Daleko mi do ideału, ale…

… zastanawiam się, czy jakiekolwiek ideały w ogóle istnieją? Wszystkie tak ślepo podążamy za kanonem piękna, że w pewnym momencie zapominamy, jak on faktycznie powinien wyglądać? Wydaje mi się, a raczej jestem tego pewna, że nie ma jednego kanonu piękna, a tym bardziej ideału. Każdy kraj ma inny gust, każdy człowiek ma inny gust – a zobaczcie ile ich jest na całym świecie. Jednemu się podoba jedno, a drugiemu drugie. Media, supermodelki czy gwiazdy mogą niejednokrotnie wprowadzać nas w kompleksy, a tym bardziej w myśli, że coś nie do końca jest z nami ok. Wymyślamy, kombinujemy i męczymy się, aby chociaż trochę podnieść swoją samoocenę i smopoczucie. Wydaję mi się, że każda z nas w wielu sytuacjach jest za bardzo krytyczna w stosunku do samej siebie. Tu nam nie podoba się nos, tu piersi, cera, włosy czy waga… do wszystkiego potrafimy się przyczepić. Niestety, nie jesteśmy Kardashiankami, aby mieć tyle pieniędzy, aby notorycznie inwestować w swój wygląd i posiadać sztab ludzi, którzy nas „zrobią”. Chociaż daję sobie rękę uciąć, że u nich to wszystko również nie wygląda tak pięknie i na pozór idealnie. Nawet te największe „piękności” mają jakieś swoje kompleksy i wady. Tylko my ich nie dostrzegamy, widzimy to co chcemy widzieć, wymagając później jeszcze więcej od samych siebie, a tym bardziej wprowadzając się w masę samokrytyki i kolejnych kompleksów.

Jeśli jesteście mamami, to pewnie wiecie jak to wszystko wygląda po urodzeniu dziecka. Ja wiem, doskonale. Niestety nie zaliczam się do grona kobiet, które w tydzień po porodzie wyglądają jeszcze lepiej niż przed samą ciąża. A chciałabym, nie ukrywam tego. Pierwszy miesiąc po urodzeniu drugiego dziecka miałam dosłownie wycięty z życia, i tutaj otworzę się trochę przed wami – bardzo dużo płakałam. Mój brzuch w ogóle nie przypominał brzucha, a raczej jeden wielki flak. Moje ciało nie było już tak gładkie, pojawił się celulit i rozstępy, które były tak szerokie i czerwone, że nie patrząc na nie mogłam wyczuć je pod palcami. W dodatku nadal nie mogłam się pogodzić ze świadomością, że tak dużo przytyłam, a moja buzia tak bardzo się zaokrągliła. Do tego doszedł „baby blues” i miałam… nie chcę tu używać niecenzuralnych słów. Później ogarnęłam się trochę i poczułam się niby lepiej, ale zupełnie przypadkowo spotkałam znajomą (bezdzietną), której nie widziałam jakieś 4 lata, jak mnie zobaczyła zrobiła wielkie oczy. Mogłam tylko się domyślić co chodziło jej w tym momencie po głowie, w końcu ostatni raz widziała mnie jeszcze o wadze 50 paru kilogramów, a tymczasem ta wstrętna 7 jest na przodzie. Cóż… i na nowo się zaczęło. Czy to było w ogóle potrzebne? Kocham moje dzieci i jestem najszczęśliwsza na świecie, że udało mi się stworzyć taką piękna rodzinę, niczego nie żałuję, a tym bardziej, że po części kosztem mojego wyglądu zdobyłam to wszystko. Ale dziewczyny, wiecie jak to jest…

5

My chyba nigdy nie będziemy do końca zadowolone z siebie. Może taka nasza natura? Ale z perspektywy czasu zrozumiałam bardzo wiele. Nie powiem wam, że czuję się non stop perfekcyjnie w swoim ciele – to wszystko zależy od dnia. Nie powiem wam również, że wygląd nie jest ważny – bo może nie jest najważniejszy, ale jest również bardzo ważny. Samo szczęśliwe dziecko nie wystarczy nam do pełni szczęścia, jeśli same ze sobą nie będziemy dobrze się czuły – bo jeśli będziemy to wierzcie mi, że szczęśliwe dziecko dostrzeżemy jeszcze intensywniej. Chciałabym napisać, że mam wygląd w dupie, ale po co was okłamywać?

Ktoś w pewnym momencie mojego blogowania zarzucił mi, że chyba jestem zakompleksioną i niedowartościowaną osobą, ponieważ widzi, jak często wspominam o tym aby być „stylową mamą” – jakbym na siłę chciała pokazać, że dbam o siebie jak tylko mogę i tym samym zachęcam was do tego. I wiecie co, teraz to widzę, ten ktoś miał wtedy sporo racji w tym co pisał. Po prostu miał rację. Był taki moment, o którym zresztą wspominałam wyżej, że kiepsko czułam się sama ze sobą, ale w pewnym momencie powiedziałam stop! Urodziłam dwójkę dzieci, kompletnie się zmieniłam i dojrzałam, nastolatką od dawna też nie jestem i teraz nic łatwo nie przychodzi. Teraz jest idealny czas aby zacząć robić coś dla samej siebie, by w końcu czuć się dobrze, bez skrępowania czy większych kompleksów. To czas aby pracować nad sobą, nad swoim wizerunkiem, wnętrzem oraz samorozwojem.

