć z przewagą mm i mimo to, że przeszłam wielki kryzys obwiniając się, że jestem złą matką bo tak mało daj mu tego „najlepszego” wiem, że to jest dobre dla nas obojga. Mój syn więcej się teraz uśmiecha, a ja zapomniałam co to stres przy karmieniu :)

  • Kamila

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Starszą córkę karmilam piersią równy rok. I po tym roku czułam, że już muszę przestać. Nie chciałam już karmić piersią. Poprostu czułam, że i dla mnie i dla niej jest to dobry moment. I to był idealny moment bo córka odstawila sie sama. Nakarmilam ją ostatni raz i koniec. Ani mleko więcej nie naplynelo, ani ona nigdy więcej się nie upomniala. Za to teraz przy synku jest inaczej. Ma już 13mcy i cały czas jest przy piersi. Zakoncze karmienie dopiero jak on sam będzie na to gotowy. Jeśli tego potrzebuje to tak będzie :) Karmienie piersią przyszło mi łatwo. Wiedziałam, że chce karmić i nic mnie nie zniechecalo. Żeby uniknąć plam na bluzce używałam wkładek, żeby móc gdzieś wyjść na chwilę to uregulowalam karmienia i karmilam synka co 2h i po pewnym czasie on się przyzwyczaił i robił się glodny co 2h, żeby nie wstawac co chwile w nocy do niego to wzięłam go do siebie do łóżka i tak śpimy sobie razem karmiąc się kilka razy w nocy :) Jeśli kobieta nie chce karmić to ja to rozumiem i nie oceniam, ale argumenty, że nie chciała być na każe zawołanie, że mleko ciekło, że trzeba ciągle wstawac w nocy…. to dla mnie nie są argumenty, bo dla chcącego nic trudnego ;) ale jeśli ktoś mówi, że tego nie czuje to ja to szanuje

  • DK

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Karmienie piersią to nie taka prosta sprawa jak mi się wydawalo. Podstawiam cyca i sprawa zalatwiona…tiaaa…pół dnia przeznaczam na karmienie piersia a 1/4 na uspokajanie, bujanie, noszenie-bo jak ktos mi powie ze noworodek tylko je i spi to udusze, nie wspominajac o tym ze na pewno nie spi po 17-20 godzin! No chyba ze Moje dziecko jest po prostu inne. Butla? Super sprawa.10 minut i dziecko nakarmione. Od miesiąca karmie piersią a ze z mojej Małej ciągle mało to dokarmiam ja butla-najczęściej na noc bo chce trochę z tej nocy skorzystać. Ale jak sie przebudze to moje piersi sa jak donice, cieknie z nich jak z rynny :) Ogólnie masakra. Moja mama mówi ze jeśli przetrwam 2 miesiące karmiac piersią to będę karmić dalej. Szczerze? Jestem wykończona karmieniem piersią i nie wiem czy mnie to zbliża do dziecka bo bardziej się denerwuje i stresuje. Aaa i jak są goście to wiadomo ze czas spędzam w sypialni a nie z gośćmi i najczesciej w niej rycze(wiem ze to hormony itd ale psychicznie tez nie daje rady) Ogolnie medal dla tych mam co karmia piersią! A ze karmisz butla to twoja sprawa! Ważne ze spróbowałaś I wiesz ze to nie dla Ciebie :) Dzieci rosną zdrowe i to chyba jest najważniejsze!

    • Kinga

      Napisano Gru 10, 2016

      Odpowiedz

      Na początku również miałam duże problemy z karmieniem, dokarmialam butla, zeby dziecko sie najadlo, ale zawsze najpierw podawalam pierś. Laktacja w koncu sie rozkrecila i synek je większość pokarmu z piersi. W nocy mialam mega duzo pokarmu i wystarczalo. W trakcie mojej nieobecności dostaje butle i nie mam wyrzutów sumienia…u nas to działa i na szczęście nie ma wplywu na laktacje. Na poczatku tez strasznie to przezywalam, ale w końcu dalam sobie spokoj. Nie powiedzialabym, ze karmienie piersia to jakas mega przyjemnosc, ale jak juz sie uregulowalo to jest fajnie:)karmie dla synka. A do karmienia przy ludziach polecam chuste do karmienia mama bear jakoś tak, już nie wychodze z pokoju jak są goście i w restauracji tez sie nie czaje, wyciagam chuste i wszedzie karmie:)

  • Kasia

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Karmie piersią już ponad rok. Wiem o jakim uwiązaniu piszesz. I ten brak snu, bo dziecko budzi sie co chwile. Z perspektywy czasu zaluje, ze to tak dlugo trwa. Kocham to, ale uwiązałam sie na amen, bo mam w domu niejadka i mm odrzuca, z normalnym jedzeniem tez nie ma szalu. Z powodu mm zadna matka nie powinna czuc się gorsza, a wpaja się kobietom, że mm to zło. Przykre.

  • Kasia

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Świetny post 😊 muszę ci powiedzieć że ja znowu miałam odwrotnie. Karmiłam syna piersią 11 miesięcy i to było dla mnie bezproblemowe. Przyszło łatwo mleka miałam tyle że musiałam ściągać żeby się nie dławił 😁 przyzwyczaiłem się do wstawania i naprawdę było mi tak wygodnie że nie rozumiałam jak ktoś mówił że kobiety karmią mm dla wygody 😁 bo dla mnie wstawanie do kuchni i robienie mleka teraz to problem tak wygodnie było jak brałam syna kladlam obok siebie i dawalam szybko cycusia. Ale do wszystkiego można się przyzwyczaić i jak mówisz ułatwić sobie pewne sprawy. Ty miałaś wyrzuty że nie karmisz piersią a ja słuchałam bez przerwy że już starczy że wszystko syn że mnie wydoi, że wygladam strasznie bo jestem taka chuda i to przez to że karmię. Że syn wisi mi na cycku cały czas że pewnie jest głodny żebym go dokarmiala i takie tam. W pewnym momencie tak się tym zestresowalam że nie chciało lecieć mi mleko 😥 ale wróciliśmy do domku i w spokoju daliśmy radę. Potem poczułam że pokarmu jest mniej i że syn potrzebuje więcej więc dałam butelkę i też jedyna jaka chciał doić była z lovi 😁mia!am wyrzuty sumienia że mogłam coś zrobić żeby karmić go dłużej ale nie żałuję może więcej trzeba się nachodzić do kuchni bo syn lubi mleczko ale teraz mąż przejął ten obowiązek 😊. Wiem że są kobiety ktorym ciężko przychodzi kp i nie ma nic złego w tym że karmią dziecko butla też nie rozumiem tego sporu jak też nie rozumiem obrzydzenia ludzi do matek karmiących piersią w miejscach publicznych 😒 więc kobiety zamiast być dla siebie tzw wilkiem skupmy się na naszych dzieciakach bo każda z nas wie co dla naszego dziecka jest najleosze. Nikt za nas dziecka nie wychowa a tak jak mówisz Angelika czy kp czy mm ważne żeby było kochane i miało choć trochę naszej uwagi 😉

  • Natalia

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Napisze tylko kilka słów, bo wszystko jest już ujęte w poście. Nareszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno, ciesze się że to właśnie Ty Angeliko : ) Karmienie miłością :)
    http://naszyfka.pl/

  • Marta

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Czytam i czytam i dosłownie jak bym widziała siebie w tym wpisie. Córeczka, zaraz po wyjsciu ze szpitala, odrzuciła pierś i w ogóle nie chciała ssać. Mało tego prężyła się, płakała a ja razem z nią. Ten stres i nerwy źle wpływały na nasze relacje. Ale ja się uparłam, że będę ją karmić swoim mlekiem, więc odciągałam pokarm. Najpierw ręcznym laktatorem, później elektrycznym. I wiesz co? To był najgorszy czas w moim życiu. Odciagalam, karmiłam, przewijałam, odciagałam, karmiłam i tak w kółko. Zero życia, nie miałam nawet kiedy zjeść albo się umyć… z czasem mleka zaczęlo lecieć coraz mniej i już nie starczało na całe karmienie. Jal mała skończyła miesiąc powiedziałam basta i wprowadziłam mm. I to była najlepsza decyzja. Dziecko się uspokoiło, ja się przestałam stresować. Mimo iż bardzo chciałam karmić naturalnie nie udało się. Wyrzuty sumienia były na początku, ale teraz cieszę się z podjętej decyzji. Ba jestem z niej dumna. Dziecko było najedzone i szczęśliwe i tylko to się liczyło! I nie czuję się gorsza od innym matek, ani moje dziecko nie jest gorsze od innych.
    Sorki że się rozpisałam, ale czułam że muszę to z siebie wyrzucić :)

