Search here...
TOP
Gadżety i akcesoria Życie codzienne

3 powody, dla których porządki tej wiosny są dla mnie szczególnie wyjątkowe

Niby to w marcu rozpoczyna się wiosna, ale dla mnie tak naprawdę dopiero maj zwiastuje już istną wiosenną aurę. Słońce, rozkwitające pąki i natura budząca się do życia. Nawet ludzie stali się jacyś tacy bardziej uśmiechnięci. To właśnie z tego powodu wiosna jest moją ulubioną porą roku. Szczególnie w tym roku. W końcu zafundowałam sobie pierwsze świeże kwiaty w domu po zimowym przestoju, pierwsze dłuższe spacery bez kurtki,  te wielkie wiosenne porządki i przygotowania, a także nowe postanowienia – a nawet z okazji nowego roku ich nie robię. To jest to!

Gdy myślę sobie o wiosennych porządkach to głównie mam w głowie mycie auta, mycie okien i przestawianie wszystkich mebli w domu, aby odkurzyć to co przez zimę za nimi się zgromadziło. Do tego dochodzą też wielkie worki na śmieci, aby posegregować przestrzeń, która przez ostatni czas się zaśmieciła. Tak chyba ma większość ludzi, nieprawdaż? Jednak w tym roku dochodzi coś jeszcze. Coś co sprawia, że wiosenne porządki stają się szczególnie wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju.


Świadomość przeprowadzki!
W tym roku przeprowadzamy się do naszego domu (postępami z tego przedsięwzięcia dzielimy się TUTAJ). Jeszcze nie wiemy czy nastąpi to tego lata, we wrześniu czy może dopiero na Boże Narodzenie. To nie szczególnie jest już ważne. Ważne, że jest już bliżej niż dalej, a to wszystko wydarzy się w tym 2019. Dlatego świadomość, że to ostatnia wiosna w naszym obecnym mieszkanku, jest dla mnie w pewnym stopniu symboliczna i skłaniająca do refleksji oraz masy wspomnień. To tu urodziły się nasze dzieci i spędzały pierwsze lata swojego życia. To tu każdego dnia jedliśmy śniadania i spędzaliśmy wspólnie czas. Kłóciliśmy się, kochaliśmy i budowaliśmy wartości rodzinne. Pracowaliśmy, odpoczywaliśmy i tworzyliśmy wspomnienia na całe życie. Teraz okazuje się, że to ostatnie większe wiosenne porządki, które nas w tym miejscu czekają. W dodatku są świetną okazją aby ogarnąć przestrzeń i rzeczy, które są nam zbędne, a które pojadą z nami w nowe miejsce. Czyż nie brzmi to wyjątkowo?


Narodziny nowego członka rodziny.
Bo to właśnie tej wiosny, już zupełnie niedługo na świat przyjdzie nasz synek. To chyba najbardziej sprawia, że aż chce się wysprzątać i przygotować nową przestrzeń specjalnie dla niego. Dodatkowo teraz, już na końcu mojej ciąży, niesamowicie zagnieździł się we mnie syndrom „wicia gniazda”. Sprzątanie, układanie i organizacja stały się nie obowiązkiem, a czymś przyjemnym, zupełnie naturalnym, chcianym i przede wszystkim potrzebnym. Właśnie zaczynamy organizować kącik z łóżeczkiem w naszej sypialni, wolne miejsca w komodach, drobne dekoracje i nową funkcjonalność. To pierwszy raz, gdy urodzę dziecko wiosną więc świadomość, że później całe lato i masa słońca przed nami jest… ahhh, nawet nie wiem jak to opisać. Cudowna! :)

Testowanie nowego sprzętu.
Po części też jest dla mnie ogromną zachętą i motywacją do wiosennych porządków. Śmieję się trochę, że wraz z wiekiem moje priorytety i potrzeby się zmieniają. Kiedyś cieszyłabym się z nowej torebki, butów czy kolczyków, a teraz moimi prezentowymi „wish listami” jest odkurzacz automatyczny, myjka do okien, generator pary czy nowa gofrownica. Syndrom wicia gniazda, świadomość przeprowadzki i tych wszystkich wiosennych porządków chyba za mocno we mnie weszły. :) Ale! Nic tak też nie motywuje do bycia perfekcyjną panią domu, jak właśnie nowy sprzęt. A na dodatek, teraz wraz z RTV euro AGD testujemy nowy generator pary.