Obecnie moją największą zmorą jest waga (chociaż nie same kg, jak wygląd samego ciała), mogłyście zauważyć, że dość często o tym wspominam. Ale już dojrzałam do tego, aby zająć się tym „na zdrowo”, a także nie reagować na krytyczne i obraźliwe komentarze. Bo pamiętajcie, że ludzie, którzy ciągną w dół, zamiast motywować i ciągnąć w górę są nic nie warci i sami mają największy problem z samymi sobą. Nie powiem, chciałabym móc chodzić na siłownie 5 razy w tygodniu i mieć super wyrzeźbione ciało, ale póki co niestety nie mam takiej możliwości. Dwójka dzieci tak wysysa energię, że niejednokrotnie po całym dniu padam zapominam jak się nazywam. Mam nadzieję, że dużo się zmieni gdy pójdą do przedszkola. Wiem jednak, że dzieci to żadna wymówka, a chcieć to móc, więc postarałam się o dietę, którą ułożyła mi dietetyczka i ćwiczę w domu tyle ile zdołam – podczas ich drzemki, zabawy czy momentu, w którym dziadkowie zabiorą maluchy na spacer. Staram się tak zagospodarować czas, aby w natłoku codziennych obowiązków mieć coś dla samej siebie – porę na ćwiczenia, pielęgnacje czy banalne pomalowanie paznokci. Nie tylko w kwestii wyglądu, ale również zdrowia i dobrego samopoczucia. Nie toleruję wymówek i nie jestem za pójściem na skróty. A wiecie co jest przykre? Inne kobiety, które tak robią, wiecznie usprawiedliwiają się dziećmi i przez to chodzą bardzo zaniedbane – nie wmówicie mi, że one są w 100% szczęśliwe, bo nie uwierzę w to.

Pamiętajcie, każdy najmniejszy i największy kompleks jest do zwalczenia. Tylko na wszystko potrzeba czasu, motywacji i determinacji. Nie będę też ukrywać, że pieniędzy również. Teraz mogę śmiało zdradzić, że kilka moich „wizualnych problemów” (jeszcze sprzed ciąży) udało mi się pokonać. Dopiero teraz, kiedy czas jest mój! Były to między innymi krzywe i żółte zęby, małe usta, problematyczna cera i wysokie czoło. Zęby to była moja priorytetowa rzecz, miałam bardzo mocno nachodzące na siebie jedynki i przez nie miałam ogromny problem z uśmiechaniem się w towarzystwie. Gdy tylko finanse mi na to pozwoliły założyłam aparat ortodontyczny, który nosiłam dwa lata – miałam go jeszcze przy porodzie z Polą. Po dzień dzisiejszy twierdzę, że to była jedna z najlepszych inwestycji w moim życiu. Dodatkowo, jakiś czas temu wybrałam się na wybielanie zębów (będzie o tym fajny wpis) i teraz naprawdę czuję się z moim uśmiechem fantastycznie. :) Jestem zdania, że uśmiech i oczy to nasza wizytówka twarzy więc warto o nie dbać. Kolejna sprawa to małe usta, z nimi również miałam problem. Może nie tyle co małe, ale asymetryczne – podczas rozmowy uciekały mi do jednej strony przez to, że lewa strona była mniejsza. Więc i nimi również się zajęłam, ale nie chodziło o napompowanie glonojadów, bo taka „moda” teraz. To była jedyna medycyna estetyczna, której się poddałam. Nie każdemu musi to odpowiadać, ale wydaje mi się, że sama medycyna tak się rozwinęła, że można zrobić coś w taki sposób, aby nie przypominać karykatury człowieka – co jeszcze niestety możemy spotkać na ulicach czy profilach instagramowych. Ale nie mnie oceniać, bo jak wspominałam, jeśli ma to komuś pomóc, zwalczyć problemy i gdzieś podbudować w środku to dlaczego nie? Ja jestem jak najbardziej za, tylko z umiarem i głową. Ostatnia kwestia to wysokie i bardzo szerokie czoło – to był chyba mój największy życiowy kompleks, który ciągnął się za mną aż od podstawówki. Bardzo długo nosiłam prostą grzywkę aby „to lotnisko” zakryć – dzieci z tymi wyzwiskami potrafiły być bezlitosne. Po tylu latach po prostu dojrzałam, a wraz z tym pozbyłam się problemu. Nic nie zrobiłam, nie zoperowałam się, ani nie przeszczepiłam włosów (chociaż i to chodziło mi po głowie). Po prostu dojrzałam do świadomości, że taka jestem, taka zostałam stworzona i nic z tym nie zrobię. Odkryłam nową fryzurę i grzywkę z przedziałkiem na środku, która idealnie potrafi zakamuflować ten problem, który i tak  już nie ma dla mnie tak wielkiego znaczenia. To był jeden z większych ciężarów, którego się pozbyłam. Niby taki banał, bo to o ten powierzchowny wygląd chodzi, ale jednak. Wierzę, że po części to co zewnętrzne, ma duży wpływ na to co wewnętrzne.