  • Emilka

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Ja karmiłam swoją córkę piersią 2,5 miesiąca, a do 4 miesiąca karmiłam mieszanie. Wpominam to bardzo źle, obie nie miałyśmy z tego żadnej przyjemności. Potem przeszłam na odciąganie laktatorem i podawanie z butelki/mrożenie i to chyba było jeszcze gorsze.. zamiast być z dzieckiem, to mąż opiekował się córką, a ja co chwilę siedziałam przypięta do laktatora bo umaniłam sobie, że przecież moja córka musi pić moje mleko. Bez sensu, drugi raz bym od razu przeszła na butelkę i mm, w przypadku takich problemów, jakie u nas były (córka nigdy nie umiała dobrze ssać, ciągle się denerwowała, płakała, ja nie potrafiłam jej dobrze przystawić, mimo pomocy chyba z 10 położnych/doradców laktacyjnych). Ale człowiek jest mądry dopiero za drugim razem. Teraz już bym się tak tym wszystkim nie stresowała. Obiecałam sobie, że już do szpitala wezmę całe wyposażenie do karmienia butelką i nie będzie żadnych nerwów :) (w szpitalu nie chciały położne dokarmiać mojej córki, więc była ciągle głodna, płakała 24/dobę, w ogóle nie spała). I wszystkim Wam radzę to samo.

  • Anna

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Ja nie miałam pokarmu, tzn miałam godzin tak mało, że moja córka się nie najadala i już od swoich pierwszych dni była na butli. Przez pewien czas próbowałam walczyć pijąc hektolitry wody, soków, stosując odpowiednią dietę a nawet przyjmując specyfiki na laktacje i co??? I NIC!!! Wielki nawal nie nadszedł. Przez krótką chwilę miałam nawet wyrzuty sumienia i nie raz płakałam po kątach, że własnego dziecko nie mogę wymienić. W końcu zrozumiałam, że nic nie poradzę i poczułam się … Wolna…oraz szczęśliwa. A szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko :-) Moja Wiktoria ma prawie dwa lata, rozwija się wspaniale, nie choruje. Więc po co być meczennikiem i niewolnikiem własnego ciała skoro bez tego można mieć cudowne, wspaniale dziecko!! Popieram Cię i Twój wybór w 100%

  • Kaśka

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Pierwszą córeczkę karmiłam przez pół roku, sama zrezygnowałam po tym czasie, drugie dziecko mam zamiar karmić znacznie dłużej (o ile mi się to uda, przy pierwszej córce nie miałam żadnych problemów). Rozumiem też mamy które poprostu nie odnajdują się w karmieniu piersią, dziecko jest nienajedzone i niespokojne przez co one również się denerwują itp myślę że w takiej sytuacji na plus wychodzi obojgu jeśli przerzucą się na MM, zwłaszcza że obecnie jest duuży wybór i jakość pewnie też lepsza niż kilka lub kilkanaście lat wstecz. I niech nikt młodym mamom nie próbuje wmówić że dzięki karmieniu piersią ich dzieci będą zawsze zdrowe, Blanka w ciągu tego pół roku kiedy ją karmiłam była chora kilka razy, raz nie obyło się bez antybiotyku i kilkudniowego pobuty w szpitalu, mimo tego że dbałam o zróżnicowaną dietę, bogatą w owoce, warzywa itd. Więc moim zdaniem sposób karmienia nie ma na to wpływu :)

  • Aleksandra

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Karmiłam córkę piersią 1.5 msc. Od kiedy zaczęłam jej dawać mleko modyfikowane zaczęła mi lepiej spać, po 3,4 h (nigdy nie wybudzalam). W wieku 4 msc spała już cała noc. Teraz ma ponad rok i jest normalnym szczęśliwym dzieckiem. :)

  • Ewa

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    O mamo! Nareszcie ktoś, kto myśli jak ja! Też karmilam synka 2 miesiące i się poddalam, nocne karmienia mnie wykanczaly, ciągle musiałam uwazac na to co jem bo Mały co chwilę mial problemy z brzuszkiem, wysypki, w koncu jadłam tylko kanapki i piłam wodę bo bałam się że znowu go coś uczuli… nacisk położnej, pediatry, innych matek… to jakas masakra… odkąd się przerzucilismy na mleko sztuczne to i ja jestem spokojniejsza i Młody :) i wcale nie uważam się za gorszą matkę :)

  • Natia

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    A ja Wam powiem , ze podziwiam Was karmiące butelką, naprawdę ! Pierwsze dziecko karmiłam piersią 3 miesiące , potem nadszedł kryzys i pod wpływem teściowej podałam mleko modyfikowane i od jednej butelki do kolejnej skończyło się karmienie naturalne . I wiecie co – karmienie butla to był koszmar , przynajmniej w nocy . Wstawanie i robienie tej butelki przy donośnym krzyku mojego dziecka było ponad moje siły , tyle dobrego , ze tą rolę przejął ostatecznie tata. Teraz drugiego syna karmię od pół roku wyłącznie piersią , powoli wprowadzamy inne ciekawostki , ale z karmienia nie rezygnuje , bo mały śpi ze mną i noce wyglądają tak , ze ledwo się budzi dostaje pierś i śpi dalej a ja razem z nim, nawet nie wstaje . Z tegoż względu będę karmić tak długo , jak długo będzie się budził w nocy , choćby i pięć lat :p . A dla Was , karmiących butelką wielki ukłon , bo to wcale nie jest proste , jak to się niektórym wydaje .

      • Natia

        Napisano Gru 8, 2016

        Odpowiedz

        Pewnie , ze tak , ale jak sama zauważyłaś jest jakieś takie dziwne przeświadczenie , że te karmiące butelką mają łatwiej. A guzik ! :p Wszystko zależy od sytuacji i dziecka .

  • Iwona

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Moj syn też nie umiał ssać (na początku karmiony przez sondę), uparlam się na pierś bo chciałam, szło ciężko i po 3 miesiącach przeszliśmy na butlę, ale. Ale nadal z moim mlekiem. Po prostu było odciagane. Szkoda że nikt nie mówi o takich możliwościach, tylko odrazu (również Ty) zakladacie że skoro butla to tylko modyfikowane. Wiem że może nie jest to równie wygodne jak fikusny ekspres, no ale w macierzyństwie nie zawsze chodzi o wygodę.

  • Joanna

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Dziękuje,własnie teraz przechodze przez to… i twoj wpis bardzo mi pomogł bo nie radziłam juz sobie z hormonami i tym,ze poddałam sie i odstawiłam go od piersi :(

  • Asia

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Super post :) Ja karmilam koło 1.5 msc i to jest tylko i wyłącznie nasza sprawa co robimy :) Nikt nie może na nas wpłynąć my mamy wiemy najlepiej co jest najlepsze i najkorzystniejsze dla naszych malchow :) Angela jak to nie mogłaś nigdzie wyjść?? Przecież miejsce matki jest przy dziecku :D hehe oczywiście zart :D

  • Patrycja

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    A ja zadam tylko jedno pytanie: gotujesz swojej rodzinie zupy z paczki, czy sama je przyrządzasz z starannie dobranych warzyw i innych składników żeby mieć wpływ na skład i żeby były jak najbardziej naturalne? Dla mnie tak samo jest z mlekiem z piersi i MM. Są badania, kontrole, laboratoria, ale polegać możesz tylko na własnym zaufaniu i wierze, że faktycznie ten skład jest taki jak obiecują na opakowaniu. Moim zdaniem nie ma co porównywać tych dwóch pokarmów bo MM nie umywa się do mleka z piersi mamy. Rozumiem, że czasami się nie da, nie wychodzi, są problemy. Ale niestety dawanie butli dla wygody nie zrozumiem. Największy podziw i szacunek mam dla mam, które odciągają własne mleko i podają je z butelki, bo się nie poddały i znalazły wyjście z trudnej sytuacji i zdecydowały się na naturalne dobro a nie sztuczny proszek. Chyba nie chcecie powiedzieć, że mleko modyfikowane jest robione z ludzkiego mleka w proszku? ;)

