Search here...
TOP
MODA

Dlaczego dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie wolno szufladkować przyszłych mam pod względem wyglądu?

Jak to się mówi, człowiek uczy się całe życie. Ja również, szczególnie w tej, już trzeciej i raczej ostatniej ciąży. Do tej pory aktywnie tworzyłam projekt „stylowa mama”, w którym zachęcałam kobiety, obecne lub przyszłe mamy, aby nie zapominały o samych sobie i ze szczególną uwagą dbały o siebie. Nie wypieram się tego, ale tym razem kompletnie zmieniam moje podejście w tej kwestii.

Wcześniej bycie stylową mamą oznaczało dla mnie bycie zawsze zadbaną, ładnie i schludnie ubraną, uśmiechniętą, chociaż lekko wymalowaną i uczesaną. Nie ukrywam, że łatwo jest mówić gdy ma się lekką ciąże lub jedno czy max dwójkę dzieci, w dodatku bardzo grzecznych. Wtedy wszystko wydaje się jakieś takie łatwiejsze i prostsze. Gorzej już się dzieje, gdy faktycznie zaczynają się te schody – gdy kobieta nie ma tyle czasu dla siebie, ile by chciała, bo ma bardziej wymagające dzieci czy przechodzi cięższą ciąże niż swoje koleżanki. Gdy obecna mama nie zawsze zdąży się pomalować czy wyprasować t-shirt, którego właśnie na siebie założyła, zaczyna się hejt, ocenianie i obgadywanie, że ona na pewno z siebie zrezygnowała. A ja teraz myślę – nie oceniaj! Niech każda z nas żyje jak tylko chce. My możemy jedynie pocieszać czy motywować, ale broń Boże, nigdy nie ingerować w decyzje i postępowanie drugiej osoby. W przypadku obecnych lub przyszłych mam, nauczyłam się tego dopiero teraz. Lepiej późno niż wcale.

Poprzednie ciąże miałam dość lekkie więc mogłam ze spokojem pozwolić sobie na noszenie szpilek czy obcisłych sukienek. Gdy moje dzieci były mniejsze, były mniej wymagające niż teraz, więc również często mogłam sobie zafundować rzeczy, które chciałam zrobić z myślą o sobie: wizyty u kosmetyczki, fryzjera, pełny makijaż czy zajęcia zumby kilka razy w tygodniu. Teraz już wszystko wygląda zupełnie inaczej. Dwójka dzieci stała się bardziej wymagająca i absorbująca, trzecia ciąża okazała się najtrudniejsza ze wszystkich, a gdyby tego było mało, doszło tyle pracy i innych spraw na głowie, że czasem nie wiem w co ręce włożyć. Dlatego nie ukrywam – są dni, kiedy totalnie nic mi się nie chce, ze zwykłej bezradności. Makijaż to ostatnia rzecz o której myśle, a wygodne leginsy czy piżama to moi najlepsi przyjaciele na cały dzień. W tej ciąży na palcach jednej ręki mogę policzyć dni, kiedy miałam na stopach wysokie obcasy czy zrobiony taki full makeup z kreską czy smokey eye. Ja wiem, że dla niektórych to może być zupełna błahostka, ale dla mnie to już dość większa sprawa, zważywszy na moje podejście do tematu jeszcze rok czy dwa lata temu. Nie wiem, czy to przychodzi z wiekiem, rozwojem, świadomością, czy po prostu zmienia się wraz z większą ilością spraw na głowie, ale teraz wiem, że luzuję i odpuszczam… daję żyć innym, a przede wszystkim daję żyć sobie. Nie mam już parcia udowadniania innym, a w szczególności sobie, że każda mama zawsze może być zadbana, stylowa, szczęśliwa i zorganizowana. Życie mnie nauczyło, że tak się po prostu nie da. Z wiekiem nauczyłam się wychodzić z domu bez makijażu. Nie jest to już dla mnie wstyd. Nauczyłam się odpuszczać, bo przecież nie muszę się stroić w miejsca publiczne, nawet w takie, gdzie dookoła pełno super lasek. Nauczyłam się też nie oceniać innych, bo skąd ja mogę wiedzieć, czy widziana przeze mnie na ulicy ciężarna, która ma na sobie brudny dres i niesfornie ułożone włosy, zawsze tak wygląda? Może to być jej gorszy dzień, a w inne wygląda jak milion dolców? Skąd ja mogę wiedzieć, czy ta „gorąca mamuśka” na instagramie, która w miesiąc po porodzie paraduje w szpilkach i esktra mini, nie reżyseruje tego tylko pod zdjęcia? Za wszystkim zawsze kryje się drugie dno, którego my nie zawsze widzimy. Dlatego trzeba mocno się zdystansować. Ja teraz właśnie to robię.

