Gdybym mogła wybrać abstrakcyjną pracę to… zostałabym sadystką!
Niech Was nie zwiedzie ten róż i wszelaka subtelność. Gdzieś głęboko jest we mnie dużo gniewu i siły, którą spożytkowałabym na zemstach i równaniu rachunków. Gdybym mogła wybrać abstrakcyjną pracę to zajęłabym się w niej gwałcicielami, pedofilami i osobami, które znęcają się nad dziećmi i zwierzętami. Robiłabym to z przyjemnością i nawet charytatywnie! Ustawiałabym ich w kolejce i zajmowała się każdy po kolei. W jaki sposób? Mam bardzo bujną wyobraźnię. :)

Uważam, że 500+ to głupi projekt.
Jest to trudny temat i mało z kim go poruszam, ale uważam, że 500+ to głupi projekt, który mógłby być lepiej rozplanowany. Ja wiem, że są rodziny, w których te pieniądze naprawdę ratują życie, ale w niektórych przypadkach widzę gołym okiem, że ta kasa jest przepijana i przehulana. Widzę też, że projekt rozleniwia niektóre kobiety, które wolą teraz siedzieć w domu i tylko rodzić dzieci, zamiast robić coś jeszcze pożytecznego. Jak można żyć tylko na zasiłku, jeśli mamy możliwość zrobić coś więcej? Ja tego nigdy nie pojmę… W naszym przypadku jest tak, że łapiemy się na te 500+ tylko na drugie dziecko i oczywiście – pobieramy świadczenie, ale gdyby go nie było to tragedia by naszym dzieciom się nie stała. Uważam, że 500zł przy dwójce dzieci to i tak kropelka w morzu. Póki co inwestujemy tę kasę w klub malucha i zajęcia przedprzedszkolne dla Poli, ale moim zdaniem te państwowe pieniądze powinny iść w przedszkola, lekarzy czy pomoc naprawdę potrzebującym. Moim zdaniem powinno być więcej publicznych przedszkoli, do których dostać mogłoby się KAŻDE dziecko. Powinno być więcej lekarzy i przychodni, które przyjmą chore dzieci tego samego dnia, a nie po błaganiach czy daniu łapówki. Państwo powinno weryfikować wszystkie rodziny i obdarowywać bonami na żywność czy artykuły szkolne ludzi, którzy NAPRAWDĘ tego potrzebują. Widzę tu wiele niedociągnięć, które powinny być poprawione.

Pieniądze szczęścia nie dają, ale…
Uważam, że są w życiu ważne i uważam też, że definiują nas dwie rzeczy: Nasza cierpliwość, gdy nie mamy nic i nasza postawa gdy mamy wszystko. Nie ukrywam, chciałabym mieć wszystko, chciałabym aby standard mojego życia z roku na rok się podnosił, chciałabym latać po całym świecie, mieć fajny dom z basenem, nowiutkie auto czy torebkę wartości rocznego czynszu za mieszkanie. Gdzieś głęboko wierzę i dążę do tego, ale… jeszcze bardziej od tego dbam o pokorę i nastawienie. Chciałabym być na własnym szczycie, z którego mogłabym wciągać innych ludzi jeszcze wyżej. Uważam, że pieniądze w życiu się liczą, nie dadzą one nam wszystkiego, ale jednak sprawiają, że czujemy jakieś bezpieczeństwo czy spokój. A ja lubię być spokojna i nie martwić się o jutro, czy kolejny rok.

Jestem silnym jajnikiem!
Niezależnym, silnym i samowystarczalnym. Bywa, że czasem sprzeczam się o to z Mariuszem i w żartach wyzywa mnie od feministek. Do feministki mi daleko i idealnie obrazuje to TEN MEM, ale jednak uważam, że kobiety nigdy nie powinny zakopywać w sobie siły i niezależności. Nigdy nie chciałabym w 100% być uzależniona od faceta (czy kogokolwiek innego), pomimo, że mojego kocham na zabój. Kobiety na stanowisku szefa, kierownika już nikogo nie powinny dziwić. Powinno być ich jeszcze więcej! Żal mi partnerek, żon, matek, które nie mają własnej ambicji i determinacji aby mieć coś swojego czy zrobić coś dla siebie, tylko są uzależnione od drugiej osoby. Mnie życie trochę pokopało w tyłek i może dlatego stałam się takim upartym typem Zosi samosi i kobiety, która pragnie WŁASNEGO sukcesu. Wiecie co daje mi największą satysfakcję? Nie podane coś na tacy, tylko chwila, w której to ja sama tworzę własną tacę – bardzo obfitą.

Wyczuwam fałsz i dwulicowość na kilometr, ale rżnę jeszcze głupszą…
Bez znaczenia, czy tyczy się to koleżanki, dalszych znajomych czy kogoś z rodziny. Uważam, że milczenie jest złotem. Ja bardzo dużo widzę, ale udaję, że jest inaczej. Też potrafię być jędzą, czasem nawet większą niż komuś się wydaj. Ale co mnie różni od tych ludzi? To, że ja nabijam się rekreacyjnie czy odgryzam po cichutku, we własnym zakresie, niepostrzeżenie. Nie sprawia mi to takiej frajdy i radości, jak co niektórym, i uważam, że szczęśliwy czy spełniony człowiek nie robi chamówy. Wylewają jad tylko najsłabsi. Gdy ktoś pluje to udaje, że pada deszcz, a później wracam jak tsunami.

10 innych faktów, których możecie o mnie nie wiedzieć znajdziecie TUTAJ.