    • Patrycja

      Napisano Gru 7, 2016

      Odpowiedz

      A ja sie z Tobą nie zgadzam mój mały ma juz roczek, karmie butelka i MM od 1 miesiąca, moje dziecko nie miało kołek, ani razu nie było chore, na nic nie jest uczulone, jest okazem zdrowia, prZesypia całe noce po 10h. Koleżanka karmiła piersią tylko i sie okazało po badaniach ze jej mleko ma złe właściwości i musiała natychmiast odstawic, jej dziecko jest uczulone na wszystko co sie da, przechodziło okrutne kolki i choruje conajmniej raz w miesiącu, nie wspomnę ze ma teraz 4 lata i dalej nie przesypia nocy bo jest przyzwyczajone do ssania piersi po nocach.
      MM jest przebadane, dziecko sie najada, nie jest zdenerwowane i spokojnie przesypia noce. Dopóki nie przebadacie swoje mleka nie macie pewności ze jest w 100% właściwe dla malucha! Sprawdźcie ile chemi zjadacie w jedzeniu codziennym a pózniej faszerujecie tym swoje dzieci, nawet ekologiczne sklepy oszukują i w składzie maja chemię!

    • Mia

      Napisano Gru 8, 2016

      Odpowiedz

      Skład mleka matki wcale nie jest taki oczywisty. Podobno do mleka matki przenika wszystko co matka spożywa (dlatego zabroniony jest np. alkohol czy wiele leków) i jakoś wierzyć mi się nie chce, że każda karmiąca piersią mama je tylko i wyłącznie przygotowane przez siebie potrawy, ze składników super ekologicznych, z własnego ogródka. I nigdy nie kupuje w supermarketach, tylko na ekologicznych targowiskach u zaprzyjaźnionego rolnika albo hodowcy. A przecież to wszystko również przenika do mleka. I znam mnóstwo przypadków dzieci karmionych piersią z uczuleniami praktycznie na wszystko. A karmienie starszego dziecka np. co 2 godziny w nocy? Trochę chore bo dziecko przyzwyczaja się do ssania piersi w nocy, budzi się i właściwie nie ma szans nauczyć się spokojnego przesypiania nocy, co też jest niezmiernie ważne dla jego rozwoju. I później również cyrki przy odstawianiu od piersi kiedy po x czasie karmienia matka decyduje się przestać. Albo pierwsza przespana noc dziecka po 3 roku życia bo wcześniej na każde wybudzenie dostawało pierś. Serio to ma być takie zdrowe? Przecież i karmienie piersią i butelką ma swoje plusy i minusy. I nie demonizujmy, że karmienie piersią jest super w 100% a mlekiem modyfikowanym jest totalnie do bani.

  • Fikcja

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Ja karmiłam 4 miesiące, bo na tylko tyle pozwoliła mi córka :) Nie miałam żadnego problemu z karmieniem, było tyle ile mała chciała, pobudki nocne to czysta przyjemność, bo leżąc podawałam cycka i spokój. Naprawdę fajnie wspominam ten okres, ale jak widać co kobieta, to inne przeżycia. Fakt, teraz jest nagonka na karmienie piersią i troche to smutne, bi nie każdy to czuje. Ja to szanuję.

  • aga

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Ja obie córki karmilam po 16 miesiecy i jestem z siebie DUMNA.Nie uwazam się za dojna krowe.Wkurza mnie to porownanie bo akurat pierwowzorem mm bylo mleko dla cieląt których marki padly po porodzie bądź je odrzucily.Uwielbialam karmić piersią.I jesli doczekam 3 dziecka to tez jesli się uda bedzie jeść mamine mleko.Nie potępiam mam karmiacych sztucznym pokarmem bo to nie moja sprawa.Każdy niech robi tak aby byl szczesliwy.Mam nadzieje ze jednak niedlugo kazda mama w razie klopotow będzie miala pomoc laktacyjna.

  • Angelika

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Ja swoją pierwszą córkę karmiłam 3 dni, przez pierwsze dwa przystawienia do piersi czułam radość, a później już tylko ból, zdenerwowanie i płacz Zosi. Wychodząc że szpitala odrazu poszłam do apteki po mm i gdy nakarmilam ja butelka czułam, że znowu żyje. Natomiast gdy po półtora roku urodziła się Liliana postanowiłam dać z siebie troszkę więcej i przede wszystkim się nie denerwować i udało nam się karmilam 9 m-cy Lilianka była w przeciwieństwie do Zosi stworzonym dzieckiem do karmienia piersią. Uważam, że wszystko ma swoje plusy i minusy tak samo jest z kp i kmm.

  • karolina

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Karmisz mm na żądanie czy co 3h ?? Karmię piersią już 5tyg i coraz częściej zastanawiam się nad mm ale obawiam się reakcji innych….

    • isia

      Napisano Gru 7, 2016

      Odpowiedz

      Mm nie powinno karmić sie na zadanie bo spowoduje to problemy z bruszkiem itp. Powinno sie karmić np.co 3 h chyba ze dziecko zjada mniej niż moze to mozna co 2 h.

  • isia

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Wszystko spoko tylko nie ma takiego słowa jak znielubisz. Przestaniesz lubić jak juz. Jak juz coś publikujesz to zwracaj uwagę na błędy :)

    • Zatrzymując czas

      Zatrzymując czas

      Napisano Gru 8, 2016

      Odpowiedz

      Czy na co dzień również używasz tylko słów, które są poprawnie gramatyczne? Wątpię. Zależało mi na łatwym dotarciu do czytelniczek, tak jakbyśmy rozmawiały przy kawie. :)

  • Inka

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    a co do samego karmienia piersia to mialam podobnie jak Ty. Nie karmilam wcale. W szpitalu pokarmu nie mialam wcale,laktacyjna powiedzial ze na razie nie mam I mam przystawiac ale bedzie mi ciezko no wklesle Brodawki. Jednak w szpitalu pozostale poloznej tak mnie szczuly ze nie karmie I nie rozumielay ze naprade tego pokarmu jeszcze nie ma ze tak mnie to dobilo I zniechecilo ze ciagle plakalam.. Czulam sie taka pietnowana I zla Matka ze cos strasznego. Uwazam ze przez to nie udalo mi sie karmic. W 6 dobe po porodzie cos zaczelo sie dziac w piersiach jednak przez wklesle brodawki i nawet z nakladkami karmienie nie szlo a corka plakala z glodu.. Sciaganie laktatotem to byl dramat, polecialo kilka kropel a Bol taki ze plakalam jak bobr. I podalam Mm. Na poczatku czulam sie winna ale juz jakis czas mam to gdzies. I nie wdaje sie w dyskusje z matkaimi ktore karmia naturalnie. Ale widze tez ze karmienie piersia nie jest dla mnie. Ja z tego nie mialam zadnej przyjemnosci I nie czulam tej wiezi.

