Dzieci wiele w życiu zmieniają, sprawiają, że nasze życie zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Dzięki nim sami jakoś wewnętrznie się zmieniamy, a co za tym idzie, na wiele rzeczy zaczynamy patrzeć w zupełnie innym świetle. Po części to właśnie wtedy skrupulatnie dojrzewamy, rozwijamy się i weryfikujemy. A zrozumie mnie tu każda osoba, która jest rodzicem. Dziecko zmienia może nie dosłownie wszystko, ale naprawdę wiele, jakieś 80% naszego dotychczasowego życia. I nie piszę tu o sytuacji, że przez maleństwo nie możemy już spotkać się ze znajomymi na mieście, bo możemy, wszystko jest kwestią dobrej organizacji i determinacji, ale o sprawach, które są znacznie głębsze i bardziej wartościowe – poglądy na świat, własne wartości, fundamenty życiowe i tak dalej… Tego po prostu trzeba doświadczyć.

Przyjęło się, że dzietni bezdzietnym powtarzają w kółko zdanie – „Dziecko zmienia życie o 180 stopni!”. No cóż, nie trudno się z tym nie zgodzić, ale też bez przesady. W moim życiu dzieci zmieniły bardzo dużo, ale to tylko dlatego, że na to pozwoliłam i w pełni się temu oddałam. W moim przypadku jest tak, że ja naprawdę czuję „ten rodzinny klimat” i dzięki temu wszystkiemu czuję się życiowo spełniona. Więc tu nie mam prawa nawet narzekać, mimo, że czasem w trakcie dnia zdarza mi się. Taka ironia.

1

Kilka dni temu wieczorem, gdy Pola i Maks już spali, usiedliśmy z Mariuszem na kanapie i delektowaliśmy się ciszą. Dosłownie! Nie włączyliśmy ani telewizora, ani żadnego innego sprzętu, nie sprzątaliśmy, nie robiliśmy po prostu nic. Siedzieliśmy, chwile pomilczeliśmy, a później po całym dniu, który był dość ciężki, bo w końcu dwójka dzieci zaczęła nam dość marudnie ząbkować, zaczęliśmy spokojnie rozmawiać. Rozmawialiśmy o naszych poglądach i tym, co dzieci zmieniły w naszym życiu. Teraz trochę głębiej się nad tym zastanawiam i naprawdę, jestem w szoku, bo patrząc na swoje życie wcześniej, gdy jeszcze nie byłam mamą, widzę, że kompletnie się zmieniłam jako osoba. Teraz wiele rzeczy robię inaczej i niejednokrotnie się zastanawiam, jak ja mogłam kiedyś podejmować „takie, a nie inne” decyzje? Też tak macie?

2

Zmieniłam się jako osoba, zmieniły się moje podglądy i priorytety. Moje dni wyglądają inaczej niż kiedyś.To w końcu, jakie ważne zmiany dostrzegłam odkąd jestem mamą?

1. Stałam się bardzo empatyczna i wrażliwa – nie mogę przejść obojętnie obok innych ludzi, ani ich cierpienia. Potrafię bardziej niż kiedyś wczuć się w kogoś sytuację życiową lub obecne samopoczucie. Płaczę na reklamach ze szczeniakami i staram się pomagać ludziom w moim otoczeniu.

2. Zaczęłam doceniać życie i zdrowie – w końcu tyle się widzi… Ja urodziłam dwójkę zdrowych dzieci i jestem za to ogromnie wdzięczna. Wiem, że nie wszyscy mają takie szczęście, bo nieszczęście i choroba mogą dosięgnąć każdego, ale mimo wielu obaw i strachu, doceniam tak bardzo wszystko to co mam. Wiem, że zdrowia nie kupimy za żadne pieniądze świata.

3. Pracuję 24h na dobę, przez 7 dni w tygodniu – kiedyś pisałam TEN wpis, o zawodach, w które codziennie musi wcielić się każda mama. W tym przypadku nic się nie zmieniło, ale możecie też nie wiedzieć, że oprócz „pracy mama” jestem nadal aktywna zarobkowo, robię dużo rzeczy i mam swoją firmę. Do tego wszystkiego dochodzi blog i budowanie jego społeczności – a to akurat uwielbiam najbardziej (oczywiście zaraz po byciu mamą :) ). Pracuję w wielu dziedzinach życia i wszystko co robię to robię właśnie dla rodziny, 24h na dobę 7 dni w tygodniu.

