Karmienie piersią bez wątpienia jest najlepsze dla naszego dziecka. Aby sprawa była jasna, to nie podlega w ogóle żadnej dyskusji. Ale… no właśnie, ale… nie jest też tak kolorowe i piękne jakby to mogło się wydawać. Naprawdę podziwiam kobiety, które długo karmią piersią swoje maluszki. Dla mnie pół roku to już szmat czasu, a przecież są też takie, które karmią rok i więcej. Szacunek, naprawdę. Ponad rok temu, po urodzeniu Poli uparłam się, że będę karmiła ją naturalnie przynajmniej te 6-8 miesięcy. Wtedy właśnie duży wpływ miały na mnie położne i inne matki, które przekonywały w zaparte, że to najpiękniejsza bliskość matki z dzieckiem. I wiecie co, wymiękłam. Totalnie. Odpadłam już po 2 miesiącach. Z początku miałam wyrzuty sumienia, że wyrodna ze mnie matka, że nie daję tego cycka i nie buduję bliskości z moim dzieckiem. Ukrywałam to przed innymi i schodziłam z tematu, jeśli ktoś o to pytał. Sama nie wiem dlaczego. To chyba pokazuje jaki nacisk mają kobiety na siebie nawzajem w tej kwestii. Odwieczna walka matek karmiących piersią, a mlekiem modyfikowanym. No cóż… dla mnie karmienie piersią nie było kolejnym cudem świata. Może mnie po tym znielubisz, ale…

1

… gdy tylko sięgnęłam pierwszy raz po butlę z mlekiem modyfikowanym odczułam ogromną ulgę. Moje dziecko w końcu nie denerwowało się, że z mojej piersi słabo leci ten pokarm (zanim napiszesz mi, że nie ma czegoś takiego, jak brak pokarmu i że trzeba o niego walczyć to proszę cię… odpuść sobie już z góry), a tym samym ja przestałam się irytować i stresować, co w pewnym stopniu miało wpływ na Polę. Nasza więź właśnie wtedy stała się jeszcze silniejsza, bo mogłyśmy spokojnie skupić się na przytulaniu, niż tej walce. Nie zrozum mnie źle, może jestem po części samolubna i mało waleczna, ale kompletnie nie zaliczam się do grona kobiet, które kochają karmić naturalnie i uważają to za coś najpiękniejszego. Miałam dość hormonów (wiesz jak to jest po porodzie) i tego, że na mojej bluzce są wiecznie mokre plamy, niczym jak u dojnej krowy. Nie mogłam też nigdzie wyjść sama, chociaż na chwilę do sklepu po bułki, bo musiałam być zawsze w pełnej gotowości, niczym lodówka z jedzeniem. Denerwowało się dziecko i ja, że to mleko leci sobie jak chce. Do tego te noce. O matkooo, karmienie w nocy ciągnie się w nieskończoność. I te ciągłe pytania – mam nadzieję, że karmisz piersią? Wiesz, że to najlepsze. Nie, to nie dla mnie. Może przez to odbierzesz mnie za złą matkę, ale mam to gdzieś. Moim dzieciom niczego przez to nie zabraknie. Ja pasuje.

Abyście sobie nie myślały, moje wyznanie nie ma na celu zniechęcić was do karmienia. Broń Boże! Kibicuję matkom, które karmią piersią, podziwiam i podglądam z zaciekawieniem. Tak trzymajcie! Jesteście naprawdę super i silne, że dajecie radę, a tym bardziej, że lubicie to. Gratulacje! Ale wiecie co… poruszam ten temat, ponieważ zauważyłam niepokojący sygnał od moich czytelniczek. Nie jestem specem w tej kwestii, ale dostaję masę maili z pytaniami karmieniowymi, wtedy tak dyskutujemy sobie, wymieniamy poglądami itp… i w pewnym momencie (prawie za każdym razem), kiedy dziewczyna wyznaje mi, że nie karmi piersią to wspomina o wyrzutach sumienia. Po części ją rozumiem, bo sama to przechodziłam, ale teraz, z perspektywy czasu uważam, że to totalnie idiotyczne! Czy dziecko będzie mniej kochane, gorsze czy niedowartościowane, że nie może przyssać się do cyca matki? Nie! Nie ważne jest jak karmisz, ważne jest jak kochasz! Proszę zapamiętaj to, jeśli kolejny raz wpłyną na ciebie inne osoby i poczujesz się przez to gorsza.

