Ciąża, stan błogosławiony czy udręką? Ja ją przede wszystkim doceniam i jestem za nią wdzięczna.

Jeszcze jakiś czas temu, wśród ciężarnych, okres ciąży bardzo się idealizowało. Mówiono, że to najwspanialszy stan błogosławiony dla każdej kobiety. Obecnie, twierdzi się, że tak powiedział chyba facet lub kobieta, która nigdy tego stanu nie doświadczyła. Przyszłe i obecne już mamy coraz częściej łamią tą pozytywną aurę i zwracają większą uwagę na te negatywne strony i wszelkie dolegliwości z ciążą związane. Narzekanie na te 9 miesięcy stało się chyba modne. Bo już nie wiem jak to inaczej nazwać? Taka kobieta, która mówi głośno o ciężkich chwilach jest później zachwalana, że w końcu pokazuje jak wygląda prawdziwe życie z rosnącym brzuchem, a nie sztucznym idealizowaniem „stanu błogosławionego”. Wiecie co o tym myślę? Wszystkie kobiety, które narzekają na swoją ciążę powinny zastanowić się dwa razy zanim to zrobią. Zwłaszcza jeśli wszystko dobrze idzie, a tym bardziej jeśli wszystko dobrze się rozwiązało.

Moim zdaniem ciąża to stan błogosławiony czy udręka? Ja tę ciążę, jak i poprzednią, przede wszystkim doceniam i jestem za nią najbardziej na świecie wdzięczna. Wydaje mi się, że to nie powinno nikogo dziwić. W końcu widzi się ile kobiet ma problemy z poczęciem dziecka, a tym bardziej z donoszeniem zdrowej ciąży do końca. Są też pary, które latami starają się powiększyć swoją rodzinę. Niestety, bezskutecznie. Co wtedy oni mają powiedzieć? Mają słuchać jak ci ciężko, bo puchną ci stopy, boli cię kręgosłup czy odwiedzasz toaletę co 20 minut? Naprawdę, ogromne wyrazy współczucia. Wierz mi, że takie dolegliwości to pryszcz przy tym, jak niektóre kobiety dosłownie walczą aby donosić dziecko w brzuchu do odpowiedniego okresu. Nadal uważasz, że tak ciężko ci w tej ciąży? Nie zrozumcie mnie źle, nikogo nie krytykuję, ani nie idealizuje tego stanu. Oczywiście, sama przyznaje, są gorsze i cięższe chwile podczas tych 9 miesięcy. Sama ich doświadczam. Nie piszę tu tylko o fizycznych sprawach, ale także tych psychicznych podłamaniach. Obawy, strach, lęk… one towarzyszyć będą nam zawsze. Ale to samo tyczy się szkoły, pracy czy różnych etapów życia. I faktycznie, toaletę odwiedza się więcej razy w ciągu dnia i nocy niż tylko można to sobie wyobrazić, walczymy z rozstępami, puchnącymi nogami, bólami krzyża, mdłościami, zgagą czy uderzeniami gorąca (w sumie to można by tak wymieniać bez końca), ale to naprawdę nic takiego strasznego. Ciąża ma wiele gorszych, jak i lepszych chwil.

Jeśli jesteś w ciąży i nadal narzekasz, że jest ci bardzo ciężko to stań przed lustrem, złap swój rosnący brzuszek i spójrz sobie głęboko w oczy. Podziękuj, że możesz tego stanu doświadczyć i zdaj sobie sprawę, że to dzięki tobie może rozwijać się nowe życie. To pod twoim sercem bije serce drugiego człowieka. To dzięki tobie ten człowiek przyjdzie na świat. Będzie mógł żyć i pokochać cię bezgranicznie. Zdaj sobie z tego sprawę i doceń to, bo niestety nie każdą może kopnąć ten zaszczyt. To naprawdę ogromna rzecz i coś najwspanialszego na świecie. Cięższe chwile i trudności nie powinny przy tym istnieć. Pamiętaj. Doceń to i nie narzekaj, bo inne tak robią.

