Codzienność

Blogowanie – dlaczego to robię, co mi to daje i ile na tym zarabiam?

Jestem tu i teraz. Naprawdę szczęśliwa i zrealizowana. Spełniam się, prowadzę własną firmę, buduję dom i każdego dnia chcę więcej i więcej. Jestem przede wszystkim mamą, która uważa tę rolę za najpiękniejszą na świecie. Staram się słać dobro, optymistycznie patrzę na świat, a nawet czasem za bardzo bujam w obłokach, wierzę w siłę przyciągania i nadal chcę więcej i więcej – jak najwięcej wycisnąć z tego jedynego życia. I może to zabrzmi banalnie, ale w dużej mierze zawdzięczam to wszystko… blogowaniu. Nie wiem co bym aktualnie robiła gdyby nie to. Studiowała, pracowała w jakimś sklepie, prowadziła inny biznes, a może była na praktykach do jakiegoś niebanalnego zawodu? Kto wie. Ale jedno jest pewne, zawdzięczam blogowaniu naprawdę wiele, mimo, że wielu rzeczy nie widać gołym okiem.

Blogować zaczęłam (aby Was nie skłamać) jakieś 8-9 lat temu. Wtedy to nie było tak bardzo znane i popularne. Nikt nie słyszał o „wpływowych blogerach”, budowaniu własnej marki i społeczności, nie każdy rozumiał o co w tym wszystkim chodzi. Nie było też kampanii reklamowych przeprowadzanych przez ludzi internetu (a jeśli już były to naprawdę pojedyncze), blogosfera w Polsce po prostu dopiero kiełkowała. Sama, kiedy zaczynałam nie chwaliłam się tym. Robiłam to raczej po cichu, aby zobaczyć o co w tym wszystkim chodzi i dać jakiś upust swojej wenie twórczej, której nigdy u mnie nie brakowało. Zawsze wszystko kręciło się wokół lifestylu, fotografii, mody i po prostu tym co się u mnie dzieje.

Kiedy już się w to wkręciłam i przepadłam na całego, zaczęłam zauważać pierwszych czytelników, którzy systematycznie mnie czytali i oglądali. Muszę przyznać, że to było bardzo motywujące, ale niestety do pewnego czasu… Im blog stawał się popularniejszy tym szybciej roznosił się do różnych ludzi. Niestety nie zawsze do tych, do których bym chciała. Stało się tak, że rówieśnicy czy znajomi ze szkoły śmiali się z tego co robię. Nie rozumieli o co w tym chodzi, uważali to za coś dziwnego i mega dziecinnego. Doświadczyłam wtedy wielu przykrości, hejtu i wyzwisk. Tak właśnie w tamtych czasach wyglądało blogowanie. I nie ukrywam, że momentami bywało ciężko i wiele łez przez to się przelało, ale pewnego dnia stwierdziłam, że dlaczego miałabym tak się przejmować i rezygnować z czegoś, co tak naprawdę pokochałam i co stało się moją pasją? Odcięłam się od tego i robiłam po prostu swoje dalej – z klapkami na oczach. Cieszę się, że taką decyzję wtedy podjęłam i to wszystko przetrwałam. Teraz widzę, że z wiekiem stało się to lżejsze – chyba dlatego, że w pakiecie z latami dostajemy ślepotę i głuchotę w jednym, robimy po prostu swoje. I teraz mogę Wam zdradzić , że w wielu przypadkach role się odwróciły. Osoby, które wtedy ze mnie się naśmiewały, powracają tu do dziś. Część z nich pisze do mnie, że jest w szoku, gratuluje sukcesów i widać, że głupio im za tamte zachowanie. A druga część, no cóż… chyba nigdy nie dojrzała i widać, że jest naprawdę nieszczęśliwa i niezrealizowana życiowo – wnioskuję to po ich niespełnionych zawodach, relacjach międzyludzkich czy aktualnym statusie zamieszkania. Takie rzeczy zaraz widać gołym okiem. Zawszę będę powtarzała, że krowa, która dużo muczy mało mleka daje. To chyba zwie się karma, dlatego ja zamiast tego wolę słać dobro i wierzyć w siłę przyciągania. Niech każdy realizuje się jak chce. Niech każdy robi to co sprawia mu przyjemność i poczucie samorealizacji. Chyba o to w tym wszystkim chodzi, prawda? Aby robić to co się kocha i przeżyć to życie, w jak najlepszy dla nas sposób. Nawet jeśli dla kogoś jest to mniej czy bardziej ważne.

