Budowa domu w końcu ruszyła – zaczynają pojawiać się fundamenty! Wcześniejsze sytuacje, które sporo mnie zaskoczyły (o nich pisałam TUTAJ), już powoli zaczynają odchodzić w niepamięć. Teraz dopiero widzę, jak długą drogę przeszliśmy aby móc to wszystko rozpocząć, a jesteśmy dopiero na starcie. Wszystko zaczęło się od marzeń, dążenia do nich i ciężkiej pracy, która niewiadomo nawet kiedy przerodziła się w moment, w której szukaliśmy kawałka naszego świata. Zdradzę Wam, że znalezienie go wcale nie było takie łatwe, ale w końcu się udało. Znaleźliśmy i kupiliśmy ziemię na której właśnie zaczyna się pojawiać nasz przyszły dom. To właśnie już wtedy chcieliśmy aby wszystko było tak idealne! Także zdradzę Wam, czym kierowaliśmy się przy wyborze kupna działki budowlanej, aby spełniała nasze wymagania i oczekiwania, a także aby była idealnym fundamentem dla tego co tworzymy…

Czym kierowaliśmy się przy wyborze kupna działki budowlanej?

Lokalizacją – która była naszym głównym priorytetem w poszukiwaniu idealnego miejsca do zbudowania naszego domu. Chcieliśmy uciec za miasto, ale jednocześnie mieć łatwy dostęp dojazdu do niego – samochodem, jak i innym środkiem komunikacji na wgląd na dzieci, które w przyszłości raczej do tego centrum będą chciały dojeżdżać. Zależało nam na urokliwej, spokojnej i bardzo zielonej okolicy. Towarzystwo lasów i jezior bardzo nam sprzyja. Unikaliśmy bliskości ruchliwych ulic, dużych firm produkcyjnych czy torów kolejowych, za to zależało nam na bliskości przedszkoli oraz szkół. I udało się! Znaleźliśmy idealną lokalizację ok 20 km od Poznania, która jest oazą spokoju i zieleni.

Ceną – która nie ukrywajmy, była również bardzo ważna zaraz po wybranej lokalizacji. To dość kluczowy element przy kupnie ziemi. Dla przykładu – w rejonie, w którym obecnie mieszkamy ziemia chodzi w granicach 500tys – 1ml złotych. Dla mnie to trochę kosmos, zwłaszcza, że te działki są niekiedy mniejsze od tej, którą mamy obecnie. No, ale w końcu każdy rejon ma swoje prawa. My na szczęście wybraliśmy miasteczko, które prężnie się rozwija, jest naprawdę piękne i urokliwe, a jego ceny za ziemie nie są jeszcze aż tak wygórowane i są o ponad połowę mniejsze niż wcześniej wspominane. Dodatkowo trafiliśmy w idealnym momencie, ponieważ wartość ziemi wraz z rozwojem miejscowości stale idzie w górę. To była bardzo dobra inwestycja i przede wszystkim bardzo korzystna dla naszego budżetu rodzinnego.

Wielkością – działki, która dla nas musiała zaczynać się od 800m2 w górę. To było takie nasze minimum. Dlaczego? Bo stawiamy dość spory dom plus niezależny garaż, do tego chcemy zbudować jakiś mini domek dla dzieci w ogrodzie, postawić latem basen, trampolinę i zasadzić roślinność. Do tego dojdzie jeszcze pies i jest co robić. Z tych powodów zależało nam właśnie na utrzymaniu tej przestrzeni ogrodu. Ostatecznie kupiliśmy działkę 1300m2. Czyli dla mnie idealnie! Pod warunkiem, że kosić i odśnieżać będzie Mariusz. :)

Warunkami zabudowy – ponieważ wiedzieliśmy jaki dom chcemy postawić. Chcieliśmy aby dookoła były ładne bryły, a nasz proejkt budowlany przeszedł do akceptacji bez problemów. Działka musiała być pod zabudowę domu jednorodzinnego, a nie np firmę czy role.

Planem zagospodarowania przestrzennego – który również był dla nas bardzo istotny. Nie chcieliśmy aby obok nas powstała jakaś nowa ruchliwa droga, firma czy cokolwiek innego co mogłoby zakłócić nasz spokój czy krajobraz. Dzięki planu zagospodarowania dowiedzieliśmy się jeszcze przed kupnem ziemi, że w tym miesiącu stworzą nam piękną ulicę z kostki brukowej z wygodnym dojazdem do działki. Cudnie! I w dodatku odkryliśmy, że nieopodal nas powstaje właśnie nowe osiedle bloków mieszkalnych, a co za tym idzie powstaną nowe place zabaw i będzie przypływ sporej ilości rodzin z dziećmi. Dla mnie bomba!

