Oto jest pytanie! Bo wiecie jak to jest…  wydaje mi się, że w każdym z nas przemyca się do dorosłego życia jakiś tam mały pierwiastek dziecięcy. A najmocniej uaktywnia się on dopiero wtedy, kiedy sami zaczynamy posiadać własne dzieci. Po części zazdrościmy im tej beztroski, ogromnej możliwości, szczęścia i nieograniczonych cudów tworzonych specjalnie z myślą o nich. Chociaż sama nie wiem, czy słowo „cudów” nie umniejsza wartości tych wszystkich rzeczy, którymi teraz możemy otaczać naszych najmniejszych. Pamiętam, że gdy sama byłam dzieckiem to też było mnóstwo rewelacyjnych zabawek czy gadżetów, ale o wielu z nich mogłabym sobie tylko pomarzyć – to były trochę inne czasy, które obecnie (w moim przypadku) diametralnie się zmieniły. Moim zdaniem teraz jest o wiele łatwiej, mamy znacznie większy wybór i pole manewru jeśli chodzi o wybór jakichkolwiek rzeczy dla tych najmniejszych z najmniejszych.

Pamiętacie może o jakich zabawkach marzyłyście będąc dziećmi? Ja doskonale! Zawsze pragnęłam mieć między innymi domek dla lalek, ale wiecie, nie taki plastikowy jak na tamte czasy się produkowało. Marzyłam o takim domku z prawdziwego zdarzenia – solidnie wykonanym, najlepiej drewnianym, w pięknych kolorach i całą masą mebelków i innych dodatków. Marzyłam też o lalce dzidzi (bodajże była to wtedy BabyBorn?), która robi sisiu, płacze z łezkami w oczach, ma pampersy, mini nocnik, butelki, smoczki i całą masę ubranek z nosidełkiem w zestawie. Pragnęłam też mieć elektryczne autko, do którego mogłabym wsiąść i przejechać się po osiedlu na którym wtedy mieszkałam. W sumie to mogłabym tak jeszcze wymieniać i wymieniać, bo dziecięca fantazja nie znała granic. Niestety, z biegiem czasu ona znacznie się zaciera, ale doskonale pamiętam jak to było wtedy. Wierzcie mi, nie zrozumcie mnie źle, jak na tamte czasy mieliśmy naprawdę dobrze, ale wydaje mi się, że nasze dzieci mają teraz po prostu… jeszcze lepiej, łatwiej i najwspanialej na świecie. Nie zazdroszczę, bardzo z tego powodu się cieszę, zwłaszcza, że jestem już mamą.

1

Cieszę się ogromnie, ponieważ teraz to ja mogę obdarowywać Pole, a już niedługo jej brata Maksa, takim zabawkami, o których między innymi sama marzyłam w dzieciństwie. Pamiętacie ten pierwiastek dziecięcy, o którym wspominałam wcześniej i który wkrada się do dorosłego życia? Wydaje mi się, że to właśnie w takich momentach buzuje on na potęgę. Niby nie bawimy się już zabawkami, ale nic nie stoi nam na przeszkodzie aby na moment przysiąść się do swojego dziecka i pogrzebać z nim w ulubionych klockach, pobawić w dom lalkami czy pograć na przeróżnych instrumentach. Co najlepsze… niby to już nie nasza bajka, ale jak to w końcu zrobimy to odkrywamy, że sprawia nam to taką radość, jakbyśmy co najmniej cofnęli się do tych lat gdy faktycznie tak wyglądało nasze życie. Czyż to nie jest fantastyczne? Ja zamierzam na pewno to wykorzystać, ponieważ przypominam – dzieci nie będą bawiły się zabawkami wiecznie. Później nie będziemy miały już wymówek, że robimy to wszystko ze względu na nie. :)

9

Dla przykładu zerknijcie na ten drewniany domek dla lalek – właśnie o takim klimacie marzyłam będąc jeszcze dzieckiem. Spójrzcie na te piękne kolory i wykonanie, te mebelki i najmniejsze detale. Cudowne! I niby jest przeznaczony dla dziewczynek powyżej 3 roku życia, ale nawet nie wyobrażacie sobie jak Pola potrafi siedzieć przy nim godzinami i się bawić. Otwiera i zamyka wszystkie okna, ogląda ze wszystkich stron, wyciąga laleczki i mebelki, a później chowa je do środka. Jak widzicie, nic nie stoi na przeszkodzie aby roczna panna mogła się nim cieszyć, tak samo jak jej 24 letnia mama. Ja o takim marzyłam, a teraz ma taki moja córka. Muszę przyznać, że to super uczucie. Obstawiam, że za parę dobrych lat przyjdzie czas na jeszcze większe gabaryty, dla lalek Barbie i do własnej aranżacji. Też o takim marzyłam, Pola też marzy, tylko jeszcze o tym nie wie… :)

domek janod 4 domek janod dla dziecka 5 7 9a

Kolejna fajna zabawka? Banalna piramida z klocków? To już przeszłość. Teraz jest taka słodka piramida! O takiej to ja kiedyś nawet nie mogłam marzyć, ponieważ po prostu takich… nie było. To fajna zabawa w układanie i odkrywanie nowych obrazków. W dodatku w takim uroczym i dziewczyńskim wydaniu. To kolejny dowód na to, jak ja bardzo zazdroszczę tych cudów wszystkim dzieciom. Dla Poli to świetna atrakcja, układa ją i burzy na zmianę, w dodatku wszystkie elementy chowa do siebie lub robi z nich mini bębenki. To zdecydowanie kreatywna zabawka na miarę XXI wieku. Niech mi któraś z was powie, że miała coś takiego za czasów swojego dzieciństwa?

wierza janod 11 13

Przeróżne instrumenty muzyczne również coraz bardziej się rozwijają. Pamiętam, że miałam kiedyś jakieś tam cymbałki, ale nie takie jak teraz, które znalazłam dla Poli. Niebanalne cymbałki na wózeczku, do pchania lub ciągnięcia przez dziecko. Solidnie wykonane i przepiękne kolorystycznie. Dla nich to nawet przymykam oko, a raczej ucho na hałas jakie potrafią zrobić. Z naszymi sąsiadami już gorzej. I co, nie pograłybyście sobie na takich?

14 15 16 17

Zadałam sobie takie pytanie – Czy będę egoistką, jeśli będę obdarowywała córkę zabawkami o których sama marzyłam w dzieciństwie? Otóż… wydaje mi się, że nie. A co lepsze, nie zostanę egoistką, nawet wtedy, kiedy obdaruję moje dzieci takimi zabawkami, aby później móc tylko samej się z nimi pobawić, powspominać i nacieszyć chwilą. My matki już chyba tak mamy, ale pocieszę was, że tatusiowie wcale nie są lepsi. Sterowane samochody, latające samoloty, modele statków do składania czy zestawy majsterkowicza – oni chyba nigdy z tego nie wyrosną, a co gorsza, będą nałogowo podkradali to wszystko swoim dzieciom. :)

18 19

Drewniane zabawki – Janod (domek, piramida, cymbałki, marakas)
Pola ma na sobie #1: Bluzka, leginsy – F&F
Pola ma na sobie #2: Bluzka – La Mere | Spodenki – Little Gold King
Mam na sobie: Bluzka – La Mere (wersja mama i córka) | Spodnie – H&M