Bloger to trochę takie dziwne zjawisko. Niby nie robi za dużo, a jednak robi tak wiele. Niby nie każdy go rozumie, a jednocześnie potrafi przyciągać tłumy. Niby nie ma czegoś takiego jak zawód „bloger”, a jednak niejeden utrzymuje się z tego i ma więcej wpływów niż kilka innych zawodów razem wziętych. Niby nie jest do końca akceptowany i jest idealną pożywką dla troli internetowych, a jednak i tak te trole się nim interesują. I jak to wszystko wyjaśnić? Sprzedawanie wizerunku, internetowa prostytucja, cyber big brother, teatrzyk, jedna wielka ściema? Czy może pomysł na siebie, dzielenie się nim z innymi, realizacja, pasja, która przeradza się w sposób na życie i „sorry takie mamy czasy”?

Ja wiem jedno, blogosfera to cudowna sprawa i naprawdę cieszę się, że wytrwałam w niej do dziś. Chociaż od jej początków zmieniłam się diametralnie. Ci co są ze mną od X lat mogli zauważyć, jak na ich oczach dojrzewałam i przechodziłam wiele etapów w swoim życiu – jak z niepewnej nastolatki zmieniłam się w pewną siebie kobietę, która założyła rodzinę, buduje dom i naprawdę realizuję się na wielu płaszczyznach życiowych. Ja nic nie ściemniam, dzielę się tym z Wami, w 100% taka jaka jestem, skupiając się tylko na pozytywnych rzeczach. Bo jestem zdania, że wiele przykrości i trudu spotyka nas w życiu realnym więc chociaż tutaj odetniemy się od tego.

Blogowanie wiele mnie nauczyło. Poznałam ludzi i trochę rozgryzłam ich zachowanie i tok myślenia. Nauczyłam się na wiele rzeczy patrzeć z dystansem. I przede wszystkim poczułam, że jednak mam pewną moc, która przyciąga tłumy. Dzięki temu zaczęłam być bardziej świadoma swojej osoby. Znalazłam drogę, którą chcę podążać oraz to, co na końcu jej chciałabym zbudować. Odnalazłam swój styl i pomysł na życie. To wszystko sprawił świat wirtualny, który w dużej mierze przełożył się na świat realny. Mówcie co chcecie, ale żyjemy w takich czasach, w których te dwa światy zacierają się ze sobą. Może to być złe i zgubne, ale też dobre i bardzo pchające do przodu – to wszystko zależy od nas samych, jak tym wszystkim pokierujemy.

Blog i media społecznościowe – to wszystko jest niby wirtualne, ale jak wspominałam wyżej – jak najbardziej realne. W końcu za liczbami stoją prawdziwi ludzie. To oni mnie czytają, oglądają i czasem zaczepiają na ulicach. Nawet nie wiecie ile dostaję od Was różnych wiadomości, w których piszecie nieraz zwykłe „dzień dobry, miłego dnia”, albo mega długą historię swojego życia. Nawet nie wiecie ile coś takiego dla mnie znaczy. To właśnie Wy, Ci realni ludzie po drugiej stronie jesteście dla mnie motorkiem napędowym, który sprawia, że chcę żyć lepiej, mocniej i bardziej. Aby później tym wszystkim dzielić się dalej. To po prostu działa w obie strony. Wy mnie inspirujecie i wspieracie, a ja chcę to oddawać ze zdwojoną siłą. To niesamowite!  Prawda jest taka, że gdyby nie Wy to tego bloga by po prostu nie było. Dlatego zawsze staram się być w stosunku do moich czytelników lojalna i szczera. Zależy mi na zbudowaniu społeczności, w której każdy będzie dobrze się czuł. Cały czas staram się budować miejsce, w którym zamiast nienawiści, spotkamy samą motywację i oparcie w stosunku do siebie nawzajem. Tego brakuję często w życiu realnym. Dlatego chcę zacząć od tego miejsca, aby jakoś wpłynąć na Was, ale też i na samą siebie. Chcę to wszystko przenieść do życia codziennego.

Słowa i zdjęcia mają ogromną moc. Mogą nas smucić i radować, mogą zniszczyć komuś życie lub zmienić je na lepsze. To od nas samych zależy, którą opcję wybierzemy lub którą sami stworzymy. Ja w tej kwestii czuję jakąś wewnętrzną misję – chcę radować ludzi, poprawiać im nastroje czy chociaż w małym stopniu wpływać na ich dzień i decyzje. Czuję, że mam dużo do powiedzenia i pokazania – tej kwestii jestem pewna siebie. Kocham fotografować i kocham rozmawiać więc blog to idealne ku temu miejsce. On idealnie daje upust moim emocjom, pomysłom, wenie i pasji.