Na pewno mogłabym jeszcze powymyślać jakieś rzeczy, które w pewnych momentach mi przeszkadzają – powiększenie biustu (chociaż na takie ładne C), podniesienie opadających powiek czy liposukcja drugiego podbródka, który zaprzyjaźnił się ze mną nawet w momencie, w którym ważyłam te 50 pare kilogramów. Tylko po cholerę? Po dłuższej refleksji zastanawiam się po co tak wymyślać? Aby dążyć na siłę do idealnego kanonu piękna, którego nawet nie ma? Ludzie są chorzy, nie mają rok i nóg, a ja wymyślam, bo zobaczyłam jakąś instagramową modelkę, która każde pieniądze ładuje tylko w swój wygląd, zabiegi i operację? Zresztą w dobrego photoshopa i pozę do zdjęcia również. Czy to dopiero nie jest płytkie?

1

Teraz dojrzałam, wiele zrozumiałam i zaczęłam akceptować. Będę się starała, dbała i inwestowała w samą siebie. W zdrowie, dobre samopoczucie i przezwyciężenie kompleksów. Nie powiem, że w 100% akceptuje siebie, bo to byłoby kłamstwo, ale wszystko jest na dobrej drodze. Są dni, w których czuję, że mogłabym podbić świat, a są dni, w których nie mam ochoty patrzeć w lustro lub wmawiam sobie, że mój partner mógłby mieć 100 razy lepszą ode mnie. Tak działają hormony, a w ciąży i po urodzeniu dzieci są one jeszcze bardziej spotęgowane. Tak wygląda życie i psychika każdej kobiety, która jest jedną wielką zagadką nawet dla nas samych. :)

Nie jestem idealną osobą aby tłumaczyć wam i dawać instrukcję, co macie zrobić aby akceptować same siebie na 100%. Wydaje mi się, że w ogóle nie ma takiej osoby. Od tego jesteście wy same! Ja mogę wam podrzucić poradę, pomysł czy inspirację – reszta jest już tylko i wyłącznie w waszych rękach. Jeśli macie z czymś problem, coś wam przeszkadza to róbcie wszystko aby to zmienić. Nie wmawiajcie sobie „a jakoś to będzie, przywyknę”, bo wierzcie mi, na dłuższą metę tak się nie da. Będziecie nieszczęśliwe, nawet jeśli w reszcie aspektów życiowych by się wam powodziło. Potrzebowałam trochę czasu aby to zrozumieć. Chcesz powiększyć biust, ale boisz się opinii innych? Chrzań ich! Masz kompleks z powodu odstających uszu czy krzywego nosa to zainteresuj się tematem, jak to wszystko wygląda i co możesz zrobić. Masz problemy z cerą wybierz się do dermatologa. Chcesz schudnąć? Zamiast kolejnej czekolady czy kebaba wyjdź na spacer, poczytaj o zdrowych posiłkach i zacznij je przyrządzać całej swojej rodzinie. Nie odkładaj tego na później. Ja musiałam urodzić dwójkę dzieci i doprowadzić się do stanu, w którym płakałam patrząc w lustro, aby to wszystko zrozumieć.

I pamiętajcie jeszcze jedno, dbajcie o siebie nie tylko w kwestiach zewnętrznych, ale i tych wewnętrznych. Na to składa się wiele czynników, jeśli je połączycie poczujecie się świeżo, zdrowo, kobieco i atrakcyjnie. Nie porównujcie się do innych, chociaż wiem, że czasem to trudne, skupcie się tylko na sobie i własnym samorozwoju i szczęściu. Ja do tej pory spokojnie tą ścieżką podążałam, tale teraz to zamierzam wycisnąć ostry sprint. Teraz czas na mnie! I na was! Mimo, że jeszcze niejednokrotnie będziemy miały gorszy dzień, ale wiem, że i tak… będzie dobrze. :)

2 4 3 6

Muszę przyznać, że dużo odwagi kosztowało mnie wrzucenie tych zdjęć tutaj i ujawnienie tylu kompleksów. Zawsze podziwiałam dziewczyny, które tak lekko potrafiły to robić. Ja nie jestem modelką, urodziłam dwójkę dzieci i wymiękam przy wielu pięknych dziewczynach, które publikują swoje zdjęcia w mediach społecznościowych, ale… taka jestem. To co chcę i daję radę zmieniam, staram się i walczę, a to do czego dojrzę – najprościej w świecie akceptuję. Tyle kanonów urody jest na świecie, jedne mogą nas krępować, inne popychać w kompleksy, a kolejne motywować i zachwycać. W końcu jestem świadoma i gotowa na to wszystko. To wszystko odebrało i jednocześnie ofiarowało mi macierzyństwo. Dziękuję.

