Dwa tygodnie, dwa zupełnie różne kraje i DWÓJKA dzieci – czyli jak wyglądały loty i nasze wakacje z dwójką małych dzieci? + kilka cennych informacji, które mogą Wam się przydać

Dwójka dzieci, dwa tygodnie i dwa zupełnie różne kraje. Czy da się? Oczywiście, że tak!

O moich wakacjach z dzieckiem mogłyście już czytać w zeszłym roku – O TUTAJ. Wtedy była z nami tylko Pola, bo Maks urzędował sobie jeszcze w moim brzuchu. Wspominałam o tym, jak wyglądają kwestie formalne i czy korzystamy z biura podróży, dodatkowo mogłyście się dowiedzieć jak przebiega sam lot z maleństwem i jak wyglądał już nasz cały pobyt za granicą. W tym roku czas na aktualizację! Tym razem jesteśmy jeszcze bardziej aktywni i spontaniczni, a co za tym idzie, jeszcze bardziej zorganizowani. W końcu posiadanie dwójki dzieci jeszcze bardziej wszystko zmienia i weryfikuje. Więc, jak to było z tymi wakacjami w tym roku? Jak wygląda podróżowanie z dwójką (dość aktywnych) dzieci?

img_9095

Nastawiałam się na najgorsze, a dostałam wszystko co najlepsze. To zdanie podsumowuje wszystko. W tym roku zdążyliśmy już odwiedzić z dziećmi nasze Polskie morze i góry. Natomiast na zagraniczne wakacje wybraliśmy Hiszpanie i Włochy. Wyjazdy rodzinne na terenie kraju to pikuś, wyższy level zaczyna się dopiero gdzieś dalej – tak przynajmniej myślałam. Trochę obawiałam się lotu samolotem, tej całej odprawy i czekania. W dodatku zupełnie nie wiedziałam, czego spodziewać się na miejscu – zmiana klimatu, wyposażenie hotelu w stosunku dla dzieci itd. Nastawiałam się raczej na bardzo aktywny i wymagający wyjazd (aby zapewnić dzieciom coś nowego) niż taki spokojny, rodzinny odpoczynek i wakacje. W końcu widzi się dookoła tyle biegających za dzieciakami rodziców oraz to, co one potrafią z nimi wyczyniać. Nastawiałam się najgorsze, a tymczasem dostałam to co najlepsze.

Wszystkie nasze wyjazdy udały się na 200%! Bo jak się okazało – zmiana miejsca i klimatu służy naszym dzieciom. Z małych, bardzo aktywnych potworków zmieniły się w całkiem fajne i ciekawe (powiedzmy, że dość grzeczne) dzieci. Współpraca między rodzice = mała dwójka, przeszła bez większych komplikacji. Pola i Maks byli znacznie spokojniejsi i bardziej usłuchani niż u siebie w domu. Domyślam, że było to spowodowane zmianą miejsca, zapewnieniem sporej dawki atrakcji oraz upałami, które potrafią wykończyć nawet najmocniejszych zawodników.

1

Jak wyglądał nasz lot samolotem z dwójką dzieci? Odprawa, bagaż, wózek, miejsce do siedzenia i te sprawy. Szczerze? Większość wyglądała identycznie jak w zeszłym roku. Drugie dziecko powoduje tylko uaktywnienie drugiej osoby do pomocy. W kolejkach mieliśmy zawsze pierwszeństwo, ludzie nas przepuszczali i generalnie bardzo pozytywnie na nas reagowali. Sporo osób nas zaczepiało i mówiło, że podziwia nas, że pomimo tak młodego wieku i dwójki dzieci, mamy chęci i odwagę na takie dalsze wypady, byli w szoku naszej organizacji – chyba musiało być to spowodowane głównie wyglądem naszych sporych walizek oraz dwóch całkiem pokaźnych wózków? Ale wrażenia jak najbardziej na plus. Generalnie wyglądało to tak, że przy oczekiwaniu na sam lot Maks zazwyczaj siedział sobie w wózku, coś tam sobie jadł i obserwował bawiącą się Polę z innymi dziećmi. Także odprawy odbywały się raz dwa i późniejsze czekanie również (chociaż jeden z nich odbył się w nocy, z ponad 10 godzinnym opóźnieniem, naprawdę przygoda życia – wspominałam o tej sytuacji już na moim instagramie).