Ale abyście sobie nie pomyślały, że moja blogowa praca zawsze jest usłana różami. Tu również bywają potknięcia, które zawsze na każdym kroku są mi wytykane lub które sama zauważam dopiero po jakimś czasie. To jest oczywiste. W końcu jestem tylko człowiekiem – do błędów i lekcji mam prawo tak samo jak każda istota na tej ziemi. Tylko z blogowaniem jest tak, że tu trzeba mieć dwa razy twardszą dupę niż w życiu realnym. Ale cóż, coś za coś. Ja już z wiekiem wybudowałam sobie mur, którym potrafię się odgrodzić od takich rzeczy. Niektórzy uważają to za brak umiejętności przyjmowania konstruktywnej krytyki. A wiecie jakie jest moje zdanie? Jeśli śmierdzą Wam śmieci w domu to co z nimi robicie? Zostawiacie i analizujecie zawartość czy wyrzucacie? To chyba oczywiste… :)

Za blogowaniem kryje się dużo odpowiedzialnych ról, których nie zawsze widać na pierwszy rzut oka. To nie jest tylko strzelanie sobie foteczek i napisanie kilku zdań. Ja muszę być między innymi fotografem, pisarzem, dziennikarzem, strategiem, marketingowcem czy grafikiem jednocześnie. Muszę też mieć wyczucie, zmysł estetyczny i pomysł na to wszystko. A wszystkiego nauczyłam się zupełnie sama. Wszystko co udało mi się osiągnąć osiągnęłam sama. Swój pierwszy aparat dla bloga kupiłam za własne uzbierane pieniądze, nad programem do obróbki zdjęć spędziłam zapewne kilkadziesiąt godzin aby móc go jakoś przyzwoicie ogarnąć, a graficzną i techniczną stronę bloga załatwiam sama po dziś dzień. Sporo tego naprawdę. A wymagań jest coraz więcej. Trzeba iść z duchem czasu, trzeba się rozwijać, ciągle czegoś uczyć i co najważniejsze – stale zaskakiwać i budować to wszystko. W dużych korporacjach nad tym wszystkim stoi sztab ludzi, a ja jestem tutaj jedna jedyna. Na etacie pracuje się od do, a ja tutaj muszę mieć pod kontrolą wszystko 24h 7 dni w tygodniu. Ale nie będę narzekała, bo ja naprawdę kocham tę robotę. Ona nie jest ciężka, ale na pewno jest trudna, wymagająca i bardzo czasochłonna. Nic nie przychodzi na pstryknięcie palcami. No chyba, że pokażesz cycka i dupę na instagramie. :) Ale to nie moja bajka. Ja chcę stworzyć coś głębszego i naprawdę wartościowego.

Blogowanie, a zarabianie? Co ja z tego mam i przede wszystkim ile? To ludzi zawsze interesowało i interesować będzie. Oni polubili mi zaglądać do portfela odkąd tylko stanęłam na nogi i zaczęłam się po części z tego blogowania utrzymywać. Chociaż blog to nie jedyna moja forma pracy – ja po prostu nie lubię mieć jednego źródła dochodu. I mimo, że zarabiam na blogu to wcale nie zmieniło to mojego podejścia – ja robię to co kocham! A pieniądze (nie będę ukrywać) to taki fajny bonus, docenienie i duża pomoc abym mogła spokojnie żyć i rozwijać to wszystko dalej. Dużo osób też nie widzi, że to co zarobię na blogu, inwestuję dalej w niego – aby treści i jakość były coraz lepsze. Normalnie odciągam podatki, opłacam składki, wykupuję serwer i domenę, inwestuję w coraz lepszy sprzęt fotograficzny, rekwizyty do zdjęć, grafiki, czcionki czy paliwo i wyjazdy, aby to wszystko przekładało się na jakość publikowanych materiałów.