Rodzajem terenu – który kategorycznie nie mógł być podmokły lub położony pod dużym skosem, ponieważ ani jedna, ani druga sprawa nie sprzyja budowie. Mokradła to najgorsze co może być, a na pochylonym terenie dość ciężko jest postawić dom lub chociażby basen – niby można, ale my nie chcieliśmy dokładać sobie dodatkowej pracy, problemów i kosztów. Nie chcieliśmy też żadnych drzew czy innych większych krzaków. Zależało nam na pustej i czystej działce i na szczęście udało się taką znaleźć. A to wszystko dzięki temu, że poprzedni właściciel miał w tym miejscu ogromne pola uprawne, które podzielił na kilkanaście mniejszych działek i wszystkie zaczął wysprzedawać. Na części już od kilku lat stoją nowe domy, a kilka jest jeszcze na sprzedaż pod zabudowę domów jednorodzinnych – puste i naprawdę dobre wymiarowo. Do tego miasto robi jeszcze między nimi nowe uliczki i dla mnie bomba. Będziemy mieszkać między świeżymi domkami i nowymi ludźmi. A to wszystko na wymarzonym terenie.

Ale aby nie było, że przy szukaniu i wyborze działki, wszystko było takie proste i kolorowe! Zanim znaleźliśmy swój ideał to przeszliśmy długą drogę poszukiwań, zwiadów i walki. Znaleźliśmy nasz kawałek świata na którym obecnie budujemy dom, ale zanim ten nasz ideał stał się tym ideałem, to musiało kilka rzeczy na początku pójść nie do końca planowo. Ale w końcu czym byłoby życie bez niespodzianek, prawda?

Co nie do końca wypaliło przy wyborze kupna działki?

Uzbrojenie działki – które chciałam za wszelką cenę już posiadać. Wtedy nie chciało mi się kombinować, projektować łączy, latać po urzędach i czekać na zgody. Na te bez uzbrojenia nawet nie chciałam patrzeć, ale wszystko zmieniło się gdy znaleźliśmy te miejsce na którym właśnie stoimy. Jakby cała reszta przestała istnieć, a te małe mankamenty nie stanowiły już dla mnie większego problemu. Nasza działka przy kupnie nie miała żadnych łączy, wszystko musieliśmy pozałatwiać od zera. Wiązało to się z dodatkowymi nerwami i kosztami, ale myślę, że to wszystko jest tego warte. Pociągnęliśmy prąd i podłączyliśmy się pod wodę miejską, dodatkowo będziemy mieć własną studnię i ogrzewanie na pellet. Natomiast (aby nie było zawsze tak łatwo) z kanalizą okazały się problemy więc stwierdziliśmy, że na początku zamontujemy szambo, a później będziemy szukać innego rozwiązania lub starać się o zgodę na ekologiczną przydomową oczyszczalnie.

Sąsiedzi – których chciałam najpierw „wybadać”, a dopiero później podejmować decyzję o kupnie działki. Wiecie jak to z sąsiadami bywa – na świecie jest wielu freaków, upierdliwców czy pseudo detektywów. Miałam świadomość, że będziemy ich spotykać na naszej ulicy czy pobliskim sklepie, a z dwoma rodzinami mieszkać płot w płot. Ale tak jak wspominałam wcześniej, działki obok nas są w trakcie sprzedaży, a na naszej ulicy buduje się jeszcze kilka innych domów więc sąsiadów po prostu jeszcze nie znam i nie miałam okazji „wybadać”. Także w tej kwestii wzięliśmy kota w worku, który mam nadzieję nie nasmrodzi w naszym życiu i jeszcze miło nas zaskoczy. Ja zawsze lubię otaczać się fajnymi i życzliwymi ludźmi, a z sąsiadami chcę żyć w naprawdę dobrych relacjach. :)

Mimo, że to się dzieję to chyba nadal nie do końca to do mnie dociera. Obecnie nie żyjemy niczym innym i wierzcie mi, możecie się spodziewać porządnej dawki wpisów budowlanych, inspiracyjnych i wnętrzarskich. Jesteśmy tu, na kawałku naszego własnego świata. ♡