  • Pola

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Kochana Angeliko
    Post w punkt bardzo mnie irytuje podejscie tego typu karmienie piersia ok a butelka juz niekoniecznie. Ja osobiscie karmie piersia, ktore od poczatku byli uslane kolcami. Male dziecko w dodatku hipotrofik wiele ciezkich miesiecy, ktore zaowocowaly tym, ze karmie do dzis. Mama karmiaca mm to taka sama mama jak ta karmiaca piersia.nie lubie podzialow. Kazda z nas ma wybor, ale tak jak napisalas kazda chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Kazda z nas powinna czerpac z macierzynstawa a nie zamartwiac sie bo ktos, kto nie przeszedl tej drogi osadza nas I sprawia bol swoimi slowami

  • Kasia

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Temat karmienia piersią a nie karmienia jest głęboki jak rzeka, oczywiście niepodważalne jest to, że dziecko karmione mm kocha się tak samo itp. Ale nigdy, przenigdy nie zgodzę się z tym, że butelka godnie zastąpi mleko matko. No nie, i tyle. I tutaj nie chodzi o to, że w wieku 2-3 lat dzieci nie chorują czy potem. Tutaj chodzi o perspektywę całego życia i jakby całej historii chorobowej. Jest mnóstwo, naprawdę ogrom badań naukowych, jak karmienie piersią wpływa na układ odpornościowy człowieka. I tego niestety, nie da się podważyć. Polecam poczytać. To tak, jak okres ciąży. Dziecko wyciąga od matki to, co najlepsze. Wyobrażacie sobie, że z własnego wygodnictwa wasze dziecko rozwija się np w inkubatorze ? jakby była taka możliwość ? Nie macie wtedy rozstępów, 20 godzinnego porodu i innych dolegliwości ciążowych. No to nie o to tutaj chodzi. Zabrzmi to może seksistowsko i antyfeministycznie, ale piersi u kobiety mają tylko i wyłącznie jeden cel – wykarmić potomstwo. Naprawdę, polecam poczytać NAUKOWE badania jaki to ma wpływ na całe życie człowieka. Np. o przypadku bliźniaczej (kobiety 70 letnie) jedna karmiona mm a druga piersią. Bliźniaczki jednojajowe, ten sam genotyp. Jedna zdrowa jak ryba, druga przeszła wszelkie możliwe chory i umiera na raka. To tylko PRZYKŁAD. Więc nie wiem dlaczego kobieta, matka, jeśli jest świadomo tego wszystkiego, jeśli nie ma żadnych przeszkód natury medycznej i trudności sama świadomie mówi – nie, nie będę karmić. Bo mi cycki brudza bluzke, muszę być na każde zawołanie i w ogóle nie. Ja NIE MÓWIĘ, że taka kobieta jest złą matką, ale po prostu nie mogę tego zrozumieć. Bo te motywy, które podałaś, są dla mnie nielogiczne, samolubne i bardzo niedojrzałe

  • Dominika

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Ja swojego synka też karmiła dwa miesiące. Nie przestałam go karmić dlatego że nie miałam pokarmy tylko dlatego właśnie jak Ty, po prostu nie lubiłam karmic piersią. W dodatku miałam strasznie popękane brodawki. Jak mój synek zaczął płakać bo mi się chciało jeść i go zostawiłam do piersi to ja zaczęłam płakać. Odciagalam pokarm i podawałam małemu. Też się balam przyznać że nie karmię piersią i bałam się przyznać że tego nie lubię. Również podziwiam mamy które karmią długo piersią. Wielki szacunek . Ale też nie można potępiać tych co tego nie lubią. Karmienie butelka to nie grzech!

  • Gosik

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Oj jak ja to rozumiem i cieszy mnie to że jest Was tyle…Jakoś tak lżej, nie będę się rozpisywać bo mam podobną historię. Powiem tylko tyle, że trochę zajęło mi pogodzenie się z tą kwestią. Ale teraz już jestem bardziej świadoma i bardzo możliwe że przy 2 dziecku nawet nie podejme próby…Nie będę już się przejmować innymi. Mój synek jest zdrowy i szczęśliwy;)W ogóle zyskałaś w moich oczach po tym i po wcześniejszym artykule. Mam wrażenie że druga ciąża zmieniła trochę Twoje podejście;)”Znormalniałaś”;)Pozdrawiam ciepło.

  • Inga

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    A laktator ? To dalej mleko mamy a karmienie butelką( większa kontrola ile maluszek zje, możliwość wyjścia z domu i zostawienie dziecka pod opieką innych, gwarancja najedzenia sie ). Kamię juz w ten sposób synka 6 miesięcy .

  • Dorota

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Mam dwoje dzieci . Starsze ma prawie 19 lat , drugie 13 i każde było karmione piersią około miesiąca. Antybiotyk każdy z nich miał tylko raz w życiu (ucho) , nie maja alergii i żadnych przewlekłych chorób , do lekarza przeważnie chodziliśmy tylko na bilans i szczepienia . Zęby, jak dentystka widzi to nie może się nadziwić , ze tak zdrowe … , do tego bardzo dobrze się uczą . Chce Ci Angeliko napisać , ze pomimo karmienia sztucznego nasze dzieci nic nie tracą , nie są gorsze pod względem zdrowotnym , bo i takie opinie słyszałam ,moja dwójka jest tego doskonałym przykładem . Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko i nigdy nic na siłę….😘Usciski wielkie dla Was ❤️Dorota

  • Aneta

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Angelika mam tak samo – w ogóle nie czuję, że karmienie piersią daje jakaś więź z dzieckiem. Ja czujee się trochę jak na Smyczy, bo ani do sklepu wyjść się nie da, bo zapewne zaraz dziecko bedziie chciało jeść. Wprawdzie mojego malego karmię 11 tyg, ale jak widzę jak stęka przy jedzeniu to dopuszczam i dostaje mm. Wiem, że wtedy się naje – wiem ile zje. A z piersi to nie wiadomo ile leci. Próby odciągania mleka nie dają jakiegoś super efektu, bo owszem odciagnr 120 ml ale w nocy gdzie 6-7 h mały nie je. Noce przesypia pięknie. Cieszę się ! I nie czuję się absolutnie gorsza jak dostanie mm, ale otoczenie moje jest straszne pod względem kp. Choć ja mam to gdzieś, ważne jak czuje się ją, bo też się w końcu liczę w tym dwupaku ;)

  • Ania

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Wypowiadając się od drugiej strony, nie jako matka.
    Mam prawie 20 lat, moja mama nigdy nie kamiła mnie piersią, rozwijała się prawidłowo, mało chorowałam, ale myślę również, że to w żaden sposób nie wpłynęło na naszą więź, zawsze byłyśmy ze sobą zżyte. Sama nie jestem matką, ale jeżeli byłabym matką to nie chciałabym karmić piersią, wydawało mi się, że to dziwne, że tak myślę, ale jak przeczytałam to chyba zmieniłam zdanie, już wiem, że jak nie będę karmić mojego dziecka piersią to nie będę złą matką.

  • Karolina

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Super temat! Ja od bycia w ciąży walczyłam z sobą i innymi ze nie chce karmić piersią.. w ogóle sobie tego nie wyobrażałam! Po porodzie nie było inaczej. Karmiłam 2 miesiące ale dla mnie i dla Córci nie było to przyjemne, ona się denerwowała, nie pojadala… spędzałam cały dzień na karmieniu… patrząc na matki karmiące po prostu mnie to obrzydza! Nie wiem jaka jest tego przyczyna, gdzie się zraziłam i co widziałam… ale patrząc na te matki widzę jakieś zwierzątka karmiące swoje dzieciątka.. jak krówka mlekodajna.. oczywiście szanuje wszystkie kobiety karmiące piersią, niewątpliwie mleko to jest najlepsze, ale czy dzieci po nim są zdrowe? Nie choruja? Nie maja kanarków?! etc.. rozwijają się inaczej? Są zdolniejsze, mądrzejsze.. chyba nie.. najlepiej nie namawiać nikogo do tego ani nie przeklinać za nie karmienie.. niech każda mama robi to co chce 😊 Ps. Miałam tez nawet myśli, ze karmiące matki piersią przez rok robią to po prostu z braku pieniędzy na mm 😁 Totalnie niewyobrażalne…

  • Iza

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Również uważam, że decyzja o przejściu na mm była najlepszą decyzją w moim wczesnym macierzyństwie :) żałuję, że wcześniej tego nie zrobiłam, zoszczędziłabym stresu sobie, dziecku i mężowi, a tak przez 2 miesiące męczyliśmy się wszyscy razem.