7
Dziękuję Marletto Lingerie za tak piękną bieliznę, która została uszyta i dopasowana specjalnie pode mnie. ♥

51

Trackback from your site.

Komentarze

  • Iza

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Fajny wpis, ciekawy i niezwykle szczery. Domyślam się jak wiele Cię kosztował, dlatego z całego serca doceniam. Niebawem urodzę córeczkę i też będę miała sobie wiele do zarzucenia ( i zrzucenia), więc jesteśmy razem w tej walce ;) trzymam kciuki za dietę i czekam na rezultaty ;)

  • Ania

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Jesteś piękna taka jaka jesteś i nikt nie ma prawa temu zaprzeczyć. Masz od nich wiele wiecej, rodzine a nie te wartości są najważniejsze w życiu? Wszystko osiągniesz z czasem i zdrowym rozsądkiem, walka z kilogramami na pewno Ci się uda. Zdjęcia są piękne i estetyczne a Ty mega seksowna i tak powinnaś sie czuć, jesteś seksi mama! Życzę Ci dużo zaparcia i motywacji a wszystko się uda :*

  • pogmatwany wredulec

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Kochana! Jesteś piękna, wiem… Ze najważniejsze czuć się dobrze sama ze sobą… Bo mam tak samo, inni mówią ze nie jestem gruba, ale ja stoję przed lustrem i widzę grubą siebie, sadło, biodra.. a nawet nie mam dzieci, co będzie gdy się pojawia? Owszem są ludzie co wyglądają gorzej..ale nie o to chodzi by się tak pocieszać. Ja też staram się walczyć z nawykiem podjadania słodyczy i trzymać dietę. Ale Ty jak na matkę dwójki małych dzieci to jesteś super babką.. matka zadbana to dobra matka. Matka nie powinna kojarzyć się z dresami i poplamiona bluzka. Uwielbiam wasza rodzinkę i jestem z Wami na instagramie. I pamiętaj, ważne że Twój narzeczony uważa że jesteś piękna! Reszta swista nie musi!!! Całuję i przepraszam że się tak rozpisałam. 😘

  • Malwina

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Fajny tekst, chyba każda z nas tak ma! A w gorszych chwilach rzecz jasna potrzebujemy motywacji! Znalazłam ja w tym tekście ! 😍

  • Magda

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Dużo dala mi sesja dla kobbieciarni ciało po ciąży. Spotkałam sporo kobiet po wielu ciazach, z rozstepami, bliznami i defektami. Wstyd jakoś odszedł na drugi plan. Dopiero wtedy zaczęłam doceniać siebie i patrzeć w lustro bez zniesmaczenia.

  • Natka

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Jestes fantastyczna! Dzieki Tobie, każda kobieta powinna zaczac myslec pozytywnie o własnym wyglądzie :) rewelacyjny post, motywujący a jednocześnie wzruszajacy! 👌🏻❤😊

  • Patrycja

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Nigdy nie komentowałam twoich wpisow, bo opinię wolałam zostawić dla siebie mimo tego, iż byłam pod ogromnym wrażeniem prawie każdego twojego wpisu, lecz ten… Przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Trafiłaś w samo sedno, naszej psychiki, tego jak jesteśmy skonstruowane a przede wszystkim specyfiki naszych kompleksów. Jesteś dla mnie kwintesencja kobiecości. Kobiecość to nie tylko obfity biust, jędrne pośladki, szczupła sylwetka, uroda Angeliny Jolie w jednym, ale właśnie akceptacja własnego ciała mimo wszystko, takie jakim jest. Mimo tego genialnie polaczylas temat operacji plastycznych, mistrzostwo, masz rację jeśli ktoś ma na to ochotę czemu nie, ale niech to będzie z umiarem i przede wszystkim niech będzie mile dla oczu a nie róbmy z siebie karykatury człowieka. Gratulacje i powodzenia, powodzenia w dążeniu do niwelowania własnych kompleksów bo póki co idzie Ci to doskonale, ponieważ we własnym ciele już czujesz się świetnie i go akceptujesz, pokazałaś to poprzez ten post. Jeszcze raz gratulacje! A zdjęcia jak zwykle świetnie dopasowane do tematyki posta, co uwielbiam w twoim blogu.

  • Ola

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Chyba pierwszy raz komentuję jakikolwiek wpis na blogu. Chciałam Ci bardzo podziękować za piękny i szczery tekst, przy którym uroniłam łezkę. Powiedziałaś o wszystkich moich obawach i strachu przed ciążą, a teraz wiem, że to wszystko jest do pokonania. Dziękują ;*

  • Karolina

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Jesteś niesamowicie piękną kobietą,zarówno zewnętrznie jaki wewnętrznie :) Dziękuję i ja za ten wpis,który dał mi tak wiele do myślenia, tak wiele motywacji do działania.