Z zarabianiem na blogu niektórzy do końca życia będą mieć problem. Oni myślą, że manna z nieba nam blogerom leci. Ja już nie wiem jak to mam komentować, ale mogę napisać tylko jedno – chcesz to załóż bloga i przekonaj się sam, a później daj mi znać, jak długo wytrwałeś, jaką społeczność zbudowałeś, co Cię to nauczyło i co z tego masz. Wtedy możemy porozmawiać i nie będę miała z tym żadnego problemu. :)

Tylko jak to jest z tymi reklamami i zarabianiem? Tu nie będę się wypowiadała za innych, bo blogerów i influencerów jest mnóstwo, ale w moim przypadku jest tak, że gdy zaczynałam to zdarzyło mi się popełnić kilka promocyjnych gaf. Jak pisałam na początku – zaczynałam gdy blogosfera w Polsce kiełkowała, a co za tym idzie akcje marketingowe na blogach również. Nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Wtedy nie było żadnych poradników czy osób, które nakierowałyby mnie w temacie. Wszystkiego musiałam nauczyć się sama. Dlatego nigdy nie zapomnę gdy napisała do mnie jedna z firm obuwniczych, że chcą mi wysłać buty za darmo w zamian za pokazanie i podlinkowanie ich na blogu. Pomyślałybyście?! Wtedy cieszyłam się jak głupia i oczywiście wzięłam te buty warte jakieś 80zł. Czułam się jakbym wygrała życie. I takich akcji po drodze było kilka. Później zapaliła mi się lampka, że jest coś nie tak, że jednak nie wszystko co pokazywałam było zgodne z ideą tego co już wtedy budowałam. Zagalopowałam się i straciłam umiar. Darmowe rzeczy od firm zawróciły mi w głowie. Taka była prawda i dopiero z perspektywy czasu to widzę. Zauważyłam też, że w pewnym momencie mój blog zyskał taką popularność, że tych firm przybywało i przybywało, a ja po prostu zostałam niejednokrotnie wykorzystana. Normalnie za promocję produktu gdzieś w mediach, dana firma musi płacić niemałe sumy, a u mnie miała to za darmo – a statystyki rosły i rosły. Wtedy postanowiłam to zmienić i po prostu wszystko bardziej selekcjonować i wyceniać. To, że coś dostanę i tu pokażę wcale nie oznacza, że mam to za darmo. Ja na to zapracowałam i jeszcze mi za to płacą.

Pewnie zastanawiacie się, ile na tym blogu zarabiam? Jakie to są cyfry, prawda? Tego Wam nie zdradzę. Chociaż pewnie kilka osób po przeczytaniu tytułu na to liczyło. Pech. :) No powiedzcie mi, czy podejdziecie do lekarza, sprzedawczyni w sklepie czy hydraulika i zapytacie – Sorry, ale ile na tym wyciągasz? – Wydaje mi się, że to niegrzeczne i nie na miejscu. Ja odpowiem Wam tak – mamy za co żyć, nie musimy liczyć od pierwszego do pierwszego, udało nam się wystartować z budową domu i zostaje coś jeszcze na wakacje i przyjemności. Właśnie po części, dzięki blogowi mam to wszystko co chciałam zapewnić moim dzieciom. :)

Teraz jestem kowalem swojego losu. Na blogu zobaczycie tylko to co jest zgodne w 100% z moim gustem i ideą tworzenia tego wszystkiego. Barterowo (czyli produktem za reklamę) wspieram tylko te marki, które nie wypięły się na mnie na początku i wspierały mnie, kiedy sama zaczynałam i te statystyki były dużo niższe niż obecnie. Cała reszta to idealnie obmyślona strategia, plan działania, zrealizowany projekt, umowa z marką i pewność, że to jestem ja na 100%. Nigdy nie zobaczycie tu czegoś, czego sama nie kupuję lub nie mogłabym kupić. A współprace i pieniądze to naprawdę spokój ducha i poczucie bezpieczeństwa, że jednak mam za co żyć, za co się realizować i za co dalej rozwijać te stronę. Tym wszystkim dzielę się z Wami i mam nadzieję, że dostrzeżecie to chociaż w małym stopniu.

Dzięki blogowaniu poznałam całą masę fantastycznych osób i historii, które niejednokrotnie wpłynęły na moje poglądy i decyzję, zbudowałam społeczność z najlepszymi czytelniczkami na świecie, miałam okazję przeprowadzić niejedną fantastyczną kampanię reklamową i zainwestować w swój rozwój i pasję. Dzięki blogowaniu mogłam nieraz polecieć w miejsca, o których kiedyś tylko marzyłam czy kupić rzeczy, na które kiedyś najwyraźniej w świecie nie było mnie stać. Dzięki blogowaniu nabrałam dużego dystansu do życia i odnalazłam ścieżkę, którą chcę podążać. Znalazłam też pracę, w której jestem sobie sama szefem i dzięki temu mogę być jednocześnie w domu i spędzać jak najwięcej czasu ze swoją rodziną – dzięki temu wiem, że żadna ważna chwila nie ucieknie mi przez palce. Ja po prostu się spełniam i przez to czuję się szczęśliwa. Dla niektórych to tylko blog, a dla mnie aż!

