Budowa domu

Budowa domu vs. mieszkanie w bloku – Dlaczego tak, a nie inaczej?

Zapewne wiele z Was stoi przed tym wyborem. Rozważa te dwie opcje i zastanawia się, która byłaby lepsza i korzystniejsza. Dla mnie ten wybór od dawna był jednoznaczny i oczywisty. Budowa domu czy mieszkanie? Wiadomo, że budowa! Dom z własnym ogrodem, kominkiem, ogromnymi oknami i tą przestrzenią, która nigdy nie przestanie tętnić życiem.

Tutaj nie ma co się oszukiwać, często w tej kwestii rządzą pieniądze, które właśnie najbardziej weryfikują to wszystko – Czy będzie nas stać na wygodne mieszkanie czy klimatyczny dom, który trochę będzie taką skarbonką bez dna? To właśnie uzbierany budżet lub zdolność kredytowa bardzo często podejmują decyzję za nas, a szkoda czasami… Chociaż znam też przypadki osób, które świadomie decydują się np na mieszkanie w bloku, pomimo tego, że ze spokojem mogłyby postawić niejeden duży dom. Kierują się one głównie… wygodą. Jak widać gusta w tej kwestii są podzielone, ale ja osobiście nie wyobrażałam sobie innej opcji i już dawno obiecałam sobie, że zrobię wszystko, stanę chociażby na głowie, aby było jednak nas stać na wybudowanie wymarzonego domu. I to się dzieje!

Budowa domu wygląda zupełnie inaczej niż kupno mieszkania np w stanie deweloperskim. Chociaż tu i tu musisz się natyrać, to jednak dom stawia nas przed dużo większym wyzwaniem. W przypadku mieszkania są to formalności głównie na początku (płatności, notariusz itd) i później już przy własnym wykańczaniu, doborze mebli, podłóg, płytek itd. W przypadku domu wszystko zaczyna się już od kwestii działki, łączy, zgód i projektów. Później idzie budowa, pilnowanie ekipy budowlanej, posiadanie kierownika budowy, kupowanie na bieżąco materiałów i obowiązek bycia przynajmniej 4 razy w tygodniu na miejscu. Trzeba pilnować wszystkiego i być skupionym na najwyższych obrotach. Pod koniec jest odbiór budowy i dopiero własne wykańczanie środka, dobór mebli czy aranżacja ogrodzenia i ogródka. Pracy jest naprawdę mnóstwo. Także już na samym początku widać co stawia nas przed dużo większym wyzwaniem.

Dlaczego zdecydowaliśmy się na budowę domu, a nie kupno mieszkania?
Po pierwsze (tak jak wspominałam wyżej) nasze zarobki nam na to pozwoliły – w innym przypadku wstrzymalibyśmy się z tą decyzją. Kolejna sprawa to chęć ucieczki za miasto i posiadanie kawałka swojej ziemi. Świadomość trawki, tarasu, basenu, podziwiania zachodu słońca i możliwości delektowania się tym każdego dnia jest nie do opisania. To jest coś o czym marzyłam od zawsze, nawet jeśli trzeba będzie to kosić, grabić, plewić, odśnieżać czy niewiadomo co jeszcze. Marzyłam też o kominku wokół którego będą rozstawione wielkie sofy, na których zmieści się cała rodzina. Pragnęłam też dużych okien, skośnego dachu na piętrze, schodów i tej dużej przestrzeni po której dzieci nawet na jeździkach będą mogły się przemieszczać i nie będę musiała się martwić, że co chwile będą na coś wpadały. Marzyłam też o miejscu w którym będę mogła postawić ogromną ponad 2-metrową choinkę na święta lub o kuchni w której będzie wielkie okno tuż nad zlewem z widokiem na podjazd do domu. Marzyłam też o garażu, własnym biurze i ulicy przed domem, na której będą bawić się moje dzieci z dziećmi sąsiadów. To takie niby pojedyncze banały, które po zebraniu w jedną całość były właśnie tym motorkiem napędowym do stworzenia tego wszystkiego. Ja całe życie mieszkałam w bloku i wiem, że za żadne skarby nie chciałabym dłużej.