  • Patrycja

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Ps. Ciało zawsze mozna zmienic ;) A to co w mamy w srodku jest bezcenne. Sposób myślenia, wartości, chęć dbania o siebie. Buziaki :)

  • Marta

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Super wpis 😊 motywujący i pokazujący sama prawdę. Uwielbiam czytać to co piszesz 😍

  • Justyna

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Oglądam Cie od samego początku! Jesteś wspaniała! Cudowna! Podziwiam Cię i szanuje za to jaka jesteś i jaki dałeś przykład innym ! ;* ;* dziękuję

  • Sandra

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Ja bym z Cię widziała w jaśniejszych włosach – są zbyt ciemne a będzie pięknie ☺

  • Ania

    Napisano Maj 10, 2017

    Odpowiedz

    Bardzo podoba mi sie ten wpis. :) Po pierwsze przepiekna bielizna! Po drugie gratuluje odwagi, bo nikomu nie jest latwo mowic o swoich slabosciach, a juz na pewno nie dla tak duzej ilosci odbiorcow! Po trzecie fajna babka z Ciebie ;) I do tego piekna. Tak jak kazda z nas. Na swoj jedyny i niepowtarzalny sposob :) Ja po urodzeniu coreczki rowniez mialam taki okres, ze znienawidzilam patrzenie w lustro. W pewnym momencie, kiedy waga w 10 mies po porodzie dalej pokazywala +7kg, stwierdzilam: dosc! Ruszylam tylek z kanapy, zadbalam o diete i zrzucilam w miesiac 5,5kg! :D (z pomoca kolezanki -trenera personalnego). Samopoczucie nieporownywalnie lepsze. Staram sie cwiczyc w dalszym ciagu regularnie (tu przyznaje z roznym skutkiem), z dieta ciut gorzej, bo jestem lasuchem na slodycze, ale i nad tym staram sie pracowac. Choc corka ma 2 latka i 2 mies brzuch nadal nie wyglada dokladnie tak jak sprzed ciazy, ale nie poddaje sie. Bo chyba najgorsze to sie poddac, odpuscic, wyjsc z zalozenia, ze jestem mama, mam meza, po co mam sie starac?. Ja rowniez uwazam, ze kazda mama powinna o siebie dbac, wygospodarowac czas na paznokcie, domowe spa, trening czy chocby poczytanie ksiazki w ciszy :) Po prostu robic cos tylko i wylacznie dla siebie. Tak zdrowo-samolubnie :) Bo przeciez szczesliwa mama, to szczesliwe dziecko! Pozdrawiam serdecznie :)

  • Marzena

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Kochana piękne zdjęcia, najważniejsze to czuć się dobrze ze sobą nieważne jak się wyglada. Jak byłaś w ciąży z Pola to ja również w tym czasie byłam w ciąży z moja córcia. Oglądając Twoje zdjęcia zazdrościłam Ci, bo ciagle wrzucałas zdjęcia ze wcinasz jakieś słodkości, batoniki… ja wtedy bardzo się pilnowalam i omijałam szerokim łukiem mimo ze miałam podobne zachcianki. Z perspektywy czasu jestem z siebie dumna, ze udało mi się utrzymać fajna figurę. Ale myśle ze warto do dziewczyn zaapelować ze ciąża ciążą ale warto mieć jakieś hamulce przed zachciankami bo to chodzi o nasze zdrowie! I pewnie sama przyznasz ze mega ciężko zgubić chociaż ten 1 kg nadprogramowy…. :*

  • Paula

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Przepiękne zdjęcia! I Ty, Kobieto, przepiękna, w środku i na zewnątrz! Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli :)

  • Agata

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Jestem mamą dwójki dzieci, w podobnym wieku jak Twoje. Słowa ”To wszystko odebrało i jednocześnie ofiarowało mi macierzyństwo” mnie wzruszyły, ja to dokładnie rozumiem.
    Bądźmy silne i nie dajmy się!!

  • Anna

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Bardzo odwazne zdjecia jak na tego rodzaju bloga. Nie wiem czy to jest dobry pomysl. Bardzo duzo rzeczy napisalas jakbys sie tlumaczyla komus po co i dlaczego to robisz zeby sie odczepil i spokrzal na siebie bo nikt nie jest idealny nawet ta osoba. Ja urodzilam poltorej miesiaca temu synka Franka i gdy patrze teraz w lustro tez mam kompleksy zlwaszcza gdy patrze na brzucho, ale mam nadzieje ze uporam sie z tym problemem niedlugo, gdy widze swojego maleg na rekach wiem ze bede dla niego inealna mama nawet jesli mi te brzydkie brzucho zostanie na dluzej. Gratuluje tak odwaznych zdjec. Powodzenia.