Kilka dni temu, gdzieś na tablicy facebooka, mignęło mi zdjęcie dziewczyny w ciąży. Na moje oko ok 25 lat, bardzo ładna, z super opaloną figurą i dosłownie lekko zaokrąglonym (wręcz uroczym) brzuszkiem. Miała pięknie ułożone włosy, jeansową spódniczkę z wysokim stanem, firmowy pasek i kilkunastowe szpilki na stopach. Było widać, że zadbana, w pięknym domu i z uśmiechem na twarzy. Nie ukrywam, fajnie było zawiesić oko i się zainspirować, ale dopiero gdy weszłam w komentarze zrozumiałam, jak my kobiety jesteśmy okropnie podzielone. Część pisała, że dziewczyna wygląda ekstra, że tak powinna wyglądać każda przyszła mama, a cała reszta zaniedbanych i brzydkich „madek” ją hejtuje, bo to pewnie z zazdrości. Za to druga część pisała, że jest okropna, bo myśli tylko o swoim wyglądzie, a nie maluszku, który siedzi w brzuchu, i w sumie już mu współczują. Oczy przecierałam gdy czytałam te wszystkie zażarte dyskusje i przepychanki. Moim zdaniem, tak nie powinna wyglądać każda przyszła mama, bo – każda przyszła mama powinna wyglądać, jak tylko zapragnie. Z drugiej strony, skąd też ktoś może wiedzieć, jaką ona będzie matką? Będzie zła, bo ma długie paznokcie czy drogie ubrania? Głupota! Dajmy żyć innym i sobie. Po co te przepychanki i udowadnianie niewiadomo czego? Wygląd to nie wszystko. Naprawdę trzeba się zdystansować… teraz już to wiem.

Uwieńczeniem mojego dzisiejszego przesłania jest nowa stylizacja, których ostatnio niestety na próżno było u mnie szukać. To wszystko właśnie ze względu na to, że nie było czego pokazywać, a tym bardziej oglądać. Dziś i tak jestem w zwykłym t-shircie i całym jeansowym look’u. Lekki makijaż, wygodne buty i już. Ot to cała filozofia stroju dnia.

Kurtka – Reserved | Koszulka, jeansy mama – H&M | Buty – Renee | Torebka – SkipHop | Okulary, kolczyki – Asos | Naszyjniki – AtDiament

«

»

7 KOMENTARZY

  • Avatar
    Daniela

    Super, szkoda ze tak slabe zdjecie torebki.

  • Avatar
    Marta

    No i extra, pieknie!!! 😁 Stylowa piękna mama, która wygląda jakby codziennie się „szykowala” do kazdego wyjscia.😋 I czego tutaj się wielce doszukiwać czy mama bedzie dobra czy zła dla swoich dzieci- po wyglądzie?😏😱 DOBRZE NAPISANE. ❤ Mimo iż nie jestem mama uważam, że każdy powinien robić według siebie. Chcesz to się szykuj do wyjscia pół dnia, a jesli nie to idz w dresach i to nie znaczy ze kto od razu jest lepszy czy gorszy w byciu mamą. 🙄😍😋 Co tu więcej pisać…. 🤷‍♀️😘 Całuski dla rodzinki! 😘😘😘

  • Avatar
    Violetta

    Co tu dużo mowić, idealnie napisane! Można to odnieść nie tylko do wyglądu ale rzeczy związany z ciąża czy też jak wspomniałaś, tego jaką bede ‚ matką ‚, bo mam inny pogląd. Irytuje mnie narzucanie swojej racji, bo przecież tak trzeba, bo bede zła matka, ja tak nie czuje. Mam zamiar robic wszystko tak by mi było wygodnie i ani troche nie odczowam by dziecko miało na tym ucierpiec, więź miała byc gorsza czy też była przez to zła matka, ale niestety XXI w. dziwne czasy, pełne jadu i zawiści.

  • Avatar
    Dariaa

    Nic dodać nic ująć. Niestety żyjemy w takich czasach, że opinia innych jest dosłownie wszędzie i zawsze. Za to Ty wyglądasz zjawiskowo :) nie z powodu ubrań czy makijażu, ciąża Ci po prostu służy. I każda kobieta powinna na swój sposób cieszyć się chwilami ciąży.

  • Avatar
    Sara

    o proszę :)

  • Avatar
    Fun with Mum

    Świetnie napisane :) Wszyscy lubią oceniać, tak jest najłatiej, ale trzeba pamiętać, że za wszystkim kryje się jakaś historia. Niestety za często media społecznościowe są ważniejsze niż zwykłe życie.

  • Avatar
    Paulina

    Bardzo fajnie ujęte

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.