  • Magdalena

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    My karmimy się cycusiem prawie 10 miesięcy. Było ciężko i jest ciężko bo nie mam takiej swobody zestawienia małego na długi okres czasu. Ale podchodzę to tego inaczej że dziecko jest takie maleńkie tylko przez pewien okres w życiu i przez ten czas chce mu dać to co najlepsze. Kiedyś mały dorosnie nie będzie już pił z piersi a mi na pewno będzie brakowało tej bliskości. Więc teraz jest ten czas na to aby się poświęcić i dać dziecku to co najlepsze. Takie jest moje zdanie dorosłym do tego nie dawno bo sama chciałam karmić tylko pół roku ale niestety mały nie chciał butelki i teraz się z tego cieszę. Mamy wieczory dla siebie i ta bliskość której nie da się opisać. Ale jestem też zdania że każdy wie sam najlepiej co jest dla niego i jego dziecka najlepsze. Bo najważniejsze nie jest to jak karmisz tylko to żeby dziecko było najedzone 😉 Masz cudne dzieci i jesteś piękna kobieta i silna mama i pamiętaj nie ważne co mówią inni ważne jest to co Ty czujesz i co Ty chcesz. U mnie koleżanki karmią mm i na mnie patrzą z byka że tak długo karmie i nie siedzę z nimi na imprezach po nocach bo ich dzieci śpią a mój się budzi na mleczko..

  • Marta

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    U nas przygoda z kp zakończyła się po 5,5 mcach jedynym powodem były moje problemy z tarczycą. Szczerze karmienie piersią zwłaszcza przez te pierwsze miesiące były dla mnie tak naturalne, zarówno to wstawanie w nocy nie rozumiem porównania tego do słów typu wielkie poświęcenie. Tak samo jak niektóre mamy u nas dopiero od mm zaczęła się bolaczka wstawania do kuchni i szykowanie tych marek mleka w krzyku gdzie wcześniej dziecko od kilku minut już by jadło z piersi a ja bym sobie drzemała :-) wspominam bardzo miło :-) ale przy okazji nikogo nie oceniam, każda matka wie co jest najlepsze dla jej dziecka.

  • Marta

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    NIE POJMUJĘ jak wygoda (bo trzeba wstawać w nocy, bo większość dnia spędzam na karmieniu, bo nie mogę wyjść po bułki, bo dziecko mi trochę marudzi) może być czynnikiem decydującym o zaprzestaniu karmienia piersią… to jest dla mnie tak niezrozumiałe, że aż smutne, że osoby w większości pozostające w domu z dzieckiem nie mają ochoty karmić dziecka najbardziej naturalnym pokarmem bo jest przy tym trochę „zachodu”… Karmię już 10 miesięcy, w szpitalu dziecko płakało mi niemalże całą drugą dobę życia, bo nie miałam jeszcze pokarmu, ale nie poddałam się tak wtedy, jak i ostatnio, kiedy małej wyrosły zęby i byłam cała obolała, również wtedy, kiedy po 6 miesiącach nocy jak z bajki (12h snu bez przerwy mojego dziecka mimo karmienia wyłącznie piersią) nagle zaczęły się pobudki i nocne płacze… dlaczego się nie poddałam? Bo posiadanie dziecka to był mój świadomy wybór, który od początku wiedziałam, że będzie wiązał się z różnymi wyrzeczeniami, masą czasu poświęconą maluszkowi i cierpliwością i to był mój pierwszy sprawdzian jako matki i naprawdę nie rozumiem, jak można posiadając dziecko nadal kierować się jedynie własnym egoizmem i wygodą tak, jak gdyby miało się nadal naście lat…

    • sofia

      Napisano Gru 8, 2016

      Odpowiedz

      Bo nie każda matka to matka-Polka-cierpiętnica. To Twój wybór. Dla mnie karmienie skończyło sie po pol roku, gdy córce zaczęły wychodzic zabki i ssanie powodowało bol i płacz. Osiągałam mleko laktatorem, ogrzewałam pozniej wyjęte z lodowki i karmiłam ŁYŻECZKĄ!!! Trwało to ok miesiąca. X razy dziennie. Kiedy w końcu podalam mleko modyfikowane poczułam, że żyję. Przestańcie kobiety terroryzować inne kobiety karmieniem piersią. To jest wybór matki/rodziców a nie obcych osób. Nagonka na mamy podające mm jest krzywdząca. Są różne sytuacje, rozne osoby, rozne charaktery. Nie oceniaj innych, nic Ci do cudzych piersi. Jeśli matka cierpi karmiąc, to myślisz że dziecko tego nie odczuwa? To jest budowanie więzi? Nie jest.

      • Marta

        Napisano Gru 9, 2016

        Odpowiedz

        Wcale nie uważam się za cierpiętnicę, a raczej za osobę o mocnym charakterze, która od początku wie czego chce i walczy o to, co najlepsze dla jej dziecka i jest z tego dumna:) Macierzyństwo co jakiś czas wiąże się z trudnymi wyborami i nie krytykuję wyborów osób, które postępują inaczej, ale choćby próbują walczyć, a raczej te, które w sposób wulgarny lub pełen kpiny wypowiadają się o procesie karmienia piersią, pozdrawiam!

  • Monika

    Napisano Gru 7, 2016

    Odpowiedz

    Wszystko spoko, podziwiasz kp cud miód malina. Tylko co do kp lądują określenia dawac cycka, dojna krowa.

  • agnes

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    W gruncie rzeczy, to można powiedziec, ze wazniejsza jest Twoja wygoda… Przeciez tak jestesmy skonstruowane, żeby karmić swoje potomstwo naturalnie. Nie zgadzam sie z tym, ze modyfikowane nie ma wpływu na dziecko. Sama piszesz, ze miałaś mokra bluzke, a zaraz po tym, ze jak dajesz butle, to dziecko jest najedzone i szczęśliwe… To nie jest kwestia braku pokarmu. Ja podziwiam, bo nie wyobrażam sobie wychodzenia z domu z całym tym osprzętem. Biorę cycka i wychodzę. W nocy podobnie nie wyobrażam sobie wstawania i robienia butelki… Piersią nie da sie przekarmic, karmisz kiedy dziecko chce i nie ma skutków ubocznych a z mlekiem trzeba uważać. Laktacja ma to do siebie, ze po pewnym czasie sie normuje
    Twoje dzieci, Twoja sprawa i nikomu to oceniać. Zalety butelki są takie, ze dziecko szczęśliwe i najedzone… A cena mleka? A te wszystkie bajery do tego? A to ze trzeba wstac i zrobić. Dziecko szybko traci umiar przy takim latwym jedzeniu. Ja osobiście nie rozumiem takich decyzji, ale nie oceniam. Mój syn ma 14 miesięcy i dalej go karmie… Nie jest mi z tym zle.

  • Marta

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    Jestem jedynie dwa lata starsza od Ciebie Angeliko i też, pomimo tego, że karmię piersią lubię nie mieć mokrej bluzki, wyjść po bułki, dobrze się czuć , ale dobre samopoczucie idzie pogodzić z karmieniem piersią i myślę, że porównanie „dojna krowa” jest co najmniej nie na miejscu i świadczy jedynie o tym, że wciąż masz wyrzuty sumienia, inaczej ten tekst byłby mniej emocjonalny… tak samo, jak karmię piersią, tak samo własnoręcznie przygotowuję owoce, warzywa i mięso dla mojego dziecka i ciekawa jestem, czy osoby mojego pokroju są już całkowicie według Ciebie niewolnicami własnych czterech ścian? Na nic innego poza dzieckiem nie mamy czasu i chęci?

    • Zatrzymując czas

      Zatrzymując czas

      Napisano Gru 8, 2016

      Odpowiedz

      Nie opisuję tu innych mam, opisuję to jak sama się czułam. Mam koleżanki, które karmią piersią i mają życie towarzyskie, jak i zawodowe. Można? Można! Ja po prostu w tym się nie odnajdywałam i nie uważam aby było to coś złego.

