Instagram

Parenting

8 rzeczy, których dorośli mogą się nauczyć od dzieci

Maj 14, 2018

Im dłużej jestem mamą tym bardziej widzę, jak bardzo różnimy się od dzieci. My – czyli dorośli ludzie, którzy przez pryzmat dojrzewania, dorastania i różnych życiowych historii, gdzieś po drodze zatracili własne „ja”, które przecież tak mocno i pięknie mieli wyrobione już na samym starcie. Niestety tak to wszystko wygląda. Życie chce z nas zrobić diament, a my ciągle jacyś tacy nieoszlifowani. Często zdarza nam się zapominać o pewnych rzeczach, czy zwracać uwagę na najmniejsze szczegóły, a przecież to w tych najmniejszych drobnostkach bardzo często tkwi klucz do szczęścia. Więc dlaczego sami sobie to robimy?

Dzieci są nieskazitelne, szczere, prawdziwe i może to zabrzmi bardzo źle, ale – życie jeszcze nie zdążyło ich „zepsuć”. Dlatego tym bardziej powinniśmy uczyć się od nich wielu rzeczy. Zaraz powiem Wam jakich…

– Wyobraźnia
Dzieciaki nie mają problemu z przekształceniem codzienności w fantastyczność. Gdzieś między owsianką, a magią, zrobią z kija magiczną różdżkę, pomiędzy łagodnością, a graniem na nerwach, z garnka zorganizują sobie bębenek, z kapselka stworzą małego ludzika, a z koca najlepszą bazę ever. Dziecięca wyobraźnia nie ma ograniczeń i wiecie co? Gdyby dorosły człowiek posiadał chociaż w połowie tak pobudzoną wyobraźnię jak dzieci, to świat byłby znacznie bardziej kreatywny i radosny. Dlatego musimy tych najmniejszych bacznie obserwować i po prostu uczyć się od nich. Wyobraźnia to w dużej mierze klucz do sukcesu w wielu aspektach życiowych. Bez niej nie byłoby nic. Nie byłoby naukowców, wynalazców, pisarzy czy artystów… lista byłaby długa.

– Cieszenie się z małych rzeczy
Czasem mam wrażenie, że im człowiek starszy tym wyżej stawia sobie poprzeczkę radości. Przestaje cieszyć się z drobnostek i przestaje doceniać małe rzeczy. Za to daj dziecku cukierek, wyjdź z nim na spacer czy po prostu rzuć radosne spojrzenie – zaraz zobaczysz odpowiedź. Zobaczysz tę radość – szczerą i niewymuszoną. Dlaczego z wiekiem mniej w nas tej radości? Zamiast stale za czymś gonić powinniśmy zacząć mocno doceniać i cieszyć się z tego co mamy TU i TERAZ. Zupełnie jak dziecko.

– Bezpośredniość
W dorosłym życiu boimy się tego. Boimy się być bezpośredni i szczerzy. Niby nie chcemy kogoś urazić, ale tak naprawdę chyba sami boimy się być oceniani. Co za tym idzie, zamiast komuś powiedzieć coś w twarz, piszemy to w internecie czy mówimy gdzieś za plecami. Tymczasem wśród dzieci nie ma czegoś takiego. Wyglądasz pięknie – Twoje dziecko powie Ci o tym! Ciasto, które zrobiłaś nie do końca Ci wyszło – Twoje dziecko również Ci to powie. Najmniejsi mają prostą i łatwą drogę komunikacji, bez komplikacji czy zbędnego owijania w bawełnę. Uważam, że ta ich bezpośredniość jest wręcz urocza!

– Autentyczność
Dziecko jest sobą, niezależnie od sytuacji czy miejsca. Ono jest sobą i już. A dorosły? Wkłada maski i odgrywa różne role byleby wpasować się w społeczeństwo. Po co? To świat ma nas kochać takimi jakimi jesteśmy, a nie odwrotnie. I dzieci to wiedzą. One są autentyczne we wszystkim co robią, bo życie jeszcze ich nie „zepsuło”. W naszym przypadku jeszcze wszystko można naprawić.

– Empatia
Często myślimy, że dzieci pewnych rzeczy nie rozumieją, a one rozumieją więcej niż nam się wydaje. One potrafią wczuć się w drugą osobę bardziej niż ktokolwiek inny. Są wrażliwe, bardzo uczuciowe i uważne. Najmniejsi, między rówieśnikami momentalnie zwracają na siebie uwagę i troszczą się o siebie. Wystarczy, że Kasia z przedszkola stłucze sobie kolano i będzie mieć plasterek, a Twoje dziecko cały dzień będzie Ci to relacjonować. A dorośli? Bardzo czę mijają się na ulicy… bez spojrzeń. I tyle.