Generator pary Tefal Pro Express Ultimate Care model GV9591 to pomocnik, który na obecnym etapie porządków i organizacji stał się dla mnie nieoceniony. Żelazko z generatorem pary prasuje za pomocą pary, która pod ciśnieniem 8 barów wtłaczana jest w głąb tkaniny i rozluźnia włókna tkaniny, przez co materiał szybko i pięknie się rozprostowuje. Prasować nim można w pionie lub w poziomie, zupełnie na płasko. Dobrze radzi sobie już z zawieszonymi firanami i zasłonami, kiedy to właśnie wiosną zmieniam ich wystrój. Dobrze radzi sobie też z małymi, dziecięcymi ubrankami, które szczególnie teraz zawładnęły naszym domem. Producent zapewnia, że połączenie silnej pary i wysokiej temperatury stopy żelazka zabija nawet do 99,99% bakterii we wszystkich prasowanych tkaninach, i to bez ryzyka ich uszkodzenia. Teraz prasuję nałogowo te wszystkie mini bodziaki, śpiochy i czapeczki, także mogę to potwierdzić. Najważniejszą zaletą generatora pary jest to, że prasuje się nim sterty prania w mgnieniu oka – i to znacznie szybciej, niż tradycyjnym żelazkiem! Jeśli więc macie dużą rodzinę, szybko docenicie tego pomocnika w codziennych obowiązkach. Dzięki niemu na pewno uda Wam się wygospodarować wolną chwilę dla siebie.

Generator na pierwszy rzut oka wygląda jak jakiś hełm kosmiczny. Nawet Pola za takiego go wzięła. :) Ta pokrywa ma jednak bardzo ważną i cenną funkcję: chroni przed kurzem, a także dziecięce rączki przed poparzeniem. Po prasowaniu zakrywamy generator pokrywą ochronną i nikt już nie dotknie rozgrzanej stopy żelazka.

Tefal Pro Express Ultimate pomimo swojego „kosmicznego” wyglądu jest banalnie prosty w użytkowaniu. Wystarczy wlać wodę do zbiornika, ustawić program, chwilkę poczekać i już. Każda, nawet blondynka, sobie z nim poradzi – takie śmieszki przy porządkach. :) Dodatkowo, sprzęt posiada łatwe oraz bezpieczne przenoszenie i przechowywanie z blokadą Lock System. Zapewnia też długie, nieprzerwane prasowanie, bez częstego uzupełniania wody – a i wodę uzupełnia się łatwo i szybko, bo zbiornik można wyjąć z urządzenia. Duża ilość otworów parowych przyspiesza prasowanie, a specjalna powłoka stopy żelazka jest bardzo odporna na zarysowanie i zapewnia dłuższą żywotność samego sprzętu. Brzmi fajnie, prawda? Ale aby nie było, że jest tylko kolorowo to napiszę, że w porównaniu do zwykłego żelazka ten generator jest dość ciężki, szczególnie dla kobiety w ciąży. Na szczęście zawsze można liczyć na silną męska rękę.

Muszę przyznać, że uwielbiam być blogerem, właśnie ze względu na to, że w moje ręce wpadają takie gadżety. Czuję się wtedy, jak Pani Gadżet! Testuję, sprawdzam, tworzę moją opinię, a później wdrażam produkt w swoje własne życie. A nie ukrywam, taki generator pary to dla mnie teraz zbawienie. Do tej pory byłam miłośniczką głównie tych zwykłych żelazek, ale przy tych mikro ciuszkach uderzenie pary z generatora jest znacznie wydajniejsze i wygodniejsze. Oszczędza mnóstwo czasu, a przecież teraz każda chwila jest na wagę złota.

Także wielkie wiosenne sprzątanie na pokładzie! Tym razem naprawdę wyjątkowe. Ze świadomością zobaczenia wkrótce synka i tych ostatnich większych porządków na obecnym mieszkanku przed przeprowadzką. Kto by pomyślał, że „baba w ciąży” tak będzie cieszyć się z tego wszystkiego? Z prasowania, mycia okien, wieszania zasłon, organizacji przestrzeni i dekorowania wnętrz kwiatami… A to wszystko w towarzystwie słońca i brzuszka. Jest pięknie i tym razem szczególnie wyjątkowo. :)

Tak się rozkręciłam, że teraz przeglądam odkurzacze automatyczne i gofrownice – tak sobie zamarzyłam. Gdybyście mogły mi coś polecić to koniecznie dajcie znać. Szukam czegoś już pod nowy dom, co ułatwi i umili naszą codzienność. Może coś z asortymentu RTV euro AGD? Zachęcam do przeglądania ich facebooka i instagrama, bo tam same nowości.

 

«

»

6 KOMENTARZE

  • Avatar
    Edyta

    Uczucie wicia gniazda i chęć wysprzątania wszystkiego są super :) a skąd te piękne bodziaki? ❤️

    • Zatrzymując czas
      Zatrzymując czas
      AUTOR

      Większość jest z F&F w Tesco. Pakowane paczkami po kilka sztuk. Dla mnie oni mają najlepsze bodziaki i śpiochy na start dla dziecka jeśli chodzi o gatunek i cenę. 😊

  • Avatar
    Ida

    o nie, ja nigdy nie mogę się za te porządki zabrać

  • Avatar
    Lidia

    Świetny wpis. Urocze zdjęcia <3

  • Avatar
    Iza

    Z takim sprzętem to też by mi się podobało

  • Avatar
    Dietetyk Na Walizkach

    Piękne te bodziaki! Szczególnie słodkie są te w owieczki :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

INSTAGRAM @ZATRZYMUJACCZAS