Pole karmiłam naturalnie 2 miesiące (i tak uważam to za wyczyn), a teraz Maksa karmiłam tylko 2 tygodnie. Czy to z winy braku pokarmu? Nie. Czy jest mi z tym źle? Też nie. Czy jest przez to gorszy od innych? Broń Boże! Tym razem nie mam wyrzutów sumienia i nie wstydzę się poruszać tego tematu, że kompletnie tego nie czuję. Zrobiłam to z premedytacją. Teraz chętniej wspieram koleżanki, które same mają z tym problem. Pozdrawiam też wszystkie czytelniczki, które ze mną o tym rozmawiały – mam nadzieję, że wszystko u was ok? :) Ten temat zawsze będzie dość kontrowersyjny, bo ze wszystkich stron słuchamy z dużym naciskiem o tym karmieniu, ale też nie dajmy się zwariować. Nie oceniajmy innych, nie podważajmy ich decyzji oraz uczuć. W końcu każda matka chcę jak najlepiej dla swojego dziecka. Jeśli są wśród nas kobiety, które kompletnie nie czują tego tematu to nie są przez to gorsze. Wierzcie mi na słowo. Więź z noworodkiem można nawiązywać na tysiąc innych sposobów. Niech się zakończy ta odwieczna rywalizacja między matkami karmiącymi cyckiem, a tymi „pomagającymi” sobie butlą. Wychowywanie dzieci już samo w sobie nie jest takie łatwe, nie dokładajmy sobie jeszcze więcej.

2 3 4 5

Aby sprawa była jasna. Tak, zrezygnowałam z piersi na rzecz butli i mleka modyfikowanego. Nie żałuję tej decyzji. Pola jest zdrów jak ryba, nigdy nie była chora i rozwija się jak trzeba. Maks teraz też jest zadowolony, bo widać, że jest najedzony i śpi znacznie lepiej. Nie jestem przez to gorszą mamą, a tym bardziej nie powinnam mieć wyrzutów sumienia. Moje dzieci również nie są przez to jakimiś ufoludkami. W tym wszystkim rozumie mnie i pomaga mi jak nikt inny marka Lovi. To właśnie oni towarzyszą nam w tym okresie karmieniowym. Mamy ich smoczki, butelki i różne kubeczki, i nie zamieniłabym ich na nikogo innego. Ale to już przecież wiecie.

Za to nie wiecie, że przy temacie karmieniowym pomagają nam również produkty Beaba – sterylizator parowy do smoczków i butelek, pojemniki na mleko w proszku i ekspress do mleka. Gadżeciarskie mamy, możecie się zachwycić! :)

1

Sterylizator parowy to nie tylko przyjemna, ale i bardzo praktyczna sprawa. Wiecie jak szybko brudzą się butelki, smoczki czy inne kubeczki dziecięce. Pucowanie ich może być dość czasochłonne. Najgorsze jest gdy mleko zaczyna zalegać w szczelinach między tym plastikowym kółeczkiem, a gumowym smoczkiem od butelki. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile wtedy bakterii tam się zbiera. Taki sterylizator dzięki wysokiej temperaturze wyeliminuje je wszystkie, a także zniweluje nieprzyjemne zapachy. I to tylko w 6 minut! Fajnie, co nie? Sterylizator sobie śmiga, a my zamiast pucować to wszystko ręcznie zaparzamy kawę czy zajmujemy się dzieckiem. Trzeba się jakoś organizować.

2

Ekspres do mleka 3w1 to mój hit wśród pomagaczy kuchennych. Jeśli myślałyście, że są tylko ekspresy do kawy to byłyście w błędzie. Nasze dzieci też mogą mieć takie bajery. Dzięki niemu w 15 sekund możemy mieć ciepłą wodę do przyrządzenia mleka czy podgrzania posiłku. A to wszystko można obsługiwać jedną ręką – chyba każda z was wie jakie to praktyczne. Fajnie, prawda? To zdecydowanie tego typu gadżet, który może nie jest niezbędny, ale za to bardzo pomocny i ułatwiający codzienne funkcjonowanie z dzieckiem. W sam raz dla wszystkich zabieganych i gadżeciarskich mam. A do tego zużywa znacznie mniej prądu niż mikrofalówka. U nas, przy dwójce dzieci spisuje się na medal.

3 4

Ekspres jest kompatybilny z pojemnikami na mleko w proszku. Szykujemy sobie w nich wcześniej odpowiednie porcje mleka (mamy 3 pozycje) i zaoszczędzamy dzięki temu czas. Po podgrzaniu wody wsypujemy jedno pięterko i mamy już pokarm gotowy. Tego typu pojemniki fajnie sprawdzają się również w podróżach, mogliście go zobaczyć chociażby podczas naszego wyjazdu do Grecji, o tutaj. Czyli widzicie, nie rzucam słów na wiatr. :)

5

Także jeszcze raz… Karmienie piersią bez wątpienia jest najlepsze dla naszego dziecka. Aby sprawa była jasna, to nie podlega w ogóle żadnej dyskusji. Ale jeśli nie czujecie tego klimatu, nie możecie lub nie chcecie tego robić to nie miejcie z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie będziecie przez to gorszymi matkami, a wasze dzieci jakimiś odmieńcami. Ja kompletnie się w tym nie widzę i pomagam sobie mlekiem modyfikowanym. Pomagam sobie również różnymi gadżetami i akcesoriami. Chcę sobie ułatwiać życie z dziećmi, a nie jeszcze bardziej je sobie komplikować. Karmi się miłością, bez znaczenia czy piersią czy butelką. ♥

6 7

Mam na sobie: Sukienka – PresKa | Maksiu ma na sobie: Pajac – F&F
Sprzęt BeabaEdukatorek | Butelka, smoczek – Lovi | Meble – Pinio | Króliczek – Fashion Family