1 2 3 4 5 6 7 8 9

Pamiętajcie i weźcie sobie moje słowa do serca… :)

37

Trackback from your site.

Komentarze

  • Natalia

    Napisano Wrz 15, 2016

    Odpowiedz

    Przepięknie napisane… Jest tak pięknie, że po prostu nic dodać nic ująć. Życzę Wam spokojnej końcówki ciąży, nie mogę się już doczekać Waszej rodzinki w komplecie, ale niech Maks będzie w brzuszku do terminu:)

  • Aga

    Napisano Wrz 15, 2016

    Odpowiedz

    Trochę się nie zgadzam i nie dlatego, ze nie kocham swojego syna. Nie gloryfikowałabym też tak strasznie… Jeżeli ktoś mnie pyta jak się czuję, a wyglądam jak 7 nieszczęść, to nie mówię, że jest cudownie. Jeżeli wiem, że w moim otoczeniu są pary, które nie mogą mieć dzieci lub takową utraciły, to w gruncie rzeczy nie odzywam się niepytana. Jeżeli pod Twoim sercem rozwija się życie, to nie może się to nie odbić na samopoczuciu tudzież zdrowiu-to logiczne. Bynajmniej nie jest to czas usłany różami-dla mnie nie był. Nigdy nie będę mówić, że było inaczej. Był to strasznie męczący i wyczerpujący okres. Nigdy również nikogo nie okłamię-szczególnie pierworódek, że ciąża była dla mnie jak podróż do raju… Nie… Bo to nie chodzi o dziecko. Ja narzekałam na samopoczucie, na różne dolegliwości oraz na sam poród naturalny. Nie na to, że jestem w ciąży. W gruncie rzeczy nie mogę tego nazwać narzekaniem, a po prostu mówieniem o rzeczywistości. :)

  • Basia

    Napisano Wrz 15, 2016

    Odpowiedz

    Witaj,
    kiedy czytam podobne Twoje posty mam nieodparte wrażenie, że na swej drodze spotykasz wyłącznie malkontentow i bardzo, bardzo smutnych, przygniecionych życiem ludzi…

    Zdjęcia jak zawsze bardzo przyjemnie się ogląda.

  • Kasia

    Napisano Wrz 15, 2016

    Odpowiedz

    Zgadzam sie z Toba, ale ja bym tego nie ujmowala tak jednostronnie. Ok, niektorzy maja problem z zajsciem i donoszeniem ciazy, a inna kobieta ma np. problem z bolami kregoslupa i zatrzymaniem wody w ogranizmie. Ile ciezarnych, tyle „problemow”. Czy to znaczy, ze jesli moja kolezanka ma 35 lat i nie moze zajsc w ciaze ,a ja w niej jestem i przytylam 35 kilo i ledwo juz zyje ze zmeczenia to mam udawac przed calym swiatem, ze jest ok, bo ona ma gorzej? Czy jesli mam grype zoladkowa, nie mam sily nawet podniesc sie z lozka to mam udawac i dziekowac ze to tylko grypa, bo w tym momencie na calym swiecie umiera 1000 osob na raka ? Czy jak siadam rano do sniadania i jem czerstwy chleb z maslem bo mnie na nic wiecej aktualnie nie stac to mam sie cieszyc z tego, bo tyle ludzi umiera z glodu ? Ni chyba nie o to chodzi 😊

  • Aneta

    Napisano Wrz 15, 2016

    Odpowiedz

    Rzadko zgadzam się z Angeliką, w wielu sprawach mam odmienne zdanie, spojrzenie etc. Myślę, że ten wpis (słusznie) ma być upomnieniem-szturchańcem. TAK zawsze trzeba pamiętać, ze inni mogą mieć gorzej! Ja w ciąży przytyłam 25 koło, nie lubiłam w niej być i totalnie do mnie nie docieralo, że będę mieć dziecko. Ale z drugiej strony- puchłam przeokropnie, ważyłam 103 kilo i potrafiłam umyć okna, uśmiechnąć się, zrobić obiad, posprzątać, chodzić na spacery i starać się to DOCENIĆ- nic więcej. Kiełkowało we mnie życie. Z szacunku do niego nie miauczałam. Moja sąsiadka też jest w ciazy- zdrowej. Odkąd się dowiedziała, leży, nie sprząta, nie robi nic- klatkę od miesięcy ogarniam ja- żaden to dla mnie problem, problemem dla niej jest ona sama mimo, że jest sprawna. Rozumiecie? Nie chodzi o naginanie rzeczywistości i zaklinanie się ze tylko CUD chodzi o podejście, o sposób realizacji. ;)