I pomyśleć, że to wszystko jest wirtualne, a tak bardzo przekłada się na życie realne. To silne narzędzie, którym chcę mądrze i szczerze operować. Bo cała reszta zależy tylko i wyłącznie ode mnie.

Dziękuję Wam, że jesteście ze mną, to dla mnie ogromny dar, który doceniam każdego dnia. ♡

You Might Also Like

40 komentarzy

  • Reply
    Aga
    Wrz 22, 2017 at 19:35

    A ja życzę jeszcze wiekszych sukcesow! ;)

  • Reply
    Sandra
    Wrz 22, 2017 at 19:51

    Każdy kolejny post,jest jeszcze lepszy od poprzedniego 😊❤️ Uwielbiam ❤️❤️

  • Reply
    Natalia
    Wrz 22, 2017 at 19:51

    Konkretny, szczery wpis, właśnie dzięki takiemu podejściu jestem i będę z Tobą w „wirtualnym życiu” 😊 pozdrawiam i
    Życzę powodzenia w dalszej samorealizacji 😊

  • Reply
    Gosia
    Wrz 22, 2017 at 20:01

    pięknie napisane, powodzenia! :)

  • Reply
    Kk
    Wrz 22, 2017 at 20:11

    Ledwo dobrnełam do końca. Powinnaś popracować nad stylem i gramatyką bo niektóre zdania musiałam przeczytać drugi raz, żeby zrozumieć ich sens. Zdecydowanie lepiej się ogląda was na insta, niż czyta na blogu. Życzę powodzenia i dalszego czerpania radości z pracy.

    • Reply
      Ania
      Wrz 22, 2017 at 21:49

      Mysle ze mozna wybrac insta jesli ciezko czytac bloga. Nikt nikogo tu nie trzyma na sile. Mysle, ze wiele osob zrozumialo co Angelika chciala przekazac. Ja Was poprostu lubie… zarowno ogladac jak i czytac. Serio tak bardzo wazna jest stylistyka?? Nie sadze. Zycze dalszych sukcesow❤

    • Reply
      Małgosia
      Wrz 22, 2017 at 22:25

      Również cenię sobie poprawność pisowni. U Angeliki jest coraz lepiej i oby tak dalej. Za to Pani KK krytykuje, a sama przed BO przecinka nie stawia. TRAGEDIA? Toż to taki banał… Ależ łatwo pouczać innych. ;)

  • Reply
    Justyna
    Wrz 22, 2017 at 20:15

    Życzę Ci dalszych sukcesów w tym blogowaniu :)
    Ja Ciebie podziwiam że znajdujesz tyle czasu na to wszystko, tu dzieci, pies, nowy dom i ta cała codzienność i na pewno masz jeszcze wiele innych spraw a jednak masz czas na blogowanie. Jesteś niemożliwa :)

    • Reply
      Angelika
      Wrz 23, 2017 at 10:12

      Dzieci zajmują sporo czasu to fakt. Ale pies? Wystarczy z nim wyjść na dwór więc nie wiem co to za wyczyn. Nowego domu Angelika sama nie stawia, fakt, że papierologia jest czasochłonna ale podobnie trzeba się nalatać kupując mieszkanie. Nie powiedziałabym też, że „znajduje czas na blogowanie”, bo to tak jakby podziwiać osobę pracującą na etacie za to, że w ogóle się w pracy pojawiła, bo przecież ma dzieci i psa. Zrobienie zdjęć i napisanie tekstu nie zajmuje mnóstwa czasu.

      • Zatrzymując czas
        Reply
        Zatrzymując czas
        Wrz 23, 2017 at 11:06

        Mam nadzieje, że nie masz psa, bo byłoby mi go bardzo żal 😞 My z naszym jeździmy na wybiegi, zabieramy w wiele miejsc i poświęcamy mnóstwo czasu, aby przy dzieciach też nie poczuł się zaniedbany. Dla nas to nie tylko „chwilowe wychodzę na dwór”. Budowa domu, a kupno mieszkania to dwie różne sprawy. Budowa domu jest cięższa – musisz być codziennie na budowie i pilnować wszystkiego. Papierologia nie jest tylko na początku, a podczas trwani całej budowy. Zwłaszcza, że sami kupujemy materiały i poświęcamy się temu na 100%. A tworzenie wisu na bloga to proces długotrwały – zajmuje mi niekiedy więcej czasu niż praca jednego dnia na etacie. Ale jak to się mówi – nie znam się to się wypowiem 🤓

