Za czym w dzisiejszych czasach stoi prawdziwa męskość? Za muskulaturą i efektami na siłowni? Za respektem na dzielni i ilością zer posiadanych na koncie? Za tym, że mężczyzna bez strachu potrafi postawić na swoim czy sprzeciwić się żonie tuż przy kolegach? Teorii jest mnóstwo, ale ja Wam powiem jedno…

Męskość wcale nie jest ważona sztangami czy mierzona zasięgiem znajomości. Dla mnie facet, który i może będzie budowy Pudziana czy będzie na kierowniczym stanowisku w dużej korporacji, ale nie będzie potrafił brać odpowiedzialności we własne ręce, nigdy nie będzie wystarczająco męski. Mężczyzna, który nie szanuje kobiet, kombinuje, zdradza, odwraca się od rodziny czy wyrzeka własnych dzieci na zawsze pozostanie zwykłym (wybaczcie za określenia) cipeuszem i pozerem. Taka osoba jest dla mnie po prostu słaba i mało warta czegokolwiek.

Prawdziwe męstwo kryje się w odpowiedzialności, szacunku i dbaniu nie tylko o sobie, a całą swoją rodzinę – jeśli już oczywiście taką posiada. Dlaczego poruszam ten temat? Ostatnio zrobiłam duży rozeznanie wśród znajomych, moich czytelniczek i nawet nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, ile jest samotnie wychowujących matek lub kobiet, które tkwią w naprawdę toksycznych związkach. Facet, który wymiksował się, bo jego „panna zaciążyła” to dla mnie dno dna. Heloł! Przecież wiedział co robi, nikt go nie zmuszał aby wkładał siusiaka tam gdzie nie trzeba?! Nikt go nie uczył skąd biorą się dzieci? Że za tym zawsze stoją dwie osoby, a nie jedna? Porażka, naprawdę… I piszę to z własnego doświadczenia, bo sama takiego „ojca” posiadam. Facet, który nie pomaga żonie w domu, bo wraca zmęczony z pracy to dla mnie totalny śmierdzący leń i cwaniak – innego wytłumaczenia nie mam. A faceci, którzy puszczają kantem własne kobiety to już w ogóle nie zasługują na jakikolwiek poruszany temat, bo tylko gotuje się we mnie, a szkoda nerwów.

Wiecie, co ostatnio tak mnie bardzo wzruszyło? Poznałam historię pewnego mężczyzny, który mieszka z rodziną na wsi. Ma jakieś tam gospodarstwo, z którego utrzymuje siebie, żonę i trójkę dzieci. Nie wiedzie im się w dobrobycie, nawet kiepsko bym rzekła, ale jakoś dają radę. Ona zajmuje się głównie dziećmi i porządkiem w domu, a on całym gospodarstwem i zarobkiem na życie – pracował naprawdę ciężko, 7 dni w tygodniu. Pewnego razu, los dał temu mężczyźnie nagrodę i wygrał on bon o wartości 1000zł na zakupy w jednym z marketów. Mógł za to kupić wszystko czego tylko zapragnął. Mógł kupić nowy sprzęt do remontów, o którym marzył od dawna, i który ułatwiłby mu chociaż odrobine codziennej pracy, ale nie… zrezygnował z własnych dobroci na rzecz tych dla rodziny. Kupił dzieciom zabawki, ubrania, przybory szkolne i wymarzoną piłkę, bo ich poprzednia się zgubiła. Nawet żonie sprawił jakiś drobny prezent. On sam nie kupił sobie nic, bo jak to stwierdził: są rzeczy ważne i ważniejsze. I to niby zupełna błahostka, ale muszę przyznać, że mocno złapała mnie za serce. To jest właśnie prawdziwy mężczyzna, to jest właśnie ta męskość, która zasługuje na oklaski. Facet bierze sprawy w swoje ręce i jako głowa rodziny stara się najmocniej, jak tylko potrafi zapewnić swojej rodzinie dobro i miłość. Prawilny Seba, który jest postrachem na dzielni może się schować.

Dochodzę do wniosku, że żyjemy trochę w dziwnych czasach. Obecnie może mężczyźni i są bardziej zaangażowani w życie swoich dzieci niż kiedyś, ale jednak nadal widzi się cwaniaków i krętaczy. Pojęcie męskości nadal jest mylone z pozerstwem i czymś na pokaz. Brakuje mi tu jakiejkolwiek szczerości, odpowiedzialności za własne czyny i zwykłej ludzkiej prawdziwości. Ja to mam chyba szczęście, bo Mariusz jest bardzo zaangażowany w życie rodzinne, które jest dla niego największym priorytetem i sensem istnienia. Dzieci są dla niego zawsze na pierwszym miejscu i zawsze znajduje dla nich czas. Nawet kiedy wraca zmęczony do domu z pracy, to posprzątana, ugotuje czy upierze. To ten „typ”, który zdaje sobie sprawę, jak ciężko wychowuje się dzieci w pojedynkę i pomaga mi najbardziej, jak tylko potrafi. O nic nie muszę go prosić, bo sam zawsze wie, co musi zrobić. On po prostu poczuwa się do bycia głową rodziny i dba o nas, jak o największy swój skarb. Dlatego tak… mam duże szczęście przy jego boku. ♡

… Ale zdaję sobie sprawę, że nie każda kobieta również takie szczęście posiada, a szkoda. Bo prawdziwego, szczerego i odpowiedzialnego mężczyznę, który ma własne priorytety, ambicje i zdrowy kręgosłup moralny to ze świeczką szukać. Męstwo, męskość, pozer i krętacz nadal się mylą i mieszają.

A Twoim zdaniem, za czym stoi prawdziwa męskość?