  • Ola

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Angela Ty nie masz wysokiego czoła! Jest Ci ładnie i z grzywką i bez niej. Odważny post bez ściemy i idealizowania, tak jest nie jesteśmy supermodelkami ale czy chcialybysmy być? Szczerze mówiąc ja nie 😊! Grunt to akceptować siebie, pięknie to tutaj ujęłas! Jeśli akceptujesz siebie, jesteś zadbana kobieta, masz partnera który cię kocha taka jaka jesteś, masz zdrowie i marzenia które realizujesz to masz dobre życie, ciężko pracujesz by było Cie stać na dom na wakacje na dobre wychowanie dzieci na mądrych ludzi to jestes szczęściara. Miłości o zdrowia nie da się kupić 😊. Kompleksy na tle urody? Każda z nas je ma, można poprawić a można zaakceptować ale to jest sprawa która w dzisiejszym świecie można kupić. Powyższych o których pisałam nie można kupić 😊! Bardzo motywujący post! Trzymaj tak dalej, jesteś świetna babeczka. Od lat czytam Twoje posty i wraz ze zmianami adresu bloga jestem tu z Tobą 😊😊. Pozdrawiam ❤❤❤❤

    • Zatrzymując czas

      Zatrzymując czas

      Napisano Maj 11, 2017

      Odpowiedz

      Mam wysokie i to bardzo, w dodatku mam zakola (tutaj tak nie widać, bo jestem profilem i nałożyłam bronzer przy lini włosów), gdybym przodem stanęła bez grzywki to wyglądam jak księżyc w pełni. To był i po części nadal trochę jest mój największy kompleks, ale jak pisałam… walczę z tym. :)

      • Emila

        Napisano Maj 11, 2017

        Odpowiedz

        Ja też mam wysokie czoło. Kiedyś miałam grzywkę na bok, teraz jakoś sama się całkiem w bok układa. Ale wiesz co? Chrzanię to. Nie ubię tego czoła bo nie wiem jaka fryzura mi pasuje, ale lubię chodzić w kucykach z grzywką także związaną, warkoczach i kokach i powiem Ci że znajomi i rodzina mówią, że mi tak ładnie. Ja też tak uważam, a jak komuś się moje czoło nie podoba to niech nie patrzy,. o! Pozdrawiam serdecznie ;)

  • Kasia

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Angela, jestes przepiekna! Czytam post i mam wrazenie jak bym czytala o sobie. U mnie na wadze tez 7 z przodu niestety przy wzroscie 162cm. Ty chyba jestes wyzsza ☺ A byly czasy, ze byla 5. Walcze i walcze, ale waga nie spada. Muszę zbadać tarczycę, bo obawiam się, że została mi „w spadku” po ciazy… dlatego problem ze svhudnieciem. Szczerze? Tylek zaakceptowalam, nawet zaczal mi sie podobac 😂 jednak brxuszka musze sie pozbyc i tej okraglej twarzy. Najwieksza zmora? Rozstepy na lydkach i pod kolanami. Okropne czerwone i fioletowe rozstepy. Smaruje sie i nic… rozsrepy na udach zaakceptowalam, ale tamte… tragedia. Latem chyba bede chodzic w sukienkach do kostek. Jestem mamą 9,5 miesiecznego chlopca, wiec lzej niz u Ciebie, a jednak nie mam najzwyczajniej czasu wyjsc do lekarza po skierowanie na badania… a Ty jestes naprawde przepiekna ☺ pozdrawiam!

  • Kasia

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Jak moja waga miała 7 na początku też miałam kompleksy kiedy pytano mnie czy jestem w ciąży😣 i ja jeszcze wtedy nie miałam dzieci. I kiedy byliśmy z mężem że znajomymi nad wodą robiliśmy zdjęcia i ja stałam tyłem zobaczyłam wtedy jak mój tyłek porzera moje majtki od stroju 🙉 teraz się z tego śmieje ale wszystkie tamte zdjęcia usunęłam. Ty masz przynajmniej jędrny wypukły tyłeczek a mój był jak babciny 🙈😂 Powiedziałam dość zdecydowaliśmy z mężem że bierzemy się za siebie żeby się dobrze czuć. Dodam że miałam problemy ze zdrowiem nie mogłam jesc syfu więc kupiliśmy parowar zaczęliśmy zamiast kolorowych napojów pić wodę. Rowery i więcej ruchu itp. i przed pierwszą ciąża ważyłam 10 kg mniej. Ale w ciąży zdobyłam te 10 kg na nowo. Jednak na szczęście należałam do tych osób które po ciąży wyglądały lepiej niż przed, po wyjściu ze szpitala było 10 na minusie i jak karmiłam syna schudłam jeszcze więcej i wiesz co wtedy słyszałam, nie że super wyglądam tylko że dziecko wszystko że mnie wyssało że jestem chuda żebym go odstawiła od cyca bo jak ja wyglądam 🤔 tylko moja ciocia powiedziała że wyglądam super. Więc to jest tak jak ważysz za dużo to mówią że o siebie nie dbasz jak schudniesz to mówią że już masz anoreksję więc tak jak mówisz nie trzeba patrzeć na innych tylko na siebie na to jak się czujemy sami że sobą. Teraz jestem po drugiej ciąży i już nie jest tak super. Może waga jest sprzed ciąży i nie mam rozstępów ale skóra na brzuchu wisi i już się nie mogę doczekać jak wrócę na siłownię i coś z tym zrobię sama dla siebie 😉 a i jak pójdę spokojnie do fryzjera i zrobię paznokcie 😂 a dzięki tobie częściej się maluję przed wyjściem (makijaż niegdy nie był moją mocną stroną i nie lubiłam tego robić) i patrzę w co się ubieram. Zęby też były moja zmorą wyprostowałam już dawno ale mam chęć założyć alaprat jeszcze raz 😉 i czekam na wpis o wybielaniu. A największy mój kompleks to praca, złość na siebie że zrobiłam wymarzone studia a kierunek niestety taki że bez znajomości ciężko znaleźć etat. Ale cały czas szukam w sobie samozaparcia żeby robić coś co będzie sprawiało radość i da dobre wynagrodzenie. Choć mam dni że wydaje mi się za jestem już za stara ( chyba przez fakt że zbliża się 30 wielkimi krokami 😂)
    Jesteś śliczną kobietą. Bloga czyta się świetnie.
    Uwielbiam 😉