  • Reply
    Ola
    Wrz 22, 2017 at 20:22

    Ja też życzę samych sukcesów! Śledzę Cię od Angelika’s Place, od czasow przed Browarem. Zawsze Cię lubiłam i zawsze Ci kibicowalam (i zawsze bede!). Wiem jak ciężko robić co robisz i wiem jak ludzie w Polsce tego nie rozumieją. Na zachodzie jest o wiele łatwiej i blogerów się szanuje. Rób dalej co robisz! Uwielbiam Twoje zdjęcia I twoją autentyczność. Pozdrawiam ;)

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 23, 2017 at 13:04

      To prawda, widzę to samo co Ty. Tam blogerów się szanuje i traktuje jak normalne marki. U nas jeszcze nie każdy jest na to gotowy – ludzie uważają, że bloger to kombinator, który na pstryknięcie palcami zbija kasę. A jeśli komuś jeszcze lepiej się powodzi to już w ogóle pozamiatane… Ale mam nadzieję, że to się zmieni.

      • Reply
        Ola
        Wrz 24, 2017 at 16:38

        Zmienia się. Powoli, Ale się zmienia ;)

  • Reply
    Ida
    Wrz 22, 2017 at 21:31

    jestem stałym gościem Twojego bloga (tego jak i poprzedniego), więc rzeczywiście szmat czasu upłynął! muszę przyznać, że ze wszystkich osób, które tak długo obserwuje, Ty pozostałaś najprawdziwsza w tym co robisz i za to ogromny szacunek! bardzo Wam kibicuję ❤

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 23, 2017 at 13:05

      Dziękuję! Staram się trzeźwo myśleć, rozwijać się, ale nie zmieniać jako osoba. :)

  • Reply
    Agnieszka
    Wrz 22, 2017 at 21:56

    Super !!! Angelika gratuluję Ci z całego serca !!! Uwielbiam CIę. …. właśnie za to kim jesteś…. szczera, autentyczna…. już kilka razy Ci to pisałam. Bardzo mało blogerów takich jak Ty. Bardzo mocno Ci dopinguje. To ja dziękuję że jesteś. ….

  • Reply
    GOSIA
    Wrz 22, 2017 at 23:10

    Życzę przede wszystkim wytrwałości i samych sukcesów w tym co robisz! A widać,że wkładasz w to całe swoje serce♡;) Jestem Twoją stałą czytelniczką od połowy Twojej ciąży z Polą, gdy sama byłam na początku swojej pierwszej ciąży (dziś jestem mamą 2 chłopców rok po roku). Z niecierpliwością czekam na Twoje posty, ktore rzeczywiście są coraz lepsze i doskonale wpasowują się w moje życie- macierzyństwo i budowa domu. Twoje wpisy to wieczorna odskocznia, gdy dzieci już śpią. Czas tylko dla mnie i możliwość oderwania się od swojego nieidealnego życia. Nam mamom jest niezwykle potrzebne takie pozytywne wsparcie jakie fundujesz na swoim blogu. Dziękuję Ci za to :*

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 23, 2017 at 13:06

      Super! ❤️❤️❤️ Właśnie o to mi chodzi! Abyście po całym ciężkim dniu miały możliwość tutaj trochę się odstresować i oderwać od codzienności. :)

  • Reply
    Anonim
    Wrz 22, 2017 at 23:19

    Osobiscie śledzę od czasów szkoły. Może nie regularnie ale jak tylko znajdę dłuższą chwilę nadrabiam zaległości ;) Pamiętam czasy szkoly, szare kalosze które dostałaś, wzrok i szepty osób przechodzących po korytarzach zsps :) życzę coraz większych sukcesów i gratuluję zajscia tak daleko mimo „tego wszystkiego”.
    Buziaki M.G.