  • sar

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    Dla mnie karmienie piersią to dawanie dziecku podstaw do zdrowego życia chociaż przez kilka miesięcy, znam osoby które nie były karmione piersią teraz mają po 20 lat i ciągle chorują,

  • Anna

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    Twój post pokazuje,że nie dojrzałaś jeszcze dobrze do macierzyństwa i poszłaś na łatwiznę podając mm.Karmienie piersia wymaga przez pierwsze 3 miesiace ogromnego poswięcenia,wiem cos o tym nie mogłam sama sie najesc dobrze,a o wyjściu gdzies choćby po bułki mogłam pomarzyć,o swoim wyglądzie nie będe wspominała nawet zebów nie bylo kiedy umyć.Dziecko domagało się non stop piersi,ale to nie z głodu czy braku pokarmu jak to sobie tłumaczycie,to naturalne,to z potrzeby bliskosci.Tak więc „wisiało mi na tej piersi” przez 3 miesiace ale ufałam instynktowi i bylam silna nie przerwałam,nie poddałam się. Pózniej było juz lepiej mały domagał się tylko wtedy piersi kiedy był glodny i tak mija nam juz 16 miesięcy karmienia piersią.Początki były trudne,ale warto walczyć i nie poddawać się. Żadne mleko sztuczne nie dorównuje mleku kobiety,dlatego należy trochę zapomnieć o swoim wyglądzie i innym trudnościach jakie mogą nas spotkać. Łatwo nie jest,ale warto,trzeba dać dla dziecka to co najlepsze. Trzeba w 100% dać wszystko z siebie i od siebie dla dziecka a sprawy xwiązane z dbaniem o siebie i swoje przyjemności odłożyc na dalszy plan
    takie jest moje zdanie i podejście do macierzyństwa.Pozdrawiam

    • Zatrzymując czas

      Zatrzymując czas

      Napisano Gru 8, 2016

      Odpowiedz

      Nie możesz podważać tego czy dojrzałam czy też nie. Szanujmy się proszę, bo wychodzi na to, że każda mama, która przeszła na mleko modyfikowane nie powinna mieć jeszcze dzieci, bo do tego nie dojrzała. Absurd!

      • Ala

        Napisano Gru 8, 2016

        Odpowiedz

        pięknie to napisałaś Anno, zgadzam się z Twoim podejściem. Macierzyństwo to nie tylko piękne zdjęcia cudowne dodatki ciuszki itp, bycie mamą w 100% – poświęcenie , oddanie , danie czegoś co najpiękniejsze najważniejsze – samej siebie ! Wygląd czy wolny czas powinny być na drugim miejscu.. Pozdrawiam

    • Ania

      Napisano Gru 8, 2016

      Odpowiedz

      Twoje podejscie jest bardzo skrajnym podejsciem do macierzynstwa – wszystko dla dziecka, a nic dla mamy? Jak to??? Sugerujesz, ze kiedy rodzimy dziecko, nam matkom, nic juz sie od zycia nie nalezy? Przyznam, ze Twoj post mnie zbulwersowal. Bo tak bardzo jak kocham moje dziecko, uwazam, ze mi mamie, rowniez nalezy sie szczescie, chwila dla siebie, pomalowane paznokcie, umyte zeby! (Jak czytam o braku czasu na mycie zebow przy dziecku, to nie dowierzam). Szczesliwi rodzice to szczesliwe dziecko. Tak uwazam ja.

    • sofia

      Napisano Gru 8, 2016

      Odpowiedz

      Przyjemności przyjemnościami, ale mama też musi żyć. Tym bardziej, jeśli ma więcej niż jedno dziecko. Jak mam zapomnieć o umyciu zębów czy ubraniu się, jeśli muszę odbrpowadzic starszą córkę do przedszkola, przygotować obiad itp. Mąż pracuje od rana, kiedy przedszkole jest jeszcze zamknięte, wraca do domu, gdy przedszkole jest już zamknięte. Jak mogę poświęcić siebie jednemu z dzieci pozwalając mu wisieć na mnie non stop? W tej sytuacji wybieram to, co lepsze dla mnie i mojej rodziny w ogole. Moze Ty masz sile wola pociagowefo, ja jestem słaba fizycznie, w dodatku nieprzespana noc to migrena nastepne 24gidziny. A karmiąc lekow wziac nie moge. Majac migrene, nie zajme sie żadnym z dzieci. Wszystko jest takie proste? Wystarczy DOJRZEĆ do bycia matka? Co za krzywdzące osady!

    • sofia

      Napisano Gru 8, 2016

      Odpowiedz

      Anno, po prostu nie mogę czytać takich bzdur jako ponad trzydziestoletnia matka dwójki dzieci. Twoj komentarz świadczy o tym, że upajasz się swoją sytuacją, dobrze sprawdzasz się w roli cierpiętnicy. Ok, to Twoja sprawa i wola. Ale nie badz niesprawiedliwa w stosunku do innych kobiet. Jak czytam takie głupoty, gotuje mi sie krew w żyłach. No po prostu: jestes matka, nic ci sie nie nalezy, po pierwsze tylko dziecko a ty nie jedz, nie spij, nie myj sie. To jest dopiero „dojrzałe” emocjonalnie.

  • Ala

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    Pierwszy raz postanowiłam skomentować Twój post.. obserwuję Twój blog od dawna i od jakiegoś czasu zauważyłam że odbiegasz od rzeczywistości.. ten post jest bardzo przykry.. czytam to i nie pojmuję – co to za wymówki że nie mogłam wyjść z domu ani mieć chwili dla siebie i te noce/.. Koszmar rzeczywiście. Każda matka i każdy człowiek ma prawo wyboru owszem.. ale żeby z takich powodów rezygnować z karmienia piersią i dostarczenia własnemu dziecku tego co najważniejsze.. to nie tylko samolubne jak piszesz ale też głupie. Karmie swoje dziecko już 5 miesiąc , nie mieliśmy cudownego początku, dzieciątko w szpitalu było ze mną po kilkudziesięciu godzinach przez to przez kolejne dwa tygodnie była walka z przystawieniem do piersi.. i nie żałuje ani jednej sekundy ( jak ty byś to pewnie nazwała – straconej ) na walce i karmieniu piersią. Nie uważam że jest to najcudowniejsze uczucie na ziemi ale jest to najlepsze co każda matka może dać własnemu dziecku w pierwszych miesiącach życia. Ale zawsze tak było – jedna kobieta nie chce mieć dzieci i usuwa ciążę , a druga pragnie i nie może go mieć… w tym wypadku – jedna matka chciałaby karmić dziecko piersią i walczy każdego dnia o ten pokarm a inna przestaje bo nie chce … Przykre..

    • ANNA

      Napisano Gru 8, 2016

      Odpowiedz

      Pięknie ujęte,brawo! To bardzo egoistyczna postawa jaką zaprezentowała nam Pani Angelika,niestety wiele młodych mam dzisiaj ma podobne podejście do macierzyństwa i to jest smutne…

  • Kaja

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    Witam serdecznie
    Śledzę Twojego bloga od jakiegoś czasu i dopiero teraz po raz pierwszy ,zdecydowałam się na skomentowanie. Temat, który poruszyłaś jest bardzo ważny i niewiele kobiet ma odwagę o tym mówić wprost. Na początku od razu powiem- nie, nie jestem jeszcze matką. Ale jestem kobietą, która nie była karmiona piersią. Mam się dobrze, bardzo rzadko choruję- sporadycznie. Nie jestem mniej inteligenta od ludzi karmionych piersią (bo takie „wyniki” badań kiedyś przytoczyła w dyskusji pewna Pani). Mam 31 lat i nie czuję się mniej kochana przez moją mamę, ze względu na to jakim mlekiem mnie karmiła. Tak samo było z moim bratem. Urodził się w 2001 roku, więc mając wtedy 16 lat doskonale wszystko pamietam. Mama od początku podjęła decyzje, że nie będzie kp. I trwała w tej decyzji. Położne w szpitalu nie chciały dać tabletki na zatrzymanie laktacji, w obronie mamy stanął jej lekarz prowadzący- bo każdy ma prawo podjąć swoją własną decyzję. Nie neguję tego, ze kp jest lepsze, bo tego nie wiem, ale na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że mm wcale nie jest gorsze. Jeśli miałabym teraz powiedzieć czy kiedyś jak będę mamą, będę karmić piersią, to dziś, tak jak przez kilka ostatnich lat mówię nie. Chcę kiedyś świadomie powiedzieć, że wybieram karmienie mm. Bez nacisków tzw. matek polek, które to o macierzyństwie wiedzą wszystko, a ja ta bez dziecko jak mogę mieć jakiekolwiek pojęcie? Bez nacisków teściowej, położnych, bez: a może spróbujesz, to najlepsze itp. Ostatnio moja przyjaciółka przeżyła okropną traumę z tym związaną- dwa tyg męczarni, płaczu jej i dziecka, bo na zajęciach nasłuchała się, ze tylko kp jest dobre dla dziecka. Jej wyobrażenie na ten temat było kolorowe, a rzeczywistość zweryfikowała wszystko. Po 2 tyg zaczęła dokarmiać mm i niedługo później przeszła na mm całkowicie. Odzyskała radość z życia, zaczęła cieszyć się z macierzyństwa. Nie zrozumcie mnie źle, bo absolutnie nie neguję tego, że kobiety karmią, chcą karmić, niektórym przychodzi to łatwo inne walczą o laktację za wszelką cenę. Ale jako niematka uważam, że każda ma prawo podjąć tą decyzję sama, tak samo jak sama powinna zdecydować w jaki sposób chce, żeby jej dziecko przyszło na świat. Bo przeraża mnie wizja tego, że jak coś chcesz zrobić inaczej, to od razu pojawia się fala krytyki itp. Bądźmy dla siebie ludźmi:) I nie wywierajmy na siebie presji.