Czysto teoretycznie przedstawię Wam z mojego punktu widzenia wady i zalety mieszkania w domu i w bloku…

DOM:
+ daje większe możliwości i opcji do rodzinnego spędzania czasu
+ umożliwia nam posiadanie większej przestrzeni i miejsca
+ jest w pakiecie z własnym ogrodem i niebem
+ daje nam większą prywatność i nie posiada obcych sąsiadów za ścianą
jest droższy w postawieniu niż kupno mieszkania
jest droższy w utrzymaniu (ogrzewanie, prąd, woda itd)
jest przy nim dużo więcej sprzątania, łącznie z ogrodem
gdy coś nam się zepsuje to sami musimy to naprawiać

MIESZKANIE:
+ jest wygodne, bo nie muszą interesować nas rzeczy takie jak: napalenie w kominku, naprawa rynien czy odśnieżanie podjazdu
posiada hałasujących lokatorów za ścianą, którzy nie zawsze przestrzegają ciszy nocnej
posiada ściany, które mają uszy
bardzo często ma mniejszy metraż i jest problematyczne w pomieszczeniu się ze wszystkim
ma niezliczoną ilość schodów i często brak windy
nie posiada ogródka
nigdy nie przewidzi czy administracja nie podniesie nam czynszu

Podsumowując – mało jakie plusy widzę przy mieszkaniu w bloku, za to pomimo kilku minusów przy domu dostrzegam tylko jego zalety. To jest oczywiście moja wizja i nie każdy musi się z nią zgadzać. Dla mnie jednak dom to spełnienie marzeń i nikt nie byłby w stanie namówić mnie na inną opcję. Chociaż wiem, że są też mega klimatyczne mieszkanka, nawet gdzieś w centrum miasta, z czadową aranżacją, widokiem z okna i jeszcze fajniejszymi sąsiadami. Do takiego tylko się wchodzi, mieszka i nic nas nie interesuje. Każdy widzi to zupełnie inaczej.

Jedno w tej kwestii jest pewne i chyba każdy ze mną się zgodzi – Dom tworzą ludzie oraz ich emocje, a nie miejsce czy budynek, i to od nas samych zależy czy tem dom będzie szczęśliwy i przepełniony miłością czy też nie. To wszystko jest w naszych rękach, niezależnie czy to będzie rozgrywało się w bloku gdzieś na osiedlu czy w domu gdzieś na obrzeżach miasta. ♡

You Might Also Like

32 komentarze

  • Reply
    Kasia
    Wrz 27, 2017 at 10:22

    Angeliko mam pytanie – czy mieszkałaś większość życia w domu czy w mieszkaniu?

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 27, 2017 at 10:24

      całe życie w bloku…

      • Reply
        Kasia
        Wrz 27, 2017 at 10:51

        W takim razie utwierdziłaś mnie tylko w przekonaniu na temat wyidealizowanego obrazu domu jaki przedstawiasz. Ja np. większość swojego życia mieszkałam w domu i uwierz mi, że lista minusów jest znacznie dłuższa i sama nigdy nie zdecyduję się na dom. Pochodzę z wielodzietnej rodziny i nawet moi rodzice odradzają nam budowę domu (z myślą o przyszłości naszych dzieci) – na rzecz inwestycji w kilka nieruchomości, które zawsze łatwo sprzedaż lub wynajmiesz. Domu niestety nie sprzedaż tak łatwo jak mieszkania. Dzieci też całe życie nie będą z Wami mieszkać – moi rodzice żałowali, że nie kupili nam mieszkania na okres naszej edukacji. Tyle pieniędzy, ile trzeba było włożyć w opłacanie wynajmu mieszkania podczas studiów dla 4 dzieci…a dom pod miastem stał pusty. Mimo wszystko życzę powodzenia i cierpliwości, bo marzenia trzeba spełniać!

    • Reply
      Natalia
      Wrz 27, 2017 at 10:30

      Przecież Angelika pisała o tym powyżej gdzie mieszkała ;) Pocytuję jej zdanie ” Ja całe życie mieszkałam w bloku i wiem, że za żadne skarby nie chciałabym dłużej.”

  • Reply
    rodzicewsieci.pl
    Wrz 27, 2017 at 10:29

    Jak wiesz jesteśmy w trakcie budowy domu. Owszem mogliśmy postawić na mieszkanie, kupić i się wprowadzić. Moim zdaniem jest to jednak nieporywnywalna opcja. Marzyliśmy o swoim kawałku ziemi i nieba. Miejsca na grilla, na basen, trampolinę dla dzieciaków…. Kazdy etap budowy to dla nas największe spełnienie marzeń. Codziennie jeżdzimy na plac i podziwiamy efekty… Marzenie staje się rzeczywistością. Przed nami jednak jeszcze długa droga do wprowadzenia, szczególnie ze względu na fundusze ale wierzymy, że nam się uda. Działeczkę mamy blisko centrum, wszędzie możemy pójść nawet na piechotkę. Blisko szkoła, sklepy, apteki, szpital, kościół. Wszystko co nam potrzeba na wyciągnięcie ręki :) Pozdrawiam Kochani i trzymam za was kciuki!

