Przy dzieciach, zwłaszcza rok po roku, znajdzie się masa dylematów życiowych. Nie tylko w kwestiach wychowawczych, ale również w tych zupełnie codziennych i organizacyjnych. Jednym z takich przykładów jest, a raczej są, tematy wózków. Jakie wybrać? Czym się sugerować? Lepiej mieć wózek bliźniaczy, taki 2w1, czy może dwa niezależne? Jedno dziecko jeździ w gondoli, a drugie w spacerówce więc jak to pogodzić? Opcji jest tak naprawdę mnóstwo, ale jedno jest pewne – każdy potrzebuje czegoś zupełnie innego. Wiele zależy od temperamentu dzieci, sytuacji finansowej i życiowej, a także tego, czy same jesteśmy skazane na wychodzenie z dziećmi czy mamy może kogoś do pomocy. Jak jest w naszym przypadku?

1

Muszę przyznać, że na początku sama miałam z tym tematem problem. Gdy Maksiu się urodził, Pola miała 15 miesięcy, a dopiero od 2 miesięcy samodzielnie chodziła. Więc pozbycie się jej wózka byłoby nie do końca dobrym rozwiązaniem. Pomyślałam, że z jednej strony fajnie by mieć wózek bliźniaczy, ale z drugiej strony wolę chyba jednak dwa niezależne.

Jak to wszystko rozwiązałam? Zdecydowaliśmy, że pozostaniemy przy dwóch niezależnych wózkach. W dodatku takich samych, aby dzieci były potraktowane równo. Dlaczego? Ze strony Mariusza mam ogromną pomoc przy opiece, pracuje on w bardzo korzystnych godzinach i wszystkie weekendy ma wolne, także z wózkami wychodzimy zazwyczaj razem – wtedy każdy prowadzi jeden. W dodatku nie jesteśmy zawsze uwiązani z dwójką dzieci równocześnie. Gdy jedno jest chore lub aktualnie śpi, to jedno z nas może swobodnie drugie zabrać gdzieś ze sobą z domu. Łatwiej też jest rozdzielić dzieciaki lub „sprzedać” któreś do dziadków czy na spacer – wiecie co mam na myśli. :) Generalnie widzę więcej korzyści z posiadania dwóch niezależnych wózków, ale jak piszę, mam ogromną pomoc przy dzieciach ze strony ich taty i nie jestem skazana na bycie z nimi od rana do wieczora sama. W przypadku gdyby tak było to raczej zdecydowałabym się na wózek bliźniaczy, bo prowadzenie równocześnie dwóch takich oddzielnych „pojazdów” nie należy do najłatwiejszych zadań. Więc jak miałabym wtedy z nimi wychodzić?

2 3 4

Jeśli już jestem sama (jasną sprawą jest to, że nie chcę być tylko uzależniona od kogoś) to korzystam z jednego wózka. Pola jest na tyle duża, że opanowałyśmy spacery do perfekcji – Maksiu póki co leży w gondoli, a ona na idzie obok nas na nóżkach. Trochę nauki nas to kosztowało, ale już się udało. Tak wychodzimy np na place zabaw czy zakupy. Na dalsze wypady przemieszczamy się samochodem także większego problemu nie ma. Radzę sobie jak tylko mogę. Generalnie od pewnego czasu Polę bardzo trudno jest posadzić w spacerówce – wysiedzi w niej tylko w jakiejś galerii handlowej czy restauracji, jeśli mowa o plenerze to nie ma szans. Może to i dobrze? :) Podsumowując tak z mojego punktu widzenia…

Dwa niezależne wózki i ich plusy:
+ sprawdzają się w przypadku gdy mamy pomoc przy wychodzeniu z dziećmi
+ dzieci nie są wspólnie od siebie zależne
+ łatwiej jest podzielić się opieką
+ większa wygoda i komfort w przemieszczaniu się
Minusy:
– same nie ogarniemy spacerów
– trudniej jest nosić dwie sztuki po schodach czy zapakować je do auta
– jest to droższy interes niż jeden wózek bliźniaczy (chociaż wiele zależy też od marki)

Wózek bliźniaczy i jego plusy:
+ oszczędność pieniędzy, nie trzeba kupować dwóch
+ jesteśmy mniej zależne od kogoś
+ mamy stale na oku dwójkę dzieci równocześnie
Minusy:
– nie mamy możliwości rozdzielić dzieci i podzielić się oddzielną opieką podczas wyjścia
– znacznie większy gabarytowo podczas przemieszczania się uliczkami

5img_7352

Chociaż czekajcie, z tymi naszymi dwoma niezależnymi wózkami jest nie do końca tak jak piszę. Póki co Maks jeździ w gondoli, ale gdy tylko przesiądzie się do spacerówki to będziemy mieli również opcje posiadania wózka 2w1 – pewnie w wielu sytuacjach tak mogłoby być jeszcze wygodniej. W jaki sposób? Wózki mamy marki Stokke (robiłam już kiedyś recenzję jednego o TUTAJ) i mamy do nich tzw siedzisko dla rodzeństwa. Niestety Stokke nie posiada wózka bliźniaczego, ale myśli również o dzieciach z rodzeństwem i posiada w swoim asortymencie właśnie dodatkowe siedzisko, które można dokupić do ich klasycznego wózka. Mieści się je pod spodem i tak to się zmienia:
stokke-duo-crusi-melange-big_3

Sama nie do końca wiem, jak to się sprawdzi, ale gdy tylko będziemy mieć możliwość przetestowania to koniecznie dam wam znać. Póki co dwa niezależne wózki to nasz hit i przy tym zostajemy. Wychodzimy głównie całą rodziną, a jeśli jestem sama to Pola chodzi już na nóżkach. Udało nam się jakoś ze wszystkim zorganizować, chociaż wiele osób i tak nam się dziwi, a w szczególności mi, że postawiłam na takie rozwiązanie. Cóż, jak wspominałam na początku – każdemu sprawdza się co innego.

Dajcie znać, jak to było w waszym przypadku lub gdybyście były w podobnej sytuacji, to na co byście się zdecydowały. A może jedno i drugie – miałybyście dwa niezależne wózki plus jeden bliźniaczy? W końcu jeśli ktoś ma ochotę i finanse mu na to pozwalają to dlaczego nie? W końcu życie trzeba sobie jakoś ułatwiać. :)

6

Mam na sobie: Bluzka, spodnie – Mosquito | Buty – DeeZee
Mariusz: Bluzka – New Yorker | Spodnie – Reserved | Buty – Nike air max
Pola: Bluzka – Pozerki | Spódniczka – Mamunio | Buty – Mayoral | Opaska – Butterfly Kids
Maks: Bluzka – Little Gold King