4. Poznałam ile kreatywności we mnie drzemie – dzieci ją obudziły. W końcu każdego dnia wcielam się w wiele ról. Muszę stale zaskakiwać, bawić i ciekawić, dlatego ta kreatywność hula na najwyższych obrotach. Dodatkowo odkryłam zupełnie nowe zainteresowania, jakimi są fotografia i aranżacja dziecięcej przestrzeni. Kiedyś by mi to nawet do głowy nie przyszło.

5. Inaczej patrzę na problemy – z perspektywy czasu widzę, że kiedyś niepotrzebnie wyolbrzymiałam różne rzeczy. Przez nie tylko dokładałam sobie zmartwień i nerwów, zupełnie niepotrzebnie. Teraz problemy to dla mnie pojęcie względne. Bo problemem jest sytuacja, gdy np dziecko choruje i płacze z bólu, a nie zepsuty samochód, który i tak można naprawić lub prędzej czy później wymienić na nowy. Codziennie martwimy się setkami bzdur, o których za rok i tak nie będziemy pamiętać. Czy to jest warte? Zobacz jeszcze raz na punkt numer 2!

6. Walczę o dobre życie dla siebie i rodziny – tu chodzi o sprawy „głębokie” takie jak wartości życiowe, jak i te „płytkie” typu wakacje gdzieś na piaszczystej plaży. Walczę aby moje dzieci miały lepsze dzieciństwo niż ja, aby miały pełną i szcześliwą rodzinę, aby miały tatę, którego ja nigdy nie miałam, a także aby niczego im nie brakowało i jako dobrzy ludzie odkrywali piękno świata. Walczę aby nie martwić się, czy starczy nam do pierwszego, aby z każdym rokiem stadrad życia się podnosił, bo w końcu dzieci oraz ich edukacja kosztują. Staram się i wszystko co robię, robię właśnie dla nas, a przede wszystkim dla najmniejszych.

7. Dbam zupełnie inaczej o swój wygląd i wnętrze – kiedyś bardzo eksperymentowałam z wyglądem. Wiele razy zmieniałam kolor włosów czy ubrania, jedne metamorfozy były bardziej udane, a inne już mniej. Część z was mogła być tego świadkiem, bo z internetu nic nie ginie. Odkąd zostałam mamą to odkryłam siebie zupełnie na nowo. Zrozumiałam jak chcę wyglądać (nawet pisałam o tym TU) i kim chcę być jako człowiek. Zaszły we mnie ogromne zmiany nie tylko wizualne, ale i wewnętrzne. Nie muszę wyglądać jak Miss świata czy być mistrzem matematyki. Dbam o siebie dla samej siebie, ale i też dla rodziny. Chcę aby moje dzieci i ich tata byli ze mnie dumni, aby widzieli, że ich mama jest dobrym człowiekiem, a także szczęśliwą, spełnioną i zadbaną kobietą.

8. Na nowo zakochałam się w ojcu moich dzieci – bo mimo, że posiadanie dzieci to prawdziwa weryfikacja dla związku (było już o tym TU) to wystarczyło spojrzeć, jak Mariusz perfekcyjnie sprawdza się w roli taty. Dzieciaki go kochają i dosłownie za nim szaleją. Mi to wystarczyło, aby moje serce na nowo się rozpłynęło. W dzisiejszych czasach to rzadkość. To dla mnie znacznie seksowniejsze niż mięśnie czy kaloryfer zrobiony na siłowni.

9. Nauczyłam się super organizacji – a to dziwne, bo zawsze myślałam, że jestem dobrze zorganizowana. A tu klops! Okazało się, że przed dziećmi guzik o niej wiedziałam. Przy jednym dziecku coś tam niby planujesz, a przy dwójce, chcąc lub nie, jesteś zmuszona aby się ogarnąć i jakoś zorganizować. Ja przy moich nauczyłam się jej chyba do perfekcji. W końcu trzeba je jakoś nakarmić, przewinąć, pobawić, położyć na drzemki czy wyjść z nimi z domu. Bez organizacji nie pozostałoby mi nic innego jak tylko leżeć i beczeć.

10. Zrozumiałam, że MOGĘ WSZYSTKO! – świadomie zdecydowałam się na dwójkę dzieci rok po roku, przeżyłam dwa porody, kolki, ząbkowanie i zarwane niejedne nocki. To takie niby banały, które występują przy wielu dzieciach, ale to właśnie dzięki nim zrozumiałam, że mogę wszystko. Skoro dwójka dzieci mnie dotychczas nie złamała to wiem, że już nic to nie zrobi.

4 5 6 7 8 3

Króliczki – ForestAnimals | Walizeczka – Lalkametoo | Organizer na pieluszki – Beaba