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 23, 2017 at 13:07

      Dziękuję M.G ❤️ Nie wiem kim jesteś, ale skoro chodziliśmy do jednej szkoły to fajnie byłoby móc Ci podziękować za te słowa osobiście. :)

  • Reply
    Kasia
    Wrz 22, 2017 at 23:29

    Witam :) Twojego bloga czytam jeszcze za czasów angelika’splace, ale nigdy się nie odważyłam napisać komentarza, aż do dzisiaj! Serdecznie Ci gratuluję tego wszystkiego co masz a wiemy że osiągnęłaś to ciężką pracą. Rób dalej to co robisz, bo to jest suuuperrr :) pozdrawiam

  • Reply
    Weronika
    Wrz 22, 2017 at 23:40

    Wspaniały wpis ❤ Mądrze napisane. Bardzo mi się podoba Twoje podejście do tego wszystkiego. Nic, tylko trzymać tak dalej ;) Śledzę Cię od 5 lat i z pewnością dalej będę. Buziaki! 😘

  • Reply
    Wiktoria
    Wrz 23, 2017 at 10:01

    I to jest piękne-patrzeć na Twój rozwój. Przez to wirtualne miejsce możemy być z Tobą od tylu lat. W mojej głowie zawsze będziesz Angeliką w niebieskim wielkim swetrze, leginsach i czarnej prostej grzywce. To Ty byłaś pierwszą blogerką jaką w życiu czytałam i był to jak najbardziej dobry wybór. Motywujesz!

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 23, 2017 at 13:08

      Jeny, aż sobie przypomniałam te zdjęcia. :D Jesteś ze mną naprawdę długo – doceniam to i prosto z serca dziękuję ❤️❤️❤️❤️❤️

  • Reply
    Monika
    Wrz 23, 2017 at 11:16

    Świetnie napisane! Gratuluje sukcesu, z całą pewnością zasłużyłaś na niego. Oby tak dalej. Zazdroszczę Ci tej pewności siebie, tego, że bierzesz od życia to co chcesz i tak dobrze Ci to wychodzi.

  • Reply
    Adka
    Wrz 23, 2017 at 12:42

    Super, super., super… Ja jednak wyczytałam z Twojego tekstu także to, że ciągle bardzo często porównujesz swoją obecną sytuację życiową do sytuacji innych. Pewnie nie robisz tego świadomie, ale jednak oceniasz – np. pisząc o znajomych niezrealizowana życiowo, niespełnionych zawodowo czy o ich aktualnym statusie zamieszkania (choć właściwie nie ma czegoś takiego jak status zamieszkania, chyba chodziło Ci o warunki mieszkaniowe). Zawsze w tych Twoich tekstach o charakterze parapsychologicznym razi mnie fakt, to że nie chcesz być oceniana i dużo piszesz o tym, aby każdy żył, jak mu się podoba, a jednocześnie dodajesz wątki o tym, jak żyją ci „inni”.

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 23, 2017 at 15:03

      Oj nie, musiałaś to źle odebrać – kompletnie nie chodziło mi o to aby oceniać innych. Tutaj nawiązuje tylko i wyłącznie do osób, które kiedyś mi rzucały kłody pod nogi, wyśmiewały i głośno „muczały” jak te krowy. A jeśli przyszło co do czego to jednak tyle tego mleka nie potrafiły naprodukować. Mam nadzieję, że teraz będziesz wiedziała o co chodzi. :) nigdy nie krytykuję zawodów, pracy czy tego gdzie co mieszka – chodzi mi tylko o te kilka osób. :)

      • Reply
        marika
        Wrz 23, 2017 at 23:51

        tez odnosze wrazenie ze czasem chcesz sie dowartosciowac kosztem innych i zdeprecjonowac ich „status” w stosunku do swoich dokonan. twoi znajomi ktorzy maja 25 lat nie musza miec dzieci domow i zarabiac fortuny maja na to wszystko czas a ty nie potrzebujesz sie do nich porownywac zeby znac swoja wartosc, tak sadze:)

  • Reply
    Anna
    Wrz 23, 2017 at 12:54

    Bardzo lubię Ciebie słuchać i oglądać, wpatruję się w Twoje zdjęcia. Teksty czyta się trudniej, czasami wkradają się błędy, które mnie irytują. Sama pracuje, buduje dom i jestem mamą dwójki stąd te błędy Ci wybaczam, bo wiem ile dzieje się w codziennym życiu. Trzymam kciuki! Już nie mogę się doczekać urządzania Waszego domu, lubię Twój gust, wnętrza będą piękne :-)

  • Reply
    Klaudia
    Wrz 23, 2017 at 12:55

    Osiągnęłaś bardzo dużo, zwłaszcza jak na swój młody wiek, nie jedna osoba mająca o wiele więcej lat oraz studia i to z milionem specjalizacji nie ma tyle co Ty. Masz łeb na karku, potrafisz wykorzystać okazję, nie boisz się, ryzykujesz i za to Cie podziwiam! Dążysz do celu i osiągasz to. Gratuluję i życzę Ci oraz Twojej rodzince wszystkiego co najlepsze :)