  • Reply
    Magda
    Wrz 27, 2017 at 10:30

    Mieszkanie. 100m2 w kamienicy. Przy tym garaż + ogródek. Czego chcieć więcej? Mieszkanie wysokie, duuża przestrzeń. Wiem, wiem takie rzadko się zdarza, nam się udało i to moje miejsce na ziemi.
    Mąż mieszkał w domku jednorodzinnym i za żadne skarby nie chciał stawiać domu dla nas. Znalazł to mieszkanie. Ogledziny. Rudera jak nie wiem. 5 piecy kaflowych, okna, tynki, podłogi, wszystko do wymiany. Jego pozytywne nastawienie sprawiło, że ja w tym syfie zobaczyłam nasze miejsce. Kupiliśmy. Remont trwał 6 miesięcy. Już nie wyobrażam sobie mieszkać w innym miejscu :-) powodzenia z budową !

  • Reply
    Kasia
    Wrz 27, 2017 at 10:30

    28 lat mieszkałam w domu, od trzech miesięcy wynajmuję mieszkanie. Za jakieś 2-3 lata chcemy z narzeczonym pomyśleć o czymś swoim i z jednej strony marzy mi się dom, ale z drugiej… przy domu ciągle jest coś do zrobienia, jeśli chcemy, żeby otoczenie wyglądało pięknie. Sama nie wiem czy potrafiłabym na to znaleźć czas skoro codziennie wychodzę o 7 i wracam koło 18 :(

  • Reply
    Mari
    Wrz 27, 2017 at 10:35

    Polemizowalabym z tym,’ ze dom jest droższy w utrzymaniu. W blokach płaci sie strasznie wysokie czynsze za 50 pare metrów po 500 zł. Jesli buduje sie energooszczedne domy wychodzi podobnie lub taniej.Kiedyś czytałam na blogu mihata.pl fajne zestawienie kosztów.

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 27, 2017 at 11:02

      Jeśli znajdziesz ten materiał to koniecznie mi go podeślij :)

  • Reply
    Weronika
    Wrz 27, 2017 at 10:37

    Widzę, że mamy taką samą wizję przyszłości – dom, ogród, kominek, 2m choinka, kuchnia z widokiem na wjazd, a przede wszystkim szczęśliwa rodzina… Ja w odróżnieniu od Ciebie całe życie mieszkałam w domu i chce aby tak już zostało. Za rok ślub, a później budowa wymarzonego domu. Wyobrażam sobie co teraz czujesz i ile masz w sobie emocji – zazdroszczę! :) Wiem jedno, że marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia i także do tego dążymy. Pięknie opisujesz tu wszystko, więc zostanę z Tobą na dłużej i już nie mogę się doczekać kolejnych wpisów! Bardzo mocno Wam kibicuję i ściskam!

  • Reply
    Paula
    Wrz 27, 2017 at 10:41

    Całe życie mieszkałam w domu, teraz już od ponad 4 lat w bloku, na dodatek w stolicy… nie mogę się doczekać, aż wrócę do mojej małej rodzinnej ‚wsi’! I mimo, że na początku na pewno będę mieszkała też w bloku to mam nadzieje, że marzenie o własnym domku z ogródkiem i kominkiem spełni się jak najszybciej! I nie ma innej opcji, tak ma być! Zazdroszcze i gratuluje Tobie, czekam z niecierpliwością na wpisy o urządzaniu domu :) na pewno będzie pięknie!!!! Pozdrawiam, czytelniczka jeszcze z Pingera :)

  • Reply
    Meis
    Wrz 27, 2017 at 10:54

    W mojej miescowości jest niedostatek mieszkań, więc ich ceny są często bardzo wygórowane. Niedawno zaczęli budować dwa bloki i cena za mieszkanie 40m2 w stanie deweloperskim to minimum 120tys zł. To jest naprawdę dużo jak na taką małą mieścinę. Wsyzstko za sprawą tego, że mamy całkiem spory zakład pracy (właściwie to kilka) i ludzie chcący tu pracować, biorą co jest, więc ceny można zawyżać, a i tak się znajdą chętni.
    Wychodzi na to, że kupno mieszkania o jakiejś sensownej powierzchni dla całej rodziny to koszt niemal porównywalny do budowy domu, z tym że mamy też niedostatek ziemi w okolicy, mieszka tu jeszcze wielu rolników, a sama zmiana ziemi rolnej na budowlaną to niełatwy proces. Czekam i czekam na idealną działkę, mam nadzieję, że się doczekam. Mam trochę dość blokowego życia, hałasu, upierdliwych sąsiadów (mieszkam wśród niemal samych emerytów). Wiele sytuacji mnie męczy, chodzę wczesnie spać, a ktoś w bloku bardzo lubi robić pranie około godziny 21, dzień w dzień – to wszystko się niesie po ścianach…

    Powodzenia i pozdrawiam.

