Jeszcze na długo przed tym zanim „oficjalnie” zostałam mamą wiedziałam, że chcę mieć przynajmniej dwójkę dzieci. Zależało mi również, aby ta różnica wieku między nimi była jak najmniejsza. Docelowo miało to być 2-4 lata, ale po narodzinach Poli mój instynkt macierzyński tak się wzmożył, że nie potrafiłam czekać tak długo na kolejnego maluszka (chociaż pewnie dla niektórych już ten okres to zbyt szybko) i już 5 miesięcy po narodzinach córki potwierdziła się wieść o drugiej ciąży. Bardzo się cieszyłam, naprawdę, to było jak spełnienie marzeń. Wtedy też po raz pierwszy spotkałam się z dziwną opinią innych ludzi – oni najzwyczajniej w świecie gratulowali nam odwagi. Ja nie do końca wiedziałam o jaką odwagę im chodzi? Dla mnie dziecko rok po roku to zupełnie normalna i naprawdę fajna sprawa, ale jak się przekonałam… nie dla każdego. W rozmowach z innymi, przyszłymi i obecnymi rodzicami, często padały zdania, w których po prostu odradzano tak małej różnicy wieku między rodzeństwem, a jak już sama pytałam się jakiejś mamy o rodzeństwo dla jej młodszego niż 3 lata dziecka to zazwyczaj zostawałam odprawiana z kwitkiem. Ciągle te same argumenty, że jeszcze na głowę nie upadła, że za dużo roboty ma z jednym dzieckiem, a co dopiero z dwójką takich małych, że to istny armagedon na kółkach i podziękuję, aż do czasu, kiedy to pierwsze będzie bardziej samodzielne, o ile w ogóle się zdecyduje. No ok, każdy ma własny pogląd, możliwości i plany, ma też dzieci o różnych charakterach i wymaganiach, ale ja muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie mieć jedynaka/jedynaczki (wiadomo jeśli życie może tak się potoczyć) czy rodzeństwa z dużą różnicą wieku – dla mnie 5-6 lat to już duża różnica. Jak już „robić” to może lepiej za jednym zamachem? Jak najbardziej! :) Byłam odważna i zaryzykowałam (jak to niektórzy twierdzą) i dzięki temu teraz wiem, że to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Nawet jeśli chodzę niewyspana i momentami ukrywam łzy bezsilności, wiem, że to był naprawdę dobry ruch. Decyzja dzięki której z każdym rokiem może być tylko lepiej, bo teraz jeszcze bardziej spełniam się jako kobieta i mama. Ale aby nie było, że wybieraliśmy się z motyką na słońce, przed decyzją o drugim dziecku braliśmy pod uwagę wszystkie czynniki, a przede wszystkim wady i zalety posiadania dzieci rok po roku. Podpytywaliśmy trochę rodziców takich maluchów i braliśmy duży zapas naszego entuzjazmu, po prostu braliśmy pod uwagę to, że może być naprawdę ciężko. Mimo tego, zdecydowaliśmy się. Teraz po prawie miesiącu, z 15 miesięczną Polą i ponad 4 tygodniowym Maksem już dostaliśmy małą próbkę – są zalety i są też wady, jest też po części tak jak zakładaliśmy, z tym, że jest… lepiej, po prostu. Nie jest tak trudno jak to sobie wyobrażałam, jest wymagająco, ale nie aż tak, aby chcieć strzelić sobie w łeb. Sama jestem zaskoczona, no ale to w końcu dopiero początek tego rollercoasteru więc nie chcę za bardzo zachwalać. Chociaż z samą Polą też tak było, wszyscy gasili mnie z tym entuzjazmem, a jak się okazało on nadal pozostał. Z nią po prostu nie ma większych problemów, co pewnie przyczyniło się do podjęcia decyzji o tak szybkim rodzeństwie. Jak widać nie ma reguły, życie samo weryfikuje wszystko, a raczej… same dzieci. Wszędzie są jakieś wady i zalety. Wystarczy tylko je dostrzec – wady zminimalizować, a zalety jeszcze bardziej uwydatnić i będzie naprawdę super.

trio

Koszulki – OhShop | Poli spódniczka – Spell’s Little Fashion
ZALETY posiadania dzieci rok po roku:
+ Najważniejsze dla mnie : dzieci mają większą szansę na stworzenie prawdziwej więzi. Łatwiej się zrozumieją niż te, które dzieli większa różnica wieku.
+ Jeśli siedzimy w pieluchach to tylko za jednym razem, nie musimy wracać do nich po latach.
+ Łatwiej nam przejść przez wszystkie etapy wychowawcze, jesteśmy na bieżąco ze wszystkimi dziecięcymi tematami. Po prostu nie mamy okazji wyjść z wprawy.
+ Ekonomia wydatków. Możemy zaoszczędzić pieniądze i przestrzeń domową na wszystkich zabawkach, ubrankach i dodatkach.
+ Dom zaczyna tętnić życiem z prawdziwym przytupem, dosłownie!

WADY:
– Mamy znacznie mniej czasu dla siebie. Podobno prawdziwą próbą dla rodziców jest pierwszy rok, a dopiero z każdym późniejszym rokiem jest lżej. Trzeba się na to nastawić.
– Trudno się dobrze wyspać lub po prostu konkretnie odpocząć. I to x2!
– Możemy zapomnieć na jakiś czas o spędzeniu czasu we dwoje, dzieci czają się za każdym rogiem.
– W domu zaczyna panować chaos, wszędzie pampersy, zabawki, ubranka i jeszcze więcej pampersów.
– Ciało po porodzie rok po roku ma mniej czasu na regenerację, wiąże się to z dodatkowymi kilogramami, rozstępami, obkurczeniem brzucha czy innymi zdrowotnymi dolegliwościami.

To takie konkrety. Starałam się po tyle samo wypisać zalet, jak i wad, aby nie było, że zachwalam jak zwykle. Chociaż naprawdę, dla mnie te wady praktycznie nie istnieją. No może poza tym wysypianiem się i chwilami tylko dla naszej dwójki. :) Generalnie nastawiłam się na to, że pierwszy rok/półtora mogą być ciężkie, a nawet bardzo. Nastawiłam się też na chwile bezsilności czy gorsze dni, ale tak też bywa z jednym dzieckiem. Wolę zakładać najgorsze, być tego w pełni świadoma i miło się zaskoczyć niż zakładać najlepsze, że będzie fajnie i kolorowo, a później się rozczarować. Póki co życie weryfikuje i nie jest tak trudno jak to sobie wyobrażałam. Ku mojemu zaskoczeniu jestem bardziej zorganizowana i zmobilizowana do działań niż przy jednym dziecku. To idealny dowód na to, że dzieci są największym motywatorem świata. Wysysają z nas całą energię, ale to nadal największy motywator.

7

Niczego bym nie zmieniła i nadal podtrzymuję moje zdanie, że dzieci rok po roku to była najlepsza decyzja w moim życiu. Mój brzuch na powyższym zdjęciu to idealny przykład na to, jak narodziło się nowe życie i jak wiele po sobie pozostawiło. Z każdym nowym dniem widzę jak buduje się magiczna więź między Polą, a Maksem. To miód na moje serce. Może i pierwszy rok będzie dla nas prawdziwą próbą życia, ale za to później my będziemy mieli labę tylko dla siebie, a dzieciaki będą się zajmować same sobą – tak samolubnie się nastawiam, kiedy to inni rodzice będą powracać do tych stert pampersów po latach. :)