Search here...
TOP
LIFESTYLE

Co pakuję do swojej walizki? (z perspektywy blogerki)

Uwielbiam podróże, wakacje i przeróżne wyjazdy, nawet jeśli niektóre są związane z moją pracą. Podczas podróży czuję, że żyję. Bez znaczenia czy jest to podróż autem po Polsce czy lot samolotem gdzieś dalej. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca i poznawać nowych ludzi. To pozwala mi szerzej spojrzeć na wiele spraw i otaczający nas świat. Zauważyłam też, że pozytywnie to wpływa również na rozwój naszych dzieci – są bardziej otwarte i śmiałe na nowe rzeczy.

Pomimo, że ostatnio musieliśmy trochę zwolnić z wyjazdami ze względu na pracę, budowę domu czy moją ciążę, to teraz mamy w planach to nadrobić. W końcu ruszamy w kilka fajnych miejsc, aby móc stworzyć ciekawe materiały na mój nowo powstały kanał na YouTube (już się ekscytuję!). Będą to podróże głównie po Polsce, ale szykuje się też kilka lotów dalej – pierwszy już we wrześniu! Ale o tym opowiem Wam niebawem.

Tymczasem czas na organizację walizki, bo muszę przyznać, że chyba delikatnie wyszłam już z wprawy pakowania. Teraz z trójką dzieci kompletnie muszę zmienić cały proces oraz technikę. Często podpytujecie mnie o moje niezbędniki oraz to, co zabieram ze sobą w podróż – jako mama i blogerka. O rodzinnym pakowaniu stworzę Wam oddzielny film na moim kanale, ale teraz podzielę się z Wami moją osobistą walizką.

Czy walizka mamy różni się od walizki „przeciętnej” i bezdzietnej kobiety? Niezupełnie. Może butami, bo jednak jadąc gdzieś z dziećmi nie zabierzemy ze sobą samych szpilek. Reszta dzieciowych rzeczy raczej ląduje gdzieś oddzielnie, aby o niczym nie zapomnieć. Natomiast, czy walizka „normalnej” kobiety różni się od walizki blogerki? Ewidentnie!

Będąc blogerką zawsze muszę przeanalizować 10 razy wszystko co zabiorę, bo w końcu oprócz normalnych i potrzebnych rzeczy codziennego użytku, muszę spakować rzeczy zaplanowane specjalnie pod bloga, sesje zdjęciowe czy ewentualne kampanie reklamowe. Czasem potrafi się tego nazbierać.

Czego nie może zabraknąć w mojej walizce?

– UBRAŃ
W zależności od tego, na ile dni gdzieś się wybieram, szykuję sobie tyle stylizacji. Np jadę gdzieś na tydzień to szykuję wcześniej 7 różnych stylizacji do zapakowania. Dodatkowo dorzucam do tego piżamę, bieliznę i trochę więcej „górnych” rzeczy. Czyli zawsze biorę więcej koszulek niż spodni, bo to górna część ubioru jest bardziej podatna na pobrudzenia czy inne wpadki. Dodatkowo pakuję też kilka baz, które dobrze się sprawdzą do różnych stylizacji. To w przypadku gdyby pogoda miała mnie zaskoczyć. Te bazy to: kurtki, swetry czy marynarki.

– DODATKÓW
Czyli okularów, biżuterii, akcesoriów do włosów i torebek. W przypadku torebek to zazwyczaj biorę ze sobą dwie – jedną dużą, którą wykorzystuję już podczas podróży oraz jedną małą, którą chowam do walizki. Podczas ewentualnego zwiedzania danego miejsca, nie lubię mieć torebki w ręce więc wtedy stawiam na dodatkową małą listonoszkę przez ramie, która pomieści mój telefon, portfel, szminkę i mały aparat.

– BUTÓW
Których na pozór nie biorę ze sobą zbyt wiele. Często podglądając inne blogerki, uśmiecham się pod nosem, bo widzę, że na wyjazdy potrafią zabrać ze sobą dodatkową walizkę, która jest na same buty. :) Zastanawiam się, ile kilometrów czy zdjęć zamierzają w nich sobie zrobić. Ja zazwyczaj biorę ze sobą 2-4 pary: te 4 to już mój max. Z czego jedna para potrafi być wzięta specjalnie pod sesje zdjęciowe, a reszta do chodzenia. Nigdy nie zabieram ze sobą nowych, nie noszonych wcześniej butów, aby nie nabawić się obtarć czy pęcherzy. Raz taka sytuacja miała miejsce i powiedziałam: NIGDY WIĘCEJ!