  • Reply
    Warszawianka
    Wrz 27, 2017 at 11:01

    Ja widzę dużo więcej plusów mieszkanią w bloku chociażby to ze zazwyczaj są dobrze zlokalizowaneblisko dostęp do komunikacji miejskiej, sklepów. I chociaż wiem ze zaraz ktoś napisze ze podmiejskie miejscowości coraz więcej mają takich udogodnień to myślę że też bardzo kwestie odgrywa to jaka mamy prace bo jeśli pracujemy obydwoje w korporacji gdzie musimy odsiedziec swoje 8 h a mamy 2 dzieci która chodzi do szkół przedszkoli i maja zajęcia dodatkowe ibpodajr tu jako przykład Warszawę to z domu wychodzimy o 6:30 a wracamy nie wcześniej o 18:30. Natomiast jeśli wykonujemy wolny zawód sytuacja oczywiście jest zupełnie inna. Do tego coraz więcej jest mieszkań gdzie np ma się dostęp do ogrodka czy ludzie kupują mieszkania o metrażu domu. I myślę że głównym wyznacznikiem nie są pieniądze jak wspominałaś tylko styl życia. Ja mimo że mam działkę pod Warszawą świetnie zlokalizowana z mediami z dostępem do komunikacji i bylo mnie stax zeby wybudowac dom to kupiłam mieszkanie w blok. Pozdrawiam

    • Reply
      Adka
      Wrz 27, 2017 at 12:02

      Zgodzę się z Tobą – bardzo często chodzi o styl życia, a nie o pieniądze. My również (mimo iż mamy szczęście posiadać ładną, uzbrojoną i atrakcyjnie umiejscowioną działkę budowlaną, dodatkowo mąż jest kierownikiem budów) świadomie wybraliśmy mieszkanie. Oczywiście, że wszystko da się zorganizować i podwozić dzieci do przedszkoli, szkół, na zajęcia, robić zakupy online (jeśli akurat do danej wioski podwożą), wieczorem wyjść do kina itp. itd. My jednak chcieliśmy ograniczyć czas spędzony w aucie na różnych dojazdach do minimum. Druga sprawa jest taka, że jestem bardzo wymagająca jeśli chodzi o porządek i organizację przestrzeni. Nie potrafię wyluzować, a tym bardziej odpoczywać, kiedy widzę, że coś jest do zrobienia. A nie ukrywajmy, że w domu i jego obejściu ciągle jest coś do roboty. Oboje z mężem dorastaliśmy w dużych domach i lubimy do nich przyjeżdżać jak często się da. Niestety na co dzień świecą pustkami, gdyż rodzice są w nich sami, z kupą obowiązków.

      • Zatrzymując czas
        Reply
        Zatrzymując czas
        Wrz 27, 2017 at 12:06

        Nie no oczywiście, zgodzę się, że dużą rolę odgrywa tutaj również styl życia i nasze potrzeby. :)

  • Reply
    Marycha
    Wrz 27, 2017 at 11:29

    Ja mieszkałam całe życie w domu. Wiem, że tak jak podałaś argument, że w mieszkaniu nigdy nie wiadomo czy administracja nie podniesie czynszu, tak samo nie wiesz czy zawsze będziesz mieć środki, żeby utrzymać dom.

    Dla mnie dom ma następujące minusy:
    – drogi w utrzymaniu (pierwsza zima dużo weryfikuje)
    – mało bezpieczny (nigdy nie odważyłabym się zostać sama w domu, zwłaszcza takim za miastem) – jest zdecydowanie łatwiejszym kąskiem dla złodziei
    – niestety, ale izolacja dzieci – wyjaśniam. Maluchy nie będą wiecznie maluchami bawiącymi się w ogrodzie w piaskownicy, czy na podwórku z sąsiadami. Będą uczniami a potem studentami. Często domy są na odludziu, daleko od szkoły i już nie chodzi o problem zawożenia i przywożenia dzieci, ale o cały szereg innych spraw: zajęcia dodatkowe, spotkania młodzieżowe „na mieście”. Ja na szczęście mieszkałam w domu blisko centrum i tramwaju, ale mam znajomą, która ma ogromny żal do rodziców… Postawili piękny, duży dom jak była mała. Gdy zaczęła dojrzewać bardzo ciężko było jej uprosić rodziców o zawiezienie np. do koleżanki na urodziny, miała bardzo daleko do przystanku autobusowego, zimą brnęła w zaspach i śniegu żeby do tego autobusu dojść. Nieraz było jeszcze ciemno, a jak wracała to już było ciemno. Potem gdy zaczęły się imprezy – ona zawsze musiała już iść, bo ma ostatni autobus… no po prostu dramat. Albo w ogóle nie przychodziła na wspólne wydarzenia. Dziewczyna marzyła o wyprowadzce, udało się to dopiero po studiach, teraz ma mieszkanie po babci w centrum miasta i jest przeszczęśliwa. Wielki dom – marzenie jej rodziców – niestety ją bardzo ograniczał w tak ważnym wieku, gdy dorastała. Dodam, że teraz rodzice dziewczyny dosłownie mogą się gonić po tak wielkim domu, nie używają połowy, bo po co grzać tak dużą pustą przestrzeń. Sami są odludkami, rzadko wychodzącymi do ludzi.