– Brak strachu przed porażką
Pamiętacie swoją naukę jazdy na rowerze? Ile razy się przewróciłyście? Ja już nie zliczę ile miałam siniaków na kolanach i łokciach czy ile wywrotek na zakrętach zebrałam. Tak czy siak, zawsze się podnosiłam, otrzepałam z piachu, wsiadałam na rower i jechałam dalej. Tak właśnie wyglądało moje dążenie do celu w dzieciństwie. W dorosłym życiu niestety bardzo często po pierwszej wywrotce rezygnujemy. To najgorsze co możemy robić.

– Brak zbytniego analizowania
Budujemy domek z piasku? Budujemy! Wchodzimy na drzewo? Natychmiast! Dzieci nie analizują, dzieci po prostu to robią – wyciskają ze swojego dzieciństwa jak najwięcej. Dorosły bardzo często ma z tym problem. Zanim spełni swoje marzenie, przeanalizuje je na sto różnych sposobów. Zanim osiągnie cel, po drodze 10 razy się rozmyśli. W taki oto sposób okazje mijają koło nosa, a marzenia niestety nadal pozostają marzeniami. Dzieci nie mają z tym problemu. Może warto się nimi zainspirować?

– Łatwość w nawiązywaniu nowych przyjaźni
Pamiętam to jakby było wczoraj. Miałam ok 7-8 lat, a do mojego bloku na osiedlu wprowadziła się nowa rodzina. Bawiłam się na placu zabaw, a „nowa” dziewczynka podeszła do mnie od tak i zapytała się, czy zostanę jej koleżanką. Zgodziłam się. I takim oto sposobem zostałyśmy prawdziwymi psiapsiółami. Codziennie bawiłyśmy się na podwórku, nocowałyśmy u siebie nawzajem czy jeździłyśmy nad jezioro. Teraz mamy po 20 pare lat, własne rodziny i nadal mamy ze sobą kontakt. To piękne prawda? Teraz wyobraźcie sobie taką sytuację w dorosłym życiu. Gdyby zaczepiła Was taka osoba, to pewnie pomyślałybyście, że ma coś nie tak z głową. A szkoda. Uważam, że często ta najprostsza droga komunikacji jest najbardziej szczera i prawdziwa. Tego właśnie najbardziej zazdroszczę dzieciom. U nich te relacje nie są skomplikowane.

Dzieci potrafią być prawdziwą inspiracją i motorkiem napędowym do działania. Często to my ich uczymy nowych rzeczy czy pokazujemy świat, a tymczasem to one mają nam najwięcej do przekazania…

  • Reply
    Dorota
    Maj 15, 2018 at 18:21

    Święta prawda! Dodałabym jeszcze tylko abstrakcyjne postrzeganie świata w odpowiednim wieku. Niestety niektórym dorosłym tego brakuje i nie potrafią zrozumieć jak ktoś inny może mieć odmienny punkt widzenia ?

  • Reply
    Salusiowo
    Maj 16, 2018 at 18:26

    Dokładnie tak!! Szkoda tylko, że niektórzy nie chcą się uczyć od swoich dzieci!! Mnie moje nauczyły sporo… I wiem, że wciąż uczą!

  • Reply
    http://niepubliczne-przedszkole.poznan.pl/
    Maj 17, 2018 at 09:29

    Jak obserwuję mojego synka to mu poważnie zazdroszczę właśnie tych cech, które wymieniłaś. Chciałabym mieć też tyle energii co on :). Z kolei on podziwia swoją starszą kuzynkę, która chodzi już do szkoły i nieustannie mówi o tym, że chcę być już starszy. Normalna sprawa, ja też tak mówiłam. Najpierw chciałam do szkoły, później do pracy, a ile bym teraz dała, żeby pobyć przez chwilę dzieckiem. Chociaż tydzień :D.

  • Reply
    Fitness Dorota
    Maj 17, 2018 at 16:10

    Ostatnio byliśmy z mężem i naszym 2 letnim synkiem na spacerze. Z przeciwnej strony szła mama z córką w wózku (młodsza od naszego). Dziewczynka zaczęła pokazywać na naszego syna i machać. Wtedy on do niej podbiegł i podał rękę. Potem pomachał „pa pa” i poszedł dalej :) Strasznie się to nam spodobało. A my, jako dorośli, jakbyśmy komuś obcemu powiedzieli „dzień dobry”, to by nas za wariatów wzięli.

  • Reply
    Blogi dla mam
    Cze 1, 2018 at 15:44

    To prawda, zawsze byłam pod dużym wrażeniem wyobraźni moich dziewczynek. Potrafią mine tak zagiąć, że czasem aż nie wiem co powiedzieć. Bardzo fajny wpis – pozdrowienia..

Leave a Reply

Instagram