  • Magda

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Coz mogę powiedzieć? Ślicznie wyglądasz. Bardzo kobieco i ponetnie. Moje ciało też się zmieniło po ciazy. Piersi nie są idealne, troche brzuch by się przydało ogarnąć ćwiczeniami. A z drugiej strony coś tam mi sie podoba, twarz, włosy, brwi ogólny zarys sylwetki ( klepsydra) nie jest zle, staram się akceptowc, taką jaką jestem a jednocześnie pracować nad sobą. Dziękuję za ten wpis :-)

  • Monika

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    to ja bylam tą osobą, która napisała słowa zacytowane w tekście. I wiesz co? zaiponowałaś mi tym postem, widać, że z każdym wpisem Twoje spojrzenie jest dojarzalsze, a Ty wewnętrznie piękniejsza. Naprawdę to zmieniło moje zdanie na temat tego miejsca.
    Życzę Ci powodzenia!

  • Renewarte

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    No masz Ci no! A dla mnie jesteś jedną z ładniejszych blogerek. Jesteś matką dwójki dzieci, ubierasz się świetnie i masz dużo dystansu do siebie. Nikt, żadna z nas nie jest idealna, i nie będzie. :)

  • Ewelina

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Co to za durne komentarze, ze ma od nich więcej, bo ma rodzine? Kto powiedział, ze urodzenie dziecka to dla każdego największa wartość? Niech każdy żyje jak mu sie podoba. Dorabianie ideaologii do nadwagi i cellulitu to delikatna przesada, bo ciąża wcale nie usprawiedliwia obżerania się ponad normę.

  • Kasi

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Dziekuje!!!!!
    Tego potrzebowalam!!!
    Trafilas z tematem w 10
    Towarzysze Ci od dawno ale bardzo rzadko zabieram glos.teraz musze!!!
    Jak dobrze ze jestes!!!!ze Jestes Wspanialà Mamà,pièknà normalnà Kobietà i dobrym Czlowiekiem!
    Dalas mi sile i kopa ktorego mi brakowalo
    Uwielbiam Ciebie i Twojego bloga<3
    Sciskam mocno i zycze wszystkiego co najlepsze i najpiekniejsze(chociaz przeciez to masz)😊
    🐘💜🌸🌹🍀

  • poprostukasia

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Kochana połowa kobiet by chciała wyglądać takie pięknie jak ty po dwóch ciążach. Jesteś mega zadbano kobietą, mamą. Wyglądasz fantastycznie i mega sexy. Jedyne co mi się nie podoba, to usta, ale najważniejsze , że ty się z nim dobrze czujesz . Każdy z nas na swój ideał piękna i nie tak zostanie. Zdjęcia są mega piękne.

  • Justyna

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Piękna jesteś i zazdroszczę Tobie jak i wiele innych kobiet zdrowego wyglądu i rozsądku. Na miejscu Mariusza jadła bym Ciebie całymi dniami, nie wspomnę o nocy 😍😙 jesteś sexi

  • Klaudia

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Jesteś wspaniała pod każdym względem! Wyglądasz świetnie! 😍 Nie każda chuda kobieta musi być sexi.. My z kg + rownież jesteśmy!! 😊 Pozdrawiam!

  • Marysia

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Kochana… piękny, mądry, dorosły i szczery wpis! Podziwiam Cię i mocno trzymam kciuki za realizację tego wszystkiego co tam sobie założyłaś :)
    Ja np mam problem z cerą (mimo swojego wieku – 26lat ) :( dermatolog proponował mi Izotek, ale ja się cały czas bronie przed tak silnym lekiem. Piszesz, że uporałaś się ze swoją problematyczną cerą… Możesz zdradzić co zrobiłaś? Dermatolog i jakieś leki przepisane przez niego? Czy zmiana pielęgnacji/diety itp ? :>

  • Marta

    Napisano Maj 11, 2017

    Odpowiedz

    Ale ja jestem niemądra…ważę 55 kg i 170 wzrostu a i tak mnóstwo kompleksów, które sobie wymyślam. Dziękuje za ten post i pokazanie co w życiu jest ważniejsze i to że trzeba akceptować się jakim się jest. A Ty jesteś piękną kobietą, chciałabym tak seksownie wyglądać jak Ty na zdjęciach. Pozdrawiam serdecznie

  • Milena.