    Mieszkanie cenię za:
    – wygodę
    -infrastrukturę – mogę niemalże w klapkach i piżamie zejść po mleko do sklepu
    -bezpieczeństwo
    -widok z okna ;) – dużo drzew a w tle wieżowce (super zwłaszcza w Sylwestra)
    – ciepło – po prostu odkręcam kaloryfer
    -jest nam tu przytulnie, wcale nie za ciasno
    i zupełnie nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że dom daje więcej możliwości do rodzinnego spędzania czasu – sama napisałaś na końcu, że nie budynek a ludzie tworzą więź, atmosferę itd.

    Także nawet mając możliwość (a mam, bo dom rodzinny jest już na mnie przepisany), nie zamieniłabym przestronnego i bezpiecznego mieszkania na dom. Mieszkałam w nim wiele długich lat, widziałam nieraz frustrację taty związaną z „opieką” nad domem. A własny ogródek…. no cóż, powiem szczerze, że z czasem się nudzi, to trochę jak ludzie znad morza nie rajcują się tak plażą i szumem fal gdy całe życie mieszkają w takim miejscu.
    A dzięki temu, że nie za bardzo jest jak zalegnąć w takim mieszkaniu – często podróżujemy, choćby na weekend. Mając dom, chyba byłoby mi żal po tygodniu pracy co chwilę wyjeżdżać i nie móc się nim nacieszyć.

    A palenie w kominku przyczynia się do powstawania smogu i tego bardzo nie popieram.

    Pozdrawiam

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 27, 2017 at 12:03

      To wszystko chyba zależy od podejścia. Jedni mogą mieć żal do rodziców, a inni nie. Widziałam to po koleżankach, które mieszkały za miastem – ale za to miały ogrom innych plusów, których inni jej zazdrościli. Kwestie dojazdów zawsze da się jakoś zgrać – wszystko zależy od lokalizacji. My mamy to udogodnienie, iż mimo jesteśmy poza miastem to do centrum mamy 10 minut tzw szynobusem lub 25 minut samochodem. W okolicy są szkoły, przedszkola, galerie, a nawet basen. Czyli nie staniemy się odludkami, a wręcz przeciwnie – mamy super dojazdy i atrakcje, a dodatkowo własny spokój i ciszę lub otwarte pole manewru do zapraszania innych poza miasto. Wszystko zależy od stylu życia. :)

      • Reply
        nounir
        Wrz 27, 2017 at 23:00

        10 minut do centrum? Chyba trochę naginasz :P Nie mniej jednak, ja mieszkałam całe życie na wsi i dla mnie największym plusem jest jednak przestrzeń. Wkurza mnie, że w Poznaniu w mieszkaniu mam tylko mały balkonik. Co jeszcze? Zdecydowanie własny ogródek warzywny! Swoje pomidory, cukinia, marchew, ziemniaki, jeżyny… Mogę wymieniać i wymieniać! :) Natomiast jeśli chodzi o plusy mieszkania to myślę,że największym jest właśnie to,że jest lepszą inwestycją niż dom. Mieszkanie łatwo wynająć/ sprzedać, z domem, zwłaszcza takim dużym, jest zdecydowanie ciężej. Mimo wszystko, kocham wieś całym sercem <3

        • Zatrzymując czas
          Reply
          Zatrzymując czas
          Wrz 28, 2017 at 07:20

          Naginam? Sprawdź sobie szynobus w ile minut jedzie do garbar obok Cytadeli lub pod Avenide i dworzec. Tez byłam w szoku. 😉 Wiadomo, że samochodem zajmie to już dłużej, ale wszystko jest przemyślone. 👌🏻

          • nounir
            Wrz 28, 2017 at 18:20

            sprawdziłam i nie jest to 10 minut :D niemniej jednak czas i tak spoko, pół godziny to bez tragedii :)

          • Zatrzymując czas
            Zatrzymując czas
            Wrz 28, 2017 at 18:34