  • Ania

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    Dosc kontrowersyjny post doprawdy, ale popieram. Nie dlatego, ze sama karmienia nie lubilam, bo lubilam, ba, wrecz uwielbialam :) Popieram dlatego, ze wyznaje zasade: szczesliwi rodzice to szczesliwe dziecko. Jesli karmienie jest dla mamy udreka, obciazeniem nie tylko fizycznym ale i psychicznym, to nie jest dobrym podejsciem maltretowanie samej siebie. Sprobowalas, to sie liczy. Ja tez nie lubilam mokrych bluzek i spania w staniku, ale 6,5 miesiaca corke karmilam (taki byl plan) i wspominam to wspaniale :) Ale za nic w swiecie nie oceniam matek, ktore nie sa w stanie temu podolac. Znam przypadki dzieci karmionych do roku, ktore non stop choruja i dzieci karmionych 2 miesiace, ktore odpornosc maja wzorowa, takze moim zdaniem reguly nie ma. Tak jak dobrze podsumowalas : nie liczy sie to czym karmisz, a jak kochasz :) Pozdrawiam!

  • Kasia

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    Utożsamiam się z Twoim zdaniem i podpisuję się rękoma i nogami pod tytułem posta – karmi się miłością. Jestem mamą 7,5- miesięcznej Anielki, to moje pierwsze dziecko. Dodam, ze jestem pielęgniarką, toteż moja wiedza na temat karmienia dziecka jest podparta silnymi argumentami medycznymi. Od zawsze wiedziałam, ze jeśli bede kiedyś miec dziecko to napewno będę karmić je piersią, to było dla mnie poprostu oczywiste i niepodważalne. Wyobrażałam sobie to jak pewnego rodzaju mistyfikację, można powiedzieć ze jak tylko dowiedziałam się, ze jestem w ciąży to juz czekałam na tą wielką chwilę, zeby zacząć karmienie. Ciąża zakończyła sie cc, przez 12h leżałam plackiem po znieczuleniu, akurat przypadło to na cała noc, toteż nie było przy mnie męża ani nikogo do pomocy. Opieka położnych pozostawiała wiele do życzenia, bo nawet nie próbowano pomóc mi przystawić małą do piersi, z góry bez pytania o moją zgodę podano jej butelkę z mm. I zaczęła sie porażka w mojej przygodzie z karmieniem piersią… Następnego dnia rano, kiedy próbowałam przystawić córkę do piersi, po kilku nakarmieniach butelką przez położne, moja córcia była juz „silikonową” dziewczynką, jak to określiła pani laktatorka. Przyzwyczajona od razu do najadania się do pełna bez większego wysiłku nawet nie chciała chwytać mojej piersi. Do tego moje płaskie brodawki, mała ilośc mleka przez pierwsze dni… Mimo wszystkich wykorzystanych technik kp nigdy nie udało nam sie karmić tylko tak. Podstawą była butla, a przez 2,5 mies dokarmianie piersią, w większości i tak mlekiem odciagnietym laktatorem. Czułam się jak wyrodna matka, nie mogąc wykarmić swojego dziecka pierdią, dopadały mnie rozmaite kryzysy i momenty załamania. Płakałam nad dzieckiem i sama nad sobą. Do tego zewsząd bombardowały mnie pytania: „karmisz? jak to nie masz pokarmu? dawniej nie było mlek modyfikowanych i wszystkie dzieci jadły pierś! wy młode mamy jesteście za wygodne! faszerujesz dziecko chemią!”. To wszystko sprawiało, ze początek macierzyństwa był dla mnie koszmarem, bo ciagle tylko stresowałam się, czy ktoś zaraz nie wtrąci mi swoich uwag na temat karmienia, a przecież nie robiłam tego z wygody czy kaprysu… To bolało bardzo. Dlatego zgadzam się – karmi się miłością, bo nieważne na jaki sposób karmienia i z jakich względów się decydujemy – ważne, ze przekazujemy dziecku całą swoją miłość, najlepiej jak potrafimy. Zawartość butelki to znacznie mniej niż emocje, które przekazujemy dziecku. Nie każda mama odnajdzie się w karmieniu piersią, nawet ja bardzo się rozczarowałam. Jestem przekonana, że i dla dziecka i dla mamy lepiej jest, gdy karmią się ze spokojem butelką, niż na siłę piersią. Choć minęło juz wiele czasu, nadal czuję do siebie żal, ze nie mogłam karmić naturalnie i obiecuję sobie, ze przy następnym dziecku nie poddam się choćby nie wiem co. Dlatego mowię stanowczo NIE dla hejtu płynącego ze społeczeństwa dla mam karmiących mm – niech kazdy zajmie się karmieniem swojego dziecka, bo każda z nas ma swoją historię, swoje problemy i swoje uczucia, które nie powinny byc potęgowane masową krytyką zewsząd. To, ze moje dziecko nie sssir piersi przez 1,5 roku swojego życia nie oznacza, ze nie wysysa ze mnie całej miłości, czułości i bliskości, którą je darzę.

  • Agnieszka

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    Dziękuję Ci za ten post.. Jeszcze nie jestemma mamą, ale juzproszę wiem że karmienie piersią nie jestma dla mnie. Krępuje mnie nagość piersi i w ogóle, moja szwagierka wciąż paraduje z nagim biustem „bo karmi” i nie jest to apetyczne. Fajnie,że poruszasz takie tematy i pokazujesz gadżety ułatwiające mamom życie. Mam wrażenie,że niektóre z mam uwazaj ze tylko naturalny poród, karmienie piersią i zero udogodnień zrobi z nastym dobre mamypraktyki. Pozdrawiam Was ciepło :-)

  • Asia

    Napisano Gru 8, 2016

    Odpowiedz

    Nie byłam cyckoholiczką, ale chciałam karmić piersią synka min. przez te sześć miesięcy. Życie zweryfikowało moje plany już w szpitalu. Syn nie chciał ssać piersi. Mleka miałam w bród, nie leciało ani za szybko, ani za wolno. Po prostu nie chciał i koniec. W szpitalu byłam prawie dwa tygodnie, przychodziły wszystkie położne po kolei i próbowały go przystawić, bez rezultatu. Odciągałam część pokarmu, bo może się dławi? Nic. No to może za mało mleka? Ha, nawał w trzeciej dobie i piersi jak arbuzy. Położne mówiły, że muszę odciągać laktatorem, po pół godziny miałam 10ml z obu piersi… Zupełnie niepodatne na laktator cycki. A dziecko darło się, bo było głodne. Każda wizyta w pokoju laktacyjnym była rozbita na kilka części, bo co wyszłam to mały płakał i musiałam wrócić. Waga mu spadła, musiał być dokarmiany. Po wyjściu do domu czułam się jak wrak, jak nie-kobieta, bo przecież nie umiem nakarmić własnego dziecka. Miałam objawy depresji poporodowej przez kilka miesięcy. Nabawiłam się nerwicy. Po przejściu na butelkę walczyłam z pokarmem, który nie zniknął po odstawieniu synka od piersi. Skończyło się na lekach na wstrzymanie laktacji. Dziś pewnie miałabym więcej siły i mniej mylnych wyobrażeń o karmieniu, pewnie dałabym radę pokonać trudności. Chociaż kto wie?