  • Paulina

    Napisano Wrz 15, 2016

    Odpowiedz

    Pięknie napisane … jestem mamą Aniołka [*] i niestety nie było mi dane do końca cieszyć się tymi „złymi i dobrymi” chwilami w ciąży :( mam nadzieję, że kiedyś będę mogła złapać się za mój rosnący brzuszek i spojrzeć sobie w oczy. I podziękować … ślicznie wyglądasz :) pozdrawiam.

  • Kasia

    Napisano Wrz 16, 2016

    Odpowiedz

    a ja sie z tym zgadxam napisane przpieknie i madrze, sma mam synka, ktory ma 1,5 roku, bardzo chce miec drugie dziecko i niestety nie jest latwo. Mysle ze my juz z natury narzekamy, lubimy pomarudzic, wyrzucic z siebie zle emocje. Ale jestem przekonana ze za ten dar, cud ktory mozemy nosic pod serduchem powinnysmy dziekowac kazdego dnia….
    ps piekne zdjecia i piekna kwitnaca mama:-) zdradz prosze Angelika skad taka ladna sukienka:-)
    pozdrawiam i zycze wszytskiego dobrego

  • Anonim

    Napisano Wrz 17, 2016

    Odpowiedz

    Razem z mężem staraliśmy się o dzidzie prawie 6 lat. Teraz nasz synek ma 9 miesięcy. Byłam tak szczęśliwa, że mam w sobie nowe życie, że nawet nie zwracałam uwagi na to jak ja się w ciąży czuje. Żyłam tylko myślą, że właśnie spełnia się nasze marzenie. I teraz, kiedy mam słabszy dzień, zdarza mi się czasem nie mieć siły na nic, ale patrząc na „nasz cud” wszystko mija. Przepięknie wyglądasz ❤

  • Izabella

    Napisano Wrz 18, 2016

    Odpowiedz

    Przepraszam, że nie w temacie, jednak chciałam prosić o radę. Dzięki Tobie wpadłam na genialny pomysł wręczenia fotoksiążki od CEWE moim dziadkom na 50. rocznicę ślubu. Nie wiem jednak, jaki rodzaj papieru wybrać… i tak się nad tym głowię i głowię, a czas ucieka. Jaki papier polecasz, Angeliko?

    • Anonim

      Napisano Wrz 19, 2016

      Odpowiedz

      Jeśli mogę coś doradzić, to super jest papier kredowy matowy, ja co prawda zamawiałam na empikfoto, ale myślę, że tu też może być jakiś wybór :)

  • Dorota

    Napisano Wrz 18, 2016

    Odpowiedz

    Oczywiście, że to cud:sama coś i tym wiem bo pierwszą ciążę poroniłam. Teraz czekamy na córeczkę i nie mogę narzekać bo wszystko jest dobrze i czuję się ok, ale myślę że słusznie mówi się również o tych trudnych momentach ciąży jak i macierzyństwa. Jesteśmy kobietami, istotami ludzkimi a nie jakimiś super bohaterkami. Nie wstydźmy się swoich słabości, lęków, obaw, nie próbujemy na sile zostać mamą roku. Cieszmy się tym co przynosi nam życie: śmiejemy się kiedy jest na to czas i płaczmy kiedy nam źle. Po prostu bądźmy sobą! :-)

  • jolkag78

    Napisano Wrz 30, 2016

    Odpowiedz

    pieknie wygladasz, cudna będziesz miała pamiątkę foto. Ja niestety nie miałam przyjemności doswiadczyć tego stanu..

Zostaw komentarz