            To nie wiem gdzie sprawdzałaś, ale od nas to dosłownie 14 minut z zegarkiem w dłoni. Wiem, bo koleżanka tak dojeżdża do pracy do Garbar :)

  • Reply
    M.
    Wrz 27, 2017 at 11:46

    Całe życie mieszkałam w domu, teraz mieszkam w nowiutkim mieszkaniu na osiedlu strzeżonym, gdzie największe mieszkania mają ponad 100m kw. Do tego tarasy na dachach, lub ogródki na parterze. Więc pierwsza kwestia – mieszkanie nie wyklucza ogródka, uprawy roślin i kawałka „własnego nieba” jak to nazwałaś (zwłaszcza jak się ma kilkudziesięciometrowy taras na dachu :)). Mimo że osobiście nadal jestem zwolenniczką domu i chciałabym go mieć w przyszłości, to uważam, że bardzo osobiście podeszłaś do tematu i w takim razie te plusy i minusy nie były potrzebne. Nie zauważyłaś takich plusów mieszkań jak chociażby dogodniejsza komunikacja (porównując z domem poza centrum), łatwiejsze „życie” dla nastolatków (pamiętam jakie miałam pretensje cały nastoletni okres do rodziców, że mieszkamy „na zadupiu”, że do kina, sklepów, na wypady z koleżankami muszę jeździć autobusem, a ostatni wieczorny wraca tak szybko i wszyscy mogą zostać dłużej – a wcale nie mieszkałam daleko od centrum! to była dzielnica miasta, a nie wioska pod miastem). Teraz wiem, że jeśli zdecydujemy się na dom, to będzie on w mieście, w jakiejś spokojnej, zielonej dzielnicy, ale zdecydowanie dobrze skomunikowanej z centrum, żeby moje dzieci mogły wszędzie się dostać i nie musiały być wożone aż do nastoletnich lat (bo to przecież obciach), żeby nie było tragedii jak samochód nawali, a trzeba się jakoś dostać do „cywilizacji”… Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale jeśli już porywasz się na prezentację plusów i minusów to powinny być bardziej obiektywne i mniej więcej wyrównane :)

    • Reply
      Marycha
      Wrz 27, 2017 at 13:20

      zgadzam się :)
      ale tak jak pisała Angelika – każdy ma inne zdanie i doświadczenie, nie mniej jednak fajnie myśleć o przyszłości dzieci i o ich dorastaniu, bezpieczeństwie w powrotach do domu itd.
      A mieszkanie z wielkim tarasem na dachu – gdzie nikt nie zagląda – jest równie fajne jak dom z ogródkiem, z tym, że to drugie wcale takiej prywatności nie daje, bo jednak koło kogoś będziecie mieszkać i ktoś drogą będzie jeździł. No chyba, że się obsadzicie bujnymi tujami :)

  • Reply
    Dorota
    Wrz 27, 2017 at 11:50

    ja całe życie mieszkałam w domu a mąż odwrotnie-w bloku. po ślubie dałam się namówić na kupno mieszkania. na początku było super, fajni starsi sąsiedzi a nawet jak ktoś miał dziecko to jakoś tak kulturalnie było… do czasu aż zmarl jeden z sąsiadów i jego córka postanowiła wynająć to mieszkanie. imprezy co weekend, balkonowi fani więc każdą rozmowę mimo zamknietych okien było słychać. nie mówiąc o smrodzie papierosów. nie pomogło wyciszenie ścian u nas skoro oni i tak siedzieli na balkonie tuż obok naszego okna od sypialni… później było jeszcze gorzej. w związku ze zmianą pracy męża wyjechaliśmy do warszawy. pierwsze i drugie mieszkanie to totalna porażka jeśli chodzi o sąsiadów. po kilkunastu wezwaniach policji mieliśmy dość. teraz wynajmujemy mieszkanie na niby spokojnym osiedlu (oczywiście cena wynajmu powala) i nad nami sa starsi pamstwofo których dzień w dzień przychodzą wnuki i robią ci chcą… hałas taki ze my jako dorośli nie wytrzymujemy czasem. nie mówiąc o naszym dziecku które dopóki sa tam te bachory (przepraszam ale inaczej ich nazwac nie umiem) budzi sie po kilkanaście razy np do tej 23 zanim sobie nie pójdą… ja jestem juz zmęczona i zalamana. obecnie kolejny tydzień siedzę z małym u rodziców a mąż przyjeżdża do nas na weekendy. i widzę jak i ja i moje dziecko w końcu sie uspokoilo. lepiej śpi i nie boi sie każdego halasu czy krzyku… naprawdę trzymam za waszą budowę ogromne kciuki. obyscie trafili na super sąsiadów i mogli w spokoju cieszyć się swoim domkiem 😙