Kwestie bagażowe z dziećmi, wydają mi się, że są bardziej przychylne na korzyść rodziców. Oprócz samych bagaży podręcznych mogliśmy swobodnie zabrać dodatkową torbę na akcesoria dziecięce – typu pampersy, zabawki, kocyki, przekąski czy mleko. Mieliśmy również ulgę we wnoszeniu większej ilości wody przy odprawie – powiedzieliśmy, że to po prostu na przygotowanie posiłku dla dziecka i sprawa załatwiona (chociaż czasem wiadomo, że to zależy od osoby na którą się natrafi). Wózki latały z nami za darmo – nie są traktowane jako bagaż dodatkowy. Przechodziły z nami przez odprawę, a później aż pod same drzwi samolotu, tam je zostawialiśmy i po wylądowaniu dostawaliśmy je z powrotem. Wózki czasem czekały na nas pod drzwiami, a czasem musieliśmy je odebrać dopiero z bagażem głównym na taśmie – wydaje mi się, że to zależy od lotniska.

Jak siedzieliśmy w samolocie? Wiadomy jest fakt, że do drugiego roku życia dziecko nie posiada własnego miejsca w samolocie. Chyba, że takie miejsce sobie dodatkowo wykupimy. W zeszłym roku była nas trójka, także Pola swobodnie latała z nami na kolanach. Natomiast w tym roku nie wyobrażałam sobie już lecieć z dwójką w takiej kombinacji. Chcieliśmy wykupić dodatkowe miejsce, abyśmy mieli trzy miejsca obok siebie i aby łatwiej i swobodniej nam się poruszało. Niestety, okazało się, że takie miejsce kosztuje ok 1500zł(!). Na początku chciałam je wykupić,  bo stwierdziłam, że skoro lecimy na wakacje to chcę je spędzić jak najwygodniej (nawet w trakcie lotu), ale po dłuższym zastanowieniu i kilku opiniach (również wśród moich czytelniczek) zrezygnowaliśmy z tego. Stwierdziliśmy, że lot jakoś przemęczymy, a te 1500zł zainwestujemy w jakieś fajniejsze atrakcje dla dzieciaków. I wtedy właśnie odezwała się do mnie jedna z czytelniczek, która pracuje na lotnisku w moim mieście (serdecznie Cię pozdrawiam ♡) i dała mi cynk, że ten okres w którym my lecimy jest jeszcze przed sezonem wakacyjnym i samolot po prostu nie jest cały wypełniony. Taże wykupienie pustego miejsca, które docelowo pewnie i tak będzie puste okazałoby się totalnie bez sensu. Zadzwoniła do kogoś i załatwiła nam, że konfiguracja trzech miejsc obok siebie będzie dla nas pusta – cudownie! Powroty również tak wyglądały, z tym, że już bez ingerencji naszej czytelniczki. Po prostu poprosiliśmy o możliwość jednego pustego miejsca obok nas, w momencie gdy samolot nie będzie cały wypełniony – nie było z tym najmniejszego problemu, zwłaszcza, że mieliśmy nie jedno, a dwójkę dzieci. / W sezonie raczej by to nie przeszło, także cieszę się, że nasze terminy lotów były właśnie na początku czerwca.

Jak wyglądał nasz lot z dwójką dzieci? Część z Was pewnie mi nie uwierzy, ale chwile po starcie zasnęło jedno i drugie. Obudzili się dopiero… po wylądowaniu. I tak we wszystkie 4 strony. Co tu dużo pisać. Mamy złote dzieci, aż sami w to nie mogliśmy uwierzyć! :)

jjjj

Czym sugerowaliśmy się przy wyborze miejsca wakacji? Przede wszystkim udogodnieniami dla dzieci. Posiadanie ich weryfikuje wszystko, a tym bardziej miejsca do których latamy. Postawiliśmy na Hiszpanię i Włochy. Hiszpanię wybraliśmy bardziej imprezową i z większą ilością atrakcji – nastawialiśmy się aby spędzić tam pobyt bardzo aktywnie i z jak największą ilością ciekawych wrażeń na dzieci. Natomiast we Włoszech postawiliśmy na Sycylię, wyspę w bardziej kameralnym i spokojnym miejscu – tak dla równowagi. Na Sycylii naszą największą aktywnością było… zejście z górki na basen lub plażę. :)

Jakie wybieramy hotele z dwójką dzieci? Oczywiście takie z udogodnieniami dla nich. Dla nas hotel musi posiadać łóżeczka dziecięce, mini wanienkę, w pokoju aneks kuchenny lub czajnik do przygotowania gorącej wody, specjalne krzesełka w restauracji, brodzik przy basenie oraz jakiś plac lub salę zabaw. Hotel po prostu musi być bardziej przyjazny rodzinom, a nie imprezowiczom. Właśnie tymi wytycznymi kierowaliśmy się przy wyborze noclegu.