    • Justyna

      Napisano Gru 9, 2016

      Odpowiedz

      Asiu, znam to i ja. Córa urodziła się w terminie, jednak nie drogami natury, którymi tak chciałam aby przyszła na świat, a przez cc, nie chciała cyca za nim, mimo, że mi bardzo na tym zależało. Życie weryfikuje nasze plany czasem bardzo diametralnie, a nam nie zostaje nic innego jak przystosować się do nowej sytuacji. Wiem, że to trudne, ale problemom należy stawić czoła i choć pewnie rozwiązania nie uważamy za najlepsze to jednak musimy wprowadzić je w życie. Dla dobra naszych dzieci, ale i dla nas! Pozdrawiam

  • kala

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Powiem tak strasznie denerwuje mnie ta nagonka na matki które nie karmią piersią, że nie dają dziecku tego co najlepsze. Mój synek ma ponad 3 lata i 7 miesięcy. Od samego urodzenia jest na butelce, przystawiony do piersi darł się ile sił i wykrzywiał we wszystkie strony. Moja laktacja nie rozkręciła się w ogóle najwięcej pokarmu jakiego udało się ściągnąć to było pół małej butelki,i mimo że chciałam karmić to nie miałam sumienia patrzeć jak moje dziecko się meczy. Gdy udało mi się go już przystawić z nakładkami bo mam nieprawidłowe sutki to bidulek ssał a mimo to nic nie leciało. Na butelce był do 2 roku życia.I nie uważam siebie za zła matkę, myślę że jeśli będę mama po raz drugi to spróbuję kp, ale nic na siłę. Dodam jeszcze że podczas przystawiania nie czułam żadnej bliskości widziałam jedynie jak męczy się moje dziecko

  • Kasia

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Karminie piersią to kwintesencja macierzyństwa, całkowicie normalna rzecz jakże potrzebna dziecku. Bo to nie tylko najcenniejszy pokarm, ale bliskość z rodzicem, zaspokojenie potrzeby ssania, zapach i ciepło mamy znane jeszcze z okresu płodowego… butla i mleko modyfikowane zostały stworzone dla dzieci z sierocińców, które matek nie miały. Później w słusznie minionym ustroju butla stała na piedestale, bo kobiety miały szybko wracać do pracy. Macierzyństwo to piękne chwile, ale też chwile wyrzeczeń. Mam tyle lat co Ty, a mój Synek jest kilka dni starszy od Twojej Poli. Urodził się jako wcześniak i miał tak maleńką buzię, że nie mógł objąć brodawki. Stoczyliśmy wielką walkę o karmienie naturalne, które w przypadku wcześniaków jest ważne podwójnie. Udało się. Karmię do tej pory. Nawał i ból minął i po pewnym czasie przyszła radość z karmienia, choć były chwile, że gdy zbliżała się pora karmienia miałam łzy w oczach, ale czułam obowiązek dania dziecku tego co najlepsze i trwałam przy tym, bo wiedziałam, że laktacja kiedyś się unormuje. Po przeszło 15 miesiącach jestem dumna z siebie, że nie poddałam się. Jedyne co mogę to współczuć Ci takiego podejścia. Ale skoro jesteście szczęśliwi to bądźcie dalej:) tylko proszę, nie pisz więcej takich rzeczy, bo „pomagasz” nimi zaprzestać karmienia, jeśli pojawiają się zmęczenie i problemy, a z własnego doświadczenia wiem, że wszystko da się przezwyciężyć, wystarczy tylko chcieć.

  • Sabina

    Napisano Gru 9, 2016

    Odpowiedz

    Brawa dla autorki!!!
    Karmiłam syna i córkę około 5 mc później stop brak pokarmu oczywiście na początku wszyscy chcieli mi udowodnić,że jestem złą matką i się im udało ale szybko zrozumiałam że nieważne jak karmię ważne aby dziecko było najedzone i szczęśliwe:)
    Pozdrawiam!!

  • Małgorzata

    Napisano Gru 14, 2016

    Odpowiedz

    Nie potępiam nikogo, nie karzę za mm. Sama mam dwoje dzieci córkę karmiłam naturalnie do 10m-ca a synka praktycznie wcale. Choć mam piersi jak meloniki slyszalam powinnaś karmić.! I co, karmiłam? Nie! Mały miał refluks plus nietolarcję laktozy więc sobie opuściłam. Dobrze mi z tym , nie obwiniac się za to i Tobie też gratuluję odwagi. Nie każda z nas jest stworzona do tego by być mleczną krową sorryyyy.
    Chociaż karmiłam odrzuca mnie na widok dziecka przyssanego do piersi w wieku 5 lat, a taki obrazek widziałam niedawno. Zreszta rzecz miała miejsce w przychodni i nie tylko ja odkrecalam głowę.
    Jestem dobra matka i moje dzieci rosną wspaniałe, więc nie ma co chować głowy w piasek i przeć do przodu.😍

  • Małgorzata

    Napisano Gru 14, 2016

    Odpowiedz

    Jejku ile bym dała żeby mój synek chciał jeść z butelki. Nawet po porodzie jak brakowało mi pokarmu gdy próbowali go dokarmiać nie chciał jeść. Tylko płakał z głodu. A jak trafiłam do szpitala i dostałam leki po których nie mogłam karmić 24h. To dopiero był koszmar. Obydwoje płakaliśmy dzień i noc. Po długim płakaniu albo zasypiał ze zmęczenia albo w końcu zjadła. Teraz ma 8 miesięcy i jak daje mu butelkę z mlekiem wszystko wyplówa.

  • Kalina

    Napisano Lut 20, 2017

    Odpowiedz

    Mleko modyfikowane zostalo stworzone po to,zeby dzieci bez matek nie umieraly. Bardzo mi przykro, ze masz takie podejscie . Mm powinno byc ratunkiem, a nie wyborem. I wydaje mi sie, ze nie zapoznalas sie z informacjami i badaniami, czym roznia sie dzieci kp od tych na mm. Wiesz, czyta Cie duzo mlodych dziewczyn. Nie powinnas pisac takich postow…

  • Kasia

    Napisano Mar 30, 2017

    Odpowiedz

    Droga Angeliko. Na samym wstępnie chce wyjaśnić że śledzę Twój blog od momentu w którym zaszłam w ciążę. Ten post przeczytałam zaraz po opublikowaniu. Gryzłam się z myślami czy go skomentować czy nie… Nie należę do osób które hejtują dla zasady. Staram się również nikogo nie oceniać pochopnie, zawsze wczuć się w drugą stronę… Ale tego nie rozumiem. Nie rozumiem jak wygody (pomijam medyczne przeciwskazania oraz brak pokarmu) można zdecydować się na karmienie swojego Maleństwa chemią… Bo tak trzeba to nazwać. Z wyboru… Rozumiem że kobiety mogą mieć niskąsamoocenę i czuć się jak „dojarki”, czuć że ich piersi nie da juz tylko zarezerwowane dla Męża / chłopaka… Ale nie rozumiem jak można odmawiać dziecku najcenniejszej rzeczy w całym jego życiu! Tak, nie boję się tego słowa użyć- polecam przestudiowanie medycznych publikacji na temat mleka matki. W przyszłości będziecie zabraniać dziecku słodyczy… ograniczać fast foody bo niezdrowe, wydawać tysiące na suplementy, lekarstwa, szczepionki i trany tylko po to aby było jak nsjzdrowsze- w końcu to Wasz skarb. A już na samym początku zabieracie mu to co dla niego najcenniejsze. Nie rozumiem….

  • Karolina

    Napisano Kwi 18, 2017

    Odpowiedz

    Angelika możesz napisać jak wyglądało twoje przejście na mm z Maxem ? I jak poradziłaś sobie z laktacja 😱😆

Zostaw komentarz