  • Reply
    Ania
    Wrz 27, 2017 at 13:26

    23 lata mieszkałam w domu jednorodzinnym. Od 2 lat wraz z mężem przeprowadziłam się do bloku – bardzo tego nie chcieliśmy, ale była to jedyna okazja żeby po ślubie mieszkać samemu.
    Czytam niektóre komentarze i nie wierze w to co widzę.. Owszem, jak ktoś mieszka na osiedlu prywatnym i ma do swojej dyspozycji taras na balkonie – zazdroszczę. My mieszkamy niestety w jednej z najbardziej niebezpiecznych dzielnic miasta i jak czytam, że ktoś pisze o bezpieczeństwie na blokach to śmiać mi się chce. Zdarzało się, że mąż po mnie wychodził na przystanek autobusowy, bo w zimę o 18 (jak było ciemno) bałam się sama iść do mieszkania. Sąsiedzi też pozostawiają wiele do życzenia. Wiecznie otwarte drzwi do klatki, do piwnicy i oczywiście odgłosy życia codziennego – słyszymy wszystko: kichanie, ziewanie, kłótnie, rozmowy itp. Ogrzewanie mieszkania to odkręcenie podajnika? taaaaaa… chyba, że akurat jest awaria (która zdarza się dość często), albo jeszcze nie rozpoczął się sezon grzewczy. Początek września był u nas bardzo zimny; ja chora. w 7 mscu ciąży, a temperatura w mieszkaniu max 17stC… jedyne co nas ratowało to mały grzejniczek, który dogrzewał pokój gdy robiło się zimno.. A propos grzejników… ostatnio musiseliśmy jeden wymienić. W domu jednorodzinnym bo nie było żadnego problemu. W mieszkaniu musimy pisać specjalne podanie do spółdzielni mieszkaniowej o wyrażenie zgody na wymianę grzejnika ( wymiary, moc i costam jeszcze, muszą się zgadzać z wytycznymi spółdzielni). To samo z wymianą okien.. Dla mnie to jest kpina, że w mieszkaniu włansnościowym nawet nie mogę zadecydować o tym, jakie chce mieć okna. Aha no i oczywiście nie można satelity mieć, bo elewację się niszczy….
    Taras na dachu…. taaaaaaa… w lato to na grilla musimy jeżdzić do rodziców lub teściów – bo tu nie ma takiej możliwości. Żadnego parku, zielonego miejsca, w którym można odpocząć, posiedzieć. Fakt faktem – autobusy i sklepy blisko. Ale marzymy o własnym domu, w którym możemy robić co chcemy.
    Jeśli kogoś stać na mieszkanie na prywatnym osiedlu, które naprawdę jest komfortowe i z pełną ochroną, to zazdroszczę. My takiej możliwości nie mieliśmy i w każdy piątek zastanawiamy się gdzie auto postawić, żeby przypadkiem nie zostało zniszczone przez imprezowiczów, którzy wracają pijani z baru.
    Mieszkanie w domu jest wielkim komfortem. A jak ktoś mówi, że tak nie jest, bo trzeba kosić trawę, czy grabić liście – to zapraszam na tydzień do mnie do mieszkania w tradycyjnym, starym bloku na śląsku. Pozdrawiam =)

  • Reply
    ala
    Wrz 27, 2017 at 15:29

    Kochana, też mieszkam w bloku w Poznaniu i aktualnie buduję się z mężem. Wychowywałam się w dużym domu, do Poznania przyjechałam na studia i zamieszkałam w bloku na 10 lat. Moim marzeniem było postawienie domu od podstaw, stworzenie domu marzeń z dużymi oknami na ogród, od podłogi aż do sufitu, duży ogród i garaż dwustanowiskowy. Teraz to się dzieje, budujemy się pod Poznaniem, prawdopodobnie przeprowadzimy się na wiosnę przyszłego roku.

    W bloku jest dużo więcej minusów (ale to zależy od tego, czy nowe czy stare budownictwo). U mnie windy bardzo często są oszczane przez psy. Niestety właściciele psów tego nie pilnują. Raz nawet zdarzyła się … kupa. Raz nawet lustro było wysmarowane niewiadomo czym. Ściany pomalowane spreyami, nowe lustra pozbijane, w korytarzach śmierdzi papierosami, a na półpiętrach zimą śpią bezdomni. Budownictwo stare, ale osiedle bardzo spokojne. Psy wyjące w nocy, bo zostały same bez właścicieli, studenci grający w grę (słychać dudnienie głośników), hałas okolicznych imprez, nie tylko dochodzący z mieszkań, ale również z miasta. Mieszkanie od strony północnej – nora, wieczny brak światła. Brak ogródka – nie ma grilla, leżakowania na słońcu, kąpania w basenie itp. Ktoś remontuje mieszkanie na tym samym piętrze – mieszkanie zakurzone, bo wszystko się wnosi. W sumie mogłabym dalej wymieniać, ale chyba na tym skończę.