hhhhhh

Co ogólnie robiliśmy na wakacjach z dwójką dzieci? Bardzo dużo osób myśli, że wakacje z dziećmi są niemożliwe. Niestety dla nas dzieci to nie „przedmioty”, które na czas wakacji możemy podrzucić do dziadków. Skoro świadomie się na nie zdecydowaliśmy to chcemy aby wszędzie nam towarzyszyły. W końcu teraz mamy wakacje rodzinne, a nie indywidualne. Nastawienie tu odgrywa ogromną rolę. Także co robiliśmy? Zapewne bawiliśmy się nieraz lepiej niż osoby bezdzietne – po prostu mieliśmy pełną mobilizację do ciągłych atrakcji i nadprogramowego ruchu. :) W Hiszpani sporo zwiedzaliśmy, wypożyczyliśmy sobie samochód cabrio i jeździliśmy po wybrzeżu, byliśmy również w Barcelonie, odkrywaliśmy nowe miejsca i korzystaliśmy z lokalnych przysmaków, robiliśmy zakupy, mnóstwo zdjęć i filmów i ogólnie świetnie się bawiliśmy. Natomiast na Sycylii dużo się wylegiwaliśmy przy basenie i korzystaliśmy z atrakcji animatorów, na plaży napawaliśmy się widokami i sporo rozmawialiśmy – to właśnie tam dzieci nam najdłużej spały. Czy z dzieckiem da się mieć wakacje? Da się, i to nawet z dwójką! Ale…

2222

Wiadomo, że te wakacje z dziećmi wyglądają już zupełnie inaczej niż samemu. Wylegiwanie się nad brzegiem basenu zamienimy na wodne szaleństwa na zjeżdżalniach, cluby na tańce z animatorami, a harce nocne na ciche czuwanie. Ale wierzcie mi, wakacje z dziećmi wniosą do naszych relacji dużo więcej niż nam się wydaje – tak właśnie budują się rodzinne wspomnienia. Chociaż sama nie ukrywam, może i trochę działa na nas widok bezdzietnych, kiedy sami już o godzinie 21 siedzimy na balkonie, bo dzieci śpią w pokoju… ale to wcale nie przeszkadza aby otworzyć sobie butelkę wina i po prostu cieszyć się tą chwilą, cieszyć się tym, że możemy po prostu tu być wszyscy razem, zdrowi i szczęśliwi. A na imprezowanie i szalone wyjazdy przyjdzie jeszcze czas. Ja to wiem, odbijemy sobie jeszcze. :)

zrzut-ekranu-2017-06-20-o-22-54-59-kopia-1200x705-kopia

PS – Mój wakacyjny przewodnik pakowania na wakacje z dzieckiem znajdziecie TUTAJ
PS2 – W następnym wpisie widzimy się z wakacyjnym video! :)

2

RELATED POSTS

4 komentarze

  1. Odpowiedz

    salusiowo

    Lip 11, 2017

    czekamy na wakacyjne wideo

  2. Odpowiedz

    Dominika

    Lip 12, 2017

    Cały czas podkreślasz, że wiele osób boi się podróżować z dziećmi czy że są niemożliwe. Moim zdaniem przesadzasz (albo masz na myśli opinię ludzi bezdzietnych) bo jak my jeździmy w różne miejsca to wszędzie jest mnóstwo rodzin z dziećmi.

    • Zatrzymując czas
      Odpowiedz

      Zatrzymując czas

      Lip 13, 2017

      Nie, źle mnie zrozumiałaś. Ja też widuję mnóstwo rodzin z dziećmi na wakacjach – w końcu wybieramy miejsca, gdzie takie możemy spotkać. Ale niestety wśród znajomych, czy chociażby moich czytelniczek, BARDZO często spotykam się z opinią, że wakacje z dzieckiem są niemożliwe i wyczerpujące. Dużo moich znajomych nie zabiera na takie wyjazdy dzieci tylko zostawia je np z dziadkami. Dla mnie jest to nie do pomyślenia. :( Kiedyś poruszyłam ten temat na instagramie i wiele dziewczyn jest takiego samego zdania. Dlatego tak bardzo podkreślam i zachęcam aby ludzie jednak rodzinnie gdzieś wyjeżdżali – że wszystko jest kwestią dobre organizacji. :)

  3. Odpowiedz

    Rozalia

    Lip 14, 2017

    Przykładna rodzina <3

LEAVE A COMMENT