– KOSMETYKÓW
Oprócz tych podstawowych do wykonania makijażu, pakuję też zestaw kosmetyków higienicznych: płyn do kąpieli, szampon, odżywkę, a także kremy i balsamy. Wiem, że bardzo często hotele to wszystko zapewniają, ale ja jakoś najbardziej ufam własnym, sprawdzonym produktom. O tym nigdy nie zapominam.

– DOKUMENTÓW
Czyli to takie oczywiste oczywistości, które zabiera ze sobą każdy: dowód osobisty, karty płatnicze czy książeczki zdrowia dzieci.

– APTECZKI
Bo jestem zdania, że przezorny zawsze ubezpieczony! W moim życiu miałam kilka niespodzianek na wyjazdach, których już nigdy nie chciałabym powtórzyć. Dlatego zawsze pakuję ze sobą również apteczkę, taką dla całej rodziny. Znajdziemy w niej między innymi: plastry, bandaże, wodę utlenioną, termometr, coś na zbicie temperatury dla dzieci, krople do nosa, coś na komary i kleszcze, a od niedawna również spray do uszu Vaxol. I przy nim chciałabym zatrzymać się na moment.

Nie wiem, czy każda z Was tego doświadczyła, ale jestem zdania, że ból zęba i ból uszu to dwa najgorsze i najbardziej uciążliwe bóle, które mogą towarzyszyć człowiekowi. No może zaraz po bólu porodowym. :) Dlatego jestem przewrażliwiona na punkcie mycia zębów po każdym posiłku, a od pewnego czasu do używania spray Vaxol. Vaxol w skuteczny i bezpieczny sposób wspiera naturalny proces samooczyszczania uszu z woskowiny, której nadmiar może prowadzić do powstania korków woskowinowych, a w konsekwencji zaburzeń słuchu czy różnych stanów zapalnych. Coraz głośniej się mówi, że wszechobecne pałeczki do czyszczenia uszu mogą nam tylko zaszkodzić. W dodatku przeraża mnie też ilość ich zużywania – gdybyśmy mało mieli odpadów na tej planecie. Dlatego sięgnęłam po inną alternatywę. Vaxol sprawdza się dobrze w naszym przypadku, jak i w przypadku naszych dzieci. Szczególnie przed i po basenie czy innych wodnych szaleństwach na wakacjach. Vaxol zawiera w składzie wyłącznie naturalny składnik, przygotowaną według standardów farmaceutycznych: oczyszczoną oliwę z oliwek, która nie uczula i dodatkowo łagodzi podrażnienia skóry. Spray stosowany przed kąpielą tworzy w kanale słuchowym ochronny film lipidowy zabezpieczający go przed szkodliwym działaniem grzybów i bakterii które mogą znajdować się w wodzie. Dlatego uważam, że jest to jeden z moich niezbędników, który musi się znaleźć w naszej apteczce.

– GADŻETÓW BLOGERSKICH
Które zawsze, ale to zawsze biorę ze sobą, nawet jeśli wyjazd nie jest związany z prowadzeniem przeze mnie bloga czy mediów społecznościowych. Ja już jestem mentalną blogerką, fotografką i artystką, która wszędzie widzi fajne i potencjalne okazję pod nowe zdjęcia, filmy czy materiały na kampanie reklamowe. Zawsze zabieram ze sobą aparat fotograficzny, zapas kart pamięci czy baterii, a od niedawna również kamerę, mikrofon, statyw i drona – kanał na YouTube będę rozwijała pełną parą. Moimi gadżetami blogerskimi mogą też być specjalne rekwizyty do zdjęć, takie jak: wianki do włosów, kocyki, specjalnie maxi sukienki czy inne ubrania. Jadąc lub lecąc w jakieś nowe miejsce, wcześniej sprawdzam jego potencjał w sieci (zazwyczaj na instagramie i pinterescie) i już wcześniej planuję zdjęcia, które chciałabym tam wykonać. Może to się wydawać dziwne, ale moi bliscy już do tego się przyzwyczaili.

  To teraz czas wyruszyć gdzieś w drogę! A co w waszej walizce musi się znaleźć? :)

#vaxol #zadbaneuszka

«

»

2 KOMENTARZY

  • Avatar
    Magdalena

    Po przeczytaniu twojego wpisu nasuwają mi się do głowy dwa pytania. Pierwsze jaka jest twoja opinia o aparacie instax ? Gdzie zakupiłaś swój? Myślałaś nad organizacji szkoleń lub warsztatów fotograficznych lub nagraniu na youtube filmu o fotografii.

  • Avatar
    z-dusza.pl

    Bardzo pomocny wpis! Dla mnie apteczka i rzeczy typu ładowarka, soczewki, telefon to podstawa. Bez nich od biedy można się obyć, ewentualnie coś dokupić. I oczywiście zdjęcia jak zwykle cudne!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.