    Dom można dobrze zabezpieczyć aby skutecznie odstraszać złodziei. Podstawa to alarm + ochrona + kamery + światła na czujkę ruchu i rolety, ewentualnie pies na ogrodzie. Jednakże jak już dom się buduje, to bierze się to pod uwagę.

    Jeśli chodzi o sprzątanie i dbanie o ogród – jeśli mamy zamiar robić ogród z warzywami i sadzić krzaczki, kwiatki – to faktycznie jest co robić. Jednakże można posadzić krzewy, które są wieloletnie i przycinać gałęzie raz do roku, kosić trawę i odśnieżać podjazd. Wszystko jest kwestią aranżacji.

    Bardzo Ci kibicuję i cieszę się, że realizujesz swoje marzenia :* Kiedyś Cię widziałam, ale nie miałam odwagi zagadać ;) Na żywo jesteś piękniejsza niż na zdjęciach :* pozdrawiam gorąco ;)

    • Reply
      Marika
      Wrz 28, 2017 at 16:57

      Porownujesz teraz piekny nowy dom z obskornym mieszkaniem zle dobrane strony swiata i pewnie uklad w dodatku w slabej dzielnicy… W nowym budownictwie mieszkaja sami mlodzi ludzie i uwierz mi na klatce nikt nie sika. Jak porownac nowy dom z nowym duzym pieknym mieszkaniem to „szanse” sa wyrownane:) mieszkania tez maja ogrodki;)

  • Reply
    Ela
    Wrz 27, 2017 at 18:23

    Zrób wpis o waszym projekcie domu :)

  • Reply
    Inez
    Wrz 28, 2017 at 07:02

    Jesteśmy w podobnym wieku. 4 lata temu rozpoczęliśmy budowę domu systemem gospodarczym na działce podarowanej nam przez moich rodziców. Wszyscy w rodzinie pukali się w głowę. Obydwoje z mężem 19 lat swojego życia spędziliśmy w domach jednorodzinnych. Później, na studiach i w trakcie budowy, mieszkaliśmy w bloku – 7 lat. I szczerze? Dusiłam się. Mąż mniej, bo nie było go w domu często i 14 godzin, wiec mieszkanie traktował jako noclegownie. Za to, kiedy już przychodził urlop, jechał do rodziców, bo nosiło go w 4 ścianach blokowego mieszkania. Potem rozpoczęliśmy budowę i po pracy oraz weekendami budowalismy nasz wspolny dom. Od podstaw… Sami z pomocą teścia. Dziś w nim mieszkamy i mało kto chce uwierzyć, że to praca naszych rąk. Chociaż dużo wysiłku i wydatków jeszcze przed nami, to nie żałuję tej decyzji. Mamy przestrzeń, której w bloku zawsze mi brakowało. Prawdą jest, że dom to skarbonka bez dna, że za 20 lat dzieci go opuszcza i możemy zostac w nim sami. Będzie mi jednak bardzo miło, jak w weekend wpadną wszyscy i nie będę drapać się w głowę, gdzie ich ulokować do snu. Uwielbiam tez nasz kominek i, choć jeszcze wymaga z naszej strony kilku kosmetycznych szlifów, wieczory spędzone z kubkiem herbaty i książka w jego zaciszu. Dom to ciężka praca. Przy nim nie polezysz, ale wszytko zależy od charakteru i nastawienia… Trzymam za Was mocno kciuki i z niecierpliwością czekam na zdjęcia z budowy.

  • Reply
    Karolina
    Wrz 30, 2017 at 12:51

    Bardzo spodobał mi się ten wpis! Również jestem za domem – mimo, że do tego wybudowanego samemu jeszcze mi trochę brakuje. Pozdrawiam :)
    https://malaiduzamaluda.blogspot.com/

  • Reply
    SERWIS-KOP
    Paź 3, 2017 at 09:29

    Moim marzeniem jest mieć własne mieszkanie, jeśli uzbieram wystarczającą kwotę i ruszam z budową!

  • Reply
    Kelmet
    Paź 18, 2017 at 13:11

    Dobre podsumowanie. Szczególnie, gdy w rodzinie są dzieci, to dom staje się o wiele wygodniejszym rozwiązaniem niż mieszkanie. Niestety te koszty…;(

  • Zostaw komentarz