Jestem typem „Zosi samosi” i uważam, że jeśli chcę mieć coś dobrze zrobione to muszę to zrobić sama. Nie lubię być zależna od nikogo. Mam rodzinę, kochającego partnera, ale świadomość samowystarczalności, tak aby móc poradzić sobie samej w życiu jest dla mnie bardzo ważna. Nie wyobrażam sobie żyć na cudzy koszt i zawsze muszę mieć coś swojego. Lubię czuć satysfakcję, że do czegoś doszłam zupełnie sama.

Lubię Disco Polo i wcale się tego nie wstydzę! Bo wstydzić powinni się Ci, którzy mówią, że Disco Polo to wiocha, a znają wszystkie słowa w tekście na pamięć. Cenię również Zenka Martyniuka, który jest moim zdaniem idealnym symbolem tego rodzaju muzyki, a także determinacji, stałości i konsekwencji. Moim zdaniem najlepsze i najbardziej luźne imprezy są właśnie przy Disco Polo. Pokażcie mi kogoś, kto nigdy nie tupał nóżką do „Jesteś szalona”. :)

Fotografii nauczyłam się zupełnie sama ogromną metodą prób i błędów. Blogowanie zaczynałam z aparatem kompaktowym za 150zł, po którym czułam ogromny niedosyt. Później udało mi się uzbierać na pierwszą w życiu lustrzankę i to był ten przełomowy moment, w którym podłapałam bakcyla fotograficznego. Na dzień dzisiejszy mój sprzęt foto stale się powiększa, a moja wiedza w temacie chłonie, chłonie i chcę jeszcze więcej. Obiektyw to moja druga para oczu na świat. Chciałabym tę pasję jeszcze bardziej rozwijać – nadal sama, metodą prób i błędów.

Jestem popularną blogerką, ale bywam samotna. To jedna z tych ponurych stron blogowania lub odnoszenia jakiegokolwiek sukcesu. Mówi się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Niekoniecznie. Często poznaje się ich właśnie na którymś ze szczytów. U mnie blog, życie zawodowe i rodzinne bardzo zweryfikowało ludzi, którymi się otaczałam. Na dzień dzisiejszy bardzo ciężko jest znaleźć kogoś szczerego, życzliwego i lojalnego, bo każdy zawsze czegoś chce lub ma drugą twarz. Osoby, które były naprawdę bliskie mojemu sercu powyjeżdżały czy pozakładały rodziny i nie mamy już tyle czasu aby móc się spotkać. Czasem czuję pustkę, że brakuje w moim życiu kogoś, kto po prostu przy mnie będzie poza moją rodziną – tak na dobre i na złe, na dnie, jak i na szczycie. Ale nadal wierzę (co czasem może być moją naiwnością), że na świecie są jeszcze dobrzy ludzie i spotkam ich jeszcze na mojej drodze.

Marzy mi się kurs florystyczny, bo zaraz po blogowaniu i fotografii mam ogromny pociąg do kwiatów i wszystkiego co z nimi związane. Chciałabym je bliżej poznać i się ich profesjonalnie nauczyć. Chciałabym potrafić tworzyć piękne wiązanki i projektować ogród pełen roślinności. Moje drobne marzenie na starsze lata to przytulna kwiaciarnia, ale nigdy wcześniej z nikim o tym nawet nie rozmawiałam – póki co mam to gdzieś w głowie i w tym wyznaniu na blogu.

Mogłabym jeść tylko sushi, w którym zakochałam się od pierwszego spróbowania! Nie ma tygodnia abym nie zjadła chociaż odrobiny. Dla mnie inne jedzenie mogłoby nie istnieć!

Jestem typem domatora i dość ciężko jest mnie wyciągnąć gdzieś z domu – chyba, że jest to jakiś wyjazd! Ale nic nie poradzę, że w nim czuję się najlepiej. Wiecie – wygodne ubrania, szczęśliwe dzieci i totalny luz. Teraz, gdy jest świadomość, że w przyszłym roku dorobimy się domu z ogrodem, to jestem jeszcze bardziej podekscytowana! Zapraszanie wszystkich do siebie, weekendowe nasiadówki z winem i muzyką, dzieci bawiące się na ogrodzie… to są klimaty, które kocham. Lubię gdy dom tętni życiem i to jeszcze w pięknych wnętrzach. ♡

Marzę o napisaniu i wydaniu książki, ale nie takiej jak Wam się wydaje – nie byłaby to żadna powieść, biografia czy to o czym bloguję. Mam w głowie pewien pomysł, z którym chciałabym wpłynąć na inne kobiety i matki, właśnie poprzez wydanie moich myśli i motywacji w formie papierowej z przepięknymi zdjęciami i grafikami. Ale póki co są to gdzieś głęboko w sercu zakopane marzenia, rozmowy z pewnymi osobami i plany. Wiem, że to jeszcze nie ten czas, bo wydanie książki to nie jest chwila, ale wiem, że to wszystko kiedyś nadejdzie. Wiecie, że żyję aby spełniać marzenia.

Życzę wszystkim jak najlepiej i bardzo cieszy mnie sukces innych ludzi. Motywuje mnie cudze szczęście i rozsyłanie pozytywnej energii. Kiedyś potrafiłam być wredna gdy ktoś nadepnął mi na odcisk, ale dzieci mnie w tej kwestii zmieniły. Teraz jestem zdania, że słanie pomocy, motywacji i po prostu szczerego uśmiechu jest najsilniejszą i najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla innych. Wierzę, że dobro wraca i wiem, że życie jest za krótkie na jakąkolwiek zawiść. Zdystansowałam się do wielu spraw i nawet jeśli coś mi w kimś nie pasuje to to przemilczam lub staram się zamienić na pozytywne rzeczy.

Mam słabą pamięć do imion i twarzy. To chyba jedna z moich największych wad. Ważne imiona zawsze gdzieś muszę zapisać zanim się ich nauczę, a aby kogoś dobrze zapamiętać używam skojarzeń – np w jakiej okoliczności kogoś spotkałam/poznałam. Często bywa też tak, że ktoś zaczepi mnie na ulicy czy powie „cześć”, a ja muszę chwilę się zastanowić lub wprost zapytać skąd się znamy, bo po prostu nie pamiętam. Niektórzy już śmieją się z tego i znają mnie od tej strony, ale cóż… taka jestem. Sąsiedzi stale mówią mi „dzień dobry”, a ja mam wrażenie jakbym ich znała, ale nie wiem dokładnie skąd. :)