    Napisano Maj 13, 2017

    Odpowiedz

    Zazdroszczę ze macie tyle pieniążków i wakacje i budowa domu :(

  • Katarzyna

    Napisano Maj 14, 2017

    Odpowiedz

    Ja uważam, że kompleksy w 90 % leżą u nas w głowie. Każdy człowiek ma ich pierdyliard i to tylko od niego zależy, jak do nich podchodzi. Ja np. jestem typem, który się nie przejmuje i nie dołuje ;) Miałam baaardzo krzywe zęby, wręcz jak wampir, więc założyłam sobie aparat (aczkolwiek dopiero w wieku 24 lat, co ja widać, wynikało z tego, że zęby jednak nie były moim kompleksem, nigdy też nie miałam problemu z uśmiechaniem się). Natomiast duży kompleks który miałam zawsze i z którym już raczej umrę – jest brzuch, tzn mała oponka. Nie ważne, czy ważyłam 65 kg czy 55, zawsze była „jakaś”. Juz się do tego przyzywczaiłam, wiem, że nigdy nie ubiorę obcisłej sukienki bo bym się źle czuła, strój kąpielowy musi być bardzo wycięty żeby nie razić w oczy, da się żyć ;P a co do włosów – to też mam wysokie czoło. Wręcz bardzo wysokie, nazywam je lotniskiem :D przez cała podstawówkę, gimnazjum i początek liceum miałam grzywkę – żeby jakoś je schować. Aż pewnego miesiąca nie miałam czasu iść do fryzjera, grzywka odrastała i stwierdziałam – kurcze, nie jest tak źle ;) i takim oto sposobem, od 8 lat nie mam grzywki i nie chce jej więcej mieć ;) Dotarło do mnie, że mogę wyróżnić w moim wyglądzie fragmenty, z których jestem zadowolona i są ładne – chude i zgrabne nogi, ładne ramiona i dekold, teraz już ładne dłonie. Lotnisko na czole i opone na brzuchu można jakoś zakamuflować i cieszyć się życiem :D

  • Marlena

    Napisano Maj 14, 2017

    Odpowiedz

    Jesteś niesamowitą kobietą! Takiego rodzaju posty powinny się pokazywać również u innych blogerek, żeby uświadamiać innych.
    Piękne ciało! :))))

  • Salusiowo

    Napisano Maj 15, 2017

    Odpowiedz

    Każda z nas ma kompleksy.. Ja, ty, on i ona – tylko nie każdy otym mówi! Staraja się niektórzy idealizowac.. Tylko po co!?

  • Renata

    Napisano Maj 16, 2017

    Odpowiedz

    Fajny wpis, ale jako mama 3 dzieci uważam, (nie myślę) organizm po porodzie musi ” odpocząć” ciąża rok po roku temu nie sprzyja. Miałam 3 cesarki, ale z dużym odstępem. Zero rozstępów, nadwagi itp. Trzeba czasu, ćwiczeń, i dobrego podejścia i nastawienia. Liczy się rodzina, dobre samopoczucie i akceptacja. Jesteś młodą wszystko przed tobą, trzymam kciuki.

  • Lexie

    Napisano Maj 24, 2017

    Odpowiedz

    Angela wyglądasz rewelacyjnie ! (Czytam Twojego bloga od początku Twojego blogowania) po dwóch ciążach zmieniłaś sie w kwintesencje kobiecości a dodatkowe kilogramy Ci służą!
    Miałam przyjemność rownież zostać mama. W moim przypadku podczas ciazy prawie nie dobrałam na wadze. A po ciazy szybko wróciłam do wagi przed. Ale wszystko dlatego ze jestem single mama. Nie kłamiąc w dwa tygodnie po powrocie ze szpitala moj brzuch sie wchłoną, ale dlatego ze karmie wyłącznie piersia i na początku praktycznie cały dzien potrafiłam nie jesc bo bałam sie zostawić małego chodź na minutę samego by pobiec do kuchni cos sobie przygotować. Niestety nie mam nikogo kto by mógłby mi pomoc przy dziecku czy w domu. Adaś teraz ma 3 miesiące i jest szczęśliwym zdrowym chłopcem.
    Rownież zmagam sie z rozstępami, pojawiły sie nagle w 9 miesiącu na brzuchu w okolicy pępka, ale nie mam czasu sie nimy przejmować. Jestem na etapie wybielania zębów w domu nosze na noc wkładki z żelem wybielającym bo rownież ma na tym punkcie kompleks i nie lubie sie uśmiechać.
    Gratulacje dzieci i partnera!
    Pozdrawiam !
    Ps: studniowalam projektowanie wnętrz i podoba mi sie twoj gust, masz bardzo ładne mieszkanie.

  • Weronika

    Napisano Maj 25, 2017

    Odpowiedz

    Szkoda, że nie wszystkie komentarze są akceptowane. Wystarczy mała nić myśli, która Ci się nie podoba i już kasujesz …

Zostaw komentarz