  • Reply
    Angelika W.
    Wrz 23, 2017 at 14:29

    Podziwiam inspiruje i szanuje ❤️❤️❤️

  • Reply
    Antonina
    Wrz 23, 2017 at 16:12

    Przecudowny post, odkąd pamiętam czytam Twojego bloga. I pamiętam te posty dawnej Angeliki różowej z długimi postami pokazującej idealne stylizacje. Sama od dawna mam podobny post w wersjach roboczych, jednak jestem na tyle cieniasem, że boję się go opublikować. Pozdrawiam i mam nadzieję, że jeszcze wiele takich postów przeczytamy tutaj

  • Reply
    Kacia
    Wrz 25, 2017 at 21:42

    Po raz kolejny napiszę – uwielbiam Twojego bloga, z przyjemnością go czytam i podglądam na Instagramie. Jesteś nieustanną inspiracją ♥

  • Reply
    Klaudia
    Wrz 26, 2017 at 20:34

    To fakt, bardzo dużo sie zmieniło! Ja zaczęłam śledzić twoje poczynania jak jeszcze miałaś platynowe włosy z grzywka ala Lady Gaga :) czyli jakieś 6 lat temu? Poznałam Cię dzięki mojemu pierwszemu prawdziwemu chłopakowi, z którym chodziłaś do szkoły. Dziś jesteś brunetka bez grzywki, a ja mam innego narzeczonego. Nawet kiedyś wygrałam jakiś konkurs mikołajkowy, gdzie właśnie firma postanowiła Cię wykorzystać i jednak nic nie wygrałyśmy ;) Uwielbiam Cię za to, ze rozwijasz sie w tym kierunku co ja… i wiemy, ze nie liczy sie świecenie tyłkiem i cyckiem na instagramach (jak większość znanych blogerów w dzisiejszych czasach). Szkoda, ze świat powoli zmierza w złym kierunku. Cieszę sie, ze jest jeszcze dla kogo wchodzić na te, całe media społecznościowe :) Pozdrawiam Cię serdecznie i cała rodzinkę. Do zobaczenia za kilka lat, gdy znowu zbiorę sie za napisanie komentarza :)))

    • Zatrzymując czas
      Reply
      Zatrzymując czas
      Wrz 27, 2017 at 06:20

      Ale to życie się zmienia! Jak długo ze mną jesteś 💕🙏🏻

  • Reply
    ALEX
    Wrz 26, 2017 at 22:19

    :))) jak to czytam, to czuję, jakbym była Twoją koleżanką od lat! Pomimo, że widziałyśmy się w życiu może zaledwie 3 razy (a pewnie nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy! :D), to dzięki blogowi (temu staremu, jeszcze na blogspocie) stałaś się dla mnie osobą tak bliską, że z uśmiechem patrzę na to, jak wspaniale się rozwijasz, jak zmieniało się Twoje podejście do życia, bloga, estetyki, fotografii i… jak wiele przez ten czas osiągnęłaś! Kto nie widział tego od początku, może mu się wydawać, że to takie proste, łatwe, banalne, ale tak, jak napisałaś… niech spróbują! Niech dowiedzą się, jakie to trudne. Tak bardzo się cieszę, że mogłam być z Tobą od początku i widzieć ten rozwój. To nie tylko ważne doświadczenie dla Ciebie Angela, to także lekcja dla tych wszystkich, którzy są z Tobą od początku – lekcja pokazująca, że wytrwałość, konsekwencja i ciężka praca zaprowadzą nas do sukcesu.

    Choć rzadko komentująca, zawsze wierna obserwatorka – A. :)

  • Reply
    mamapediatra
    Wrz 27, 2017 at 19:31

    Ja bloguje od 2,5 roku i czekam aż,stanę się głucha i ślepa na hejt 😂 a z tym podchodzeniem do lekarza i pytaniami ile z tego wyciąga to troche tak jest i zwykle te osoby nie czekają na odpowiedź i sami sobie ja biorą z kosmosu 😂

  • Reply
    Ola
    Wrz 29, 2017 at 21:15

    Jestem tu od czasów Angelikas place 😊😊. Dużo się zmieniło, ale od początku do dziś wiem że to co piszesz jest prosto od Ciebie i jest prawdziwe ❤❤❤ jestem w podobnym wieku mam podobne cele problemy i marzenia i tak jak na blogu parę lat wstecz widziałam rowiesniczke tak widzę ja teraz. 😊. Jak koleżankę która znam parę lat! Pozdrawiam!!!😚😚😚

  • Zostaw komentarz